gry online



 :: M3 :: Północ :: Koszary

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on Pią Mar 09, 2018 8:31 pm
- Idę o zakład, że nigdy mi się to nie przyda - stwierdziła w końcu, odzyskując nieco pewności siebie. Z zafascynowaniem przyglądała się kolejnym ćwiczeniom i dziurawionym tarczom, coraz bardziej przekonując się do tego, że nie nadaje się do takich rzeczy. Nie i już - to się po prostu czuło, tak jak nie każdy był śpiewakiem albo tancerzem, tak Coral nie była zdolna do podejmowania fizycznej walki. Miała inne zmagania, do których nadawała się lepiej i które były równie potrzebne światu co dzielni panowie (i panie, nie dyskryminujmy) uzbrojeni w karabiny. Bronią Sandford był śrubokręt, a przede wszystkim mózg i tego zamierzała się trzymać bez względu na to, jakie zdanie w tej dziedzinie miał Eliminator.
- Nie sądzę, żebym coś takiego robiła - stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. Doszli do tego punktu rozmowy, w którym osiągnięcie konsensusu rozbijało się o podstawową różnicę zdań i fakt, że żadne z nich nie zamierzało tego zmienić. Chyba jednak nikomu nie zależało jakoś szczególnie na tym, by konwersacja zakończyła się wydaniem jednolitej opinii. Rozchodziło się głównie o zabicie czasu - a skoro już o tym mowa, to zdążyło go minąć już chyba wystarczająco.
Zerknęła mimochodem na zegarek w przepustce, odnotowując godzinę. Miło było rozprostować nogi i przejść się nieco po świeżym powietrzu, jednak nadszedł czas na koniec przerwy. Gotowa by jeszcze rozleniwić się zbyt długim odpoczynkiem, a to odbiłoby się negatywnie na realizacji planu pracy na obecny dzień. Nie uśmiechało jej się zostawać po godzinach tylko dlatego, że w środku zmiany zabawiła zbyt długo na pogaduszkach. Czekało na nią jeszcze wiele obowiązków, których nie warto było odkładać na później.
- Będę już wracać do pracy. Zepsuty szmelc sam się nie naprawi. - Było wyraźnie słychać w jej głosie, że tak naprawdę cieszy się z tego, co ma jeszcze do zrobienia. Choć przedmioty swoich wysiłków często nazywała śmieciami, w rzeczywistości była do nich bardzo przywiązana i myśl, że znów będzie mogła zająć się czymś interesującym, wprawiała rudą w dobry nastrój.
- To powodzenia! - rzuciła na odchodnym, zanim jednym, płynnym ruchem otworzyła sobie drzwi i zniknęła za nimi, kierując się z powrotem do swojego warsztatu. Śrubki już pewnie płakały z tęsknoty za mamą!

[zt]


Coral





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on Pią Mar 09, 2018 8:58 pm
 Nie zamierzał jej na cokolwiek namawiać — jedynie proponował pewne rozwiązania, ale jeśli czuła się dobrze z tym, jak było, i wierzyła w swoje umiejętności tudzież szczęście, mógł co najwyżej skinąć głową. Podejmowanie się czegoś na siłę zwykle przynosiło niezadowalające efekty, może dlatego tak długo zwlekał z poprawieniem u siebie obsługi broni palnej. Potrzebował czasu i przekonania do tego rodzaju obrony. Nie ciągnął więc tematu, uznając, że oboje twardo trzymali się swoich założeń. W takim przypadku rację miał każdy i nikt zarazem; dopóki wierzyli w słuszność działań.
 — W porządku. Do zobaczenia. — Pożegnał ją spojrzeniem na odchodne, a kiedy zostawiła go samego na strzelnicy, wrócił do ćwiczeń w ciszy.
 Kolejne pół godziny poświęcił na doskonalenie celności, a kiedy mięśnie owładnęło zmęczenie, przypominając mu o konieczności robienia sobie częstszych przerw, rozważał to tylko moment. Nie mógł się przeciążać, jeśli kontynuowałby zabawę z karabinem, w końcu doszłyby także duszności. Na dziś wystarczy.
 Zabezpieczył broń, odłożył ją w odpowiednie miejsce i wyłączył symulację, rzucając okiem na ostatnie wyniki. Otworzył sobie następne drzwi możliwości i mimo początkowej niechęci, był usatysfakcjonowany takim przebiegiem wydarzeń. Przeciągnął ramiona, rozmasował dłonią kark, a później bez pośpiechu opuścił pomieszczenie, rozmyślając już o obowiązkach, w których mógłby wziąć udział bez nagany ze strony kolegów.

[zt]


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
Warner ✘





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Havoc on Pon Lis 19, 2018 12:30 am
Trzymając w palcach pistolet, napuścił do płuc powietrza i przetrzymał go w nich trochę dłużej. Był rozczarowany wynikiem dzisiejszych ćwiczeń. Nie potrafił skoncentrować się na jednym celu, toteż długo wpatrywał się w tarcze imitującą ludzką sylwetkę. W jego głowie przybierała różne kształty, ale w gruncie rzeczy nie potrafił zdecydować się na jej ostateczną formę, mimo iż przed kilkoma miesiącami nie miewał takich problemów.
  Po raz kolejny nacisnął za spust. Odgłos wystrzału został stłumiony przez wrzynające mu się do uszu słuchawki, ale to nie miało w tej momencie dla niego żadnego znaczenia, bowiem znów nie trafił do celu. Przestał mierzyć do tarczy i dla odmiany rzucił okiem na swoją lewą rękę, konkretyzując nadgarstek, który przed rokiem uległ złamaniu, chociaż wiedział, że to nie w nim leżał problem, a przynajmniej nie do końca; już dawno powróciła do niego pełna sprawność. Powód jego zaniedbania był bardziej... trywialny, niżeli sobie tego życzył, lecz robił wszystko, by nie dopuścić go do głosu, jakby w obawie, że ten sposób pobudzi do życia wszystkie tkwiące gdzieś w najciemniejszych zakamarkach umysłu prywatne lęki.
  Czując na swoim karku obce spojrzenie, wypuścił powietrze z ust, bo oto dopisało mu szczęście; nie musiał dłużej wałkować tematu swojej małej niedyspozycji, dzięki czemu mógł przynajmniej na chwilę uwolnić się od swoich mani prześladowczych. Rozluźnił nieco uścisk z rączki broni, przez co zmarszczki na materiale rękawiczek zostały wygładzone. W przelocie zerknął na przepustkę. Spóźnienie. Trzyminutowe. W innym wypadku najprawdopodobniej zwróciłby na to uwagę, ale nie tym razem. Choć miejsce dawało wielu do życzenia, sprawa to miała wymiar spotkania służbowego i nie zapominał o tym, gdy drogą telefoniczną wytypował strzelnice do takowego. Po prostu zależało mu, by rozmowa, która zaraz zostanie przeprowadzona, rozgrywała się na neutralnym gruncie i wyglądała na dzieło przypadku, zatem strzelnica nadawał się do tego przedsięwzięcia wręcz idealnie.
  Delikatny, ledwo zauważalny uśmiech zagościł na ustach informatora, kiedy w polu widzenia pojawił się faktyczny powód jego wizyty w tym miejscu, chociaż nie przepuszczał, że gwardzista tak późno wpadnie na jego trop. Widocznie wiek nie był dla niego zbyt łaskawy i nie powinien się temu przesadnie dziwić, a jednak pojawiło się u niego coś w rodzaju niesmaku.
  — Witam, panie Ashikaga — przywitał się tym samym bezemocjonalnym tonem, z którym praktycznie nigdy się nie rozstawał, ale to byłoby na tyle dźwięków wydobywających się z jego gardła. Nie czyniąc nic więcej, czekał na rozwój wypadków, jednakże zanim mężczyzna zabrał głos, odezwała się przepustka Havoca. Zerknął na jej wyświetlacz. Natsumi Kitō o tej porze mogła dzwonić w jednym celu: w sprawie służbowej. I nie pomylił się w kwestii swoich przypuszczeń.
  — Przepraszam na chwilę. Sprawa służbowa. Muszę odebrać — rzekł do mężczyzn, po czym odszedł kilka kroków, by móc swobodnie porozmawiać z kobietą. Rozmowa nie była długa, zatem informator po szybkiej wymianie zdań, wrócił do gwardzisty.





Havoc





Havoc
Informator
GODNOŚĆ :
Havoc, Mike Havoc.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry