:: M3 :: Północ :: Koszary

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 5/3/2018, 19:41
 Ciężar broni w dłoniach przestał odbierać jako faktyczny balast — tym razem chwyt pistoletowy idealnie wpasował się w zagłębienie ręki. Palce mocno zaciskały się na chłodnej powierzchni, czuł chropowatość pod opuszkami i moc drzemiącą w nabojach; wystarczył jeden celny strzał, by pozbawić kogoś życia. Pocisk potrafił przedrzeć się przez skórę i organy, narobić wewnątrz ciała niezłego bałaganu, by czasami wylecieć po drugiej stronie z brzydką wyrwą lub utknąć w środku i ginąć zalany ciepłą posoką. Ilekroć to sobie wyobrażał, nie mógł jednak wzbudzić w sobie entuzjazmu godnego dzierżenia ostrego miecza. Szanował oba style walki, ale szczerze wątpił, by kiedykolwiek zaakceptował w pełni broń palną. Postawiony przed wyborem, instynktownie zawsze padnie na zaufaną rękojeść szabli.
 Rozpoczął ćwiczenie od nieruchomych celów ustawionych w odległości definiowanej jako poziom łatwy, ot, dla rozgrzewki. Ustawił się przed linią, wyciągnął przed siebie ręce i wycelował, po chwili zaś padło kilka strzałów, których hałas pochłonęło pole niwelujące dźwięki. Opuścił pistolet i przyjrzał się prezentowanemu wynikowi — nie najgorszy jak na początek. Przeładował broń, ale zanim podjął się kolejnej serii, jego uwagę zwrócił kobiecy głos.
 — Dzień dobry, Sandford — przywitał się typowym dla siebie tonem niewskazującym na dominację żadnej konkretnej emocji. — Przyszłaś na trening? — Rzucił okiem na tory.
 Nie pamiętał, czy specjalizowała się wyłącznie w inżynierii czy wykazywała też jakieś predyspozycje bojowe, a to świadczyło o tym, jak mało właściwie wie o ludziach, z którymi zazwyczaj pracuje. Nie liczących tych najbliższych — tutaj, chcąc nie chcąc, musiał wysłuchiwać nawet osobistych historyjek wyniesionych z domu, ale to akurat interesowało go jak zeszłoroczny śnieg.


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on 7/3/2018, 01:00
Spodziewała się, że jej wtargnięcie do pomieszczenia nie zostanie zignorowane. Nie miała na celu zbyt długo przerywać treningu, który w końcu był jak najbardziej potrzebny. Skoro już jednak zdarzyło jej się natrafić na znajoma istotę, nie mogła oprzeć się możliwości zamienienia słówka lub dwóch, tym bardziej że z Eliminatorem nie widzieli się aż od pamiętnego wieczoru w klubie, gdzie Warner samozwańczo objął rolę rycerza w lśniącej zbroi i ocalił koleżankę z firmy przed towarzystwem niezbyt kulturalnych fanów ortalionu. Jako że wtedy też nie porozmawiali za wiele, warto było skorzystać z dość oczywistej szansy od losu. Nie byli na tyle blisko, by rudą interesowało osobiste życie mężczyzny; bardziej ogólne samopoczucie i co ciekawsze wieści, a przede wszystkim sprawność części mechanicznych, za które czuła się po części odpowiedzialne. W końcu jakiś czas temu podjęła się naprawy protezy ręki, mimo że zazwyczaj nie miała do czynienia z mechanicznymi częściami doczepianymi do żywych ludzi i wolała sto razy się upewnić, czy wszystko zrobiła dobrze.
- Och nie, nie. Ja tu tylko na, powiedzmy, spacerze. Cały dzień mordowałam się z jednym robotem i musiałam odrobiną ruchu ocalić swój kręgosłup od popełnienia harakiri. Nie przeszkadzam? - Uśmiechnęła się przepraszająco, zdając sobie sprawę, że rozmowa z tak niepoprawna gadułą zapewne nie znajdowała się na liście marzeń Moriyamy. - Nie chcę ci przerywać jeśli jesteś zajęty, po prostu przechodziłam obok i pomyślałam, że wpadnę i zapytam, jak tam... - No dobra, teraz to już na pewno przeszkadzała, ale nie umiała się powstrzymać. Była zbyt towarzyska i gadatliwa, żeby przepuścić taka okazję. Poza tym, jeśli Eliminator rzeczywiście nie będzie sobie życzył jej towarzystwa, zapewne sam jej to odpowiednio wyraźnie powie. Istniała zaś niewielka, ale wyraźna nadzieja na to, że da się namówić na chociaż chwileczkę przerwy. Albo że jest w stanie jednocześnie ćwiczyć i rozmawiać, bo i taka opcja wcale by pannie Sandford nie przeszkadzała.


avatar





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 7/3/2018, 08:20
 Chociaż czasami alternatywa z wycofaniem się przy zbyt licznym towarzystwie faktycznie wchodziła w grę, tym razem nie przypuszczał, by czyjakolwiek obecność odrywała jego myśli od treningu. Może poza pewnym hyclem, który nagrabił już sobie bezecnym zachowaniem. Warner był pewien jednego — wybieranie numeru do Hachirō to ostatnie, na co by się zdecydował przy zdrowych zmysłach. Nie miał bladego pojęcia, co siedzi w jego głowie, ale wojskowe środowisko musiało w tym namieszać; stereotypy stereotypami, ale co, jeśli faktycznie hyclowi upadło mydełko podczas prysznicu…?
 — Pogoda dzisiaj dopisuje, to dobra okazja, by się dotlenić — zauważył a propos jej spaceru. W pełni rozumiał konsekwencje wynikłe z kilkugodzinnego siedzenia przy biurku, bo robota papierkowa nie omijała nawet jego. A to uzupełnić raporty, sprawdzić informacje w bazie danych, zaktualizować coś, monitorować konkretne obszary miasta… poza tym zwyczajnie nie potrafił usiedzieć za długo w jednym miejscu. Potrzebował ruchu, a ruch potrzebował jego. Zwłaszcza teraz, kiedy ze względu na swój stan zdrowotny musiał przez jakiś czas odmówić sobie wszelkich wymagających większego wysiłku akcji. — Myślę, że z moją podzielnością uwagi nie jest tak źle — odparł, skupiając się z powrotem na torze i wyświetlonych tarczach.
 Przywołał w umyśle słowa Ivo w próbie jak najlepszego odwzorowania jego postawy strzelniczej. Pamiętał, by nie celować zbyt długo ani nie prostować nienaturalnie pleców, wyrobił już niezbędne odruchy, przy okazji pozbywając się tych błędnych dzięki śmiałemu wytykaniu błędów podczas niedawnych ćwiczeń z eliminatorem (odnosił wrażenie, że niektóre persony obawiały się zwracania uwagi osobom o wyższym stanowisku mimo dobrych intencji). Nacisnął na spust, obierając sobie za cel upatrzone miejsce na tarczy, równocześnie próbując trafić w nie kilka razy pod rząd.
 Tym razem odpowiedź „bez większych zmian” nie wchodziła w grę.
 — Hm. W normie. — Opuścił broń, konfrontując spojrzenie z rezultatem. Jego precyzja zdecydowanie wzrosła od pierwszej zabawy z bronią palną. — Staram się rzucić palenie.


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on 7/3/2018, 14:47
- A, to na pewno. Wreszcie robi się cieplej - zauważyła odnośnie pogody. Choć większość swojego czasu pracy spędzała w zamkniętych pomieszczeniach, miło było móc przewietrzyć warsztat, nie narażając się na oszronienie całej jego zawartości (ze sobą włącznie). Poza tym można było odpuścić sobie wygrzewanie się w autobusie i przejść trasę z i do domu piechotą. Kiedy wykonywało się zawód częściowo siedzący, każda dawka ruchu była na wagę złota. O wiele przyjemniej było spacerować po mieście i chłonąć promienie słońca, niż przemykać chodnikiem z głową tak zawiniętą w szalik, że przypominało się ortodoksyjną muzułmankę.
- W takim razie, chętnie popatrzę - stwierdziła, odbijając się od drzwi i podchodząc nieznacznie, tak by mieć dobry widok na tarcze. Sama nigdy nie myślała o tym, żeby opanować jakąkolwiek technikę ofensywną. Jej bronią były klucz francuski i śrubokręt - tym też się da bronic i atakować, a Coral w gruncie rzeczy i tak nic w tym stylu nie było potrzebne. Jako mechanik miała komfortowe warunki pracy wewnątrz miasta, nie musiała wyprawiać się za mury, a ataków z podziemia jakoś się nieszczególnie bała. Mimo wszystko, obserwowanie jak ktoś inny radzi sobie z treningiem było całkiem ciekawe, tym bardziej, że nie robiła tego na co dzień. To chyba nawet była pierwsza wizyta panny Sandford w strzelnicy, a to samo w sobie wiele mówiło. Nie przeszkadzała więc, gdy Eliminator oddawał kolejne strzały, jednocześnie z uwagą przyglądając się całemu procesowi przygotowania.
- To się bardzo chwali - przytaknęła. - Pamiętam, jak mój wujek rzucał palenie i zaczął nałogowo obgryzać długopisy. Dla długopisów to nie najlepiej, ale przynajmniej mu się udało. - Aż uśmiechnęła się na wspomnienie kochanego wujaszka, który przez długie miesiące nie mógł się pozbyć atramentowych plam z okolic ust. Cała rodzina cichcem podśmiechiwała się z tego nawyku, jednak wszyscy zgodnie kibicowali mu w walce z nałogiem. Trzeba przyznać, że stał się o wiele przyjemniejszym towarzystwem, odkąd nie trzeba było dosuwać się na dwa metry, by uniknąć wdychania dymu lub samej woni papierosów, która towarzyszyła mężczyźnie w każdej sytuacji.
- Masz na to jakąś metodę, czy polegasz na silnej woli?


avatar





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 7/3/2018, 21:09
 — W takim razie chętnie popatrzę.
 Zerknął na nią kątem oka podczas przeładowywania.
 Nie miał nic przeciwko widowni, przyzwyczaił się do poczucia bycia obserwowanym i ocenianym, co akurat rzadko kiedy leżało w zakresie jego zainteresowania. Zdawał sobie sprawę, że popełnia i będzie popełniał jakieś drobne błędy podczas treningu, ale w przeciwnym razie chyba nie mógłby być człowiekiem. To właśnie potknięcia posuwały naprzód, bez pomyłek nie dało się niczego poprawić, a tym samym rozwijać. Na swój sposób lubił niedoskonałości, w świecie, w którym każdy dążył do ideału, miały w sobie coś urokliwego i wyjątkowego.  
 — Właściwie nie mam innego wyboru… — mruknął, po czym wstukał w panel kolejne opcje, by oddalić tarcze.
 Znał konsekwencje długotrwałego palenia, wiedział, że w jakiejś części jest uzależniony od nikotyny, ale mimo tego nie odczuwał potrzeby pohamowania czy całkowitego zrezygnowania z osobistej morfiny na jakiś czas. Może to przez niedalekie perspektywy na przyszłość? Nie potrafił wyobrazić sobie kilkunastu kolejnych lat, tym bardziej emerytury i bujanego fotela. Do tego czasu śmierć z pewnością go złapie w ramiona i nie wypuści. Nie za każdym razem, kiedy ocierał się o nią, krocząc na krawędzi nie/bytu.
 Przed kolejną odpowiedzią wyprostował ręce, rozstawił nieznacznie nogi i wycelował. Skoncentrował się na oddechu, a kiedy wypuszczał powoli powietrze przez nos, pociągnął kilkukrotnie na spust. I tym razem wszystkie kule trafiły w obszar tarczy, zaś większość pojawiła się niedaleko siebie.
 — Ćwiczenia fizyczne. Głośne informowanie o swoim planie osoby trzecie. Próbowałem oszukać się lizakami, ale ostatecznie za bardzo mnie odrzucają. Głównie jednak na silnej woli. — Przeniósł spojrzenie z toru na kobietę. — Tamta rozmowa z Ishidą przebiegła pomyślnie? — zapytał po chwili.


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on 7/3/2018, 23:43
- Skąd taka decyzja? - zagadnęła. Zazwyczaj rzucenie nałogu było wywoływane przez problemy zdrowotne, szczególnie te poważniejsze. Czasami konieczność odcięcia się od toksycznych substancji była tak nagląca, a konsekwencje dalszego palenia tak zgubne, że niejeden delikwent rezygnował z niezdrowego nawyku praktycznie od strzału. Czasem czynnikiem wyzwalającym potrzebę zmiany były kwestie finansowe lub chęć ulepszenia swojego życia, choć o to drugiej raczej by nie podejrzewała czterookiego kolegi. Nie wyobrażała sobie, by nagle miał dostać bzika, żyć fit, żywić się wege light i poprzekładać sobie wszystkie meble zgodnie z zen. Gdyby któregoś dnia rzeczywiście to zrobił, chyba sama musiałaby złapać za broń i odstrzelić Eliminatora, bo takie zachowanie z jego strony byłoby wyraźną oznaką opętania, ewentualnie silnej i nieuleczalnej choroby psychicznej. Podejrzewała więc, że zerwał z papierosami z powodu jakichś przyczyn zdrowotnych, o które oczywiście nie musiała dopytywać głębiej. Właściwie to wystarczyło jej upewnić się, że jej przypuszczenie jest prawidłowe.
- Tamta? - zdziwiła się, nim po ledwie sekundzie w mózgu przeskoczyła odpowiednia zębatka. - A, tamta! - Nie, Coral wcale nie była spowolniona. - Emm... wydaje mi się, że tak. To znaczy, było bardzo miło - przedstawiła skrótowo, posyłając mężczyźnie promienny uśmiech. Nie było co wchodzić w szczegóły, jako że z reguły nie dzielili się ze sobą bardziej prywatnymi sprawami. Starczyło powiedzieć, że resztę pechowego wieczoru udało się całkiem zgrabnie uratować, dzięki czemu panna Sandford zakończyła tamten dzień w zdecydowanie lepszym nastroju, niż się to wydawało.Z perspektywy czasu to własnie to było ważniejsze niż przykry incydent z dwójką niedomytych natrętów.
- Dobrze się złożyło, że akurat wtedy tam byliście. To chyba znaczy, że zużyłam swój zapas farta i raczej nie powinnam puszczać losów na loterii.


avatar





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 9/3/2018, 15:20
Problemy zdrowotne — odpowiedział zwięźle.
 Ostatni okres jawił się przed nim jako jedno z najtrudniejszych wyzwań, przed którymi stanął w całej swojej wojskowej karierze, a gdyby tego było mało, musiał zmierzyć się ze samym sobą. Nie wytrzymywał przed biurkiem więcej niż godziny bez ruchliwej przerwy, a co dopiero miesiąc będąc przykutym do szpitalnego łóżka. Myślał wówczas, że zwyczajnie straci zmysły; pesymizm uderzył w niego ze zdwojoną siłą. Pilnowany przez pielęgniarki, odwiedzany przez Ishidę, ale wciąż samotnie walczący z duszącą go bezsilnością. Już wcześniej podejrzewał się o pracoholizm, teraz dostał tego jawny dowód — nie potrafił myśleć o niczym innym, był skłonny wypisać się wcześniej, byle tylko wrócić do pełnienia obowiązków. Całe szczęście, że niektórzy pod tym względem mieli więcej rozsądku od niego i nie pozwolili mu od razu rzucić się w wir intensywnej pracy.  
 Pistolet wygodnie leżał mu w dłoni, przestał odbierać jego kształt jako coś nienaturalnego dla wnętrza swoich rąk. Pasował, czuł go.
 — I ta sytuacja nadal Cię nie przekonuje do zaangażowania się w naukę jakiejkolwiek formy samoobrony? — Uniósł brew o kilka milimetrów, posyłając jej spojrzenie z ukosa, kiedy znów zmieniał jakieś opcje na panelu. Tarcze zastąpiły hologramy losowych osób, cel był prosty — posłać kulkę przeciwnikom, unikać zranienia cywili, a więc ćwiczenie polegało przede wszystkim na refleksie i celności. — Zawsze sceptycznie podchodziłem do broni palnej, ale każda nowa umiejętność otwiera więcej możliwości w nagłych przypadkach.
 Zmienił magazynek w pistolecie, a później ponownie skupił się na kilkunastu metrach przed sobą, gdzie już zaczęły pojawiać się pierwsze wizualne imitacje. Nie strzelał, kiedy widział przeciętnie wyglądające persony, a za spust pociągnął dopiero, gdy pojawił się wymordowany bądź łowca. Kilka z tych strzałów okazało się śmiertelnych, inne tylko spowodowałyby utrudnienie w prawdziwej walce dla strony przeciwnej. Nie mógł za długo zwlekać z pociągnięciem za spust, bo hologramy szybko się zmieniały, niektóre zaś wymagały większej precyzji, kiedy wyświetlały dwójkę osób naraz — oprawcę trzymającego przed sobą zakładnika.



All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on 9/3/2018, 18:50
- Rozumiem.
Nie zamierzała dalej ciągnąć tematu. Jej przypuszczenia się potwierdziły, czego w gruncie rzeczy trudno się było nie spodziewać. Rzucanie palenia zazwyczaj było związane albo z pojawiającymi się problemami zdrowotnymi, albo przy potrzebie ogólnej poprawy swojej kondycji fizycznej. Dalsze wypytywanie o przyczyny było generalnie zbędne, a już zdecydowanie nie na miejscu. Ani to Coral nie interesowało, ani też interesować nie powinno - nie ten poziom znajomości. W przeciwieństwie do wielu koleżaneczek, panna Sandford nie zajmowała się plotkowaniem na siłę. Jasne, kiedy rzeczywiście pojawiała się jakaś przełomowa nowinka, ciężko było o niej nie porozmawiać, jednak wyciągać informacje z na wpół obcego człowieka tylko po to, by puścić je w ludzi lub po prostu mieć la swojej własnej wiedzy? Nie widziała w tym żadnego sensu.
- Nie, nadal nie - stwierdziła wręcz beztrosko, luźno zakładając ręce za plecami. - Widzisz, od tego właśnie są tacy dzielni ludzie jak ty, zawodowi żołnierze, ochroniarze i stróże. Klub nie był pusty, ktoś by w końcu zareagował. W to przynajmniej chcę wierzyć.
Wiadomo, że życie nie jest sielankowe i takie sytuacje czasami się zdarzają - jakkolwiek utopijne nie byłoby miasto, ludzie zawsze pozostaną głupi. Całą jednak ideą funkcjonowania M-3 było absolutne bezpieczeństwo, co naprawdę w większości przypadków się sprawdzało. Przeciętny obywatel raczej nie musiał się obawiać napaści, kradzieży, porwania czy morderstwa, o ile tylko sam nie wplątywał się w jakieś podejrzane interesy z przeciwnikami władzy.
- Może i tak, ale... mam wrażenie, że do mnie to kompletnie nie pasuje. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła kiedykolwiek wziąć broń do ręki, nawet jeśli tylko w taki sposób. - Wskazała na pojawiające się właśnie hologramy. Już sama perspektywa celowania do czegoś, co przypominało wyglądem człowieka, malowała się w wyobraźni rudej absolutnie okropnie. Pistolet pasował do niej jak wół do karety, stąd też tak jak było, było dobrze. Nie czuła potrzeby zmiany, tym bardziej że nigdzie się nie ruszała z bezpiecznego wnętrza miasta. Zawsze to inaczej, kiedy opuszcza się pilnie strzeżony obszar i wskakuje prosto w leże dzikich bestii... wtedy to się naprawdę nikomu nie dziwiła. Jej zaś nie było to do niczego potrzebne.


avatar





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 9/3/2018, 19:18
 Pomyślnie rejestrował słowa dobiegające z boku, ale gdyby prowadzili bardziej angażującą rozmowę wymagającą od niego głębszego zastanowienia, pewnie nie mógłby właściwie skupić się na obu rzeczach naraz. Obecnie rozmawiali o czymś, co stanowiło nieodłączny element życia eliminatora, ponadto dzięki długiej przerwie, podczas której skazano go na rozrywkę wyłącznie we własnym zakresie, zdołał uporządkować kilka spraw w głowie i dojść do pewnych wniosków w związku ze swoim podejściem do niektórych aspektów życia.
 Jego palec zastygnął w bezruchu, kiedy kolejny hologram przedstawił szarpiącą się kobietę w uścisku wymordowanego — jej próby ucieczki utrudniały mu znalezienie odsłoniętego miejsca, w które mógłby postrzelić przeciwnika. Zadał sobie pytanie, czy byłby w stanie poświęcić życie niewinnego dla wyższego celu? Nieraz stawał już przed takim wyborem, a kiedy faktycznie nie dostrzegał innej szansy, nie bał się brać odpowiedzialności za radykalne metody.
 Symulacja trwała trzy minuty, a gdy ostatni pocisk przebił się przez imitację czyjejś głowy, na tablicy pojawiły się zebrane wyniki. Nie zranił żadnego cywila.
 — To płonna nadzieja — zauważył, odkładając zabezpieczony pistolet na swoje miejsce. — Lepiej zapobiegać niż leczyć — dodał i chwycił za karabin. — W dawnych czasach kolejki do NFZ potrafiły ciągnąć się przez kilka długich lat…
 Na torze znów pojawiły się tarcze, ustawione niemal na samym końcu. Sprawdził celownik, przeładował broń i przywołał w głowie wskazówki, jakimi uraczył go Ivo — nie celować zbyt długo, nie zamykać oczu przed wystrzałem ani nie dosuwać do siebie zbyt blisko karabinu i najważniejsze; muszka musi się znajdować kilka milimetrów poniżej celu.
 — Nie musisz chwytać broni w ręce. Ty już ją masz. Tylko nie potrafisz wykorzystać w walce — powiedział, odnosząc się nie tylko do samych dłoni, ale zresztą do całego ciała. Wszystko można było wykorzystać przeciwko komuś.


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Coral on 9/3/2018, 19:44
Starała się nie przeszkadzać w momentach, w których Eliminator skupiał się na ćwiczeniach. Niech sobie spokojnie oddaje strzały, Coral mogła poczekać z rozmowami aż do przerwy. W końcu to nie tak, żeby gdziekolwiek im się spieszyło. Może to nawet lepiej, że konwersacja szła powoli; dzięki temu pani inżynier miała pretekst do zrobienia sobie nieco dłuższej przerwy (a choć nie przyznałaby tego sama, naprawdę jej potrzebowała). Pojawiała się także konieczność, by mówiła wolniej niż zazwyczaj, a to było interesujące ćwiczenie dla takiej niepoprawnej gaduły jak Sandford. Gdyby uruchomiła swoje zwyczajne tempo prowadzenia dialogu, pewnie szybko przeobraziłby się on w żywotny monolog, zaś Moriyama dostałby kręćka od słuchania tego wszystkiego. To też byłby dla niego trening cierpliwości, ale to może lepiej przełożyć na inny czas.
- Niby tak, ale... no sama nie wiem - zawahała się. Teoretycznie we wszystkim co mówił miał rację. I ona też miała rację, bo cała różnica leżała w mniej lub bardziej optymistycznym podejściu do życia. Jedyny problem w tym, że prawdopodobnie każde będzie obstawać przy swojej wersji. Ale na tym też polega całe piękno różnorodności społecznej: ktoś para się nauką umiejętności walki, by kto inny już tego robić nie musiał.
- Jedyna broń, z jakiej zamierzam korzystać, to moja własna głowa. Bardzo rozsądnie będę się trzymać z daleka od ryzykownych sytuacji i to wystarczy.
W gruncie rzeczy była ostrożną osobą. Unikała szwendania się po zmroku w ciemnych uliczkach, nie podróżowała sama w podejrzanych miejscach i ogólnie starała się, by nie dawać nikomu okazji do uczynienia sobie krzywdy. Gdyby naprawdę miała wszędzie wypatrywać potencjalnych niebezpieczeństw, już dawno dostałaby paranoi. Poza tym, Miasto samo zapewniało gorliwie swoich mieszkańców o tym, że przy zachowaniu odpowiednich środków zapobiegawczych, w istocie nic nikomu nie grozi. Coral zaś nie miała żadnych podstaw, by w to nie wierzyć. Jedyny incydent tego typu przydarzył jej się dlatego, że ktoś kiedyś nieodpowiedzialnie zatrudnił niezbyt kompetentną ochronę. Na całą sytuację złożyło się kilka przypadkowych czynników, a nie lekkomyślność rudej czy jakiekolwiek jej braki.
- Nie wszystko możemy wszyscy - podsumowała wreszcie. Chcąc skupić się na pozyskaniu nowych zdolności z dziedziny ofensywno-defensywnej musiałaby odpuścić rozwój w swoim obecnym zawodzie. Prawda była taka, że robotyka wymagała stałego doszkalania, bowiem rozwijała się bardzo szybko i co rusz pojawiały się fascynujące technologiczne nowinki. Chcąc nadążyć za dynamicznym rozwojem własnej dziedziny, Coral nie mogła rozdrabniać się na inne. Skoro już budowała te nieszczęsne androidy, to chciała o robić najlepiej, jak to tylko możliwe. Bez fuszery i półśrodków.


Ostatnio zmieniony przez Coral dnia 9/3/2018, 20:16, w całości zmieniany 1 raz
avatar





Coral
Inżynier
GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Warner ✘ on 9/3/2018, 20:05
 Odnosił wrażenie, jakby rozmawiał z dawną wersją siebie, tą niepewną i niewierzącą we własne możliwości. Na początku wojskowej kariery, mimo opanowanych podstaw z obrony własnej i niezłych umiejętności szermierskich, nie potrafił przekonać się do użycia ich w pełnym zaangażowaniu przeciwko drugiej osobie. Treningi z Aratą były wyczerpujące i chociaż wiedział, że jego mentor to twardy orzech do zgryzienia, bał się włożyć zbyt dużo siły w ciosy. Ostatecznie to i tak on kończył jako ten sprany na kwaśne jabłko, a powtarzało się to dzień w dzień, dopóki nie porzucił wewnętrznych hamulców. Musiał się zmienić, by móc z uniesionym czołem stawiać się przeciwnościom losu.
 — Obyś miała rację — odparł tylko, po czym rozmowę przerwała wystrzelona w kierunku jednej z tarcz seria pocisków.
 Starał się jak zwykle wycelować w sam środek; kilka pierwszych naboi znalazło się na obrzeżach, ale kiedy wyczuł, w którą stronę karabin ściąga, skorygował ułożenie broni w rękach i znów poczuł pod palcem spust. Spodobał mu się widok zaznaczonych trafień w porównaniu z pierwszymi wynikami sprzed kilku tygodni, poprawa była wyraźnie widoczna.
 — Jeśli narzucamy sobie zbędne ograniczenia — faktycznie, nie możemy. — Opuścił karabin, by dać odpocząć kończynom. Przytrzymał go w jednej dłoni, a drugą poprawił okulary; musiał na nie uważać podczas spoglądania w celownik, bo czasami zapominał o ich istnieniu na nosie.


All we know is time, it's slipping from our lives
A world that kept the truth hidden in the lies
avatar





Warner ✘
Eliminator     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Re: Strzelnica

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry

- Similar topics