:: M3 :: (!) Północ :: Koszary




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Strzelnica    Pisanie by Ritsu on Pon Lut 13, 2017 10:11 pm


"Płatek śniegu" - niejednokrotnie słyszała już słowa te skierowane w jej stronę, opisujące jej skromną, wesołą personę i wymalowane na niewidzialnej, niematerialnej kartce przylepionej do jej ślicznego, przyozdobionego białymi kosmykami czoła. Dawno pogodziła się już z kwestią - a nawet zaczęła wykorzystywać ją na własną korzyść, wyśmiewać i przeinaczać tak, aby jak najwięcej radochy z niej wycisnąć - że większość ludzi jest ślepa i na dodatek uwielbia oceniać innych z góry, już po pierwszym zerknięciu na nich swymi łapczywymi, wścibskimi oczyma: och, jakże ubóstwiała niweczyć, niszczyć i szatkować te wszystkie szczątkowe, nierzadko nieprawidłowe zalążki domysłów oraz plotek! Śmiesznie było obserwować takiego pokaranego, zszokowanego osobnika, na którego wylano ogromny kubeł pełen lodowatej 'rzeczywistości' i rozwierającej brutalnie powieki 'prawdy'. Czasami, owszem, bekowo było komplikować i rozpalać rozwlekające się po Siedzibie pogłoski, czyniąc z nich doprawdy, niemożliwie wielkie, cudowne majstersztyki plotkarskie, w które to uwierzyłby wyłącznie ktoś poważnie ułomny umysłowo - był to główny powód, dla którego nowinki te przez nią rozdmuchiwane i zlepiane stosunkowo szybko obumierały oraz przechodziły do historii. Ale przynajmniej wesoło przez chwilę było, un!

W odpowiedzi na rzuconą przez mężczyznę propozycję, Ritsu zaśmiała się głośno i mało kontrolowanie, po czym uwiesiła się praktycznie na jego najbliżej dostępnym jej ramieniu - czyli tym, za które jeszcze nie tak dawno temu chwyciła wolną dłonią o bladych, smukłych palcach naznaczonych bliznami. Wpierw, jednakże, rzuciła bezceremonialnie i bez najmniejszego wyrzutu sumienia dzierżonego wcześniej Glocka gdzieś tam na bok, coby nie zawadzał i nie rozpraszał ją podczas tej jakże interesującej interakcji z nieznajomym. Zatrzepotała swoimi gęstymi, białymi rzęsami w kierunku tajemniczego, intrygującego wojskowego, podczas gdy w czerwonych jej - krwistych, śmiało można było rzec - ślepkach iskrzyły się ogniki podekscytowania i dzikiej, nieposkromionej psotności.
- Nie miałabym nic przeciwko trójkącikowi, hehe - rzuciła mruczącym, acz skażonym chichotem głosem, po czym postukała się po zasłoniętych czarnym materiałem ustach wskazującym paluszkiem. - Chociaż tu byłby chyba najzabawniejszy pięciokącik, ech? - zapytała wtem z pokaźnym, raźnym wyszczerzem, wskazując zdecydowanym, zgrabnym kiwnięciem głową w stronę jej dwóch pięknych, wiernych broni. Nieładnie i nieuczciwie byłoby wyłączyć je z tej pasjonującej, ciekawej dyskusji i zabawy, ne! - Nazywam się Ritsu, Motylku. Miło mi poznać, hehe! - przedstawiła się wesolutkim tonem, zerkając na niego figlarnie i radośnie szkarłatnymi oczyskami z dołu, jako że dalej była na nim prawie że w pełni ciężarem - swoim własnym plus jej dwóch oręży - zawieszona niby jakaś lekkomyślna, zauroczona panna, która dorwała przypadkowo i bez uprzedzenia jakiegoś znanego miliardera na bujnym, żywym przyjęciu. To się nazywa fart, ha!

Ubiór i wygląd - Jak w profilu
Dodatkowe informacje - Brak

_________________



Ritsu
-----------
Skrzydlata     Nosiciel

avatar

Liczba postów : 65
GODNOŚĆ : Ryūkarite Ritsu

Powrót do góry Go down

Re: Strzelnica    Pisanie by Gość on Pon Kwi 17, 2017 5:27 pm
Odbijał się jej śmiech echem w głowie Sergeia. Spotkał dosyć specyficzną jednostkę, która mu przypasowała do gustu. Nie był zwolennikiem rozmawiania z poważnymi osobnikami. Zawsze wiało w takich przypadkach nudą. Nie można było utrzymać pozytywnej atmosfery. Potrafił zachować powagę sytuacji, kiedy od niego wymagano. Nie zdarzała się to oczywiście zbyt często, ale to już pomijając radosny fakt. Nie umknęło jego uwadze czynność albinoski, która się uwiesiła na najbliżej dostępnym ramieniu. Jego prawym ramieniu. Całe te zajście go zaskoczyło w pewnym stopniu. Zdążył również zauważyć, jak odłożyła pistolet na bok - a raczej nim rzuciła. Obserwował ją bacznym wzrokiem, a w głębi duszy się śmiał. Nie spodziewał, że dojdzie kiedykolwiek do takiego spotkania. Wręcz można byłoby rzec, że mu się podoba tor rozmowy. Już nie wspominając o słowach, które wypowiedziała.
- Ja tym bardziej nie miałbym problemu. - Odpowiedział i zaśmiał się pod nosem. Potrafił się na tyle domyślić, że nie ma tego dosłownie na myśli. Utrzymywała się pozytywna atmosfera, a to niezmiernie cieszyło mężczyznę. Spoglądał kątem oka na nią, kiedy się przedstawiała.
- Ritsu? Widzę, że przystałaś na moją propozycję, he-he. - Wydalił z siebie parę słówek. Kilka sekund później postanowił dorzucić parę kolejnych.
- Nazywam się Sergei Smirnov, ale możesz na mnie wołać Tserber. Zresztą jak wolisz. - Sam również się przedstawił. Tego wymagała jego kultura osobista. Nie ukrywał, że cieszył się z takiej małej gadki. Dzięki temu mógł poznać kolejną mordkę do picia. Wszystko szło zgodnie z planem, ale do czasu. Przedstawiciel płci przeciwnej zaczął się czuć dziwnie, a mało tego dochodził ból. Oczywiście było to irytujące. Nie mógł się spodziewać, że tego powodem są pierwsze objawy choroby. Stwierdził w myślach, że tym się zajmie później. Nazwać można to głupotą, ale co zrobić. Zostało mu teraz dobić dealu do końca z białowłosą, więc musiał ją skłonić na odklejenie się od jego osoby.
- Trzymaj moją panienkę ostrożnie. Czasem lubi strzelić przypadkowo. - Rzucił pół żartem w jej stronę. Następnie przymierzał się do wręczenia karabinu do rąk śnieżynki. Od niego wymagała sytuacja. Obiecał za imię dać postrzelać ze swojej ukochanej broni, to dotrzyma słowa aż do końca. Oczywiście uczucie bólu nie odpuszczało, a dla niego mogła to być wskazówka. Mówiąca wprost jego osobie, że coś jest nie tak i powinien się z tym upewnić. Chociaż obecnie starał się zignorować sygnał organizmu o chorobie. Przynajmniej na chwilę obecną. Trudno stwierdzić, jak długo będzie taki lekkomyślny.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Strzelnica    Pisanie by Ritsu on Pon Maj 01, 2017 9:07 pm


Ritsu, z kolei, nie ma nic przeciwko pogawędkom przeprowadzanym z towarzystwem (nader) poważnym, ponieważ daje jej to cudowną możliwość oraz niezwykłą okazję do tego, aby przetestować ich cierpliwość i odporność wobec głupiego, niestosownego bądź śmiesznego (lub wszystkich trzech naraz, ha!) zachowania. Ubóstwia sztywniaków takich - sądzących, iż pozjadali wszelkie rozumy, przeczytali każdą możliwą książkę naukową i chwalących się, ileż to oni zer na swoim koncie nie mają - szturchać niematerialnym, ostro zakończonym kijkiem i przyglądać się temu, jak wiercą się z odrazą, krzywią ze złością i naburmuszają z oburzeniem, starając się jednocześnie utrzymywać swój temperament w chłodnych, stalowych ryzach. Naprawdę niewiele potrzeba do doprowadzenia osoby takiej na krawędź wytrzymałości psychicznej, rozpalając w niej chaotyczny gniew i burzliwą, zamalowaną furią wściekłość.
Zdarzają się, naturalnie, osoby wybijające z tej sztywnej ramy i wychylające poza granice wspomnianej grupki snobistycznych jegomości; persony, które przyjmują wybryki maniakalnej, obłąkanej białowłosej z pobłażliwym wyrazem twarzy, sporą dozą niewzruszonej soli czy zrezygnowaniem kręceniem głową; ludzie obdarzeni tak ogromną ilością opanowania oraz samokontroli, że nawet ona - przywodząca na myśl sztorm nieokiełznany i niemożliwy do uciszenia, niszczący wszystko na swej nieokreślonej drodze - czuje do nich respekt i szacunek - na tyle, na ile potrafi, oczywiście. Prawdziwi arystokraci, tak ich z chichotem i radosną iskierką w czerwonych ślepiach nazywa.

- Miło mi Cię poznać, Motylku! - powiedziała rozbawionym wielce tonem, nie zwracając się do niego żadnym przedstawionym przez niego imieniem. Po co, skoro miała dla niego swoje, które to było zdecydowanie lepsze i fajniejsze, od tamtych? Un! - I jakże miałabym nie przystać na Twoją propozycję? Dla takiej Ślicznotki wszystko, hehe! - dodała zaraz z dźwięcznym, acz odrobinkę maniakalnym śmiechem, czerpiąc ogromną dozę wesołości z tego całego spotkania. O ile natykanie się na tych, którzy krzywo na nią patrzą, rzucają w jej kierunku kwaśne obelgi i traktują ją niczym pomiot samego Szatana było wspaniałe i przynoszące dużo miodnej, szaleńczej rozrywki, o tyle obcowanie z osobnikami przychylniej do niej nastawionymi - nie wspominając nawet o "przyjaźnie" - było przyjemnym, pozytywnym doświadczeniem, które napełniało ją nieco innego typu energią. Sama nie potrafiła tego dokładnie określić oraz nazwać, lecz przy gawędzeniu z ludźmi tolerującymi jej niezrównoważoną, skrzywioną osobowość była bardziej rozluźniona, nieczująca aż tak wielkiej - ale nigdy nie zerowej - potrzeby naprzykrzania się im, jak również zwracała się do nich mianami troszkę łagodniejszymi, mniej gryzącymi i mającymi za zadanie bardziej rozśmieszyć, trącić humor, nie zaś obrazić bądź zmieszać ze śmierdzącym, lepkim błotem. Patrzcie, jak łaska dla tych, którzy sobie na to zasłużą, un! - Nie szkodzi, hehe! Mnie też zdarza się czasem przypadkowo strzelić, ne! - rzekła z tym swoim przekornym, zawadiackim uśmieszkiem, prostując się i odbierając od niego w swe pewne, wyćwiczone rączki jego śliczną broń. Dobrą, przeciągającą się w niemalże nieskończoność chwilę spędziła na dokładnym zapoznaniu się z podarowanym jej na krótki moment karabinem szturmowym, obracając go w sprawnych dłoniach i przeciągając przyodziane w cienki materiał palce po całej jego metalicznej, lśniącej powierzchni. - Jakaż Ty piękna - zamruczała wręcz, ustawiając się po tym w odpowiedniej pozie i oddając pierwszy, próbny strzał w czystą, nienaruszoną jeszcze tarczę majaczącą gdzieś tam po drugiej stronie pomieszczenia. Zaśmiała się głośno i niezbyt kontrolowanie, zajmując się następnie wystrzeleniem w obrany cel calutkiego, kompletnego magazynka. Nie była to może jej niezastąpiona, najcudowniejsza na świecie Kruszynka, lecz Ritsu i tak miała świetny ubaw faszerując odległą planszę z namalowanymi na niej okręgami gorącym ołowiem pochodzącym z obcego jej oręża.
Tehe!


Ubiór i wygląd - Jak w profilu
Dodatkowe informacje - Brak

_________________



Ritsu
-----------
Skrzydlata     Nosiciel

avatar

Liczba postów : 65
GODNOŚĆ : Ryūkarite Ritsu

Powrót do góry Go down

Re: Strzelnica    Pisanie by Ritsu on Pon Cze 05, 2017 12:18 am


Nie wiedziała, ile czasu już tak stała i strzelała do oddalonej, nieźle już pokiereszowanej oraz makabrycznie podziurawionej tarczy - gdyby miast niej znajdowało się tam prawdziwe, ludzkie ciało, to byłoby ono już w tej chwili kompletnie nierozpoznawalne i pływające w litrach swojej własnej, bordowej krwi - lecz białowłosa niewiasta miała prawdziwy ubaw po pachy i nie zwracała najmniejszej, najbardziej lichej uwagi na upływające prędko, umykające między przyodzianymi w rękawiczki palcami minuty. Wtem, jednakże, coś wytrąciło ją z tego radosnego, wypełnionego wesołym chichotaniem i odgłosami oddawanych pięknie strzałów transu - to dźwięk dzwonka jej telefonu rozbrzmiał pośród tego orzeźwiającego, chaotycznego harmidru, wbijając się w uszka Ritsu i zmuszając ją do zastygnięcia w bezruchu. Wsłuchując się w doskonale znaną, chwytliwą melodię, kobieta parsknęła pod nosem i ostatecznie ściągnęła unieruchomiony przez jej własną wolę - a chwiejna ona była i trudna do ujarzmienia - palec z kuszącego, ślicznego spustu.
- Ma~, chyba niedane nam będzie dłużej porozmawiać, ne - rzuciła w kierunku swojego towarzysza, oddając mu jego broń raźnym, acz kontrolowanym rzutem. Dlaczego zwróciła się do niego tak, jakby miała zaraz uciekać z tegoż cudownego, przynoszącego ukojenie dla ducha i nerwów pomieszczenia? Ponieważ nikt nie kontaktował się z nią nigdy dla koleżeńskich spraw czy spotkań, a dzwoniono do niej i wysyłano jej esemesy tylko wtedy, gdy przydzielano jej jakąś misję lub ściągano na ważne, kluczowe zebrania. Zaśmiała się, ujrzawszy wysłany jej tekst zawierający drobne szczegóły
- nie wszystkie, lecz te najogólniejsze i mniej więcej wyjaśniające sprawę - dotyczące nowego, przyznanego jej zadania. -
[color=orange]Praca wzywa, hehe. Pa, Motylku! - pożegnała się już konkretniej po tym, jak potwierdziła swoje przypuszczenia i upewniła się co do tego, iż dostała nową misję. Wreszcie, wreszcie będzie mogła coś porobić, nioh! I nie ważnym było, czy miała czegoś pilnować, czy z czymś walczyć, czy jakieś tam rybie towarzyszyć - liczył się sam fakt przełamania tego zastoju i ruszenia do przodu, do akcji, do czegoś. Czym prędzej toteż się ogarnęła i wybyła ze strzelnicy, kierując swe żwawe, skoczne kroki do departamentu specjalnych techników, których zadaniem było wyposażenie jej we wspaniałe, boskie skrzydła umożliwiające wzbicie się w powietrze. Znowu będzie mogła polatać! Mwah!

z.t.


Ubiór i wygląd - Jak w profilu
Dodatkowe informacje - Brak

_________________



Ritsu
-----------
Skrzydlata     Nosiciel

avatar

Liczba postów : 65
GODNOŚĆ : Ryūkarite Ritsu

Powrót do góry Go down

Re: Strzelnica    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Północ :: Koszary