:: Eden :: Góra Babel :: Katedra

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Laviah on Sob Mar 09, 2019 9:56 am
Nie miał absolutnie nic przeciwko temu, by inni wtrącali się w jego słowa. W zasadzie fakt, że towarzyszące mu anioły uczestniczyły w tym spotkaniu nie tylko biernie, w pewnym sensie dodawał otuchy jasnowłosemu. Nie mógł na głos zakomunikować, że nie znał się na procedurach tak, jakby tego oczekiwano. Możliwe nawet, że nie chcicał się na nich znać, biorąc pod uwagę, że za każdym razem, gdy przychodziło mu stanąć przed obliczem sądzonego, serce podchodziło mu do gardła na myśl o możliwości podjęcia złej decyzji. Co się stanie, jeśli nie da drugiej szansy komuś, kto dobrze ją wykorzysta? Co będzie, jeśli da szansę komuś, kto wykorzysta ją do złych celów i uświadomi im, że nie było dla niego nadziei?
Pod tak wielką presją całkiem naturalne było zapominanie o niektórych pytaniach czy słowach, które powinno się wypowiedzieć. Choć patrząc na nienaturalnie spokojne oblicze białowłosego, trudno było uwierzyć w zżerające go od środka obawy.
W kociołku? ― Posłał ukradkowe spojrzenia dwójce aniołów, jakby nie do końca rozumiał tę dziwną przenośnię. Wyglądało jednak na to, że ludzie zdążyli wyrobić sobie własną definicję Piekła. ― Wiara nie definiuje człowieka, chłopcze. Nikt nie ma prawa osądzać cię na podstawie tego, że gdzieś po drodze ją utraciłeś. Zawsze jest czas na to, by ją odzyskać i może sam fakt, że się tu znalazłeś, będzie dla ciebie odpowiednią motywacją ― odparł, przyglądając mu się uważnie, jakby liczył na to, że już spomiędzy wierszy zdoła wyczytać, że trzecia opcja była tą właściwą. Informowanie kogoś o tym, że właśnie odszedł z tego świata i musiał porzucić swoją rodzinę i bliskich, nie było łatwym zadaniem, zwłaszcza gdy miał on już za sobą wystarczająco traumatyczne przeżycia. ― Przykro mi. Spotkała cię straszliwa tragedia.
„Czym teraz jestem?”
Duszą ― użył pierwszego i najbardziej powszechnego słowa, które przyszło mu na myśl. Nie miało to większego sensu, biorąc pod uwagę, że stojący przed nimi William wydawał się być w pełni prawdziwy, ale prawda była taka, że w odróżnieniu od swojego ciała, które pozostało w mieście – był cały i zdrowy. Taki, jakim powinno się go zapamiętać. ― Jesteśmy tutaj, żeby ci pomóc. Musimy jednak zadać ci jeszcze kilka pytań, na które musisz odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Gwarantuję, że nie musisz obawiać się kary, o której wspominałeś. Przede wszystkim chciałbym wiedzieć, czy podczas swojego życia świadomie wyrządziłeś krzywdę drugiemu człowiekowi lub sobie?

Moc mówienia prawdy: 3/3


WAŻNE: w obecności Laviaha wszyscy zobowiązani są mówić prawdę. Jeżeli nie posiadasz blokady umysłu, a w poście zaznaczone jest, że moc prawdy jest w użyciu (będę to zaznaczał pod spodem każdego posta), nie ma mowy, by twoja postać skłamała. Nawet jeśli spróbuje, usta zwyczajnie zrobią swoje. Więcej informacji w KP.
Laviah





Laviah
Archanioł
GODNOŚĆ :
Laviah. Po prostu.


Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Nascela on Sob Mar 09, 2019 9:10 pm
Nascela był świadom, że ludzkie wyobrażenie piekła było o wiele bardziej barwne, niż świat wykreowany przez Lucyfera. Spotkał się z tym podczas swojej podróży, zaraz po odzyskaniu ciała, niemniej nie odpowiedział na - jak mniemał - retoryczne pytanie Laviaha. Zapewne Archanioł doszedł do takich samych wniosków, co członek Zastępu  kilka chwil wcześniej.
   Aby dodać swojemu przedmówcy otuchy, wzruszył delikatnie ramionami, mimo iż wynik jego obserwacji był jednoznaczny. Białowłosy radził sobie w roli sędziego o wiele lepiej niżeli on sam, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Natomiast odpowiedź Williama sprawiła, że anioł zaczął wierzyć w to, że mieli do czynienia z nieszczęsną duszą, która utraciła swoje ludzkie ciało z przyczyn niezależnych od niej. Splot nieszczęśliwych wypadków. Współczuł mu utraty życia w tak młodym wieku, ale oto stanęła przed nim szansa na nowe. Wrota takowego coraz bardziej się przed nim otwierały. Były w zasadzie na wyciągniecie ręki. Co prawda Nascela nie powinien podejmować w takich przypadkach pochopnych decyzji, a kolejne pytanie stojącego najwyżej rangom anioła utwierdziło go w tym przekonaniu.
   Tym razem nie podjął próby wtrącenia się do konwersacji. Przede wszystkim był ciekaw, czy chłopak kiedykolwiek dopuścił się śmiertelnego grzechu. Milczał, aczkolwiek starał się nie wpatrywać cały czas w młodą twarz swoimi intensywnie żółtymi oczyma, by serwować sądzonemu dodatkowej procji stresu. Nie chciał bowiem, żeby jego pierwszy kontakt z przedstawicielami anielskiej rasy był traumatycznym przeżyciem, choć w żaden sposób nie mogli obejść tej procedury.


Sala Sądu - Page 10 KjWbiWQ
I can't control myself, don't know who I've been
And who is this monster wearing my skin?
Nascela





Nascela
Anioł Zastępu

Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Liselotte on Nie Mar 10, 2019 6:43 pm
 Lise także nie była szczególnie zdziwiona osobliwym podejściem młodzieńca do pośmiertnych perspektyw istnienia, wystarczająco dużo już się nasłuchała podobnych historyjek za czasów swojego pobytu w podziemiach M-3. Podobnie ironiczne obrazki często padały z ust jej podopiecznych, na co po pewnym czasie, tak jak i teraz, reagowała już właściwie wyłącznie delikatnym uśmiechem. W ogóle na postać podsądnego nie potrafiła patrzeć inaczej, jak tylko na przestraszone dziecko. Miała zdecydowanie za mało własnego potomstwa (w liczbie okrągłego zero) jak na osobę o tak silnym instynkcie macierzyńskim i już niejednokrotnie w ciągu tych kilku minut przez głowę przemknęło jej pytanie, dlaczego u licha ktokolwiek prosiłby ją do oceny czyjejś duszy. Przecież było bardziej niż pewne, że Merricks wynajdzie u delikwenta każdy, najmniejszy choćby błysk dobra i będzie uparcie obstawać przy dawaniu kolejnych i kolejnych szans. A taka postawa, choć brzmiała niezwykle miło i anielsko, nie zawsze stanowiła najlepszą opcję.
 Jej zdaniem Archanioł wyjątkowo dobrze radził sobie z prowadzeniem rozmowy, nie było więc potrzeby się do niej wtrącać. Przez znaczną część procesu potrzebowali przede wszystkim wysłuchać, co niedawno zmarły ma do powiedzenia i na tej podstawie zadecydować, jaki powinien być jego dalszy los. Skoro nie zadawał zbyt wiele pytań, rola sędziów sprowadzała się głównie do słuchania.
 — Zastanów się nad tym na spokojnie — poradziła tylko łagodnym tonem, kiedy w stronę Williama padło pytanie. W końcu choć z pewnością nie chcieli bez sensu przeciągać całej procedury, spieszyć się także nie należało. Teraz wszystko zależało już od tego, czy chłopak zdobędzie się na szczerość wobec nich, co przecież łatwe być nie mogło. Dopiero co przeżył traumatyzujące wydarzenie i znalazł się wśród kompletnie obcych osób, a całym jego światopoglądem porządnie zachwiano. Pozostawało już tylko mieć nadzieję, że biedaczyna nie spanikuje.
Liselotte





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Will on Czw Mar 21, 2019 11:01 am
Nie wiedział jak właściwie wyglądają zaświaty poza wyobrażeniami ludzkimi. Raj jako miejsce, gdzie panował dostatek ewentualnie jakaś kraina wśród chmurek rozpoczynająca się od złotej bramy. Piekło będące jeziorami ognia, cuchnące siarką tudzież pustka lub pętla czasowa pokazująca w kółko jakieś jedno niezbyt przyjemne wydarzenie z życia. Teraz mógłby zadać im pytania nurtujące ludzkość od tysiącleci, ale nie miał wystarczająco wiele odwagi. Nie chciał też zawracać im głów jakimiś pierdołami. Ludzie pewnie byli dla nich półgłówkami albo dziećmi. Może jedno i drugie? Jak niby mieli traktować kogoś, kto nie miał pojęcia o otaczającym go świecie?
Był duszą. Czyli jednak one istniały, a na dodatek jego oddzieliło od ciała. Czy to dusza była odpowiedzialna za świadomość i wolną wolę? Zwierzęta działały zgodnie z instynktem, a nie kierując się rozumem. Tyle pytań, które chciał zadać. Spędziliby tu wieczność zanim wreszcie wyczerpałby zagadnienia, a choć zapewne mieli tyle czasu, to wcale nie zamierzał nadużywać ich gościnności w tym miejscu. Gdziekolwiek był, bo nawet tego nie był pewien. Może czyściec? Chociaż nie. Tu nie było ponuro, choć może odrobinę sztywnie. Miał wrażenie, że sami przesłuchujący też są lekko zagubieni, jakby nie mieli wiele wprawy w całej tej czynności.
Umm... Podłożyłem szpilkę na krzesło nauczycielki historii w czwartej klasie. Uderzyłem kolegę w szóstej, bo naśmiewał się z dziewczyny, którą bardzo lubię. Zdarzyło się parę razy, że nie powiedziałem mamie prawdy, ale potem i tak się dowiadywała i mogła się czuć zraniona – wymienił po chwili zastanowienia. Nic ciekawego, same dziecięce drobnostki, które na sumieniu miał chyba każdy człowiek, który nie opuścił szkolnych lat. Rzadko się psocił, kontakty z innymi ograniczał do minimum, więc nie było nawet okazji do wyrządzania komuś krzywdy. Nawet gdyby mocno chciał, a przecież nie chciał. Przemoc była obrzydliwa. – No i jestem seryjnym samobójcą. Po załamaniu nerwowym pół roku próbowałem się zabić. Na szczęście bez skutku, bo w końcu mi trochę przeszło.
Ostatnim pewnie dowalił do pieca, ale nie zamierzał ich okłamywać. Dowiedzieliby się w jakikolwiek sposób nawet jakby mógł zataić prawdę. Był marnym ziemskim robalem, niczym w porównaniu z tymi istotami, które teraz go obserwowały. Może pytania były im całkowicie zbędne, bo wiedzieli już wszystko i teraz tylko dokonywali formalności sprawdzając czy jest prawdomówny? Ano był. Jakkolwiek ta prawda nie była paskudna i bolesna.
Szkoda, że spotkałem tamto coś. Chciałbym jeszcze choć raz na nią spojrzeć – odezwał się cicho, bardziej do siebie niż do zgromadzonych. Wbił wzrok w podłoże, jakby zdając sobie sprawę z faktu, że w sumie skopał jej pewnie życie, jeśli nie zignorowała wiadomości. Kto tam wie co rogaty typ zrobił po tych wszystkich dźgnięciach oprócz zajęcia się jego dłonią. Wydawał się być na tyle szurnięty, że spodziewać się dało wszystkiego.


Japoński | Angielski

Goodbyes are only for those
who love with their eyes.
Because for those who love with heart and soul
there is no such thing as separation.
Will





Will
Martwy, buahahaha
GODNOŚĆ :
William Matthew Hayes


Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Laviah on Czw Kwi 04, 2019 8:05 pm
Nie poruszył się w momencie, gdy z uwagą przysłuchiwał się odpowiedzi Williama, zupełnie jakby nie chciał, by żaden szmer wpłynął na odbiór wypowiadanych przez młodzieńca słów. Teraz liczyło się wyłącznie to, co miał im do powiedzenia. Miało to bowiem przesądzić o jego dalszym losie, choć zdawało się, że nic gorszego nie mogło go już spotkać. Swój koniec miał już za sobą, a to, że się tu znalazł, było jedynie szansą na nowy początek.
Zupełnie inny.
Żadne z tu zebranych nie mogło osądzać go na podstawie drobnych przewinień z dzieciństwa. Fakt, że większość z jego grzechów opierała się na psotach niewykształconego moralnie umysłu, sprawiał, że Laviah z każdą kolejną chwilą czuł się spokojniejszy o przyszłość czarnowłosego. Nawet jeśli trudno było wierzyć w jakąkolwiek przyszłość po śmierci. Problemem białowłosego zwykle było to, że już na samym wstępie chciał wierzyć, że ludzie nie pojawiali się tu bez konkretnego powodu, ale czy dowiadując się, że mieli za uszami coś znacznie większego, odczuwał zawód?
„No i jestem seryjnym samobójcą.”
Drobna igła zaatakowała go od środka, wywołując nieprzyjemny impuls. To sprawiło, że mimowolnie uciekł spojrzeniem, które w pierwszej kolejności skierował ku Liselotte, a następnie ku Nasceli. Ruch jego tęczówek i intensywność, z jaką przyjrzał się dwójce aniołów, mogły wydać się na tyle ostentacyjne, że stojący przed nimi Will miał prawo domyślić się, że próba wielokrotnego odebrania sobie życia nie była czymś, co można było potraktować ze zmrużeniem oka. Milczenie skrzydlatego także nie wróżyło niczego dobrego.
Czy to pochwalał? Nie.
Czy tym gardził? Też nie.
W gruncie rzeczy nie wiedział, jakie emocje powinien odczuwać względem samobójcy. Żal? Złość? Współczucie? Coś zawsze sprawiało, że podejmowali taką decyzję, ale z drugiej strony zawsze mogli wybrać inaczej.
Cena twojego życia niczym nie różni się od ceny cudzego życia. Posuwając się do samobójstwa, próbujesz zabić nie tylko kogoś, kogo życie jest dziełem Boga, ale też kogoś, kto ma siłę sprawczą, by przysporzyć cierpienia wielu otaczającym go osobom. Choć prawdopodobnie w chwilach słabości ciężko jest zdać nam sobie z tego sprawę. Chciałbym wiedzieć, co skłoniło cię do wielokrotnego targnięcia się na swoje życie i co sprawiło, że porzuciłeś te skłonności? ― odezwał się, gdy na nowo odzyskał władzę nad zaciskającym się gardłem. ― Oczywiście to twoja decyzja, czy zechcesz nam o tym opowiedzieć. Nie ukrywam jednak, że dla mnie – i zapewne dla moich towarzyszy także – są to dość istotne informacje.

Odnowienie mocy mówienia prawdy: 1/4


WAŻNE: w obecności Laviaha wszyscy zobowiązani są mówić prawdę. Jeżeli nie posiadasz blokady umysłu, a w poście zaznaczone jest, że moc prawdy jest w użyciu (będę to zaznaczał pod spodem każdego posta), nie ma mowy, by twoja postać skłamała. Nawet jeśli spróbuje, usta zwyczajnie zrobią swoje. Więcej informacji w KP.
Laviah





Laviah
Archanioł
GODNOŚĆ :
Laviah. Po prostu.


Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Nascela on Czw Kwi 11, 2019 9:48 pm
Jego stosunek do zasłyszanej informacji, nie odbiegł znacząco od relacji Archanioła, o czym William mógł się przekonać po tym, jak z gardła Nasceli wydobyły się pierwsze dźwięki.
  — Podzielam zdanie swojego przedmówcy. — Rzucił ukradkowe spojrzenie przełożonemu. —  Próba samobójcza jest aktem nieposzanowania własnego życia. Nawet w chwilach słabości i wątpliwości nie można pochwalać tego czynu — rzekł; jego słowa w całości pokrywały się z dłuższą wypowiedzią Laviaha, ale nie mógł przemilczeć ani jego znaczącego spojrzenia, ani tym bardziej wcześniej wypowiedzi stojącego przed nimi młodzieńca. Był w zasadzie ciekaw, na kogo chłopak chciałbym jeszcze raz spojrzeć, ale nie ciągnął tego tematu. Po swojej krótkiej przemowie znowu zamilkł, lokując spojrzenie w twarz sądzonego. Im dłużej przebywał w tym pomieszczeniu, tym symptomy zapoczątkowanej wczoraj choroby zaczęły się nasilać.


Sala Sądu - Page 10 KjWbiWQ
I can't control myself, don't know who I've been
And who is this monster wearing my skin?
Nascela





Nascela
Anioł Zastępu

Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Will Yesterday at 7:54 pm
Blade wargi zmieniły się w wąską, przygryzioną kreskę, wzrok został wbity w tą cudną, nieziemską posadzkę. W jednej chwili poczuł się całkiem inaczej, jak gdyby nie miał już przymusu mówienia tego, co podpowiadało sumienie i czyste serce. Ale wciąż nie widział sensu w tym, by choć na chwilę zboczyć ze ścieżki prawdy, ominąć ją na rzecz zatajania nic już nie znaczących informacji. Jednocześnie też jakby stracił większość tej pewności siebie, która tajemniczo przylazła i rozwiązała mu język na te parę chwil. Splótł palce, przyglądając się im. Nie chciał się odzywać. Czuł ich wzrok na sobie. Pewnie ich wszystkich uraził swoją ludzką bezczelnością i bezmyślnością wobec najlepszego daru jaki kiedykolwiek mógł dostać jako marny śmiertelnik - zaledwie proch na wietrze i malutka kropka we wszechświecie.
Słysząc pytanie przez chwilę milczał. Bał się, że zacznie się jąkać jak ostatni kretyn albo palnie coś bez sensu. Czuł jednak, że jakiś motyw mógłby im pomóc w osądzie. Nie próbował tego przecież zrobić specjalnie. Znaczy... próbował, w końcu o to chodzi w samobójstwach, żeby jednak przestać stąpać po świecie, którego się nienawidzi, ale... tu chodziło o coś więcej. Kiedyś. Z początku.
Byłem głupi. Jak każdy człowiek. My... My często nie radzimy sobie z uczuciami – zaczął wreszcie, cicho i mniej spokojnie niż wcześniej. Dalej próbował myśleć o sobie jak o przedstawicielu rozumnej ziemskiej rasy, a nie jakiejś duszy, która jakiś czas temu dała nogę z ciała. – Moje uczucia do jednej osoby były na tyle silne, że psychicznie nie dałem rady wytrzymać odrzucenia. Czułem pustkę, duszącą nicość, wszystko nagle straciło sens.
Nie uniósł wzroku nawet na chwilę, ale mówił szczerze. Sam sobą teraz gardził, skrzydlaci wcale nie musieli czuć tego za niego. Był cholernym tchórzem przez całe życie, a kiedy nagle obojętność pchnęła go do działania - nie potrafił ze sobą skończyć jak bardzo by się nie starał.
Zrozumiałem, że to niczego nie zmieni – wzruszył lekko ramionami i wreszcie spojrzał w kierunku Laviaha. Tak bardzo chciał mieć już wszystko za sobą. – I że wyszedłbym na hipokrytę. Sam jej w końcu mówiłem, że samobójcy tylko niszczą innym życie. Żałuję, że chciałem to zrobić. Że pomyślałem o zrobieniu tego. Nie chcę jej krzywdzić, a... chyba i tak to zrobiłem. W ostatnich chwilach.
Znów opuścił głowę. Był takim kretynem...


Japoński | Angielski

Goodbyes are only for those
who love with their eyes.
Because for those who love with heart and soul
there is no such thing as separation.
Will





Will
Martwy, buahahaha
GODNOŚĆ :
William Matthew Hayes


Powrót do góry Go down


Sala Sądu - Page 10 Empty Re: Sala Sądu

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do góry