Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 17/10. Nowe ogłoszenie w związku z kompendium. Zerknij.
  • 27/09. Losowano choroby. Sprawdź czy Twoja postać jest wciąż zdrowa.
  • 25/09. Dyskusja na temat rangi rekruta w dziale S.SPEC. Wypowiedz się.
  • 24/09. Ogłoszenie dla MG. Zapoznaj się z nowym systemem wynagrodzeń. Przy okazji wrzucono prośbę w ukrytym dziale. Przeczytaj.
  • 21/09. Pojawiło się ogłoszenie od Apokalipsy. Zapoznaj się z wynikiem zakończenia eventu.
  • 19/09. Dodano dwie nowe rangi oraz zamieszczono wpis odnośnie próśb/propozycji zgłaszanych na cb/drogą prywatną. Przeczytaj.
  • 17/09. W ukrytym dziale MG pojawiły się dwa tematy do przedyskutowania. Zagłosuj i wypowiedz się.

Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Go down

Pisanie on Pią Wrz 27, 2019 5:40 pm  •  Kuchnia i jadalnia - Page 11 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
 — Lubię fajnych ludzi, nie lubię gburów. A na to —Tutaj reprezentacyjnie dźgnęła się palcem w pierś. — trochę nie mamy wpływu. Albo jest, albo nie ma. Bez sensu nie lubić kogoś za coś, co nie od niego zależy. — Aczkolwiek i tak nie chciało jej się tu kłócić o rację. Kirin nie wyglądał na takiego, co by się łatwo dał przekonać; prędzej mogła go doprowadzić do wściekłości, a to by się dla nikogo nie skończyło dobrze. Mieli w końcu gotować! Znaczy, prawdopodobnie cała robota spadnie na Leather, ale liczyła na chociaż odrobinę logistycznej pomocy. Jeszcze by się potem okazało, że zrobi zupę z dodatkiem pietruszki, ale Doberman nie lubi pietruszki i zaś będzie powód do ciskania w siebie gromami z oczu.
 Współpraca taka ciężka, brak uszanowanka.
 — Tego się tak nie je — wtrąciła, bo niestety nie zdążyła wymordowanego powstrzymać przed lizaniem losowych jarzyn. — To jest ziemniak i najpierw trzeba go obrać i ugotować, a dopiero potem jeść — wyjaśniła zaraz, posłusznie przyjmując kolejne podawane jej składniki. Ostatecznie zrobiło się ich za dużo — miała tylko dwie niezbyt wielkie dłonie — więc zawinęła nieco do góry krawędź i tak przydługiej koszulki, żeby w powstałym w ten sposób zagłębieniu bezpiecznie przetransportować towar.
 — Buraki? — Okej, to była nowość. — Burak z kalafiorem to trochę dziwne połączenie, ale możemy spróbować jak chcesz. Tylko wtedy nie mogę obiecać, że będzie dobre. — W ogóle nie powinna niczego obiecywać, bo w kwestii zdolności kulinarnych takiej Matyldzie to nie dorastała do pięt. Wiedziała tylko, co i w jakiej mniej-więcej kolejności wrzucić do wody, żeby wyszedł z tego w miarę jadalny wywar. Potrafiła sprawdzić, czy jarzyny są już ugotowane i... i to w sumie tyle.
 — Kawałek mięsa też możemy wrzucić, zupy na rosole są dobre. Najlepszy byłby kawałek jakiegoś surowego... — Zaczęła się rozglądać po najbliższym obszarze w poszukiwaniu czegoś właściwego. Przydałoby się coś niezbyt dużego, tak tylko dla smaku, a to na szczęście powinno być łatwiej dostępne niż półtusza wołowa. Nawet nie wiedziała, co to jest półtusza wołowa i nigdy takiej nie widziała na oczy.
 — A, no i jeszcze kalafior! — Przypomniała sobie, kiedy jej wzrok zahaczył o składowisko warzyw. Po krótkich oględzinach zgarnęła parę większych różyczek, jeszcze jedną marchewkę, korzeń pietruszki i małego selera. Te składniki, o ile dobrze pamiętała, znajdowały się w praktycznie każdej zupie. Pewnie były czymś w rodzaju bazy, na której robiło się całą resztę, czy coś.
 — Okej, więcej już sama nie uniosę — stwierdziła, wrzuciwszy wybraną część zapasów do zaimprowizowanego "nosidełka". Ale oprócz kawałka mięsa miała już chyba wszystko, więc będą się mogli wynosić z tej chłodniejszej części pomieszczenia.


Kuchnia i jadalnia - Page 11 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

Pisanie on Pon Wrz 30, 2019 1:25 pm  •  Kuchnia i jadalnia - Page 11 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
  Wykrzywił buzię za plecami dziewczyny, gdy ta na moment się odwróciła. Za bardzo się mądrzyła. co w Kirinie wywoływało irytację kontrolowaną jedynie ze względu na obietnicę stworzenia porządnego posiłku. Bo w końcu co mogło się nie udać, gdy kazał wrzucić jej do zupy wszystkie swoje ulubione składniki? Zerowe pojęcie o gotowaniu i całkowity brak dobrego smaku w jakiś sposób sugerowały, że być może nie będzie aż tak źle, jak podejrzewała Nayami.
  — Wcale nie. To dlatego, że za dużo jecie. — odparł z pełnym przekonaniem, wracając do tematu przednich zderzaków.
  Na szczęście moment później został już całkowicie zaabsorbowany dobieraniem składników. W ramiona dziewczyny i jej prowizoryczne nosidełko wrzucał wszystko, co wpadło mu w ręce. Zapewne połowy nawet nie użyją, ale kulinarny świat tak zaintrygował Kirina, że chciał zapoznać się ze wszystkimi tajemnicami schowka Matyldy. Przestał nawet zwracać uwagę na to, że podczas przeszukiwania magazynku robią nieco hałasu, który mógłby śmiało zwrócić na siebie czyjąś uwagę.
  W pewnym momencie więc poza warzywami do zupy miały także trafić pomarańcze, dwie sztuki, woreczek ryży i cały pojemnik jakiejś słodkiej, mocno czerwonej przyprawy. Kierował się przede wszystkim zapachem, a jeżeli każdy składnik z osobna jakoś go zaciekawił, sądził, że wszystkie razem będą jeszcze lepsze.
  — Nie rozumiem. Przecież póki nie dodamy czegoś ohydnego, to powinno być dobrze — wyjaśnił jej swoje rozumowanie odbierając część zebranych składników od dziewczyny. Na wzmiankę o mięsie upuścił kilka ziemniaków i sięgnął po jakiś odpowiedni kawałek. — To się nada?
  Zapytał, ale tak naprawdę nie planował puszczać już pochwyconego fragmentu krwistego zwierza. Czymkolwiek było wcześniej, teraz miało trafić do gara.
  Nie czekając na Nayami, ruszył pierwszy w stronę kuchni, pomieszczenia, które dla dobermana było całkowitą zagadką. Nigdy nie widział jej od strony gotującego, a wyłącznie wtedy, gdy przyłaził się posilać i gnębił Matylde dopraszając się o dokładkę. Tym razem jednak interesowało go wyłącznie to, aby zupy było dużo. Był okropnie głodny i planował pochłonąć wszystko.
  — To od czego zaczynamy? — Opuścił składniki na jednym z blatów i powstrzymując się od podjadanie czekał na polecenia kobiety.




Kuchnia i jadalnia - Page 11 By3rKTs

Flirting with madness was one thing;
when madness started flirting back,
it was time to call the whole thing off.


                                         
Kirin
Doberman     Poziom E
Kirin
Doberman     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Vincent de Lacroix aka. Kirin / Seba z DOGS


Powrót do góry Go down

Pisanie on Wto Paź 15, 2019 10:40 pm  •  Kuchnia i jadalnia - Page 11 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
 Ostatnią uwagę Dobermana zbyła już tylko wzruszeniem ramion, najwyraźniej niechętna do dalszej dyskusji. Czasami po prostu się czuło, że dalsza wymiana argumentów jest absolutnie bezcelowa i chyba z takim właśnie przypadkiem mieli do czynienia. O wiele lepiej dogadywali się za to w kwestii gotowania, nawet jeśli różnica doświadczeniu była dość znaczna. Z trudem przyszło jej opanowanie śmiechu na widok kolejnych i kolejnych składników, które wymordowany znosił jak gdyby jutra miało nie być. Uświadomienie go, że większości z tego i tak nie użyją, pozostawiła sobie na później; przy odrobinie szczęścia w ogóle się nie zorientuje, co oszczędziłoby Nayami pewnie bardzo żmudnego tłumaczenia, dlaczego nie daje się pomarańczy do kalafiorowej.
 — To nie do końca tak działa, wiesz? Ale z tego i tak na bank coś się uda wykombinować — stwierdziła, ostatni raz pobieżnie przeglądając zgromadzone w swoich ramionach produkty. — Tak tak, powinno być okej — rzuciła jeszcze w temacie wkładki mięsnej, po czym bez dalszego ociągania ruszyła w kierunku właściwej kuchni. Niewiele brakowało, żeby zgubiła po drodze to czy owo z zaimprowizowanej kieszeni, a koszulkę z pewnością powinna w najbliższym czasie wyprać. Pomogła jednak niezmiernie w przetransportowaniu inwentarza, który zaraz wylądował na blacie. W ostatniej chwili uratowała jedną z pomarańczy przed stoczeniem się ku swojemu przeznaczeniu, po czym oparła dłonie na biodrach i przystąpiła do przeglądu składników.
 — Trzeba będzie przynieść wody w garnku, rozpalić w piecu i obrać warzywa, jak chciałbyś z czymś pomóc to się nie obrażę — zakomunikowała, na moment kierując spojrzenie w stronę Kirina. Potem wróciła do swojej układanki, przesuwając na jedną stronę składniki niepotrzebne, z drugiej zaś układając wsad do zaplanowanej zupy. Znalazła też spory garnek oraz nożyk, przy okazji wyciągając spod blatu wiaderko na odpady. Wątpiła, by Doberman miał wprawę w obieraniu jarzyn bez urzynania przy okazji połowy jadalnej części, zabrała się więc za to zadanie osobiście. Na pierwszy ogień poszły ziemniaki, potem marchewki, pietruszka i seler. To była jedna z tych czynności, które Leather wykonywała w kuchni najczęściej; dzięki temu Matylda mogła bez kłopotu zająć się właściwym gotowaniem oraz wypraszaniem z okolic kuchni wszystkich tych, którzy próbowaliby nielegalnie uszczknąć zapasy. O ironio.


Kuchnia i jadalnia - Page 11 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

 
Nie możesz odpowiadać w tematach