Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 5:28 pm
Wszystko ma swoje plusy, jak zwykle się to powtarza, żeby ująć jakąś sprawę od innej strony, niż poprzednio. Skoro już siedziała w ugrupowaniu Kościoła od prawie samego początku, to wymagano od niej, żeby sporo wiedziała i pamiętała, co niestety nie zawsze dało się zrobić. Też zdarzały się jej pomyłki, co niektórym nie mieściło się w głowie. Skoro tak długi ma staż, powinna być nieomylna, taa... i co jeszcze, bułkę z serem, herbatkę, a może frytki do tego? I nie mogła wymówić się tym, że od niedawna, że nowa, że się nie zna... z racji takich, a nie innych okoliczności powinna jednak okazywać jakiś profesjonalizm. Dodatkowo, bycie jedną z trójki jakże zacnej Starszyzny również do tego zobowiązuje.
Och, czyli jej nowy znajomy z całą pewnością był w jakimś sensie aniołem. Cóż więc różniło go od tych "normalnych"? Trudno by się jej było domyślać, nigdy jednym z nich nie była, jak również nie miała ze skrzydlakami aż tyle do czynienia, by dokładnie zapoznać się z niuansami występującymi wśród osób tejże rasy. Może kiedyś coś tam dawno zasłyszała, ale nijak nie dało się z tego utkać rzeczywistości. Zresztą, nie za bardzo mogłaby nawet domyślać się kategorii, jaka odróżniała zielonowłosego od przeciętnego anioła. Chodziło o cechy wyglądu, charakteru, budowy wewnętrznej, czy czego? Jedna wielka niewiadoma, ot co. Ale cóż, na uzupełnianie wiadomości jeszcze przyjdzie czas. O ile tylko mężczyzna nie pozbawi się teraz całej pozostałej mu w organizmie krwi...
No bo odkąd zaprzestał prób złapania kobiety i ponownego jej pogryzienia, mogła poczuć się odrobinkę bezpieczniej. Gorzej jednak, że w tej chwili rozparcelował własną żyłę, przez co Vivian już kompletnie nie wiedziała, co ma robić. Musiała jakoś zareagować, ale samej byłoby jej ciężko powstrzymać Hexa od rozszarpywania jego ręki i jednocześnie od ponownego zaatakowania jej samej. Wybawianiem w tej sytuacji okazał się nadchodzący Reo, którego pojawienie się odrobinkę zaskoczyło pannę Andersson. Obróciła się na dźwięk jego głosu, jeszcze kątem oka zerkając na leżącego na podłodze osobnika.
- Hej Reo, cudnie, że jesteś! - Bezpardonowo złapała chłopaka za wolny nadgarstek i odwróciwszy się z powrotem, zaczęła się w bezpiecznej odległości, ale jednak zbliżać do częściowo poskromionego przez siebie anioła. W trakcie tej jakże krótkiej drogi, wzięła się za tłumaczenie sytuacji, przynajmniej ogólnikowe. - Potrzebuję, żebyś mi pomógł. Trzeba tego pana... spacyfikować. Ja się zajmę rękami, a ty jakbyś mógł przytrzymać go za głowę... mocno, ale nie zrób mu krzywdy - krótko wydała instrukcje, licząc na to, że autorytet starszej siostrzyczki zrobi swoje i w miarę sprawnie uda im się zaskoczyć pochłoniętego piciem Hexa. Co będzie później i co z nim zrobią? Tego nie była pewna, ale póki co należało przynajmniej powstrzymać go przed dalszą autodestrukcją, umieścić opatrunek na jego właściwym miejscu i pewnie wymyślić sposób na dotarganie mężczyzny do jakiegoś uzdrowiciela i na to, by przestał rzucać się na każdy żywy byt dookoła, włącznie z nim samym.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 6:58 pm
Zrządzenie losu znowu udowodniło swą egzystencja. Tak przynajmniej głupi, nudni, heretycy by powiedzieli. A do nich nie należał nasze Lwiątko. Cieszył się z przyszłej przydatności w słusznej sprawie. Napędzając tym samym maszynerię kupy zabawy. Dzięki temu świat jest piękniejszy i w ogóle słodki, że aż tęcza się ukazuje tuż za rogiem. O właśnie tam, kochane mordeczki! *ekhem* Tak. Wracając jednak do sedna sprawy jest dość ciekawa. Miał przed sobą przypadek osoby, która cierpiała na ADHD. I nią właśnie był Gloniasty. Cudowne, słodkie i mrrrau. Starsza siostrzyczka naszego bohatera opowieści, cieszyła się na jego widok. Ciepło mu na sercu się zrobiło ku wieści o tym. Złapała go za nadgarstek i obróciła nim. Tracąc jednak na bezpieczności dystansu, gdyż Czerwonowłosa tak postanowiła. Ten się posłusznie zachował. Niczym grzeczny kiciuś, który w zasadzie był zresztą. Chwil potem została mu przedstawiona skrótowy opis wydarzeń, który zaspokoił jego ciekawską naturę. Przynajmniej na razie. Bo jak potrzebuje pomocy, to musi być coś poważnego! Tak przynajmniej mógł sobie myśleć w tej zwierzęcej główce. Wysłuchał uważnie, to co miała do powiedzenia. I w krótkiej znów był w radosnym nastroju. Uśmiech szczęśliwości znów zawitał na jego pięknym pyszczku. Z entuzjazmem nawet musiał coś rzec ku ucieszy najdroższej siostrzyczki; Pan Gloniasty. Chce się bawić. Nie zrobię mu krzywdy. Bo to w końcu zabawa! Yay~! - Podskoczył na wieść o tym, a gdy wylądował na ziemię - Odsunął od swoich rączek mieczyk, domykając go w pokrowcu i na nowo oplątując ogonkiem. Nie było potrzeby w jego użyciu. Albowiem, wtedy to nie byłaby radosna rozrywka. Ne? W prędkim krokiem się ruszył, tak by okrążyć bidulkę na ziemi, a następnie rzucił się na niego. Niedosłownie. Nie chciał mu wyrządzić krzywdy. W końcu nie chciała tego Akane, więc potulny koteczek chciał zrobić dobrze. Jednak do sedna sprawy. Będąc przy nim, a w zasadzie na nim. Opierał się słowiki nogami o podłoże, a ręce skierował ku jego głowie. Starając się wbić jego twarz w grunt. Oczywiście. Nie chciał użyć całej siły jaką dysponował. Musiał nawet o tym powiedzieć; Panie, panie! Leż pan spokojnie. Przyklepią Cię do kupy na nowo. Będzie w dechę i zabawnie! - Eksplozja emocji w jego głosie dudniła. Nie ma co się oszukiwać. Przecież należy do tych osobników, gdzie zabawa jest wszystkim. Fajnym i w ogóle. Jednak mógł mieć wątpliwości. Czy w rzeczywistości go utrzyma bez użycia asa w rękawie. W końcu był większy od niego, ale jak starsza siostrzyczka miała się zająć jego rękoma. Nie wiedział ku temu żadnych obaw. Rzecz jasna o ile mu się uda uziemić, wraz z nią chłopa. Tak, czy owak. Ogonek sobie dryfował po wietrze, mając 'przywiązany' do siebie katanę w pokrowcu. Cieszył się bardzo. Zabawa taka fajna!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 7:29 pm
Dobra, a więc nadszedł czas, by przystąpić do działania. No doprawdy, można by to rzeczywiście nazwać zrządzeniem losu, ale też i prawdziwą łaską od Ao było to, że jej drogi podopieczny znalazł się właśnie w tym a nie inny miejscu i natrafiła na tę jakże uroczą scenę. No bo przyjrzyjmy się wydarzeniom: mamy leżącego na ziemi, rozdzierającego własny nadgarstek faceta i przypatrującą się temu dziewczynę z rozwaloną wargą, która nawiasem mówiąc nadal bolała, powodując mimowolne krzywienie się ślicznej buźki Akane. Wprawdzie nie winiła Hexa za jego postępowanie, które wywołane było przecież chorobą, to jednak najprawdopodobniej dobrze to sobie zapamięta i możliwe, że w przyszłości mu ten incydent wypomni. Z kobietami to nigdy nie wiadomo. Czasem ci się wydaje, że już dawno zapomniała o tym, jak podstępnie dosypałeś jej pieprzu do zupy, a ta po pięćdziesięciu latach łaskawie stwierdzi, że jest ci przebaczone, albo coś w tym stylu.
Ale wracając do właściwej treści. Teraz już nie było tylko dwójki aktorów na scenie; pojawiła się trzecia osoba, a wiec według starożytnych kanonów mieli pełną obsadę. Gdyby jednak słuchać wytycznych od Greków, cała ta krew występująca w scenografii nie powinna być w ogóle pokazana. Trudno jednak, co zrobisz, jak nic nie zrobisz.
Poczekała do momentu, aż Reo chwycił porządnie głowę zielonowłosego i w tym też momencie zdecydowanym ruchem odciągnęła obie ręce mężczyzny, przerywając tym samym jakże destrukcyjny proces konsumpcji.
Rany, co za żałosna scena.
- Ej, ziemia do Hexa! Halo! Uspokajamy się! - Zaczęła mówić z lekką irytacją, próbując wperswadować do anielskiej główki, żeby w końcu raczył odzyskać panowanie nad sobą. Przydałoby się.
- Damy radę go tak odtransportować do jakiegoś uzdrowiciela? - Nie miała za bardzo kogo zapytać o radę, więc lepsza taka, niż żadna. A nuż widelec by im się udało? Wprawdzie Vivian nie należała do najsilniejszych, ale Lwiątko powinien sobie poradzić lepiej niż wątła kobietka. Ona nie widziała w tym żadnej zabawy. Jeden z wiernych zaczynał jej się tu wykrwawiać i cierpiał na pieprzoną chorobę psychiczną, no do jasnej ciasnej. Poczucie obowiązku nie pozwalało na pozostawienie go na własną pastwę, toteż musiała reagować w możliwie najbardziej rozsądny sposób. Ech, ta nieszczęsna odpowiedzialność.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Hex on Sro Maj 27, 2015 8:20 pm
W między czasie ich narady Hex skupiał się tylko na upływie własnej krwi. Zarazem powodowało mu to ból, jak i kontrastową, cholerną przyjemność do tego. Czuł jak niemal płynna ekstaza przepływa mu przez gardło z każdą kroplą krwi, uśmiechał się szeroko i wyraźnie, niczym prawdziwy ćpun, otrzymując swoją upragnioną działkę, której chciał więcej i więcej. Więcej! jego żyła już po raz enty była w sumie w kawałkach, a z każdą chwilą upływu własnej krwi Dżin bladł i słabł. Chyba już sporo tej krwi stracił i wcześniej... I teraz traci jej więcej...
A przynajmniej tracił, aż do momentu gdy jakaś nowa osoba której nie kojarzył złapała za jego głowę, odciągając ją od nadgarstka, a Akane przytrzymała jego ramiona, nie pozwalając mu się zbliżyć do źródła krwi. Patrzył, jak jego krew upływa... I to było straszne przeżycie...
- Puśćcie mnie! Muszę! Muszę pić! Teraz! Zostawcie! - Wierzgał, próbując wyrwać się z uścisku obu osób, ale upływ krwi osłabił go do tego stopnia, że nie mógł stawiać zbyt wielkiego oporu. Zaczął jak żałosny ćpun zlizywać resztki krwi z piasku po tym jak skapnęła na takowy przy odsuwaniu jej od jego ust. I próbował dalej sięgnąć językiem i złapać choćby jeszcze odrobinę... Żałosny widok.
- Czemu nie pozwalacie mi... Nie krzywdzę już nikogo... Nie krzywdzę cię, Vivian. Chcę tylko jeszcze troszkę... Krwi... Jeszcze troszkę... Proszę... - Wciąż próbował sięgnąć językiem ku swojej rozszarpanej żyle, ale tracąc ku temu nadzieję, postanowił spróbować zrobić coś innego...
Dlatego też próbował wychylił głowę i złapać zębami fragment ciała Reo, który w tej chwili był chyba najbliżej jego, trzymając jego głowę. Kłapał zębami jak rozśwścieczona bestia, próbując pochwycić choćby jeszcze odrobinę krwi. Jego, czyjejś - nieważne.
- Dajcie mi tej pieprzonej krwi! - Warknął głośno, przechodząc już chyba przez kilka faz i zataczając pełne kółko. Płakał już o to, próbował dosięgnąć, przez chwilę się zgodził, a potem zaczął się znów wydzierać na nich by mu dali tej krwi. Ysh, Hex, ogarnij się. Stop! Starczy!
Nie, jednak nie. Wciąż kłapał zębami, próbując jakoś dorwać w swoje... Eee... Szczęki najbliższe możliwe źródło krwi. A że kotek był najbliżej - to i jego chętnie. Byleby była krew. Niezależnie ile i jaka - potrzebuje jej. Jeszcze tylko trochę...
Tylko trochę...



Hex
-----------
Wierny     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 736
GODNOŚĆ : Ranthir, Hex, Mitsuke, Jenevier - do wyboru do koloru.

Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 9:11 pm
Było źle. Bardzo źle. Zabawa dla Lwiątka stawała się mniej rozrywkowa, bo stawała się poważną sprawą do załatwienia. Pan Glonogłowy. Nie był zbyt komunikatywny, ani też zbyt radosną osobą. Smutno mu było z jego powodu. Chory na łeb, jak cholera. Gdyby nie nagła interwencja, to by pewnie rozszarpał samego siebie. Zszedł jego uśmieszek z twarzy, nabrał troszku powagi. Naprawdę jakiś cud w jego przypadku. Machnął parę razy ogonem, patrząc na niego. Katana musiała zostać oddana w dobre ręce. A tym bardziej, kiedy wierzgał ów osobnik. Zmrużył ślepa i skierował je do Starszej Siostrzyczki. Gapił się dosłownie na chwilę, aż wypowiedział słowa; Nie fajna zabawa. Trzeba nim się zająć. Ręka rączkowata musi być zadbana. - Ostatnie słowo podkreślił spokojnie. Zdjął jedną ze swoich dłoni z jego głowy i mocniej jedną przycisnął jego łeb do podłoża. Powodem tego było zapewnienie bezpieczeństwa na eksperckim poziomie mistrza.  Drgnął delikatnie kotek, nabierając nagłego wzrostu wagi - Siły. Zielonowłosy mógł wyłącznie doświadczyć jej cząstkę, ale na tyle by nie mógł ruszyć łbem. Drugą z dłoni, przekierował na tą niezranioną część ciała. W okolice jego łokcia. Trzymając pewnie przy okazji. Aby uniemożliwić jej poruszanie. Dzięki temu Akane miała możliwość opatrzeniem - Nawet w prowizoryczny sposób pogryzioną częścią ciała, obezwładnionego osobnika. O ile jest czym. Bo w innym przypadku, przemówił raz enty; Śpieszyć trza. Zaniosę go z Tobą. Tylko prowadź mnie... oraz Hyōtō. - Kończąc swoje zdanie, rzucił bronią w pokrowcu do Czerwonowłosej. Aby go złapała. Zatem nawet nie użył dużo siły w tej kończynie. Oczy-wiście. W momencie kiedy rana była czymś zatamowana. A jeśli nie było czym... Trudno. Był to kolejny powód by się śpieszyć. Tak więc nie posiadając najdroższej pamiątki przy ogonie. Skupił się na swoim zadaniu. Kiedy trzymał jego sprawniejszą rękę ruszył nią najdelikatniej (jak potrafił na ten moment) za plecy. Może nie było, to nic komfortowego. Jednak lepsze, to niż nic. I w tym momencie szybko puścił głowę zielonowłosego. I pokierował ją również za tą część ciała. Jednak nim, to się stało... Początkowo zaczął bawić się ogonem z jego kończyną. W jaki sposób? - Tak by owinąć nim raz tą część ciała, a kiedy druga była przy niej... Zrobił podobnie. Na szczęścia posiadał długi ogon by móc związać ręce. Niby plusem był ubytek jego siły, kiedy to nabrał zwierzyniec złoty. I wtedy doszło do śmiałego ruchu. Mając już całkowicie wolne ręce, to obiema złapał pewnie za jego odzienie, a następnie wraz z sobą pociągnął do góry - Kiedy wstawał. Wolno, z pełnością gracji. Tutaj zaistniał pewien konflikt. Musiał go nieść przy sobie. Zaraz przy swoim ciele, więc tym samym... W razie przemieszczenia z lokacji A do B będzie szorował nogami. Lepsze, to niż pozwolić mu się wykrwawić. Choć lekko wisiał w powietrzu. Zresztą byłoby trudniej w tym przypadku, jakby nie posiadał lwiej siły. Oczywiście... Jego siostrzyczka mogła nie pochwalać traktowania przez Reo nad poszkodowanym, ale nie miał innego wyboru, bowiem... Wybór mniejszego zła jest zawsze lepszy, niż wybór jego gorszego odpowiednika. Choć wzrost Lwiątka nie pomagał w tej sprawie, bowiem jest dość niski. Genetyka, matką dziwką po prostu. Tak, czy owak... Mając uniesione ręce, którymi jeszcze dłońmi przetrzymywał za przysłowiowe 'fraki'. Nie mówiąc już o ogonie, który posłużył jako przedmiot do związania jego rąk. Postanowił wypowiedź parę słów; Nie było innego wyboru. Prowadź Starsza Siostrzyczko, szybko. Zanim sam osłabnę. - Te słowa mogły dać jasny przekaz, że ociąganie się nie ma sensu. I lepiej już ruszyć stąd do lecznicy. Nim będzie za późno dla jego życia. Chora sytuacja i tyle w temacie.

PS. Nie bijta. Użyłem mocy Reo do zwiększenia udźwigu i wagi przy okazji. Dlatego tak to wygląda, a nie inaczej + I to jest jeden z argumentów, które czyni Lwiątka transporterem. D:



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Czw Maj 28, 2015 3:46 pm
Myślu, myślu, myślu... aż w końcu wymyślu. Ze wszystkich tutal obecnych, to na barki Vivian spadła odpowiedzialność za całe przedsięwzięcie, polegające na doprowadzeni uHexa do stanu używalności. Musiałą trochę pokombinować, jak się za to zabrać, jednak ostatecznie doszła do porozumienia z własnymi myślami.
Po pierwsze, zgarnąć go z tego korytarza, bo nie dość, że cyrki się dzieją, to jeszcze się krwią podłoga pochlapie. No i jeszcze chodzić sam nie mógł, więc może lepiej przetransportować tego pana w jakieś spokojne miejsce, usadzić na krzesełku i wtedy negocjować ewentualne krwiodawstwo.
Nie zamierzała się pierniczyć z grzecznościami. Zielonowłosy tracił sporo krwi, jak również wcześniej pewnie sporo sobie jej utoczył. Wolała nie ryzykować, tego, że za chwilę będzie już dogorywał, psia nać, co za nierozsądny koleś! Wyszarpnęła katanę tak zwanego młodszego brata i bez żadnych wyjaśnień przedziurawiła własną bluzkę, wycinając z niej pasek dookoła brzucha. Teraz wyglądała raczej jak letni top, ale nadal trzymała się w jednym kawałku. Niestety, poprzedni poszarpany bandaż teraz już słabo się nadawał do ponownego użycia, ale też go wykorzystała. Zwinęła poprzedni opatrunek i przyłożyła do rany, mocno owijając całość materiałem z własnego ubrania, by ciasno przymocować naprędce stworzony rulonik do poszarpanego nadgarstka. Nie żeby znała się jakoś szczególnie na pierwszej pomocy, ale intuicyjnie wykombinowała naprędce coś, co mogło chociaż przez chwilę pomóc.
- Oj cicho żesz bądź, chociaż na chwilę... - warknęła z irytacją, po czym dostrzegła całkiem niezłą szansę na zmuszenie Hexa do milczenia, chociaż na chwilę. W chwili, gdy ten zawzięcie kłapał szczęką, złapała za jego własny zielony szalik i pociągnęła w górę, przez co materiał prawdopodobnie znajdował się teraz w jamie ustnej anioła. Oddychaj przez nos, skarbie.
- Będziesz grzeczny to dostaniesz, ysh - rzuciła, a następnie wskazała lwiątku odpowiedni kierunek. Skoro już postanowiła doprowadzić do porządku swego nowego znajomego, to najpierw zadba o to, żeby w ogóle przeżył. Najbliżej jakieś czyste i porządne środki opatrunkowe miała gdzieś u siebie, nawet chyba trzymała jakąś maść przyspieszającą gojenie... o ile takowa coś pomoże na porozrywane naczynia krwionośne. Zamierzała też sprawdzić, czy nie zaplątały jej się w szafce jakieś składniki leków na psychozę krwiopaty, bo mogły okazać się bardzo użyteczne.
Zgarnęła broń Reo i leżące na podłodze kule, kierując się w stronę własnej celi i tym samym pokazując przybranemu braciszkowi, że ma iść za nią. Zresztą, jak już pomoże jej z transportem rannego, to będzie wolny jak sanki w maju.
W ogóle, to czuła się jak w jakimś tanim filmie. Wleką rannego gościa niczym worek ziemniaków, ten się rzuca, za chwilę zostanie oddany na pastwę panny Andersson...
Rany, to już brzmiało jak bardzo niskobudżetowa pornografia.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Hex on Pią Maj 29, 2015 10:10 am
Ej, ej, on był radosną osobą! Tylko poznaną od nieodpowiedniej strony. Serio. Był chyba jednym z najzabawniejszych osobników w tym Kościele, ale serio - zły moment został wybrany na poznawanie go. Wprost fatalny. Próbował ruszyć głową, sięgnąć, ale jedyne co mógł robić w tej chwili, to kłapać szczęką jak dziki zwierz. Jakby nagle wszystkie mięśnie karku odmówiły posłuszeństwa pod ciężarem ręki tego typka. Ile on ma siły w niej? Czy tam cholera wie czego innego. Nie chciał sprawdzać, ale chciał się wyrwać.
A gdyby tak użyć mocy? Wystarczyło wykreować jeden, kamienny kolec z ziemi by odepchnąć chłopaka i móc dobrać się do krwi. Taaaak, krwi. potrzebuje jej...
By mieć siły do czegokolwiek. Wyraźnie osłabł w wyniku utraty krwinek, a próba użycia swoich zdolności "magicznych" spełzła zupełnie na niczym. Zostało mu kłapanie zębami, co zresztą i takowe zostało mu zabrane, bo po opatrzeniu przeguba - - Zostaw! Zostaw moją rękę! Potrzebuję tej krwi! POTRZEBUJĘ! - i zresztą wykrzyczeniu tego został zakneblowany własnym szalkiem. Własnym szalkiem. I TY BRUTUSIE PRZECIW MNIE!?
Musiał przyznać że w dość dziwny sposób postanowiono go wlec. Wisiał połową ciała w powietrzu, szurając na wpoły działającymi nogami po ziemi. Great! Nie ma co, genialny sposób na przenoszenie rannego. Zetrzyjmy mu nogi, a co. Wcale nie ma ich rannych i obolałych do tego stopnia, że gdzieś tu w pobliżu leżały jego kule, bo było to jedynym sposobem na ruch.
Yay, radość. Normalnie taka radość go teraz rozpiera, że aż miał ochotę się rzucić na lewka, wyściskać go i dać mu całusa, odgryzając przy tym pół twarzy. Dosłownie i w przenośni. Szalik dość porządnie zatkał go na moment, lecz dał radę jakoś go wypluć, a ta chwila pozwoliła mu na momentalny przebłysk rozsądku.
Piersiówka. Była w niej jeszcze drobina krwi... Może ta która była potrzebna, by zakończyć ten cholerny obłęd jaki krążył w jego głowie i ciele.
- Vivian, w kieszeni mam piersiówkę, tą którą ci pokazywałem. Ta odrobina krwi która tam została... Może wystarczyć. Daj ją. Teraz. Już! - Może i nie brzmiał zbyt miło pod koniec, niemal wydzierając się na nią by dała mu ten rozkoszny "narkotyk", ale czasu jest co raz mniej, a ten stan NIE JEST czymś co chce przeżywać jeszcze dłużej. Pragnienie pali jego gardło i doprowadza ciało i umysł do piekielnego szału. Chciałby mieć wolne dłonie, by zedrzeć z siebie skórę paznokciami i wgryźć się we własne mięso, byleby posmakować krwi, jeszcze odrobiny... Odrobinki krwi. Czy to tak wiele?! ODROBINĘ KRWI?! JAK WIELE TO MOŻE BYĆ DLA NICH, ŻE NIE POZWOLILI MU NA JESZCZE MOMENT ZASPOKOJANIA PRAGNIENIA?!
Przecież gdyby umarł, tylko przysłużyłoby się to sprawie Ao. Jeden anioł mniej. Zwłaszcza anioł który został stworzony bezpośrednio ręką Boga i jaki miał z nim kontakt. I to nie raz. Sama jego egzystencja jest całkowitym obaleniem całej religii wiary w Ao. A oni go jeszcze ratują...
Po co?
- Czemu nie dajecie mi krwawić, jestem waszym wrogiem. Jestem aniołem, żyję blisko tak długo jak ten świat istnieje. Ręką tego starego piernika zostałem stworzony, i istnieję z jego cholernej zachcianki. Czemu ratujecie kogoś, kto jest dowodem na istnieje tego kretyna?! - Tak, nie ma to jak szantaż na innowiercach, for damn sake.

_________________

O mamma mia~
I'm gonna tell you a million lies~



Hex
-----------
Wierny     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 736
GODNOŚĆ : Ranthir, Hex, Mitsuke, Jenevier - do wyboru do koloru.

Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Gość on Pią Maj 29, 2015 11:50 pm
No cóż, czasami wystarczy trafić na nieodpowiedni moment, by zepsuć sobie pierwsze wrażenie o danej osobie. Jeżeli chodzi o to, jakie wywarł na samej Vivian, to jeszcze nie było tak źle. Sam początek tego spotkania przebiegł przecież stosunkowo zwyczajnie, jeżeli by nie liczyć momentu czołgania się po ziemi za utraconymi kulami... a nawet to nie był przecież jakiś szczególny ewenement. Dziwnie zrobiło się dopiero potem, gdy nastąpił niepohamowany atak i pragnienie krwi, skąd wzięły się wszystkie obecne komplikacje. No i popatrzmy teraz na takiego Reo, który miał okazję zobaczyć zielonowłosego właśnie w chwili totalnego szaleństwa (dobra, nie tak bardzo totalnego, ale jak wariować to wariować~). Pierwsze wrażenie ustala się w ciągu kilku sekund! I ponoć naprawdę ciężko jest później przeskoczyć to, jak potoczyły się pierwsze chwile nowej znajomości.
- Uważaj na niego, żeby go bardziej nie uszkodzić - rzuciła do "tragarza", mając nadzieję, że w najbliższym czasie nie będzie zmuszony przebranżowić się na grabarza. Zresztą, Viv pewnie wyszłaby kiepsko jako mistrz ceremonii pogrzebowej, więc musieliby szukać kogoś innego, a wtedy martwe ciało mogłoby zacząć gnić i śmierdzieć...
Także tego... nie umieraj, dżdżownico.
- Nie, nie zostawię. - Miała już serdecznie dość całej tej gadki. Nie winiła go, w końcu na pewno o chorobę psychiczną się sam nie prosił, ale też jednocześnie było to trochę za wiele bredni jak na jeden raz. Prowizoryczny knebel nie zdał się na wiele, bo po chwili został wypluty. No cóż, trudno się mówi.
Westchnęła cicho na prośbę anioła tego wcielonego diabła i sięgnęła po wymienioną piersiówkę; ostrożnie, tak by uniknąć jakiegokolwiek zetknięcia z rozkłapaną paszczą chorego. Jeszcze tego brakowało, żeby ją zaraził tym paskudztwem... nie byłoby ciekawie. Podsunęła naczynie z resztą krwi ku twarzy mężczyzny, zgodnie z jego życzeniem. Miała nadzieję, że nie będzie próbował chapsnąć jej za rękę albo coś w tym stylu, aczkolwiek była w pełni gotowa, by się odsunąć w razie potrzeby.
Było naprawdę kiepsko. Zaczynała się obawiać, czy będzie w stanie sama sobie poradzić z chorym i szybko doszła do wniosku, że nie ma na to szans. Trzeba poszukać ratunku u jakiejś wyższej (a właściwie w tym przypadku hierarchicznie niższej) instancji. Poprowadziła więc korowód nie tam, gdzie początkowo planowała, ale nieco dalej - w miejsce, gdzie spodziewała się napotkać jakiegoś porządnego uzdrowiciela.
- Wyrażaj się grzeczniej, Hex. A najlepiej to się w ogóle uspokój, zanim się zdenerwuję - rzuciła jeszcze, nawet nie patrząc swemu towarzyszowi w twarz. Brzmiała już na całkowicie znudzoną i poirytowaną, co wyraźnie wskazywało na to, że nie należy jej drażnić. Widocznie przez to niewyspanie była o wiele bardziej podatna na negatywne bodźce, heh.

Tak w ogóle to wszyscy z/t i przenosimy się tu -> Lecznica



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Groty mieszkalne    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics