:: M3 :: Południe




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Wto Mar 31, 2015 10:31 pm
MAŁA PRZYCHODNIA + APTEKA
Na piętrze znajduje się poczekalnia i gabinet lekarski. Niby nic ciekawego, ale zawsze to miła i przyjemna atmosfera, nie to, co wielkie przychodnie, gdzie prędzej się czymś zarazisz, niż cię wyleczą. Tu panuje rodzinna atmosfera. Miły pan lekarz, zawsze uśmiechnięta recepcjonistka (żona) i zadbane wnętrze. Aż chce się przychodzić (ale nie koniecznie chorować).
Cóż, apteka jak to apteka. Ma drzwi, okna, ściany. Znajduje się na parterze. Pomieszczenie jest wypełnione półkami z różnymi medykamentami. Od aspiryny, przez leki na nadciśnienie czy antybiotyki, na bandażach i spirytusie skończywszy.
Miejsce to nie jest duże. Ma co najwyżej 40 m^2, ale większość potrzebnych rzeczy tu znajdziesz.
Na piętrze znajduje się też mieszkanie właścicieli.


Ostatnio zmieniony przez Natalie dnia Sob Kwi 04, 2015 10:45 am, w całości zmieniany 1 raz



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Sro Kwi 01, 2015 12:12 pm
Spad każdego dnia coraz to chętniej zapuszczał się w miasto. Początkowo niepewnie, lecz obecnie już całkiem swobodnie wędrował uliczkami w swjojej wiecznej formie. Nie wzbudzał wielkiej sensacji. Ludziom z miasta do głowy by nie przyszło, że jest dzikim zwierzęciem. Bo w końcu gdzie w M-3 szukać wilków? Dla uśpienia czujności zorganizował sobie prowizoryczną obrożę ze skórzanego, męskiego paska, która pomagała mu zachować pozory bycia mieszanką owczarka niemieckiego bądź huskiego. Czarna klimatyczna bandera obowiązania wokół jego kłębu również dodawała mu uroku, tak. Wilczur więc leżał na ulicy, przed jakimś budynkiem, tak, że doskonale widział aptekę, która przyprawiała go od kilku dni o ból głowy. Udając, że czeka na swojego właściciela, jak i cierpliwie znosząc macające go od czasu do czasu dzieciaki rozmyślał. Zastanawiał się czy spróbować prześliznąć się do tej niewielkiej przychodni. Wizja wzbogacenia się o drogocenne leki, które mógłby przechandlowac na jedzenie, jak również pewną ich czasu spożytkować była wyjątkowo kusząca. Bardzo. Pozwoliłoby mu to odpocząć trochę od codziennego przemierzania dziesiątków kilometrów w poszukiwaniu pożywienia dla swoich małych wampirów. Ich apetyty aż przerażały Rudego i to właśnie one zmuszaly go do codziennego "polowania" w mieście, które było efektywniejsze lecz przy tym niebezpieczniejsze. No właśnie i tu pojawiał się problem. Spadek nie do końca wiedział jak miałby się zabrać za rabunek przychodni. Tragicznie mu szło z prywatnymi mieszkaniami na obrzeżach miasta, a co dopiero mówić o przychodni! Jeszcze w razie komplikacji problem stanowiłaby ewentualna konfrontacja z kimś. Spad nie posiadał żadnych umiejętności bojowych... Wilk położył się na boku, nic sobie nie robiąc z faktu, że zaczął poruszyć lekki śnieg. Oparł zrezygnowały pysk o krawężnik i myślał. Chyba będzie musiał zrezygnować...



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Czw Kwi 02, 2015 12:38 pm
Wesołym krokiem przemierzał wąskie uliczki między sklepami. Był wieczór, a co się z tym wiązało, okolica była znacznie mniej zatłoczona. Tym lepiej dla niego. Mniej ludzi, których myśli wdzierałyby się do jego roztrzepanej głowy i mniej ludzi, których mogłoby razić jego zachowanie.
Nucił sobie pod nosem jakąś zasłyszaną niedawno melodię. Nie pamiętał, co to było, ale przynajmniej pasowało to do jego obecnego nastroju.
Podskoczył kilka razy tak, by nie nadepnąć na szczeliny między płytami chodnika i zaśmiał się radośnie. Ta zabawa nigdy mu się chyba nie znudzi.
Podreptał dalej swoim tanecznym krokiem, raz po raz wirując dookoła własnej osi. Nie przejmował się niczym. W pobliżu nie było przecież wojskowych,, których uwagę mógłby zwrócić. Może i wyglądał dość niecodziennie, ale przecież cudaki na tych ulicach się zdarzały, więc nawet dziewczynka z różowymi włosami (co było efektem nie do końca udanego spotkania z farbą); jedną żółtą, a drugą zieloną soczewką oraz w za dużych, dżinsowych ogrodniczkach z niedbale wepchniętą w nie zielono-czarną, kraciastą koszulą nie była niczym aż tak niepokojącym.
Nagle chłopiec stanął ja wryty. Coś najwidoczniej przykuło jego uwagę. Powoli odwrócił się w stronę rudego psa, którego właśnie mijał. Wyszczerzył się do niego szeroko i w mgnieniu oka znalazł się na jego poziomie z twarzą na przeciwko jego twarzy. Nie było to zbyt bezpieczne. Zwierzę przecież jednym kłapnięciem pyska mogło go pozbawić tej uroczej, niewinnej buźki.
- No czeeeść. - Wyszczerzył się ponownie. - Dlaczego ty myślisz jak człowiek piesku?
Przyglądał się niespotykanemu zjawisku z niemałym zaciekawieniem. Lubił wyjątkowe przypadki. Były przecież takie wspaniałe!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Czw Kwi 02, 2015 10:57 pm
Spad postawił na baczność uszy. Jego oczy tempo przyglądały się buźce nachylającego się nad nim...cudaka, tak. Takie określenie najlepiej obrazowało to, co widziały jego ślepia. Do tego wszystkiego czuł się kompletnie zmieszany słowami oraz zachowaniem nieznajomego. Nie wiedział w pierwszej chwili do czego mogłyby się odnosić jego słowa.
Schizofrenik?

Nic innego w tym momencie do głowy mu nie przychodziło. Chciał zignorować człowieka, lecz ten z jakimś tajemniczym uporem przyglądał mu się z zainteresowaniem. Przekręcił nieznacznie łeb na bok.
Kurde, pszypał?

Słowa nieznajomego nagle nabrały sensu. Czyżby ten człowiek odkrył jego prawdziwą naturę? Pracował dla władzy? Czy groziło mu niebezpieczeństwo? Wszystkie myśli kłębiące się w głowie rudowłosego napawały go niepokojem. Spad jednak nie chciał po sobie tego poznać i potulnie leżał odgrywając swoją drogę. Istniało w końcu prawdopodobieństwo, że wilcze uszy Spada zaszwankowały. Może właśnie ta paranoja, że zostanie odkryty tak na niego w tym momencie działała? Kto wie...Mimo wszystko wymordowany był pewien, że człowiek ten nie mógłby go zrozumieć, nawet jeśli mówił by na głos to co myślał - wszak był teraz psem. Kleił więc głupa udając, że nie wie o co chodzi przybyszowi. Taktyka dobra, jak każda inna. Wof.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Czw Kwi 02, 2015 11:40 pm
Ab przyglądał się z zaciekawieniem napotkanemu stworzeniu. Zaciekawiło go ono od chwili, gdy zdał sobie sprawę z tego, że nie ma do czynienia ze zwykłym zwierzęciem. O nie. Ich anioł nie był w stanie usłyszeć, a na pewno nie aż tak wyraźnie. Co prawda, zawsze mógł się pomylić, a myśli mogły należeć do kogoś innego, tyle, że tu w tej chwili nie było praktycznie nikogo. Nie była to często uczęszczana ulica, więc po zmroku było tu kompletnie pusto.
- Oj noweeeeź pieskuuu. Przecież wiem, że myślisz, jak człowiek! - wykrzyknął, kładąc się na brzuchu przed wymordowanym. Nadal nie spuszczał zeń wzroku.
- Kim jesteś? Wymordowanym? - Przekrzywił nieco głowę w zamyśleniu.
Taak. To by się zgadzało. Wymordowani wyglądają jak zwierzęta. Tylko teraz ciekawe, jaka to odmiana? Oswojony, lewel E, zdziczały, opętany? Tyle możliwości! Jakież to wspaniałe, że go znalazłem!
Zaśmiał się i przeturlał kawałek, po czym wstał na równe nogi i wrócił na miejsce. Kucnął przed wilkiem.
- Umiesz mówić piesku, czy będę musiał dalej ci zaglądać do głowy? - zapytał już nieco poważniej, mierzwiąc mu rudą sierść między uszami.
Zmarszczył brwi, słysząc w jego myślach wzmiankę o S.SPEC.
- O nie! - Podskoczył z dziecinną złością wymalowaną na twarzy. - Nigdy nie pomagałbym tym złym ludziom! Oni są wrogami mojej Yuu i są niemili dla ludzi - wyrecytował z palcem uniesionym w górę, jakby głosił jakieś śmiertelnie ważne kazanie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Pią Kwi 03, 2015 1:01 am
Gdyby wilk był w ludzkiej postaci to teraz zalałby go zimny pot. Nie dość, że został zdemaskowany to sytuacja w której się znajdowali aż prosiła się o zainteresowanie. Była zima, padał śnieg, znajdowali si w mieście...Nawet jeśli nie było tu ruchu to mimo wszystko - było to miasto, a nie jakieś odludzie toteż człowiek leżący na brzuchu i gadający do psa mógł wzbudzać zainteresowanie nielicznych par oczu.

Kurde, najchętniej to teraz bym zaglądnął do twojej głowy by wiedzieć, jak cie ogarnąć.


Pomyślał i był pewien, że nieznajomy doskonale go zrozumie. Nie wiedział do końca jak i dlaczego, lecz najwyraźniej napastująca go istota w pewien sposób wychwytywała to co wilkowi pod kopułą się rodziło.

Wrr, chodź, postaraj się zachowywać w miarę normalnie. Spacer, spacer...

Chwycił ostrożni zębami za rękaw unisionej w odkrywczym geście ręki i pociągnął za sobą. Gestem tym chciał zachęcić do na pozór zwyczajnej przechadzki psa z właścicielem. Spad bowiem puścił chłopaka i zaczął grzecznie maszerować przy jego boku.

Więc...Nie wiem na jakiej zasadzie to się odbywa, lecz najwyraźniej potrafisz mnie zrozumieć. Do tego wiesz co planuję, nie jesteś jednak ze S.SPECu, lecz uczepiłeś się mnie i wydaje mi się, że chcesz mi utrudnić nieco życia, choć równie dobrze mogę być nieco przewrażliwiony. Wiesz - miasto, wymordowani, stres i takie tam klimaty~


Formułował myśli by po chwili zadrzeć swój pysk ku górze i spojrzeć na swojego "właściciela".

Powiedz mi, co ty właściwie planujesz teraz z tym wszystkim zrobić? Chcesz mi utrudnić? Rywalizować? Szantażować? A może pomóc...?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Pią Kwi 03, 2015 10:56 am
Chłopak zaśmiała się, gdy zorientował się, jak dużym powodem do zmartwień się stał. Szczerze mówiąc, nie zastanawiał się nigdy, jak wygląda jego zachowanie dla przechodniów. Fakt, nieraz dziwnie się mu przyglądali lub robili niezadowolone miny, ale cóż to mogło oznaczać? Czy on im czymś zawinił? Ach tak. Nie była takim samym, szarym i nudnym człowieczkiem jak oni. Wolał śmiać się i skakać, zamiast maszerować szybkim krokiem do celu. To był aż taki problem? Był aż takim dziwadłem? Jak widać tak. A szkoda. Świat byłby lepszy, gdyby ludzie dostrzegali wokół siebie więcej radości.
- Przepraszam, że tak się przeze mnie martwisz - powiedział konspiracyjnym szeptem.
Posłusznie ruszył za ciągnącym go Spadem. Gdy wymordowany go puścił, chłopiec włożył swoje ręce do kieszeni i zaczął się rozglądać po okolicy.
Tu latarnia. Tam witryna. U dołu chodnik, a po prawej asfalt. Nuuudaaaaa.
- Tak, tak. Czytam ludziom w myślach - potwierdził wniosek wilka, nie przestając się rozglądać po okolicy. To mogło być głupie z jego strony. Opowiadać jak gdyby nigdy nic o swoich ponadprzeciętnych zdolnościach dopiero co napotkanej osobie. I to jeszcze w Mieście! Gdzie na każdym rogu czaił się wojskowy, który z chęcią zamknąłby dzieciaka laboratorium gdzie dorobiliby mu kilka dodatkowych blizn!
Mimowolnie wzdrygnął się na myśl o ludziach w białych kitlach. Nie byli dla niego zbyt mili i z chęcią zrobiliby krzywdę jego przyjaciołom. To wystarczyło, by chcieć się od nich trzymać z daleka.
- Ale ja nie chcę ci utrudniać życia! - wykrzyknął oburzony.
Jak to, miły i wesoły aniołek miał być dla kogoś kłopotem? Co prawda, często go nim nazywano, ale przecież nie robił tego specjalnie. To, że wszystko się psuło w jego rękach wcale nie oznaczało, że chce komuś uprzykrzyć życie. Co to, to nie.
Zmarszczył brwi w zamyśleniu.
Plan? Jaki plan? Czy mi coś umknęło?
Anioł na chwilę się uspokoił. Starał się skupić i odtworzyć w głowie zasłyszane niedawno informacje. Cóż, nie był w tym najlepszy, ale coś przecież musiał sobie przypomnieć!
Gwałtownie stanął i odwrócił się w stronę miejsca, z którego ruszyli.
- Ach taak. Apteka... - powiedział znacznie ciszej jak zwykle. Właściwie, miła odmiana. Na reszcie zachowywał się nieco bardziej dyskretnie.
- Właściwie... chętnie ci pomogę piesku! - Uśmiechnął się do niego wesoło i ponownie poczochrał po głowie.
- Wiesz, jestem lekarzem. Mi też przyda się odnowić zapas leków, a w podziemiach strasznie o nie trudno. Yuu na pewno się ucieszy, jak ich trochę przyniosę. - Na jego twarzy wymalowało się zadowolenie. Właśnie wymyślił genialny plan, by pomóc swojej podopiecznej. Nic nie mogło go teraz powstrzymać.
Bez zastanowienia, ruszył z powrotem w kierunku przychodni. Musiał w końcu lepiej poznać miejsce, do którego chciał się włamać, prawda?
- A! - Obrócił się na moment o 180 stopni, by znaleźć się twarzą w twarz z nowym znajomym. - Jak by coś, jestem Ab. Miło mi cię poznać wilczku. - Uśmiechnął się do niego szeroko, uradowany, że zdołał zapamiętać ten niezwykle ważny zwyczaj przedstawiania się.
Ponownie się odwrócił i zaczął maszerować w stronę apteki.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Pią Kwi 03, 2015 12:54 pm
Dobra, dobra, nic się nie stało, skoro nie miałeś niczego złego na celu.

w tym momencie Spad teatralnie machnąłby ręką, lecz jako że jej nie miał to mruknął coś po psiemu pod nosem. Jednocześnie trochę się rozluźnił wiedząc, że nic mu nie grozi ze strony nieznajomego, który był dość nieprzewidywalny w zachowaniu, jednak nie wydawał się być złym człowiekiem. Hayato określiłby go mianem...specyficznego, tak.
Naprawdę? Muszę przyznać, że z nieba mi spadasz! Sam radzę sobie średnio-słabo z rabunkami, a potrzebuję zorganizować jakąś większą dostawę...Właściwie to będzie mój pierwszy napad na coś innego niż jakieś prywatne mieszkanie na obrzeżach więc się trochę denerwuję i nie wiem jak się za to zabrać.
Przyznał szczerze, bo wolał by poznany przed chwilą towarzysz zdawał sobie sprawę z jego niewielkiego doświadczenia.
Od kilku dni obserwuję tę przychodnię więc wiem już o której godzinie robią się w okolicy kompletne czystki. Do tego zawsze zostawiają uchylone okno na piętrze. Myślę, że we dwójkę udałoby się nam to wykorzystać, no chyba, że masz jakiś inny pomysł.
Widać było, że wymordowany rzeczywiście skrupulatnie przygotowywał się do rabunku. Miał nawet nieopodal, w pewnej uliczce zakamuflowaną sportową torbę, która mogła pomieścić sporo lekarstw, prowizoryczną linę z podartego koca oraz przygotowane dla siebie ubrania. Wszak było oczywiste, że jego czworonożna forma słabo nadawała się do takiej akcji, no chyba, że Ab miał jakiś pomysł by ją sprawnie wykorzystać.
Mi mów Spad. Fajnie, że znasz się nieco na medycynie, lekach...przynajmniej będzie wiadomo co brać.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Pią Kwi 03, 2015 10:30 pm
Żwawym marszem zbliżał się w stronę drzwi do apteki. Humor jak zwykle mu dopisywał.
- Nawet się nie domyślasz, jak bliski jesteś prawdy... - Zachichotał, gdy wymordowany wspomniał o spadaniu z nieba.
Wszakże Ab stamtąd właśnie pochodził. Zleciał tu przed laty z jednej z chmurek pod postacią małego, uroczego, białego chłopca. No czyż Abaddon nie wyglądał jak aniołek? No, może nie każdy go od razu za niego uznawał, ale określenie to pasowało do jego wyglądu.
Podskoczył kilkukrotnie w trakcje marszu.
- A włamania nie są przypadkiem złe? - zapytał nieco naiwnie, zbliżając się do budynku.
Oczywiście.. Przecież Ab nie był zły. Chętnie pomagał ludziom i często robił przez to złe rzeczy albo psuł coś podczas zabawy, ale przecież nie był zły. Nie chciał robić złych rzeczy.. Ale czy włamanie mogło być aż takie straszne? Przecież miasto utrzymuje ludzi i lekarz aż tyle na tym nie straci. Co innego, gdyby to była Desperacja. Tam mogliby sprowadzić na tych ludzi śmierć, gdyby pozbawili ich własności.
Aniołek wszedł do zacienionego zaułka obok budynku i przyłożył czoło do ściany.
- Na piętrze jest sypialnia. Oni tu mieszkają. Jeśli tamtędy wejdziemy, możemy ich obudzić, a wtedy wynikną komplikacje - stwierdził rzeczowym tonem, zaciskając oczy w skupieniu.
Musiało to wyglądać bardzo nienaturalnie. Poważny Abaddon. To oznaczało, że naprawdę przejął się nowym zadaniem.
- Muszę poznać kod do zabezpieczeń... Z wejściem nie będzie problemu, gorzej z alarmem... - Zacisnął mocniej powieki. Musiał się teraz postarać. Skupić się. Wychwycić myśli ludzi w budynku.
Kod, kod, kod. No chodź tu. Wpisz kod. Muszę go poznać.
Uderzył kilka razy głową o ścianę. Robił to nieświadomie. Był zbyt pochłonięty swoim zadaniem.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Sob Kwi 04, 2015 12:15 am
Cóż...to kwestia sporna. Nie robimy tego bo chcemy tylko dlatego, że nie mamy wyboru.
Zapewnił swego towarzysza, nieustannie dotrzymując mu kroku w swojej wilczej postaci. Siadł gdy ten się zatrzymał i uważnie mu się przyglądał swymi wielkimi, złotymi oczyma. Nie miał pojęcia co też chłopak miał na celu, jednak cieszył się, że tym razem wykazał się rozsądkiem i ukrył się przed ewentualnymi, obcymi patrzałkami.
No niby tak, lecz innej drogi wejścia jak do tej pory nie odkryłem...
Tu był właśnie powód dla którego chciał zrezygnować z napadu na aptekę. Od kilku dni bowiem ją obserwował, a nie dopatrzył się jak do tej pory innego "wejścia" z którego mógłby skorzystać. Fakt, było wysoko, lecz po to zorganizował prowizoryczną linę. Może i widział problem w bytności tamtejszych ludzi, lecz mimo wszystko nie była to przeszkoda nie do przejścia. Jak się po chwili okazało wszystko mogło nagle okazać się niesamowicie łatwiejsze niżby się mogło wydawać.
Ej, Ab...Dobrze się czujesz?
Zaniepokoił się wilk, gdy jego towarzysz zaczął okładać czołem ścianę. Nie zdobył się jednak na to, by go jakkolwiek powstrzymać. Może to był element tego rytuału czytania w myślach? Bądź może pomagało mu to w skupieniu? Kij go tam wie. Ważne, że Spad siedział i tylko patrzał.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Gość on Sob Kwi 04, 2015 10:44 am
Wyjaśnienie Spada rozwiało wszelkie wątpliwości chłopaka. Nie miał już oporów przed włamaniem. Cóż, jak widać nigdy zbyt dużych nie miał, skoro tak niewiele wystarczyło, by przestał się przejmować, że robi coś nie do końca legalnego.
Chłopak wytężał swój mózg do granic swoich możliwości. Rzadko kiedy skupiał się na czymś do tego stopnia. Głosy w jego głowie zwykle były raczej utrudnieniem aniżeli czymś przydatnym. Było ich za duży, by je ogarnąć. Pewnie dlatego taki kłopot sprawiało mu, gdy chciał z tego jakoś skorzystać. To w końcu praktyka czyni mistrza, a on tego tak często nie ćwiczył. Po prostu mu się nie chciało. Miał ciekawsze rzeczy do roboty.
- Ależ jest. Zmienię się w cień, wyłączę zabezpieczenia i otworzę ci okno na parterze. To wygodniejsze i cichsze - wytłumaczył z roztargnieniem.
Chyba nie był świadom, że wilk nie musi od razu znać wszystkich jego umiejętności. Przecież nie każdy napotkany na jego drodze dzieciak musiał umieć włazić ludziom do głowy i od tak stawać się niematerialnym. To, co dla Aba było zupełnie naturalne, dla innych było jedynie fantazją.
Kod... No chodź tu... Włącz zabezpieczenia...
Otworzył szeroko oczy i podniósł głowę, jakby właśnie sobie coś uświadomił.
- Aha! Przecież Pan nie wpisze tego od tak. Trzeba poczekać, aż będą zamykać. - Olśniło go. Było jeszcze za wcześnie, by ludzie wewnątrz kładli się spać.
Odwrócił się w stronę wilczura.
- Chyba musimy zaczekać z naszym planem. - Zaśmiał się, drapiąc w tył głowy.
- Co robimy? - Przekrzywił głowę i zaczął wpatrywać się w Spada wyczekująco.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Mała przychodnia + Apteka    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: Południe