:: M3 :: (!) Ścieki :: Okolice wejść




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10   

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 2:00 pm
Metal ma to do siebie, że pogięta blacha też ma swoją wartość, a do tego Rosa, potrafiła i tak to wszystko naprostować, by szybowało po najwyższych cenach.
Życie w ściekach, jednak czegoś potrafi nauczyć, a w tym wypadku okazało się to przydatne. Słysząc jak Lazarus chełpi się tym, że to wszystko jest tajne, to tylko wzruszyła ramionami pochylona nad kablami. Sięgnęła zaraz do swojego plecaka, po lampkę taką na głowę, po czym ją włączyła i zajęła się kablami. Nawet nie przejęła się tym co tam ten świr mamrotał pod nosem, a gdyby to zrobiła, to może uratowałoby ją to od kolejnych przykrych konsekwencji.
Na razie jednak żyła w niewiedzy i może to lepiej dla Iskry i jej słabych nerwów.
Zdążyła odłączył w pełni jedną z kończyn, kiedy usłyszała za sobą lament. Odwróciła się z takim wyrazem twarz jakby Lazarus zabił jej ojca tosterem. Wyrzut na jej twarzy mógłby kogoś ugodzić, ale niestety Boris zdawał się mieć swoją własną odporność na jad Rosy, co doprowadzało dziewczynę do nerwicy. Tym bardziej, że miała świadomość, ze trochę czasu minie zanim go wdepcze w podłogę, o ile w ogóle nastanie ten czas.
- Azarov, przysięgam, że jak będziesz dalej narzekał, to cię wypatroszę - mówiła w tamtej chwili bardzo poważnie i temperatura jakby od razu spadła o kilka stopni.
Dziewczyna tylko rzuciła okiem na wyciągnięte oko. Nie miała zamiaru go wyjmować, bo skoro tylko o to Lazarusowi chodziło, to nie da mu tej satysfakcji. Spodobał jej się ten plan, dlatego też bez słowa zerknęła na rysunek. Wyraźnie było widać, że wyszedł z pod ręki technika. Blundick... coś jej to imię mówiło, ale chyba nie miała jeszcze okazji z nim pracować. A szkoda, może nadawałby się do czegoś więcej niż ten śmierdzący leń Boris.
- Da się zrobić, ale trzeba nanieść kilka poprawek, patrząc na ten materiał... Zacznij rozkręcać tam gdzie ci pokazałam, a pójdzie to szybciej. Ja się zajmę kablami, a jak zamkniesz mordę to nawet zajmę się potem twoim buggy by latał po tej pustyni - skoro negocjacje, to negocjacje, a robota się sama nie zrobi.
Odłożyła papier na bok i pierwszą z kończyn zabezpieczyła i zaniosła do skrzyni. Syknęła z wysiłku, ale nie marudziła. Dopiero wtedy spojrzała się na Lazarusa ponaglającym wzrokiem. Jeżeli on zaraz się nie ruszy to ona też nie, a tamten już dobrze wiedział, ze jest równie uparta co on.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 4:36 pm
Lazarus wstrzymał oddech. Zareagowała na jego piski! Odkręci lampy! Gdyby mógł to niczym mała chihuahua zacząłby skakać w miejscu i szczekać na reflektor by mieć pewność, że pańcia odpowiednio zareaguje i rozprawi się z odwiecznym wrogiem małych piesków czyli wszystkim czego nie ogarniają. Tak się jednak nie stało i Boris najpewniej już zaraz miałby się obrazić, ale przypomniał sobie o zawartości swojej kieszeni w bluzie.
Pierwszy minus - wyliczył, przybierając na usta ponownie radosny uśmiech.
Nie wiedzieć czemu mówienie do niego po nazwisku wybitnie nie przypadło mu do gustu. Służbiści z kanalizacji.
- Ja dopiero mogę zacząć narzekać, panienko Valentine - mruknął, przewracając oczami.
Mordy zamknąć nie miał zamiaru bo to było silniejsze od niego. To tak jakby wymagał teraz od Rosalie żeby była miłą i ułożoną dziewczynką. No, pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć.
- Tylko w poprawkach nie uwzględniaj mu podkręcania temperatury bo skurwysyn się nagrzewa jak pojebany. - przypomniał sobie, a na samo wspomnienie chwili, w której nie wiedział czy android stanie po ich stronie czy wkrótce postanowi ich również usmażyć, przeszły go ciarki po plecach - Jebany topił piasek na pustyni.
Rób jak pokazała. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Zwłaszcza jak próbuje uskuteczniać tu jakieś szantaże. Mimo to postanowił, że w końcu ruszy dupsko do roboty, co powinno być zbawienne dla ich cennego czasu, ale jak to zwykle z Lazarusem bywa - przynieść też pecha.
Niech tylne łapki złomka sama sobie odkręca. Były dwie inne, więc nawet nie miał co próbować bawić się w lustrzane odbicia by ją naśladować. Odkręci mu łapę. Przednią. No i tutaj zaczęły się schody. Przez cały czas szukał co prawda czegoś w stylu nadajnika, ale to co znalazł było nawet gorsze. Naoglądał się wystarczająco zabezpieczeń i naczytał wystarczająco komiksów o superbohaterach by wiedzieć czym może być tajemniczy przycisk.
- Co byś wolała wysadzić? Ścieki czy kawałek miasta?
Musiał aż zabrać dłonie od androida bo naprawdę zaczęło korcić go by wcisnąć destrukcyjny guziczek do niszczenia wszechświatów.
- Umiesz to wymontować tak żeby nadal miało właściwości rozpierdolu? - spytał z dziwnym błyskiem w oku.
Jednak ten Arch to było prawdziwe cudeńko.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 530
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 5:10 pm
Kolejny środkowy palec poleciał do szczęśliwego właściciela. Otóż to, Lazarus niedługo będzie mógł się pochwalić całkiem pokaźną kolekcją, ale jeszcze nie teraz. Na razie znali się zbyt krótki i nienawidzili jeszcze zbyt bardzo, by urządzać sobie tego typu zabawy, chociaż brzmią jak niezła rozrywka.
- Mnie nie rusza moje nazwisko - no bo oczywiście w tej ich piaskownicy muszą sobie nawzajem dogryzać.
Zaraz wejdą pociski z kategorii "no chyba ty" i wtedy nastanie druga apokalipsa i świat ułoży się według nowego porządku. Na szczęście praca okazała się ważniejsza i ciekawsza. Na razie konflikt został zażegnany na rzecz omówienia planu.
Przegrzewa się?
Zapytała sama siebie i zaraz sięgnęła po swoje pisadło i zaczęła nakładać swoje zmiany na plany Dicka. Były dobre, ale skoro brać pod uwagę, że android się przegrzewa, to pewnie zepsuł mu się system chłodniczy i trzeba zrobić to od nowa.
- To jest około sześciuset stopni, mogłeś skończyć jak przypieczone truchło - to jej głosu jasno wskazywał na to, że bardzo ubolewa nad tym, ze tak się nie stało.
Mimo to uwzględniła jego słowa w swoich notatkach. Ale na tym nie był koniec. Akurat skończyła pracować opierając papier na skrzyni do której włożyła nogę androida. Odwracała się w stronę Lazarusa i wtedy dojrzała co znalazł. Momentalnie zidentyfikowała guzik i aż jej kącik ust drgnął, kiedy usłyszała pytanie mężczyzny, bowiem wizja jaka pojawiła się przed jej oczami była bardziej niż przyjemna. Najchętniej wysadziłaby w powietrze oba miejsca na raz, ale M-3 miało niezaprzeczalne pierwszeństwo.
- Myślę Azarov, że to byłaby ciężka decyzja - powiedziała powoli pochodząc do androida. Ukucnęła obok Lazarusa praktycznie stykając się z nim ciałami, ale w tamtej chwili była zbyt pochłonięta. analizowanie jak duży jest ładunek wybuchowy.
- Podejrzewam, że to ma siłę bomby głębinowej, czyli wielki rozpierdol - po tych słowach spojrzała się nagle olśnionym spojrzeniem na Lazarusa i po chwili wyraźnego namysłu jej ręka wystrzeliła do guzika.
Oczywiście nie stało się nic, bo obwód androida był otwarty, Rosa o to zadbała na samym początku, własnie by nie było tego typu niespodzianek, ale Boris nie musiał o tym wiedzieć, prawda?

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 5:46 pm
Starał się tego nie przyznawać nawet przed samym sobą, ale doskonale wiedział kogo Rosalie mu przypominała niemal od samego początku - jego córkę. A im dłużej spędzał czas z panią technik tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że własnego szczeniaka trzeba jak najszybciej ubić, a najlepiej to przeciągnąć za buggy przez pół Desperacji żeby gówniara nie zdążyła dorosnąć do tego wieku co jej starsza kopia.
- A powinno ruszać. Brzmi jak z porno-horroru.
Zerknął z udawanym zainteresowaniem co dziewczyna bazgrze na kartce od Dicka. Gdyby nie to, że ten musiał zostać dłużej w szpitalu najpewniej teraz siedzieliby tu w trójkę przy czym pracowałaby tylko ta dwójka, a on by leżał do góry brzuchem i marudził na wszystko co go dotyczyło jak i bezpośrednio nawet nie dotykało. Westchnął cicho. Taka piękna wizja.
- Czemu ciężka? - tym razem naprawdę go coś zainteresowało - Wysadzić ten kawałek ścieków, który sprawi, że jak największa powierzchnia miasta nad nim się zapadnie. Najlepiej z wieżowcami dodatkowo.
Widać jednak w tym pustym łbie jakieś plany poza zeżarciem wszystkiego z magazynu jednak się kotłowały. Znowu pomyślał o żarciu i znowu był głodny. Ciekawe czy na Archu dałoby radę przyrządzić dobrze wypieczone mięsko. Może lepiej go jednak przerobić na piekarnik albo piec do pizzy, a nie marnować na łowcze pierdoły.
Kiedy Rosalie znalazła się obok niego, zerknął na nią podejrzliwie. Od kiedy to sobie na tyle pozwala. Przez chwilę nawet zastanawiał się co ona znowu kombinuje, ale zbyt długo nie musiał zostawać w niepewności bo z chwilą gdy ruszyła dłonią już wiedział co jej się w tym czubatym łbie uroiło.
Nie zdążyłby uciec, nie zdążyłby zrobić czegokolwiek co by ją powstrzymało. Nawet nie spróbował.
Odruchowo osłonił tylko twarz ramieniem i pochylił głowę, ale gdy po chwili nie poczuł znajomego podmuchu gorąca na sobie, gwałtownie podniósł łeb i spojrzał na Rosalie z dziwną mieszanką złości i zawodu.
- Spierdolić tak ważną rzecz, brawo - warknął, jakby naprawdę miał nadzieję, że to wszystko w tym momencie pieprznie.
Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie na przycisk. Bomba głębinowa, jasne.
Kucała obok niego, a mimo że powstrzymał się od ostrzegawczego strzelenia jej otwartą dłonią w potylicę to nie mógł jej tego puścić płazem. Oczywiście załapała u niego kolejny minus, z którego miał zamiar ją wkrótce rozliczyć. Przechylił się w jej stronę i pchnął ją ramieniem w bok.
- Nie umiesz to spieprzaj.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 530
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 6:12 pm
Spojrzała tylko na niego z uniesioną brwią, jakby własnie powiedział największa głupotę na tej planecie. Ogólnie Rosa nie oglądała filmów, ale sama nazwa gatunku tylko utwierdziła ją w przekonaniu, ze ma do czynienia z totalnym idiotą. Dlatego też nie wdawała się w kolejne dyskusje, jeszcze zauważy, że Borisowi się to podoba, a nie płacą jej za robienie mu dobrze.
- Można zawsze więcej jemu podobnych wyłowić - zawtórowała jego toku myślenia.
Może i lepiej, ze się nie dogadują? Patrząc na ich zainteresowania szybko wszystko stanęłoby w płomieniach, a oni na spokojnie biliby się o najmniejszą głupotę, dla zasady. Więc chyba ich nienawiść od pierwszego wejrzenia jest zapisana w gwiazdach, a może to świat objawia swój instynkt samozachowawczy.
Nawet nie zauważyła jak on się na nią patrzy, co prawda jego podejrzliwy wzrok dosłownie parzył jej skórę, ale tak naprawdę go olała jak nigdy wcześniej. Oczywiście na pokaz, bo w głowie knuła jakby tu przyprawić go o stan przedzawałowy. Ona wiedziała, że nie wybuchnie, a on nie i skulił się w sposób bez mała uroczy. Nawet prychnęła cicho pod nosem.
- Pizda - odezwała się Mgła, która do tej pory była tylko biernym obserwatorem całokształtu. Bawiła się przy tym świetnie, ale teraz już nie potrafiła sobie oszczędzić komentarza, tym bardziej, że sam zainteresowany tego nie usłyszy.
I to jeszcze jaka.
Zawtórowała jej Rosa i powitała prostującego się Lazarusa wyrazem twarzy, którzy zdradzał tylko i wyłącznie zadowolenie z siebie, ale oczywiście Łowca nie zrozumiał, bo przecież jak? Jest skończonym imbecylem.
- Nie zepsułam, tylko otworzyłam obwód, by nas nie usmażyło na wstępie i...ej! Nie popychaj mnie! Sam nie umiesz, nawet nie pomyślałeś, że nie jestem typem samobójcy. Debil z ciebie Azarov - po tych słowach nie sama popchnęła barkiem Lazarusa i nachyliła się nad androidem drobne palce wkładając za kable, by pi razy drzwi prześledzić ich drogę. Oblizała usta i zaraz przygryzła w skupieniu policzek.
- A teraz poważnie, podaj mi zastaw śrubokrętów z torby, wyjmę to - już nie żartowała, a rączki miała zbyt krótkie, by sama sięgnąć i przy okazji nie rozłożyć się na Lazarusie.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 6:50 pm
Do stanu przedzawałowego nie było mu wcale tak daleko. Wręcz przez chwilę był niemal pewny, że jego serce tego nie wytrzyma bo niemal czuł jak przestaje bić. Na szczęście bolesne ukłucie w klatce piersiowej upewniło go tylko w tym, że jednak przeżyje. Przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Gdzieś z tyłu jego głowy narastało dziwne przeświadczenie, że nie jest tu bezpieczny, choć jednocześnie doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w głębi duszy chciał żeby to wybuchło. Nawet jeśli miałby siedzieć w polu rażenia.
- No przecież to oczywiste, że nie jesteś typem samobójcy - odwarknął dziwnie chrapliwym głosem, jakby to była najpewniejsza rzecz w całym jego dotychczasowym życiu.
Posłusznie przechylił się w kierunku torby i zamiast bawić się w przeszukiwanie jej zawartości, zwyczajnie chwycił jej pasek i przyciągnął ją bliżej Rosy. Jeszcze go jakaś czarna dziura wciągnie. Wolał nie ryzykować. Sięgnął tylko po leżący na wierzchu śrubokręt i korzystając z tego, że dziewczyna miała dłonie zajęte kablami, podważył nim rękaw jej bluzy i podciągnął nieco wyżej odsłaniając blizny.
- Jesteś tylko małym atencyjnym kurwiem. - powiedział jeszcze ciszej niż wcześniej - Ładny kod kreskowy. Zeskanujemy? Pip-bip. Och, towar bezwartościowy.
Obrócił zwinne śrubokręt w palcach, nie odwracając już wzroku od Rosalie.
- Coś jeszcze ci podać?
Przez chwilę mogłoby się nawet wydawać, że gnojek ją zwyczajnie prowokuje, ale szybko wrócił spojrzeniem do androida i odkręcił kilka kolejnych śrubek, a części wrzucił do skrzynki, tym razem wszystko według początkowych poleceń i tym razem bez marudzenia.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 530
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 7:23 pm
Iskra doskonale już zdołała zauważyć, że Lazarus bardzo nie lubi, kiedy to nie jemu przypada ostatnie słowo, więc albo się mu odpuści, albo będą się żreć do usranej śmierci. Żeby sprostować - Rosa też nienawidzi być przegadywana. I tak oto trafił swój na swego. Mieszanina wybuchowa, nie ma co. Nawet jeśli przycisk autodestrukcji nie działa.
Rosa pokręciła tylko głową i zajęła się kablami. Tak bardzo skupiła się na pracy, że nawet do niej nie dotarło, że coś sunie po jej nadgarstku. Dopiero jego słowa uświadomiły ją. Wstrząsnęła ręką, bo akurat nie mogła puścić i udała, że jego słowa po niej spłynęły.
- Też masz blizny i jakoś nikt się tego faktu nie czepia, zresztą nie ja marudzę jaki to ten świat nie jest okrutny - odparła na jego słowa już chłodnym tonem. Droczenie się zakończyło się dla dziewczyny.
Miała ochotę wbić śrubokręt prosto w chore kolano Lazarusa i patrzeć jak wyje się z bólu. Zamiast tego zajęła się swoją pracą z wyrazem twarzy, który przywoływał na myśl robota.
- Nic nie warte. Ścierwo. Nic, widzisz? Nawet on ci to mówi. Umrzesz, niedługo się zabijesz, zgnijesz i będzie wszystkim lepiej -
Rosa skłamałaby, gdyby powiedziała, że przytrzasnęła obie płaca przypadkiem. Syknęła pod nosem i wzięła zraniony fragment do ust. Ból był słaby, ale gwałtowny, przez co Mgła zniknęła na chwile z jej głowy. Mogła wtedy pracować swobodnie i bez irytującego głosu nad uchem.
Tak bardzo starała się by dookoła niej panowała cisza, że nie zauważyła cudu jaki odgrywał się dookoła niej. Lazarus pracował i to bez ciągłego lamentowania. Rozluźniła się wyraźnie, przez co mimo pulsującego palca zdołała wyjąć cały ładunek wybuchowy.
- Bomba idzie do mnie - poinformowała tylko i odłożyła całość na bok, jako że to jest delikatne i wypadałoby nie wylecieć w powietrze. Wstrząsy są niewskazane dla wszelkiego rodzaju ładunków wybuchowych, a ona nie wiedziała, co zawiera.
Kolejnym krokiem było rozłożenie na części pierwsze twarzy androida. Odłączyła żarówki i odłożyła je na bok, po czym rozkręcała kolejne śrubki, aż nie dotarła do sztucznej inteligencji sterującej całym tym żelastwem. Wyjęła ją z ciała androida i włożyła do specjalnego mięciusiego pudełka, by raz położyć obok lamp.
- Tu masz swoją zapłatę - powiedziała i wskazała ruchem głowy na leżące przedmioty, by zaraz z zadowoleniem stwierdzić, że już są bliżej końca niż początku.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 8:06 pm
Kolejne części lądowały w skrzynce i wyglądało na to, że android żadnego nadajnika nie ma i drama button był najgorszym co może ich tutaj czekać. Nawet niepotrzebnie go przeszukiwali. Mógł od razu znieść go na dół, ale gdyby już tam okazało się, że coś jest nie tak... Lazarus mimowolnie potarł wierzchem dłoni czoło, na którym już co prawda nie został ślad po kolbie karabinu, ale wspomnienie o spotkaniu z Marcusem było wyraźniejsze niż jakakolwiek blizna.
- No jak nie? Właśnie ty się do nich przyczepiłaś - odparł takim tonem jakby dziewczyna ośmieliła się zacząć dręczyć jakieś małe bezbronne żywe stworzonka.
Stworzonka, których najchętniej sam łowca pozbyłby się co do jednego. Podobnie zresztą jak tych, którzy mu te blizny doprawili. No, może przemyślałby Bluntdicka. Może.
I właśnie na wspomnienie niedźwiedziowatego coś Borisa tknęło. Zerknął na zajętą pracą Rosalie i przez chwilę wahał się czy otworzyć mordę czy jednak dać sobie spokój, ale wiadomo - są rzeczy nieuniknione.
- Masz rację. Przepraszam, że się przyjebałem.
Pracował coraz wolniej bo coraz bardziej mu się nie chciało babrać w tym złomie. Zbyt monotonna robota jak dla niego, zwłaszcza, że Arch raczej nie krył już więcej niespodzianek. Mimo to Lazarus nie odpuścił, gdy Rosa wymontowała jego części i nie zniknął stąd ze swoimi zdobyczami tylko trwał na posterunku, dźgając jedną ze śrub jakby to miało sprawić, że sama się odkręci.
Nawet nie zaprzeczył gdy dziewczyna przywłaszczyła sobie bombę, mimo że odkąd ją znalazł to uznał ją za smakowity kąsek. Bombę, nie Rosalie - dla ścisłości.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 530
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 8:24 pm
Ciężko opisać słowami minę Rosy, kiedy dotarły do nie słowa Lazarusa.
Przepraszam.
Dziewczyna zamarła w połowie wykonywanej czynności i przez chwilę myślała, że się przesłyszała, ale to zdarzyło się naprawdę. Boris przeprosił, ta szumowina przeprosiła ją. Wzrok dziewczyny zrobił się rozbiegany i niespokojny, nie miała pojęcia jak zareagować, a nie brała pod uwagę bezinteresowności tych słów. W końcu niewiele osób w ściekach wie co to wyrzuty sumienia. Zresztą, nawet jeśli, to Rosa nie potrafiła przyjąć jego słów.
- Nie przepraszaj, tylko nie rób tego więcej -
Dlatego też postanowiła robić, to co robiła zazwyczaj. Zbyła go wzruszeniem ramion i odruchowo obciągnęła rękawy, a zanim wróciła do pracy pozwoliła sobie jeszcze zerknąć na różową bliznę na jego dłoni. Oblizała usta i starała się skopić na obwodach i metalu, a nie na tym, ze ma podobny ślad na swojej dłoni.
Jak jakieś dwa pieprzone znaki przyjaźni.
Szkoda tylko, że z braterstwem nie mają wiele wspólnego. I to właśnie ten tok myślenia otrzeźwił Rosę i zmusił do zastanawiania się nad tym co knuje Boris. Nawet się rozejrzała dookoła, czy nie ma na horyzoncie Marcusa, ale nie było, wiec wróciła do pracy. Kolejne godziny mijały im dosyć pracowicie, by z ogromnego metalowego cielska pozostały tylko resztki, które Rosa miała zamiar zaraz zebrać.
Ale to zaraz, bo w tamtej chwili odezwał się głód nikotynowy. Wyjęła z plecaka papierosy i usiadła na jednej ze skrzyń masując obolały kark i paląc. Była zmęczona, a palce ją bolały, do tego jeszcze nic nie jadła, a nie miała ze sobą batona energetycznego, którymi ostatnimi czasy się posilała. Odkąd przybyło jej trochę kilogramów pilnowała tej wagi jak największego skarbu.
- Weź zadzwoń po resztę, nie będę tego dźwigać - burknęła typowym dla siebie oschłym tonem i wstała by rozprostować nogi i rozruszać ostały kręgosłup i stawy. Hala była duża, więc miejsca na spacerek jej akurat nie brakowało.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 8:57 pm
Niemal odetchnął z ulgą, gdy szkielet Archa praktycznie opustoszał ze wszelkich potrzebnych im części. Rzeczą oczywistą było, że Boris nie ma zamiaru dźwigać tego do podziemia. Sięgnął po swój telefon i wezwał do siebie innych łowców zasłaniając się zmęczeniem, byciem rannym i ogólnie wszystkim co tylko przyszło mu na myśl. W końcu kto jak kto, ale on w wymyślaniu powodów by zarobić, a się nie narobić był niemal mistrzem. Czarny pas w lenistwie.
Kiedy Rosalie na spokojnie paliła papierosa, on zajął się całą logistyką przetransportowania złomu do odpowiednich pomieszczeń i nawet całkiem sprawnie i szybko mu to poszło. Zostawił sobie jedynie czerwony krawat, który robocik miał na szyi. Owinął go dookoła prawej dłoni by tego cholerstwa nie zgubić i kiedy upewnił się, że w magazynie na powrót zostali tylko we dwójkę, ruszył za spacerującą dziewczyną.
- Słuchaj, Valentine. Jest jeszcze jedna rzecz, którą musimy sobie wyjaśnić. - odparł tym samym spokojnym głosem, którym wcześniej ledwo wymruczał przeprosiny.
Wsunął dłonie do kieszeni swojej bluzy i zrównał się z palącą łowczynią.
- Te części, które dla mnie wymontowałaś nie są moją zapłatą. Chciałbym żeby to było jasne. W sensie, że wiesz.. - powiedział, wyciągając w końcu dłonie z kieszeni i szybkim ruchem przykładając nasączony chloroformem krawat do ust i nosa dziewczyny - zapłatę to dopiero teraz sobie wezmę.
Dobrze wiedział, że gówniara potrafi walczyć jak dzika bestia, więc nie polegał tylko na samej chemii, ale i dla pewności przytrzymał ją dopóki wyraźnie nie poczuł, że jej opór słabnie, a mięśnie się rozluźniają.
Dwa minusy. Dokładnie tyle zarobiła u niego Rosalie.
Czas je odpracować. - pomyślał zadowolony, przerzucając sobie nieprzytomną przez ramię.
Jeszcze zdążył ukraść jej resztę papierosa i próbując wydmuchiwać kółeczka z dymu, jak gdyby nigdy nic, ruszył do ścieków.

[ oboje z tematu ]

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 530
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics