:: M3 :: (!) Ścieki :: Okolice wejść




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next   

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 7:23 pm
Iskra doskonale już zdołała zauważyć, że Lazarus bardzo nie lubi, kiedy to nie jemu przypada ostatnie słowo, więc albo się mu odpuści, albo będą się żreć do usranej śmierci. Żeby sprostować - Rosa też nienawidzi być przegadywana. I tak oto trafił swój na swego. Mieszanina wybuchowa, nie ma co. Nawet jeśli przycisk autodestrukcji nie działa.
Rosa pokręciła tylko głową i zajęła się kablami. Tak bardzo skupiła się na pracy, że nawet do niej nie dotarło, że coś sunie po jej nadgarstku. Dopiero jego słowa uświadomiły ją. Wstrząsnęła ręką, bo akurat nie mogła puścić i udała, że jego słowa po niej spłynęły.
- Też masz blizny i jakoś nikt się tego faktu nie czepia, zresztą nie ja marudzę jaki to ten świat nie jest okrutny - odparła na jego słowa już chłodnym tonem. Droczenie się zakończyło się dla dziewczyny.
Miała ochotę wbić śrubokręt prosto w chore kolano Lazarusa i patrzeć jak wyje się z bólu. Zamiast tego zajęła się swoją pracą z wyrazem twarzy, który przywoływał na myśl robota.
- Nic nie warte. Ścierwo. Nic, widzisz? Nawet on ci to mówi. Umrzesz, niedługo się zabijesz, zgnijesz i będzie wszystkim lepiej -
Rosa skłamałaby, gdyby powiedziała, że przytrzasnęła obie płaca przypadkiem. Syknęła pod nosem i wzięła zraniony fragment do ust. Ból był słaby, ale gwałtowny, przez co Mgła zniknęła na chwile z jej głowy. Mogła wtedy pracować swobodnie i bez irytującego głosu nad uchem.
Tak bardzo starała się by dookoła niej panowała cisza, że nie zauważyła cudu jaki odgrywał się dookoła niej. Lazarus pracował i to bez ciągłego lamentowania. Rozluźniła się wyraźnie, przez co mimo pulsującego palca zdołała wyjąć cały ładunek wybuchowy.
- Bomba idzie do mnie - poinformowała tylko i odłożyła całość na bok, jako że to jest delikatne i wypadałoby nie wylecieć w powietrze. Wstrząsy są niewskazane dla wszelkiego rodzaju ładunków wybuchowych, a ona nie wiedziała, co zawiera.
Kolejnym krokiem było rozłożenie na części pierwsze twarzy androida. Odłączyła żarówki i odłożyła je na bok, po czym rozkręcała kolejne śrubki, aż nie dotarła do sztucznej inteligencji sterującej całym tym żelastwem. Wyjęła ją z ciała androida i włożyła do specjalnego mięciusiego pudełka, by raz położyć obok lamp.
- Tu masz swoją zapłatę - powiedziała i wskazała ruchem głowy na leżące przedmioty, by zaraz z zadowoleniem stwierdzić, że już są bliżej końca niż początku.

_________________



Rosalie
-----------
Dezerter

avatar

Liczba postów : 445
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 8:06 pm
Kolejne części lądowały w skrzynce i wyglądało na to, że android żadnego nadajnika nie ma i drama button był najgorszym co może ich tutaj czekać. Nawet niepotrzebnie go przeszukiwali. Mógł od razu znieść go na dół, ale gdyby już tam okazało się, że coś jest nie tak... Lazarus mimowolnie potarł wierzchem dłoni czoło, na którym już co prawda nie został ślad po kolbie karabinu, ale wspomnienie o spotkaniu z Marcusem było wyraźniejsze niż jakakolwiek blizna.
- No jak nie? Właśnie ty się do nich przyczepiłaś - odparł takim tonem jakby dziewczyna ośmieliła się zacząć dręczyć jakieś małe bezbronne żywe stworzonka.
Stworzonka, których najchętniej sam łowca pozbyłby się co do jednego. Podobnie zresztą jak tych, którzy mu te blizny doprawili. No, może przemyślałby Bluntdicka. Może.
I właśnie na wspomnienie niedźwiedziowatego coś Borisa tknęło. Zerknął na zajętą pracą Rosalie i przez chwilę wahał się czy otworzyć mordę czy jednak dać sobie spokój, ale wiadomo - są rzeczy nieuniknione.
- Masz rację. Przepraszam, że się przyjebałem.
Pracował coraz wolniej bo coraz bardziej mu się nie chciało babrać w tym złomie. Zbyt monotonna robota jak dla niego, zwłaszcza, że Arch raczej nie krył już więcej niespodzianek. Mimo to Lazarus nie odpuścił, gdy Rosa wymontowała jego części i nie zniknął stąd ze swoimi zdobyczami tylko trwał na posterunku, dźgając jedną ze śrub jakby to miało sprawić, że sama się odkręci.
Nawet nie zaprzeczył gdy dziewczyna przywłaszczyła sobie bombę, mimo że odkąd ją znalazł to uznał ją za smakowity kąsek. Bombę, nie Rosalie - dla ścisłości.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Zaopatrzeniowiec

avatar

Liczba postów : 610
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Rosalie on Czw Maj 11, 2017 8:24 pm
Ciężko opisać słowami minę Rosy, kiedy dotarły do nie słowa Lazarusa.
Przepraszam.
Dziewczyna zamarła w połowie wykonywanej czynności i przez chwilę myślała, że się przesłyszała, ale to zdarzyło się naprawdę. Boris przeprosił, ta szumowina przeprosiła ją. Wzrok dziewczyny zrobił się rozbiegany i niespokojny, nie miała pojęcia jak zareagować, a nie brała pod uwagę bezinteresowności tych słów. W końcu niewiele osób w ściekach wie co to wyrzuty sumienia. Zresztą, nawet jeśli, to Rosa nie potrafiła przyjąć jego słów.
- Nie przepraszaj, tylko nie rób tego więcej -
Dlatego też postanowiła robić, to co robiła zazwyczaj. Zbyła go wzruszeniem ramion i odruchowo obciągnęła rękawy, a zanim wróciła do pracy pozwoliła sobie jeszcze zerknąć na różową bliznę na jego dłoni. Oblizała usta i starała się skopić na obwodach i metalu, a nie na tym, ze ma podobny ślad na swojej dłoni.
Jak jakieś dwa pieprzone znaki przyjaźni.
Szkoda tylko, że z braterstwem nie mają wiele wspólnego. I to właśnie ten tok myślenia otrzeźwił Rosę i zmusił do zastanawiania się nad tym co knuje Boris. Nawet się rozejrzała dookoła, czy nie ma na horyzoncie Marcusa, ale nie było, wiec wróciła do pracy. Kolejne godziny mijały im dosyć pracowicie, by z ogromnego metalowego cielska pozostały tylko resztki, które Rosa miała zamiar zaraz zebrać.
Ale to zaraz, bo w tamtej chwili odezwał się głód nikotynowy. Wyjęła z plecaka papierosy i usiadła na jednej ze skrzyń masując obolały kark i paląc. Była zmęczona, a palce ją bolały, do tego jeszcze nic nie jadła, a nie miała ze sobą batona energetycznego, którymi ostatnimi czasy się posilała. Odkąd przybyło jej trochę kilogramów pilnowała tej wagi jak największego skarbu.
- Weź zadzwoń po resztę, nie będę tego dźwigać - burknęła typowym dla siebie oschłym tonem i wstała by rozprostować nogi i rozruszać ostały kręgosłup i stawy. Hala była duża, więc miejsca na spacerek jej akurat nie brakowało.

_________________



Rosalie
-----------
Dezerter

avatar

Liczba postów : 445
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Lazarus on Czw Maj 11, 2017 8:57 pm
Niemal odetchnął z ulgą, gdy szkielet Archa praktycznie opustoszał ze wszelkich potrzebnych im części. Rzeczą oczywistą było, że Boris nie ma zamiaru dźwigać tego do podziemia. Sięgnął po swój telefon i wezwał do siebie innych łowców zasłaniając się zmęczeniem, byciem rannym i ogólnie wszystkim co tylko przyszło mu na myśl. W końcu kto jak kto, ale on w wymyślaniu powodów by zarobić, a się nie narobić był niemal mistrzem. Czarny pas w lenistwie.
Kiedy Rosalie na spokojnie paliła papierosa, on zajął się całą logistyką przetransportowania złomu do odpowiednich pomieszczeń i nawet całkiem sprawnie i szybko mu to poszło. Zostawił sobie jedynie czerwony krawat, który robocik miał na szyi. Owinął go dookoła prawej dłoni by tego cholerstwa nie zgubić i kiedy upewnił się, że w magazynie na powrót zostali tylko we dwójkę, ruszył za spacerującą dziewczyną.
- Słuchaj, Valentine. Jest jeszcze jedna rzecz, którą musimy sobie wyjaśnić. - odparł tym samym spokojnym głosem, którym wcześniej ledwo wymruczał przeprosiny.
Wsunął dłonie do kieszeni swojej bluzy i zrównał się z palącą łowczynią.
- Te części, które dla mnie wymontowałaś nie są moją zapłatą. Chciałbym żeby to było jasne. W sensie, że wiesz.. - powiedział, wyciągając w końcu dłonie z kieszeni i szybkim ruchem przykładając nasączony chloroformem krawat do ust i nosa dziewczyny - zapłatę to dopiero teraz sobie wezmę.
Dobrze wiedział, że gówniara potrafi walczyć jak dzika bestia, więc nie polegał tylko na samej chemii, ale i dla pewności przytrzymał ją dopóki wyraźnie nie poczuł, że jej opór słabnie, a mięśnie się rozluźniają.
Dwa minusy. Dokładnie tyle zarobiła u niego Rosalie.
Czas je odpracować. - pomyślał zadowolony, przerzucając sobie nieprzytomną przez ramię.
Jeszcze zdążył ukraść jej resztę papierosa i próbując wydmuchiwać kółeczka z dymu, jak gdyby nigdy nic, ruszył do ścieków.

[ oboje z tematu ]

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Zaopatrzeniowiec

avatar

Liczba postów : 610
GODNOŚĆ : Boris "Łajza" Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Angel on Pon Gru 25, 2017 5:00 pm
Jeden z tych magazynów był regularnie użytkowany przez białowłosą łowczynię. Oczywiście chodziło o ten najbardziej zniszczony, z wielkim, pordzewiałym miejscami szyldem "Uwaga! Budynek przeznaczony do rozbiórki!" Ale od dobrych jedenastu lat traktowany był jak wielka hala treningowa dla łowczyni. To tu zaczęła ćwiczyć pierw drewnianymi mieczami z Cirem, zanim jeszcze wstąpiła do łowców. To tu były skrzynie porozstawiane w strategicznych miejscach do ćwiczenia wyskoków i salt. A od może dwóch lat z metalowych belek pod sufitem zwisały łańcuchy w wielu miejscach. Niektóre sięgały do połowy inne do samej ziemi, różniły się grubością i stanem zakonserwowania. Skoro miała fobię przed byciem skutą i związaną to starała się chociaż oswoić z ich widokiem. Czasami sama siebie katowała ich dotykiem. Choć doświadczenie było bardzo bolesne psychicznie to w jakimś stopniu, minimalnym było to dla niej terapią. Weszła przez uchylone masywne, metalowe drzwi i powoli szła przed siebie. Rozpięła suwak czarnej, skórzanej kurtki i zdjęła ją całkowicie. Rzuciła na jedną ze skrzyń i poprawiła ramiączko czarnej podkoszulki, które jej się zsuwało z ramienia. Powyjmowała z kieszeni bojówek wszystko co było jej teraz niepotrzebne. Potrzebowała się rozgrzać przed kolejnym intensywnym treningiem. Ćwiczenia rozciągające były do tego wręcz idealne. Odpięła pas z kataną i wyjęła ostrze z pochwy jednym solidnym pociągnięciem za rękojeść. Świst ostrza przeciął ciszę. Wzięła głębszy wdech i odłożyła pochwę miecza na skrzynię. Włosy miała w luźnym kucyku jak zawsze, by jej nie przeszkadzały w poruszaniu się. Wypuściła powietrze powoli ustami i zaczęła trening. Powtarzała sekwencje cięć lewą ręką i prawą na zmianę. Nie było różnicy którą ręką się posługiwała, obie były tak samo sprawne. Krok za krokiem, do przodu, w tył, uskok w bok i szybkie obniżenie torsu po łuku. Ciągnąć jednocześnie katanę za całym ciałem, wyprowadzane cięcia były robione całym ciałem. Nie używała tylko rąk bo cała siła szła z centralnego punktu. Była doszczętnie pochłonięta treningiem, nic innego się nie liczyło. Tylko to jej pomagało wyzbyć się tych głupich myśli o Ivo. "Powinnam była go zabić kiedy miałam ku temu okazje.." syknęła w myślach. Kolejne cięcia, kolejne ruchy i zamachy. - Nie daruję mu tego.. jebany oszust.. - syknęła czując jak ucisk w mostku robi się nie do zniesienia. Ale treningi pomagały jej rozładować ten zawód. "Byłam taka głupia.. taka naiwna.." karciła się za to że mu zaufała tamtego dnia. Jak bardzo się przeliczyła, jak wielki błąd popełniła odsłaniając się przed nim.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 674
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Ciro on Pon Gru 25, 2017 5:40 pm
Akurat siedział u siebie w gabinecie i łączył fakty związane z dezerterami. Miał już trochę informacji, ale potrzebował więcej by zacząć prawdziwe zadanie. Jak na razie nie przejmował się innymi raportami, które dochodziły na jego biurko. Musiał zająć się konkretnymi przypadkami, które trzeba było albo wyjaśnić albo własnoręcznie potwierdzić akt zgonu. To nie była wcale przyjemna robota, ale jako idealna jednostka do eliminacji musiał się tym zająć. Pewnie gdyby nie funkcja szpiegmistrza byłby katem - o ile dalej trwałby w tej organizacji. Wszystko przebiegało powoli, aż do momentu kiedy dostał cichy donos od jednej ze swojej wtyk, że jego uczennica znajduje się opuszczonych magazynach. Przez chwilę siedział bez ruchu dalej zajmując się swoimi sprawami, ale czas naglił, a on nie mógł zostawić zbyt wiele spraw na potem. W końcu podniósł się z siedzenia i tylko zagwizdał za swoim małym przyjacielem. Rysio od razu doskoczył do jego nogi i zaczął iść z nim równo. Mijali wiele osób, ale nikt nie pytał gdzie się wybierają. Na szczęście nie miał jeszcze ograniczonych ruchów poza ścieki. A wiele razy sobie już na to zasłużył. Dzięki wspaniałomyślności przywódczyni taki zakaz opuszczania kryjówki nie doszedł do skutku, a to oznaczało, że mógł robić to na co ma żywnie ochotę. Na miejsce dotarł szybko, ale nie wchodził jeszcze do środka słysząc świst żelaza. To był piękny dźwięk, który gładził jego uszy. Zamknął na chwile oczy, a potem wyobrażał sobie jej ruchy. Widział to wszystko tak jakby stał naprzeciwko i obserwował wszystko z bliska. Znał ją na tyle dobrze, że wiedział też jakie potencjalne błędy mogła popełniać. W końcu westchnął ciężko i odpalił papierosa. To będzie ciężka rozmowa, a przynajmniej takie miał wrażenie. Dziewczyna trochę się rozbrykała, a on powoli czuł, że nie ma nad nią kontroli. A kontrolę odzyskuje się w bardzo prosty sposób - walcząc o nią. Można to zrobić na wiele sposobów. Walka na słówka, miecze i wiele innych. Ale najpierw musi wybrać najbardziej optymalną opcję zanim weźmie się w ogóle do roboty. Wszedł powoli do środka, a obok niego od razu ciekawski ryś. Wielkie oczy obserwowały otoczenie nie zwracając jakby uwagi na trenującą dziewczynę.
- W kryjówce są lepsze warunki do treningów. - Odparł spokojnie, a jego głos odbił się echem od ścian. Taka była prawda. Tutaj wszechobecna wilgoć i nierówności sprawiały, że łatwo można było wypaść z rytmu, ale otoczenie bardziej przypominało normalne pole walki. Nie ma tak łatwo jak w pomieszczeniu, które przystosowane jest do treningów.
- Wystarczyło dać znać, że już wróciłaś. Chętnie bym potrenował ze swoją uczennicą. - Delikatny uśmiech zagościł na jego twarzy. Rzadko widziała kiedy się uśmiechał, więc może uznać to za sarkazm. Tak przynajmniej się spodziewał. Prawdopodobnie źle ubrał to wszystko w słowa. Westchnął ciężko i obserwował jej katanę. Piękne ostrze. Będzie musiał sprawić sobie nową. Od razu dał jej do zrozumienia, że dalej uważa ją za swoją uczennicę, ale co ona zrozumie z tej wypowiedzi? Tego już nie wiedzą najstarsze anioły. Kobiety rządzą się swoimi prawami, a ich rozumowanie często przekracza ludzkie pojęcie.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1154
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Angel on Pon Gru 25, 2017 6:23 pm
Nie przestawała machać mieczem ani na chwilę, miała sekwencję ruchów które ćwiczyła zawsze, choć to nie był jej styl walki. To było jednak potrzebne do rozruszania wszystkich mięśni. Do ćwiczenia obu rąk w tej samej mierze. Walka z przeciwnikiem wyglądała nieco inaczej. Bo łatwo jest się poruszać gdy twoim wrogiem jest powietrze, ono nie odda, przed nim nie trzeba się mieć na baczność. Kiedy ostatnio trenowała z Eltyarem? Może niespełna 2 lata temu? Ale pomimo tak długiej przerwy doskonale znała jego sposób walki. Te wszystkie lata jakie spędziła w młodości w jego towarzystwie. Znała go aż za dobrze pod wieloma względami. Skrzypnięcie drzwi i jego wejście przed główną bramę wejściową jej nie umknęło. Podczas obrotu zarejestrowała jego obecność. Ale mimo to nie przerywała sekwencji ruchów. Dopiero po chwili gdy wykonała wszystkie potrzebne cięcia i kroki zatrzymała się biorąc głębszy wdech. Powoli wypuściła powietrze ustami, wierzchem dłoni starła pot z czoła. - Najlepsze miejsce do treningów to takie które nie jest do tego przystosowane.. wszelkie niedogodności i przeszkody pomagają się rozwinąć zmysłom i orientacji w terenie podczas starcia. Poza tym.. tam zawsze jest tłoczno.. tu mam większa przestrzeń.. - odpowiedziała ze spokojem na jego słowa. Poruszyła głową i ramionami próbując rozluźnić nieco mięśnie. Stawiała powolne ale pewne kroki, jej postawa się nieco zmieniła w stosunku do szpiegmistrza. Zdawała się być zimna, zakrawało to nawet o obojętność. Czy mógł się jej dziwić? Kolejne słowa sprawiły że uniosła brew i spojrzała na niego przez ramię. - Wróciłam niespełna trzy miesiące temu.. - powiedziała obracając się do niego przodem. Uniosła katanę i oparła tępą stroną ostrze o zwój bark. Zielonej barwy ślepia się w niego wpatrywały. Zawsze nosiła soczewki jak pojawiała się na powierzchni. "To chyba jakaś kpina.. olał mnie kompletnie po tej rozmowie z Kami.. znalazł sobie zastępstwo a teraz nagle mu się o mnie przypomniało?" przeszło jej przez myśl gdy się tak w niego wpatrywała. Zmrużyła nieco ślepia i palcami wolnej dłoni ujęła kosmyk swoich śnieżnobiałych włosów powoli po nim sunąc w dół. - Mhm.. ale twojej uczennicy tu nie ma Eltyar.. pewnie jest w ściekach i łata rannych.. a kto wie może nawet i trenuje z kimś styl walki którego jej uczysz.. - powiedziała ze spokojem, choć od połowy wypowiedzi w jej barwie głosu zagościła nutka rozbawienia? Ciężko było to zidentyfikować. Ten jego uśmiech znała ale czy był przejawem ironii czy szczerym wygibasem w tym się już nawet nie zagłębiała. Po prostu stała naprzeciwko niego i czekała. Czy miała do niego żal o coś? Może tylko o to że jej o paru rzeczach nie powiedział. To że go nie było gdy go potrzebowała najbardziej bo nie był łaskaw jej nawet poinformować o tym że gdzieś idzie, po prostu zniknął! Przepadł jak kamień w wodę dwa lata temu. Może zabolało ją to że nie powiedział jej o Laurze? Może brak zrozumienia i brak wiary jakie jej okazał były tym co ją od niego odpychało? Tak wiele czynników się nazbierało i zazębiło ze sobą że nie było lepszej opcji jak nabranie dystansu do niego.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 674
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Ciro on Pon Gru 25, 2017 7:24 pm
Nie mógł się nie zgodzić. W końcu sam ją wszystkiego uczył, więc ich rozumowanie jest bardzo podobne. Ale jak bardzo był w błędzie myśląc, że rozumie ją całkowicie? Kobiety są zbudowane trochę inaczej i wszędzie doszukują się problemów. Zapomniał już jak bardzo kobiecy umysł złożony jest. Samo myślenie o tym sprawiało, że tracił chęci. Może właśnie dlatego poza Nyan nie zakochał się ponownie. To już rozmyślania na inny czas. Jak na razie musiał zająć się problematycznym dzieckiem, które stało naprzeciw niego. Jego szkarłatne oko wwiercało się w nią bezlitośnie, ale bez żadnych negatywnych emocji. Bardziej było w nich widać stoicki spokój. Taki stan zdarzał się rzadko, ale od jakiegoś czasu kontrolował swoje emocje. Może dla niego będzie to lepsze, ale do czasu. W końcu kiedy nadejdzie wielka kumulacja wszystko pierdolnie jak mydlana bańka.
- Fakt, ale to zależy co chcesz ćwiczyć. Skupiając się na fechtunku powinnaś mieć idealnie płaską powierzchnię, a kiedy opanujesz nowe ruchy powinnaś dopiero przenieść się na nierówności by nauczyć się jak używać ich w terenie. - Powiedział bardzo spokojnie i westchnął. To też powinna wiedzieć, ale chyba ten dzień będzie się opierał na przeinaczaniu wszystkiego co powie. Takie właśnie odnosił wrażenie. Nie ruszał się jeszcze z miejsca i zaciągnął się dymem. "Słodka" nikotyna wypełniła jego płuca dając mu poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Kiedy znowu zaczęła mówić na jego usta cisnęlo się słowo "wiem", ale nie wypowiedział go. Wolał ominąć umiejętności jego siatki szpiegowskiej. Prawdopodobnie jest tego świadoma, że jej przejście przez ścieki nie umknęło mu nawet w najmniejszym stopniu. Wsadził ręce w kieszeń spodni i zerknął po bokach. Sporo się tutaj zmieniło po tym jak ostatni raz z nią ćwiczył. Musiała sporo trenować i oswajać się z łańcuchami. Wszystko składało się w jedną całość. Nie zamierzał jednak teraz poruszać tego tematu. Nie było najmniejszego sensu poruszania ich przepięknej przeszłości. Ostatnie miesiące były kluczowe, a ona straciła jak widać swój dawny spokój ducha. Zamieniała się częściowo w niego i widział to doskonale. Oczekiwał od niej wiele rzeczy, ale nie tego, że będzie próbowała stać się jego marną imitacją. Miała nauczyć się walczyć by go zabawiać w wolnych chwilach i tak by mogła się bronić przed niebezpieczeństwem. Nauczyć się podążać za instynktem i wewnętrznym szaleństwem do tego stopnia by wykorzystywać go na swoją korzyść. Ale teraz nie był pewny żadnej z tych rzeczy. Kiedy usłyszał następne słowa zareagował od razu. Ruszył w jej stronę dalej w takiej samej postawie. Ryś podążał dalej za nim, aż zbyt grzecznie jak na niego. Nie wiadomo kiedy ta mała bestia znów rzuci się w wir kocich zabaw.
- To też prawda, ale jedna z moich uczennic jest w tym budynku. - Odparł to bardzo spokojnie i kiedy był już bardzo blisko nieco schylił głowę by patrzeć na nią twarzą w twarz. Przymknął zielone oko, a szkarłat obserwował ją z wyrazem ciekawości. Nieokiełznane zainteresowanie, nieugiętość i wiele innych. Wszystko dało się wyczytać z jego oka. - Czy kiedyś powiedziałem, że jesteś już wolna ? Nie. Przestanę być Twoim mistrzem w momencie kiedy ja tak zdecyduje. - Chyba dosyć dobitnie powiedział jej co myśli prawda? Odsunął się minimalnie i zaciągnął się dymem. Wolał teraz widzieć jej cały obraz, a z wcześniejszego bliska to było niemożliwe. Obserwował jej ruchy, drgnięcia ciała i spojrzenie. Żaden szczegół nie uszedł jego uwadze. Kami ją odsunęła od niego to prawda, ale nie mogła mu też zabronić dalej szkolić ją w walce bronią białą. Hierarchia się zmieniła, ale to co między nimi było nie. A tak przynajmniej on uważał. Jak ona to widziała nie miał zielonego pojęcia, ale pewnie zaraz go uświadomi.
- Chyba trochę się zapędziłaś moja mała uczennico. - Powiedział to z nieukrywanym rozbawieniem, a potem usiadł na jednej ze skrzyń. Nie zwrócił nawet uwagi, że była brudna. Rysio dalej za nim szedł i kiedy tylko usiadł od razu wskoczył mu na kolana. Nie przypominał sobie kiedy ostatni raz tak się łasił i był taki posłuszny. Chyba ostatni moment to był kiedy naprawdę bardzo się zdenerwował. Kot wtedy wyczuwa, że to właśnie Ciro jest numerem jeden w stadzie i nawet nie kwestionuje. Taki mały pocieszny zwierzak.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1154
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Angel on Pon Gru 25, 2017 7:59 pm
Westchnęła na jego komentarz odnośnie miejsca treningu. Po tylu latach nadal potrafił traktować ją jakby dopiero zaczynała zabawy z mieczem. Minęło ponad dziesięć lat ciągłych i regularnych treningów a on jej dawał rady jakby to były jedne z jej pierwszych lekcji. Mógł się domyśleć że przychodziła tutaj bo przy innych nie mogła się odsłonić ze swoją fobią. A to miejsce jej w tym pomagało. Nie skomentowała jego pierwszej wypowiedzi, głównie dlatego że nie było czego komentować. Wpatrywała się w niego, nie ruszała się z miejsca. Nawet jak ruszył w jej stronę do jej wypowiedzi ona stała spokojnie. Zbliżył się do niej bardziej i nachylił nad nią ale to jej w żaden sposób nie peszyło. Był chyba jedyną osobą która nie wywoływała w niej zażenowania bliskością. Głównie przez to jak ją uczył, aparycja, wygląd i płeć nie miały żadnego znaczenia na polu walki. Dopóki się nie przekraczało pewnej granicy, ale Ciro nie był typem który by zrobił wszystko aby wygrać. Szanował przeciwnika, tego się od niego nauczyła. Była ta granica której oboje nigdy by nie przekroczyli w starciu, a co dopiero podczas zwykłego spotkania. To też nie stresowała się tym że stał tuż przy niej. Nadal opanowana. W sumie to nie spodziewała się że będzie ją korygował w ich relacji. Miał ją gdzieś więc to było oczywiste że nauki się skończyły. A tu taka mała niespodzianka, aż uniosła brew na jego słowa.
Jedno było pewne, nie miał przed sobą tej samej Angel co jeszcze dwa lata temu. I choć wydawało mu się że jest tak bardzo do niego podobna to nie mógł się bardziej mylić. Różnili się pod wieloma względami, pomimo że oboje byli łowcami z wyboru to każde miało inne umiejętności. I w przeciwieństwie do Eltyara, Angel nie skupiała się tylko na walce bronią białą. Ale tego jeszcze nie wiedział, w ściekach pod wiecznym monitoringiem jego wtyk walczyła tylko mieczem. Wiedziała że ma swoje małe szpicle porozrzucane wszędzie. Westchnęła w odpowiedzi na jego słowa. - Skoro tak to widzisz.. to zapewne tak jest.. sensei.. - o dziwo nie negowała jego słów w żaden sposób. Przejawiając tą wyuczoną uległość którą tak pielęgnował w niej latami. Patrzyła jak zbliża się do jednej ze skrzyń i bezceremonialnie na niej posadził swój tyłek. Przechyliła lekko głowę słysząc jego ostatnie słowa. - Ohh doprawdy? - spytała nie kryjąc zaciekawienia w głosie. Choć jej słowa nie były przepełnione entuzjazmem to nadal gdzieś jakaś nutka ciekawości przeplatała się w jej głosie. - A to mówiąc.. masz na myśli.. coś konkretnego? - zaczęła iść w jego stronę i zatrzymała się od niego kilka kroków. "Ciekawe czy wywlecze sprawę ze SPEC.." przeszło jej przez myśl. Bo co innego mógł mieć na myśli tą ostatnią wypowiedzią. Nie ważne czym jej rzuci w twarz, była gotowa stawić mu czoła. Nie cofnie słów jakie padły przy nim w odpowiedzi na zarzuty Kami, bo Togami był jej odpowiedzialnością. Co prawda ostatnimi czasy w jej życie wtargnął kolejny SPEC ale o nim nie miała zamiaru nikomu mówić. To był problem z którym sama musiała się uporać.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 674
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Ciro on Pon Gru 25, 2017 9:33 pm
Najwidoczniej nic nie zrozumiała co do niej powiedział. Widocznie rozłąka i czas, który przebywała sama nie służył jej najlepiej. Westchnął po raz kolejny nie ukrywając tego w żaden sposób. Coś przewidywał, że zmęczy się tym spotkaniem bardziej niż zakładał. Dawniej od razu by była "jego" teraz ewidentnie będzie musiał się bardziej postarać. To było takim wrzodem na dupie, że odechciewało mu się. Obiecał jej, że zawsze będzie dla niej w pewnym sensie to teraz ma za swoje. Może gdyby zabrał ją na akcję w której stracił oko wszystko wyglądałoby inaczej. Teraz biegałby ciesząc się normalnymi widokami. Ale znając siebie i tak nie pozwoliły jej walczyć z Roganem. Pierwszy upatrzył sobie zdobycz, a teraz miał za swoje. Wspomnienie przeciwnika, który całkowicie przytłoczył go siłą powodowało, że oczodół promieniował bólem.
- Zmieniła się hierarchia, a nie relacja między nami. Tego powinnaś się domyślić zamiast snuć jakieś chore domysły. - Jego ton brzmiał obojętnie, ale głównie z tego względu, że dziewczyna nie potrafiła określić tego jakie są między nimi relacje pomimo tylu lat. Zajmował się nią dostatecznie długo by mogła mu zaufać, a w zamian dostał jedno wielkie nic. Różne dzikie teorie, które w ogóle nie pasowały do jego persony. Chyba wiedzieli siebie w całkowicie innym świetle. To mogło być bardzo problematyczne teraz, później i kiedykolwiek. - A może mi już nie ufasz? - Szkarłatne oko wwiercało się w nią po raz kolejny. To było bardzo ważne pytanie i wolałby odpowiedź została taka sama pomimo upływu lat. Jeżeli usłyszy coś innego kto wie jak może zareagować. Niezbadane są zachowania sadysty ze ścieków. Zaciągnął się papierosem po raz kolejny i zaczął gładzić rysia po futerku. Musiał przyznać, że było to całkiem odprężające. Na twarzy pojawił mu się delikatny uśmiech.
Ton mu się nie spodobał. Zdecydowanie rozbrykała się jak cholera, a utemperowanie jej będzie żmudne. Najlepiej by się to zrobiło z alkoholem, mieczem i szlugiem w mordzie. Nie zamierzał się jej pytać dokładnie co zaszło w jej życiu. To będzie musiała powiedzieć mu sama. Może nie teraz, ale kiedyś na pewno. Dzisiaj niech będzie czas na wyjaśnienie sprawy, która zaczęła się jakiś czas temu. Wojsko, "ucieczka" i brak kontaktu. Może i on był chamem i nie mówił jej o swoich wypadach, ale doskonale wiedział, że chciałaby z nim iść. Każdy nauczyciel postąpiłby tak samo jeżeli uczeń nie jest gotowy. Wielokrotnie ledwo uchodził z życiem, ale ona na pewno poruszy ten temat. Dwa lata bez kontaktu i tak dalej ble ble. Na to będzie musiał się jeszcze mentalnie przygotować. Bo to będzie cholernie ciężka rozmowa. Teraz ich spotkanie niech będzie bardziej ukierunkowane w jej stronę.
- Dokładnie. - Zaciągnął się papierosem i wypuścił szybko powietrze. - Sprawa z wojskiem to Twoja sprawa. Zareagowałem instynktownie czego mogłaś się spodziewać. Nie rozumiem Twojego postępowania, ale będę wdzięczny za Twoje wyjaśnienia. - Mówił to bardzo powoli i wyraźnie. Przyznał się do błędu, ale nie czuł się specjalnie winny. Kto by się tak nie zachował na jego miejscu? Jego uczennica bratała się z ludźmi, których chciał zabić. Tych samych, którzy mogli maczać palce w śmierci jego córki. To było normalne? Powinna żywić do nich taką samą nienawiść jak on. Był nią przeżarty do szpiku kości, ale to nie znaczyło też, że nie mógł się wstrzymać. - Angel... Zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoi znajomkowie z wojska mogli być powiązani w sprawie Chisany? Dla nich nie jest ważne czy łowcą jest noworodek, dziecko czy dorosły. Zabiją każdego z nas bez zawahania. Niech Chi będzie tego przykładem. Twoją lekcją z której powinnaś wyciągnąć lekcje jeżeli zapomniałaś przeciwko komu walczymy. Władza ciągnie wojsko za ryj, a oni są zwykłymi psami, którzy wykonują rozkazy. To też nie jest do końca prawda. Wielu z nich zabija z przyjemności, a nie obowiązku. Jeżeli tylko obowiązek trzymałby ich na froncie ta wojna skończyłaby się już wiele lat temu. - Nie mówił tego z żalem. To nie był już moment kiedy był całkowicie zrozpaczony po śmierci córki. Teraz mówił to chłodno. Agresywnie, ale jednak pasywnie. Nie zamierzał skakać jej do gardła za podjęte decyzje, ale tłumaczył jej to w sposób łopatologiczny. Może i on też zabija z przyjemności, ale nie zapomina o ideologii, która nim kieruje. Będzie jej wierny dopóki jego serce jeszcze bije. Niech zastanowi się co robi. Wojskowi nigdy nie będą dla nich mile widziani. Dopóki aktualna władza istnieje będzie tak samo albo i gorzej. Co będzie w momencie kiedy znowu dojdzie do większego rozlewu krwi. Jak wiele ludzi umrze po obu stronach. To wszystko będzie trzeba skończyć jak najszybciej.
- Zapytałaś ich wprost czy tego nie zrobili? - Tak jakby wyprzedził jej obronę Togamiego i innych jeżeli byli. Jeżeli tego nie potwierdzili to dla niego było to jednoznaczne z "nie wiem", a to dawało jedno wielkie nic. Żadnego potwierdzenia. On nie znał tych ludzi i im nie zaufa. Ani teraz. Ani nigdy. Westchnął ciężko chcąc zostawić ten temat na kiedy indziej. Powiedział jej tyle, że powinna wrócić na prawidłowy tok myślenia jeżeli chodzi o wojsko. Nie oczekiwał przeprosin ani niczego podobnego. A teraz na małe rozluzowanie atmosfery...
- No i jeszcze jedno. Wyznawanie komuś uczuć jak jest nieprzytomny to trochę zły sposób. Chyba lepiej jak taka osoba jest wszystkiego świadoma, no nie? - A kto powiedział, że rozluzowanie atmosfery będzie dla niej? On się teraz świetnie bawił. Na twarzy jawił się szeroki i szczery uśmiech. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem, ale jak na razie tylko parsknął. Nie z samej idei wyznania mu jej uczuć, ale bardziej faktu jak to zrobiła. Wykorzystywanie takiej sytuacji jest bardzo nie w porządku.
- Nie mogłem się powstrzymać. - Dodał jeszcze tylko podnosząc ręce w typowe : ¯\_(ツ)_/¯ . Aaaa no i znowu parsknął, jak coś.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1154
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Angel on Wto Gru 26, 2017 1:24 am
Patrzyła na niego i nie reagowała gdy zaczął mówić. Nie dostała potwierdzenia od Niego wtedy po rozmowie z Yuu że wszystko nadal jest okey, więc co miała sobie myśleć. Zwłaszcza że nie emanował radością gdy zeszło na temat wojska w tamtym pomieszczeniu. A ona jak nikt inny wiedziała jaki Ciro miał stosunek do tej grupy. Więc nawet by się nie zdziwiła gdyby faktycznie ją przekreślił na stałe. Jej wypad na Desperację nie był ucieczką, choć mógł być tak odebrany. Jego pytanie sprawiło że spuściła lekko głowę w dół kręcąc głową lekko na boki w niedowierzaniu. - Poważnie.. zadajesz mi to pytanie? Powinieneś znać odpowiedź.. - powiedziała obracając się do niego bokiem i podeszła do skrzyni na której leżała jej kurtka i pochwa na miecz. - Nigdy nie przestałam Ci ufać.. - powiedziała chowając miecz i odkładając go. Po czym obróciła się do niego przodem i sama wskoczyła na jedną ze skrzyń. Podciągnęła jedną nogę pod siebie tak że stopa opierała się na krawędzi skrzyni, na kolanie oparła przedramię a na nim podbródek wpatrując się w niego na powrót. Słuchała jego kolejnych słów wpatrując się w jego twarz ze spokojem. - Cóż, o Togamim chciałam ci powiedzieć osobiście.. ale wyszło jak wyszło.. nie było cię i nie było okazji. Dwa lata temu z kilkoma łowcami mieliśmy napaść na magazyn z zaopatrzeniem SPEC. Ja poszłam na zwiad.. jak okazało się że to była pułapka to oddelegowałam pozostałych i zajęłam się przeciwnikiem. Walka była dość ciekawa.. ale kiedy dobiegła końca okazało się że mój przeciwnik w rzeczywistości jest moim przyjacielem z dzieciństwa.. takie to proste.. - mówiła o całej sytuacji ze spokojem w głosie. - Kilka miesięcy wstecz pomógł mi przy sprawdzaniu przepustek. Gdyby nie On pewnie by mnie pojmali wtedy.. Z pięcioma wojskowymi mało kto miałby szansę.. - dodała po chwili. Togami nie był zły, ona o tym wiedziała. Takie wyjaśnienie było wystarczające w jej mniemaniu, całą resztę odnośnie tej znajomości powiedziała przy nim i Kami. Kolejne słowa sprawiły że lekko drgnęła, rozumiała czemu wywlókł na wierzch sprawę Chisany. Ona też za nią tęskniła i z początku była furia gdy dowiedziała się co z małą się stało. Ale potem miała czas na przemyślenia i doskonale wiedziała że jest ktoś odpowiedzialny za jej śmierć. Słysząc że są tacy co zabijają dla przyjemności sprawiło że złapała za wiszący obok niej gruby łańcuch. - .. skurwysyny są wszędzie.. szwendają się po Desperacji.. są w mieście.. kryją się w ściekach.. - przylgnęła policzkiem do łańcucha który mocno trzymała w ręku. Oddech jej się zmienił z miejsca na dotyk zimnego metalu na skórze. - .. wiesz doskonale co mi zrobili Łowcy.. choć ty możesz się jedynie domyślać.. a ja wystarczy że zamknę oczy.. że poczuję łańcuchy i sznury na swoim ciele żeby wszystko wróciło.. z początku dostawałam ataku duszności gdy czułam bandaże na ranach.. miałam ochotę zedrzeć je ze skórą byle tylko nie czuć tego paskudnego uczucia.. - pierwszy raz z nim o tym mówiła od czasu tego wypadku. W jej oczach widać było żal, ból, dyskomfort. Oderwała nagle policzek od metalu czując jak oczy zaczynają zachodzić cieczą. Przełknęła głośniej ślinę i puściła łańcuch. - Naszym wrogiem jest Władza.. zasady które trzymają za mordy żołnierzy.. a nie te marionetki które tańczą za pomocą sznurków. Obetnij sznurki a marionetka przestanie się poruszać.. nie zaprzeczę jednak że są osoby przesiąknięte złem ale to oni zasługują na wymierzenie sprawiedliwości.. pojedyncze jednostki.. - kontynuowała już nieco spokojniejszym głosem. - Wystarczy wyzbyć się kilku zgniłych jabłek.. nie trzeba od razu niszczyć całego zbioru.. - chciała być z nim szczera. Może tego nie doceni, może nawet ją źle zrozumie. Ale te konsekwencje złego doboru słów przyjmie na klatę w każdej chwili. Przez chwilę milczała odnośnie pytania, spojrzenie wlepiając w beton. - Nie miałam okazji od momentu kiedy mi powiedziałeś o jej śmierci.. Osobiście mam nadzieje poznać godność skurwieli odpowiedzialnych za porwanie i śmierć Chisany.. chociaż tyle będę mogła zrobić.. to twoje święte prawo by pomścić Chi.. - mówiła nadal na niego nie patrząc. -.. ja zdążyłam się już zemścić.. - dodała ledwo słyszalnym głosem, bardziej do siebie niż do niego. Na ustach aż pojawił się paskudny uśmiech, który nawet był w stanie dostrzec o ile się dobrze przyjrzał.
W sumie to trochę umiała panować nad swoją największą fobią, widział jak przed chwilą ewidentnie się męczyła a teraz już była dość spokojna. Krótki kontakt jej ciała z tym paskudztwem z jej własnej woli był do zniesienia. Wystarczyło kilka głębszych wdechów i powolnych wydechów żeby się uspokoić.
Spodziewała się w sumie każdego możliwego tematu po nim, ale to co wypełzło z jego ust sprawiło że siedziała wpatrując się w niego w ciszy. Dosłownie milczała wchłaniając słowa jak gąbka wodę. Zamrugała kilka razy nie odwracając od niego spojrzenia. Obserwowała dokładnie sposób w jaki to mówił i jego mimikę twarzy. Gesty ciała i ogólne rozbawienie. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Nie wiedziała że on to słyszał wtedy. Byłoby jej wtedy bardzo głupio gdyby był przytomny. Wtedy sama nie rozumiała swoich uczuć. "To było tak dawno temu.." przeszło jej przez myśl gdy zamknęła oczka i uśmiechnęła się łagodnie. Przez chwilę się zastanawiała co chciał osiągnąć tymi słowami. Chciał by poczuła się źle? To zapewne się rozczaruje. - Masz rację.. to było głupie.. - przyznała mu racje i otwierając powieki wlepiła karmazynowej barwy oczy w jego twarz. - Ale wtedy nie byłam pewna tego co do ciebie czułam.. i sama myśl o wyznaniu była bardzo wstydliwa. W sumie to nie przeszłoby mi to przez gardło gdybyś się na mnie tak gapił jak teraz.. to też nieprzytomnemu było łatwiej powiedzieć to co leżało mi na sercu.. - kontynuowała swoje wyjaśnienie. - Teraz w końcu mogę śmiało stwierdzić że jesteś dla mnie ważny.. i zawsze będziesz.. ale nie podchodzi to pod kategorię miłości.. - dodała z bezczelnym uśmieszkiem malującym się na ustach. Skoro on pozwolił sobie na śmieszkowanie to czemu ona miała pozostać poważna? Zwłaszcza że to przy Ivo serce waliło jej jak pojebane. Może dlatego że skradł jej pierwszy pocałunek, może dlatego że był przystojny? Może dlatego że potrafił być bezczelny i wyrachowany w chwilach gdy najmniej się tego spodziewała? Pytań z kategorii 'dlaczego właśnie Ivo' było zbyt wiele by mogła je zliczyć. I dlatego tak bardzo ją zabolało to jak ją zrobił w chuja i wezwał posiłki. Ale rozwiązanie tego problemu było póki co jedno. Pozbycie się go wyeliminowałoby problem z uczuciami.. o ile była w stanie się go pozbyć. - Swoją drogą.. wybacz za ten dyskomfort w jaki cię wepchnęłam nieświadomie.. ale przynajmniej sobie tą kwestię wyjaśniliśmy.. - dodała jeszcze na koniec uroczo się do niego uśmiechając.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 674
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczone magazyny    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics