:: M3 :: Ścieki :: Okolice wejść

Strona 1 z 13 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Go down


Opuszczone magazyny

Pisanie by Ciro on 23/3/2015, 22:53
Opuszczone magazyny

Kompleks opuszczonych magazynów znajdujących się niedaleko wejścia. Zniszczone, ledwo trzymające się kupy. Idealne miejsce do ukrywania się. Kiedyś przeznaczone do rozbiórki, obecnie ogrodzone, wraz z otaczającymi je tabliczkami zakazującymi wstępu na zamknięty teren. Wewnątrz nie zachowało się nic wartego uwagi, chyba że liczyć tony stali konstrukcyjnej i wszechobecnego betonu. Miejsce uznawane za niebezpieczne, pozostające pod kontrolą rebeliantów.

[10.06.2015] Dach jednego z magazynów zawalił się z powodu walk, które toczyły się w nim tamtego dnia. Reszta magazynów pozostaje w stanie oryginalnym.



Mogli pójść tylko tutaj. Nie mieli żadnego innego wyboru. Gdyby wybrali inaczej mogliby nie pożyć dostatecznie długo. Mieli wiele możliwości tak naprawdę, ale ta była najbardziej rozsądna. Nie musieli daleko ich targać, a przy okazji mieli blisko do domu. Jakby nie to, że byli poważnie ranni to w ogóle zabrałby ich po prostu do ścieków. Jest wiele opuszczonych pomieszczeń w których nikt by ich nie znalazł. Ale stwierdził, że tutaj będzie trochę bezpieczniej. Gdyby ich jeszcze śledzili nie doszliby przynajmniej do ich głównej bazy. Tudzież opuszczone magazyny to była najlepsza opcja. W sumie nawet jakby chcieli ich zaciągnąć do ścieków to Ciro nie był pewny czy by mieli na to siły. Zostali naprawdę dotkliwie zranieni. Głowa jednookiego Łowcy promieniowała bólem i gdyby nie adrenalina, którą sam napędzał to pewnie by tutaj nawet nie doszedł. Krew, która płynęła po jego czole spływając do oka po prostu ograniczała mu widoczność. Na szczęście nie, aż tak. Coś widział. Dostatecznie dużo by sobie poradzić z określaniem kierunków. Miał nadzieję tylko, że Slei, który dopiero co się zmył pójdzie po medyka. Nie musiał mu o tym wspominać. Wierzył, że sam się domyśli.
Te hangary musiały być już bardzo stare. Opuszczone, rozwalone od środka. Jeszcze jakieś stare metalowe pręty wywalone na podłogę. Ściany w niektórych miejscach uległy zniszczeniu. Wandalizm zapewne. Bądź wojna. Przynajmniej nikt się nie spodziewał ich tutaj, a to oznaczało ich wygraną. Powolne kroki w końcu dosięgły celu. Mógł opuścić te pieprzone ciężary na podłogę. Zanim zaczął odpoczywać to związał ręce i nogi Ayako za pomocą swojego płaszcza. Był i tak już cały poniszczony, więc niech chociaż przyda się w taki sposób. Akito nie będzie miał sił uciec. Nawet nie będzie miał do tego jaj. Dlatego odstawił jeszcze Leeroy'a i sam usiadł na podłodze.
- Haha. Spierdoliliśmy. - Dodał tylko pod nosem. Nigdy jeszcze nie został tak ranny. Ostatni raz kiedy został poważnie ranny to prawie umarł. Jego oko było w takim stanie, że nie dało się go uratować. Ale teraz było nieco lepiej. Dlatego własnie był tak zmotywowany. Wyciągnął fajki i zaczął palić. Poczęstował również Leeroy'a. Wiedział, że w takiej sytuacji chętnie sobie zapali.
- Teraz przejdziemy do tej przyjemnej części. Sukę trzeba rozebrać. Sprawdzić czy nie ma nadajnika, podsłuchu. Czegokolwiek. To samo z młodym. - Powiedział spokojnie i plunął krwią, która spływała mu na usta. Zdecydowanie go wkurwiała. Musiał to przyznać. Miał nadzieję, że niedługo pojawi się wsparcie.
- A potem się jeszcze pomyśli. - Skończył na razie i zerknął na dłoń towarzysza. Stracił dwa palce, ale na szczęście w dobie dzisiejszych czasów po prostu dostanie protezę. I będzie jeszcze lepsze od jego prawdziwych paluchów. Miał nadzieję, że niedługo będzie mógł też spotkać się z Yuu. Musiał z nią wyjaśnić parę rzeczy. Przedstawić warunki. Częściowo przejąć władzę. Może niekoniecznie dosłownie przejąć władzę. Ale zdobyć wpływy. Miał już pomysł jak podciągnąć na nogi całą organizację. Ayako była tutaj kluczowa.
avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Sleipnir on 24/3/2015, 00:14
Od razu wiedział gdzie poszli, tak samo jak oni wiedzieli dokąd on się udał. Wiedział, że nie ma po co namawiać Leeroya żeby z nim poszedł więc upewnił się, że Lilo sama przyjdzie do magazynów i ich opatrzy.
Ruszył do nich ze swoim starym zestawem do tortur, buteleczką benzyny, porządnymi linami bo nie mieli przecież jak się w nie zaopatrzyć i kajdankami. Opatrunki, bandaże, medykamenty, wszystko tego typu przyniesie Lilo.
Zabrał też na wszelki trochę broni w razie gdyby jego paranoja dawała mu prawdziwe sygnały i szykował się odwet, spakował do osobnej torby Obrzyn, paczke naboi do niego (20), desert eagla i 4 magazynki, M4A1-S z 4 magazynkami i stary dobry komplet granatów, trzy zaczepne, trzy dymne, trzy dipole i dwa flashbangi. Dobrze, że magazyny były niedaleko siedziby więc mógł się ukradkiem przekraść z takim bagażem.
Kiedy dotarł na miejsce kiwnął Ciro i Leeroy'owi na ponowne przywitanie po czym ocenił sytuację.
- Potrzeba matką wynalazków widzę. - Skomentował stan więźniów po czym związał ich porządnie linami i przykuł kajdankami.
- Widzę, że jeszcze nie sprawdziliście czy mają na sobie coś co może ich zlokalizować, w takim razie zostawię ci Ayako, Ciro, a sam zajmę się tym gnojkiem. Stanowczo sobie na nią zasłużyłeś. - Dodał z dumą w głosie po czym zabrał się za przeszukiwanie Akito.
Miał w dupie jego rany, wyciągnął swój nóż i rozciął jego ubranie tak żeby mógł je łatwo zdjąć i rzucił wszystko na jedną kupę, gówniarz został w samych bokserkach.
Jego brzuch nie wyglądał za dobrze, lepiej żeby Lilo się tym zajęła jak przyjdzie bo jak nie to gnojek zdechnie zanim w ogóle zaczną z nim cokolwiek robić. Obrócił się na pięcie i wrzucił rzeczy Akito do blaszanego śmietnika walającego się niedaleko, oblał je benzyną, po czym podpalił i zakrył wieko aby dym nie ulotnił się poza obszar i dał znać, że ktokolwiek się w środku znajduje. Kiedy ciuchy psa paliły się w śmietniku, Sleipnir podszeł do Ciro i Leeroya aby obwieścić im dobrą nowinę.
- Lilo niedługo wpadnie, opatrzy was na miejscu bo wiedziała, że sami nie przyjdziecie. Od razu załata tego gnojka żeby nie zdechł za szybko. - Powiedział do swoich kompanów po czym zaczął macać każdy kawałek skóry żeby sprawdzić czy nie znajduje się pod nią żaden chip. Wiedział że S.SPECe może i są chujami, ale cwanymi i może tak być, że coś wszczepili nawet rekrutowi.
avatar





Sleipnir
Zastępca
GODNOŚĆ :
Marcus Sleipnir


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Gość on 24/3/2015, 09:39
Ból głowy był pierwszą rzeczą, która przebiła się przez jej nieświadomość. Drugą był chłód, promieniujący z podłoża. Nie czuła prawej ręki; natomiast to, co czuła, nie pozostawiało żadnych wątpliwości. Była związana. Rebelianci odnieśli sukces.

Blisko niej ktoś mówił. Mężczyzna? Mężczyzna. Znała ten głos. To był ten sam łowca, który rozmawiał z nią na ulicy. Jeśli do tej pory miała jakiekolwiek złudzenia, że uda jej się przeżyć, straciła je w tej chwili. Nie istniała taka możliwość.

Paradoksalnie, ta myśl dodała jej siły. Jedyną rzeczą, jakiej Ayako naprawdę nie potrafiła znieść, była niepewność. Nawet najgorsze przekonanie – a czy mogło istnieć gorsze? – było lepsze od jego braku. Mimo tego poczuła, jak wszystko w niej buntuje się: jej ciało nie chciało ginąć. W jednym momencie stała się świadoma wszystkich procesów zachodzących w niej, wszystkich procesów, które wkrótce ustaną bezpowrotnie. Nie chciała tego. Nie chciała tego, ale inna przyszłość dla niej nie istniała.
To była pierwsza część żałoby, wiedziała o tym. Żałoby po samej sobie. Co za przerażający fenomen – pomyślała, nadal leżąc nieruchomo i udając nieprzytomną. Gdyby nie dotyczył jej, pewnie poczułaby się niesamowicie zafascynowana. Teraz czuła jedynie pustkę.

Wsłuchała się w rozmowę rebeliantów. Podsłuch, nadajnik? Może, gdyby porwanie było zaplanowane z góry. Ale nie było i podejrzewała, że Łowcy również go nie planowali. Co za głupota, uprowadzać ją w tej chwili. Dopiero teraz coś w słowach Ciro zwróciło jej uwagę i spowodowało, że świat wokół niej na sekundę zatrzymał się. „Młody”. Nie. Nie, nie, to nie może być prawda, nie…
Lekko uchyliła powieki, mając nadzieję, że włosy, które zdążyły wysunąć się z warkocza, zakryją ten ruch. Jej wzrok padł prosto na Akito; wypełniła ją rozpacz.

Skazała go na śmierć. Nie miała najmniejszych wątpliwości, to z jej winy zginie razem z nią. Boże… Skazała swoją rodzinę na nieopisywalne cierpienia, jak ojciec przeżyje utratę dwójki dzieci na raz?! Nie przeżyje. Ta informacja go zabije, już raz przeszedł zawał, a to niemal na pewno doprowadzi do nawrotu. No i Akito, biedny, mały Akito, powinna była odwieść go od wstąpienia do wojska, on nie powinien umierać już teraz, a na pewno nie w tak bestialskich okolicznościach. Stłumiła płacz. Rebelianci nie mogli się jeszcze dowiedzieć, że jest przytomna, w tej chwili ma przynajmniej odrobinę przewagi, nie może zaprzepaścić tej drobnej szansy, jaką dał jej los.

Nakazała sobie spokój. Całe szczęście, że nie była zbyt podobna do Akito, oboje wdali się w matki, a nie we wspólnego ojca. I zmienił nazwisko… Jeśli nie zrobi głupoty, prawdopodobnie uda im się utrzymać iluzję, że nie są ze sobą w żaden sposób związani. I tak zginie, ale na pewno w mniejszych męczarniach, niż miałby zginąć jako brat Okatome.

Spróbowała dosięgnąć palcami lewej ręki ID na prawej. To dziwne, że jeszcze się go nie pozbyli. Może nie wiedzą, że znajduje się w nich lokalizator? Gdyby udało jej się zsunąć przepustkę z nadgarstka i schować w jakimkolwiek miejscu… Może wojsko podchwyciłoby ich ślad i anihilowało rebeliantów…?
Może już podchwyciło?

Spoiler:
Ma ręce związane z przodu czy z tyłu?
Krótka wskazówka, bo wiem, że stroje, jakie jej wymyślam, są trudne do ogarnięcia. Jest ubrana mniej-więcej jak kobiety po lewej stronie (link). Hakamę trzeba rozwiązać -> rozwiązać komon (zewnętrzne kimono) -> rozwiązać nagajuban (spodnie kimono).





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Ciro on 24/3/2015, 22:35
Teraz musiał zapomnieć trochę o bólu i zacząć pracować. Co mu przeszkadza tam rana głowy i bolące całe ciało. Przecież przed nim jest nagroda za cały wysiłek włożony w porwanie. Na początku nawet nie chciał nic zrobić. Ale jak wiadomo czasami najlepszy plan to taki, którego nie ma. Wtedy można łatwo się dostosować do nowych sytuacji. Dlatego właśnie to się udało. Inaczej pewnie by im się nie udało. A pójście na żywioł dostarczało adrenaliny, która wspomagała ruchy. Poza tym łatwiej się myśli jak do głowy wbija Ci się czysta adrenalina. A w sumie co tam. Najważniejsze, że się udało i w końcu mogą zacząć prawdziwą część tej misji. Zdobywanie informacji i karty przetargowej. Poza tym miał coś co rozmiękczy Ayako. Młodziak może nie był dla niej ważny, ale jak bardzo musiała pokazać swoją bestialstwo żeby dać młodemu cierpieć. Właśnie o to chodzi. Dostrzeże swoją własną ciemną stronę albo uratuje mu życie i powie co wie. Tym samym zapewniając sobie przeżycie. Co prawda na warunkach Łowców, ale zawsze coś.
Nie musiał długo czekać, bo zanim zdążył odpocząć to wrócił Slei. Widocznie zadowolony i prawdopodobnie już poskładany do kupy. A to dobrze. Powoli wstał z podłogi opierając się mieczem by zachować równowagę. W tym momencie musiał zająć się sprawą niemogącą dłużej czekać. Wytarł czoło z krwi, która zalała mu wcześniej cały ekran. Powoli krew zaczynała krzepnąć tudzież mógł nieco swobodniej się poruszać. Wysłuchał co Łowca ma mu do powiedzenia, ale jedyne co odpowiedział to warknięcie. Oni oboje byli jego. Miał co do nich wielkie plany.
- Jak mogę Cię prosić. Ją też rozbierz. Tylko, że i tak oboje muszą być nagi. Zmniejsza to prawdopodobieństwo ryzyka. - Dodał spokojnie i wystawił jedną nogę do przodu. Ciął po jej kimonie. Teraz powinno zejść praktycznie samo. Dostrzegł jej bransoletkę. Jego spojrzenie mówiło samo za siebie. Tę rzecz trzeba rozpierdolić.
- Trzeba wywalić to gówno. - Dodał i pokazał mieczem o co chodzi. Następnie schował miecz do pochwy i zaciągnął się fajką. Miał nadzieję, że zaraz jego wybawicielka przyjdzie. Wiedział, że ich medyk potrafi zdziałać cuda, ale nigdy nie potrafił im zaufać. Zawsze był spięty, ale teraz chyba nie będzie miał na to siły.
- Będę też potrzebować pomocy. Przesłuchanie. Jeżeli kobieta nie będzie mi odpowiadać będziemy katować młodego. - Powiedział to swobodnie bez żadnych krępacji. Takim właśnie człowiekiem był. Bezwzględnym i okrutnym, ale przynajmniej zawsze dążył do swojego celu. Nie przestawał dopóki go nie osiągnie. Każdy sposób jest dobry na zwycięstwo. Zrobienie z rekruta eunucha jeśli będzie trzeba byłoby nawet zabawne. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak bardzo by się śmiał. Domyślał się, że jego sposoby mogły się nie spodobać Katowi, ale taki już był. Dawniej był prawą ręką przywódczyni. Jej strategiem, który działał w cieniu. Niewiele osób wiedziało, że Nyan korzystała z jego rad. Tolerowała jego sadyzm. I to, że czasami wdawał się w bójki. Nikt go nie lubił w organizacji. Mógł te osoby zliczyć na palcach jednej ręki.
- Jak Ci się nie podobają metody to mogę to zrobić sam. - Wyprzedził go, chociaż nie wiedział co ma zamiar powiedzieć. Wolał go po prostu zapewnić, ze jeżeli nie chce to może go zostawić z nimi samego. Znaczy Leeroy też tu był, ale cholera. On na razie nie był w stanie się zmasturbować, a co dopiero kogoś torturować.
avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Liselotte on 24/3/2015, 22:52
Nie mogli sobie znaleźć lepszego miejsca. Z punktu widzenia lekarza to była jakaś tragedia, co oni nawyprawiali, żeby ściągać kilka ciężko rannych osób do jakiegoś starego magazynu, gdzie warunki otoczenia wołały o pomstę do Nieba. Będzie dobrze, jeżeli nikomu do tej pory nie wdało się żadne zakażenie, Lise modliła się o to całym serduszkiem. gdy tylko usłyszała o ciężkim stanie Łowców oraz ich zakładników, bez wahania udała się w podane miejsce, by pomóc im przeżyć. Z tym, że to mogło okazać się nie takie proste.
Na miejscu napotkała sporo nowych twarzy. Znała gdzieś z widzenia dwójkę Łowców, nie licząc rzecz jasna aż nazbyt często bywającego u niej Marcusa, jednakże pozostałe dwie osoby mogłyby stanowić dla niej zagadkę. Domyśliła się jednak, że chodzi o zakładników, których dzielni czerwonoocy sprzątnęli z miejskiej promenady. Po tradycyjnym japońskim stroju dość łatwo było rozpoznać prawą rękę dyktatora, panią Okatome. Spojrzała na nieprzytomne osoby z zatroskaniem, po czym zwróciła się do tych, którzy nadal trzymali się na nogach, zresztą jednego z nich zdążyła już doprowadzić do stanu używalności.
- Kto pierwszy na łatanie? - rzuciła prosto. Musiała wiedzieć, kto w tej chwili ze strony taktycznej jest najwyższym priorytetem jeżeli chodzi o utrzymanie przy życiu. Zawsze to łatwiej o części obrażeń dowiedzieć się od kogoś, kto ich doznał lub widział na własne oczy, szczególnie, że pewnie będzie musiała działać szybko.
- W ogóle, chłopcy, słownictwo. - Lotte nigdy nie powstrzymywała się od tego typu komentarzy. Słyszała tylko urywki rozmowy gdy jeszcze nie została zauważona. No i nie mogła nic poradzić na to, że drażniły ją zbyt ostre słowa, taka już anielska natura. A jeżeli chcą, żeby współpracowała, to przydałaby się chociaż najmniejsza chęć zahamowania wulgarnych instynktów. Chociaż na chwilę.
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Gość on 24/3/2015, 23:22
No cóż, Akito zbyt wiele do powiedzenia nie miał. Nadal był nieprzytomny i chyba zbyt szybko to nie miało się zmienić. W sumie to lepiej dla niego, że nie odzyskał świadomości. Przynajmniej nie musi się zastanawiać co się z nim stanie. Chociaż z drugiej strony jak stosunkowo szybko nie dostanie pomocy to łowcy sobie z nim pogadają co najwyżej za pomocą małego wywoływacza duchów. W końcu młody był tylko i wyłącznie człowiekiem, bez żadnych dodatkowych bajerów.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Gość on 25/3/2015, 15:12
Było trochę za grubo. Wszystko działo się trochę za szybko. Co prawda Łowcy nie mieli nawet zarysu planu co do porwania Ayako, a jednak... udało im się. Można? Wszystko można! Choć nie wyszli z tego cało to poszło całkiem nieźle. Leeroy został najbardziej poturbowany w czasie całej akcji, ale no co, przecież nie będzie z tego powodu rozpaczał. Bywa, tak wyszło - miał szczęście, że kule które były odpowiedzialne za utratę przez Leeroya palców nie leciały wyżej, a tak idealnie między oczy na przykład. Załatwi sobie jakąś protezę, ale najpierw musi się wylizać i chyba przyzwyczaić do używania tylko jednego pistoletu przez jakiś czas w obecnym stanie. Pozostali Łowcy uratowali mu życie, co prawda był im wdzięczny, na pewno w jakiś sposób kiedyś się odwdzięczy. Pewnie dla reszty zrobiłby to samo, gdyby ich życie było zagrożone. Wyszli z tego cało przy pomocy współpracy, która była naprawdę ważna w dzisiejszych czasach, choć Leeroy nie specjalnie za nią przepadał, chyba, że miał jakieś godne zadanie przygotowane tylko i wyłącznie dla jego osoby.
Wszedł do magazynów dzięki pomocy Ciro. Czuł tylko narastający ból, gdyż jego adrenalina co chwila stabilizowała się. Zacisnął mocno zęby... przecież będzie żyć. Może nie jak niegdyś, ale zmiany czasem są potrzebne każdemu. Zakrwawioną dłoń miał schowaną w kieszeni, by nie zrobić niepotrzebnych śladów krwi. Ale kiedy już usiadł na ziemi i oparł się plecami o ścianę magazynu postanowił chociaż prowizorycznie ją opatrzyć. Zdrową ręką urwał kawałek swojego płaszcza, który i tak już był w kiepskim stanie i nadawał się tylko do wyrzucenia. Ów materiałem owinął miejsce, w którym powinny znajdować się palce jegomościa. Nie za dobrze to wyglądało, ale musiał dalej z tym żyć. Gdy Ciro poczęstował go papierosem - nie pogardził. Choć tym mógł się troszkę rozluźnić. Czuł także ból boku oraz nogi, wolał nie wstawać tylko obserwować całą sytuacje.
Sytuacja rozwijała się, coś zaczęło się dziać, a medyk przybył, czyli było już bardziej na gicie. Obejrzał raz jeszcze swoje rany chyba z reszty łowców to on najbardziej potrzebował interwencji Lilo, jednakże nie był taką osobą, która chciałaby być pierwsza. Pokiwał głową, wzrok skierował na Ciro.
-Łeb cały i nadal pusty? Zaśmiał się pod nosem, choć zaraz przestał zdając sobie sprawę z tego, że ten pomysł był zły, gdyż ból tylko się nasilał.
-Możesz sprawdzić jak ten młody. Rzucił ku Lilo. Leeroy był przytomny, natomiast rany Akito nie wyglądały za dobrze, a będzie im chyba jeszcze potrzebny, a przynajmniej łowca miał takie przeczucie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Gość on 25/3/2015, 16:16
Czy było cokolwiek, co mogła zrobić? Czy było cokolwiek, co mogła powiedzieć? Czuła się jak dziecko w ciemnym lesie: wszystkie ścieżki, jakie widziała, kończyły się ciemnością.

Musiała dowiedzieć się dwóch rzeczy. Czy dokumenty i tablet, które miała w torbie również zostały przejęte? Dokumenty właściwie były nieważne, dotyczyły chyba tylko planów przebudowy paru parceli we wschodniej części miasta. Ale tablet... Nawet, jeśli był zabezpieczony, nawet, jeśli dodatkowo szyfrowała wszystkie swoje notatki, nie mogła zakładać, że Łowcom nie uda się doprowadzić go do stanu używalności. A to oznaczałoby klęskę, nie tylko M-3, ale, być może, paru innych miast. Wywiad zagraniczny w końcu nie próżnował przez te wszystkie lata. Nie mówiąc już o informacjach zgromadzonych przez nią samą.
Druga rzecz to, oczywiście, co dokładnie stało się na ulicy. Sądząc po rozmowach rebeliantów, po tym, jak straciła przytomność, rozpętała się walka.

Poczuła, że ktoś rozpruwa jej ubranie i gdyby okoliczności były inne, na pewno oburzyłaby się. Jej ulubiony komon! Jej jedyna hakama, którą miała okazję założyć tylko pięć razy! Teraz było to jednak nie ważne; czekały ją o wiele gorsze upokorzenia niż zniszczone ubranie. Jeszcze raz, ostatni spróbowała rozpiąć pasek ID i przypadkowo udało jej się poruszyć palcami prawej dłoni, w której wcześniej z jakiegoś powodu nie miała czucia.

Krzyknęła lekko, zaskoczona bólem, który na moment opanował jej wszystkie zmysły. Był zupełnie inny od tego, który czuła po ostatnim postrzale. O wiele ostrzejszy, o wiele bardziej totalny. Przypominał raczej ranę po oparzeniu, gdyby możliwe było oparzenie wnętrza dłoni.
Bała się na nią spojrzeć, ale musiała zorientować się we własnej sytuacji. A teraz Łowcy i tak już wiedzieli, że była przytomna, mogła więc przestać udawać.
Otworzyła oczy i powoli podciągnęła się do pozycji siedzącej. W milczeniu rozejrzała się po otaczających ją rebeliantach, by na koniec spuścić wzrok na związane dłonie. Rana była okropna; jednocześnie jednak dziwnie znajoma. Ayako miała wrażenie, że już kiedyś widziała podobne obrażenia. Tylko gdzie? Kiedy? W jakich okolicznościach?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Ciro on 26/3/2015, 19:29
Idealnie w czas wkręciła się medyczka - anioł, która zdecydowanie nie podpadłaby Ciro do gustu. Nie polubiliby się i tyle. Jest jedną z niewielu osób, którzy uważają anioły za wybryki natury. Tak. Nie wierzył w Boga i takie tematy od razu kończyły się u niego napadem złości, który zazwyczaj powodował, że z bogolubnymi osobami się po prostu nie zaprzyjaźni. Nieważne co dla niego zrobią. Jeżeli choć raz usłyszy od nich słowa w stylu " Bóg to.." to od razu traci każdą cząstkę szacunku do tych osób. Miał nadzieję, że do Lilo się mylił. Wiedział, że niektórzy zbuntowali się i nie szanowali swojego stwórcy. Ale to nie zmieniało faktu, że kiedyś go uwielbiali. I tutaj był pies pogrzebany. Czeka na osobę, która będzie dość upierdliwa i uparta by wbić mu do głowy swoje racje. Ale wiedział, że takiej prędko nie znajdzie. Dopóki żyje i jest dupkiem to nie ma nawet takiej opcji by to przeszło.
Jego oko powędrowało na Leeroy'a, który ocknął się z zaiste niezłego transu. Nie ma co się dziwić ostro oberwał. Jego zgryźliwy komentarz dodał mu nieco otuchy. Uśmiechnął się złośliwie i spojrzał na jeńców. Mieli niezły łup. Cronosowi pęknie żyłka. Tego był pewien.
- A Tobie jeszcze jaja nie odpadły? - Odpowiedział to żartobliwym tonem, ale wiedział, że to nie jest czas na takie pierdolenie. Mieli robotę do zrobienia. Jego towarzysz doskonale ujął słowa. Młody był w słabym stanie, a był kluczowy jeżeli mieli wyciągnać od Ayako informacje.
- Młody pierwszy. Potem Leeroy. Następnie Ayako, a ja mogę być ostatni. - Dodał spokojnie, ale wiedział, że powinien wepchnąć się przed prawą rękę dyktatora. Jego stan nie był najlepszy, ale skoro przeżył utratę oka nawet całkiem nieźle. To teraz też sobie poradzi. Trochę krwi i kolejna blizna na twarzy już mu nie zaszkodzi. I tak był już szpetny. Czekał cierpliwie, aż Lilo zacznie robić swoje, aż tu nagle Ayako się odezwała. Nawet krzyknęła. A to znaczyło, że żyła. Świetnie. Przynajmniej nie musiał jej budzić.
- Cześć śpiąca królewno. - Powiedział niebezpiecznie łagodnie. Prawie pieszczotliwym głosem. Niczym kochanek, który zbliża się do swojej ukochanej. Ale w głosie można było wyczuć nutkę jadu, który w każdym momencie mógł rozprzestrzenić się po jej ciele. A to zależało tylko od niej samej. Będzie miła i powie mu co chce wiedzieć, albo będzie miała problemy. I to całkiem spore. Dopiero teraz uświadomił sobie, że utracił swój płaszcz. Jeden z ulubionych. Jeden z unikatów, które kazał sobie uszyć. Westchnął ciężko. Przez ostatnie parę miesięcy stracił już trzy. Naprawdę miał pecha. Stał teraz na gołej klacie w sumie. Jakieś bandaże, które musiał założyć po ostatnim wypadzie na plac główny wojska. Zdjął je i zawiązał sobie prowizorycznie na ranę. A przynajmniej nie będzie cholera mu krwawić tak bardzo. Wiedział, że te szybko się zamoczą i będzie z nich kij a nie użytek. Jak to Slei wspomniał. Potrzeba matką wynalazków.
- Zanim cokolwiek powiesz co mnie zirytuje. Ty i ten chłopak nie musicie cierpieć. Powiesz mi tylko co chce wiedzieć, a potem... - Zaczął, ale pod koniec się zawahał. No właśnie co dalej. Musiał to przemyśleć. Szybka kalkulacja. Puszczenie ich wolno nie wchodziło w grę. A więc zostało tylko jedno wyjście, a raczej nagroda za bycie grzecznym. - ...będziecie sobie żyć. - O tak to zakończył. Schował miecz do pochwy i zaciągnął się papierosem. Fajka załagodziła trochę ból, ale wiedział, że na długo to nie starczy. Kucnął przy kobiecie i zerknął na identyfikator. Ściągnął jej go, a następnie zdeptał. Tak by zostało z niego mniej niż nic. Deptał tak długo, aż miał pewność, że na pewno nie działa.
- Masz coś jeszcze ? Cokolwiek co namierza? - Zapytał grzecznie, a od jej wypowiedzi zależało to czy młody nie dostanie wpierdolu i pewnie sobie zdawała z tego sprawę. Patrzył jej prosto w oczy. Klamstwo zawsze łatwo wyczuć na odległość, a patrzenie w oczy to jedna z wielu możliwości, by wyczuć ową rzecz.

avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Liselotte on 26/3/2015, 20:40
Odkąd tylko pobieżnie obrzuciła wzrokiem znajdujące się w pomieszczeniu osoby, plan był jasny. Przez najbliższy czas, może nawet kilkadziesiąt minut, będzie miała pełne ręce roboty. Nie trzeba jej było dwa razy powtarzać, od razu po słowach Ciro podeszła do nieprzytomnego chłopca. Bez najmniejszego wahania przystąpiła do oglądania każdego miejsca, gdzie była w stanie dostrzec jakieś zranienia. Było ich jednak na tyle dużo, że przeoczenie któregoś mogłoby być fatalne w skutkach. Zatrzymała więc na moment czynności diagnostyczne i położywszy dłoń na jego ramieniu, przymknęła oczy na kilka, może około dziesięciu sekund. Tyle wystarczyło, by znała położenie każdego obrażenia w ciele tego nieszczęśnika. Od razu zrzedła jej mina. Biedaczysko z tego młodzieńca, cóż poradzić.
Nie będzie się jednak rozdrabniać. Na żadną zwłokę nie mogła sobie pozwolić. Przytargała ze sobą swoją nieodzowną magiczną apteczkę i kilka innych potencjalnie potrzebnych rzeczy, które teraz rozłożyła obok rannego. Przystąpiła do działania i już po chwili wyglądała niczym artysta w twórczym transie. Na zmianę zdejmowała zawadzające części odzieży, odkażała, wyłuskiwała, szyła i bandażowała, przez co na używanych przez nią ochronnych rękawiczkach pojawiało się coraz więcej krwi nieszczęśnika. Warunki były niestety niezbyt dobre, jednak nie mogła narzekać. Koniec końców udało jej się uczynić tyle, by załatać rekruta, nie czyniąc mu przy tym większych szkód i możliwie maksymalnie hamując utratę krwi. Pozostawiła go w pozycji leżącej i póki co nie planowała budzić. Oddychał, ale wciąż nie odzyskał przytomności. Wolała zaczekać z przywracaniem mu świadomości, aż nie będzie to wymagane. W końcu to nie był Czerwony Krzyż, a przesłuchanie zakładników.
Kiedy tylko skończyła z najmłodszym obecnym, nadeszła kolej na Łowcę. Dobrze, że Lise wzięła ze sobą zapasowe przybory, dzięki czemu nie musiała czekać, aż większość potrzebnych rzeczy odnowi się w apteczce. Stąd też wymieniła jednorazowe rękawiczki na nowe i przystąpiła do Leeroya. Przy nim też musiała na chwilę się zatrzymać, by szczegółowo przebadać mężczyznę. Gdy tylko jej umysł przyswoił wszystkie informacje, posłała mu pocieszający uśmiech i zabrała się do pracy.
- Och - wyrwało jej się, gdy odwinęła materiał płaszcza z dłoni czerwonookiego. Nie wyglądało to zbyt optymistycznie. Na brakujące palce niestety sama Lottie nie umiała nic poradzić, jednak może znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie wstawić mu protezy. W końcu mamy trzydziesty pierwszy wiek! Zabrała się więc żwawo za porządkowanie stanu zdrowia biedaka, w milczeniu i skupieniu wykonując swój obowiązek. Lepiej jej teraz nie zagadywać, bo jeszcze by się jej przypadkiem coś pomyliło - i co wtedy?
avatar





Liselotte
Anioł
GODNOŚĆ :
Liselotte Margaret Merricks


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Sleipnir on 27/3/2015, 00:27
Ohoho, widzę, że ktoś tutaj uznał Sleia za kogoś kto w życiu nic nie widział. Miał ochotę wygarnąć temu trzy razy młodszemu paniczowi na temat tego kto tutaj zapewne więcej widział, ale nie mieli czasu na takie bezsensowne pierdolenie.
- Skoro już i tak rozciąłeś jej ciuchy a Lilo zajmuje się tym gnojkiem to mogę to z niej zerwać. Lilo, jak z nim skończysz to go przypnij tak jak wcześniej był, nie potrzebujemy żeby się nam chłopak zawieruszył gdzieś jak się zajmiemy jego przełożoną. - Powiedział uśmiechając się w stronę Ayako, niestety tego uśmiechu nikt by wolał raczej nie oglądać, nie wróżył nic dobrego. Na szczęście nie miała okazji go zobaczyć bo gdy usłyszał, że SPEC się obudził to zakrył twarz aby dalej pozostać anonimowym.
Aż mu się przypomniały te stare czasy kiedy popełnił tony gaf przy przesłuchiwaniu i torturowaniu, np. jak zrobił ze sprzedawcy kalekę przez swoją nieuwagę. Dobrze pamiętał swoje doświadczenie wyciągnięte z każdego zjebanego przesłuchania, a teraz nie mógł sobie na to pozwolić więc nie wchodził w paradę Ciro.
Podszedł do tej jakże ważnej osobistości siedzącej na ich terenie przykutą do starego metalowego krzesła i myśl, że właśnie zerwie z niej ubranie nie napawała go żadną dumą czy spełnieniem, raczej bawiło go to, że tak wysoko postawiona osoba w tym posranym rządzie dała się wpakować w takie gówno.
- Pozwoli pani, że zabiorę pani ubrania, niestety nie mamy u siebie żadnych szykownych wieszaków, ale proszę się zgłosić później po odbiór. - Rzucił niesamowicie chłodnym, ale oficjalnym tonem. Chciał ją upokorzyć i pokazać w jak beznadziejnej sytuacji się znalazła. Nie robiłby tego gdyby nie było to z jej własnej głupoty i winy. Zerwał jednym ruchem jej strój i wrzucił do śmietnika, po czym zrobił z nim to samo co z ciuchami Akito.
Po wykonaniu tego usłyszał co Ciro mu powiedział.
"Jak Ci się nie podobają metody to mogę to zrobić sam".
Czy on jest poważny.. Nieee, on naprawdę był poważny co sprawiło, że Sleipnir się roześmiał. Widząc, że Lilo jest zajęta gnojkiem postanowił odpowiedzieć swojemu kompanowi bez hamowania się.
- Czy ty w ogóle słyszysz co do mnie mówisz? Pamiętam twój sadyzm jeszcze za czasów Nyanmaru, ale chyba ci się popierdoliła osoba, z którą rozmawiasz. No ale cóż, nigdy nie starałem się o to aby każdy wiedział o moich wyczynach więc po prostu krótko ci odpowiem. Rób co chcesz, co lubisz, co musisz, ona jest twoja, ale dzieciaka możesz zostawić mi. A co do twojego sadyzmu, myślisz że nie próbowałbym cię zatrzymać już dawno temu gdybym sam nie był jeszcze gorszy od ciebie? - Rzucił w jego stronę tak aby jego słowa dotarły tylko do niego, po czym wyciągnął paczkę fajek i wysunął ją przed niego.
- Jeden przed robotą? - Zapytał już ze zmienionym tonem, po czym zaproponował to samo Leeroyowi.


avatar





Sleipnir
Zastępca
GODNOŚĆ :
Marcus Sleipnir


Powrót do góry Go down


Re: Opuszczone magazyny

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 13 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Powrót do góry

- Similar topics