Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Liam ♥ on 05.05.18 21:23
    
Zaskoczyło. W Liamie obudziły się mordercze instynkty, napędzane zwierzęcym genem, kiedy tylko poczuł jak skutecznie zatapiają się zęby w skórze jaszczurki. Do zwycięstwa było jeszcze kawałek, ale mógł już stwierdzić, że wygrał. Szansa na to, że gad zdąży się wyrwać z morderczego uścisku było równe zeru. Gdyby był teraz w wodzie, swoim naturalnym środowisku, to już byłby martwy, a tak, to trzeba było się jeszcze zdeczka pomęczyć. Był gotów na szarpaninę, bo przecież nikt by nie czekał aż da się żywcem zjeść, tyle, że kurz z powodu tego boju oślepiał Liama, który i tak widział tylko na jedno oko. Zajęty bitwą z gadem w ogóle nie miał pojęcia co się dookoła dzieje, tak więc nie miał nawet pojęcia, że zbliża się zbiorowisko w postaci czterech tajemniczych person. Niby powinien zachować jakąś ostrożność, ale w tych warunkach było o to ciężko. Niestety, Liam nie był zwinnym kotkiem, ani ptaszkiem by mieć oczy dookoła głowy. Nawet gdyby chciał odwrócić teraz łeb to nie miałby jak, bo jego anatomia zmuszałaby go do puszczenia swojej ofiary i obrócenia się całym ciałem, a na to w tej chwili nie mógł sobie pozwolić.
Jak to w przypadku krokodyli, kiedy już wystarczająco mocno zacisnął paszczę na łapie ofiary, zaczął nią szarpać w do góry, do dołu, na boki i wykręcać się ciałem tak, jakby to robił w wodze, tyle że trochę wolniej. Zamiar był jasny, oderwać tę cześć ciała w której się zakleszczył. Na wszelki wypadek zamknął powieki, gdyby jego oponent postanowił jakimś cudem go w te oczy dziabnąć. Chociaż w tej sytuacji, jak już przeczuwał, był na wygranej pozycji i wyrwanie siłą gadowi łapy to była kwestia czasu. A z takim ubytkiem dobicie go będzie jak bułka z masłem. O ile mu nikt nie przeszkodzi. Jak na razie Insomnia siedziała cicho, więc atro był jego jedynym zmartwieniem.



You know that you are not first.
But do you really care?





O krokodylach różańcowych l Głos

avatar
Liam ♥

Chart     Poziom E






Liczba postów :
777


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Wartakus on 05.06.18 23:33
    
Nierówna walka dwóch gadów wyglądała dość żałośnie z perspektywy innej osoby, w końcu biokineza Liama sprawiała, że jego rozmiary znacząco przekraczały te drugiego gada. Mimo wszystko Atro nie zamierzał umierać bez walki, ba wręcz próbował wyrwać się z potężnych szczęk krokodyla, lecz bezskutecznie.
Mniejszy gad wierzgał i machał ogonem, a także próbował gryźć i drapać swojego oprawcę - jednak nie dawało to takich skutków jakich by chciał, a jedynie pogłębiał własne obrażenia.
Wszystko kończyło się gdy Liam zaczął szarpać łapą Atro - o wiele lżejszy gad zamienił się wręcz w szmacianą lalkę, a łapa wyginała się w nienaturalne kierunku, w pewnym momencie jednak tkanka i stawy nie wytrzymały co za skutkowało wyrwaniem chwyconej przez Liama łapy.
Miria upadła nieopodal na ziemie i zaczęła wykręcać się oraz wierzgać z bólu, z urwanej kończyny obficie płynęła krew.

Czwórka widzianych w oddali przez Insomnie postaci przyśpieszyła krok w wyniku agonalnych ryków Atro.
Słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, delikatnie rzucając promienie wprost na dwójkę DOGSów, natomiast na czterech potencjalnych napastników  miało je za plecami.
W pierwszej kolejności zza delikatnego wzniesienia wyłonił się "przejęty" mężczyzna - ubrany był w potargany płaszcz z kapturem, twarz miał skrytą pod brudną szmatą, spodnie wyglądały jak szmaciane worki, a butów nie posiadał - natomiast w ręku trzymał coś w rodzaju metalowej rury.
Stanął jak wryty na widok Liama stojącego z wyrwaną w pysku łapą Atro, natomiast mniejszy gad który najwidoczniej powoli tracił siły do życia.
Zaraz za nim wyszedł mężczyzna w ciemnych włosach, który w porównaniu do tego pierwszego emanował pewnego rodzaju spokojem lub zwyczajnie nie dawał się ponieść emocją.

- Wy śmiecie zaraz was...
Mężczyzna z metalową rurą wręcz wyrywał się do przodu i pewnie by to zrobił gdyby nie silne szarpnięcie drugiego, którym pociągnął go do tyłu.
- Czego tu szukacie!? - rzucił ciemnowłosy nadal trzymając tego pierwszego za bark.
Na pierwszy rzut oka nie wydawał się uzbrojony, lecz kto wie.
Natomiast pozostałej dwójki nadal nie było widać.


X Termin: do 13.06.
X Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie; słabnący upał; ciut niższa temperatura; zachodzące słońce.
X Inne: Brak; dowolna kolejność.
X Rzut kością (Liam): Tutaj



Obrażenia:
X Insomnia: Niezbyt głębokie rozcięcia po wewnętrznej stronie obu dłoni od trzymania się zadaszonej części, przez co udało jej się uniknąć upadku przy zderzeniu gada z maszyną rolniczą.
X Liam: Delikatne zadrapania i pogryzienia; może odczuwać delikatne pieczenie;
X Atro wielki/Miria: obfite krwawienie; wyrwana kończyna; straci całkowicie przytomność w ciągu 1/4; umrze z wykrwawienia w ciągu 1/8.


Wstępny opis NPC do następnej kolejki:
X Przejęty: właściciel Mirii / zakryta twarz / uzbrojony w metalową rurę.
X Znudzony: przydługie włosy okalające ponurą twarz / brak lub ukryta broń.
X Rudy: młody, płomiennorude włosy / obecnie niewidoczny.
X Kobieta: kaptur na głowie / obecnie niewidoczna.


~Głos~

#663366
Mokry sen Wartakusa:

Deus Vult:
avatar
Wartakus

Żmij     Dezerter






GODNOŚĆ :
Ballantine "Ghoul" Buraddo

Liczba postów :
952


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Insomnia on 07.06.18 1:17
    
Gdyby urodziła się w innych czasach i okolicznościach, prawdopodobnie nadawałaby się na księżniczkę. Nie chodzi tu tylko o kwestie prezencji, ale też podejścia; nie widziała nic dziwnego w tym, by pomachać serdecznie do obcych, którzy prawdopodobnie lada moment zyskają status wrogów. Choć zbliżający się mężczyźni nie wyglądali na przyjaźnie nastawionych, Nayami spoglądała na nich z taką wesołością, jak gdyby szykowała się na spotkanie z przyjaciółmi. Nie miała świadomości tego, że jej towarzysz własnie powoli uśmiercał zwierzątko któregoś z nieznajomych, co właśnie było przyczyną ich niezadowolenia.
W międzyczasie kiedy na dole toczyła się walka, a mieszkańcy tejże okolicy byli jeszcze dość daleko, zerknęła przelotnie na wnętrze swojej wolnej dłoni. Jasną skórę zdobiło kilka rozcięć, jednak kiedy pobieżnie oceniła głębokość ran, uznała że nie ma się czym przejmować. Zdolność błyskawicznej regeneracji powinna za jakiś czas poradzić sobie z tą pomniejszą niedogodnością. Takie ledwie szramy zazwyczaj znikały szybko, nie pozostawiając po sobie nawet śladu.
Kiedy dwaj mężczyźni wreszcie podeszli odpowiednio blisko, by nawiązać konwersację, przeniosła wzrok własnie na nich. Wbiła spojrzenie najpierw w tego agresywnego, a później w jego kolegę. Potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, obojętna mina dziewczyny przekształciła się w słodki uśmiech.
- Szczęścia w życiu szukamy - zbyła pytanie, nie siląc się na żadne szczere wyznania. W końcu mieli nadzieję zdobyć nieco porządnego zaopatrzenia, ale nie mieli ze sobą nic na wymianę. Jedyną opcją była kradzież, szantaż, ewentualnie zabicie właścicieli. Nie byłoby dobrze przyznawać się do tego zbyt wcześnie. Poza tym, Insomnia znalazła się na tej wyprawie bardziej w roli asysty, toteż wolała nie zdradzać żadnych szczegółów bez konsultacji z Liamem. Tak bardzo lubili jej przypominać, że jest tylko dzieckiem... nie więc właśnie, skoro jest tylko dzieckiem, nie będzie o niczym decydować.
- A wy? Mieszkacie tu? - zagadnęła jak na towarzyskiej herbatce.


avatar
Insomnia

Kundel     Opętana






GODNOŚĆ :
Nayami Leather

Liczba postów :
744


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Liam ♥ on 07.06.18 19:29
    
No i po problemie.
Przeleciało mu przez myśl, kiedy już czuł jak reszta ciała tego cholernego gada odrywa się z chrzęstem od trzymanej w zębach łapy. I dobrze. W takim wypadku przeciwnik już nie będzie mu sprawiać większych problemów. W zasadzie wystarczyło dobić i można się cieszyć posiłkiem na szybko i pozbawieniem tejże broni swoich potencjalnych wrogów. Bo przecież nie przyszli tutaj po to, by Liam mógł użyć swoich zębów, a przynajmniej nie po to by wyżyć się bogu winnym stworzeniu. Gdyby gad nie rzucił się na nich i w zasadzie nie stanowił zagrożenia dla Insomnii, to Liam byłby bardziej skłonny wystraszyć swoimi rozmiarami biedne Arto.
Zresztą, nie było nad czym dyskutować. Powolnym ruchem obracał swoje, grube cielsko w stronę cierpiącego stworzenia. Nie widział sensu w tym, żeby dać mu się wykrwawić na śmierć. Zdecydowanie lepszą opcją był akty czystego miłosierdzia i dobicie rannego, który nie miał raczej szans na to by się wylizać z tego. O ile w tym przypadku można mówić o miłosierdziu.
Kiedy kurz po bitwie opadł, przynajmniej wokół Liama, ten otworzył oczy, żeby rozejrzeć się w sytuacji. I kiedy już w zasadzie miał się wracać po swoje rzeczy... dotarli do nich dwaj nieznajomi. A to pech. No przecież nie zmieni teraz formy by się dogadywać, z fujarą na wierzchu. Insomnia musiała sobie zdawać z tego sprawę, a póki ci dwa nie przestaną stanowić zagrożenia, to nie mógł jej zostawić tylko i wyłącznie po to żeby się przebrać. Brzmiało to jeszcze bardziej absurdalnie niż to, że w uczłowieczonej formie był o wiele bardziej bezużyteczny w starciu.
Kłapnął im na powitanie pyskiem, na jeden raz pochłaniając w swym brzuchu odgryzioną łapę. I tak nie będzie potrzebna temu Arto, więc mógł równie dobrze zrobić sobie z niej przekąskę. Ustawił się do nich bokiem, dając jasno do zrozumienia obcym, że dziewczyny żywcem nie tkną.
Czuję się jak jakiś podrzędny podnóżek.
Sapnął w myślach. A na wypadek gdyby dwójka nie zrozumiała, że mierzą się z ponad sześciometrowym monstrum, że są w zasięgu jego ataku, to wydał z siebie gardłowy warkot, bardzo, bardzo niski.



You know that you are not first.
But do you really care?





O krokodylach różańcowych l Głos

avatar
Liam ♥

Chart     Poziom E






Liczba postów :
777


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Wartakus on 12.06.18 21:10
    
Mężczyźni stali obecnie w bezruchu oczekując na komentarz z drugiej strony, cóż woleli nie ryzykować gwałtownymi ruchami zwłaszcza, że Liam był wystarczającym argumentem, by nie próbować głupich sztuczek.
Jednak takiej odpowiedzi się nie spodziewali - stanęli i spoglądali głupio w kierunku dziewczyny, cóż trudno się im dziwić skoro jej odpowiedź była dość "nietypowa".
Mężczyźni spojrzeli po sobie i w tym momencie gwałtowniejszy z nich postawił krok do przodu:
- Poje...
Nie zdążył dokończyć zdania, a w tym momencie spod piachu wyskoczył na niego olbrzymi wij, który momentalnie oplótł się wokół jego ciała i olbrzymimi kolcami jadowymi wbił się w jego szyję. Krew wystrzeliła jak z fontanny na drugiego mężczyznę, który mimo że jeszcze parę chwil temu wyglądał na dość opanowanego, teraz odskoczył i wywrócił się na ziemię, by następnie próbując wyciągnąć coś z kieszeni - a był to stary rewolwer, który już lekko poddawał się utlenianiu.
Drżącą dłoniom próbował wycelować w wija, lecz gdy nacisnął spust jego pocisk nie trafił, a jedynie wystraszył stawonoga, który ponownie zagrzebał się w piachu.
- Kurwa, kurwa kurwa... - sapał pod nosem czołgając się po ziemi celując w piasek.

W tym samym czasie, gdy jeden z desperatów próbował nie podzielić losu swojego towarzysza, na nogę Liama z piasku jak z procy wpełzła kolejna Skolopendra, która mocno owinęła się wokół łapy gada i wydawała się znacząco większa. Gadzi DOGS mógł poczuć jak jej ostre odnóża zaczynają się wbijać pod jego łuski.

Insomnia była chwilowo bezpieczna, lecz musiała się pilnować by nie stać się ofiarą krwiożerczych wijów.
Natomiast pozostałą dwójkę, którą widziała dziewczyna, nadal nie było widać.


X Termin: do 20.06.
X Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie; słabnący upał; ciut niższa temperatura; zachodzące słońce.
X Inne: Brak; dowolna kolejność.



Obrażenia:
X Insomnia: Delikatne rozcięcie wierzchu obu dłoni, zaczyna się goić (1/3)
X Liam: Delikatne zadrapania i pogryzienia; może odczuwać delikatne pieczenie; silny ucisk prawej nogi;
X Atro wielki/Miria: obfite krwawienie; wyrwana kończyna; straci całkowicie przytomność w ciągu 2/4; umrze z wykrwawienia w ciągu 2/8.

Opis Skolopendry olbrzymiej:
Niegdyś znana ze swoich rozmiarów skolopendra olbrzymia, a także ze swojego silnego jadu i agresji została zainfekowana wirusem X, który znacząco zwiększył jej rozmiary, siłę oraz jadowitość.
Mierzy średnio między 90cm do nawet 130 cm długości, dość twardy chitynowy pancerz i wielkie kolce jadowe. Jest strasznie szybka, potrafi chować się w piachu oraz posiada silny jad, który może nawet zabić dorosłego mężczyznę i niekiedy osłabione większe i bardziej masywne zwierzęta.
Jednak pomimo tego są praktycznie ślepe i wyczuwają jedynie drgania ziemi oraz tego czego dotkną swoimi czułkami. Zapach krwi i mięsa powoduje u nich poburzenie i wzmaga agresję.
Z ich gruczołów jadowych można wytwarzać truciznę.
Obrazek podglądowy,

Opis stanu NPC:
X Przejęty: Martwy
X Znudzony: zardzewiały pistolet; panika
X Rudy: młody, płomiennorude włosy / obecnie niewidoczny.
X Kobieta: kaptur na głowie / obecnie niewidoczna.


~Głos~

#663366
Mokry sen Wartakusa:

Deus Vult:
avatar
Wartakus

Żmij     Dezerter






GODNOŚĆ :
Ballantine "Ghoul" Buraddo

Liczba postów :
952


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Liam ♥ on 18.06.18 21:41
    
/ Weź się określ wokół której łapy, bo tak się składa, że mam cztery lD

Zdawałoby się, że sytuacja jest jasna. Widząc jak nawet nie mieli odwagi drgnąć nawet o centymetr, poczuł delikatną dumę ze swojej masywności, chociaż po nim tego nie było widać. Gady się nie uśmiechają. Mógł najwyżej kłapnąć ostrzegawczo zębiskami i nic więcej. Był pewny siebie. Może nawet to uśpiło jego czujność, bo wydawało się, że sprawa jest wygrana. Wystarczyło tylko, żeby Insomnia przestała się wydurniać i zaczęła gadać z sensem, przecież na pogaduszki tutaj nie przyszli. Okej, rozumiał, że chciała może się trochę popisać, bo jest na górze i może dyktować warunki, ale im prędzej się z tym uporają tym lepiej. Liam wciąż miał nawyki z wojska - jak ma być coś zrobione to na wczoraj i bez zbędnych ceregieli. Każdy wie, że przebywanie na niebezpiecznych rejonach desperacji (czyli prawie wszędzie) dłużej niż trzeba jest w ogóle niewskazane.
Przymknął nawet na moment gadzie powieki, ale w tym momencie też z piachu wystrzeliło "coś". Wszystko to zdarzyło się tak szybko, że zanim zdążył jakkolwiek zareagować, napastnik schował się w piach. Nawet nie zdążył cokolwiek ocenić, rozmiar, strategia...
Myśli mu się w głowie gotowały z braku wystarczających informacji. Zdecydowanie wolał wiedzieć z czym walczy.
Aż tu nagle podobne cholerstwo wystrzeliło koło niego. Liam się szarpnął, chcąc się wycofać, ale było za późno. Obrzydliwe gówno owinęło mu się wokół łapy jak jakiś pyton, kując w biedną kończynę. Teraz mógł przyjrzeć się z bliska. Koślawy łeb insektoida wywoływał w Liamie nieprzyjemne wspomnienia. Nie miał pojęcia, że tam jest jad. Ale i tak wolałby uniknąć zderzenia w tymi wielgachnymi szczękoczułkami.
Liam zaczął się turlać. W stronę odwrotną do maszyny na której siedziała Insomnia, żeby przypadkiem nie wywalić w metal i się zranić. Trudno powiedzieć co chciał przez to zrobić, ale najpewniej zmiażdżyć własną masą robala, a jak nie to przynajmniej go otumanić, a potem mu łeb odgryźć gdyby wciąż miał dostęp.



You know that you are not first.
But do you really care?





O krokodylach różańcowych l Głos

avatar
Liam ♥

Chart     Poziom E






Liczba postów :
777


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Insomnia on 19.06.18 0:13
    
Mimo zetknięcia z obcymi ludźmi, o których nie wiedziała nic i którzy potencjalnie mogli stanowić ogromne zagrożenie, nieszczególnie ubywało jej pewności siebie. Nie traktowała tego jak popisów, bardziej jako... hm, otwarty styl bycia. Właściwie co jej szkodziło, żeby zagadać do nieznajomych? Wydawali się mało przyjaźni, ale może odrobina humoru była w stanie poprawić im nastrój.
Na pewno nie był w stanie zrobić tego jakiś paskudny robal, który wylazł spod ziemi, nim jeszcze którykolwiek z nowych kolegów zdążyłby odpowiedzieć wymordowanej. A szkoda, wielka szkoda, bo może mieliby do opowiedzenia coś ciekawego? Nayami uwielbiała słuchać opowieści o niesamowitych wyczynach, dalekich krainach i interesujących ludziach. Mogły być nawet zmyślone, a co tam! Zazwyczaj i tak łykała wszystko jak leci, szczególnie kiedy podobne bajki opowiadali wujaszkowie lub ciocie. Dopiero porównywanie ich historii ze sobą pomagało wypracować coś w rodzaju potencjalnej prawdy, ale... czy ona właściwie miała takie znaczenie?
Zabawa w zapoznawanie się z mieszkańcami ruin skończyła się w tym samym momencie, w którym gigantyczna skolopendra owinęła się wokół jednego z nich. To poderwało Leather do wzmożonej czujności, bo nawet na dachu potężnej maszyny nie była do końca bezpieczna. Tak potężne cielsko robala mogło podkopać jej bezpieczną kryjówkę i strącić wymordowaną na ziemię, a wtedy na pewno miałaby kłopoty. Obserwowała więc uważnie podłoże, dłonie mając wyciągnięte w kierunku blaszanego dachu, by w razie potrzeby móc się złapać najbliższego możliwego do złapania elementu. Co jakiś czas omiatała też wzrokiem Liama zmagającego się z drugim wijem, w razie gdyby miało być naprawdę źle. Bardziej jednak musiała pilnować tego, gdzie mógł znajdować się pierwszy gigantyczny stawonóg.


avatar
Insomnia

Kundel     Opętana






GODNOŚĆ :
Nayami Leather

Liczba postów :
744


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach