Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on Nie 25 Mar - 19:46
Nucenie oraz głośne rozmowy nie sprzyjały dobremu maskowaniu się i ukrywaniu swojej obecności. Zostali zlokalizowani przez wartowników grupy, lecz ci nie wyłonili się zza murku. Czekali jednak w milczeniu i niemym oczekiwaniu wymalowanym na ubrudzonych od zakrzepłej krwi twarzach oraz obdartych ubraniach nie pierwszej świeżości, wyczekując na to, jak potoczą się losy śmiałków, licząc zarazem na to, że nie uda im się przebrnąć dalej. Albo umrą, albo uciekną jak inni wymordowani, którzy zabłądzili na okupowany tymczasowo obszar.
Prowokacji stało się zadość — członkowie DOGS przykuli uwagę i to w złym tego słowa znaczeniu. Niedługo ich oczom ukazał się rozwścieczony atro wielki — kuzyn waranowatych, który został zmuszony do opuszczenia swojej bezpiecznej, zacienionej nory stworzonej w ruinach. Wyskoczył z resztek jednych z zabudowań tuż nieopodal dwójki zmierzającej w stronę ich wnętrz, czując w zakresie swoich obowiązków chronienie własnego dziecka przed intruzami terenu, który mu wydzielono. Sto dwadzieścia centymetrów wściekłego, ryczącego stworzenia ruszyło do ataku w stronę niewątpliwie niespodziewającej się takiego powitania na pozornie opuszczonym terenie dwójki. Słabnące na sile promienie słoneczne podkreślały natomiast każdą łuskę z osobna na ciele zwierzęcia. To czy atro wielki zdecyduje się rzucić na jedno lub drugie, przygniatając je ciężarem swojego cielska bądź zdzielić silnym ogonem — pozostawało kwestią sporną i uzależnioną od reakcji posiadaczy żółtych chust. Spróbują walczyć czy może zaczną wiać, gdzie pieprz rośnie?

 
_____________________________________________________________
 
Termin: do 02.04.
Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie/słabnący już upał.
Inne: Brak; pełna swoboda działania.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Liam ♥ on Wto 27 Mar - 15:51
- Od uro...
Szepnął zdziwiony. To było cóż... imponujące na swój sposób. Tak długi czas pozostawała wciąż w psami. Dla Liama jeszcze wydawało się to nierealne, tak długi czas bez zmian, bo przecież... jeszcze tak nie do końca docierał do niego wynik wirusa. Wciąż uważał się za trzydziestolatka, chociaż powinien sobie dorzucić kilka set lat. Jakoś nie czuł tego, ciało miał takie same, a brak wspomnień... W każdym razie ją podziwiał. Miała z pewnością wiele do opowiedzenia, a na dodatek wydawała się osobą, która nie będzie miała nic przeciwko temu, jakby jeszcze trochę ją wypytał. No skądś trzeba czerpać informacje, a pozostali przedstawiciele psów nie wydawali się tak skorzy do jakiejkolwiek rozmowy, już nie wspominając o tym, że mieliby o sobie coś opowiadać.
- Byli? To znaczy, że już nie są?
Wirus idealnie konserwował, sam nie wiedział, czy chciałby ze swoimi rodzicami spędzić resztę wieczności pod jednym dachem. Gdyby tak było, najpewniej by gdzieś uciekł, aby tylko im nie szkodzić. I samemu sobie.
Wzruszył ramionami.
- No, mniejsza. Nie powinniśmy się rozpraszać.
Rzucił w przestrzeń. Miał niby jakiś plan na to, jak rozwiązać tę patową sytuację, ale był to tak beznadziejny plan, że wolał się nie udzielać, na wszelki wypadek, gdyby ona miała jakiś lepszy pomysł. A może coś powie, zainspiruje Liama do tego by podjąć jakąś decyzję? Spojrzał na nią ukradkiem. Niee, chyba jednak nie. Odnosił wrażenie, że nawet się jej podobało to, że nie mieli w zasadzie żadnego planu. Czysty spontan. No cóż, nikt nie powiedział, że Liam był na tyle kreatywną osobą, by znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji. Ale o tym nikt nie musiał wiedzieć.
- O żesz ty, cholera jasna!
Krzyknął, kiedy ogromny jaszczur wyskoczył ze swojej kryjówki. Zdziwienie i szok odebrały Liamowi kilka cennych chwil, w których powinien zareagować. Można się domyśleć, że jego koleżanka była w podobnym stanie co on. Ryk stworzenia trochę go obudził, ale zwierzę już szarżowało prosto na nich. Tego kompletnie się nie spodziewał. Może faktycznie nikogo tutaj nie ma, bo przecież jakim cudem inni by tutaj przychodzili, kiedy śmierć zwiastował jakiś potwór.
- BIEGIEM!
Krzyknął do Insomnii, odwracając się i salwując się ucieczką. Musiał dać sobie parę sekund na to żeby wymyślić jakiś plan awaryjny, bo nie zapowiadało się na to, by gad szybko im odpuścił. A Psy na pewno mu nie odpuszczą jeśli spartoli robotę i jeszcze, nie daj bóg, coś się stanie dziewczynie. Jest dłużej i na pewno parę osób się przywiązało do jej obecności.
Zasuwał ile sił w nogach.
- Odwróć jego uwagę, chyba mam pomysł jak się go pozbyć!



You know that you are not first.
But do you really care?




O krokodylach różańcowych l Głos

avatar





Liam ♥
Chart     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Insomnia on Wto 27 Mar - 21:30
Skinęła głową na niedokończone pytanie, mimo woli uśmiechając się z pewną wyższością. Jasne, niejeden mógł się pochwalić o wiele dłuższym stażem niż młoda Leather, ale za to nie było wielu takich przypadków, żeby ktoś przeżył w gangu pełne sto procent swojego życia, licząc nawet okres prenatalny. To się zdarzało od czasu do czasu, jednak ze względu na wysoka śmiertelność, nie każdy dzieciak dożywał momentu próby i zdobywał dla siebie słynną żółtą chustę. Insomnii się to udało - do tej pory nie była pewna, jakim cudem - i jak na razie uznawała to za swój największy życiowy sukces.
- Nieważne - zbyła kolejne pytanie, tym razem o rodziców. Niepotrzebnie sama zaczęła temat, który tylko ją drażnił. Jej ostatni kontakt z ojcem ciężko nazwać miłym rodzinnym spotkaniem, zaś jeśli chodzi o Hem... no cóż, matka była z niej żadna, jednak kłamstwem byłoby powiedzieć, że jej nagła śmierć była Insomnii całkowicie obojętna. Odgoniła jednak myśli na ten temat, bowiem rozpraszanie się w obecnej sytuacji nie było dobrym pomysłem. Znajdowali się na nieprzyjacielskim terenie i w każdej chwili mogło ich zaskoczyć jakieś zagrożenie.
Co zabawne, dokładnie tak się stało. Ledwie oboje doszli do wniosku, że pogaduszki nie są rozsądnym rozwiązaniem, natura udowodniła ich niezaprzeczalną rację. Z jakiejś niesprecyzowanej nory wychynęła jaszczurowata bestia, wyraźnie rozsierdzona obecnością intruzów. Wymordowanej nie było trzeba dwa razy powtarzać, że powinna wziąć nogi za pas. Ledwie dotarło do niej, że właśnie mknie ku nim szarżujące zwierzę, zrobiła zgrabny w tył zwrot i rzuciła się do ucieczki. Przede wszystkim musieli zniknąć między resztkami budynków, tak by odnajdywanie drogi za nimi spowolniło agresora. Nayami i tak nie była w stanie biec zbyt szybko, bo w wypadku przeciążenia serca mogłaby skończyć gorzej, niż tylko z zadyszką. Została nieco w tyle za swoim towarzyszem, co było odrobinę pomocne w realizowaniu planu, który własnie jej podrzucił. Niech więc Liam pobiegnie nieco przodem, Leather zaś pozostawała około metra za nim, starając się przy najbliższej możliwej okazji skręcić w inna stronę, niż mężczyzna i odciągnąć bestię za sobą. Przy okazji gorączkowo poszukiwała możliwości wdrapania się na jakąś przystępną ruinę albo cokolwiek, byle nie paść od zbyt intensywnego wysiłku i nie dać się złapać w gadzie szczęki.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on Wto 3 Kwi - 4:07
Liam swą śmiałością w zadawaniu pytań wkroczył mniej lub bardziej umyślnie na niepewny grunt, tak jakby wskoczył wprost na kruchy lód, który mógł się w każdej chwili pod nim zawalić. Nayami ucięła jednak szybko niewygodny dla siebie temat tylko jednym słowem. Niezbyt długo nacieszyli się próbą ponownego skupienia się na pozornie opustoszałej okolicy, gdyż niedługo potem atro wielki wyczuwając zagrożenie i konieczność obrony swej jedynej pociechy, zmuszony został do wyskoczenia z kryjówki pośród ruin, a tym samym pozbycie się intruzów.
Instynkt samozachowawczy posiadaczy żółtych chust zadziałał właściwie, gdy oboje zdecydowali się na ucieczkę, a na całe szczęście pierwotny strach nie sprawił, że któreś z nich przysłowiowo wrosło w ziemię. Wściekłe zwierzę ryczało za nimi, nie przerywając podjętego pościgu, co już samo w sobie stanowiło swoisty alarm dla członków grupy. Łapy stu dwudziestu centymetrowego kuzyna waranowatych uderzały głośno o wysuszoną na wiór nierówną glebę. Drżenie gruntu pod stopami mogło być zatem z łatwością wyczuwalne.
Nayami pozostała w tyle celowo i świadomie, awansując na główny obiekt zainteresowania nabuzowanego gada, zyskując tym samym trochę czasu dla Liama. W efekcie podjętej ucieczki, zbliżali się do nieco liczniejszych, zrujnowanych zabudowań jednej spośród paru uliczek. Insomnia zwalniając biegu, musiała mieć na uwadze, że gadzi przeciwnik z zaawansowanym instynktem macierzyńskim tylko na tym zyska, mogła jednak liczyć na otoczenie. W tym wyschniętą, kamienną studnię, której ściana z jednej strony odpadła całkowicie, leżącą całkiem niedaleko oraz pozostawione wszędzie na całym terenie samopas pokryte rdzą pojazdy rolnicze, od których odłaziła farba.

 
_____________________________________________________________
 
Termin: do 11.04.
Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie/słabnący już upał.
Inne: Brak; pełna swoboda działania oraz dowolność podjętej akcji.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Insomnia on Czw 5 Kwi - 22:50
Obym tego później nie żałowała, przeszło jej przez myśl, kiedy puściła Liama przodem, a sama przybrała rolę przynęty. Musiała liczyć na szczęście, bowiem sprinterką nie była na tyle dobrą, by polegać na swoich umiejętnościach. Najlepszym ratunkiem dla niej były teraz elementy otoczenia, których wciąż wypatrywała, nie marnując czasu na oglądanie się za siebie. Odległość napastnika szacowała mniej-więcej dzięki dudnieniu jego łap o ziemię z każdym susem.
Dostrzegła zlokalizowaną nieopodal studnię, jednak szybko odrzuciła ten pomysł. Wydawała jej się nieco zbyt niska jak na to, by stanowić skuteczną obronę przed gadziną. Zaraz jednak oczom wymordowanej ukazały się niedziałające już na pewno machiny rolnicze, których widok przyjęła z większym entuzjazmem. Tylko czy zdoła do nich dobiec? Musiała zdążyć. W końcu od tego zależało jej życie, a w konsekwencji pewnie także los jej towarzysza, który stałby się kolejnym celem bestii zaraz po dziewczynie. Liczyła na to, że kiedy i o ile uda jej się dopaść najbliżej położonego pojazdu, będzie w stanie wdrapać się po jego elementach na sam dach. A jeśli nawet nie na dach, to chociaż na któryś z wyższych elementów - ogromne koło czy maskę, skrywającą resztki imponujących rozmiarów silnika. Byle wyżej, z dala od ryczącej gniewem paszczęki rozzłoszczonego gada.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Liam ♥ on Wto 10 Kwi - 23:50
Liama odrobinę spowalniał fakt, że oglądał się za siebie. W zasadzie to za Insomnią, bo z jakiegoś bliżej nieznanego powodu postawił sobie za punkt honoru jej pilnować. Może dlatego że była młodsza? Trudno powiedzieć, w każdym razie no biegł co sił w nogach, licząc na to, że nią się zainteresuje bardziej niż Liamem, ale też że może wybór padnie na niego?
Co cię ona zresztą obchodzi, przecież ten jaszczur jej w całości nie połknie.
Zmarszczył brwi gdzieś w międzyczasie, jak odbijał się jedną stopą, a drugą szykował do lądowania. Zupełnie jak w slow motion, jego nogi, jego ruchy były wolne w przeciwieństwie do myśli, które krążyły jak stado rozwścieczonych os wokół ula. Tak, już czuł jak adrenalina napłynęła mu do głowy, wypełniła płuca, serce i nogi. Wzrok błądził po okolicy, ale parę chwil zajęło mu wyłapanie konkretnie tego rumowiska, za którym mógłby bezpiecznie się schronić, tam schować swoje rzeczy i w miarę bezinwazyjny sposób dokonać zmiany formy. A potem wystarczyło tylko zrobić sobie przystawkę z gadziny.
Także upewnił się ostatecznie, czy aby Insomnia pozostaje w bezpiecznej odległości od jaszczura, czy aby przypadkiem się nie potknęła czy coś. W takim razie krokodylą formę przybrałby od razu, kosztem własnych ubrań. Ale gdyby, miał taką szczerą nadzieję, udało się jej odciągnąć bez problemów jaszczura, wtedy schowałby się za rumowiskiem po drodze, zdjął z siebie wszystko i "wyskoczył" na zagrożenie w swojej ponad sześciometrowej formie.



You know that you are not first.
But do you really care?




O krokodylach różańcowych l Głos

avatar





Liam ♥
Chart     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on Sro 18 Kwi - 21:44
Ryczenie atro wielkiego zapewne spłoszyłoby pobliskie ptactwo, o ile takowe postanowiłoby urządzać swoje gniazda na tak nieurodzajnym terenie, lecz na pewno na pozornie, prażącej się na chylącym się w stronę horyzontu słońca opuszczonej wiosce, przykuwało uwagę kryjących się w przyjemnym cieniu członków grupy. Czekali na rozwój wydarzeń. Wiedzieli już, że mają styczność z obecnością intruzów.
Co mądrzejsze zwierzęta w obliczu rozwścieczonego gada postanowiłyby zapewne pochować się do swoich najciemniejszych norek. Grunt pod nogami drżał z każdym posuwistym krokiem atro wielkiego, machającego groźnie, masywnym ogonem na prawo i lewo. Pościg trwał w najlepsze. Nie było jednak mowy o tym, by wymordowana tak łatwo się przewróciła, kierując się wprost z jednej z kilku maszyn rolniczych. Grunt nie był równy, lecz stabilny, do tego wyschnięty na wiór i nie mógł stanowić zbytniego zaskoczenia.
Tymczasem z jednego z rozpadających się budynków wynurzyły się ukradkiem z dziury w miejscu dziury po oknie dwie stosunkowo młode postacie, chcąc najwyraźniej zaspokoić swoją ciekawość względem nagłego zamieszania na zewnątrz. Niedługo potem gdzieś w oddali rozeszło się nawoływanie stworzenia zapewne po imieniu, które zostało jednak skutecznie zagłuszone przez nabuzowane obecnością intruzów zwierzę. Nie spotkało się to zatem z żadną, pożądaną reakcją jej właściciela. Ten natomiast skierował się powoli wzdłuż dawnej uliczki na jej spotkanie, trzymając między palcami skręta.
W tym samym czasie atro wielki pędził nieustannie za Insomnią, siedząc jej niemal na ogonie. Aż do pierwszego spośród kilku niesprawnych, pokrytych rdzą pojazdów rolniczych, od których farba odchodziła płatami już przy dotknięciu jej. Niemniej zdolności rasowe dziewczyny pozwoliły jej w odpowiedniej chwili wskoczyć na pordzewiałe, chybotliwe schodki, które zatrzeszczały pod jej niewielkim ciężarem. Następnie zaczepiła się w porę i na tyle stabilnie rękami pochyłego zadaszenia kabiny kierowcy, by nie zaliczyć upadku, gdy z całym impetem i ciężarem swego cielska zwierzak wbił się z głuchym brzdękiem w felgę większego koła maszyny. To zaowocowało falą drżenia zapomnianego pojazdu rolniczego, który nieco przesunął się ze swojego poprzedniego miejsca. Atro wielki wydał z siebie dziwny, stłamszony odgłos oznaczający ból, uderzając gniewnie o ziemię gadzim ogonem, zaś Insomnia mogła wykorzystać tę szansę na bezpieczne wdrapanie się na część zadaszenia. Chwilowe osłabienie i wytrącenie z równowagi stworzenia dawało natomiast szansę jedyną w swoim rodzaju na atak.


 
_____________________________________________________________
 
Termin: do 26.04.
Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie/słabnący już upał.
Inne: Brak; pełna swoboda działania.


Obrażenia:
Insomnia: Niezbyt głębokie rozcięcia po wewnętrznej stronie obu dłoni od trzymania się zadaszonej części, przez co udało jej się uniknąć upadku przy zderzeniu gada z maszyną rolniczą.
Liam: Póki co, brak takowych.
Atro wielki/Miria: Promieniujący ból głowy oraz w obrębie całego pyska po zderzeniu z felgą większego koła pojazdu rolniczego. Tymczasowa dezorientacja trwająca do końca tej kolejki.



// Nie ma to jak wkleić nowego posta w starego. Naprawione.


Ostatnio zmieniony przez Chashka dnia Sob 28 Kwi - 22:49, w całości zmieniany 2 razy





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Insomnia on Sro 18 Kwi - 23:02
Na starą machinę wskakiwała jak w transie. Myśli biegły jakby osobnym torem, wciąż obracając się wokół jednej myśli: muszę zdążyć. Cały plan spaliłby na panewce, gdyby nie udało jej się znaleźć i dopaść w miarę bezpiecznego punktu, gdzie mogłaby utrzymać bestię w jednym miejscu i samej przy tym pozostać bezpieczną. Dopiero kiedy dostała się na dach rozlatującego się już pojazdu, spojrzała w dół, dostrzegając swój pościg. Uderzenie zwierzęcia zachwiało wcześniej jej kryjówką i poczuła to wyraźnie, jednak takie starcie musiało wywrzeć negatywny wpływ także na samego atro. Chciała nawet zawołać do swego towarzysza, by poinformować go o stanie pościgu, jednak głos uwiązł jej w gardle. Prawda była taka, że ledwie oddychała. W momencie, w którym zatrzymała się na szczycie maszyny, serce zaczęło odmawiać jej posłuszeństwa. Była blisko przeciążenia się pod tym względem, co teraz musiała nadrobić serią głębokich, świszczących oddechów.
Trzymała się mocno czegokolwiek, czego na dachu można się było złapać. Nie mogła pozwolić, by jakiś kolejny atak strącił ją z bezpiecznego miejsca. Jednocześnie skoro już dostała się tak wysoko, chciała skorzystać z okazji i rozejrzeć się po najbliższej okolicy. Może jednak uda jej się dostrzec jakieś ślady pobytu ludzi? Raz po raz zerkając w dół, czy bestia nadal krąży wokół pojazdu i nie stanowi bezpośredniego zagrożenia, omiotła wzrokiem zrujnowane budynki i pozostałości po dawnym życiu sprzed apokalipsy. Wypatrywała także Liama, który przecież lada moment powinien się pojawić z odsieczą.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Liam ♥ on Pią 20 Kwi - 18:19
Widząc, jak Insomnia zbliża się bez problemu do jednego z pojazdów, Liam skoczył w ruiny jednego z budynków. Czasu nie było zbyt wiele, toteż ściągał z siebie koszulkę i spodnie najszybciej jak mógł. O resztę się nie martwił, żeby tylko potem nago nie biegał. No i miał nadzieję, że nikt mu tych jego pierdół nie skradnie. Tylko kto miałby się ruszyć poi te rzeczy jak na ulicy wariował rozwścieczony jaszczur? Zostawił to co miał, do torby wkładając pieskową chustę i ruszył, półnagi na ulicę. Dopiero mając przestrzeń przywdział łuski i ogon, a jego poziom wzroku znacznie spadł na dół. Chociaż zabolało, bo za każdym razem bolały rozciągające się kości i nagłe przybranie masy, ale dużo czasu to nie zajmowało. Na całe szczęście.
Gdyby miał uszy, to pewnie zareagowałby na wołanie. Ale miał jeden prosty cel. Liam zaryczał tak jak to tylko krokodyle potrafią i przypuścił szturm prosto na napastującego Insomnię jaszczura. Zamiar wymordowanego był jasny, musiał wykorzystać to, że jaszczur przydzwonił łbem w maszynę rolniczą i go złapać zębiskami. Więcej nie trzeba było, bo morderczy uścisk miażdżył wszystko, kości, mięśnie, a w skórę wbijał się jak w masło. Musiał tylko złapać. Czy miał wystarczająco dużo czasu? To się okaże. Nie miał możliwości zawrócenia, najwyżej delikatnego zmienienia trajektorii chodu, ale jak mu nagle jaszczur odskoczy, to będzie problem.



You know that you are not first.
But do you really care?




O krokodylach różańcowych l Głos

avatar





Liam ♥
Chart     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on Sob 28 Kwi - 22:50
Oszołomiony atro wielki zderzeniem z twardą felgą zobaczył pewnie mroczki przed ślepiami. Wymachiwał gadzim łbem przez blisko dwie, góra trzy minuty, jakby to miało złagodzić pulsujący ból czaszki i pyska. Krokodyli ryk wtórował i nieco stłumił jego własne głośne odgłosy cierpienia, przyciągając jego uwagę. Zanim Liam, który przybrał imponującą, biokinetyczną formę krokodyla różańcowego o dużej masywności z owalnymi łuskami, zbliżył się do Mirii, ta zdążyła się obrócić w jego kierunku. Nadal nie w pełni sprawna do konfrontacji, co dawało posiadaczowi żółtej chusty znaczną przewagę, gdy ten zbliżył się naprzemiennie stawiając kroki łapami. Liamowi przyświecał jeden cel, którym było wykorzystanie szansy, która się nadarzyła. Nie zmarnował jej. Jego wielkie, silne szczęki, o wiele większe niż u większości pozostałych przedstawicieli tego gatunku, zacisnęły się na łapie atro wielkiego, próba wyrwania się z ich żelaznego uścisku skończyła się szarpaniną między dwoma gatunkami gadów, w których częścią składową było donośne ryczenie Mirii.
Tymczasem Insomnia znajdując się na szczycie dawnej maszyny rolniczej, jeszcze nieco drżącej, mogła złapać swobodny oddech. Posiadaczka żółtej chusty miała idealny widok na okolicę pokrytą zewsząd gdzieniegdzie pasmem gołej, spękanej ziemi, a także innych rozsianych pordzewiałych maszyn, z odchodzącą, łuszczącą się farbą. Jeśli nie przyglądałaby się toczącej się nieopodal walce Liama w biokinetycznej formie dorosłego przedstawiciela krokodyla różańcowego, byłaby w stanie ujrzeć zbliżające się postacie. Jedną męską, która zbliżała się do miejsca akcji szybkim krokiem, ledwie powstrzymując się przed biegiem. W śladzie za nim znajdowały się jeszcze trzy inne postacie. Rozpoznałaby w nich dwóch mężczyzn, jednego przejętego zajściem — tego na samiutkim przodzie, który po drodze z wrażenia zgubił swojego skręta i drugiego — zupełnie znużonego z przydługimi, ciemnymi kosmykami okalającymi twarz. Za nimi trzymał się jeden stosunkowo młody rudzielec i jakaś kobieta z kapturem na głowie. W rzeczy samej przybywał im na przybycie komitet powitalny, który wyciągnęli z rozpadających się budynków. Ciężko było jednak ocenić, czy są na tym etapie uzbrojeni. Nie mogli jednak zapewne przeoczyć ciemnowłosej Nayami siedzącej na dachu dawnej maszyny rolniczej.

 
_____________________________________________________________
 
Termin: do 06.05.
Czas akcji/pogoda: Późne popołudnie; słabnący upał; ciut niższa temperatura.
Inne: Brak; pełna swoboda działania oraz dowolność podjętej akcji.
Dwa rzuty kostką: znajdziecie tutaj.


Obrażenia:
Insomnia: Niezbyt głębokie rozcięcia po wewnętrznej stronie obu dłoni od trzymania się zadaszonej części, przez co udało jej się uniknąć upadku przy zderzeniu gada z maszyną rolniczą.
Liam: Póki co, brak takowych.
Atro wielki/Miria: Promieniujący ból głowy oraz w obrębie całego pyska po zderzeniu z felgą większego koła pojazdu rolniczego. Tymczasowa dezorientacja trwająca do końca tej kolejki. Szczęki oraz zębiska Liama zatopione w jednej z łap, skutkujące nie tylko uszkodzeniami tkanek i mięśni, ale i uszkodzeniami kości ze względu na miażdżącą siłę ich zacisku.


Wstępny opis NPC do następnej kolejki:
Przejęty: właściciel Mirii.
Znudzony: przydługie włosy okalające ponurą twarz.
Rudy: młody, płomiennorude włosy.
Kobieta: kaptur na głowie.






Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Insomnia on Wto 1 Maj - 1:51
Usadowiła się całkiem wygodnie na dachu maszyny, przykucając na odrobinę wygiętym kawale blachy. Jedną dłonią złapała się za jej krawędź, tam gdzie poniżej znajdowała się kabina kierowcy, drugą rękę ułożyła sobie luźno na kolanach. Poświęciła nieco uwagi walce, którą jej towarzysz prowadził z wyrośniętą gadziną. Zarejestrowała fakt, że udało mu się wgryźć w jedną z kończyn zwierzęcia, co skwitowała bardzo zadowolonym uśmiechem. Skoro już jednak znalazła się w tak wysokim punkcie, a pomóc Liamowi i tak raczej nie mogła - dołączając się do pojedynku tylko narobiłaby zbędnego chaosu - zerknęła przed siebie, pomiędzy ruiny i stare budynki. Tak jak wcześniej rozmawiali między sobą, przyszli w konkretnym celu i musieli z tejże przyczyny znaleźć mieszkańców dawnej wioski.
Najpierw w oczy Nayami rzucił się oczywiście mężczyzna, który szedł na całym przedzie, potem zaś reszta jego towarzyszy. Niewiele mogła o nich powiedzieć na podstawie tej krótkiej obserwacji i nawet nie zamierzała przeprowadzać żadnego wnioskowania z taką mała ilością danych. Postanowiła się jednak przywitać, bo skoro ona widziała ich, pewnie i oni widzieli ją. Uniosła wolną rękę wysoko w powietrze i pomachała nią energicznie, promieniując ku nieznajomym firmowym uśmiechem. A co się będzie! Posłała im nawet buziaczka na dłoni, nie czekając jednak zbyt długo na reakcję z ich strony. Zamiast tego zerknęła znowu w dół, by sprawdzić, jak po tych kilkunastu sekundach jej nieuwagi radził sobie krokodyl.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Powrót do góry

- Similar topics