Strona 3 z 12 Previous  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Next

Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 18/1/2016, 15:48
Trzeba było przyznać, że Taihen była dość szybka. Jednakże dla zwinnego i wysportowanego anioła dogonienie człowieka, nawet bez użycia skrzydeł, było dość proste. Szczególnie na tak krótki dystans. Ale mimo że samo dogonienie dziewczyny nastąpiło dość szybko, wcale nie oznaczało to, że będzie mógł z nią spokojnie porozmawiać. W tej samej chwili kiedy otwierał usta żeby chociażby się przedstawić, w jego kierunku poleciał kamień. Alan w ostatniej chwili odsunął się kawałek. Odłamek skalny i tak go uderzył, ale w ramię a nie w twarz. Przynajmniej tyle dobrego! Głupia franca! Wypomni to jej przy najbliższej okazji jak ona, już świadoma, że ma anioła stróża, będzie go prosić o pomoc! Też jej rzuci kamieniem w twarz!
- Ej! Zapamiętam to sobie! - zawołał, szykując się do ewentualnych kolejnych uników.
Jej bzdur o śmiercionośnych rękach oczywiście nie kupił. Jeśli coś wiedział na pewno, to fakt, że stojąca przed nim osóbka była człowiekiem, a takowi nie mają zabójczych broni za ręce, nie? Niby mogła mieć jakieś przeszczepy rodem z M3... Ale zważywszy że postanowiła rzucać w niego kamieniami zamiast od razu zrobić użytek z protez... wywnioskował że takowych po prostu nie ma.
- Uspokój się, do cholery. Mam zły dzień, nie chce mi się jeszcze z tobą użerać, Pani Śmiertelne Ręce. - zakpił. Sam uniósł swoje dłonie żeby pokazać, że nie ma złych zamiarów. Niestety i to nie odniosło skutku bo ruda zaczęła się cofać i znów postanowiła dać drapaka.
Nemo przewrócił oczami i jęknął z irytacji. Jego mina musiała wyglądać naprawdę bezbłędnie i komicznie dla osoby postronnej. Westchnął więc po chwili i lewą ręką wykonał ruch ku górze. W tymże momencie ziemia na kilka metrów przed nosem Taihen zaczęła się gwałtownie wznosić. Już po chwilce utworzyła mur o wysokości uniemożliwiającej przeskoczenie go. Alan wykonał podobny ruch obiema rękami a mur utworzył półokrąg, odcinając rudej drogę ucieczki.
- Od anioła stróża tak uciekać, idiotko? Jak kiedyś przybiegniesz do mnie z płaczem to figę dostaniesz!





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 18/1/2016, 16:40
On miał zły dzień? Cholera! Przecież nie został napadnięty, pobity i zgwałcony przez jakichś dzikich typków z Desperacji. Żaden anioł nie zabrał go do domu żeby udawać oschłego i wyrafinowanego, a potem wygonić ją bo chciała się trochę cieplej ubrać. Teraz znowu ktoś ją napadał. I to on miał zły dzień? Ha ha. Bardzo zabawne. Uniosłaby brew gdyby ucieczka nie była ważniejsza. Szczególnie że drugi raz już nie da się tak zaszachować jak pod barem w Apogeum. Od teraz będzie chodziła uzbrojona, z ochroną i dzikim zwierzęciem na smyczy, ot co!
... o ile jej to pomoże kiedykolwiek obronić się przed pojawiającymi się znikąd ścianami. Wyrżnęła nosem prosto w kamień i przewróciła się, trąc twarz, wyraźnie niezadowolona.
- Ałaa... - zaczęła marudzić. Nie miała wystarczająco dużo odwagi żeby spojrzeć na mężczyznę. Wiedziała, że zaraz ją dorwie i skopie jej tyłek. I że był kolejnym skrzydlakiem. Pewnie mścił się za całe zło jakie zrobił im Kościół. Tak, to zdecydowanie to.
Od anioła stróża...
Zamarła.
Spojrzała na niego. Niepewnie. Jak spłoszone zwierzątko.
Nawet poruszyła noskiem jakby węszyła zagrożenie.
Od anioła stróża.
Żartował, musiał sobie kpić.
- Jakiego, kurwa, anioła stróża?!
Jeszcze jakiś czas temu chodził za nią starszy facet wyglądający na lekarza i mówił jej to samo, rzucając w nią skarpetkami. Teraz pojawił się jakiś pajac, który nie dość, że ją bił to jeszcze jej groził. Wykrzywiła buzię w brzydkim grymasie, nie mając zamiaru wstawać z kąta, który stworzył dla niej ten... ten anioł.
- Słuchaj. Już dzisiaj oberwałam. Jak chcesz mnie zabić to szybko, bo to zaczyna się robić męczące. Ale jeśli naprawdę jesteś stróżem to nawet jak nie będziesz chciał mi pomóc to będziesz musiał to zrobić. Tak to chyba działa. Więc lepiej zamknij się i daj mi pomyśleć.
Robiło jej się zimno w tyłek. Skoro przysłali jej kogoś nowego to pewnie wylali Sabuka. Albo nie żył. Tak to jest jak anioły pakują się do Kościoła żeby pomagać innym. Ale może to i lepiej, ten przynajmniej był... Zlustrowała białowłosego od stóp do głów i przytaknęła swoim myślom. Ten przynajmniej był ładniutki. I młodszy, przynajmniej z wyglądu. Co prawda czerwone oczy były trochę przypałowe, bo wszyscy będą się na niego gapić, ale przynajmniej miał u paska.
Rapier.
Miał rapier.
Taihen rozdziawiła usta jak dziecko, które pierwszy raz zobaczyło wielkiego kolorowego lizaka.
- Pokaaaż - i nie czekała nawet na przyzwolenie tylko rzuciła się do przodu, łapiąc za rękojeść broni żeby wyjąć ją z pochwy. Takie tam zboczenie zawodowe.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 18/1/2016, 17:00
To że nie przydarzyło mu się to wszystko wcale nie znaczył, że nie mógł mieć złego dnia! Miał zły dzień! I nie zanosiło się na to, by miał się on poprawić! Taihen przynajmniej miała o tyle dobrze, że ją wiele gorszego już nie spotka! Taka w końcu była jego robota. Niestety.
Skrzyżował ręce na piersi, spoglądając na nią ze zmarszczonymi brwiami. Ha! Wyrżnęła nosem o ścianę, dobrze jej tak! Się oduczy uciekać od niego! Co prawda pewnie potem będzie musiał zerknąć na ten nos, opatrzyć go... ale póki co miał frajdę, że dostała nauczkę, o. Pozwolił sobie nawet na lekkiego smirka. Zaraz jednak zniknął on z jego twarzy a Nemo po prostu zaczął bacznie spoglądać na Taihen. Ten jej spłoszony wyraz twarzy też ją rozbawił. Kurde no, fajne miny robiła.
- TWOJEGO, a niby jakiego? - znów przewrócił ramionami. Opuścił ręce wzdłuż ciała i podszedł kilka kroków w kierunku dziewczyny. Ponowny ruch ręką a tuż pod tyłkiem rudej zaczęła powoli wyrastać kolejna skalna kolumna. Takie twarde, kamienne krzesełko. Chociaż i tak nie jest polecane by siedzieć na nim zbyt długo! Wilka można złapać.
- Ty się tutaj nie mądrakuj! Wiem jakie są obowiązki anioła stróża! - warknął, zatrzymując wzrost kolumny.
Nie miał pojęcia co się stało z jej poprzednim aniołem stróżem. Nie wiedział nawet że takowego miała. Nie potrzebna mu była taka informacja. Co było to było a on miał się skupić na teraźniejszości. Dlatego też stanął, czekając aż dziewczyna łaskawie się namyśli. Tyle że nie dostał konkretnej odpowiedzi co dziewczyna sądzi o nim w roli jej stróża. A to dlatego że już po chwili musiał chronić swojego ostrza, przypiętego do pasa.
- Ej! Puszczaj! Puść, no! W tej chwili! - zawołał, oburzony, kiedy dziewczyna złapała za rękojeść rapiera. Chwycił ją jedną dłonią za rękę a drugą próbował odepchnąć samą dziewczynę. - Puszczaj do cholery! Bo naprawdę się wkurzę!





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 18/1/2016, 17:16
- No pokaż no! - Nie miała zamiaru zrezygnować. Wczepiła palce w metal i zdecydowanie nie puści jeśli ktoś jej nie wyłamie kilku palców. A lepiej tego nie robić, bo jeszcze stanie się bardziej bezbronna niż zazwyczaj. W końcu jej ręce były śmiercionośną bronią. A stróże nie mogą krzywdzić swoich podopiecznych. Właśnie! Z nadal zaciśniętą dłonią spojrzała mu poważnie w twarz z jakimś diabelskim błyskiem w oczach. - Jesteś moim stróżem, musisz mi to pokazać!
Ha! Taka była sprytna. Nawet puściła, nadal patrząc na niego wyczekująco. Nie było opcji żeby jej odmówił, szczególnie że był to jedyny powód dla którego mogli zostać teraz partnerami w utrzymywaniu rudej przy życiu. Broń biała zawsze łączy ludzi. Szczególnie jak się ją wpakuje w czyjeś bebechy. Ale miłość do mieczy też jest zawsze spoko, przynajmniej będzie o czym porozmawiać.
Pewnie by go tak katowała jeszcze długo, bo przecież rapier ważna rzecz, ale przecież miała na to resztę swojego życia. Chyba że białowłosy zdezerteruje. Jak poprzedni. Ta myśl nieco ją zasmuciła, wszak też gdzieś w głębi serduszka chciała żeby ktoś się nią zaopiekował. Bardzo w głębi.
- Przedstaw się przynajmniej jak już musisz za mną łazić, bo nie będę do ciebie mówiła ciągle ej ty. W tłumie to trochę męczące. I chodźmy może już do domu. Gdziekolwiek on jest.
Dom. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo ją zmęczyło to uciekanie. Przetarła oczy i ziewnęła szeroko nim wstała z kamiennego krzesełka i ruszyła w byle jakim kierunku. I tak nie wiedziała gdzie jest, ale pewnie w końcu dotrze do jakiegoś punktu orientacyjnego, który naprowadzi ją na góry Shi.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 8/2/2016, 00:37
- Nie przypominam sobie, żeby do obowiązków anioła stróża należało pokazywanie jego podopiecznemu pamiątek rodzinnych! - rzucił nieco obrażonym tonem, kiedy dziewczyna w końcu dała za wygraną i postanowiła puścić jego broń, a następnie wygłosiła swoje mądrości. Nie żeby ta broń była za krucha by ją przekazywać w obce ręce czy coś. Był to porządny rapier z krwi i kości... pardon, z doskonałej jakości metalu - był równie pięknie wykuty co zabójczy. Ale nie, bynajmniej nie miał zamiaru pokazywać swojej broni dziewczynie. Może jeszcze jakby od niego nie uciekała i ładnie poprosiła to by sie zastanowił! Ale tak, o? Mowy nie ma!
Kiedy zobaczył, że dziewczyna rusza przed siebie, zaraz się z nią zrównał. Rękę miał cały czas na rękojeści rapiera, zupełnie jakby się bał, że ruda znów będzie chciała mu go zabrać. No a z tego co widział, taka wizja mogła się dość prędko ziścić!
- Jestem Alan. Alan Vessare. - nie powiedział jej o durnym przezwisku, jakie mu nadano. Nie znosił go, więc byłby rad jeśli dziewczyna nigdy się o nim nie dowiedziała. Zaraz zaczęłyby się drwiny, no jak mamę kocham! Ale podejrzewał że i tak prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw. W końcu w którymś momencie jego opieki Taihen na pewno zażąda by pokazał jej skrzydła. Albo znajdzie się w innej równie popieprzonej sytuacji, kiedy będzie musiał pokazać swoje "kalectwo".
- Czekaj, powiedziałaś "gdziekolwiek on jest"? To nawet nie wiesz w którym kierunku idziesz? - na chwilę przystanął. Po chwili westchnął. Nie miał zamiaru łazić po tych pustkowiach przez stulecia! - No to chociaż powiedz mi, gdzie dokładnie mieszkasz. Może ja będę wiedział, w którą to stronę. [/color]





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 6/3/2016, 16:03
- Alan... - mruknęła sennie, patrząc w przestrzeń, która się przed nimi rozciągała. Przymrużone ślepia szukały czegoś co by jej powiedziało jak daleko zawędrowała, starając się oddalić od Nathaira i problemów. - Kiedyś znałam pewnego Alana. Albo kogoś o podobnym imieniu. Asan? Aslan? Nie pamiętam.
Wzruszyła ramionami, tłumiąc jakiś przenikliwy smutek, który spłynął na nią na dłuższą chwilę. Już nie wyglądała jak dziewczyna domagająca się pokazania broni. Była całkowicie zagubiona. Przez dosłownie moment.
- Oczywiście, że wiem dokąd idę! - Duma odmówiła jej potwierdzenia jego przypuszczeń. Spojrzała na Alana groźnie i ruszyła dalej, nie przejmując się jego protestami. - Idę prosto do góry Shi. Powinieneś wiedzieć gdzie mieszkam. A najlepiej to w ogóle rozłożyć skrzydła i nas tam zabrać.
O, i to był rozsądny plan w jej ustach. Przystanęła i obejrzała się za siebie żeby sprawdzić reakcję stróża. Czasem widziała to magiczne materializowanie się skrzydeł i wiedziała, że to wcale nie jest prosta ani przyjemna sprawa, ale przecież nie będą się włóczyć po pustyni przez całą wieczność, prawda?
Przesunęła prawą ręką po lewym ramieniu, zaszurała stopami. Robiło się zimno i niefajnie, a w dodatku niedługo dzicy wymordowani wyjdą ze swoich nor w poszukiwaniu jedzenia. Wiedziała to, tak samo jak była świadoma, że jedyną bronią jaką w tym momencie mają jest rapier anioła i jego ewentualne moce, których de facto też nie znała. Jak na jej stróża wydawał się za nią za bardzo nie przepadać i ukrywać więcej niż jeden sekret na swój temat. Nawet nie wiedziała od czego zacząć wywiad i zadawanie pytań. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość? Och, było tyle możliwości, lecz w tym momencie marzyła tylko o ciepłej kąpieli i czesaniu włosów! Pewnie już dawno posklejały się w nieestetyczne strąki, których będzie musiała się pozbyć szarpaniną pełną jęków bólu. Jej straż nie będzie zadowolona. O ile już nie zaczęły jej szukać, zaniepokojone dłuższą nieobecnością najważniejszej osoby w Kościele.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 25/4/2016, 09:44
Zerknął na nią czujnie.
Dla niego jasnym było, że Tai jednak nie ma pojęcia gdzie idzie. Wypowiedziane buńczucznym tonem "Oczywiście że wiem!" było znacznie mniej wiarygodne niż wcześniejsze, nieco zrezygnowane "gdziekolwiek to jest". Ale dobrze, że podała mu chociaż cel swojej podróży. Niby wiedział, że dziewczyna pomieszkuje właśnie tam, ale nikt nie wykluczał, że miała jeszcze jakąś inną kryjówkę! Dlatego wolał się upewnić.
- No to góry Shi są bardziej w tamtą stronę - wskazał ręką kawałek na prawo od kierunku, w którym zmierzała Taihen. O skrzydłach na razie nic nie powiedział. Dopiero kiedy zrównał się z dziewczyną, zlustrował ją poważnym, może nieco urażonym spojrzeniem. Doskonale wiedział, że dziewczyna nie ma nic wspólnego z jego problemem, niemniej irytowała go najmniejsza wzmianka o tych dodatkowych, anielskich kończynach. - A darmową przejażdżkę wybij sobie z głowy. To nigdy nie była, nie jest i nie będzie możliwa opcja.
No i nie musiał wcale długo czekać aż temat wypłynie na wierzch. Jak nic zaraz ruda zacznie go wypytywać, dociekać a na końcu go wyśmieje. A on tu naprawdę chciał się postarać i spróbować ją polubić. Chociaż może na to nie wyglądał. Ale też nie był w najlepszym nastroju. Może w cieplejszym i przytulniejszym otoczeniu będą mieli okazję poznać się lepiej i nawet polubić.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Nathair on 26/4/2016, 18:18

Zły Los wjeżdża.

Coś zagryzło w głowę, coś podrapało, a wnet zaczęło bardzo mocno swędzieć. Ale nawet drapanie nie pomagało. Ale cóż się dziwić? To w końcu Desperacja. Brud, smród i ubóstwo! A kąpiel raz na jakiś czas jednak się przyda. Zwłaszcza teraz.

Nemo zaraził się... wszami. Można się ich pozbyć tylko poprzez dokładne umycie ciała z użyciem szamponu. Ponadto po 2 postach wszystkie osoby w twoim otoczeniu również zarażą się wszami.




Even if I just imagine, darkness falls in time
These aligned streets are so deep
I forgot how I even got here in the first place


avatar





Nathair
Anioł Stróż
GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 19/6/2016, 00:43
Wątek pusty.


Zabieram swoje zabawki wszy i idę do domu.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Gość on 27/7/2016, 19:30
"Lunalith, Aniele Opiekujący się Zaćmieniem Słońca, Księżyca i Dusz ludzkich, zostajesz posłana poza Eden, gdyż Zwierzchność przeczuwa zrodzenie się nowego ogniska mrocznej wiary, ogłupiającej i wyniszczającej Sumienie Dzieci Boga."


- "Oto Ja, służebnica Boga, niech Mi się stanie według słowa Archanioła!" - Luna powtórzyła pod nosem słowa, które niegdyś były iskrą zapłonową jej pierwszej podróży poza granice Edenu, a dziś ponownie powróciły ją do tych samych ruin ludzkiej osady - Boże, napełnij mnie mądrością do przebadania tych terenów. Oddal ode mnie smutek, który jest wspomnieniem pięknych dni tego miejsca - rzekła składając ręce do modlitwy, pochylając głowę i zamykając oczy. Nie był to jednak długi ceremoniał, gdyż momentalnie dziewczyna stanęła jakby była w domu.
Jutrzenka powoli rozjaśniała niebo, które w ciągu kilku godzin powinno ujawnić oślepiający lampion promieni zwany słońcem. Powiew wiatru i bryza pyłowych równin lekko drapały w nozdrza. Cisza, przerywana przez delikatnie stawiane glany Lunalith, napawała niepewnością i obawą o spotkanie bliskiego stopnia z rozjuszonym mutantem odrzucającym Łaskę Bożą i głos Sumienia. Ale nie przeszkadzało to jedynej (chyba) obecnej tu istocie w spacerze między zawalonymi budynkami, samotnymi ścianami i kominkami domostw minionej, dobrej epoki.
Wszędzie tylko cegły, pył i piach... Czy rozbita ceramika i przepalone żeliwo starych garnków mogą wskazywać na obecność tutaj kolejnych "proroków" Nowej Wiary? Wydaje mi się to dość paradoksalna opcja - Nowa Wiara w starych ruinach. Zero gustu i artyzmu estetycznego, pfe - pomyślała sobie Uskrzydlona kopiąc glanem starą patelnię wystającą spomiędzy stosu cegieł i przegniłych desek dachowych opadłych na piach.
Ostatecznie jednak, po kilkunastu minutach, dziewczyna przysiadła na jednej z bardziej pionowych ścian jakiejś obory. Jedną nogę spuściła swobodnie w stronę ziemi, drugą podparła zgiętą o mur, Luna jeszcze raz spojrzała na zgliszcza domów i, przykładając flet do ust, zaczęła grać smutną melodię z ceremonii pogrzebowych...

//skrzydła zdematerializowane





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Sleipnir on 7/8/2016, 13:15
- Oto ja, wysłannik Hel, niech i tym razem jego dusza nie wyląduje w Niflheimie.
Nie wiedzieć czemu wypowiedział te słowa do samego siebie, kiedy na horyzoncie widoczna była już cała dawna metropolia. Nos osłonięty bandaną próbował wyczuć zapach niebezpieczeństwa, ale jakoś dziś mu się ta trudna sztuka nie chciała udać. W końcu jednak dojechał do punktu przeznaczenia. Osoba, z którą miał się spotkać, czekała już na niego w ciężarówce z pokaźnymi skrzyniami.

~~~

- Coś jeszcze potrzebujesz, Edward?
- Powiedz ty mi, co w końcu z pubem? Mimo wszystko włożyłeś w to przecież mnóstwo czasu i pieniędzy.
- Na razie nie ruszy, ale wierzę, że to się zmieni. Obecny dyktator to jeszcze większy wrzód na dupie niż jego poprzednicy, ale tym się zajmiemy. Wiesz dokładnie jak dojechać z tym, prawda? Dostanie się do miasta nie ulega zmianie, ta sama trasa co zwykle, po prostu przerzucacie to w innym miejscu. I na boga, ja wiem, że narkotyki to dobry pieniądz, ale nie przesadzajcie z tą ilością. Już i tak mam wyrzuty sumienia.
- Ty? Wyrzuty sumienia? Ten legendarny kruk z M-2? Daj spokój, nie wciskamy tego nikomu na siłę, a dobrze wiemy, że potrzebujecie teraz środków. Rozczulasz się na starość.
- Zabawne, to samo powiedział mi twój ojciec 30 lat temu. Dobra, ruszaj w drogę bo cię noc złapie. Jak dojedziesz na miejsce to cie poinstruują gdzie masz dalej jechać.
- Do następnego, kruku.
Rzężenie silnika i zasypanie piachem okolicznej ściany jasno wskazało na wyruszenie.
Odprowadził wzrokiem swojego przyjaciela z M-2 dopóki auto nie rozmyło się doszczętnie. Nie śpieszyło mu się, wiedział w jakiej jest okolicy, ale wiedział też, że poradzi sobie z mniejszą ilością przeciwników.
Odpalił spokojnie papierosa od klasycznej zapalniczki benzynowej i oparł się o swój motocykl.
W tym momencie jednak usłyszał żeliwny brzdęk, jakby ktoś kopnął starą patelnię. Podniósł się na równe nogi i odbezpieczył swoją strzelbę. Żwawym i pewnym krokiem ruszył w kierunku dźwięku, cały czas trzymając palec na spuście. Jednak jego bojowe nastawienie rozmyło się równie szybko co się pojawiło, kiedy usłyszał..muzykę.
Melodia pogrzebowa rozbrzmiała wokół zgliszcz i napawała smutkiem. Jednak zdziwienie zwyciężało z uczuciami, które budowały smutne nuty, przez co dalej brnął do przodu.
Kiedy zobaczył źródło owego dźwięku, przystanął opierając się o ścianę i dał znać o swojej egzystencji pukając strzelbą w mur.
- Powoli do góry i ręce z przodu bym prosił, nie chce odsyłać tak urodziwej duszy do piekieł z byle powodu.


avatar





Sleipnir
Zastępca
GODNOŚĆ :
Marcus Sleipnir


Powrót do góry Go down


Re: Zrujnowana wioska.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 12 Previous  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Next

Powrót do góry

- Similar topics