Strona 2 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Nove on Nie Cze 21, 2015 5:27 pm
    
Tak, to fakt. Mimo iż w gangu zasad zbyt wiele nie było, to i tak ludzie wiedzieli, co i jak. Jakaś magia, można powiedzieć! Nawet te "dzikie bestyje" potrafiły jakoś ogarnąć, co mogą, kogo pogryźć, a kto może Ci podrzucić coś dobrego na obiad. To jakaś nieznana magia. Albo urok Wilczura. Ważne, że wszystko trzymało się kupy i ewentualne problemy nie były wyrywane z czterech liter.
Jak coś się działo, to ktoś musiał coś, brzydko mówiąc, zjebać.
- Taka radość? Ktoś tu ma chyba szczęście do ludzi, hmm? - brew wymordowanej powędrowała do góry - Choć nie powinna mnie dziwić Twoja radość. Słyszałam, że ostatnio ktoś Cię nauczył latać wprost pod nos Wilczura i... Ii chyba jeszcze Rottweilera. W barze. Ten farcik, Skoczku, kiedyś Cię zabije. Na serio było coś takiego? Bo gadali, gadali, a nikt nie mówił, czy na pewno.
No kuźwa, to musiała być prawda. Kilka razy udało jej się zasłyszeć, że ten cały Pudel to ma po prostu jakiegoś pieprzonego pecha do ludzi. Gdzie nie wleci, tam argumenty są ładowane w kopniakach i prawych sierpowych. Aż by się zdziwiła, gdyby teraz odpowiedział jej przecząco.
Widać było jednak, że z jakiegoś powodu Nove była w aż za dobrym humorze. Wspomnienie o lataniu? A może nagle pomyślała o czymś śmiesznym i nie mogła wytrzymać bez poszerzenia swojego uśmiechu? Kiedyś naprawdę tak wykrzywi te kąciki, że będzie napierdzielać uśmiechem godnym psycholi z bajek bliżej nieokreślonego pochodzenia przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni na dobę, trzysta sześćdziesiąt pięć/sześć dni w roku.
- Po prostu Twojej pamięci można zaufać. Nie masz mojej sklerozy. - dziewczyna pokiwała głową i poklepała Skoczka po ramieniu. - Pamiętanie o ziółkach zostaw medykom i ich magicznym notatnikom. Przynajmniej w moich przypadku, tak. Znajdzie się to i owo, będzie fajnie i w ogóle och i ach, że ja perwolę. Ale i tak lepiej by było pójść się naebać, czy coś.
I nagle pomyślała sobie o tym, że dawno nie mogła sobie pozwolić na winacza jakiegoś.
Mmm. Trzeba nieco zajebać dzikusom z miasta. Yep, dobry plan.
Tak się rozmarzyła, że aż nie ogarnęła, co Pudel do niej mówił. Wykonała obrót, zarumieniła się na dobre pięć sekund, palnęła jakiś szybki monolog po swojemu, po czym spojrzała na Pudla jak na skończonego debila.
- Jakie hamaki znowu? - spytała po chwili - Ktoś chce iść na panienki beze mnie? Impreza mnie omija? Obmyślono nową formę tortur? Nie, serio pytam. Moje myśli wyprowadziły mnie w pole.

/Wybacz, ze mi to tyle zajęło D:



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar
Nove

Bernardyn     Opętana






GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.

Liczba postów :
633


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Skoczek on Nie Cze 28, 2015 10:13 pm
    
......Pudel skrzywił się subtelnie, słysząc słowa Nove. Tak, ciężko było nie pamiętać tamtego dnia, gdy jego twarz w nieprzyjemny sposób zaznajomiła się z niezbyt czystą podłogą najpopularniejszego baru w Desperacji. Zresztą, te parę godzin po bójce również nie było dla niego zbyt przyjemne i zdecydowanie... zmieniło jego stosunki z Wilczurem.
- Taa... moje szczęście jest porywające... można nad nim zapłakać - mruknął, wzdychając zaraz po tym ciężko - tak, faktycznie, natrafiłem się na pewną grupkę osób, która wysłała mnie ekspresem wprost pod nogi Growlith'a i jego zastępcy.
A potem oberwało mi się jeszcze za narażanie honoru gangu, ale o tym niekoniecznie musisz wiedzieć. Mniej wiesz, lepiej śpisz, dokończył w myślach. Czy też raczej, on wtedy lepiej spał. Tak czy owak uśmiechnął się niemrawo w kierunku Bernardynki, próbując zbyć w ten sposób sprawę. Własne porażki raczej nie są tym, o czym ktokolwiek lubi rozmawiać.
- Jasne, może kiedyś do spisu zrobię co najwyżej krótki opis rośliny, chociażby tego, jak wygląda. Pomogłabyś mi wtedy z tym? - rzucił, przekrzywiając z zaciekawieniem głowę, co upodobniło go w zabójczy sposób to ciekawskiego ptaszyska.
Zresztą, nic dziwnego, skoro zmieniał się w harpię... nawiasem mówiąc, ostatnimi czasy kompletnie nie miał na to czasu i powoli zaczynała go swędzieć od tego skóra. W najbliższym terminie pewnie będzie się musiał urwać gdzieś na pobocze, biorąc pod uwagę fakt, że jego przemiana odbywa się przez dobre parę minut, podczas których jest całkowicie bezbronny. Aczkolwiek w samej postaci harpii wygląda to nieco inaczej. A skoro o mocnych stronach mowa...
- Nove! Robię spis, aczkolwiek taki w głowie, dla siebie albo dla Wilczura, Zastępcy, Wyżła, gdyby było im to potrzebne. Mianowicie chodzi o twoje moce i umiejętności... co umiesz, co potrafisz, jakieś specjalne ninja zdolności. Masz ochotę mi o tym opowiedzieć, czy jest to raczej mega tajemnica państwowa? - spojrzał się na nią, mentalnie szykując się do przybrania najbardziej uroczego wyrazu twarzy, na jaki go stać, gdyby odmówiła.
Pech chciał, że wygląda wtedy jak rozzłoszczony aniołek. Urocze, ale dobijające...
avatar
Skoczek

Pudel     Opętany






GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black

Liczba postów :
1353


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Nove on Sro Lip 15, 2015 6:51 pm
    
- Pamiętaj, że takie nieciekawe sytuacje w niedalekiej przyszłości i tak będą Cię bawić. Jak już zapomnisz o wszystkich bólach, jakie towarzyszyły danej sytuacji. - Nove, mówiąc to, pokiwała kilka razy głową, chcąc tym zaznaczyć, jak pewna jest tego, co sama powiedziała. Jakby co najmniej miała okazję również dostać w jakiś sposób w twarz i płakać, by po kilkunastu dniach ryczeć ze śmiechu, przypominając sobie ową sytuację. Mówi się, że połączenie tragedii i czasu daje komedię - i w pewnych przypadkach rzeczywiście to działa. Nie wszystkie, ale większość.
To nawet dobrze. Przynajmniej świat jest weselszy, nawet, jak dostaniesz mocnego kopa w cztery litery na dobicie.
Tak czy siak, Nove dała Skoczkowi możliwość porozmyślania po części w samotności na chwilę, podczas gdy ona sama nieco oddaliła się w celach rozejrzenia się po raz setny. Możliwe, że ta cała cholera, Luctus, gdzieś tutaj była. Te kwiaty po prostu kochały ją taką miłością, że uciekały tak daleko jak się tylko dało czekając, aż ona zacznie ich szukać - i je znajdzie. Dziwna ta miłość, ale Federica nie miała nic do gadania. W pobliżu jednak nie zaczaiła się ani jedna cholera, więc powróciła do Skoczka z niezadowoloną miną. Akurat dobrze trafiła, bo dostała pytaniem po głowie.
- Hę? A, jasne, spoko, czemu nie. Może kiedyś na coś trafisz i ułatwisz Bernardynom robotę, a to by było miłe. - wymordowana podrapała się po głowie, starając się tym razem nie patrzeć w oczy Pudla.
Bo to spojrzenie dzikie było.
Cudem nie ryknęła śmiechem prosto w jego twarz, ale tego nikt wiedzieć nie musi. Jednak wieczny uśmiech się na coś przydaje, bo w razie czego może udawać, że wcale cudem nie powstrzymała śmiechu, tak. Już miała ruszyć w jakimś kierunku i rzucić coś w stylu "Eja, Skoczku, ruszaj cztery litery i idziem, trzeba się rozejrzeć", ale ten nagle się ożywił, pytając o jej zdolności.
- Że jaka niby znowu lista? - brew wymordowanej powędrowała do góry, a ona sama odwróciła się ponownie w jego stronę - Zdolności? O cholera, co ja umiałam. Ee. No to na pewno nie potrafię składać ludzi, nie rozumiem w ogóle, czemu ja jestem medykiem, noszkurzatwojamać. I nie robię masek. Wcale. Po kiego grzyba robić takie cosie? Ryj se przysłonić można? Przecież kaptur też się do tego nadaje. No i proteeezy. Nie ruszają się nawet, ale kij. A ze skilli za punkty many to mamy coś, przez co na jakiś czas mogę się zabawić w radar wykrywający innych na podstawie ciepłoty, bicia serca czy czegoś tam jeszcze - ale w zamian za to potem moje białka robią się czarne i sama ślepnę na jakiś czas. Noo i wiewiórka. Przydział zwierzaka ma plus. Jakby coś Ci kiedyś wlazło na łeb i zaczęło tańczyć makarenę - zacznij narzekać na pewną Włoszkę.
Z każdą zdolnością jej miny i gestykulacja były to coraz dziwniejsze i żywsze, jakby co najmniej była jakimś narratorem opowiadającym o postaci na tyle żywej, że sam musiał to jakoś pokazać.
- I tak nie czaję, po kiego taka lista. Czarta-chodzącego-radara ze mnie nie zrobicie, a i Ty nagle medykiem nie zostaniesz, derp.



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar
Nove

Bernardyn     Opętana






GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.

Liczba postów :
633


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Skoczek on Sob Lip 18, 2015 10:27 pm
    
......Parsknął cicho ze zdegustowaniem, słysząc jej wypowiedź. Dla wszystkich innych już teraz jego wpadki były zabawne, jednak dla jego samego niekoniecznie. Jak już, to wolał o tym jak najszybciej zapomnieć i mieć święty spokój. Cóż, ewidentnie jego "fajtłapiarstwo" pewnie mu w tym pomoże, gdyż przyjdzie kolejna przykra sytuacja, która wyprze kolejną. I tak w kółko. Coraz częściej Christopher miał wrażenie, że naprawdę wisi nad nim jakieś cholerne fatum. Może zapisze się na jogę w celu poprawienia równowagi, kto wie, może chociaż to jakkolwiek pomoże. Co prawda, bardziej skłaniał się w kierunku powiedzenia, że już nic mu nie pomoże, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć, nieprawdaż? Grunt, to optymistyczne nastawienie, które od czasu do czasu łaskawie się w Skoczku odzywało. Pomijając momenty, kiedy był bardzo sceptycznie nastawiony do swojego życia.
- Potrzebna lista. Taka dziwna, ale potrzebna, więc mów, mów - rzucił zachęcająco, z pełną powagą i wbił w nią uważne spojrzenie, siadając sobie gdzieś z boku po turecku.
Czekał, prawie że jak na szpilkach, od razu zapisując każdą informację w swojej głowie. Co prawda było to trudne, ale nie wziął ze sobą niczego do pisania, więc do szczęścia musiał mu wystarczyć własny umysł. W końcu czymś musiał nadrabiać swoją beznadziejną równowagę i talent do wpakowywania się w kłopoty. Po raz kolejny przekrzywił głowę na bok, starannie selekcjonując każde zdanie wypowiedziane przez Nove. Nie miał zamiaru koncentrować się na całej wypowiedzi, zbyt ciężko byłoby mu wtedy to ogarnąć, więc jedynie w pełnym skupieniu skracał to sobie w myślach.
- Okej, ogarniam, Nove. Wiewiórka? No proszę, o biokinezie, która zmienia w wiewiórkę jeszcze nie słyszałem. Zresztą, to chyba były bardzo bystre stworzenia, wzrost nadrabiały niesamowitą zręcznością - rzucił, stukając swoimi palcami o udo - a lista jest po to, by ułatwić trochę życie. Wiesz, niektóre umiejętności przydają się na taką misję, niektóre na tamtą... taki pełen misz masz.
Poderwał się żwawo na równe nogi (niemalże potykając się o jakiś kamień, ale tym razem udało mu się z miną pełną godności utrzymać równowagę) i przeciągnął.
- No, zobaczmy, czy w tym domach coś jeszcze da się przydatnego znaleźć do kryjówki, skoro już oboje tu jesteśmy, nie ma co się niepotrzebnie lenić, bo jeszcze ktoś uzna, że wypada dostarczyć nam zabawy, niekoniecznie przyjaznej dla nas - powiedział, rozglądając się po tym dość ponurym pustkowiu... o ile odjęłoby się z krajobrazu ruiny.
avatar
Skoczek

Pudel     Opętany






GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black

Liczba postów :
1353


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Nove on Sro Lip 29, 2015 4:14 pm
    
- Znaczy się, Ty poszukasz, Skoczku. Ja się będę musiała powoli zbierać i zaliczyć metę nieco... Szybciej. Wątpię, żebyś był w stanie mi dotrzymać kroku, a znając siebie, wpadnę jeszcze w drugie tyle skrótów, kryjówek i innych tego typu, no. Wiesz. Ale jak uda Ci się coś znaleźć, to wołaj, pisz, rób zdjęcia kalkulatorem, cokolwiek!
I jak powiedziała, zmyła się, machając na pożegnanie Pudlowi.

[z/t]

//W ogóle nie idzie mi pisanie postów, a jak patrzę na czas to coś mnie zaczyna boleć, więc nie będę Cię trzymać. Wybacz D:



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar
Nove

Bernardyn     Opętana






GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.

Liczba postów :
633


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Skoczek on Sro Lip 29, 2015 8:34 pm
    
Odprowadził ją wzrokiem, samemu przez chwilę szukając czegoś potrzebnego. Potem również wybył.
zt


Oto akt, w którym lada moment Hetmana zbije Pionek
Oto akt, w którym za chwil kilka Owca pożre Wilka



Stadami ruszamy, kruszymy mur
Dzielimy chleb, dzielimy BÓL
Słabi silni siłą silniejszych
Każdy jest WAŻNY, nikt nie jest pierwszy



avatar
Skoczek

Pudel     Opętany






GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black

Liczba postów :
1353


Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Gość on Pon Lis 30, 2015 11:31 pm
    
Może znów pomyliła kierunki, a może zwyczajnie chciała zrobić Nathairowi na złość. Cała ich podróż do Apogeum była przesycona ciężkim milczeniem, które można było kroić nożem. On, wściekły, łypał na nią co jakiś czas, starając się ukryć ból w żebrach. Ona zaś kuliła się pod bluzą, pozwalając wiatrom chłostać nagie nogi, obute jedynie w niskie kozaki.
Nie mogła się doczekać aż ją zostawi, aż powie basta, odwróci się na pięcie i wróci do świątyni swojego podopiecznego, żeby odespać kłótnię i pozbyć się ostatnich śladów obecności Taihen. W środku znów będzie sterylnie, tylko ich dwóch i młody wilk domagający się pieszczot. Bynajmniej nie było tam miejsca dla Prorokini. Oswojonej równie mocno co szare szczenię.
A potem została sama. Chyba nawet nie zauważyła jak zawrócił, nie obróciła się za nim, zbyt skupiona na zaciskaniu dłoni na bluzie. Zima zbliżała się wielkimi krokami, w powietrzu już dało się wyczuć śnieg. Ziemia stała się sucha, tak samo jak pokrywające ją rośliny. Wszystko przygotowywało się do snu.
Poza rudowłosą.
Spojrzała na górę Shi znajdującą się w oddali i zawróciła, żeby trochę porozmyślać. Fakt, że dopiero co wyleczyła się z większości obrażeń i była jedynie potłuczona sprawiał, iż na moment zapomniała o zimnie. Tułała się jak ten biedny Osioł, którego święto miało nadejść już w grudniu. Wielki Tułacz. Dziś była uosobieniem Wielkiego Tułacza dążącego do Ao. Uśmiechnęła się do tej myśli. Ostatnio za bardzo oddaliła się od swojej religii, uparcie szukając sławy i pieniędzy. Dla swoich podopiecznych, oczywiście.
Nawet nie zauważyła jak oddaliła się od domu. Snuła plany, modliła się, rozmawiała z urojonym Mentorem, który powinien teraz nad nią czuwać jako anioł. Ciekawe czy nadal tam jest. Ciekawe...
W końcu się zatrzymała i rozejrzała. Nie znała tej okolicy. Ale zaczynało się robić wyjątkowo zimno.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Gość on Sob Gru 26, 2015 2:06 am
    
Choć Alan wzbraniał się przed tą robotą rękami i nogami, nie mógł odmówić. Jeśli nie chciał stać się kolejnym śmieciem zalegającym pod murami gruzowiska jakim stał się ten świat, Nemo musiał przyjąć powierzoną mu funkcję. Nie odmawia się Metatronowi. Po prostu nie. Spojrzysz tylko na tego wielkiego dziada i już wiesz, że nie ma innej opcji. Nastąpiło więc mianowanie, prezentacja Podopiecznego, odczyt wszystkich danych jakie udało się ustalić aniołom. Nie było tego wcale tak wiele, te pierzaste aniołki, które nie opuszczały Edenu wiedziały o prawdziwych realiach obecnego świata bardzo niewiele. Także Alan nie wiedział o swojej nowej wychowance dość mało.
Ale cóż, nie zostało mu nic innego jak po prostu ruszyć się na tenże padół łez i w końcu pokazać się tej rudej na oczy, nieprawdaż? Teoretycznie mógł wybrać by nie ujawniać jej się. Ale on chrzanił taką robotę, żeby ganiać za kimś po cichu, po kryjomu, obserwować z ukrycia i śledzić jak jakiś szpieg. No a niewidzialny się niestety nie stawał.
przeczucie zaprowadziło go w te rejony. Sam popatrzyłby na siebie jak debil, bo czemu niby jego podopieczna miała znaleźć się na takim odludziu? Poza tym, nie był do końca pewny skąd w sumie ma to przeczucie. Wcześniej nigdy go coś takiego nie spotkało. Może teraz zyskał jakiś radar, odpowiedzialny za wyszukiwanie nieszczęsnej duszy, którą przyszło mu się opiekować?
Nie miał pojęcia.
Fakt faktem że kiedy już miał zwrócić, i ukazać swoje "przeczucie" w jakimś tanim barze w Nowej Desperacji, na horyzoncie zamajaczyły mu jakieś zgliszcza, ruiny murów, domków... Kiedyś pewnie to było nawet ładne miejsce. Teraz niestety nie było już czego podziwiać, ale w sumie, nawet gdyby Nemo mógł, to by tego nie zrobił. Miał wychowankę do odnalezienia.
Wypatrzenie burzy rudych włosów wcale nei było takie trudne. Nemo miał jeszcze o tyle dobrze, że w okolicy nigdzie nie było żadnych innych osób. No, musiałby mieć wyjątkowego pecha, gdyby gdzieś nieopodal znajdowała się taka druga osóbka z płomiennymi włosami. Nemo postanowił więc zaryzykować z tą.
- Oi! Ty tam! - zawołał jakże taktownie wychodząc zza winkla jednego ze zrujnowanych domków.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Gość on Sob Sty 02, 2016 2:24 pm
    
Czyli się zgubiła. Chwila konsternacji trwała na tyle długo, że zaczęła czuć kąsający ją w łydki wiatr. Potarła rudą czuprynę z namysłem. Trzeba było obrać jakiś kierunek nim zostanie tam na zawsze. Zamarznie albo wrośnie w ziemię.
- No dalej, rusz się - mruknęła do siebie, odrywając prawą nogę. Lewa podążyła za nią posłusznie. Znów wędrowała pomiędzy zgliszczami opuszczonych budynków.
Prawie jak wiking.
Kopnęła jakiś kamień i powiodła wzrokiem za trajektorią jego lotu. Była wręcz mierna, choć niedawno zjadła całkiem sycący posiłek. Niedawno czyli wczoraj. Usłyszała jak burczy jej w brzuchu i spłonęła rumieńcem. Dobrze, że nikt jej nie wi...
Ty tam!
Obejrzała się w kierunku głosu, unosząc brwi w zdziwieniu. Biała czupryna wyraźnie odcinała się na tle szarości. Zmrużyła podejrzliwie oczy. Zdecydowanie go nie znała, a wydarzenia z bliskiej przeszłości wcale nie sprawiały, że czuła się lepiej. Zdecydowanie powinna zacząć chodzić z obstawą. W końcu ją zabiją.
- Nic nie zrobiłam, zostaw mnie!
Nawet się nie zastanawiała tylko przyspieszyła kroku, obierając kierunek przeciwny do białowłosego. Podtrzymując jedną ręką bluzę, zaczęła truchtać, gotowa wyrwać do sprintu jakby tamten zaczął ją gonić. Zdecydowanie miała dość świadków Jehowy czy kim oni byli. Gwałty wcale nie były przyjemne. Nawet dla byłej dziwki.


Ostatnio zmieniony przez Taihen Shi dnia Pon Sty 18, 2016 1:56 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Gość on Sro Sty 13, 2016 12:41 am
    
"A czy ktoś mówi że zrobiłaś?" przemknęło mu przez myśl, ale zaraz się skarcił, widząc jak ruda zawija się ogonem i robił w tył na lewo.
Noż cholera jasna, nie dość że on wcale nie chciał tej roboty to jeszcze mu tutaj laska będzie zwiewać i robić problemy! Tak to się nie zamierzał bawić, musiał zamienić z nią chociaż słowo. W końcu jeśli zdecydował się, że poinformuje dziewczynę o tym, że od dziś będzie miała "ogon", to nie podda się tak łatwo i powie jej o swoim istnieniu. Koniec kropka.
- Zaczekaj, cholero ty jedna! Jeszcze nawet słowa nie powiedziałem no! - zawołał, przyspieszając. Ruszył za nią biegiem.
Przecież było zimno! Co ona tutaj robiła w takim stroju? Głupia siksa. I jeszcze łaziła po takich ruinach sama, bez broni nawet. Jeśli na co dzień pozwalała sobie na takie spacerki, to coś czuł że jego życie od dnia dzisiejszego nei będzie zbyt kolorowe! Albo może wręcz przeciwnie, będzie zbyt kolorowe, bo ta ruda będzie go co chwila ciągać po jakichś dziwacznych miejscach!
- Chcę tylko porozmawiać, czaisz? - korzystając ze swojej zwinności i szybkości, zbliżył się do dziewczyny, a następnie zagrodził jej drogę.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Gość on Pon Sty 18, 2016 2:07 pm
    
A więc jednak zaczął ją gonić. Miała gdzieś co chciał jej powiedzieć, wiatr gwizdał jej w uszach gdy przyspieszała. Już nawet puściła bluzę, żeby pomóc sobie w sprincie rękami. I tak biegła, młócąc powietrze przed sobą i przeklinając w duchu, bo zaczęły jej zamarzać cycki. W sumie to wszystko ją bolało, nadal nie doszła do siebie po ostatniej napaści, choć większość ran się zagoiła. Nie wytrzyma zbyt długo.
Ao, proszę cię, niech mnie dogoni i szybko zabije bo zaraz mnie szlag trafi.
Jak na zawołanie białowłosy zagrodził jej drogę. W jednej sekundzie pożałowała swojej modlitwy, wbijając pięty w gruz. Wyhamowała i zaczęła się cofać, zwiększając dystans.
- Rozmawiać? Jasne, wszyscy tak mówicie na początku, a potem co? Już ja znam wasze sztuczki!
Nie spuszczając z niego wzroku, schyliła się po garść kamieni i rzuciła w niego pierwszym. Był kanciasty i dość spory. Mogła spokojnie zmieścić w dłoni dwa takie. Powinien mu przynajmniej nabić guza jak go trafi. A powinna. Chyba że był jakimś super zwinnym łowcą, który łapie naboje zębami. Robiąc salto. Na rękach.
- Ja... jestem uzbrojona! Moje ręce to śmiercionośna broń więc lepiej się nie zbliżaj albo oberwiesz! - Krzyknęła. Rozwiana czupryna upodabniała ją do wystraszonej wiewiórki ze wścieklizną. To powinno go chociaż trochę odstraszyć, a nawet jeśli nie... Zważyła w dłoni kolejny kamień i ustawiła tak żeby mogła sprawnie nim rzucić w przypadku zagrożenia. Była pewna, że w oczach napastnika czaiło się szaleństwo. Nienawidził jej. Chciał ją zabić. Tak. A Nathaira nie było już w pobliżu żeby ją uratował. Chyba nawet by tego nie zrobił, bo przecież się na nią obraził.
- A teraz odejdę, a ty mi dasz spokój bo inaczej będę musiała cię zabić! - Łypnęła jeszcze, w jej mniemaniu, groźnie i zrobiła krok w tył. Potem kolejny. Przy trzecim gwałtownie odwróciła się i znowu zaczęła biec. Byle jak najdalej od białowłosego.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Zrujnowana wioska. Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 2 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach