Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

Re: (S) Południowe przedmieścia Limbo    Pisanie by Pride on Sro Paź 11, 2017 7:05 pm
Niklas czuł nadal dyskomfort po starciu z hienami. Kilka otarć i siniaków nie miało wypływu na jego formę fizyczną, jednak biokinetyczne przemiana już owszem. Rozmasowywał swoje ramię, zerkając kątem oka na świecącego nagością kotowatego. Widocznie żaden z nich nie posiadał czegoś takiego jak wstyd. Nic dziwnego, że Desperacja opływała w podobnych do nich dewiantów. Tylko jeden z nich nosił  miano bezwstydnego Króla, za którego się uważał. Świat należał do niego. Stąpał po pościeli wymoszczonej trupami, którymi sam udekorował podłogę. Czerwona posoka niczym czerwony dywan wiodła go przez życie, ciągnąc za nim zapach zgnilizny. Pride nie oglądając się za siebie, siał spustoszenie wśród ludzi i Wymordowanych testując na nich swoje najgorsze specyfiki. Traktował ich jak króliki doświadczalne. Mamił, faszerował prochami lub/i swoją krwią, a następnie wykorzystywał w najgorszy sposób. Większość szczęściarzy po prostu umierała, za to drugą część zmagała się z ciężkimi skutkami ubocznymi związanymi z zadawaniem z Pychą. Połowa z jego eksperymentów cieszyła się na spotkanie ze śmiercią, tam przynajmniej zimne, trupie palce Niklasa ich nie dosięgały.  Blondyn zmierzył Asteriona od stóp do głów oceniając. Wydawał się być okazem zdrowia.  Mógłby się nadać do kolejnych testów. Uśmiechnął się okropnie sam do siebie, w myślach opracowując składniki do swoich nowych leków.
Nie jestem żadną głupią jaszczurką, ty śmierdzący kocurze! —  Oburzył się, prychając teatralnie. Kłamliwa maska pojawiła się na jego twarzy niczym kurtyna teatralna. Stal na scenie najlepszy aktor w swym fachu i recytował swoje kwestię niczym z nut. Zaklęte słowa wypływały z bluźnierczych ust, niczym najpiękniejsze poematy. Niklas doskonale wiedział jak ma rozmawiać, gdyż poprzez słowa był wstanie osiągnąć własne cele. Nie należał do wybitnie silnych jednostek bojowych. Potrafił walczyć, bronić się, jednak stado hien stanowiło dla niego problematyczne przeszkody, z którymi zamiast sobie radzić, wolał omijać. Bóg nie powinien uciekać przed podrzędnymi ścierwami. Powinien mieć kogoś, kto rozgromiłby ów ścierwa w mgnienia oka. Jedynym kandydatem na to stanowisko najwidoczniej stał się Asterion. Z królika doświadczalnego (którym miał się stać) awansował do rangi prywatnego ochroniarza chirurga. Powinien się cieszyć, o czym zamierzał go poinformować Pride.
Klasnął w dłonie podekscytowany ogłoszeniem nowiny.
Słuchaj. Mam dla ciebie świetną informację. Od dzisiaj będziesz moim prywatnym ochroniarzem, świetnie nie? — zapytał, jednak doskonale wiedział jaka będzie reakcja. Zapanowała cisza, a on odchrząknął znacząco. — Możesz się już cieszyć i ukazać trochę entuzjazmu, nie obrażę się. — No jasne, że się nie obrazi. Niklas uwielbiał być w blasku innej osoby. Uwielbiał każdy rodzaj uczucia jakim go darzono, a najbardziej nienawiść. To ona go napędzała. Przyspieszała bicie jego serca. Pomagała wstać z łóżka. Otaczał się nią, podobnie jak inni miłością. Tyle, że on pochłaniał negatywne uczucia. Niczym demon. Żywił się bólem, strachem i nienawiścią. Może dlatego zyskał przydomek zmory, demona, szarlatana. Nie jemu było oceniać, chociaż uwielbiał pysznić się swoimi zasługami oraz osiągnięciami.
Dobra, dobra golasie, nie machaj mi tutaj tą fujarą tylko ubieraj się w coś —  rzucił, samemu rozglądając się za czymś, co mógł od niego pożyczyć. Pożyczyć było dobrym słowem do sposobu postępowania Pride. Zabrał z ziemi jakąś dłuższą koszulkę i nałożył ją na siebie, jemu pozostawiając spodnie. Był niezwykle hojnym dla swojego nowego ochroniarza i miał nadzieję, że ten zrozumie zacny gest w swoją stronę.



Pride
-----------
Opętany     Lekarz

avatar

Liczba postów : 244
GODNOŚĆ : Niklas Bellman.

Powrót do góry Go down

Re: (S) Południowe przedmieścia Limbo    Pisanie by Asterion on Sob Paź 21, 2017 11:16 am
Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. To było jasne, że Asterion na czas nieokreślony będzie lekko zdegustowany. Nienawidził momentów, w którym sobie coś wmówił — kilkukrotnie na tym już źle wypadł, a to był kolejny przykład tego, że czasem mógł sobie darować chore wymysły jego wyobraźni. Klną na siebie w myślach, nie wiedząc, czego po sobie oczekiwał, kiedy uratuje tę jaszczurkę. Życie za jeden dobry uczynek Ci się nie zmieni, Asterionie.
Nie mógł się zgodzić z myślami Niklasa. On tak samo jak on uważał siebie za pana wszystkiego, a Ci, którzy go dekoncentrowali, kończyli w okrutnej agonii. Uważał, że tylko głupcy byli wstanie poniżać i/lub prowokować go albo brak wiedzy na temat tego, kim był. Przed nim był idealny okaz egoizmu i braku wiedzy, którym dysponował wymordowany. Był na tyle odważny (albo głupi), aby w tak niechybny sposób zwracać się do niego? Był ciekaw, co miał zamiast mózgu w głowie, aby tak jawnie prowokować tego Kocura. Jednak jedno było pewne — sam sobie był temu winien. Gdyby go nie uratował, nie musiałby się teraz naciągać z kimś, kto sięgał rozumu dziecka.
Hah.
Jeśli nie, to kim jesteś? Chętnie poznam Cię nieco bliżej — rzucił w podłym uśmiechu, faktycznie nieszczególnie przejmując się tym, że był nagi. Widocznie im obu ten fakt nie przeszkadzał, aby kontynuować mniej lub bardziej zaciętą rozmowę. Asterionowi bynajmniej nie. Ale nadal karcił siebie w myślach za tak lekkomyślnie zachowanie, niemniej czasem było to silniejsze od niego.
Nie zwracał szczególnej uwagi na zachowanie wymordowanego. Równie dobrze mogłoby go tu nie być i wyszłoby na to samo. Złość z Canesa i tak już powoli schodziła, zamieniając się w znajomą obojętność i nudę. Kiedy ktoś oczekuje czegoś innego, a dostaje coś zupełnie innego, z początku może być lekko sfrustrowany, ale później owe uczucia przechodzą. Właśnie taki stan miał Gepard. I może nawet zabawiłby tego paskudnego kocura chociaż na moment. Szkoda tylko, że mężczyzna nie brał pod uwagi faktu, że rozmawia z Asterionem. Do niego ciężko było dotrzeć słowami, nieważne jak bardzo kłamliwe czy prawdziwe one były. Można śmiało powiedzieć, że koniec końców kosa trafiła na swój kamień.
Ziewnął z nudy, mierzwiąc swoje włosy, a kątem oka widząc jak dobierał się do jego koszulki, wzruszył jedynie ramionami i sam postanowił w końcu się ubrać. Jednak trochę chłodno było, a on nie zamierzał marznąć bez konkretnego powodu. Dlatego założył na tyłek swoje wychodzone i śmierdzące spodnie oraz charakterystyczną bluzę, która teraz odsłaniała jego klatkę piersiową,. Nadal było widać jego tatuaże. Spojrzał się na niego znużony, kiedy usłyszał klaśnięcie, a jego następnego słowa wywołały niekontrolowany przypływ śmiechu. Dawno ktoś go tak nie rozbawił.
Czułem, że jesteś zjebany, ale nie sądziłem, że do tego stopnia — oznajmił z pozytywnym wydźwiękiem w słowach, jakby to, co powiedział miało być dla niego komplementem — Ale niestety możesz tylko śnić o tym, że kiedykolwiek kimś takim się stanę — w końcu nie był niańką i jakoś w niesmak mu było, że miał za kimś latać, aby chronić czyjąś dupę. Chociaż? — Chyba że będziesz mi za to płacił, to jako najemnik mógłbym się ewentualnie zgodzić — dodał zaraz, ignorując jego wcześniejsze słowa o cieszeniu się i entuzjazmie. Założył kaptur na swoją głowę, zerkając na niego kątem oka, gdy wspomniał o nagości.
Z naszej dwójki póki co to Ty jesteś najbardziej nagi. Nie wiem, gdzie są Twoje rzeczy, więc powinieneś się cieszyć, że jeszcze Ci nie skręciłem karku za to, że zabrałeś mi koszulkę — i mówił to tak śmiertelnie poważnie, jakby jego życie miało zależeć od tego ciucha. Choć był mu on całkowicie obojętny. Ale chodziło o zasady i z pewnością nie pozwoli panoszyć się komuś, kto był mu całkowicie obcy.

_________________
Mowa Asteriona | Myśli Asteriona
Czym jest pouczucie głodu, Asterionie?

To pragnienie, którego nigdy nie potrafisz zatrzymać.
Mowa Zmor | Myśli Zmor



Asterion
-----------
Salamandra     Opętany

avatar

Liczba postów : 167
GODNOŚĆ : Canes "Asterion" Venatici.

Powrót do góry Go down

Re: (S) Południowe przedmieścia Limbo    Pisanie by Pride on Pon Gru 04, 2017 2:11 pm
Prostacka postawa kotowatego znużyła Pride i zdecydowanie obniżyła jego chęć współpracy ze swoim wybawicielem. Mężczyzna naprawdę nie rozumiał dlaczego ten nie docenia jego wspaniałomyślności. Przyglądał się twarzy wymordowanego z niemałym grymasem niezadowolenia, jednak co zrobić kiedy podrzędne jednostki gardziły jego boskością.
Dla ciebie pan Pride — zakomunikował mu jasno, aby ten niewydarzony dzikus zrozumiał. Nie wiedział, jak ma go traktować i czy w ogóle brać go na serio, bo kto w końcu brałby nagiego faceta na poważnie — jak gdyby ten sam wcale nie był.
Blondyn pełen gracji i teatralności, obrzucił go oceniającym wzrokiem. Nie oceniał jego przyrodzenia, bo te w tej kwestii najmniej go obchodziło.
Potrzebował tarczy.
Na Desperacji mnożyło się coraz więcej wrogów, a on pozostawał bezbronny. Wyrastali niczym grzyby po deszczu, grożąc mu i rozwieszając za nim listy gończe, a stawka za jego głowę wydawała mu się jakże śmieszna. Czemu? Gdyż była bezcenna. Król był bezcenny.
Rozumiał zainteresowane jego osobą, jednak czuł głębokie rozczarowanie widząc tak żenująca kwotę. Wiedział, że tych prostych wieśniaków nie stać na jego osobę, jednak czuł się dotknięty tak niską stawką.
Wiatr dmuchnął w jego jasne włosy, niesfornie wpadając do oczu.
Myślał.
Nadawałby się. Wydaje się być silny i wytrzymały.
Podszedł do Asteriona pomimo gróźb, jakich ten rzucał. Nagi czy nie, Pride obszedł go do dookoła. Podniósł rękę mężczyzny do góry sprawdzając czy ma gdzieś dodatkową parę oczu, sierść lub inne udziwnienia. Po szybkiej obdukcji lekarskiej, postukał się zastanawiająco palcem po wargach, wydając z siebie cichy dźwięk, przypominający coś na kształt hmm.
Jak się zwiesz? — zapytał, jednak wcale to go nie interesowało. Wiedział, że źle rozdał karty na stół, a postawa Asteriona jedynie potwierdzała jego przypuszczenia. Musiał podejść go inaczej, jednak nie dzisiaj. Dzisiaj, był spalony na pozycji całkowicie. Pozbawiony ubrań, kart przetargowych pozostawał w jego oczach bezbronną jaszczurką. A może... może to była karta przetargowa?
Posłuchaj, źle zacząłem — odchrząknął, przybierając całkiem inny ton, niż wcześniej. Wydawać się mogło, że rozluźnił się, gdyż spięte ramiona lekko opadły w dół, wzdłuż ciała. Twarz przybrała bardziej łagodny wyraz, a spojrzenie z gadziego, fałszywego na pokorne. — To jak? Zaczniemy od nowa? — zapytał, jednak znał odpowiedź. Miał tylko nadzieję, że typ będzie bardziej skory do współpracy.



Pride
-----------
Opętany     Lekarz

avatar

Liczba postów : 244
GODNOŚĆ : Niklas Bellman.

Powrót do góry Go down

Re: (S) Południowe przedmieścia Limbo    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics