Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8   

Re: Lecznica    Pisanie by Anais on Pią Sie 04, 2017 9:01 pm
Nic nie mogło lepiej przygotować Anais na wybuch wściekłości ze strony Oleandra, niż te krótkie chwile dzielącej ich ciszy. Wraz z ulgą, którą przyniósł jej palcom chłodny materiał, przyszedł pozorny spokój. Nieprawdziwy, wymuszony, ale idealnie zagrany. Gdy już się odezwał, wyczuła załamanie w głosie chłopaka. Słuchała cierpliwie, wyprostowana na krześle jak świeżo naciągnięta na klucze struna i zdawać by się mogło, że żaden mięsień na twarzy dziewczyny nie drgnął. Tylko czerwone od płaczu oczy zdradzały to, co kryło się w anielskim sercu kapłanki. Łagodnym spojrzeniem obserwowała wzburzenie brata, chłonęła targające nim emocje, jednocześnie ignorując tępy ból klatki piersiowej, gdzieś w okolicy serca.
Wystarczająco długo siedziałam z założonymi rękami, gdy Kościół był zagrożony – odparła pewnie. Nie była w stanie całkowicie zamaskować zmęczenia w tonie swojego głosu, ledwo też powstrzymała się przed powiedzeniem „gdy ty byłeś zagrożony”, jednak szczęściem nie dało się wyczuć tego wahania. Patrzyła na niego, czuła ogromną chęć silnego zaciśnięcia dłoni, byle tylko ból sprowadził ją na ziemię, wzrastając ponad katusze, które czuła teraz w duszy, nienamacalnie.
Ty nie jesteś wojownikiem, więc dlaczego poszedłeś walczyć? – dodała, zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Uśmiechnęła się kwaśno, bo obydwoje dobrze znali odpowiedź na to pytanie i nie potrzebowała mówić tego na głos. Żyli dla Ao, walczyli dla niego i ginęli. Cierpienie było nierozłączną częścią życia kapłana, zaczynało się nim i kończyło. Anais pogodziła się z tym już dawno temu, podpisując ten cyrograf krwią, którą straciła podczas swojego rytuału i umacniała się w przyrzeczeniu przez każdą kolejną przelaną kroplą, mając imię Ao na ustach i w sercu.
Chcę spełnić swój obowiązek jako wiernej Bogu Ojcu. Moje cierpienie wobec tego pragnienia jest niczym. Kim byłabym w Jego oczach, gdybym pozwoliła umrzeć Jego dziecku?

Święty Ogień: użycie 3/3; regeneracja 2/4

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 145
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Lecznica    Pisanie by Oleander on Wto Paź 24, 2017 12:03 am
Kolejna cisza chłodno spływała po jego karku, drżał. Drżał, pomimo tego, że w środku aż gotował się ze złości. Owinął się ciaśniej kocem i wbił wzrok w krawędź pryczy. Nadgryziony przez czas materac i rozkopane prześcieradło wydawało mu się teraz o wiele bardziej ciekawsze niż twarz Anais. Ta twarz, która wiedziała, że ma rację. Że żadne jego głupie słowa nie potrafiłyby zmienić prawdy i wymazać wyrzutów jakie czuły obie strony.
Prychnął. Czuł się kompletnie bezsilny.
- Nie masz cierpieć za mnie.
Jego głos był spokojny i cichy, ale dało się w nim wyczuć gorycz porażki, jaką czuł na podniebieniu.
Nie potrafił wysilić się na kolejne zdania. Potrzebował ciszy, potrzebował przestrzeni. Ból po operacji już dawno minął, a mimo to dalej coś kłuło go w żebrach. Oczy zrobiły się wilgotne, uciekł spojrzeniem od niej jeszcze dalej. Obrócił głowę w stronę wykutej w skale szczeliny mającej służyć za okno. Dzień był piękny, a niebo pozbawione najmniejszej chmurki. Z tej wysokości spękana ziemia desperacji wyglądała tak nierealnie, jakby na wyciągnięcie ręki, a te wielkie kamienie losowo porozrzucane na pustyni były tylko drobnymi ziarenkami piasku. Było cicho i tylko wiatr czasem prześlizgiwał się po ostrych krawędziach prowizorycznego okna powodując słabe świsty.
Oleander mógł idealnie słyszeć bicie własnego serca i przełykaną ze stresu ślinę.
Nie wytrzymał dłużej.
- Wiesz, że powinno się rozmawiać z roślinami? Są wtedy zdrowsze, ładniej pachną i mają pełniejsze owoce.
Przez policzek opierany na kolanie mógł brzmieć nieco niewyraźnie. Powrócił do niej twarzą.
- Rozmawiałaś z kwiatami pod moją nieobecność?
Był dziwnie spokojny. Dobrze wiedział, że zadał jej podobne pytanie wcześniej. Jednak sam nie wiedział, czy to była nieświadoma aluzja sugerująca, że potrzebuje komuś opowiedzieć o Szpitalu.

_________________


japoński #e18687 || francuski #af86e1 || omamy #eb88b9
> > v o i c e < <

(!!!) halucynacje słuchowe - doświadcza Oleander i telepaci
halucynacje wzrokowe i/lub somatyczne - doświadcza tylko Oleander (!!!)



Oleander
-----------
Diakon    Poziom E

avatar

Liczba postów : 185
GODNOŚĆ : Alexander Subercaseux.

Powrót do góry Go down

Re: Lecznica    Pisanie by Anais on Pią Lis 03, 2017 1:05 pm
Nie pierwszy raz dochodziło między nimi do trudnych rozmów, które posycała zwykle nie sama wymiana zdań, a raczej następująca po nich cisza, często wymowniejsza niż wszystko inne. Jednoznacznie stanowiła symbol tego, czego duma tej dwójki nie pozwalała wymówić na głos. To do czego żadne nie chciało się przyznać na głos.
Anais nie lubiła tych chwil, bo czuła się obnażona ze swojego prywatnego zakątka, które gwarantowały jej pozornie świetnie umiejętności aktorskie. Ukrywanie uczuć za maską niewzruszonej kapłanki, co było jej codzienną bronią i defensywą. Nie pozwalała sobie na chwile słabości, ale Oleander skutecznie wyciągał to wszystko na wierzch, sprawiając, że czuła się słaba w jego obecności. Przyjemna to była słabość, gdy mogła być pewna, że nie zostanie to wykorzystane przeciwko niej. Dlaczego mu tak naprawdę bezgranicznie ufała? Może dlatego, że to on był pierwszą osobą, którą mogła szczerze uznać za swojego przyjaciela? Gdy wyciągnął do niej rękę, uznał za siostrę, niezależnie od nienawiści wobec jej rasy? To ten, który nie widział w niej obiektu badawczego, tykającej bomby czy obrzydliwego bękarta, prawda? Traktowała go jak brata. Powiernika. Tego, któremu powierzyła swoje serce, wiedząc, że teraz będzie trzymał je w garści, choć jednym ruchem mógłby je zmiażdżyć.
Nie cierpię za ciebie, choćbym bardzo chciała. Ja dzielę z tobą cierpienie – odparła lekko, podnosząc się z klęczek i siadając na łóżku koło niego, składając chłodne dłonie na kolanach, wewnętrzną stroną do góry. Nie wyglądały tak fatalnie jak mogłoby się wydawać jeszcze chwilę temu, co dodatkowo wspierało zniknięcie zmarszczki bólu z czoła Anais.
Domyślam się, że to one częściej rozmawiały ze mną niż ja z nimi. Miały wiele do powiedzenia – odparła lekko żartobliwie, wspominając każdą wizytę w szklarni. Czasami bywała tam nawet częściej niż było to potrzebne, bo uspokajała się spędzając z nimi czas, pozwalając na wspomnienie krzątającego się wokół nich chłopaka, którego wtedy tak dokuczliwie brakowało.

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 145
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Lecznica    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics