:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 2 1, 2  Next   

Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Sro Mar 11, 2015 6:38 pm
Mała, drewniana chatka stoi na brzegu Rajskiego Miasta. Nie zachwyca wspaniałymi ozdobami, ale z pewnością nie jest też zwykła. W lato wokół niej pełno jest kwiatów i krzewów. W sąsiedztwie rośnie kilka powyginanych ze starości drzew, a przy drzwiach stoi ławeczka.
Czy może być coś bardziej urokliwego od pokoju urządzonego przez anielicę o romantycznej duszy? Chatka ma jedną izbę z aneksem kuchennym za rogiem oraz łazienką. Niczego więcej jednak nie potrzeba Alicji. Główny pokój jest utrzymany w delikatnych, pastelowych kolorach. Na stoliku nocnym obok łóżka leżą zeszyty pełne bajek wymyślonych przez pannę Wieczorek. Nad sufitem latają papierowe, pochlapane farbą ptaki, sprytnie zawieszone na na przezroczystej żyłce Trudno uwierzyć, co potrafią zrobić bezinteresownie dla drugiej osoby inne anioły. Wszędzie pełno jest obrazków, błękitnych doniczek z kiełkującymi roślinkami i dywaników. No i oczywiście pluszaki, pierwsze co się rzuca w oczy. W kącie przy łóżku stoi ogromny miś. Alicja wzroku nie mogła oderwać od tego misiaka, w końcu jeden ze starszych aniołów wspaniałomyślnie jej go podarował. Co prawda nigdy wcześniej dziewczyna tak się nie zawstydziła swoim zachowaniem, ale... warto było. Na ziemi, na stolikach, przy biurku pełno było jeszcze innych pluszaków. Lwy, psy, koty, foka się nawet trafiła. Na ścianach wiszą jeszcze półki na książki, jak na razie puste, nie licząc Romea i Julii, książeczki oprawionej i przepisanej skrupulatnie przez któregoś z jej starszych aniołów. Kuchnia i łazienka są utrzymane w podobnych barwach, jednocześnie jednak brak w nim tych wszystkich bibelotów.
***
Alicja nadal nie mogła dojść do siebie po tym, co usłyszała od łowcy. Przez te kilka dni prawie nie wychodziła z domu, nie miała nawet ochoty biegać. Odwiedzała jedynie Susła, który spał w ogrodzie, upatrując sobie wygodne legowisko pod jednym z drzew.
Trudno jest uwierzyć, że rodzice są tak naprawdę mordercami. Tak samo jak cała reszta tego S.SPEC. A kiedyś im ufała! Wierzyła, że chronią zwykłych obywateli. Nic bardziej mylnego. Ali żyła w kłamstwie przez siedemnaście lat, ciesząc się spokojny życiem, podczas gdy tam, za murem codziennie ktoś umierał z głodu lub z zimna. Świetne uczucie, naprawdę.
Dlatego też Ali teraz była bardzo zdeterminowana, by pomóc komuś z Desperacji. Słyszała, że czasem anioły wybierają sobie kogoś na podopiecznego, także czemu ona nie mogłaby się kimś zaopiekować? Co prawda jest aniołem nawet nie od miesiąca i jeszcze nie opanowała do końca swoich mocy, ale... ale przecież najwyżej da jedzenie i ciepłą herbatę.
Alicja weszła do kuchni i rozpaliła ogień pod mleko. Tutaj nie było elektryczności, ale kto zakaże jej mieć gazową kuchenkę? Do rondelka wrzuciła jeszcze kilka kawałków ciemnej czekolady i dwie łyżeczki przyprawy do piernika. Przelała potem wszystko do jednego kubka i zerknęła jeszcze przez okno, szukając feniksa. Ten jednak chyba gdzieś poleciał, pewnie był zły, że Ali tak mało mu poświęca czasu. No nic, trzeba się ogarnąć i pozbierać. Przecież nie można być w szoku wiecznie, a do tego ma misję do wypełnienia. Zawędrowała na łóżko z wyświechtanym tomikiem Romea i Julii, kładąc czekoladę na stoliku obok.
Jak on uwielbiała historię o nieszczęśliwych kochankach. Co prawda nieco ją denerwuje postawa Romea. Nie potrafił walczyć o swoją Julię, ba! Najlepszym wyjściem było dla niego opuszczenie tego świata. Co prawda było to może trochę odważne, z drugiej jednak strony za szybko było na takie czyny. Przecież Julia mogła spać, właśnie! Ali skrycie marzyła o takiej historii, ale bez tego zakończenia. Oczywiście z nikim nie rozmawiała nigdy o tym, co jej w duszy gra, rozmawianie o sobie uważała za zbyteczne. Jest aniołem, więc musi się skupić na drugim człowieku. To jest najważniejsze. Otrząsnęła się z rozmyślań i powróciła do lektury.
Ona zawstydza świec jarzących blaski;
Piękność jej wisi u nocnej opaski
Jak drogi klejnot u uszu Etiopa.

Naprawdę urocza historia. Dziewczyna jednak nie wiedziała, kim był ten Etiop. Może jakiś ówczesny władca? Alicja wstała i zapaliła jedną ze świeczek, o zapachu waniliowym. Chciała, żeby było bardziej nastrojowo. Odgarnęła blond loki z twarzy i zajęła się dalszym czytaniem.
Cicho! Coś mówi.
O! mów, mów dalej, uroczy aniele;
bo ty mi w noc tę tak wspaniale świecisz
jak lotny goniec niebios rozwartemu

Zaczynała się ulubiona scena Alicji. Naprawdę lubiła ten moment, gdy ukazywała się miłość obojga bohaterów. Ich żal, że Julia jest Monteki, a Romeo Kapulet. Siorbnęła łyk zimnej już czekolady i wyłożyła się wygodniej na łóżku.

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Gość on Pią Mar 13, 2015 12:41 am
Mimo, że była zima, dzisiejszego dnia pogoda wyjątkowo dopisywała. Było cieplej niż zwykle, świeciło słońce, nie było wietrznie. Isao był zadowolony, lubił gdy nieba nie przesłaniały chmury, a promienie słoneczne padały na jego twarz. Może nie grzały tak jak latem, jednak nadal dawały przyjemne uczucie, które aż poprawiało humor. Do Edenu wrócił niedawno. Od dłuższego czasu, bo od kilku miesięcy kręcił się po świecie, a głównie po desperacji. To zresztą było jego stałym zajęciem - od zawsze bowiem dużo podróżował. Wędrował po świecie szukając ludzi, anioły, wymordowanych, którzy potrzebowali pomocy. I jeżeli był w stanie im jej udzielić - robił to. Jedni aniołowie walczyli, inni mieli swoich podopiecznych, a on robił właśnie to. W taki sposób starał się wspierać ludzi i nie tylko ludzi. Zawsze miał dobre i wrażliwe serce, zawsze poświęcał się cały dla innych. Taki już był.
Alicji też niegdyś pomógł. Nie była to pomoc namacalna, rzeczowa. Nie były to żadne dary, jedzenie, picie, prezenty. Była to pomoc w postaci wsparcia i dobrej rady. Mogła na niego liczyć, jeżeli miała jakieś wątpliwości, pytania, lub po prostu nie chciała przebywać w samotności. W jego oczach była niczym jego młodsza koleżanka z klasy/pracy/podwórka. Czuł swego rodzaju więź w stosunku do niej. Miał poczucie niewielkiej odpowiedzialności, czuł zmartwienie, chciał ją wspierać, pomagać jej i służyć radą, jeżeli będzie tego potrzebować. A teraz, skoro wrócił, zamierzał do niej zajrzeć. Bo czemu nie? Chciał upewnić się, że wszystko z nią w porządku, że jakoś aklimatyzuje się w tym miejscu i przyzwyczaja do nowego "życia".
Dlatego zaszedł pod jej domek. Chatka podobała mu się, aż żałował, że nie należy ona do niego. Nie była olbrzymia, ozdobna czy zanadto widowiskowa. Wręcz przeciwnie - była skromna, niewielka, prosta. Ale to właśnie w tym tkwił jej urok. Isao lubił tu przychodzić. Więc przyszedł. Stanął pod jej drzwiami i zapukał kilkukrotnie. Odczekał chwile, złapał głębszy oddech i powtórzył pukanie, jeżeli nie otrzymał żadnej odpowiedzi na poprzednią serię. Gdy zaś drzwi otworzyły się, on spojrzał na Alicję z góry (był wyższy, więc chcąc nie chcąc patrzył na większość osób z nieco wyższej perspektywy) i posłał jej swój firmowy, szeroki uśmiech. Właściwie to szczerzył się cały czas, więc dziewczyna powinna być już przyzwyczajona.
- Witaj Alicjo, byłem w pobliżu, a więc postanowiłem wstąpić, ponieważ chciałem się zapytać, jak układa Ci się w tej oto krainie czarów? - spytał, skłaniając się nisko w dość kameralny sposób. Oczywiście robił to dla żartów. Wyprostował się, odchrząknął i uśmiechnął ponownie.
- Czy złapałaś już królika? A może złapałaś kota z ogon? Opowiadaj cóż się u Ciebie działo przez ten czas, gdy mnie nie było w pobliżu! - zawołał wesoło i oparł się o próg, patrząc na dziewczynę wyczekująco. Wiedział, że bywała nieśmiała i małomówna, ale miał nadzieję, że podejmie zabawę. Zawsze starał się nie zachowywać w sposób, który mógłby ją wystraszyć, speszyć lub w inny sposób zawstydzić. Zresztą... On z natury nie należał do nachalnych, problemowych osób. Raczej był pozytywną osobą, która zarażała tym innym świadomie, ale także i w nieświadomy sposób.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Sob Mar 14, 2015 5:03 pm
Alicja drgnęła, słysząc pukanie do drzwi. Spojrzała na drzwi ze zdziwieniem. Bladego pojęcia nie miała, kogo sprowadza do jej domu. Przecież znajomych nie ma, a Seishin nie wie, gdzie mieszka. A może wie? Suseł go mógł przyprowadzić. Także Ali wstała, odkładając na stolik pusty kubek po czekoladzie i poczłapała do drzwi. Poprawiła jeszcze włosy, tak, żeby wyglądały jakoś... lepiej i otworzyła drzwi. Zamrugała, widząc jednego ze znanych jej aniołów. Gdy dziewczyna trafiła do tego świata, trudne było dla niej zrozumienie tego wszystkiego. Nie do końca wiedziała, co się stało. Ba! Nic nie widziała, kompletnie nic. Z pomocą przyszły jej anioły, które udzieliły jej wielu wyczerpujących informacji. Do czego są skrzydła, moce, dom, powołanie... Wszystko. Jeden z tych starszych aniołów nazywał się Isao. Bardzo pomógł Ali w ogarnięciu wszystkiego.
- Isao! Znaczy... Yyy, panie Isao! - wpadka, wpadka, wpadka. No jasne. Najlepiej od razu obraź starszego rangą. Ale z drugiej strony... naprawdę nie wiedziała, jak powinna się odezwać. Jeżeli nazwie go samym imieniem, to będzie oznaczało, że jest dla niej ważny i ma do niego przyjacielski stosunek. A gdy doda tego "pana" na początku, to wyrazi wobec niego szacunek. Och, jakie to wszystko jest skomplikowane!
Uśmiechnęła się szeroko, słysząc nawiązanie do Alicji z Krainy Czarów. Uwielbiała tą książkę, podobno powstała jeszcze w czasach przed apokalipsą. Opowiada o dziewczynce, która zasypia i trafia do przedziwnej krainy.Sama panna Wieczorek uwielbiała fantastykę. Fakt, że mityczne stworzenia takie jak pegazy czy feniksy istnieją, świetnie poprawił jej humor po śmierci. Teraz sama czuła się jak w książce, co bardzo jej odpowiadało. Bardzo miło jest być aniołem. Jednocześnie jednak wiedziała, że teraz czeka na nią o wiele więcej niebezpieczeństw, niż gdy żyła w M3. Nikomu dotąd nie powiedziała, że ma zamiar pójść do Desperacji i opuścić Eden w poszukiwaniu podopiecznego, najlepiej wymordowanego. Wizyta starszego anioła bardzo jej w tym pomoże, będzie mogła z nim porozmawiać na wiele różnych spraw.
- Królika jeszcze nie złapałam, feniks w zupełności mi wystarczy. Ale kto wie... - odparła, otwierając drzwi na całą szerokość i ukazując pokój. Zdała sobie sprawę, że powinna jeszcze coś dodać. Chwila, jak to było w tych wszystkich książkach? - Um... zapraszam.
Zrobiła kilka kroków w głąb mieszkania i dopiero teraz zrozumiała, co zrobiła. Cały dom był pełen pluszaków i innych uroczych rzeczy. O nie, o nie, o nie. Teraz Isao pewnie pomyśli, że jest dzieckiem. Trzeba jak najszybciej odwrócić jego uwagę od wystroju wnętrza. Rozejrzała się w panice, aż utkwiła wzrok we wnęce kuchennej.
- Herbaty, czekolady, wody? - zapytała, biegnąc do turystycznej kuchenki na gaz. Było zimno, więc anioł pewnie będzie chciał się ogrzać jakimś ciepłym napitkiem. Miała do niego wiele pytań, ale bała się je zadać. Nie chciała wyjść na wścibską. No, ale przełamać się trzeba, także...
- Mogę zadać kilka pytań? - wypaliła, zanim zdążyła się tym zestresować. Zerknęła na twarz blondyna, wyłamując sobie palce lewej dłoni. Tatuaże już jej nie bolały ani nie uwierały, przyzwyczaiła się do nich. Wprost uwielbiała wzór na skórze. Trochę ją wyróżnia w tłumie przez to, ale warto było.

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Gość on Nie Mar 15, 2015 12:43 am
Czekał przed drzwiami i już wkrótce usłyszał odgłos kroków dochodzących zza nich. Uśmiechnął się do siebie w duchu, uradowany faktem, że zastał młodą anielicę w domu. Chciał się z nią spotkać, zobaczyć jak sobie radzi, porozmawiać, więc nie byłby zadowolony, gdyby musiał ruszać dalej w drogę, a nie dane byłoby mu zastać ją w domu. Był więc rad, kiedy odgłosy dobiegające za drzwi dały mu do zrozumienia, że najprawdopodobniej zastał dziewczynę. Czekał więc, wyczekując tego, aż stanie ona przed nim i ciekaw jej reakcji na tę niezapowiedzianą wizytę. Doczekał się. Wkrótce jasnowłosa anielica otworzyła drzwi i skierowała zaskoczone spojrzenie prosto na niego. Uśmiechnął się do niej.
- Wystarczy Isao, Alicjo. Nie musisz mówić do mnie per ,,Pan", a nawet wolałbym abyś tego nie robiła. - zaproponował, uśmiechając się nieco szerzej. Tak dla zachęty. Uniósł rękę i zmierzwił z zakłopotaniem swoje jasne włosy z tyłu głowy. - Czuję się niezręcznie kiedy inni mówią do mnie Pan. Nie jestem taki stary, a i nie mam żadnej ważnej rangi, aby tak się do mnie zwracać. - powiedział, przenosząc wzrok gdzieś w bok. I dopiero po chwili spojrzał na dziewczynę, opuszczając dłoń. Jeśli będzie chciała dalej mówić do niego ,,Pan", nie będzie miał jej tego za złe. To już  był jej wybór, co zrobi.
Sam nie wiedział skąd wziął się pomysł na nawiązywanie do Alicji w Krainie Czarów. Nie miał pojęcia o pasji dziewczyny do książek i o jej sympatii do opowieści o dziewczynie, która znalazła się w magicznej, zaczarowanej krainie. Po prostu jej imię kojarzyło mu się z bohaterką i niewiele myśląc tego się właśnie uczepił. Dla żartu, dla zabawy, nic więcej.
- Rzeczywiście feniks wystarczy. Czymże jest zwykły królik w porównaniu do tak wspaniałego stworzenia jak feniks. Aż Ci go zazdroszczę. - przyznał. Feniks... Na samą myśl czuł przyjemne ciepło w sercu. To stworzenie było niesamowite, wspaniałe i budzące respekt. Jakże mógł więc reagować inaczej? Wędrując po świecie spotykał wiele stworzeń, ale rzadko natrafiał na te szlachetne i godne podziwu. Feniks był czymś, co właśnie ten podziw wywoływało. Stąd jego reakcja. Zdecydowanie nie była ona przesadzona.
- Dziękuję. - Kiwnął głową, wchodząc do środka. Rozgościł się, na wstępie zdejmując z nóg buty. Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, oczywiście dostrzegając tę tonę pluszaków i wszelkiego typu słodkich i uroczych rzeczy. Nie zamierzał komentować. Nie, nie myślał też, że właścicielka tego domu była dziecinna, naiwna, głupia lub mdła z tego powodu. Cały ten wystrój bardzo pasował mu do tej dziewczyny. Choć nie zamierzał mówić o tym głośno.
- Normalnie wybrałbym herbatę, ale skoro proponujesz także czekoladę - poprosiłbym właśnie nią. - odpowiedział, szczerząc się wesoło. Podążył za nią, wędrując do kuchenki i pozwolił sobie usiąść na pierwszym lepszym, dostępnym siedzeniu. Patrzył na nią, ale zdziwił się, gdy tak otwarcie i niespodziewanie powiedziała mu o tym, że chce mu zadać kilka pytań. Na jego twarzy wymalowało się chwilowe zaskoczenie i zdezorientowanie. Potem zastąpił je lekki uśmiech. Nie, on nie szczerzył się sztucznie, bądź na przymus. Taki już był i to przychodziło mu całkowicie naturalnie.
- Oczywiście. Postaram się na nie odpowiedzieć, jeśli będę potrafił. - odpowiedział. Szare tęczówki śledziły ruchy dziewczyny. - Boisz się mnie, Alicjo? Czy w jakikolwiek sposób dałem Ci powód ku temu, abyś się mnie obawiała? Nie musisz się mnie bać, możesz mnie traktować jak swojego brata, rówieśnika, bądź kogoś bliskiego. Nawet jeżeli być mi kiedykolwiek powiedziała, że jestem głupim facetem o inteligencji orzeszka, rozważyłbym Twoje słowa, ale na pewno nie chowałbym urazy. - wyjaśnił jej i posłał delikatny, niepewny uśmiech. Nie wiedział bowiem, jak dziewczyna zareaguje na jego słowa.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Pon Mar 16, 2015 8:26 pm
Okej! woli, żeby mówić Isao. To nawet lepiej, Ali uniknie jakichś wpadek gramatycznych. Wtedy to dopiero byłaby wpadka..
No to Alicja jest w swoim żywiole. Kiwnęła głową i wyjęła z półki tabliczkę  mlecznej czekolady. Powinna mieć w lodówce jeszcze trochę śmietanki...
"Boisz się mnie, Alicjo?"
- N-nie, jasne, że nie! - odparła, momentalnie się stresując. No przecież mu nie powie, że się go obawia. Jeszcze się zdenerwuje lub ją wyśmieje. - Ja po prostu tak mam. - dodała, siląc się na ton osoby, która doskonale sobie radzi ze wszystkim. Wyszło może trochę sztucznie, no ale przynajmniej nie wybuchnęła tu płaczem. To nie tak, że Ali nie lubi starszego anioła. Wprost przeciwnie, przecież ten jej bardzo pomógł na początku! Bardzo go lubi i szanuje, ale ma problem z powiedzeniem tego wprost. Właściwie wszystko co jest związane z emocjami czy uczuciami, jest u Ali tłumione. Ludzie jej często nie rozumieją i mogą ją uważać nawet za zarozumiałą czy bezczelną, ale dziewczyna tak naprawdę taka nie jest.
- Umm, usiądź! Ja za chwilę przyjdę. - powiedziała szybko, po czym wybiegła na dwór. W ogródku miała w ziemi wykopaną małą dziurę, gdzie chowała jogurty i inne takie. Co prawda działa tylko w zimie i gdy jest powyżej zera, ale zawsze coś. Czasami brak prądu w Eden był denerwujący, ale da się przyzwyczaić. A gdy już się przywyknie do życia tutaj, to nagle okazuje się być dużo lepszym miejscem niż M3. Panna Wieczorek złapała w dłoń plastikowy kubek ze śmietanką 30% i wróciła do domu.
To chwila.
Teraz jak? Ma zagadnąć, powiedzieć coś żartobliwie? A może potknąć się u progu i teatralnie złapać za framugę? Nie, to ostatnie na pewno nie. Anielica więc wybrała najbardziej neutralny gest, jakiego mogłaby użyć w tej sytuacji. Uśmiechnęła się lekko do Isao i chwilę później odwróciła wzork, zmierzając do kuchenki. Potrząsnęła butlą z gazem i wprawnym okiem oceniła palnik. No, wystarczy jeszcze na kilka dni.  Postawiła rondelek z mlekiem, odkręciła lekko gaz i podpaliła zapałkami. Idealnie! Teraz tylko módlmy się, żeby nie potrącić kuchenki łokciem, bo będzie źle. No i... jaką czekoladę zrobić? Zerknęła szybko na anioła, próbując zgadnąć, co ten będzie chciał. A może chili? Dobra, będzie lekko pikantna czekolada. Wzięła kubek w niebieskie grochy i wsypała tam szczyptę cynamonu. Z małego pudełka wsypała jeszcze pół łyżeczki chili, a do rondelka z mlekiem wrzuciła pół tabliczki czekolady. A co, nie będziemy oszczędzać! Gość w dom, Bóg w domu. Mieszała tak przez jakiś czas i nie odzywała się. Właściwie wolała z Isao pogadać w chwili, gdy już ten dostanie czekoladę. Chyba będzie się czuć trochę pewniej w chwili,  gdy blondyn będzie miał w łapie coś stworzone przez nią.
Wreszcie mleko się zagrzało, czekolada rozpuściła, a Ali przelała wszystko do kubka i porządnie wymieszała. Odetchnęła głośno, zapominając o tym, że powinna zrobić to cicho i wręczyła Isao kubek.
- Żywię nadzieję, iż będzie Ci smakować. - powiedziała, uparcie wpatrując się w jedną z maskotek. Poprawiła ułożenie pingwina i zastanowiła się nad tym, jak ma zadać pierwsze pytanie. No dobra. Trzeba naruszyć kontrowersyjny temat w taki sposób, żeby blondyn nie poczuł się zaatakowany. A jednocześnie tak, żeby zrozumiał o co tej Alicji chodzi.
- Ostatnio była narada... - zaczęła, po raz kolejny poprawiając pluszaka. - Archanioł mówił o tym, że mamy zacząć zabijać. Co o tym sądzisz? - zapytała. Nie mogła mu przecież powiedzieć, że się z tym nie zgadza i mordować z pewnością nie będzie. Mogłoby się okazać, że Isao jednak jest za tym... dość ciekawym rozporządzeniem. Z drugiej strony to wydawało jej się jednak, że starszy anioł raczej nie będzie miał zamiaru spełniać zachcia... znaczy, życzeń najstarszego z aniołów, który skontaktował się z samym Bogiem.

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Gość on Wto Mar 17, 2015 9:21 pm
Nie chciał jej zestresować jeszcze bardziej, ale najwyraźniej to właśnie się stało. Domyślił się, że jeśli zareaguje na to i zacznie ją uspokajać, tylko pogorszy sprawę. Nie mówił więc już nic w stylu ,,przepraszam Alicjo, że Cię zestresowałem", a po prostu uśmiechnął się do niej lekko w odpowiedzi. Nie spodziewał się, że się go z jakiegoś powodu obawiała. Spodziewał się raczej tego, że jest po prostu nieśmiała, a obecność mężczyzny wprawia ją w zakłopotanie. Choć zazwyczaj ludzie czuli się przy nim swobodnie.
Na ,,ja po prostu tak mam" kiwnął głową na znak, że rozumie. Z jego ust nie znikał ten lekki, uśmiech, który pojawił się na nich już wcześniej. Nie zamierzał ciągnąć tematu. Zamiast tego zażyczył sobie czekolady. Już nie pamiętał kiedy jakąkolwiek jadł lub pił. Przez swój tryb życia raczej rzadko mógł sobie pozwolić na tego typu rarytasy. Zamierzał więc skorzystać z oferty, którą mu złożyła dziewczyna. Poprosił więc o czekoladę, po czym usiadł, a następnie obserwował jak anielica wybiega na dwór. Nie wiedział co się stało i czego tam szukała, ale podświadomie czuł, że nie jest to nic takiego, więc nie musiał i nie powinien biec jej na pomoc. Tak więc czekał.
W końcu dziewczyna wróciła i zajęła się przygotowaniem czekolady. Już wkrótce po kuchni rozszedł się przyjemny, słodki zapach, od którego aż ciekła ślinka. Jego natura wręcz nie pozwalała mu na takie siedzenie i przyglądanie się, jednak należał do na tyle bystrych osób, by zrozumieć, że w ten sposób nie pomógłby, a sprawił jeszcze większy problem, ponownie wprawiając jasnowłosą w zakłopotanie. Czekał więc grzecznie i realnie ucieszył się, gdy okazało się, że napój jest już gotowy. Ucieszony niczym małe dziecko odebrał od niej kubek.
- Oczywiście! Nawet nie wiesz ile czasu nie miałem w ustach czegoś równie smacznego! - zawołał wesoło, niemal od razu przytykając naczynie do ust i pociągając porządnego łyka. Niebo w gębie! Oczy aż mu błyszczały z zadowolenia. Odsunął naczynie od ust i zlizał resztki czekolady, które pozostały mu na ustach. Uśmiechnął się szeroko. - Przepyszne! - zawołał z entuzjazmem, nie zdając sobie sprawy z tego, że zachowywał się niczym dziecko. Choć w sumie on normalnie zachowywał się jak dziecko. - Dziękuję, Alicjo. - podziękował szczerze, uśmiechając się do niej z wdzięcznością. Był to drobny gest, ale jego bardzo ucieszył i wiele dla niego znaczył.
Jednak wiedział, że dziewczynie coś leży na sercu. Chciała o czymś porozmawiać, a więc patrzył na nią wyczekująco, nieco zaniepokojony. Czy coś się stało? Patrzył na nią znad kubka, co jakiś czas przytykając go do ust i pijąc z niego. Ale słysząc jej słowa zamarł. Jego ręka zatrzymała się w połowie drogi do jego warg, a jego oczy powiększyły się. Szare tęczówki zaskoczone i zszokowane patrzyły na dziewczynę. Trwało to chwilę, a następnie wolnym ruchem odłożył kubek na bok.
- Zabijać? Kogo? Ludzi, wymordowanych, zwierzęta czy siebie nawzajem? - spytał, choć chyba tak na prawdę nie oczekiwał odpowiedzi. Jego głos stał się nieco bardziej szorstki. Nie podobało mu się to, co usłyszał. - Widzę, że sporo mnie ominęło. - dodał po chwili. I zamilkł na jakiś czas. Nie wiadomo czy minęła minuta, dwie, a może i więcej, jednak nie odezwał się przez chwilę ani słowem, co i rusz popijając czekoladę z kubka. Widać było, że uporczywie myślał, analizował sytuacje. Jego brwi były ściągnięte, a twarz nabrała nieco groźniejszego wyrazu.
- Co on sobie wyobraża? Jakoś za argumentował to? Według mnie anioł, który karze zabijać nie jest już aniołem. Bo na co było nam w takim razie starać się ratować ludzi, skoro teraz mamy to zaprzepaścić?
Tak, w ten sposób wyrażał swoje zdanie. Miał też nadzieję, że Alicja je podziela. Był ciekaw co dziewczyna myśli o tym wszystkim, ale nie sądził, aby popierała Archanioła.




Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Nie Mar 22, 2015 9:00 pm
Alicja ucieszyła się, że czekolada smakuje. To była jedna z niewielu rzeczy, w których była naprawdę dobra i miło  było słuchać, że ktoś to docenił.
- Cieszę się. - odparła, wpatrując się w kubek tak, jakby był centrum wszechświata.
Może rzeczywiście tak było.
Mimo że tego nie okazywała, to była naprawdę zadowolona, goszcząc w domu anioła. Mogła nawet i wyglądać na nieco zirytowaną, ale tak nie było.
Spodobała jej się reakcja Isao na jej słowa o zgromadzeniu. Wygląda na to, że on także jest temu przeciwny, co oznacza, że nie jest w tym wszystkim sama.
- Bo... to było tak. Nieco się spóźniłam na zgromadzenie, ale i tak słyszałam, co się działo. Ten nowy archanioł powiedział, że... że Guerre? Tak, chyba Guerre umarł. I powiedział, że Bóg się z nim skontaktował. Że mamy się przygotować na jego przyjście i zabić niewierzących. Wiesz co, dużo aniołów się ucieszyło, to straszne. Święcił im broń. Ja uciekłam, nawet nie mam miecza czy... nie wiem, jakiegoś karabinu. Anioły, które nie będą zabijać, zostaną zdrajcami. Ale ja nie chcę mordować. Nie będę. - ostatnie zdanie dodała szeptem, tak jakby ktoś mógłby ich tutaj podsłuchać.
Bała się tej kary, o której słyszała. Ale swój honor ma i zabijać z pewnością nie będzie. Nie mogłaby podnieść ręki na nawet najgorszego kryminalistę. Nie potrafiłaby kogokolwiek skrzywdzić. Nie poradziłaby sobie z takimi wyrzutami sumienia. Obawiała się buntu i myśl, że nie będzie sama, dodawała jej sił. Gdyby miałaby się takiemu czemuś sprzeciwiać w pojedynkę, to nie byłoby zbyt dobrze. Oczywiście nie miała zamiaru mówić głośno, że nie będzie się słuchać, ale po cichu... Najwyżej na jakiś czas ucieknie z Eden. Albo schowa się z Susłem, właśnie. W lesie, tam ich nie znajdą. Ale przecież jest na to za zimno. To może do Desperacji? Chociaż nie, przecież ta też nikogo nie zna... Ale może poznać. Właśnie, miała znaleźć sobie jakiegoś podopiecznego. Co prawda może i jak na razie jej moc silna nie jest, ale zawsze dobrze jest wiedzieć, że czuwa nad kimś dobra duszyczka. Ali by się ucieszyła, to czemu nie jakiś człowiek, mieszkający za murami? O to też się musi zapytać Isao, być może się zna na tym. Ale czy to nie będzie za dużo pytań? Może lepiej sobie odpuścić, pewnie i tak jest teraz zszokowany tym, co usłyszał.
Nagle rozległo się stukanie i drapanie o drzwi. Alicja zamrugała ze zdziwieniem, nie spodziewała się większej ilości gości. Spojrzała pytając na blondyna i wstała, kierując się do drzwi. Zawahała się z otwieraniem, gdy drapanie powtórzyło się, tym razem głośniej. Ponownie zerknęła na Isao; a może tu są podsłuchy? Może już po nich przyszli? Alicja poczuła ucisk w brzuchu, ale szybko otworzyła drzwi. Już miała mówić coś w stylu "nie wiem o co chodzi, to nie my", gdy do środka wpadł feniks.
Hej, co on tu tak. Przecież zawsze spał na dworze.
- Suseł... - mruknęła, patrząc na gramolącego się do środka feniksa. Zwierzak był duży i musiał się położyć, żeby włożyć głowę do domku. Strącił jakiegoś pluszaka, podrapał podłogę, wtoczył się do połowy i tak został, dalej wejść nie dał rady. - Ale... - dodała ze zrezygnacją Ali, ale nie miała serca kazać mu wyjść. Drzwi musiały zostać otwarte na oścież, przynajmniej bestyjka zapełniała swoimi piórami całe wyjście na dwór i chłód nie dawał się tak bardzo we znaki. Spojrzała na Isao.
- Um... On... on tak zazwyczaj nie robi. Nie rozumiem, czemu tak się zachował. - poklepała niepewnie Susła po łbie. Uwielbiała dotyk jego piór, zawsze były tak miękkie w dotyku...
Westchnęła cicho i podeszła do anioła. Domek nie był duży i to podejście oznaczało dwa kroki w tył, ale co tam!

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Gość on Pon Mar 23, 2015 12:53 pm
- Jakoś nie chcę mi się wierzyć w to, że Bóg sam dał nam takie rozkazy. - powiedział krótko, siląc się na nieco spokojniejszy ton. Szło mu to kiepsko, dalej czuć było w nim złość i szorstkość. Isao splótł dłonie ze sobą i pochylił się nieco do przodu, by oprzeć się łokciami o własne kolana, a brodą o swoje złączone dłonie. Myślał uporczywie, analizował całą tą sytuację. Wszystko przedstawiało się bowiem bardzo nieciekawie. - Wydaje mi się, że po prostu zła osoba dobrała się do władzy. Może i Bóg zesłał na ziemię kataklizmy i zarazę, jednak musiał mieć w tym jakiś cel. Może dawał im ostrzeżenie, bądź chciał o sobie przypomnieć. Ale nie mogę uwierzyć w to, że kazał nam zabijać ludzi. W takim razie nasze działania od wielu, wielu lat nie miały żadnego sensu. - powiedział poważnym tonem. Złapał głęboki oddech, po czym ze świstem wypuścił powietrze z ust, odchylając się nieco do tyłu i prostując. Próbował się w ten sposób uspokoić. Zazwyczaj, gdy był zdenerwowany, palił jak smok. Nie chciał jednak palić papierosów w domu Alicji, ani wychodzić i zostawiać jej z tym tematem samą. Może nie znał jej na wylot, jednak uważał, że mimo wszystko poznał ją całkiem nieźle. Wiedział, że była zbyt delikatna i dobra, by kogokolwiek skrzywdzić. Wiedział, że musi się bać tego wszystkiego. Chciał jej pomóc, uspokoić ją, dać poczucie bezpieczeństwa. Choć sam nie był pewien co w tej sytuacji powinni zrobić.
- Także nie zamierzam słuchać rozkazów. W takim razie - co teraz? Ja podróżuję po świecie, rzadko bywam w Edenie. Wątpię, aby ktoś specjalnie latał za mną, by obserwować co robię i ewentualnie wykończyć. - powiedział, sięgając po kubek z czekoladą. Upił kilka łyków, czując słodkość w ustach i dziwne odprężenie wywołane za jej sprawą. Uspokoił się. - A co z Tobą, Alicjo? Myślę, że jeżeli zostaniesz w Edenie i będziesz sobie po prostu żyła tutaj, to nie powinno być problemu. Powinnaś po prostu ograniczyć kontakty z ludźmi i wtedy nie powinni Ci czegokolwiek zarzucać, bo nie będziesz postępować ani zgodnie z rozkazami, ani niezgodnie. Chyba, że nowy Archanioł wpadnie na taki poziom szaleństwa, że rozkaże aniołom wyruszać w świat i robić rzeź... Wtedy uciekaj, Alicjo. Schowaj się w desperacji lub gdziekolwiek tylko uda Ci się dotrzeć. - Patrzył na dziewczynę swoimi szarymi tęczówkami. A było w nich zdecydowanie, hard ducha ale także zmartwienie. Martwił się o nią, chciał jej pomóc. Ta poważna mina do niego nie pasowała, jednak nie był w stanie uśmiechać się w takiej sytuacji.
- Cholera. - warknął pod nosem, uporczywie mierzwiąc swoje włosy z tyłu głowy. - Gdybyśmy tylko w jakiś sposób mogli być w stałym kontakcie, w razie gdyby cokolwiek się działo, ruszyłbym od razu, aby Ci pomóc. - mruknął z niezadowoleniem.
Zostawił swoje biedne włosy w spokoju. W tym właśnie momencie aż drgnął, kiedy usłyszał szuranie do drzwi. To zabawne, że pomyśleli o tym samym. On także w pierwszej chwili pomyślał 'Cholera, przyszli po nas. Są szybcy'. Anielskie serce przyspieszyło tempo bicia, jednak nie ruszał się z miejsca. Uporczywie patrzył na Alicję i czekał na to, co się stanie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy do domku władował się (albo raczej prawie się władował) Feniks dziewczyny. Czując wyraźną ulgę, roześmiał się głośno i wstał z krzesła.
- Hej, Suseł! Ależ nas wystraszyłeś, mały draniu! - zawołał wesoło, z wyraźnym rozbawieniem, podchodząc bliżej Feniksa. Ukucnął przy nim i wyciągnął dłoń w jego kierunku. Chciał dotknąć jego łba, pogłaskać go po nim, ale nie był pewien, czy to dobry pomysł. Spojrzał pytająco na Alicję, ciekaw czy mu na to pozwoli, czy ostrzeże go, że zwierzę może źle zareagować na dotyk obcej osoby. Jeżeli mu pozwoliła - zaczął głaskać feniksa.
- Właściwie dlaczego akurat Suseł? - spytał, spoglądając z zaciekawieniem na dziewczynę.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Czw Mar 26, 2015 8:21 pm
Ali zgadzała się z Isao. Z pewnością ktoś zły dobrał się do władzy. Podobno wszyscy go znają, ale dziewczyna i tak go nie posłucha. Rozumie, że sąd boży, ale można to wszystko załatwić w inny sposób, niż zabijanie niewiernych. Alicja ma zamiar im pomagać, nawet jeśli będzie to oznaczało zdradę swojej rasy. Może i nie jest ciekawie być wyrzutkiem aniołów przez całą wieczność, ale damy radę. Panna Wieczorek miałaby nie dać rady? No proszę Was.
"A co z Tobą, Alicjo?"
Huh, dobre pytanie.
Dziewczyna sama nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Zostać w Edenie? O, nie. Co prawda Ali jeszcze nie poruszyła tematu związanego ze znalezieniem podopiecznych w Desperacji, ale... to się jakoś później ogarnie. Martwiła się tylko, czy aby nie dostanie opieprzu od Isao. Że niby za mało umie, nie da rady, zabiją ją. Jakoś sobie poradzi.
Jakoś.
- Jeszcze nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. - stwierdziła, bawiąc się kosmykiem włosów. - Być może jednak się mną zainteresują. Spróbuję się nie wychylać, mogą jednak zwrócić na to uwagę. Już pewnie ten Metatron zauważył, że nie dałam mu do poświęcenia broni. - prychnęła.
Najwyżej ucieknie.
Och, wspaniały plan, Alicjo. Z pewnością mała, drobna dziewczyna da sobie radę wśród wymordowanych. Nawet pojęcia nie ma, jak to tam wszystko wygląda. Jednak... jednak gdyby znalazła jakiegoś podopiecznego, to nie byłoby problemu. W dwójkę zawsze raźniej, prawda?
No i sobie również zdała sprawę, że czuje się w obecności Isao trochę pewniej. Momentalnie się tym zestresowała, ale poczuła też... dumę. W końcu idzie jej coraz lepiej z kontaktami z ludźmi. W końcu jakiś sukces!
Feniks widocznie polubił Isao. Dał się pogłaskać przez chwilę i nawet przymknął z zadowoleniem oczka, ale gdy dwójka podeszła do niego, ten się wycofał. A raczej wyczołgał, kolejny raz znacząc podłogę kreskami. Nie żeby Alicja się tym przejmowała, dom nabiera przez to charakteru.
- Suseł to z książki o Alicji w Krainie Czarów - odparła automatycznie, wpatrując się w feniksa. Ten zachowywał się dość dziwnie. Tak, jakby chciał ich wywabić na zewnątrz. Gdy wreszcie udało mu się wyleźć na zewnątrz, Ali wyszła za nim. Spojrzała na kwilącą piłkę, którą Suseł trącał nosem. Chwila, piłki zazwyczaj się nie odzywają. Anielica podeszła ostrożnie bliżej i jej oczom ukazał się młody feniks. Jego barwa różniła się od tej, co miał Sus. Gdy starszy z ptaków  miał pióra mieniące się złotem, czerwienią i pomarańczem, to ta ptaszyna była cała złota, nie licząc końcówek piór i ogona, te były jakby wykąpane we krwi. Dziewczyna uklękła i bez słowa wzięła młodego na ręce. To chyba nawet była samiczka, różniła się trochę wyglądem różnych części ciała od Susła. Alicja dopiero po chwili sobie zdała sprawę z tego, co to oznacza.
Sus z poczuciem spełnionego obowiązku poszedł chrapać pod swoje drzewo.
Ali spojrzała na złotą kulkę.
Złota kulka spojrzała na nią.
Mały dziób otworzył się i maleństwo wydało z siebie głośny wrzask.
- Isao... - jęknęła blondynka, gapiąc się na młodego feniksa. - Chyba popsułam...
A może jednak głodne? No a skąd dziewczyna ma to wiedzieć, nie zna się na zwierzakach. Nie miała pojęcia, ile te feniksiątko może mieć miesięcy. Co prawda było dość ciężkie i wielkości małego dziecka, ale przecież sam Suseł jest większy od Alicji...

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Gość on Wto Mar 31, 2015 8:04 pm
Isao także mało był zainteresowany faktem, że wszyscy znali nowego Archanioła. On także go znał, choć nie był pewien czy poznał go osobiście, czy jedynie o nim słuchał. Chłopak dużo podróżował więc często dowiadywał się różnych rzeczy od innych aniołów podczas swoich krótkich pobytów w Edenie. Tak jak to miało miejsce przed paroma chwilami. Nie można było się więc dziwić temu, że mógł wielu osób nie znać i sporej ilości rzeczy nie wiedzieć. Przydałby mu się posłaniec.
Martwił się o Alicje. Posłaniec na prawdę byłby bardzo przydatny, jednak nie łatwo było takiego zdobyć i oswoić. Isao nie bardzo wiedział jak miałby tego dokonać, więc nawet nie próbował. Choć nigdy nie był on mu tak potrzebny jak teraz. Chciałby móc bronić Alicji, wiedzieć co się u niej dzieje nawet wtedy, gdy będzie daleko. Ale bez posłańca było to niemożliwe. Cóż za okrutna osoba mogłaby skrzywdzić tak potulną, dobrą i uroczą osóbkę jak ta anielica? Nie potrafił sobie tego wyobrazić.
- Zawsze możesz powiedzieć, że nie masz broni. Nie mieszkasz tutaj długo, Alicjo. Myślę, że będą w stosunku do Ciebie bardziej wyrozumiali, więc nie powinnaś się bać. Ale w razie czego - uciekaj do Desperacji lub gdziekolwiek indziej, byle z dala od tych psychopatów. - powiedział, patrząc na nią z wyraźną troską. Temat był dość nieciekawy. Budził grozę, strach przed nieznaną przyszłością oraz wywoływał gęsią skórkę na ich delikatnych, anielskich skórach. Ale wtedy wkroczył feniks, który przerwał im tę wywołującą wiele nieciekawych odczuć rozmowę. I dobrze. Miał zwierzak wyczucie. I najwyraźniej polubił Isao, co bardzo zadowoliło blondyna, który nie często miał możliwość dotykania takich stworzeń.
- Ah tak. Bo mi się suseł kojarzy po prostu ze śpiochem. - wyjaśnił, patrząc na dziewczynę i uśmiechnął się.
Feniks wyczołgał się z domku, co niezbyt spodobało się aniołowi. Chciał go jeszcze raz dotknąć i pogłaskać, ale przecież nie będzie wybiegać za nim z domu. Ale zwierze najwyraźniej chciało, aby wyszli. Tak więc zrobili. Z początku Isao kompletnie nie wiedział co się dzieje, jednak szybko wszystko stało się jasne. Feniks najwyraźniej chciał im pokazać kulkę, którą trącał nosem. Ale to nie była zwykła kulka. Kulki się nie odzywają, nie wydają z siebie dźwięków. Zainteresowany chłopak podszedł bliżej Alicji, gdy ta już trzymała zwierzaka na rękach. Spojrzał na to lekko zdezorientowany. Nigdy by się nie spodziewał, że będzie świadkiem takiej sytuacji.
- Czemu popsułaś? Może jest głodny? - spojrzał na nią pytająco. Rozłożył bezradnie ręce. - Nie mam pojęcia jak się zajmować małymi feniksami czy innymi zwierzakami. Ale nie sądziłem, że feniksy się tak biorą znikąd. - powiedział, oczywiście nieco żartując - Albo masz po prostu szczęście, albo je przyciągasz jakąś nadnaturalną siłą. - stwierdził. Niewiele mógł jej pomóc, niestety.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Alicja on Pią Kwi 03, 2015 6:32 pm
Alicja zagryzła wargę. Powiedzieć, czy nie powiedzieć o swoich planach aniołowi? Musi coś wymyślić. Być może Desperacja nie okaże się takim miejscem, gdzie powinna być.
Och, to przecież oczywiste, głupia. Spękana ziemia z pewnością nie jest dla Ciebie.
Co nie zmienia faktu, że oni potrzebują pomocy. Teraz, w tej chwili, gdy anioły zaczną zabijać, to co mają zrobić ludzie tam mieszkający? Tylko Ali i kilkoro innych zbuntowanych aniołów może pomóc.
Nie dasz tam rady.
Nie, Ali nie jest słaba. Potrzeba czasu, żeby zobaczyć w niej siłę, którą przewyższa wielu S.SPEC'ów.  Może i nie fizyczną, ale och, czy tylko o to chodzi? Są dużo ważniejsze rzeczy, niż jakieś tam  rzucanie wymordowanymi o ścianę. Władza to tchórze. Boją się Desperatów. Wolą kryć się za murami i udawać, że mają przewagę. A nie mają.
Nie masz pojęcia, co tam jest. Skąd wiesz, że są silni?
Panna Wieczorek zdała sobie sprawę, że naprawdę nie wie co może się tam kryć. Ale da radę. Najwyżej ucieknie.
No i nareszcie ma jakiś plan na życie. Bo przecież gdy była jeszcze zwykłą uczennicą, to nie miała żadnych perspektyw na dalsze życia. Być może pisałaby bajki na dzieci, ale co dalej? Nudne życie? No ale Ali chciałaby skakać do wody z wodospadu, wymykać się w nocy do lasu i słuchać, co szepczą drzewa, biegać po łące i wspinać się po gałęziach, by dotknąć chmur. Ma nadzieję, że kiedyś się odważy żyć. Bo to jest w sumie najważniejsze, prawda? Nie wygląd, nie pochodzenie, nie wykształcenie. Tylko to, jak ma się zamiar żyć. To jest najważniejsze i z biegiem lat każdy to sobie uświadamia. Po co tracić czas na takie rzeczy, jak plotki. Bo pod koniec życia nagle się okaże, że jednak straciliśmy jedyną taką szansę, by zrobić coś troszkę szalonego. Nie ważne, co mówią inni. Ważne, co czujesz Ty.
Alicja zdała sobie z tego sprawę po swojej śmierci. Nadal walczy ze strachem, ale nie odważyła się na zrobienie tych wielu innych rzeczy, o których marzy. Być może kiedyś wreszcie skoczy z tego cholernego, głupiego wodospadu i podczas lotu będzie się śmiała tak głośno, że spłoszy ptaki. Ale na razie to się nie stanie, bo Ali nie potrafi głośno się śmiać. Delikatny uśmiech, cichy śmiech - i tyle. Przez całe życie tak chowała swoje emocje, że w tej chwili nie potrafi ich ruszyć. Jej dusza jest jakby zatopiona  w diamentowym krysztale, tak trudnym do rozbicia, że nikomu się tego jeszcze nie udało, nawet samej Ali. A ta głośna, nieco zwariowana część blondynki tylko czeka na choćby najmniejszą rysę, żeby wreszcie móc uciec z więzienia i rozwinąć skrzydła. Anielica potrzebuje do tego tylko jednego. Jednej, malutkiej rzeczy, o którą bardzo, bardzo trudno.
Przyjaciela.
To właśnie on skruszy diamentowe więzienie prawdziwej natury Alicji. Będzie pierwszą osobą, która pozna Alicję, a nie jej fobię.
Wszystkie takie myśli błądziły gdzieś na skraju jej mózgu, co jakiś czas dając o sobie znać, ale nie na tyle, żeby dziewczyna mogła się nad nimi głębiej zastanowić. Tak, jakby bała się samej myśli o tym, że kiedykolwiek mogłyby się spełnić jej marzenia.
Teraz panna Wieczorek była zajęta jedynie małą, delikatną kulką w jej ramionach. Piórka miał jeszcze delikatniejsze niż Suseł. Jak małe płomyki, które liżą dłoń nie gorącem, a ciepłem. Tak, pewnie jest głodny. Pewnie o to chodzi. ... co jedzą małe pisklaki?
Dobre pytanie.
Dziewczyna wbiegła do pokoju, wciąż trzymając w ramionach piszczące ciałko. Położyła je na łóżko i otoczyła pluszakami. Młody feniks zajął się jednym misiem, metodycznie żując jego łapę. Alicja zawahała się przez chwilę, patrząc to na kuchnię, to na pisklę.
- Um... Isao, popatrzysz chwilkę, czy niczego nie spali? - zapytała, biegnąc do kuchni. Wyjęła wszystko z półek i schowka w śniegu, po czym nalała do miseczek mleko i wodę, a na talerze położyła trochę kurczaka, twaróg, szynkę, ser i chleb. Zaniosła to po kolei i położyła przed feniksem, podtykając mu wszystko pod dziób.
Feniks obwąchał wszystko i rzucił się na to, co mu najbardziej się podobało, a potem wypił całą wodę. Gdy się najadł, znów zaczął żuć misia, a Ali odetchnęła z ulgą.
- Dobrze, wiem czym go... ją? Tak, to chyba dziewczyna... Wiem, czym ją karmić. Dziękuję za pomoc. Isao, jak jest w Desperacji? Wiesz... jak to tam wygląda życie, jak przeżyć?
- w jej oczach widać było wdzięczność.

_________________
xXx
And if we should die tonight,
then we should all die together


     



Alicja
-----------
Odrodzona

avatar

Liczba postów : 161
GODNOŚĆ : Alicja Wieczorek.

Powrót do góry Go down

Re: Drewniana chatka Alicji    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 2 1, 2  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Rajskie miasto