Strona 8 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Yū ✿ on Nie Sie 26, 2018 11:44 am
Brak reakcji ze strony wymordowanego odbił się nieprzyjemnym pomrukiem ze strony ochroniarza. Być może emanował spokojem, ale nie znaczyło to, że miał w sobie niekończące się pokłady cierpliwości. Nie mógł doczekać się reakcji Ezry, dlatego po jeszcze jednym znaczącym odkaszlnięciu skierował na niego swoje wielkie łapska i bez skrupułów chwycił mężczyznę za fraki. Palce zacisnęły się na kołnierzu. Z siłą goryla ochroniarz podniósł mężczyznę ze stołka, a potem trochę go prowadząc, trochę wlokąc po ziemi wyprowadził grzecznie za drzwi hotelowego baru. Obyło się bez większych problemów i trudno powiedzieć czy to z powodu nagłego zmiany nastawienia Ezry, czy może dlatego, że wżynający się w gardło skraj kołnierza mógł go pozbawić na kilka krótkich chwil tlenu.

Marcelina w tym samym czasie mogła skorzystać z zamieszania i ulotnić się spod baru. Czujne oczy kobiety-mężczyzny wychwyciły ją w ostatnim momencie, gdy była już kawałek od blatu. Wyglądało to tak, jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ponieważ uniósł do góry rękę i otworzył usta, ale w ostatnim momencie zrezygnował ze swojego planu.

---

Ezra: z/t. Podduszony (1 post obolałego gardła), obtarte kolana, brudne i zniszczone nogawki spodni. Wyrzucony z baru.
Marcelina: może opuścić bar.


Koniec ingerencji



Hotelowy bar. - Page 8 CqtJXMy

Oh, you fool, there are rules,
I am coming for you
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Marcelina on Nie Sie 26, 2018 5:03 pm
Najwyraźniej Marcelina podjęła decyzję o cichej ewakuacji w odpowiedniej chwili. Gdy tylko jej stopy dotknęły chłodnej posadzki Czarnej Melancholii, atakujący ją wcześniej wzrokiem mężczyzna nie zdołał zareagować, za to ochroniarz okazał się zdecydowanie mniej cierpliwy i szybko chwycił mężczyznę, ciągnąc go za fraki i wyrzucając z baru. Marcelina z ulgą odetchnęła, czując narastające zmęczenie. Właściwie to nie miała ochoty na rozmowę z nieznajomym, a jego podejrzany, znajomy zapach przestał dziewczynę już interesować. Nie miała ochoty z nikim rozmawiać, a kto wie, co mogłoby wyniknąć z dyskusji dwójki wymordowanych.
Dostrzegła niespokojne ruchy mężczyzny-przebierańca, na całe szczęście ten odpuścił jej i nie odezwał się ani nie próbował zatrzymywać dziewczyny. Ta szybko opuściła bar, postanawiając zostać w hotelu na jedną noc i zregenerować siły. W recepcji wszystko poszło sprawnie; Marcelina otrzymała mały, trochę obskurny pokój. W tamtym momencie nie było to jednak najważniejsze.

z/t



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030
7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
Marcelina





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Nier on Pon Paź 01, 2018 11:44 am
Dotarcie z Burdelu do Czarnej Melancholii trochę trwało. W międzyczasie i tak zajrzałem do swojej małe dziupli, aby dokładniej przygotować się na tutejszą wyprawę. Nie wiedziałem, czego oczekiwał ode mnie klient, ale łapałem się każdej roboty, którą mi zaserwowano. Pewnie właśnie dlatego swojemu dobrego przyjacielowi, który jest tutejszym barmanem, zostawiłem swój numer na wypadek gdyby. Gdyby ktoś szukał kogoś do czarnej i brudnej roboty. Do takich nadawałem się idealnie, a jeśli zlecenie było związane z moim fachem, cieszyłem się jak głupi.
Nie mając nic więcej do roboty, bo sprawa z Miau chcąc nie chcąc przeciągnie mi się w nieznanym dla mnie czasie, wolałem zająć się rzeczami ważniejszymi. Między innymi spotkanie z nowym klientem, od którego chciałbym brać stały dochód i mu się jako tako przypodobać (w usługach oczywiście, nic więcej nie miałem na myśli!), było teraz moim priorytetem. Dlatego nie zwlekając ani chwili dłużej, spotkałem się w umówionym miejscu z niejaką Laurą, czekając na jej przybycie na dość neutralnym gruncie — czyli w Czarnej Melancholii. Dla nas było to znajome miejsca, a ja dodatkowo czułem się tutaj jak u siebie w domu. Zawsze gdy przekraczałem próg tego budynku, czułem na sobie przyjemny dreszcz przeróżnych wspomnień.
Heh, to były czasy.
Usiadłem przy barze, zagadując jedną z tutejszych pracownic. Dzisiaj mojego kumpla nie było, ale to nie stało na przeszkodzie, aby umilić sobie czas szklanką alkoholu. Sączyłem dostany alkohol, wypytując tutejszą obsługę, czy przypadkiem ktoś o niego nie pytał. Bo kto wie? Może Laura przyszła tu o wiele wcześniej i czekała na mnie jak głupia przy jakimś stoliku. Gdy nasunęła mi się taka myśl, napisałem do niej wiadomość, że już czekam przy barze, opisując swoje mniej lub bardziej charakterystyczne cechy wyglądu. W końcu nie domyśli się, że ten debil siedzący na stołku barowym, to ktoś, kogo może szukać. Chociaż? Kobiety podobno mają coś w rodzaju szóstego zmysłu. A Ty jak uważasz, bracie?


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Hotelowy bar. - Page 8 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Laura on Pon Paź 15, 2018 10:52 pm
Faktycznie, można było mówić jedynie o zalążku luksusu, który próbowano wprowadzić do hotelu czy całej prowizorki miasta. Z drugiej strony, trochę słabo, że gdy tylko wybyła z Desperacji na dobre, znów zrobiła się z niej panienka z miasta, z odrazą unosząca brew na widok piasku i gnoju. Nawet jeśli mieszkała w podziemiach M3. A może to tylko natura medyka wzdrygała się, wiedząc, co dzieje się w kuchni i na zapleczach. I co się nie dzieje.
Wmaszerowała do baru, lekko tupiąc wysłużonymi traperami o okutych noskach. Twarde, wytrzymałe, wygodne. Lubiła te buty. (Szczególnie, gdy do przejścia miała więcej niż dwie przecznice w M3.) Na ramieniu wczepiony w sweter siedział Kromstak, ale wzrok lekarki zdecydowanie odradzał próby zrobienia z Nany pieczystego. Tak samo jak nóż wsunięty za pas elastycznych spodni. (Nikt nie musiał wiedzieć, że odkąd olała próby szkolenia ją przez Ciro, najlepiej radziła sobie z ostrzem w kuchni.) Niewielka torba na długim pasku przełożonym w poprzek piersi nie mogła być ciężka, bo kobieta poruszała się lekko, niemal niezauważalnie kołysząc biodrami. Albo była silniejsza niż się na takie chuchro wydawało. Kto ją tam wie.
Spóźniona o siedemnaście minut bo nieprzewidziane okoliczności skierowała się do kontuaru, który mógłby być czystszy i przechyliła nad stołkiem, ignorując telefon, który właśnie zapiszczał w czeluściach torebki. Gdy złapała wzrok barmanki, poczekała na dobry moment, by prawie grzecznie wciąć się w słowo koneserowi desperackich trunków, który siedział obok. Bo ja tylko na chwilkę..
– Szukam Niera. Gościa od elektroniki, który umówił się tutaj dziś z pracodawcą.




Dobry ratownik to żywy ratownik


Laura





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Yū ✿ on Czw Paź 18, 2018 8:30 pm
Wydarzenie z kostek
Poziom: Łatwy

Strumień klientów przelewających się przez wrota baru słabł porankami, ale wzmagał się, jak teraz, gdy zbliżała się wieczorowa pora. Skraj ciepłego kąta, posiłek, trunek i bezpieczeństwo były warte własnej, wygórowanej ceny. Płacono przeróżnie: wymieniając towar ukraszony z terenów miasta, monetami z wątpliwej wartości kruszcu, wykonując drobne zlecenia albo pracując na zapleczu, gdy dobrze znało się już tutejszych właścicieli. Życie tutejszych mieszkańców nigdy nie bywało nudne, lecz także oni urozmaicali sobie życie poszukując jeszcze bardziej intrygujących zjawisk i sytuacji.
Była 18:12, tłum w okolicach baru gęstniał, powietrze stawało się nieznośnie gęste, pełne dymu palonych ziół, oparów alkoholu i smrodu nieumytych ciał. Wszystko jednak kumulowało się w okolicach lewej strony kontuaru, gdzie w krzykach i kontrolowanej szamotaninie obracało się kilku ubranych lepiej niż przeciętnych desperat mężczyzn. Skórzane kurtki i berety na posiwiałych, w niektórych przypadkach nadal gęstych, czuprynach, spodnie z ilością dziur mniejszą niż uznaje się to za modne, a poza tym kabury z bronią, a nawet wypełnione dość wyraźnie plecaki. Nawet ci mniej dotychczas zainteresowani kierowali wzrok na zgromadzenie, które powoli wychodziło z ram koła wzajemnej adoracji i co raz aktywniej udzielało się w barowym natłoku wszelkich bodźców.
 — Dwie świnie i naboje! Na głowę matki obiecuję, dwie grube świnie z mojego domu i to wszystko! — mówił jeden przejętym głosem, pakując coś innemu do rąk.
Ten drugi, postawny europejczyk odsuwał głowę na bok w sposób oczywistej odmowy. Mruczał coś pod nosem i krzyżował ramiona na klatce piersiowej.
 — Pistolet! Strzela, sam możesz sprawdzić, ale na tyłach! — odezwał się inny głos.
Przez moment nastąpiła cisza, a potem jeszcze jedno odmowne charknięcie mężczyzny. Wtedy także do głosu doszły kolejne osoby rzucając na głos swoje propozycje przepełnione wrażeniem burżuazji.
W cienia sali do zebranych podszedł nieduży chłopiec z kapturem na głowie, który zainteresowany zbiegowiskiem chciał odkryć źródło tak wielkiego zainteresowania. Zatrzymał się niecały metr od pleców chrząkającego mężczyzny i odskoczył nagle, gdy coś warknęło wściekle. Pod nogami desperata znajdowała się niewielkich rozmiarów klatka okryta grubym, prześcieradłowym materiałem.
Zaciekawienie wzięło górę i z miejsc powstała kolejna grupa gapiów, która teraz szerokim łukiem gromadziła się przy barze oddzielając od siebie Niera i Laurę tak, że w tym momencie nie mogli się już nawet widzieć. Ktoś trącił wymordowanego łokciem, inny korzystając z okazji złapał Laurę za pośladek, a potem wtopił się w tłum.



Hotelowy bar. - Page 8 CqtJXMy

Oh, you fool, there are rules,
I am coming for you
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Nier on Wto Lis 06, 2018 2:15 pm
Nie wiem dlaczego, ale śmiać mi się zachciało, gdy nieświadoma niczego kobieta podeszła do baru jakby nigdy nic i zaczęła o mnie wypytywać. Oczywiście uśmiechnąłem się półgębkiem tylko i wyłącznie do barmanki, nie zdradzając po sobie, że ja to ja. Zrozumiałem szybko, że to właśnie ta dziewczyna miała dla mnie zadanie oraz to, że nie zdążyła przeczytać wiadomości ode mnie. No bo po co? Lepiej utrudnić sobie życie niż ułatwić.
Gość od mechaniki, nie elektroniki. I siedzi tutaj — wskazała na mnie palcem, poprawiając przy okazji dziewczynę, kręcąc przy okazji głową z politowaniem, ale ciężko było powiedzieć, do kogo ten gest skierowała. Natychmiast wróciła do swojej pracy, a ja, prostując się na krześle, posłałem uśmiech w stronę Laury, puszczając na ten moment szklankę z alkoholem.
Cześć. Jak rozumiem, to Ty jesteś Laura. Nie wiem jak bardzo Ci się śpieszy, więc sama zdecyduj czy chcesz od razu przejść do konkretów czy najpierw wolisz się czegoś napić — odparłem dość neutralnie, na nowo chwytają alkohol w szklance,
Prawdą było, że chciałem wiedzieć, z kim mam do czynienia. Upominanie się o zapłatę za konkretną usługę jest naprawdę irytujące, a chcę wiedzieć, czy dziewczynę na moje usługi w ogóle stać. I przede wszystkim co ma mi do zaoferowania. Nim jednak zdążyłem ją o cokolwiek zapytać, nagły harmider wtargnął do Melancholii i nawet gdy było już wyjątkowo tłoczno, to tak przez bandę sprzedających zrobiło się jeszcze bardziej głośno. I tłocznie. Do tego stopnia, że straciłem swoją klientkę z oczy, na co przekląłem pod nosem. Spojrzałem ostro i gwałtownie w stronę, gdzie robił się największy tłok. Słysząc jakieś warknięcie sam byłem zaciekawiony, co mogło być w tej klace, którą nagle wszyscy się zainteresowali. Westchnąłem ciężko, dopijając trunku, a gdy tłumu zaczęło być trochę mniej, zacząłem szukać Laurę. Nie chciało mi się wierzyć, że akurat dzisiejszego dnia był tutaj ruch sporo większy niż zazwyczaj.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Hotelowy bar. - Page 8 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Laura on Pon Lis 26, 2018 9:31 pm
Gdyby Laura wiedziała jak młodo ją oceniają, chyba by się zarumieniła! Mówić "dziewczyna" o nieomal 27-letniej osobie! Ach te wymienne części i idealnie pracująca homeostaza! Żyć nie umierać! (Dosłownie.)
Gdy dziewczyna za barem wskazała draba obok, lekarka prawie się do siebie uśmiechnęła. Takie przypadki prawie się nie zdarzają. Nie zauważyła spojrzenia jak-jej-tam, bo przeskoczyła od razu do informacji, którą kelnerka jej podała i zmarszczyła brwi, wpatrując się w przedstawionego jej Desperata.
- Nie będziesz w takim razie w stanie wykonać zlecenia - oświadczyła, zanim jeszcze zdążył otworzyć usta do "cześć". - Wprowadzono mnie w błąd.
Nim jednak zdołała naświetlić, skąd ten wniosek, lub nim on zechciał dopytać co to wszystko ma znaczyć, tłum poprzednio leniwych gapiów przesunął się falą do przodu, ku kolejnemu ośrodkowi zainteresowania, potrącając wszystkich, których nie zaciekawiło znalezisko. I ona, i jegomość zostali zgarnięci przez ludziska tak jak przypływ zagarnia piasek z plaży - i z taką samą finezją i wyczuciem zostali też rzuceni na dwie różne strony. Nawet nie zdążyła sarknąć na potrącające ją ciała, spojrzeć czy Kromstak nadal trzyma się jej ramienia, a już było (potencjalnie) po wszystkim. Jedynie ręka, swobodnie macająca jej pośladki pośród tłumu winna zostać ukarana - tak więc gdy poczuła, że było to więcej niż przypadkowe dotknięcie, jej protezowana ręka wystrzeliła za siebie z, well, prędkością maszyny i jeśli schwytała winowajcę, ścisnęła dorwany nadgarstek nieomal go miażdżąc. Równocześnie uruchomiła kamerę oczną w podczerwieni, by zobaczyć na wszelki wypadek czy gość ma też kontrę w spodniach.
Szczekanie gdzieś spod stołu i przeciskający się tłum interesowały ją mniej. Nier z kolei, nadal chyba stojący przy barze, mógł chwilę poczekać.




Dobry ratownik to żywy ratownik


Laura





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Yū ✿ on Czw Lis 29, 2018 7:57 pm
 Tłum kumulował się przy jednym z stolików baru, ale fale ludzi odbijały się na boki w sposób całkowicie niekontrolowany. Momentami wydawało się, jakby grupa zainteresowanych przerzedziła się, ale w następnej chwili pojawiały się kolejne twarze, a co ważniejsze szerokie bary przepychających się wszędzie mężczyzn i kobiet. W kilku wypadkach trudno było w ogóle rozpoznać płeć interesanta, gdyż zwierzęce cechy przeważały nad ludzkim.
 Nier został zepchnięty pod bar, co w dużej mierze oznaczało, że nie ruszył się zbytnio ze swojej pierwotnej pozycji, ale Laurę porwało morze klientów. W mgnieniu oka zepchnięto ją bliżej przeciwległej ściany tak, że mogła z bardzo bliskiej odległości oglądać wywieszone tam paskudne obrazki. Wszystko potoczyło się jednak tak, że w tym momencie nie mogli się bezpośrednio widzieć, ani słyszeć.
 Mężczyzna zachował spokój, najwyraźniej nie interesowało go zastałe zamieszanie. W spokoju oddawał się swoim czynnościom w nadziei, że Laura sama znajdzie do niego dojście. Wyglądało na to, że on jako jeden z nielicznych nie stracił głowy z powodu nagłej niezwykłej okazji, która tej nocy zawitała w hotelowym barze. Z dźwięków dochodzących z okolic klatki i nóg zebranych mógł wyłapać jedynie, że chodzi o jakieś zwierzę, niewątpliwie żywe.
 Kobieta-biomech miała jednak nieporównywalnie gorzej. Pierwsze klepniecie w pośladki mogło być tylko początkiem wykorzystywania jej niefortunnego położenia. Na szczęście szybko przystąpiła do działania. Machnęła ręką i pochwyciła kogoś, ale gdy czujne spojrzenie zechciało namierzyć sprawcę, wszystko podzieliło się na dwie części. Okazało się bowiem, że chwyciła i zmiażdżyła nadgarstek jednej z kelnerek, która cierpiała z powodu tłoku równie mocno i wyglądała na niegroźną, a jednocześnie spojrzenie pani medyk wykryło uciekającego podlotka, chłopaka, który puścił jej jeszcze oczko, zanim wcisnął się pomiędzy dwóch barczystych mężczyzn.



Hotelowy bar. - Page 8 CqtJXMy

Oh, you fool, there are rules,
I am coming for you
Yū ✿





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Nier on Nie Gru 16, 2018 1:11 pm
To jeszcze się okaże — odparłem, bo prawdą było, że nie wiedziałem, o co chce poprosić mnie kobieta. Kelnerka też nie do końca wiedziała, że biorę się dosłownie czegokolwiek, więc obeznanie w niektórych rzeczach już mam. Poza tym, widać było, że dziewczyna przy barze średnio wiedziała, na czym polega inżynieria mechaniczna. Przez co zrównała mnie do januszowego mechanika, który coś tam naprawi, coś przykręci i będzie dobrze.
Nim jednak udało się jakąkolwiek konwersację przeprowadzić, straciłem dziewczynę z oczu, a nieprzyjemny tłum na upór szedł w stronę czegoś, co wzbudzało ogromne zainteresowanie wśród innych. Faktycznie, takie okazje rzadko kiedy miały miejsce, więc wcale nie dziwi mnie to, że wszyscy zgromadzeni rzucają się na to jak jakieś sępy. Mimo wszystko było to irytujące, bo przez to zamiast zacząć słuchać zadania, którego nawet nie wiem, czy będę wstanie zrobić, to trzeba było się bawić w kotka i myszkę pośród gapiów. Co tak właściwie wzbudza zainteresowanie zebranych desperatów? Jakaś warcząca bestia, która może upierdolić rękę każdemu, kto się do niej zbliży? Najprawdopodobniej.
Westchnąłem ciężko, widząc, że szanse na znalezienie Laury będą raczej dość marne, więc usiadłem z powrotem na swoim miejscu, dopijając alkohol już do końca. Tym samym zerknąłem w stronę zgromadzonych nieludzi, a także powiodłem spojrzeniem za odgłosami, które dochodziły od sprzedających. Klatka, a w nim zamknięte stworzenie. Ciekawe, ile mordowali się nad tym, aby coś takiego złapać. Mimo to nadal nie skłoniło mnie do tego, aby powstać i udać się za tłumem desperatów, by z równym zaciekawieniem przyglądać się czemuś, co może okazać się kolejną klapą. Sporo było oszustów, a ja jednak wolałem poczekać na kobietę, która mam nadzieję przeciska się przez ten cholerny tłum nieludzi i mimo wszystko stara się mnie odnaleźć. Gdyby nie to, dawno opuściłbym to miejsce.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Hotelowy bar. - Page 8 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Laura on Nie Gru 23, 2018 11:54 pm
Nie była wystarczająco szybka – ta myśl jako pierwsza pojawiła się w świadomości Laury, równocześnie z nakazem poluzowania uchwyconej ręki. Kelnerka nie była wszak niczemu winna. Jedyne, co lekarka mogła teraz zrobić, to spróbować zatrzymać dziewczynę, którą zraniła – i miała nadzieję, że nie na stałe. Przeniosła dłoń wyżej, na jej przedramię, jedynie lekko je trzymając – na znak, iż chce jej uwagi. Zaczepiającego ją młodzieńca skwitowała prychnięciem pod nosem – ktoś, kto nawet nie czeka na reakcje nie jest wart pokazania fakasa – i skupiła uwagę na pracownicy:
– Tak bardzo cię przepraszam – skrucha była bardzo dobrze widoczna na twarzy lekarki. – Co za pieprzony złamas – wymamrotała pod nosem. – Czy nic ci nie zrobiłam? Możesz poruszyć dłonią? Jestem lekarzem – dodała, jakby gdyby szkoda miała się odwrócić. – Jeśli pozwolisz, chcę ją zbadać i opatrzeć.
Dziewczyna poruszyła palcami, z wykrzywioną twarzą, ale zawsze. Chwilę później czmychnęła dalej, do kuchni, przebijając się przez oporny tłum. Laura pozwoliła jej na to, nie chcąc sprawiać więcej problemów. No tak, nikt nie chciał stracić pracy w tak dobrym (jak na Desperację) miejscu. Coś na kształt podziwu rozkwitło w głowie kobiety. Ona sama brała zwolnienie gdy czuła się choć odrobinę chora czy niedysponowana po misji – nie była darmozjadem, ale zdecydowanie można ją (było) zaklasyfikować jako wygodnisia. Teraz na siłach podtrzymywało ją poczucie misji (hahaha), a może raczej poczucie bycia naprawdę potrzebną – odkąd trójka pozostałych medyków nie dawała znaku życia i na placu boju pozostali ona, Adam – naczelnik szpitalika i nieco starodawny android medyczny.

Skoro mowa o poczuciu bycia potrzebnym – a może poczuciu misji – uwagę tłumu najbliżej wyjścia przybytku przyciągnęły inne, smakowite plotki (czy wieści, kto tam Desperację wie): mianowicie Szpital Ostatniej Nadziei właśnie sobie pogodnie płonie. (Nie była to do końca prawda, ale kto bym ufał plotkom.)
Laura uniosła głowę i nastawiła ucha jak tropiący pies – próbowała wyłowić z szumu przekazywanych słów jakieś istotne, w końcu jednak dorwała zapalczywie opowiadającego o szpitalu jegomościa. Pomimo, że był tęższy, chyba przestraszył się intensywności płonącej (hahaha) w zielonych oczach kobiety i udzielił jej potrzebnych informacji. Płonie, wybuch, swądek mydła i popiołu.
Nadal pamiętała, jak na ostatnim zebraniu Łowców Kami-dono informowała o zerwaniu kontaktu i współpracy z desperackim szpitalem, ze względu na brak informacji. To można było samemu wybrać się po te informacje, i to zamierzała teraz na własną rękę zrobić. Zresztą, zawsze lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć.
Po uzyskaniu ogólnych wskazówek od mężczyzny, przecisnęła się z trudem, pomagając sobie niemałą masą ciała i obsesyjnie pilnując torby u boku i kromstaka na ramieniu, do swojego (niedoszłego) zleceniobiorcy. Cóż, pytał, czy chce przejść do konkretów. Owszem, chciała.
Stanęła naprzeciwko desperata i najbardziej uniwersalnym z gestów wskazała kciukiem wyjście z baru, w razie gdyby jej nie dosłyszał:
– Wychodzimy. Zlecenie omówimy w drodze. – Bez różnicy czy orzekł, że przeszkadza jej tłum czy po prostu nie lubi zadymionych barów, Laura ruszyła do wyjścia, kierując się na trasę ku pogorzelis- Szpitalowi. Nie obejrzała się na Niera, bo jej myśli już pikowały ku katastrofie, jaką sądziła zastać w miejscu – ni w pięć, ni w dziewięć – wybuchu. Ba dum tsss.



[Za pozwoleniem MG 2x ZT do wydarzenia w Szpitalu Ostatniej Nadziei.]




Dobry ratownik to żywy ratownik


Laura





Laura
Medyk     Biomech
GODNOŚĆ :
Laura, Wieczna lekarka


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Lazarus on Wto Lut 19, 2019 11:16 pm
 Niezbyt odległy termin spłaty kolejnej części długu nadal nieprzyjemnie dźwięczał w uszach łowcy, mimo że najemnik zdążył już opuścić bar. Nie dość, że niedawno zdobyty z wojskowego konwoju karabin został mu zabrany to w dodatku potraktowany jako spłata wyłącznie odsetek. W tym tempie Lazarus prędzej zdechnie ze starości niż zdąży spłacić przeklętego dziada. A łowcy wcale tak krótko nie żyli.
 Próbując odgonić od siebie myśl o powrocie na pobojowisko i wyzbieraniu reszty wartościowych rzeczy, obracał na blacie nie za czystą szklankę wypełnioną podejrzaną alkoholową lurą. Boris nawet nie był w stanie określić jej koloru, a co dopiero zdatności do spożycia. Śmierdziało spirytusem i brudną szmatą, wcale nie zachęcając do napicia się. Jego skwaszony grymas spotkał się z niezadowolonym spojrzeniem barmana i cóż - łowca tę bitwę przegrał, uciekając nie tylko wzrokiem, ale i zabierając szklankę i ewakuując się do wypatrzonego na szybko wolnego stolika. Wybrzydzać mógł sobie w Mieście, a nie na Desperacji, ale pasożytowanie na innych rozpuściło go do tego stopnia, że nie był w stanie się przełamać i wypić tej lury. Z czegokolwiek to pędzili na pewno zdechło miesiące temu albo i w ogóle nigdy nie było żywe.
 Azarow poczuł jak żołądek podchodzi mu do gardła. Nie tylko na samą myśl o pochodzeniu zamówionego napoju, ale i po nieudanej próbie podniesienia szklanki ze stołu. Cokolwiek to było - ślina psiego wymordowanego, bliżej niezidentyfikowana maź przypominająca klej czy po prostu kilkumiesięczny syf - najwidoczniej dokonało wyboru za łowcę. Nie napije się, choćby zmienił zdanie.
 Właśnie w tej chwili jednak Boris poczuł, że byłby gotowy wziąć łyka alkoholu. Angel mówiła przecież, że to niezłe znieczulenie, a to przydałoby mu się na poranione ramię. Prowizoryczne opatrunki założone przez kociego wymordka już dawno przestały nadawać się do użytku, mimo że Boris miał wielką nadzieję, że w zupełności wystarczą.
 Ponownie natknął się na spojrzenie barmana, który nie wiedzieć czemu ciągle lustrował łowcę wzrokiem, zupełnie jakby ten wytatuował sobie na czole swastykę, w dodatku odwrotnie. Nawet do głowy mu nie przyszło, że paradowanie w zalanej krwią bluzie było niemal proszeniem się o kłopoty. Przedsiębiorczy facet najpewniej sprawdzał czy koleś z krzywym ryjem nie postanowi nagle wykitować, bo zaciągnięcie go na zaplecze i dodanie do dzisiejszego menu nie stanowiłoby żadnego problemu.
 Powinien się stąd wynosić. Najgorsze było jednak to, że totalnie nie wiedział gdzie ani tym bardziej - do kogo. Wszyscy zaufani ludzie zdawali się nagle wyparować. Może spotkała ich jakaś klątwa albo zwyczajnie jako pasożyt wysiorbał z nich wszelkie oznaki życia.


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
- #3C5862 -
Lazarus





Lazarus
Dezerter
GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down


Hotelowy bar. - Page 8 Empty Re: Hotelowy bar.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 8 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Powrót do góry