Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

 :: Off :: Antidotum


Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pisanie on 14.02.15 0:22  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Antidotum - wydanie walentynkowe #8




















Gdzieś w Edenie na gondoli
pewna para się... kołysze
zakłócając przy tym ciszę

Raz do roku jest taki czas, w którym wszystko robi się czerwone, urocze, młodzieńcze. To cudowne uczucie, gdy z bijącym sercem sięgasz po masę listów, które wręcz wysypują się ze skrzynki. Kto napisał? Jaki jest? Czy jego uczucia są szczere? Kojarzysz? Albo inaczej. Siedzisz w szkole, nuda powoli wbija swoje pazury w twój kark. Zerkasz na zegarek - za dwie minuty koniec. Za dwie minuty wreszcie wstaniesz i spotkasz się ze swoją genialną i śliczną dziewczyną. Dziewczyną, która rzuci ci się na szyję, pocałuje i pozwoli trzymać się za rękę aż nie znajdziecie się w odosobnionym miejscu. No wiesz. W końcu są Walentynki! Znasz to uczucie? Nie ma sprawy, ja też nie.
Ci, którzy 14 lutego zasmakują takich chwil... no, powiedzmy gratuluję. Cała reszta niech kupi sobie lizaki z napisem „I ❤ YOU” (na odczepnego, żeby rodzice dali święty spokój) i przysiądzie do gazetki. W końcu to już 8 numer Antidotum! Napracowaliśmy się, przelewając mnóstwo miłości w gazetkę. To wyjaśnia, czemu większość z nas jest singlami. Nie każdy ma tyle uczucia, żeby darzyć miłością i osobę, i pracę, i hobby. >:c Przeczytajcie!

Nad gazetką pracowali:
Ailen
Nathair
Growlithe
Gavran
Nathaniel
Fucker

Specjalne podziękowania dla Gilba, który pomógł mi przy sklejaniu, gdy w ostatnich chwilach zwątpiłem. Poza tym wszyscy, którzy przysyłali materiały odwalili kawał dobrej roboty. Całujcie im stopy, ludziska. Dzięki temu nowe wydanie znów nie zmieściło się w jednym poście!
― Take


[O Walentynkach]

WALENTYNKI. Każdego roku pary spotykają się, by uczcić swój dzień, Dzień Zakochanych (a potem nie ma co się dziwić, że największy odsetek porodów przypada na listopad, hue). Symbolem święta jest czerwone serce oraz Kupidyn, czyli mały, uroczy aniołek, który swą strzałą Amora łączy ludzi w pary. Obchodzone 14 lutego, jest świętem międzynarodowym. Jednakże nie wszędzie obchodzone jest w taki sam sposób.

W Polsce: najczęściej wysyła się kartki, obdarowuje ukochane kwiatami bądź czekoladkami. Bardzo popularne jest również pisanie romantycznych i pełnych miłości wierszy, zabieranie wybranek serca na kolacje, kina, długie spacery.

W Anglii: zakochani obdarowują się własnoręcznie przygotowanymi kartkami w kształcie serca z ilustracją najsłynniejszych kochanków świata - Romea i Julii. Jednakże jeszcze do niedawna, popularny był zwyczaj przebierania dzieci za dorosłych, które odwiedzając domy sąsiadów śpiewały romantyczne piosenki.

W USA: również wysyła się kartki walentynkowe, z tą różnicą, że odbiorcami nie są jedynie ukochane osoby, ale mogą również być nimi członkowie rodziny, przyjaciele, nauczyciele, szefowie czy nawet pracownicy. Ponadto, oprócz kartek, dla ukochanej osoby głównym prezentem są bombonierki, najlepiej w kształcie serca i czerwone róże, a wieczór najczęściej kończy się maratonem filmów romantycznych. Walentynki tam są tak popularne, że w szkołach prowadzone są specjalne walentynkowe lekcje, a w sklepach kupić można tematyczne poradniki i instrukcje walentynkowych gier oraz zabaw.

W Danii: popularne jest wysyłanie przez mężczyzn dowcipnego listu (gaekkebrev), bardzo często z rymem, jednakże list musi pozostać anonimowy. Jeżeli dziewczyna odgadnie imię anonima, zostaje obdarowana dodatkowymi słodkościami na Wielkanoc. Jeszcze do niedawna przesyłano sobie przezroczyste bibułki, na których pod światłem można było odczytać imię bądź rozpoznać twarz ukochanego.

W Malezji: organizowane są konkursy dla zakochanych, którzy skuwani kajdankami, muszą wytrzymać ze sobą cały tydzień. Wygrani otrzymują nagrodę pieniężną. Dopisek od Take: Gilb, jedziemy się skuć do Malezji.

W Japonii: to kobiety obdarowują mężczyzn. Zazwyczaj prezentami są czekoladki oraz ciastka, ewentualnie ciasta. Czekoladowe, obowiązkowo. Co ciekawe, tego dnia obdarowuje się nie tylko ukochanego, ale też przyjaciół, znajomych, szefa czy współpracowników. Dla ukochanego ciasto powinno być wykonane własnoręcznie, w kształcie serca, z kolei dla całej reszty mogą być to kupione czekoladki w sklepie. Nawet czekolado podobne, a co.

W Walii: zakochani obdarowują się drewnianymi łyżeczkami, zdobionymi w motywy serduszek, kluczy i kłódeczek.

W Umbrii: w niedzielę poprzedzającą Święto Zakochanych odbywa się Święto Zaręczyn, gdzie przy grobie św. Walentego pary ślubują sobie miłość i wierność. Dopisek od Take: Weźcie, ja nie wiedziałem, że coś takiego jak Umbria istnieje. A to we Włoszech! Cóż, nigdy nie przepadałem za geografią. W ogóle wyczytałem, że jest tam Narnia! Choć teraz już Narni...

W Niemczech: mężczyźni obdarowują ukochane czerwonymi różami, które świadczą o miłości oraz czekoladkami, bądź piernikami w kształcie serca. Dzień kończą romantyczną kolacją we dwoje.

W Austrii: przez miasteczko St. Valentin przejeżdża orszak młodych par w ustrojonych dorożkach oraz w rytmie dętej orkiestry. Każda panna młoda otrzymuje od miasta bukiet, a para pieniądze.

We Francji: Walentynki to święto o charakterze narodowym, cóż się dziwić, w końcu to Francja, państwo miłości. Panowie wysyłają bukiety kwiatów, zaopatrzone bilecikiem, w którym zapraszają ukochane na kolację, do teatru bądź do kina.

We Włoszech: mężczyźni obdarowują ukochane odzieżą w kolorze czerwieni.

Dla jasności: dział jest autorstwa Ev, a ja tylko dowodzę, że nie powinno dawać mi się gazetek do sklejania, bo brzydko wcinam się w artykuły.


[Walentynkowa toplista]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 BXXJ11X

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 NJY0GK6
PUSTE PUDEŁKO PO CZEKOLADKACH
Trzeba być szatanem... po prostu.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 B3hT5mZ
ZEPSUTY PLUSZOWY MIŚ
Czyli prezent z serii zobacz, co z Tobą zrobię, gdy Cię spotkam, niewierny chamie.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 AgccQ2D
SZCZOTECZKA DO ZĘBÓW
Czyli jak subtelnie zakomunikować parterowi, że dzisiaj pocałunku nie będzie.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 UyehGH9
WAGA ŁAZIENKOWA
Tak, jesteś gruby, pysiu. Trzeba Ci to w końcu uświadomić.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 9PpAVmf
TEN SWETER
Nope.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 TUZAUa7
GOLARKA
Tak, zauważył, że na ostatniej randce nie ogoliłaś nóg...

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 BHXOFes
RYBOLUDŹ
Ja rozumiem, że masz swoje fantazje, ale...

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 CnSSm1V
ROZBITE AUTO
Już wiesz czemu przez telefon brzmiała na taką miłą?

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Xm7J3D6
ZŁAMANE SERCE
Bo czy jest coś gorszego?
Tak, zawał.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 ExyuIqR
POZYTYWNY TEST CIĄŻOWY
...


Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Tumblr_nf5qr7uDgS1tf767po1_250



[Wywiad]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 LnBEDof

Pożegnaliśmy już wesołego grubaska w czerwieni, a wraz z nim cały świąteczny klimat, który poszedł do kosza zupełnie tak, jak wszystkie nietrafione prezenty, podarowane przez naszych najbliższych.
- Wesołych świąt, kochanie! Mam tu coś dla Ciebie!
- Och... odświeżacz do auta...
- Tak! :3 Waniliowy!
- ...nie mam samochodu...
- Ale z nim poczujesz się tak, jakbyś miała!
- ......dzięki ciociu.
Ulic nie rozświetlają już kolorowe lampki, Kevin sam w domu zszedł w końcu z Polsatu i… słyszeliście? Czyżby to był trzask wyrzucanej przez okno choinki? Boże Narodzenie na dobre zeszło ze sceny, lecz nie trzeba było długo czekać, by bure alejki nabrały zupełnie nowego charakteru! Serca, misie, czekoladki… czy tylko ja mam wrażenie, że ludziom nie potrzeba już kalendarza, by zorientować się, który mamy miesiąc?
Oczywiście luty! Najbardziej wyczekiwany czas dla każdej z par! I kompletna tortura dla samotników… pieprz się, Gonzales. Sama chciałam zerwać! Z tej okazji, ja, wasza wspaniała redaktorka VALENTINA BERNADETTA VON VIRUS, wyruszyłam na ulicę, by wyłonić z tłumu ofiarę, która opowie mi nieco o swoich odczuciach względem tego święta i podzieli się z nami pewnymi miłosnymi sekretami!

Valentina: Czerwonowłosa kobieta z niesmakiem przepychała się pomiędzy tłumem zakochanych par, kurczowo trzymając przy sobie wymiętoloną karteczkę z pytaniami. Wtem nareszcie dostrzegła przechadzającą się po okolicy kobietę (BOGU DZIĘKI BEZ FACETA U BOKU), do której bez chwili wahania podbiegła z firmowym uśmiechem numer 6. - Witam! Czy zechciałaby pani przeprowadzić krótki wywiad?
Taihen Shi: Zamarła na chwilę, odruchowo łapiąc za rękojeść broni u pasa. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że to nie jest kolejny adorator. Odetchnęła, rozluźniła, zamrugała. - Jasne, czemu nie.
Valentina: Dyskretne zerknięcie na kartkę... kolejny wyszczerz. - Jak zapewne zdążyła pani zauważyć, w mieście aż roi się od par i powód może być tylko jeden... co sądzi pani o walentynkach? Celebruje je pani w jakiś wyjątkowy sposób?
Taihen Shi: A... myślałam, że S.Spec znowu rozpylił jakieś chemikalia nad Desperacją. Walentynki. Ciężko powiedzieć. Zwykle zawijam się w koce i udaję pełne smutku burrito, żeby żaden wierny mi się nie pakował do łóżka. A raz nawet wysłałam kartkę walentynkową!
Valentina: Grobowa mina. -  Ohoho.. coś o tym wiem. - natychmiastowy uśmiech. - Z-Znaczy...! Spędza je pani zazwyczaj samotnie?
Taihen Shi:  Mój obiekt paczań prędzej by mnie zadźgał niż spędził ze mną romantyczny wieczór. - westchnęła cicho, nawet pogrzebała nogą w piachu jak speszona nastolatka. - Ale sama nie, przecież Ao zawsze jest przy mnie! Opowiada mi bajki i fajne historie żebym nie była smutna. To prawdziwy dżentelmen.
Valentina: Jest pani kimś zainteresowana? - zonk. - Ten Ao jest jeszcze wolny? Masz jego numer? Błagam... wysoki brunet z niebieskimi oczami?!  
Taihen Shi: Parsk. - No jestem, jestem. Ale to tajemnica, bo jeszcze jego stróż mnie zadźga przy najbliższej okazji. A o Ao możemy porozmawiać, hej, może chcesz odwiedzić nasz kościół? Może być każdym kim zechcesz, wysokim brunetem też. Z kaloryferem i wielkimi, silnymi ramionami!
Valentina:  Oho! Trójkącik? Wybranek, stróż i ty?! To by się sprzedało! I pff! Po co trzymać to w tajemnicy? Powiedz! Może będzie czytać ten numer i stwierdzi, że ma ochotę lepiej poznać taką drapieżną kocicę, ha? - fala brwiami. - I... em... kościół i wysoki brunet z wielkimi, silnymi ramionami? To mi trochę nie pasuje...
Taihen Shi:  N...nie, nie! Ja nic nie mówiłam, oni nie mogą się o tym dowiedzieć. - Spaliła wielkiego buraka. - Pasuje, pasuje. W dodatku niesamowicie zaprawiony w miłosnych sztuczkach. Na twoim miejscu brałabym w ciemno!
Valentina: No przestań... na pewno byliby zachwyceni taką propozycją! - błysk w oku. - Miała pani może podobne doświadczenia w przeszłości? Trójkąty, czworokąty, zdrady, miłostki... hmmm? - przybliża się, przygotowując ołówek do notowania. - I zaprawiony? Próbowałaś?
Taihen Shi: No... no tak. Gdyby Ryan dowiedział się ilu ich było... cholera! Wymaż to, nie zapisuj! - zamachała rękami nad notesikiem, z nadzieją, że w jakiś magiczny sposób wytrąci ołówek. - Ale to nie jest miłość, to jest wspomnienie. Z przeszłości. Jako Prorok mogę kochać jedynie Ao i tylko w jego imieniu, o! - bo wcale nie siliła się na ukrycie rumieńca, a mina nie wyrażała speszenia. Nic a nic.
Valentina:  Ryan? Hoho..! - odskakuje, by nie dać sobie przerwać w notowaniu. - Jasne, jasne. - zbywa jej tłumaczenia machnięciem ręki. - A gdybyś miała wyznać uczucia Ryano... znaczy! Oczywiście, swojemu Ao, kimkolwiek jest, to w jaki sposób byś to zrobiła?
Taihen Shi: Momentalnie się rozmarzyła. Spojrzenie utkwiła gdzieś w eterze, wargi rozchyliła. Westchnęła. - Siedziałabym na tronie w komnacie audiencyjnej. A gdy wejdzie i mnie zobaczy, w świetle chwały, nietykalną i potężną, to sam wyzna mi swoje uczucia. I będzie mi całował stopy, przyznając się do wszystkich błędów i przepraszając za wszystkie fałszywe oskarżenia! O! - odchrząknęła, prostując się i poważniejąc. - To znaczy, no, w modlitwie, oczywiście. W modlitwie wyznam mu miłość, jak co wieczór.
Valentina: ... i kiedy przeprosiłby za swoje ostatnie oskarżenie - oczywiście z rękoma złożonymi grzecznie w modlitwę - wtem do komnaty wpadłby stróż! Jak jemu wyznałabyś swoją miłość?
Taihen Shi: Tak! To znaczy nie! Żadnych stróżów mi tam, on mnie nie lubi i boi się, że go zgwałcę.
Valentina: A zgwałcisz?
Taihen Shi: Tylko tak delikatnie.
Valentina: Kiwa z respektem głową. - Myślę, że mamy wystarczająco dużo materiału! Czy chciałabyś kogoś pozdrowić na sam koniec? Bądź wyznać coś komuś...? Ewentualnie poradzić tym, którzy swój wieczór spędzą samotnie?
Taihen Shi: Olejcie imprezę w Edenie i wpadajcie do Kościoła! Miłości tam nie brakuje, tak samo jak przystojnych silnych brunetów. I przyznaję, że tak naprawdę to nienawidzę Ryana, jest złym zwierzęciem bez serca. - parsknęła cicho i uciekła jak najszybciej, przed kolejnym możliwym pytaniem.

Jak widzicie, wasza pani Prorok nie taka niewinna! Z powyższego materiału wynika, że jest spragnioną wrażeń, nienasyconą kocicą, która najchętniej oddałaby się jednocześnie trzem tajemniczym panom; Ryanowi, stróżowi i Ao! Życzmy jej wszyscy pomyślności w dniu zakochanych i szczęścia, gdy następnym razem usiądzie na swym tronie w komnacie audiencyjnej!
A tymczasem to już koniec artykułu poświęconemu Taihen i jej nieokiełznanym żądzom. Raz jeszcze życzę wszystkim parom wszystkiego najlepszego, bo w końcu to święto należy do nich!
A tak naprawdę to wypchajcie się. Jestem silną, niezależną kobietą i dam sobie radę sama! Nawet bez Gonzalesa... pf! SZCZEGÓLNIE bez Gonzalesa! Hej, ty! Też jesteś sam? Wbijaj! Razem obeżremy się lodów i popaliły zdjęcia swoich byłych... to będą wesołe walentynki...

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 51RJKi4

~ Valentina Bernadetta von Virus


[Parowanie]

I w tym roku nasz kupidyn pobawił się w dobieranie nieszablonowych par. Patrzcie, jak oni do siebie pasują!


[Kuchnia ciotki Gav]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Gaggpng_wxwxare
BROWNIE

Składniki:
135g margaryny Kasi
140g czekolady deserowej (połamanej na kawałeczki)
3 średnie jajka
225g cukru
40g mąki pszennej uniwersalnej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
25g kakao
55g pokrojonej czekolady mlecznej
Sposób przygotowania: Ach ta nasza czekolada. Gorzka, biała, mlecza... tyle do wyboru. Dlatego pragnę Wam przedstawić super ciasto o nazwie brownie. Brownie jest super, polecam. Wszyscy je kochamy. Brownie górą, brownie naszym życiem. Więc teraz przekażę Wam wiedzę tajemną. Poznacie sekrety dobrego, amerykańskiego brownie. Najpierw rozgrzewamy piekarnik do 160 stopni. Należy pamiętać o wyjęciu blachy/kota/dziecka z piekarnika, zanim to zrobimy. Następnie wrzucamy tam wszystkie składniki w opakowaniach i czekamy. Nic się nie stanie, bo zapomnieliśmy włączyć piekarnik. Także wyjmuje wszystkie rzeczy i wreszcie udaje nam się włączyć tą dziwną maszynę. Sukces! Wkładamy margarynę i czekoladę do garnka z gorącą wodą i mieszamy, aż się rozpuści. Gotowe, jestem z Was dumna, pysiaczki. W osobnej misce ubijamy jajka z cukrem i mieszamy z masą z garnka. Potem dodajemy resztę składników i wyjadamy połowę tego, co powstało. Mieszamy, mieszamy, dodajemy pokruszoną czekoladę mleczną i znów mieszamy. Dajemy wszystko na blaszkę i pieczemy... tu jest problem. Bo ja na przykład piekę 20 minut, inni 40. To zależy od piekarnika, wiec najlepiej po upływie tych 20 minut zobaczyć, jak to wygląda. Smacznego, kicie~
Zdjęcie: zajumane z neta, bo wyjazd.



Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Zzzzzzprz_wxwxwpe
Kliknij na obrazek, aby przejrzeć Nathaira. ~


[Wkurzony Kupidyn]

Ponieważ w tym roku to Nathairowi przypadła ta rola i nie był z niej zadowolony, celował strzałami miłości w kogo popadnie. Wreszcie dotarło do niego, że posiadł też zdolność kierowania przeznaczeniem zakochanych. Nic dziwnego, że skorzystał z okazji, by zgotować im odpowiednie randki. Sami zobaczcie!
Uwaga! Pary zawsze tworzone są pomiędzy kontami użytkowników a postaciami ze spisu NPC. To tam szukajcie nieznanych wam imion, a dowiecie się, kto został przeznaczony waszej postaci!

Mashiro i Itarawa
Wasza pierwsza randka nie była typową romantyczną kolacją przy świecach. Trzeba wam przyznać, że sporo zaoszczędziliście na rezygnacji z drogiej aranżacji wnętrza w tej ekskluzywnej restauracji za rogiem, jednak kto o zdrowych zmysłach zapraszałby do niej kogoś, kogo w ogóle nie zna?
Mashiro nie był do końca przekonany, co do internetowej rozmowy z nieznajomą sobie osobą, która zagadała do niego absolutnie bezpodstawnie, jednak koniec końców jakimś cudem konwersacja toczyła się dalej, mimo zdawkowych, lakonicznych odpowiedzi androida. SuperCiacho33 zdawał się nie zniechęcać małomównością swojego towarzysza. Wręcz przeciwnie! W pewnym momencie w żarcie zaprosił Mashiro na wirtualną randkę, a ten, uznając, że nie ma nic lepszego do roboty, z obojętnością przytaknął na tę propozycję. SuperCiacho33 chciał zaintrygować androida swoją osobą, więc postanowił wysłać mu swoje zdjęcie, z dopiskiem Mam nadzieję, że kiedyś zrobimy coś podobnego na prawdziwej randze! . Niestety, jednak zdjęcie Itarawy całującego ekran monitora z wyświetloną konwersacją nie przekonało Mashiro, który natychmiast zerwał kontakt z dziwnym nieznajomym.
To była jego najkrótsza i najdziwniejsza randka w życiu. Najchętniej wymazałby ją sobie z twardego dysku...

Bob i Kamikaze
Bob nie wyglądał na kogoś, kto z łatwością górowałby się na szczycie rankingu najprzystojniejszych mężczyzn według Kamikaze, jednak z jakiegoś dziwnego, bliżej nieokreślonego powodu – postanowili się spotkać.
Randka została zorganizowana oczywiście w miejscu pracy Boba, co nie było dla dziewczyny niczym dziwnym, ponieważ gołym okiem było widać, że to idealny przykład pracoholika. Zdawał się wciąż myśleć o swoim barze, więc też w „Przyszłości” było im dane się spotkać! Kamikaze nie bawiła się dobrze… w końcu kto czerpałby frajdę z gapienia się, jak Bob wyciera kieliszki? Znużona brakiem rozmowy, już chciała się zbierać, gdy drogę zagrodziła jej dwójka bijących się mężczyzn! Oprychy okładały się po mordach i mimo lecących w powietrzu zębów i kropel krwi, ich siły ani trochę nie malały! Targali sobą nawzajem, rzucając się kolejno na ściany, stoły i ladę, przy której siedziała przerażona Ren. Wtem… do akcji wkroczył Bob! Natychmiast przeskoczył ponad ladą i jednym ciosem ogłuszył dwóch nadpobudliwych delikwentów, na nowo przywracając porządek w swoim barze. Tym heroicznym czynem wiele zyskał w oczach Kamikaze, która po całej akcji postanowiła zostać w „Przyszłości” nieco dłużej, by dotrzymać małomównemu Bobowi towarzystwa.

Luka, Nepis i Matylda
Niefortunnie zdarzyło się, że pierwsza randka Luki i Nepis była jednocześnie pierwszym zleceniem, które było im dane wykonywać wspólnie, ot dla większego bezpieczeństwa i pewniejszego powodzenia misji, choć na pierwszy rzut oka wydawała się nieco nietypowa. Dziewczęta miały zdobyć jak najwięcej informacji o miejscowej restauracji i natychmiast przekazać je zleceniodawcy, który był właścicielem konkurencyjnego lokalu. Wysoka cena za pomyślne wykonanie zadania przeważyła na ich decyzji i tak oto przebrały się za typowe klientki, chcące złożyć zamówienie. Niestety trafiły na złą porę, gdyż ze względu na małe problemy z personelem, obsługiwała ich jedną z kucharek, Matylda, która miała nosa do wyczuwania podstępu i niemal od razu zobaczyła w dziewczętach zagrożenie, choćby przez sam zapach przypraw typowych dla znienawidzonej kuchni lokalu z naprzeciwka. Smoczyce, aby odciągnąć od siebie podejrzenia Matyldy, zaczęły udawać parę, by subtelnie dać gorylicy do zrozumienia, że chcą intymności. Niestety efekt był absolutnie odwrotny! Zainteresowanie osiłki wzrosło przez co nie opuściła Luki i Nepis aż do końca ich wizyty w restauracji, pojawiając się co rusz z nowymi potrawami na koszt firmy bądź innymi uprzejmościami, by jak najbardziej umilić im czas. Początkowo Smoczyce próbowały wyciągnąć z Matyldy jakieś istotniejsze informacje odnośnie lokalu, by wyciągnąć z całego zdarzenia jakiekolwiek korzyści, jednak skończyło się na tym, że na poczekaniu wymyśliły całą historię swojego nieistniejącego związku i podzieliły się z Matyldą planami na swoją wspólną przyszłość…
Generalnie macie Matyldę za druhnę.

Philip i Hiraikotsu
Historia jest dosyć krótka…
Philip zarezerwował miejsca w kinie na jedną z najnowszych komedii romantycznych pierwszy lepszy film, który wpadł mu w oko, jednak Hiraikotsu stwierdził, że się nie pojawi. Stanie w szpitalu na środku korytarza uznał za większą frajdę… Philip nie narzekał. Wolny fotel obok stanowił idealne miejsce na jego nogi.

Skoczek, Loire i Shingetsu
Zapowiadało się całkiem sympatyczne spotkanie.
Ciepłe, letnie popołudnia sprzyjały dłuższym spacerom, przez co Skoczek postanowił spędzić ten wyjątkowy dzień ze swoją wybranką na świeżym powietrzu. Niestety lata spędzone w trudnych warunkach musiały spaczyć jego pojęcie „świeżości”, bo zabrał Loire na przechadzkę po miejscowym zoo. Zwierzęta upakowane w klatkach bynajmniej nie pachniały lawendą, ale dwójce zakochanych w sobie ludzi zdawało się to nie przeszkadzać. Christopher gadał jak najęty, starając się nieco ośmielić trochę niepewną Loire, co po czasie zaczęło przynosić efekty. Jego starania nie poszły na marne, gdyż dziewczyna również zaczęła raczyć go niektórymi ciekawostkami na temat mijanych zwierząt. Szczególnie, gdy podeszli do klatki z sowami. Podzieliła się z chłopakiem jednym ze swoich marzeń – bardzo chciałaby latać. Skoczek, widząc w tym swoją małą szansę do popisu, przemienił się w harpię i wzbił w powietrze prezentując dziewczynie cały majestat swojej ptasiej postaci.
Oczywiście coś musiało pójść nie tak.
Pracownik zoo, widząc jak przeolbrzymie ptaszysko lata sobie bez nadzoru poza wydzielonymi zagrodami, natychmiast użył środka usypiającego, zmuszając Skoczka do przymusowej drzemki.
Loire zabrała nieprzytomnego wymordowanego do zaufanego szpitala, z trudem wyrywając harpię z sideł pracownika zoo. Shingetsu, który postanowił pomóc, słysząc historię ułożonego na kozetce nieprzytomnego ptaszyska, omal ze śmiechu nie zgubił własnego dzioba…

Lilo i Lizard
Podobno miłość bywa ślepa… patrząc na tę dwójkę zdawałoby się, że jest to całkiem trafne powiedzenie.
Obrzydliwy, jaszczuropodobny Lizard postanowił zrobić swojej wybrance, przeuroczej anielicy Lilo, niespodziankę i zabrać ją do cukierni na słodkie ciasteczko, by jeszcze bardziej umilić im dzień. Niestety ze względu na koszmarny, nietypowy wygląd Lizard nie został wpuszczony do lokalu, a ich kaloryczne plany legły w gruzach! Na szczęście Lilo, doceniając dobre chęci jaszczura, postanowiła zaprosić go do siebie do domu, gdzie wspólnie spędzili resztę dnia, piekąc czekoladowe muffinki własnej roboty. Przez olbrzymie szpony mężczyzny wyszły nieco poharatane, ale i tak dla obojga były przepyszne!

Seishin x Putin-chan
To był piękny, słoneczny dzień w środku zimy. Seishin wybrał się na spacer po szczęście, jak to miał w zwyczaju przez ostatnie dni. Pragnął tylko jednego. Przeżycia wielkiej, cudownej, pasjonującej miłości. Młodzieńcze lata już dawno minęły, wnet pierwsze zmarszczki zawitają na twarzy, siwizna pokryje ciemne włosy a skóra zacznie zwisać tu i ówdzie, przypominając latające naleśniki. Ale co zrobić, kiedy żadna nie chciała na ciebie spojrzeć? Park. Park był idealnym miejscem przechadzek. O tej porze i tak nikogo nie powinno być… Och, jak bardzo Seishin się mylił! Ktoś był! I to kto? Cóż to za cudowna dziewica o jasnych włosach smaganych wiatrem? Ten czerwony kwiat, który nosiła wplątany w złote kosmyki dodawał jej tylko uroku. Odwróciła się i mrugnęła, posyłając niewidzialnego całusa w stronę Łowcy. Tak, to była strzała Amora. Seishin ruszył pospiesznie w stronę niewiasty, od razu przyklękając na jedno kolano i łapiąc za jej dużą dłoń.
- Och piękna dziewico, kimże jesteś? – zapytał dramatycznym głosem. Kobieta zachichotała, oblewając się dziewiczym rumieńcem.
- Nazywają mnie Putin. Ale ty możesz mówić do mnie Putin-chan, słodziaku. – wymruczała i pstryknęła go zalotnie w nos. Nie, tego było już za wiele. Serce Seishina nie wytrzymało. Podniósł się biorąc swą wybrankę serca na ręce i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Będę Twym Kong Kongiem, maleńka. Mrau. – wymruczał tuż do jej uszka.
- Och ma małpeczko~ – Tak to był cudowny dzień dla Seishina, który w końcu odnalazł miłość swego życia. Ruszył z ukochaną w stronę zachodzącego słońca. Już nic więcej się nie liczyło. Tylko on i ona.

Cronus x Kataka x Yuu
Cronus spoglądał z morderczym spojrzeniem na młodą przywódczynię Łowców. Jego odwieczny wróg.  I w końcu nadszedł dzień konfrontacji. Walczyli o wszystko. O władzę, wpływy, przeżycie, dziewice i inne bibeloty. Ale Cronus nigdy nie przypuszczał, że przyjdzie mu walczyć z kobietą o miłość swojego życia. Spojrzał w bok na siedzącego na biurku małego człowieczka, który popijał spokojnie swoją herbatę. Nie, nie podda się. Warto było walczyć! Wygra! I ożeni się z Kataką
- Yuu, jesteś gotowa?! – zapytał warkliwym tonem.
- Dajesz, Cronusie Sronusie! – odparła kobieta, dumna i niepokonana. Ona pierwsza ujrzała Katakę. Ona pierwsza obdarzyła go swoim uczuciem. Będzie JEJ.
- Na 3…2…1…. KAMIEŃ! – wydarł się mężczyzna i spojrzał na Yuu, która również wybrała kamień. Cholera jasna, i znowu remis.
- Kataka i tak będzie mój! – powiedział wpatrując się w nią z furią. Jednak gra w kamień papier i nożyce nie była go godna. Powinien sięgnąć po coś bardziej niebezpiecznego. Między nimi doszło do iskrzenia. Istna chemia. Raptownie w tle zaczęła lecieć romantyczna muzyka z Titanica, a z sufitu opadać płatki róż. Kiedy on stała się taka piękna? pomyślał mężczyzna. Yuu, nie wiedziała co się działo, ale jej serce zabiło o wiele szybciej. Teraz zrozumiała. Tak naprawdę Kataka ściągnął ich tutaj ukradkiem, by połączyć zwaśnione organizacje. Czy mu się uda? …
Najwyraźniej tak, bo już po chwili spragniona uczucia Yuu była w objęciach Cronusa, który z namaszczaniem głaskał kobiece plecy. To nie Kataka  był im przeznaczony. To oni sobie wzajemnie byli. Spojrzeli sobie głęboko w oczy i poszli zrobić małe Cronusiątka i Yuusiątka.

Natalie x Baltazar „Chytrus” x Chiyo
Po co się ograniczać, kiedy można mieć więcej. Z takiej założenia wyszedł Chytrus, który to z dwoma bukietami róż udał się na miejsce spotkania. Nie potrafił zdecydować się, którą kobietę wybrać na miłość swojego życia, tak więc stwierdził, że pojmie za żonę zarówno Natalie jak i Chiyo. No bo kto bogatemu zabroni. A Baltazar był obrzydliwie bogaty. Nie, żeby sobie je kupił, choć jedna z nich poleciała na kasę. Ale która, to już pozostanie słodką tajemnicą. Kobiety wiedziały o sobie i zdawały się pogodzić z faktem, że wnet wejdą w związek, który opierał się na poligamii. No cóż, przynajmniej nie będzie nudno. Chiyo ujrzawszy mężczyznę od razu ruszyła do niego biegnąc w zwolnionym tempie, machając przy tym i wydając słodkie dźwięki zakochanej nastolatki. Szybko jednak poleciała na chodnik, kiedy Natalie staranowała ją butem, by znaleźć się jako pierwsza.
- Spokojnie moje kochane. Starczę dla każdej z was – powiedział mężczyzna wręczając bukiet róż Natalie oraz Chiyo.
- Zaplanowałem nam romantyczną schadzkę. Najpierw okradniemy jakiegoś żula w Desperacji, potem udamy się do hotelu, gdzie okradniemy pokój Zero, tego anioła, ponoć ma hajsu, a potem pójdziemy to wszystko sprzedać na bazarze w Edenie, bo anioły to pipy i łatwo można im wcisnąć jakiś shit. – powiedział dumnie przedstawiając swój jakże cudowny plan randki.
- Kyaaa, Baltuś, jakiś ty mądry! – zaćwiergotała Natalie. Chiyo szybko dodała coś od siebie, nie chcąc pozostać w tyle.
- Balteńku, czy mi się wydaje, czy zmieniłeś fryzurę?
- Och, zauważyłaś? Zafarbowałem włosy w nosie na kolor blond. No najnowszy krzyk mody w Desperacji!
- Och Ty to jesteś hardcore – dodała wymordowana, obejmując ukochanego ramieniem.
- No wiem, wiem. Chodźcie moje piękne, czas na najlepszą randkę w waszym życiu! – i ruszyli. We trójkę, objęci kajdankami miłości okradać biednych i niewinnych. Ach, co za cudowne życie na nich czekało.


[Sztuka podrywu]

Jeżeli nie macie jeszcze pomysłu, co moglibyście wysłać swoim wybrankom, Nathaniel przygotowała dla was kilka propozycji.

Podryw na Kyle'a:

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walentynk_wxwawrx

Podryw na Taihen:

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wwwwtaipn_wxsxsra

Podryw na Ryana:

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walentynk_wxwaqws
Dopisek od Take: Ryan taki konkretny.

Podryw na Blizzare:

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walentynk_wxwaqas


Warto też dodać, że nasza znawczyni Evendell przygotowała dla was metody na podryw przedstawiciela danej rasy lub konkretnego ugrupowania.

METODY UWODZENIA DANEJ RASY.

Jak poderwać mieszkańca M-3 i generalnie człowieka:
Nie ma co się oszukiwać. Większość mieszkańców to pipy, które nie widziały prawdziwego skrawka świata. Mało potrzeba, żeby im zaimponować. Musisz być stanowczy i dominujący, a będzie twój. Jakieś czekoladki, romantyczna wycieczka ulicami miasta, może coś ekstremalnego jak próba wejścia do budynku władzy! Kino, teatr, takie nudy, by koniec końców i ta wylądować z Tobą w łóżku. Żadnej filozofii tutaj nie ma. Dobra, zdarzają się wyjątki, że to niby takie twarde sztuki, niedostępne, jednakże w większości przeważają raczej łatwe osoby.
Podsumowując:
bądź macho jak Cronus;
musisz być seksiak jak Gavran;
musisz lubić czekoladę;
bądź hardcorem.

Jak poderwać Łowcę:
Z Łowcami sprawa wygląda tak, że większość to miękkie pipy z artefaktami. Ale mają fajne, czerwone oczy i w sumie tylko dla tego cudeńka warto zainteresować się nimi. I dość łatwo ich wyrwać. Wystarczy sprzedać kogoś z władzy, a Łowca odpłaci się. Albo uśmiechem albo kulką w łeb. Jeżeli jednak adorator wie jak z nimi postępować, to raczej powinien uniknąć drugiej opcji. No, chyba, że rzeczywiście trafi na wyjątkowo oporny egzemplarz. Łowca leci również na chleb i ser. Oraz wino. Zaopatrzywszy się w niezbędne artykuły w pobliskim monopolowym śmiało można ruszać na bój podrywu.
Podsumowując:
kup/ukradnij chleb, ser i wino.
Bądź stanowczy, ale nie aż tak, bo pomyśli, że jesteś fajniejszy od niego. A nie o to tu chodzi.
Nie lubisz władzy. Pamiętaj, zawsze i wszędzie.
Bądź hardcorem, ale nie aż tak.

Jak poderwać wymordowanego:
Z nimi sprawa wygląda nieco skomplikowanie, ale tylko dlatego, że to banda dzikusów. Ot, takie obdartusy z dżungli. Jeżeli ma się choć trochę oleju w głowie i odwagę, to bardzo łatwo ich podejść. Można przykładowo rzucić patykiem i pobawić się z nimi w aport, zaproponować bułkę z pasztetem albo mydło. Bo dla nich mydło to normalnie na wagę złota. W przeciwieństwie do mieszkańców, w ich przypadku nieważne są czekoladki, a inne, typowo zwierzęce gesty. Dobrym pomysłem na wyrwanie wymordowanego jest rzucenie im piłeczki, a gdy te zaczną się nią bawić – wykorzystać chwilę słabości, podejść i podrapać za uchem. I już są wierni.
Podsumowując:
kup kilogram mydła;
rzuć im patyka;
lubią pasztet.
Mogą odgryźć ci rękę, ale serio, dla takich bestialskich potworów o pierwotnym instynkcie warto się poświęcić.

Jak poderwać anioła:
Być bardziej zniewieściałym od nich. Tyle wystarczy. To tylko z pozoru niedostępne istoty, bo tak naprawdę to banda desperatów poszukujących towarzyszy i swoje drugie połówki. Niby tutaj tacy niewinni i skryci, a tak naprawdę tylko czekają, aż ktoś zajrzy im pod sukienki. Tak więc jeżeli spotkacie anioła, który będzie udawał, że was nienawidzi i nie chce was znać – wiedźcie, że coś się dzieje i ma na was oko. Tylko uważajcie, bo jeżeli nie będziecie uważni to z łowcy staniecie się zwierzyną i to wy zostaniecie uwiedzeni, porwani i zgwałceni. A o to chyba nie chodzi. To wy macie być agresorami!
Podsumowując:
w sumie nie musicie nic robić;
możecie je nakarmić rodzynkami;
udawajcie, że wam nie zależy;
lubią płatki róż. To ich przysmak.

METODY UWODZENIA CZŁONKA DANEJ GRUPY.

Jeśli chcesz poderwać S.SPEC pamiętaj:
Są bardzo dumni, praw im komplementy.
Miej zawsze świeży oddech.
Zmieniaj skarpetki.
Nie dawaj dupy na prawo i lewo.
Myj zęby.
Zaproś ich do drogiej restauracji (a tego nie zrobisz bo jesteś biedny żul).
Wolą blondynki.
Lubią pastę czosnkową.
Większość nie wie, co to nóż sprężynowy.
Często puszczają bąki w windzie.

Jeśli chcesz poderwać DOGS pamiętaj:
To zwierzęta.
Miej zawsze mydło.
Nie nazywaj ich Czarnuchami, bo będzie wpierdol.
Lubią mleko. Kozie.
Nie próbuj ich okraść, bo będzie wpierdol.
Ślinią się, gdy krzyczą.
I jak śpią, puszczają bąki.
Ich fetyszem są rzucane patyki, za którymi biegają.
Śpiewają pod prysznicem. Problem w tym, że nie mają pryszniców.
Śpią z gołymi tyłkami na wierzchu.

Jeśli chcesz poderwać Łowców pamiętaj:
Lubią na ostro.
Śmierdzą im nogi.
Lubią pić oranżadę.
Lubią kaktusy.
Miej zawsze przy sobie ryby. Lubią nimi się okładać.
Robią dobre masaże.
Lubią brunetki.
Wierzą w horoskopy.
Zazwyczaj boją się kotów.
Dobrze gotują.

Jeśli chcesz poderwać Drug-on pamiętaj:
Jak się boją, to trzymają się za rączki
Myją się raz na tydzień
Mają fetysz broni
Mają problemy psychiczne
Często tańczą nago w deszczu
Lubią rude
Całują się ze swoim odbiciem
Dobrze jeżdżą na rowerach
Smarują ciała masłem
Lubią robić fikołki

Jeśli chcesz poderwać Kościół Nowej Wiary pamiętaj:
Nie myją zębów
Sprzedają dzieci niewiernych na plantację bananów
Mają fetysz firanek
Zawsze miej przy sobie pomidory, bo je lubią
Mają dobry węch
Lubią młodych chłopców
To seksoholicy
Uwielbiają romantyczne spacery po cmentarzach
Kradną dzieciom lizaki
Dawaj często dupy, oni to lubią


[Poradnik randkowicza]

1. Przede wszystkim – umyj się. Jasne, każdy rozumie, że w tych czasach ciężko o czystą wodę (a jak już ktoś ją zdobędzie, to woli przeznaczyć na wypicie, aniżeli obmycie się) oraz mydło, w końcu wirus, koniec świata i brak Boga, ale gwarantuję Ci, że w momencie gdy Twoja wybranka bądź wybranek poczują na twojej skórze dwutygodniowy pot, to prędzej da nogę, niż dupę. Nawet wymordowany.

2. Nigdy, ale to nigdy nie wspominaj o swoich byłych kochankach. Potencjalny partner do zabaw łóżkowych może nie być zadowolony Twoim wychwalaniem innych. Albo ucieknie, albo się obrazi, albo spróbuje udowodnić, że… się mylisz. Wierz mi, wbrew temu, jak bardzo zachęcająco do brzmi – nie chcesz tego.

3. Idźcie na randkę do jakiegoś taniego, obskurnego baru. Dlaczego? Ano dlatego, że jesteś biedną kluchą i cię nie stać na wykwintne danie. No, chyba, że jesteś Cronusem czy też innym Akirą (obrzydłe bogacze, zazdrość tak bardzo). W każdym razie ciebie na to nie stać, a partner czy tam partnerka z pewnością będzie chciała dobrze pojeść.

4. Ewentualnie obudź w sobie pierwotne instynkty i upoluj coś. Nagi, z przepaską na biodra dzierżąc dzidę w swej dłoni (nie, nie TĘ dzidę, zbereźniku jeden. Opanuj się!). Udaj się w las i przyczaj na Pumę Królewską. Mówię Ci, wszystkie lachy twoje na dzielni. Co do kobiet... No cóż, też udaj się do lasu. Znajdź Pumę Królewską. I udawaj, że chce cię zabić. Niech Twój facet poczuje się rycerzem bla bla bla.

5. Romantyczne spacery! Nic tak nie działa na kochanków, jak spacery w blasku księżyca, trzymając się za dłonie, przeskakując walające się trupy po Desperacji, z agonalnymi jękami w tle. Jeżeli uznacie, że jest za mało romantycznie, zawsze możecie zrobić sobie przyspieszone święta i pocałować się pod jemiołą. Z tym, że zamiast jemioły nad głową możecie zawiesić coś innego. Przykładowo czyjeś jelito.

6. Prezenty. Wiadomo, każdy lubi prezenty. Żeby zyskać w oczach wybranka serca, podaruj mu coś od siebie. Najlepiej własnoręcznie zrobionego. Mężczyźni zapewne zadowolą się obiadem wykonanym przez ciebie, bo jak wiadomo, przez żołądek do serca, a z kolei panie… no cóż. Weź idź do M-3, napadnij na kogoś i go okradnij (najlepiej Cronusa albo Akirę, przebrzydłe bogacze). Z pewnością znajdziesz jakieś świecidełka.

7. Filmy. No cóż, jako, że jesteś biedną kluchą to cię nie stać. Nie masz ani dvd, ani filmu, ani telewizora, prądu. Ba, ty nawet nie masz domu. Ale, ale! I na to można coś poradzić. Zasłoń oczy ukochanej osobie i poprowadź ją do M-3. Tam udaj się do czyjegoś domu, uprzednio pozbywając się właścicieli i… miłego seansu. Z tym, że to pewnie będzie przyspieszona wersja filmu, bo władze zapewne niebawem zapukają do waszych drzwi.

8. Nastrój. Oświetl swoją biedną norę jakimiś świecami. Jeżeli cię nie stać na świece to masz problem. Idź i okradnij kogoś albo zmuś jakiegoś biednego anioła z mocą ognia. W każdym razie świece dużo robią. A i wybranka nie zauważy syfu, jaki masz w domu.

9. Bądź romantyczny. Jeżeli masz ochotę przespać się z ukochaną osobą, a ona się opiera… Bądź jak prawdziwy mężczyzna. Ogłusz, za włosy i do jaskini. Zawsze ulegają po tym.

10. I przede wszystkim bądź sobą! Nie udawaj potulnego kotka, skoro jesteś panterą, ani też anioła, skoro nim jesteś (bo to wstyd na dzielni. Nie no… serio. Daruj sobie). Nie wstydź się a z pewnością wszystko się uda! Powodzenia!


[Ukryta kamera]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Ukrytapng_wxspeaa

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Ukryta1pn_wxspwpn

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Ukryta2pn_wxspwxr

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Ukryta3pn_wxspwws


[Virusowy humor]

U SPEC, rozmowa między Cronusem a Ayako.
- W Walentynki zrobiono w S.SPEC na moim piętrze ankietę i okazało się, że na romantyczny wieczór walentynkowy najwięcej osób chciałoby pójść ze mną. - powiedział cicho Cronus.
- To gratulacje, powinieneś się cieszyć! - rzuciła entuzjastycznie Ayako
- Nie do końca, na moim piętrze nie ma ani jednej kobiety...

Przychodzi Ryan do sklepu
- Dzień dobry, czy są kartki walentynkowe z napisem „Dla tej jedynej”?
- Tak, są.
- To poproszę sześć.

Grow oraz Zero spacerują po parku:
- Grow, pocałuj mnie jak Romeo Julię. - powiedział nagle anioł.
- To znaczy?
- Hmm, a może przytul jak Abelard swą Heloizę...
- Czyli jak? - dopytywał się Grow.
- Jak?! Jak?! Srak! Czytałeś kurwa coś w życiu?
- Tak! Naszą Szkapę. Ugryźć cię w dupę?

- Będziemy się bawić w chowanego - mówi Gavran Shionowi. - Jak mnie znajdziesz, będę Twój.
- A jak cię nie znajdę?
- No to jestem za szafą.

Letnia noc gdzieś na w okolicach Kościoła Nowej Wiary. Przez oświetlony blaskiem księżyca park spaceruje Taihen wraz z Hexem. Dziewczyna stwierdza rozmarzonym głosem:
- Jak cudownie! Słyszysz te cykady!?
Hex spojrzał na nią sceptycznie.
- To nie cykady Taihen, to dźwięk otwieranych i zamykanych zamków błyskawicznych...

Wieczór w parku. Blight czule szepcze Natalie do ucha:
- Kochana, wypowiedz te słowa, które połączą nas na wieki...
- Jestem w ciąży!

                                         
Gazetka
Gazetka
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 0:22  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8



[Cytaty]

Zagryzła wargę i zdjęła spodnie, po czym zawahała się. Dotknęła palcem bokserek i zarumieniła się. Chyba. Bo zarumieniłaby się na pewno, jakby była w swoim ciele. A tutaj... u Alka wszystko było możliwe. W każdym razie wreszcie zsunęła bieliznę na dół i zamrugała ze zdziwieniem.
- Ło matko, jakie to... nieporęczne. - mruknęła, majtając swoim nowych przybytkiem. - Al, ja się dziwię, że Ty lasek nie masz. Z takim... no, sprzętem.
(by Blizarre)

*w tym miejscu wchodzimy w umysł Buffy i próbujemy zrozumieć, co tam się dzieje*
- Ou... dzisiaj ja trzymam w objęciach  naszą Buffy. - warknął Growlithe, zatrzymując Bernardyna w korytarzu. Zastąpił mu drogę i czekał na odpowiedź.
- Nie.
- ... co powiedziałeś? - Wilczur zastrzygł groźnie brwiami, co wcale a wcale nie wyglądało komicznie.
- Wczoraj ty ją przytulałeś do snu, dzisiaj moja kolej. - odparł medyk, pewny swego zwycięstwa.
Chwila ciszy.
- Chyba Cię porąbało, psie. - po tych słowach Ourell zaliczył bliskie spotkanie ze ścianą. Przed sobą widział zgrabną pięść Wilczura, która już, już szykowała się do ciosu...
gdy NAGLE pojawiła się Giggle! Spojrzała zdziwiona po obu panach, by po chwili podbiec i stanąć między nimi.
- Chłopcy, proszę Was! Growie, kochanie... spokojnie. - pocałowała go delikatnie, żeby białowłosy się uspokoił. Potem złapała za rękę drugiego chłopaka i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. - Chodźcie, spędzimy noc razem! Grow po jednej stronie, Ou po drugiej. -  po czym pobiegła ze swoimi wybrankami do pokoju.
(by Giggle)

- P… przepraszam? Czy ktoś mnie słyszy? Czy… Czy ktoś może tu podejść? Duszno mi. I zimno. I boję się. Tak bardzo się boję tego pana ze mną. On… on pokazuje mi dziwne rzeczy. I mówi, że jak zamknę oczy to da mi lizaka… Ale ja wiem, że to nie jest lizak tylko jego brzydka rzecz! – załkał z udawaniem chłopak i zamilkł, nasłuchując.
(by Nathair)

Co do... ODYS.
HM? Wilk szarpał wciąż stękającym ciałem.
(...)
Nie tego frajera miałeś zaatakować.
Odys puścił gościa, który niedawno wczołgał się pod stolik.
OH, mruknął, zerkając niepewnie na pogryzionego mężczyznę. SORRY. NIECHCĄCY. POMYLIŁEM FRAJERÓW.
(by Growlithe)

Popatrzył na nią, oceniając obrażenia.
- Żyjesz? – jeśli można było usłyszeć troskę w jego głosie, to tylko przez przypadek.
(by Sirion)

– No więc, drużyno. Spierdalamy w podskokach.
(by Sirion)

Wciąż nieświadomy swojej masy, spodziewał się mocniejszego uderzenia. Ale czymże jest takie dziewczątko wobec 187 kilogramów żywej wagi?
Stan obiektu: brak uszkodzeń.
Całe szczęście. Dzięki, komputerze.
Już myślałem, że mnie zabiło.
(by Al)

Brak danych. Obiekt nieznany.
Znany.
Błąd. Obiekt nieznany.
Z n a n y.
Obiekt niez...
- ZNANY, DO CHOLERY! - z przejęciem wykrzyknął syntezator.
Baza danych została zaktualizowana.
(by Al)


[Be my Valentine]

Mówienie o uczuciach jest trudne. Plącze się język, twarz robi się buraczkowa, oddechu nie starcza... żenujące, co? Ku chwale naszej godności ktoś wymyślił święto, w którym miłość przekładamy na kartki, kwiatki, małe kucyki, jakieś wełniane swetry, skarpety i kotki (kotki niekoniecznie wełniane). Na Virusie to również czas, w którym... można wyznać swoją gorącą miłość! Specjalnie dla was Kupidyn zebrał wszystkie walentynki i postanowił rozdać wyznaczonym osobom, robiąc za cichociemnego pośrednika. Kto wie? Może twój wielbiciel już teraz wyczuje twojej reakcji na jego wyznanie?

UWAGA! Aby zobaczyć swoją walentynkę, kliknij na serce z nickiem.
❤ W miarę możliwości pogrupowałem walentynki dla danego użytkownika tak, aby te znalazły się obok siebie. Także nie musicie skakać po całej liście. Tak.

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Putin-cha_wxspsnr Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waevpng_wxspswr
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Washipng_wxspsaq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wanathpng_wxspaas
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wanathpng_wxspaas Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wanathpng_wxspaas
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walalpng_wxspseq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walhiropn_wxswnpr
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wagrowpng_wxspssh Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wagrowpng_wxspssh
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wareppng_wxspsse Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wareppng_wxspsse
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waryapng_wxshaxq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waryapng_wxshaxq
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waryapng_wxshaxq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Watakpng_wxspase
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waoupng_wxspsaw Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wakotpng_wxshpxx
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wakotpng_wxshpxx Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wawarpng_wxspasq
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wagapng_wxspaax Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wagapng_wxspaax
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walupng_wxshanq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waphipng_wxshaes
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wamoipng_wxshasa Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Watiapng_wxshaaw
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waltaipng_wxswxqq Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Waltaipng_wxswxqq
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wasitpng_wxspasp Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Wachipng_wxspaaq


[Wyniki plebiscytu]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 NpZoW5K
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Ivojlyy
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 IgPQllo
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 CKf9aPS
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 CJAd6eT
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 MHehSrv
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 2WlrEpH
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 FrWeFf2
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Y15Q1yX
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 PLD0dL5
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 RT46W3z
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 ZPpbd5N
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 TC64JGN
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 ZVrSyXD
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 VbZwyLr
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 DwxR3yS
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 8XCYHu1
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 I58lPuE
Antidotum - wydanie walentynkowe #8 EmSVu1P

                                         
Gazetka
Gazetka
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 0:50  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
Hue.


edit:
Dżiz.
Gav napisał:Najpierw rozgrzewamy piekarnik do 160 stopni. Należy pamiętać o wyjęciu blachy/kota/dziecka z piekarnika, zanim to zrobimy.
Rady cioci Gav są zawsze najlepsze. Normalnie to nie biorę się za żadne pieczenie, gotowanie, smażenie i inne, ale kiedyś zaryzykuję, biorąc pod obroty przepisy Gave.


edit2:

i podryw na Taihen. |"D Ległem.


Ostatnio zmieniony przez Growlithe dnia 14.02.15 1:58, w całości zmieniany 2 razy



— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 1:27  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
Gazetka napisał:




[Be my Valentine]

Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Walhiropn_wxswnpr





Tak. Trzeba się było przelogować.
                                         
Shirōyate
Opętany
Shirōyate
Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 1:30  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
Jasny gwint, wpakowano mnie do trójkąta. O.o Dobra przeżyję...
Jej, znalazły się dla mnie dwa miejsca w plebiscycie! A Lilo aż trzy.
Nie przeczytałam jeszcze wszystkiego, miałam trochę na głowie. Ale wszystko przeczytam. Zapowiada sie naprawdę ciekawie.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 1:37  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
*wzdych*
... eh, aż nie wiem od czego zacząć. ._.
Oprawa graficzna jest cudowna. Take, odwaliłeś kawał dobrej roboty i mówiłam Ci to niejednokrotnie. Gilbu, podobno pomagałeś przy kodzie, więc jest to też jak najbardziej Twoja zasługa. Jestem naprawdę cholernie szczęśliwa widząc, że stworzyliście wspólnie takie cudo. Po prostu no... awr!
Wszystkie artykuły przejrzę dokładniej jutro, bo dzisiaj i o tej porze mój umysł nie działa tak, jak powinien, ale kilka komentarzy już mi się nasuwa...
Take, co się tak ludziom do artykułów wtryniasz, co? |: *dźga go kijem* Idź sobie z tym swoim sobą gdzie indziej! Ale za walentynkę dziękuję, bo naprawdę jest urocza, tak.
Nath... no jebłam. XD Ty masz pomysły, że ja nie mogę....
Evciu... *klepie ją po ramieniu* Good job. |: Za walentynkę dziękuję... ta włóczka mnie rozwaliła.. XDD
Gav.. KJAKSJKSAKAJSKSJ. XD - Tyle mojego komentarza.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 1:47  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
TAK W OGÓLE, TO NA DWIE WALENTYNKI POSZŁY MOJE POMYSŁY, NA WALENTYNKĘ BLIZZIE BYŁ WYKORZYSTANY POMYSŁ GAV, A NATH WYMYŚLIŁA TYLKO TĄ SHI. :I WIĘC PAMIĘTAJCIE, RADIO WSPIERA GAZETKĘ, ALE I TAK JEST LEPSZE.

I spoko, pochwaliłabym was, ale to by zniszczyło moją reputację nietowarzystkiego speakera. Tak naprawdę to świetna robota. <3333 Powiem tylko, że kozy są zajebiste. I dziękuję za walentynkę Blizzie i... no, ktokolwiek mi ją wysłał. Znaczy, Kajlowi! Dobra dupa z tego klucza.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 10:09  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
❤ Jeśli chcesz poderwać Kościół Nowej Wiary pamiętaj:
◦ Nie myją zębów
◦ Sprzedają dzieci niewiernych na plantację bananów
◦ Mają fetysz firanek
◦ Zawsze miej przy sobie pomidory, bo je lubią
◦ Mają dobry węch
◦ Lubią młodych chłopców
◦ To seksoholicy
◦ Uwielbiają romantyczne spacery po cmentarzach
◦ Kradną dzieciom lizaki
◦ Dawaj często dupy, oni to lubią
Dlaczego mam wrażenie że punkty 5, 6, 7 i 10 to moja sprawka |D?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 10:19  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
*Dostaje nagłego ataku kaszlu, który nie ma nic wspólnego z tym, że jest chora*
Na pierwszy rzut oka to robi ogromne wrażenie, ale jak się wgłębi w szczegóły, zacznie czytać to już w ogóle można odlecieć z zachwytu.
I nawet dostało mi się w plebiscycie, boziu, dziękować zacni ludzie!
Porządna dawka humoru na rozpoczęcie dnia, a przygody Yuu z największym wrogiem z S.SPECu nawet nie potrafię skomentować : D

Dobra robota droga redakcjo!
☆~(ゝ。∂)



Antidotum - wydanie walentynkowe #8 GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 11:06  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
Gazetka napisał:Letnia noc gdzieś na w okolicach Kościoła Nowej Wiary. Przez oświetlony blaskiem księżyca park spaceruje Taihen wraz z Hexem. Dziewczyna stwierdza rozmarzonym głosem:
- Jak cudownie! Słyszysz te cykady!?
Hex spojrzał na nią sceptycznie.
- To nie cykady Taihen, to dźwięk otwieranych i zamykanych zamków błyskawicznych...

Tak, nie ma to jak subtelność Heksiora...

Nie zmienia to faktu że gazetka jak zawsze trzyma dobry poziom, i czytało się mi ją całkiem przyjemnie. Gratuluje wszystkim co dostali walentynek, no i też gratulacje i podziękowania dla redakcji, która włożyła w tą gazetkę od cholery i więcej. A teraz wracam to czytać drugi raz :3
I smucić się że nie mam walentynki ._.

P.S - Idealne dopasowanie pary do Moirai'a ^w^


Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.02.15 11:40  •  Antidotum - wydanie walentynkowe #8 Empty Re: Antidotum - wydanie walentynkowe #8
Umarliście mnie. Umarliście mnie... zaraz, liczę... szesnaście razy.
Świetny numer! Gratuluję twórcom, naprawdę, naprawdę dobra robota.

I w ogóle, aufbjodahfke dziękuję wszystkim za głosy <3 Nawet tym, którzy naiwnie głosowali na Lukę, myśląc, że jest ładna. Pro tip - naprawdę nie jest.
I tajemniczej wielbicielce za walentynkę <3
Pssst.
Na górze róże
na dole doły
mogę zapolować
z tobą na anioły
(dzikie rymy powalają, c'nie)

Cytat Blizzie wymiata. Wywiad z Taihen tak samo.
PS - od dzisiaj shippuję Kamikaze i Boba. Seishina z Putin-chan również, tyle miłości!

Spoiler:
Luka wyskakuje wściekła zza krzaka, gotowa chronić honoru grupy, wczytuje się w listę "Jak poderwać Drug-ona", niechętnie potakuje przy kolejnych podpunktach, z zaangażowaniem przytakuje przy "lubią rude", dochodzi do masła i wpada w stupor. Rzuca gazetą, krzycząc to dlatego każą mi przynosić tyle kostek!, po czym idzie się upić, bo na trzeźwo nie zdzierży tylu debili w okół siebie.

A teraz pozwólcie, że się oddalę zastanawiając się, na kim zastosować podryw na Ryana i nazwać jakiegoś DOGSa Ryan czy Shion, Ryan czy Shion... "czarnuchem".
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Off :: Antidotum

Strona 1 z 2 1, 2  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach