:: M3 :: Centrum

Strona 1 z 12 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next

Go down


Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Go?? on Sob Paź 12, 2013 6:37 pm
Są takie miejsca, które zapadają w pamięć do tego stopnia, że odwiedzasz je przy każdej nadarzającej się okazji. Jednym z nich z całą pewnością jest Malinowy Chruśniak - kawiarnia, której właścicielką jest emerytowana gwiazda filmowa, znana do tego stopnia, że nawet teraz, nie występując w żadnych produkcjach, przyćmiewa swą sławą inne aktorki. Zaprojektowała cały, niewielki budynek kawiarenki, zupełnie sama. Część ścian pomalowana jest na przyjemny dla oka, choć niespecjalnie matowy róż - z tego też powodu większość fanów mroku i ciemności omija to miejsce szerokim łukiem. Na dobitkę pozostałe ściany pomalowano farbą o barwie przygaszonej zieleni, co wbrew pozorom tworzy całkiem porządną całość. Stoliki są drewniane, przypominają nieco komplety ogródkowe, gdzie ławeczki wyściełane poduszkami w kształcie malin, jeżyn, truskawek i jagód. Gdzieniegdzie pod kanapami znajdują się dywaniki, ściany przyozdabiają zaś obrazki, prezentujące ogród. Po całym przybytku krążą urocze kelnerki, przyodziane zaskakująco luźno. Ogrodniczki, luźne sukienki, sandałki - wszystko to powoduje, że atmosfera w kawiarni jest po prostu swojska. Nikt nie czuje się tu intruzem.

___
Ten dzień zaczął się źle i wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały na to, że tak też się skończy. Nie spodziewała się niczego dobrego, zwłaszcza gdy z samego rana zaplątała się w swoją cudowną, pachnącą i świeżą kołdrę i zamiast spokojnie się rozwinąć zjebała się na podłogę, obijając sobie twarz. Na dobitkę do jej pokoju bezpardonowo włamała się jej siostra i po prostu przeszła po niej, zawiniętej w kokon, kradnąc przygotowaną na dzisiejszy dzień bluzkę i wychodząc.
Nosz do jasnej ciasnej, nie potrzebowała co prawda tego ciucha aż tak bardzo -  w końcu we wszystkim prezentowała się zniewalająco i cudownie - ale nie potrafiła znieść świadomości, że tak bezczelnie zabrano jej własność! A ona była zbyt nieprzytomna, by temu zapobiec!
Co za wstyd dla kogoś o jej pozycji, hańba owiała jej nieskalane dotąd imię!
Załkała teatralnie, ubierając się w gruby, czerwony płaszcz i przylegające czarne spodnie. Podejrzewała, że tak właśnie będą ubrani wszyscy w mieście, a nie zależało jej - wyjątkowo - na wyróżnianiu się. Drogę do Świata-3 pokonała na skrzydłach, lądując na przedmieściach i kierując się na piechotę w stronę centrum. W zasadzie nie miała najmniejszej ochoty się tu pojawiać, ale zlecono jej pokręcić się trochę w ramach patrolu.
Jak ona nienawidziła tego robić! Jakże uwłaczało to jej godności! Co prawda udało jej się wynegocjować kontrolę w dość czystym miejscu, ale nawet miasto ludzi nie umywało się do Edenu. Do stu beczek soli, wszystko w porównaniu z jej domem było jakieś takie biedne i skromne. To nie były warunki, w jakich powinna przebywać.
- Guma na chodniku - skomentowała kąśliwie, odgarniając włosy z czoła. - Obrzydliwe, czemu nikt jeszcze tego nie sprzątnął?
Stukot jej obcasów ginął w gwarze rozmów, od których bolała ją głowa. Może i nastawiła się negatywnie - ba, roztaczała wokół siebie aurę niechęci i niezadowolenia - ale miała ku temu powody. Wyglądała jak cebula w tylu warstwach i niemalże się gotowała, ale polecenie było jasne - nie wyróżniaj się z tłumu.
Była tak piękna, jak miała zlać się z motłochem?
Sapnęła i przeczesała wzrokiem ulice, ogniskując go w końcu na kawiarence. Dobra, tam usiądzie i wypije herbatę. Z takim planem skierowała się do środka, zajmując miejsce przy oknie. Początkowy sceptycyzm zmienił się w niejakie uznanie, było tu całkiem przyjemnie.
Jak na kawiarenkę człowieka, rzecz jasna.
Zamówiła sobie filiżankę waniliowej herbaty i szarlotkę, po czym rozsiadła się w fotelu i wbiła wzrok w okno, lustrując przechodniów od góry na dół. Niech nic złego się nie dzieje, to nie będzie musiała interweniować.
- Błagam, bądźcie dzisiaj grzeczni, misiaki - mruknęła, zdejmując płaszcz i przewieszając go przez fotel. O, idealnie!





Go??
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Nie Paź 13, 2013 6:07 pm
W dzisiejszy dzień miałem ochotę się przejść. Od tak, bo chciałem. Tak więc idąc chodnikiem po dłuższej chwili zauważyłem jakąś kawiarenkę. Nazywała się "Malinowy Chruśniak" czy coś takiego. Przeszedłem przez ulicę i otworzyłem drzwi do kawiarni, jednocześnie do niej wchodząc. Mogłem nieco zwrócić uwagę innych - w końcu niecodziennie spotyka się mężczyzn ubranych jak Neo z "Matrixa".
U jednej z kelnerek zamówiłem piwo, a następnie podszedłem do stolika, przy którym siedziała jakaś kobieta.
- Można? - spytałem uprzejmie, wskazując miejsce naprzeciw.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Go?? on Nie Paź 13, 2013 8:19 pm
Ile można było czekać na zamówienie? Zdążyła przeczytać i zapamiętać nazwy wszystkich herbat i przekąsek z menu, nim zjawiła się przesadnie uśmiechnięta kelnerka, która ułożyła przed nią pachnące ciastko z herbatą i życzyła smacznego. W odpowiedzi doczekała się tylko lekkiego uśmieszku i mruknięcia, bo Nancy nie miała specjalnej ochoty na sprawianie pozorów zadowolonej klientki.
Trawiła ją wewnętrzna niechęć, miała ochotę dać upust swym emocjom i coś podpalić.
Gdyby tylko dało się przyspieszyć czas. Ach, mogłaby wrócić do domu, przejść się po parku, pogadać z innymi aniołami, dorwać swoją siostrę i ją wybebeszyć na oczach wszystkich mieszkańców, żeby ta mała idiotka miała nauczkę... a tymczasem musiała siedzieć tutaj i gapić się przez okno.
Ponieważ była wyjątkowo czujna, jej uwadze nie uszło pojawienie się w kawiarni kolejnego gościa. Obrzuciła go jednakże tylko znudzonym spojrzeniem i uniosła filiżankę, odginając niczym arystokratka mały palec, by upić nieco gorącego płynu. Ciepło rozlało się po jej ciele, posmak wanilii podrażnił natomiast przyjemnie kubeczki smakowe, wywołując na jej twarzy uroczy uśmiech. Rozluźniła się nieco, szukając widelczyka do ciasta i wbijając go w ciasto. W zasadzie nie była głodna, po prostu chciała czymś zająć ręce.
A skoro i tak nie tyła, to czemu nie miała sobie pozwolić na łakocie?
Zbliżające się kroki wymusiły na niej oderwanie oczu od szyby i zogniskowanie spojrzenia na twarzy jakiegoś nieznajomego typka, który z piwem zatrzymał się przy jej stoliku. Poważnie, sprzedawali w kawiarni alkohol? Niespodziewane. I idiotyczne, lokal w jej oczach spadł parę poziomów w hierarchii niżej. Już prędzej spodziewała się tu win, ewentualnie rumu, dolewanego do kawy.
A tu piwo. Bursztynowy napój, puszkowany lub butelkowany, atrybut każdego menela. A pfe.
- Nie wiem czy zauważyłeś, ale są też wolne miejsca przy innych stolikach. Boisz się samotności, czy co? - spytała, unosząc brew i bez żadnych skrupułów mierząc mężczyznę od stóp aż po sam czubek głowy. Mroczny książę, pewnie przeżywa okres buntu - choć to dziwne, zważywszy na jego wiek. - Czy może przysiadanie się do kobiet to twój dziwny sposób podrywu?





Go??
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Nie Paź 13, 2013 9:35 pm
Zdjąłem okulary, przypatrując się kobiecie i odkryłem lewą połę płaszcza wkładając je do wewnętrznej kieszeni.
- Czasem przebywanie w towarzystwie jest lepsze niż samotność. W moim zawodzie to potrzebne, żeby nie zwariować. - odpowiedziałem na pierwsze z pytań - Nie, to nie jest mój sposób podrywu. Muszę Cię rozczarować, nie podrywam kobiet. - uśmiechnąłem się i usiadłem. Kelnerka w końcu przyniosła mi piwo. Zapłaciłem jej, a następnie upiłem srogi łyk ze szklanki.
- Więc jak Ci na imię?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Czw Lis 21, 2013 7:58 pm
"Kurde, co za nazwa" - kpiący głosik w głowie Skowyta natychmiast skomentował miejsce przed którym ten się zatrzymał.
Chłopak skrzywił się lekko. Znaleźć coś porządnego w tym mieście było coraz trudniej. Czemu nic z tym nie zrobią? Gdzie on ma się niby szlajać? Prychnął poirytowany. Oczywiście nie dotarło zbyt szybko do niego, że teraz on jest za to wszystko odpowiedzialny, bo po co. Obiecał sobie w duchu, że postara się zignorować wszędobylski róż i przekroczył próg kawiarenki. Skinął głową kilku kelnerkom na przywitanie i wybrał sobie pierwszy lepszy stolik. Nie był mrocznym wędrowcem, przynajmniej dziś, więc nie musiał wybierać niż znajdującego się w rogu. Mimo początkowej niechęci do tego miejsca okazało się dość wygodnie, a i nikt nie kręcił nosem na jego zamówienie - czarna herbata z miętą o smaku czekolady.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Czw Lis 21, 2013 8:31 pm
Dziewczyna weszła pewnym krokiem do kawiarni zamawiając espresso i swoje ulubione ciastko czekoladowo-waniliowe. Rozejrzała się po pomieszczeniu i podeszła do najbliższego stolika. Uśmiechnęła się do mężczyzny siedzącego przy nim.
-Mogę się przysiąść.
Jej głos był wesoły i przyjemny. Nie miała zamiaru usiąść, jeśli nie była mile widziana. Najwyżej zje ciastko, gdzie indziej. Jednak po co rezygnować z możliwości zjedzenia lunchu z nowym burmistrzem? Może dostanie autograf i powiesi na ścianie. Hahaha, nie Lucky. Ona przyszła po prostu w interesach i ma zamiar dobić jakiegoś ciekawego targu. Może dowie się czegoś ciekawego, nie obchodziła ją cena. Interesy z tak ważną osobistością mogą być ciekawe.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Czw Lis 21, 2013 8:42 pm
Jedną dłoń cały czas grzał o filiżankę ze swoją herbatą, a drugą podpierał policzek. Z lekkim rozleniwieniem obserwował wszystkich zgromadzonych w tym przybytku. Nie spieszyło mu się do wyjścia. Przecież i tak nie miałby co robić? Zagonili by go do papierkowej roboty, a nie tak to wszystko sobie wyobrażał. Siedział więc, grzał się i wytracał czas.
Rozkojarzony prawie nie zauważył jak dziewczyna podeszła do jego stolika, ale mimo to powitał ją uśmiechem i przyzwalająco skinął głową.
- Pewnie, zapraszam.
Dopiero gdy zaczął skupiać na niej swoją uwagę, coraz bardziej ciekawiło go czego białowłosa może chcieć. Cóż, nauczył się już, że nic nie dzieje się ot, tak.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Czw Lis 21, 2013 9:05 pm
Dziewczyna czując, że się jej przygląda spojrzała na niego z delikatnym uśmiechem swymi złotymi oczyma.
-Nie wyglądasz jakby ci się tu podobało.
Powiedziała kładąc łokieć na stoliku, a na ręce brodę. W tym czasie kelnerka przyszła z jej zamówieniem więc dziewczyna zwróciła swą uwagę na ciastku.
Uśmiechnęła się jak szczęśliwe dziecko i zjadła kawałek ciastka. Było to najlepsze ciastko w okolicy szczególnie dla kotki, która uwielbiała słodycze.
-Robią tu pyszne ciasta.
Powiedziała i podniosła filiżankę do ust chcąc się napić jednak oparzyła usta i odsunęła ją szybko wachlując się dłonią.
-Ajajaj.
Chyba za szybko się za nią zabrała, zachowywała się jak zakręcona nastolatka, co do niej nie pasowało. Po chwili wstała i przepraszając poszła do toalety.

[z/t-jak wrócisz to mi napisz]





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Pią Sty 31, 2014 11:30 pm
Przewrócił teatralnie oczami, słysząc kolejną próbę wcielenia się Sebastiana w kogoś innego. Tym razem za cel obrał sobie jakąś zakochaną w sobie hrabinę i jak zwykle odegrał swoją rolę perfekcyjnie. Przez to, że wyglądał przy tym wyjątkowo zabawnie, młodszy blondynek jak zwykle nie mógł powstrzymać się od głośnego ryknięcia śmiechem. Eliott zawsze wiedział kiedy jego przyjaciel jest sobą, a kiedy się zwyczajnie wygłupia, ale ktoś, kto słabo zna Sebastiana, naprawdę mógłby się bardzo łatwo nabrać. Ewentualnie stwierdzić, że Oliver jest szaleńcem, bo tak szybko zmienia charakter i nastawienie. I teraz wyobraźcie sobie, że nagle taki nieszczęśnik po napatrzeniu się na rozdwojenie osobowości starszego blondyna, nagle zwróciłby uwagę na Eliotta, który nie daj Boże właśnie wpadłby w tryb swojego zdziwaczałego zachwytu. Dom wariatów, jak się patrzy. Szczególnie, że do zepsucia sobie opinii normalnego gościa, Yves nie potrzebuje zbyt wiele. Nawet teraz słysząc drugą, zdecydowanie krótszą wypowiedź swojego rozmówcy, zrobił z siebie kompletnego dziwaka, ale co tu się dziwić? Seba się z nim zgodził! I nawet mu nie dogryzł, tylko po prostu przyznał mu słuszność. Cały ten zaszczyt nie mógł wyrazić w sposób inny, niż przygryzienie dolnej wargi w szaleńczym, rozradowanym uśmiechu i machnięciu delikatnie ręką. Przypominał teraz bohatera meme Oh, stop it, you~
Eliott niestety nie posiadał żadnej innej mocy, niż tylko zrażanie do siebie ludzi z naciskiem na płeć piękną, więc głowa Sebastiana na pewno zostałaby na swoim miejscu.
Tak! I mielibyśmy swój własny sygnał, gdyby ktoś nieproszony chciał nam przeszkodzić! Jakiś gwizd.. albo… odgłos ptaka. Coś w tylu KUAA.. KRUAAA!- parka starszych ludzi, która właśnie spokojnie spacerowała sobie po ścieżkach w parku, obróciła się z miną totalnego zdziwienia, kierując wzrok na skrzeczącego Eliota. Ten wyłapując ich spojrzenie, szybko odwrócił głowę i trochę przyśpieszył kroku. – Ups. To chyba zły sygnał. Szybciej, bo jeszcze się okaże, że to moi sąsiedzi-… – odparł popędzając swojego przyjaciela, który na króciutką chwilę został z tyłu. Długo takim szybkim marszem mu się chodzić nie chciało, bo nie minęła minuta, a ten już zwolnij kroku.
Może masz rację. Ćpuni nie wyglądają najlepiej. Szkoda by takie piękno się zmarnowało. – powiedział i mrużąc nieznacznie oczy, zrobił pozę na supermodelkę, uprzednio delikatnie odgarniając sobie włosy do tyłu, które niestety, ale nie wyglądały zbyt dobrze w takiej fryzurze. Zaraz jednak przestał zgrywać bóstwo i zakrył się jak jakaś panienka, którą przyłapano bez stanika. – Sthaaap. Jestem piękny, ale musisz mi uwierzyć na słowo, bo nie zamierzam Ci tego pokazywać. - … ciała nie bardzo, ale język to co chwila ta mała menda obnaża~ Choćby teraz.- Zresztą.. co za różnica. I tak nigdy nie mam kasy. – skończył temat lekkim wzruszeniem ramion. No niestety. Studenckie życie nie rozpieszcza, szczególnie, gdy nie ma się do pomocy żadnego z rodziców. Do dziś on się zastanawia jakim cudem w ogóle było go stać na mieszkanie…
... i wizyty w kawiarni. On już dobrze wiedział, że najprawdopodobniej skończy się na świeceniu szczenięcymi oczami do Sebastiana, aby ten pożyczył mu kilka pieniędzy na jakieś ciastko, bo znając życie pewnie znowu będzie mieć portfel wagi i rozmiarów zapaśnika sumo. Pieprzony bogacz. I tak.. dosłownie. Ten tekst jest tak piękny, że musiał znaleźć swoje miejsce w tym poście, jako zwykły zapychacz~
Nagle los uśmiechnął się do Eliotta! Wyścigi! Genialne, genialne! Co prawda nie za bardzo wolno mu biegać, ale przecież kawiarenka nie była aż tak daleko, więc nie powinno skończyć się na żadnych przykrościach. Za to jeśli wygra to będzie mógł żądać od niego pieniędzy bez żadnych skrupułów! I perfidnie wykorzysta fakt, ze to Sebastian płaciłby za wszystko. Gdyby byłby ktoś inny to raczej zachowałby się skromniej, ale za tytuł najlepszego kumpla niestety trzeba słono czasem zapłacić.
On nie biegł. Nie truchtał. Nawet nie maszerował. On zapierdalał. Jak jakiś wariant ruszył przed siebie z trudem utrzymując przy tym równowagę, by ponownie nie zaryć uroczym ryjkiem o zaśnieżony chodnik. To było nie fair, że Sebastian zaczął pierwszy, ale niestety… Eliott wiedział, że na świecie nie ma sprawiedliwości, więc jedyne co mu pozostało to po prostu dać z siebie wszystko. I wyszło mu to perfekcyjnie. Z gracją – wcale nie – wymijał niewinnych przechodniów, pędząc jak chart wyścigowy, by w końcu zrównać się ze swoim przeciwnikiem. Posłał mu wyzywający uśmieszek, w momencie gdy zaczynał go pomalutku wyprzedzać. Otworzył drzwi kawiarenki i wtargnął do środka jak huragan. Nie zważając na obecnych tu ludzi wystrzelił ręce do góry i radośnie zaczynając wiwatować, odwalił coś na wzór tańca zwycięstwa.
TAK! Victoria! Słodkie zwycięstwo! I kto jest lepszy?! Kto się naje za darmochę? Kto? No kto?! TAAAAK! JAAAA, MUAHAHAW~! - … i odwrócił głowę, napotykając wzrok zdezorientowanej kelnerki. – Um.. dzień dobry. – bąknął i cała jego pewność siebie nagle gdzieś uleciała. Zrobił z siebie kretyna i to po raz kolejny w tym dniu. Spojrzał na Sebastiana jak zbity szczeniaczek, szukając w nim pocieszenia lub wsparcia.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Sob Lut 01, 2014 1:31 am
I cała normalność poszła się jebać. Sebastian naturalnie nic nie robił sobie z tego, że para staruszków zwróciła uwagę na jego nieco zakręconego przyjaciela. Ich światy a światy osób, które miały za sobą już dobre siedemdziesiąt lat i więcej, znacząco się od siebie różniły. Nie przypuszczał jednak, że Eliott tak łatwo postanowi ustąpić, jednak Sebastian, przyspieszył kroku dopiero po ukradkowym zerknięciu za siebie przez ramię. Lubił mieć dokładniejsze rozeznanie w tym, co działo się dookoła niego, ale blondyn już po chwili doczekał się pobłażliwego spojrzenia różnobarwnych, lśniących oczu, które pomimo swojej chłodnej barwy, wydawały się być zadziwiająco ciepłe. Oliver po prostu często zapominał, że nie każdy był na tyle pewny siebie, by z równie uniesioną gardą traktować wszystkie swoje wpadki i nadal śmiać się z nich niezależnie od tego, że wywoływały one skrzywienie na twarzach innych. Nie chcąc już drążyć tematu dodawania dragów do ciastek i innych potraw, po prostu pokiwał głową w niemym przyznaniu mu racji. Tak, ten sygnał zdecydowanie nie należał do najlepszych, bo: a) nie wszyscy potrafili krakać; b) jeżeli sądził, że to nie wzbudziłoby żadnych podejrzeń, najpewniej trzeba byłoby wyprowadzić go z błędu, ale o wiele lepiej i wygodniej było zamknąć tę sprawę i po prostu do niej nie wracać.
Żadnych narkotyków.
Bo co? Pobawisz się w tatuśka, który udaje, że nigdy nie brał, Sebby?
„Ćpuni nie wyglądają najlepiej.”
No tak, nie bez powodu uważasz, że jestem brzydki.
Dokładnie tak. Tylko najlepiej nie mów tego komuś, kto będzie chciał cię naćpać. Możliwe, że nie przyjmie do siebie wiadomości, że nie ma aparycji modela. ― Wypuścił powietrze ustami, jednak żartobliwość tych słów była aż nadto wyczuwalna, choć zapewne postawa modelki w wykonaniu Yvesa miała w tym swoją zasługę. Koniec końców i tak wybuchnął głośniejszym śmiechem, zginając się wpół, byleby tylko nie rozbolał go brzuch. Na całe szczęście w miarę szybko udało mu się odzyskać prawie idealną postawę. ― Twoje ego niebawem przerośnie ten świat. ― Dodał, choć jego barki nadal podrygiwały lekko w radosnych spazmach. No i masz! Nawet udało mu się speszyć błękitnookiego. Trzeba przyznać, że rola wstydliwej panienki nawet do niego pasowała. ― Czyli gra w pokera odpada. Poza tym powinieneś doskonale wiedzieć, żenie zmusiłbym cię do tego. Zresztą sam też nie chciałbym skończyć przed tobą zupełnie nagi ― odparł zgryźliwie. To zrozumiałe, że nawet długotrwałe znajomości miały pewne granice, których nie powinno się przekraczać. O ile dla Hyde'a przebywanie w czyjejś obecności w negliżu nie było niczym nienaturalnym, tak dla de Croÿ'a to doświadczenie nie mogło należeć do najprzyjemniejszych, choć – o czym niebieskooki dobrze wiedział – jego znajomy nie krępował się nagich ciał, ale najwyraźniej swojego owszem. Albo perspektywa przebywania tak w towarzystwie bliskiego przyjaciela nie była aż tak obiecująca lub też mężczyzny ogólnie.
A później wszystko potoczyło się swoim torem i ruszyli do kawiarni, zapewne niejednego przechodnia przyprawiając o zdezorientowanie. Było zimno, podłoże było niepewne, bo w każdym momencie można było natrafić na skrawek ziemi skuty lodem i wyrżnąć się w spektakularnym stylu, a ta dwójka debili wraz z psem naprawdę zapieprzała przez centrum miasta, jakby zaraz miał dopaść ich niewidzialny potwór. Oliver nie zamierzał dawać za wygraną, ale tylko na początku. W którymś momencie po prostu zwolnił odrobinę, przypominając sobie, że za pieniądze Eliott'a raczej nie napiliby się porządnej kawy, z tego względu, że po prostu ich nie było. Przynajmniej nie za wiele. Sam także starał się zgrabnie wymijać przechodniów, jednak czasem otarcie się o któregoś z nich było po prostu nieuniknione, przez co za ich plecami rozlegały się nieprzyjemne obelgi, jednak szybko pozostawały przeszłością, którą dosłownie pozostawiali za sobą.
I wreszcie cel ich podróży. Na chwilę zatrzymał się przed drzwiami, by wskazać psu miejsce, w którym miał pozostać. Zwierzę posłusznie usiadło, choć już w momencie, gdy jego właściciel otwierał drzwi, obrzuciło wejście zniecierpliwionym spojrzeniem, ale nie ruszyło się z miejsca. Jasnowłosy z kolei zaraz po przekroczeniu progu lokalu zawiesił spojrzenie na swoim przyjacielu, który aż nazbyt entuzjastycznie podszedł do swojego niewielkiego sukcesu. Chłopak rozchylił usta, chcąc coś powiedzieć, jednak szybko zrezygnował z tego planu, nie chcąc ingerować w ten wybuch euforii. Przemknął jednak spojrzeniem po zdziwionych gościach lokalu, a gdy nastała cisza, obrzucił Yves'a łagodnym wzrokiem i podszedł bliżej od razu przenosząc wzrok na kelnerkę.
Dzień dobry. ― Skinął głową, zaraz przywołując na twarz jeden z tych piękniejszych uśmiechów. ― Przepraszamy za to zamieszanie, ale pewnie zna pani tę radość z wygranej. Naprawdę nie ma się czym przejmować. ― Ostatnie słowa wyrzucił z siebie nieco głośniej. Tak, aby pozostali goście mogli wrócić do poprzednich czynności i przestać się gapić. Złapał blondyna za ramię i pociągnął w kierunku jednego z wolnych od sąsiadów stolików. ― To tylko kawa i ciastko, kocie ― wymruczał pod nosem tak, by już tylko młodzieniec miał okazję to usłyszeć. Gdy znaleźli się przy wybranym przez niego miejscu, rozpiął płaszcz, gdyż różnica temperatur była już nadto wyczuwalna i wreszcie zajął miejsce przy stole. Potarłszy ręką zaczerwieniony od mrozu polik, kiwnął głową w stronę menu. ― No to wybieraj, zwycięzco.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Gość on Sob Lut 01, 2014 9:51 pm
Cóż, prawda jest taka, że Eliott faktycznie nie krępuje się widoku nagich ciał. Można nawet powiedzieć, że jest nimi w pewnym stopniu zafascynowany. Te wszystkie idealne proporcje, łuk kobiecych bioder, zgrabne nogi, pupa.. piersi to już w ogóle, ale tym to chyba każdy heteroseksualny (a przynajmniej w większej mierze) facet się interesuje. Blondynek niemalże codziennie szkicuje jakąś nagą damę w swoim zeszycie, dążąc przy tym do idealnego wyeksponowania jej walorów. Widział też niejedną modelkę, która z miłą chęcią pozbywała się swojego odzienia, użyczając artyście swojego ciała, jako swego rodzaju wzorca. Gdy chodzi o sztukę Eliott jakoś niekoniecznie włącza swoją wstydliwą naturę. Bynajmniej nie chowa się za szkicownikiem z krwiście czerwonym rumieńcem, chcąc uniknąć wzroku ze swoją nową towarzyszką. Jest to raczej dla niego naturalne. W końcu tyle razy już zdążył się napatrzeć na podobne rzeczy… no i w ogóle tej niewiasty nie zna. W przypadku mężczyzn jest podobnie, bo i płeć brzydszą czasami idzie mu rysować, ale tutaj sprawa jest jeszcze prostsza, bo nie zdarza mu się czuć żadnego, nawet najmniejszego pociągu do takiej osoby. A przynajmniej nigdy dotychczas nie zdarzyło, he. Przez to, że zazwyczaj widzi takich modelów tylko raz w życiu i raczej nie utrzymuje z nimi późniejszego kontaktu, namalowanie ich w negliżu wcale nie jest dla Eliotta szczególnie trudne. Jednak istotnie, gdyby przyszło mu uwiecznić na papierze jednego ze swoich przyjaciół, możliwe, że nie byłby już aż tak pewny przy wykonywaniu swojej pracy. Głupio byłoby później patrzeć jednemu z kolegów w oczy, cały czas mając w głowie obraz jego nagiego ciała. I to by było na tyle w kwestii nagości w obrębie sztuki. W sytuacjach, gdzie głównym celem rozebrania się nie byłoby malowanie, Eliottowi paliłyby się policzki bez względu na osobę, która mu towarzyszy~
A skoro mowa o rumieńcach to niewiele brakuje, żeby i teraz obsypać policzki blondyna uroczą czerwienią, nie wykorzystując do tego ani grama nagości. Wszyscy się na niego gapią, co jakoś niekoniecznie mu się podoba. Zazwyczaj jest tak, że gdy już robi z siebie pajaca, jest tego raczej nieświadomy, jednak w sytuacjach, gdy widzi rezultaty swojego zachowania, już nie jest mu tak wesoło. Jego pewność siebie niemalże od razu wyjeżdża na wakacje, choć trzeba jej przyznać, że raczej szybko też z nich wraca. Wystarczy zająć go czymś innym i voilà! Stary, zdziecinniały kretyn ponownie wraca do gry.
Dziękiii… - pisnął szybko wychwytując, że Sebastian faktycznie umiejętnie wyciągnął go z opresji. W sumie nie pierwszy raz. Starszy blondyn ma już niezłe doświadczenie w kwestii opieki nad Yvesem.  Tak czy siak obecni klienci kawiarni szybko zaczęli powracać do swoich poprzednich czynności, zdając się kompletnie ignorować obecność nowoprzybyłej dwójki. No, oczywiście poza tymi, którzy wyczaili, że ten głośny bachor ma też całkiem ładniutkiego kolegę. – … ale nie nazywaj mnie kotem. Jeszcze się przyzwyczaję i zacznę Ci mruczeć nad uchem, a tego chyba nie chcesz! – dodał nieco pewniej i wytknął na niego język w nieco zgryźliwym uśmiechu.
Usiadł naprzeciwko swojego kolegi i zaczął robić to samo co on. Powolnie rozpiął swoją kurtkę i uwolnił gardło z uścisku niebiesko-białego szalika. Zdjąwszy rękawiczki, zabrał się za czyszczenie okularów, które zdążyły mu całkiem zaparować przez wejście z chłodnego dworu do tak ciepłego pomieszczenia. W sumie bez żadnych szkieł przysłaniających mu ślepia było mu dużo ładniej. Przynajmniej nic nie stanowiło przeszkody do wpatrywania się w jego oryginalną, prawą tęczówkę oka. Nie na co dzień widuje się takie urocze, brązowe skazy. Mimo wszystko Eliott nie czuł przed nikim potrzeby obnażania tego niespotykanego defektu, więc szybko z powrotem założył oczyszczone okulary na nos.  Dopiero teraz mógł lepiej przyjrzeć się wyglądowi wnętrza.
Słodko tutaj do porzygu. I… ugh.. – jęknął cicho, lokalizując obok siebie puchatą poduszeczkę w kształcie truskawki. Bez wahania wziął ją do ręki i rzucił w Sebastiana z pełną wstrętu miną. – Lepiej ty się tym zaopiekuj, bo jeszcze komentarze o rzyganiu staną się prawdą.. I.. hah.. oczywiście!  - powiedział i szeroko się uśmiechnął, biorąc w łapki menu. Chwilę zajęło mu wybranie dla siebie odpowiedniego kąska do przegryzienia, ale w końcu pokazał Sebastianowi na co konkretniej ma ochotę.  Oczywiście musiała być to najdroższa z możliwych kaw i najbardziej fikuśne ciasto, jakie kiedykolwiek widział świat, również zdolne przerazić swą ceną. A co na to Eli? Wpatrywał się wyczekująco w swojego przyjaciela z niemalże kocim, pseudo niewinnym uśmieszkiem, tylko czekając na jakieś komentarze z jego strony. Przegrałeś to płać~





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kawiarenka "Malinowy Chruśniak"

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 12 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next

Powrót do góry