Strona 8 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Nove on 15/11/2015, 01:32
Federica wiele nie miała już do roboty w salonie, więc zdecydowała się powoli skierować w stronę wyjścia, aby upewnić się, że w magazynie będzie odpowiednia ilość na zasilenie pokoju medycznego. Cudem nie wpadła na nieznajomego, który nagle wbił na chama do pomieszczenia, co na początku nieźle zbiło ją z tropu. Gościa nie znała, więc co on, do cholery, tutaj robił?
Zdecydowała się jednak nic nie mówić. Poczekała, aż wyleje z siebie cały jad. Przysłuchała się bardziej wyjaśnieniom Rumcajsa, czekając, aż wskaże wymordowanemu skład, który będzie mu rzekomo towarzyszyć.
Cudem nie wyrzuciła z siebie całego potoku przekleństw, kiedy wyłapała siebie. Cholera, Rum, mordo, dzięki. Bycie jedynym medykiem na sali to okropna robota, prawie zawsze wcisną cię w jakieś bagno.
- Ciekawe tylko, czy Kirin zdoła wstać i się sam wyleczyć, żeby iść. No i Fenrir nam przysypia, nie mówiąc już o Nemezis... - rzuciła, przyglądając się dobermanom. Zaraz poczuje się jak cholerna opiekunka.



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar





Nove
Bernardyn     Opętana
GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Kirin on 15/11/2015, 09:51
Fragmenty rozmowy wdarły się do jego otępiałego umysłu. Jad powoli przestawał działać, a razem z nim utrata świadomości spowodowana doniczką, a także szałem. Jak raz zjawił się na zebraniu, to musiało zdarzyć się coś takiego. No poważnie? I teraz nawet nie był świadom, co się działo, co zostało ustalone.
- Kur... - wysapał przez zaciśnięte zęby kierując dłoń na tył głowy, gdzie rozbiła się rzeczona doniczka. Czuł tam już wielkiego guza, a to dopiero początek. Spacyfikowany przez Fenrira, Suneku i Skoczka czuł się gorzej niż połamany. Do jego uszu dotarły jedynie szczątkowe fragmenty wypowiedzi Nove, w tym wymienione jego imię. - Nie wiem co tu się odpierdala, ale byłbym wdzięczny, gdyby ktoś wyjaśnił w jakie gówno mam się pakować.
Pozbierał się z ziemi, z trudem trzymał pion, w głównej mierze po prostu zataczał się na boki wściekły dosłownie na wszystko. Jego ton też nie był zbyt przyjemny, ale starał się zachować powagę i spokój. Jeżeli miał wykonywać jakieś zadanie, to powinien się przygotować doń, ale przede wszystkim wiedzieć o co chodzi.
Nie polecam przysypiać na zebraniach, stanowczo nie polecam.






Flirting with madness was one thing;
when madness started flirting back,
it was time to call the whole thing off.


avatar





Kirin
Doberman     Poziom E
GODNOŚĆ :
Vincent de Lacroix aka. Kirin / Seba z DOGS


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 15/11/2015, 12:08
Podniósł się wyskokiem i przeszedł się do Jinx, nie jakimś wolnym badassowym krokiem tylko wojskowym marszem.
Spojrzał na niego z góry żeby ocenić nowego "przywódcę" i zasalutował.
- Melduje się do spuszczania wpierdolu.
Odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę Kirina.
Bezceremonialnie podniósł go i postawił przed Nove.
- Masz go wyleczyć, a to że się nie odzywam nie znaczy, że śpię, kurwa. - Powiedział wyraźnie zdenerwowany i poważny, nie miał teraz stanowczo humoru na żarty, w końcu brak wilczura wokół nie jest niczym zabawnym.
- Swoje powiedziałem, mogę być nawet jebanym kamikaze, ale nadzoruję Łowców, nie ufam im. Nie muszę iść sam, ale sam sobie na pewno poradzę. To wszystko co mam do powiedzenia.

Edit:
Po wygłoszeniu swojego zdania czekał na dalsze wytyczne, po uzyskaniu wszelkich informacji, kiwnął głową na znak porozumienia i wyszedł przygotować się.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Fenrir dnia 12/12/2015, 17:37, w całości zmieniany 1 raz





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Skoczek on 15/11/2015, 22:25
.....Pudel zamknął na chwilę oczy, przewidując u siebie atak migreny. Siedziba DOGS przypominała trochę teraz rozjuszone mrowisko. Ktoś odciął dostęp informacji od królowej - waćpanny Growlithe, co wywołało ogólne zamieszanie, tym bardziej, że brakowało jeszcze zastępcy - lorda Fuckera. A kogo jeszcze w tej opowieści brakuje? Ano walecznego rycerza - sir Jinxa, który przybył, by wybawić królową. Niemniej, kończąc już z żartami...
Skoczek z niejakim zdezorientowaniem przyglądał się nowo przybyłej osobie. Co prawda, ów osobnik znał położenie siedziby gangu, a także nie został na wstępie zmiażdżony przez Psy, więc prawdopodobnie był już dosyć znany w tych kręgach. Co w ogóle nie wpłynęło specyficzne odczucie Pudla. Nie ufał nieznajomemu. Paranoja ewidentnie może utrudnić życie.
Przynajmniej w wyniku pojawienia się Jinxa wznowiła się dyskusja i już po chwili zostały poczynione odpowiednie ustalenia, na wskutek których Skoczek wybył na chwilę, by wyciągnąć z magazynu to, co potrzebne. Czyli praktycznie wszystko. Po powrocie rozdał odpowiednie artefakty i bronie, a także czarne sznury, bądź też wstążki, w zależności od tego, co znalazł.

Drużyna Jinxa: Skoczek, Edge, Rainbow
Otrzymane przedmioty: Artefakt (Mechaniczna rękawica, połączona rurkami ze zbiornikiem), Jinx - zapasowa amunicja do broni palnej, Skoczek - Beretta 99 + zapasowa amunicja.  

Drużyna Rumcajsa: Arthur, Rebekah, Nove
Otrzymane przedmioty Artefakt (Nóż umożliwiający teleportację) Rumcajs - Beretta 92 + amunicja. Nove, Arthur - nóż szturmowy.

Drużyna Fenrira: Kirin, Garry, Sunēku
Otrzymane przedmioty: Artefakt (Mechaniczna rękawica emitująca impulsy elektryczne), Fenrir - zapasowa amunicja, Sunēku - Glock 17 + zapasowa amunicja.

+ każdy otrzymuje w prezencie zardzewiały nóż. A nuż anioły dostaną tężca.

- Żeby było jasne, osoby, które same posiadają broń palną  dostają tylko dodatkową amunicję, żeby odciążyć trochę nasz magazyn, któremu daleko do miana nowoczesnego. Być może pod tym względem pomogą nam Łowcy, ale dmuchamy na zimne, więc jak strzelacie, to staracie się oszczędzać amunicję - rzucił od razu Christopher, czekając na ewentualne uwagi, czy też prośby - podkreślam, że broń palna pochodzi z kasyna, na które ostatnio napadł Fenrir i Kirin, więc nie zawierzajcie im swojego życia. Nie, nie znajdę jej więcej, więc nie marudźcie, to i tak lepiej, niż mogliśmy się spodziewać. A ja nie jestem wróżką z magicznej krainy, pracujemy z tym, co mamy.
avatar





Skoczek
Pudel     Opętany
GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 7/12/2015, 22:15
Zachowanie Dogs'ów spowodował niemały szok ze strony Rumcajsa. Czyli wszyscy mniej więcej ogarniali, kim jest nowo przybyła osoba? Rumcajs co nieco o nim słyszał, szczególnie tą wersję, iż był kiedyś w ich gangu. Było to natomiast dawno, więc nie myślał, że pozostali zachowają taki stoicki spokój. A może to Rumcajs zbyt szczeniacko się zachował, przez co inni również?
Niewiele później w kieszeni poczuł wibracje. Wyciągnął telefon, zauważając wiadomość od Suneku. Szybka wymiana zdań - wiedzieli, na czym stali.
- Suneku napisała, że będzie czterech łowców; Blight - medyk, o którym wspominałem, zastępca przywódcy - Marcus Sleipnir. Poza nimi będzie również Ciro Eltyar i Lentaros, który jest androidem. Napisałem jej, że spotkamy się w Edenie - tam będzie o wiele wygodniej się spotkać niż na Desperacji. Nie podałem konkretnego miejsca. Kiedy wszyscy będziemy na miejscu, umówimy docelowe miejsce spotkania - stwierdził, biorąc amunicję od Skoczka, a kiedy byli już przygotowani, zawołał Arthura, Nove oraz Rebekhę i razem, jako pierwsi wyszli, udając się w kierunku Edenu. W końcu nie dużo czasu im zostało. Trzeba się śpieszyć.

/nie wiem, co dokładnie z Nove, także... najwyżej przyjmiemy, że ona też wyszła wraz z Rumcajsem i no. Aktualnie nie mam się z nią jak skontaktować, więc nie wiem, jak to jest z nią - nieważne

z/t x4





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 8/8/2016, 15:14
    Dzisiejszy dzień zaczął się zdecydowanie dobrze. Nicodemus pewnie wstał bardzo późno, bo ostatnio był strasznie leniwy i w ogóle to tylko spał całymi dniami. Siedział w swoim pokoju, nie mając ochoty na robienie czegokolwiek. Wychodził gdzieś tylko wtedy, gdy musiał i był komuś potrzebny, a resztę czasu się opierdalał.
    Gwałtownie usiadł na łóżku, jakby przyśniło mu się coś strasznego. Wierzchem dłoni wytarł spocone czoło, odgarniając przy tym włosy nieco na bok. Łatwiej byłoby mu doprowadzić się do porządku, gdyby w lokum, które zajmował wisiało jakieś lustro. Szkoda, że żadne nie wisiało. A tak to mógłby sprawdzać czy ma wory pod oczami albo czy wyskoczył mu na twarzy jakiś nowy pryszcz.
    Przełknął dość głośno ślinę, a potem odchrząknął. Zdawało mu się, że po nocy ma jakąś dziwną chrypkę, ale okazało się, że ta minęła zaraz po chrząknięciu. Dopiero chwilę później przypomniał sobie o wilgotnym policzku. Wytarł ręką lepką ciecz, która okazała się być śliną. Od razu spojrzał na poduszkę, a raczej ten kawał zwiniętego materiału, który nią był. Nico doszedł do prostego wniosku — zaślinił się podczas snu. Z początku uznał to za mało męskie i w ogóle było mu z tego powodu bardzo wstyd, lepiej żeby nikt się o tym nie wiedział. Złapał obślinione poduszkopodobne coś i wywrócił to na drugą stronę. Potem uznał, że taki zaśliniony wyglądał uroczo, ale urok kojarzył mu się z małymi dziećmi i bobasami, za którymi nie przepadał. Ostatecznie sam nie wiedział co ma o tym myśleć.
    Opadł na łóżko, bo uznał, że potrzebuje jeszcze chwili odpoczynku. Przewrócił się na bok, podrapał się po tyłku, ale jakoś nie mógł znaleźć sobie dogodnej pozycji. Usiadł na łóżku znowu, lecz teraz postanowił się podnieść i ogarnąć. Nogi wystawił za łóżko tak, że przez chwilę dyndały mu w powietrzu. Po chwili opadły na podłogę. Ręce podparły się na posłaniu, umożliwiając wymordowanemu łatwe powstanie. Rozprostował wszystkie kończyny, czemu towarzyszyły charakterystyczne chrupnięcia i trzaski. Zaczął się kręcić po pokoju, w poszukiwaniu jakichś ubrań. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że miał dziurawe bokserki. Na szczęście dziura nie było zbyt duża, no i umiejscowiona była na pośladku, także po założeniu spodni nikt się nie dowie, ha! Odzieży nie szukał zbyt dużo, bo pewnie leżała gdzieś na widoku. Narzucił na siebie jakąś jasną koszulę, która pewnie i tak była naderwana w kilku miejscach. Zapiął niedbale guziki, pewnie zrobił to na tyle krzywo, że na dole została jedna wolna dziurka. Naciągnął na tyłek ciemne spodnie, przetarte w kilku widocznych miejscach. Nawet znalazł jakiś rozpadający się pasek! Dodatkowo wziął do ręki lekki płaszcz lub coś takiego, jakby miał później zamiar wyjść na zewnątrz. Na sam koniec włożył na nogi buty, te co zwykle, bo innych nie miał. Wytrzepał ubrania, po czym skierował się w stronę małego salonu, który mieścił się piętro niżej. Rozejrzał się na boki. Salon był pusty. Nico od razu wskoczył na kanapę, rozwalił się na niej, kładąc głowę na jednej z tych psich poduszek. Przymknął sobie nawet oczy na chwilę, by móc się lepiej zrelaksować. Jeju, serio straszny z niego leń.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Senpai's stalker on 10/8/2016, 01:01
Przesunęła końcówką patyka po chropowatej powierzchni ściany nory, kiedy przesuwała się lekkim krokiem na przód, śpiewając pod nosem jakąś dziwną, niezrozumiałą piosenkę. Od momentu, kiedy wstała, trzymał ją zadziwiająco dobry nastrój. Zresztą, prawda była taka, że Ev praktycznie zawsze była w dobrym humorze, bez względu na okoliczności. Nero przemknął tuż obok niej, ocierając się pyskiem o bezwładną dłoń dziewczynki, nie opuszczając jej nawet na sekundę. Zdążyła przywyknąć do towarzystwa jednego z psów Growa. Przynajmniej nie była tak samotna, kiedy zostawała sama w norze, a kiedy inne Kundle wybywały na misję.
Dzisiejszego dnia nie miała jakiegoś konkretnego celu. Odwiedziła Matyldę, która wcisnęła jej miskę zupy, porozmawiała trochę z nią, po czym udała się na podboje nory, w nadziei, że natrafi na kogoś, komu będzie mogła uprzykrzać, oczywiście nieświadomie, resztę dnia.
Kiedy przechodziła obok salonu, padło na nią blade światło rzucane przez migoczące płomyki świeczek. A to oznaczało, że ktoś znajduje się w środku. Pełna zaciekawienia i zainteresowania, wsunęła głowę do środka, a kiedy uznała Nico, jednego z Kundli, wyszczerzyła się szeroko, niczym dziecko na myśl o zbliżających się Świętach Bożego narodzenia. Odrzuciła wcześniej znaleziony patyk i od razu wkroczyła do pomieszczenia, przyspieszając i….
- Nico! – pisnęła radośnie wskakując na niego całą sobie. Zachichotała w jego koszulę i zadarła nieco głowę, by móc spojrzeć na twarz chłopaka.
- Złapałam cię! Co robisz tutaj tak sam? – podciągnęła się, na bezczelnego siadając na nim i zaczęła kiwać się na boki, promieniejąc na wszystkie strony niewidzialnym światłem radości.
- Nico, Nico, byłeś gdzieś ostatnio? Opowiedz! Dawno cię nie widziałam. – dodała wesoło. Nero wsunął się do środka niemal bezszelestnie, podbiegając do kanapy. Obrzucił chłopaka krótkim spojrzeniem, cicho powarkując, ale ostatecznie ułożył się wygonie na podłodze, aczkolwiek cały czas był przygotowany do ewentualnego ataku, jeżeli coś miałoby zagrażać jego tymczasowej „podopiecznej”.
- To Nero. – wskazała brodą w stronę leżącego psa. - Jeden z psiaków Growa. – tak, jakby Nico go nie znał. A przecież wszystkie Kundle znały psy Growa.
No cóż.
avatar





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 11/8/2016, 10:16
    Oczy miał nadal przymknięte i na razie nie miał ochoty ich otwierać. Cholera, prawie zapomniał, że kanapa w tym saloniku była bardzo wygodna, no i te poduszki w kształcie psów... nie spodziewał się, że będą takie miękkie. Miał wrażenie, że tutaj leży mu się dużo wygodniej niż we własnym pokoju. Może powinien tu przesiadywać częściej?
    Podczas takiego leniuchowania miał bardzo dużo czasu na przemyślenia. Chociaż życia to on ciekawego nie miał, więc zapewne myśli kłębiące się w jego głowie również nie były jakieś zaskakujące. Zastanawiał się czy któryś z członków organizacji zaszczyci go dziś swoją obecnością. Czy chciał z kimś rozmawiać? Sam nie wiedział. Na razie bardzo dobrze mu się opierdzielało, więc smutno by było, gdyby ktoś zaburzył ten błogi stan rozleniwienia. Ale z drugiej strony nie mógł tak wiecznie leżeć, wypadałoby wyjść na zewnątrz i zwyczajnie się rozejrzeć.
    Pogrążył się w swoich myślach na tyle, że nawet nie dosłyszał zbliżającej się Evendell. No dobra, przez chwilę wydawało mu się, że coś słyszał, ale uznał to za zwykłe przesłyszenie. Bo przecież niedawno wstał, ogarnął się tylko na szybko, no i trochę zaspany nadal był.
    Coś uderzyło o podłogę, słyszał to.
    Otworzył oczy dość szybko, ale okazało się, że i tak był zbyt wolny. Trochę się wystraszył, nawet rękoma się trochę podparł, żeby łatwiej mu było uciec w razie konieczności. Zobaczył tylko biegnącą Evendell. Ten widok go nieco uspokoił, ale jednocześnie zaniepokoił. Mała anielica potrafiła być naprawdę irytująca, chociaż Nicodemusa denerwowało bardzo wiele rzeczy. No nieważne. Wyciągnął ręce nieco do przodu — bo tylko to zdążył zrobić podczas szarży dziewczynki. Anielica wylądowała na nim. Wymordowany jakoś niespecjalnie miał ochotę się z nią użerać, więc postanowił po prostu z nią pogadać. Może taka krótka pogawędka wcale nie okaże się taka zła? Oby.
    — Cholera, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. — powiedział, siląc się na uśmiech, który chyba nie wyszedł mu tak jak planował. Ale przynajmniej próbował! No nawet zaśmiał się cicho, choć raczej powinno się to porównać do jakiegoś prychnięcia. — Masz szczęście, że jesteś lekka. — dodał po chwili. Sam wyglądał jak chuchro, więc gdyby wskoczył na niego ktoś cięższy to mogłoby się to skończyć złamaniem kilku kości.
    Nico jakoś nigdy dzieci nie lubił, ale wszystkich DOGS-ów szanował, bez wyjątków. W sumie to może nawet trochę zazdrościł dziewczynce tego, że potrafiła być cały czas taka pogodna i uśmiechnięta, ale za nic w świecie by się do tego nie przyznał, bo wstyd trochę.
    — W sumie to nic ciekawego. Trochę leżałem, odpoczywałem. — odparł, wyraźnie akcentując ostatnie słowo swojej wypowiedzi, chcąc uświadomić anielicę, że właśnie przeszkodziła mu ww wcześniej wspomnianym odpoczynku. Ale nie miał serca powiedzieć jej tego wprost. — Nie spadnij. — dopowiedział, widząc to, jak zaczęła się kiwać na boki. No bo on był taki kościsty i w ogóle, nie chciał przecież by przypadkiem się z niego zsunęła.
    Westchnął dość głośno, słysząc jej następną kwestię. Podrapał się palcem po brodzie, by następnie zrobić minę myśliciela.
    — Nie ekscytuj się tak... bo ostatnio nie robiłem nic ciekawego. Leniłem się u siebie. A może Ty robiłaś coś ciekawego ostatnio? — wyjawił całą, smutną prawdę. Ostatnio nie potrafił znaleźć sobie żadnego pożytecznego zajęcia. Albo po prostu był leniwą kluchą i nie chciał sobie znaleźć roboty. Kątem oka dostrzegł również jednego z psów Growlithe'a, który wszedł do saloniku, znajdując sobie miejsce obok kanapy. Mógł go spróbować pogłaskać, ale uznał, że jednak do twarzy mu ze sprawną ręką i nie będzie ryzykował utraty kończyny. O ile dobrze pamiętał to Nero był... tym narwanym psem, tą tykającą bombą.
    — Tak, znam tego psa. — rzekł tylko, by następnie nieco się poprawić, bo kurde trochę mu jedna ręka drętwiała, bo jakoś tak wyszło, że na niej leżał.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Senpai's stalker on 11/8/2016, 21:04
Przycisnęła prawą dłoń do ust I ukryła cichy chichot pod nosem. Nie spodziewała się takiej reakcji po chłopaku, co z jej punktu widzenia wyglądało dość komicznie. Szybko jednak przełknęła chichot i odchrząknęła, poprawiając się wygodniej na Nico, najwidoczniej znajdując całkiem wygodną poduszkę na najbliższy czas.
- Przepraszam, przepraszam. Nie chciałam cię wystraszyć. – powiedziała radośnie przekrzywiając głowę nieco na bok. W pomieszczeniu rozległo się ciche popiskiwanie, i z kaptura dziewczynki wyłoniła się malutka głowa z wielkimi oczami. Tatria podfrunęła i wylądowała miękko na ramieniu dziewczynki, przekrzywiając głowę tak samo, jak jej właścicielka. Co ciekawsze, wyglądała tak, jakby za moment chciała wpierdolić Nico.
- Pan J! Przywitaj się ładnie z Nico! Prawda, że uroczy? Wygląda trochę jak Grow. Nawet ma ciemniejsze piórka na łebku! – wskazała palcem na ciemniejszy placek w okolicach łebka ptaszyny. Tatria nastroszyła jedynie piórka i dalej wbijała złowrogie spojrzenie w Nico, natarczywie łypiąc na niego.
- Nudy są złe. Jak się nudzisz, możesz potem iść ze mną do Matyldy i pomóc nam w kuchni. Dobermany wnet wrócą z krótkiego polowania, to możliwe, że przyniosą ze sobą jakąś dziczyznę i wszyscy najemy się dzisiaj dobrego jedzenia! Jej, ale głodna jestem. – zamarudziła kładąc prawą dłoń na swój płaski brzuch i pomasowała się po nim delikatnie.
- A co ja robiłam? Hm…. Byłam z Gabrielem po słoiki. Ale nie udało mi się znaleźć tego, czego szukałam. Przyniosłam za to parę przypraw i szmat! – powiedziała to takim tonem, jakby faktycznie był to wyczyn ocierający się o jakieś niesamowite podboje. Spojrzała w bok i westchnęła ciężko.
- Ale wiesz, chciałabym się jakoś bardziej wszystkim przydać. Nie tylko przynosić słoiki, ale też inne przydatne rzeczy! Jakieś ubrania. Wnet zapadnie zima, i każdy cieplejszy koc czy ubranie się przyda. – uniosła dłoń i podsunęła palec pod dzióbek ptaka, drapiąc go delikatnie, na co Pan J. zaćwiergotał wesoło.
- Nico… może ty pójdziesz ze mną? Poszukać jakiś ubrań? Czy czegoś innego, co mogłoby się przydać? Wyjdziemy najpierw na Desperację i zobaczymy! Chcesz?
Nie, Nico. Ona nie pyta. Ona podjęła już decyzję.
avatar





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 13/8/2016, 23:06
    Musiał wyglądać strasznie głupio, ale miał szczęście, że w pobliżu była tylko Evendell i nikt inny nie widział jego reakcji. No i przynajmniej anielica nie śmiała się z niego chamsko, ba, jej chichot nawet poprawił Nicodemusowi trochę humor. Cholera, dawno nie słyszał żeby ktoś radował się w podobny sposób. Czasami mówi się, że śmiech jest zaraźliwy... miejmy nadzieję, że kundel nie zacznie zaraz chichrać się w podobny sposób.
    Trochę się jej dziwił, że wytrzymywała siedząc na jego kościstym ciele. Ba, ona nawet wyglądała jakby znalazła sobie właśnie dość wygodną pozycję. Chłopak zastygł na chwilę w takiej pozycji, by nie naruszyć komfortu małej. Trudna praca poduszki.
    — Luz, nic się nie stało. — zapewnił, unosząc nieznacznie kącik ust ku górze. Oczywiście, że nie był na nią zły, raczej powinien się złościć na siebie, że dał się podejść dziewczynce. Trochę wstyd, oby nikomu nie wygadała.
    Coś pisnęło kilkukrotnie. Nico rozejrzał się na boki, by następnie powrócić wzrokiem do Evendell. Dopiero wtedy zobaczył malutką kulkę, o dużych oczach, która podleciała na ramię anielicy.
    — Faktycznie, trochę podobny do Growlithe'a. I tak, uroczy. — odparł, przyglądając się Tatrii nieco uważniej. Przechylił głowę w bok, podobnie jak zrobiła to kilka chwil temu dziewczynka. Wzrok skupił na zwierzaczku, który w tej chwili pięknie zdobił sylwetkę właścicielki. Zmarszczył brwi, gdy tylko dostrzegł mimikę sówki. Taka mała ptaszynka, a wyglądała nieco groźnie. Ale nie bał się jej, wiadomo.
    — O nie, mogę robić wszystko, ale do kuchni to mnie nie zaciągniesz. Nawet nie wiesz jak kiepsko wyglądam w fartuchu. Okropny widok. Poza tym kuchnia to takie mało męskie zajęcie. Wolę jakieś pościgi i wybuchy. — odparł, drapiąc się ręką po obojczyku. Na wzmiankę o głodzie nie zareagował, chociaż sam dziś nic nie jadł. Jak skończą rozmawiać, to będą mogli skoczyć do spiżarni i podkraść coś do jedzenia.
    — No to super. Nie ucierpiałaś zbyt mocno? — mówił to tak, jakby sytuacja była naprawdę poważna, a tak na serio to chciał się wczuć w rozmowę z dzieckiem. Próbował być bardziej przyjazny niż zwykle, no i trzeba było przyznać, że nawet mu to wychodziło. — Gabriel, Gabriel... to ten zniewieściały chłopak, którego łatwo można pomylić z laską? — spytał, bo szczerze, to nie znał tego typka zbyt dobrze, ledwo go kojarzył.
    Wysłuchał jej wypowiedzi do końca. Najpierw pierwszej, potem drugiej. Dobrą chwilę myślał nad tym co powinien powiedzieć. Ale ułożył w głowie dość sensowną wypowiedź.
    — No jasne i tak miałem dziś w planach wyjść na podbój Desperacji. Ale zanim pójdziemy... muszę powiedzieć Ci kilka rzeczy. Nie lubię odpowiadać za kogokolwiek, lecz dla Ciebie mogę zrobić wyjątek. Jedyne co musisz robić to trzymać się blisko mnie, żebym mógł mieć Cię na oku. I nie spowalniajmy się nawzajem. Jeśli rozbolą Cię nogi to mi powiedz, wezmę Cię na barana, czy coś. No i musimy wziąć jakiś sprzęt, nie wiadomo co może nas spotkać. Będę musiał zapewnić Ci bezpieczeństwo, nie chcę mieć później kłopotów. Jak myślisz, nikt nie będzie na nas zły, gdy tak po prostu pójdziemy na wyprawę? — zbombardował ją pytaniami i poruszył kilka istotnych kwestii. No co, chciał mieć pewność, że zapewni jej bezpieczeństwo.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Senpai's stalker on 26/8/2016, 01:12
Przekręciła głowę na bok, a jasne, nierówne kosmyki opadły na jej oszpeconą grubymi bliznami twarz. Mimo wszystko, że na pierwszy rzut oka mogła odstraszać swoją aparycją, jej uśmiech praktycznie przez cały czas błąkał się na drobnych wargach, przerywany jedynie krótkimi przegryzanymi dolnej wargi, kiedy intensywnie nad czymś myślała. Tak jak przykładowo w danym momencie.
- Od kiedy kuchnia jest mało męskim zajęciem? Widywałam naprawdę wiele Psów w kuchni, kiedy pomagali Matyldzie. Raz nawet spotkałam Growa! A Grow chyba jest wystarczająco męski. – zamyśliła się krzyżując dłonie na drobnej klatce piersiowej, jednocześnie kiwając się na boki, stwarzając niebezpieczeństwo bolesnego upadku. Ewentualnie pociągnięcie za sobą Nico, tak więc podwójny upadek „wisiał w powietrzu’. Jednakże niczym wprawiona akrobatka światowego cyrku, Ev balansowała na Nico jakby ten był linią, a ona tańczyła na nim trzymając wyimaginowany parasol.
- Zresztą, nieważne! – klasnęła w dłonie, choć lewa wydawała się nazbyt martwa do poruszania. - Postanowione. Idziemy na wyprawę! – wyrzuciła obie dłonie w górę w radosny okrzyku, na co Nero uniósł leniwie łeb i zastrzygł uszami zwabiony nagły i intensywnym dźwiękiem, aczkolwiek szybko stracił zainteresowanie, na powrót układając się w wygodnej pozycji do odpoczynku. Słysząc, że Nico chce dać jej warunki, jej dziecięca twarz momentalnie spoważniała, choć, nie oszukujmy się, nawet w tym wydaniu wciąż wyglądała jak niewinne dziecko. Którym zresztą była. Słuchając uważnie każdego wypowiadanego przez niego słowa, kiwała głową na znak zrozumienia, ale czy tak naprawdę cokolwiek zrozumiała, z pewnością wyjdzie w ‘praniu’.
- Jasne, powiem. Ale jestem silna i wytrzymała, chociaż na taką nie wyglądam! Nie spowolnię cię! Obiecuję, Nico! – zapewniła go z szeroko otwartymi, błyszczącymi oczami. - I raczej nikt nie powinien być zły. Zresztą, każdego dnia ktoś idzie na wyprawę. Ale wiesz, myślę, że warto komuś o tym wspomnieć. Tak asekuracyjnie. Na wypadek, gdyby coś się stało, to żeby wiedzieli gdzie nas szukać. – przerzuciła nogę przez niego i powoli zsunęła się na ziemię.
- Matylda. Powiedzmy Matyldzie. I sprzęt… hm. Mam skórzaną torbę w mojej, Shiona i Growa norze! Mogę ją zabrać! A broń….? Chcesz zabrać jakąś broń?
avatar





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 8 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Powrót do góry