Strona 6 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 7/10/2015, 23:45
Z paczki wyciągnął papierosa, którego odpalił zapałkami - zapalniczkę zostawił w swojej norze. Zaciągnął się mocno, wypuszczając dym nosem. Były osoby, które próbowały opanować zaistniałą sytuację, były też takie, które nie robiły z tym nic i tylko wlepiały spojrzenia w sylwetki poszczególnych osób. Szczególnie pełen pogardy spojrzenia padły na Shiona, który odważył przyjść w to miejsce i bez wahania zaczął przedstawiać swój plan działania. Kirin w między czasie stracił przytomność, więc o jednego hałasującego było mniej. Stał dość blisko niego, więc poszedł sprawdzić, czy puls ma w miarę stabilny i czy było z nim wszystko w porządku. Na całe szczęście tak, choć nie jemu to oceniać. Zaraz też zrobiło się nieco ciszej. Co do słów Shiona, musiał przyznać, że jego propozycja nie była najgorsza, w zasadzie czytał mu w myślach. Widział jak część psów marszczyła nosy na słowa chłopaka, padały spojrzenia pełne pogardy i niechęci, bo przecież był zdrajcą i on nie miał prawa głosu. Padło nawet zdanie, iż powinien stąd wypieprzać w podskokach niż przyznawać się do bycia wśród nich. Mało kto myślał w tej chwili racjonalnie, bardziej emocje brały górę niżeli zdrowy rozsądek. Ale nie wszystkich. Pomasował się po karku, gasząc niewypalonego papierosa o ziemię.
- Bez warunkowo zgadzam się z Shionem. Powinniśmy mu pomóc i to jak najszybciej, nie zastanawiając się, dlaczego to zrobiły, po co to robią i w jaki mają w tym cel. Porwali Growlithe, tak? Trzeba mu pomóc, tak? On jest wstanie zrobić dla nas wszystko, więc my także, tak? Tak. Więc do cholery nie chcę widzieć tych posranych min, które w tej chwili macie, tylko chcę zobaczyć bandę psów, która jest wstanie zrobić wszystko, aby uratować naszego przywódcę, naszego psa, jasne? Wtedy można wystartować z planem działania, bo tak ni chuja, z takim nastawieniem nic nie zrobimy - oczywiście mówił tutaj o osobach, które w tej chwili żywiły widoczną niechęć do Shiona, a także rozwalonych emocjonalnie psów, które także nie bardzo wiedziały, co mają robić. Szepty i szmery mówiły same za siebie. Wstał na równe nogi, bo do tej pory ciągle kucał nad Kirinem, rzucając ostre spojrzenie na zebraną bandę. - Zrobimy tak - Suneku zaraz po zebraniu pójdzie poprosić o pomoc naszych sojuszników, Łowców. Tak jak mówił Shion - pomoc nam się niezmiernie przyda. W między czasie parę osób, dosłownie niewielka grupka, najlepiej w przemianie zrobi obchód wokół Edenu. Tak, aby dowiedzieć się, czy aniołowie rzeczywiście już spodziewają się naszego ataku na ich ziemię. Bo jeśli tak, to z daleka powinno się zauważyć co najmniej trzech aniołów wartowników, którzy oprócz bestii, będą strzec wejścia do Edenu - zrobił krótką przerwę, aby zwilżyć usta - Nic nie powinniśmy robić pochopnie, tylko na spokojnie. Chcę, aby jeden anioł, wraz z paroma dobermanami zostali na miejscu, abyście strzegli kryjówki przed atakiem wroga. Będzie trzeba skołować jakiś prowiant, leki lub zioła lecznicze - tutaj najlepiej poprosić o pomoc Blighta, łowcę, który naprawdę zna się na rzeczy. Trzymać się swój Shiona i za wszelką cenę nie róbcie niepotrzebnych walk, bo to tylko nas osłabi. Kiedy będziemy mieli wszystko obcykane, wiedzieli, że łowcy nas nie wystawią i zechcą pomóc, Wilczur będzie bezpieczny - wtedy można uderzyć. W grupach powinny również znaleźć się osoby, które mają bardzo dobry węch oraz wzrok. Powstanie trzyosobowa grupa, która zajmie się lokalizacją przywódcy, jednak pamiętajcie o dyskrecji i bądźcie ostrożni. Najlepiej, aby w tej grupie znalazły się osoby, które są zdolne do cichego skradania się i potrafią zamienić się w małe zwierzęta. Niech to będą dwa ptaki i jeden szczur - będzie wam łatwiej przedostać się do Edenu, nie zostając przy tym zdemaskowanym. Jak stwierdził Shion, na ten czas chusty będą musiały być schowane, ale znajdziemy inny znak rozpoznawczy, który pozwoli określić nam, czy mamy do czynienia ze swoim lub z wrogiem. Grupy będą czteroosobowe, bo piątka będzie za bardzo rzucać się w oczy. Jak wiadomo, w każdej grupie ma znaleźć się jeden anioł, osoba lub osoby walczące, przyda się medyk i osoba z dobrym węchem i wzrokiem. Sądzę, że z grubsza większość została ustalona. Plan działania będzie tworzył się na bieżąco, w zależności od tego, jak nam to wszystko pójdzie - mimo wszystko nadal zastanawiał się, czy czegoś nie pominął - Jakieś pytania, jacyś ochotnicy?

/przepraszam za tak duży tekst, więcej tak dużo pisać nie będę





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 8/10/2015, 06:48
Panował niezły gwar i zamieszanie, ale póki jednej kwestii nie rozstrzygnęła, mało ją obchodziły głosy dookoła. Dopiero upewniwszy się, że jej podopieczny jest cały i nie grozi mu jakiś większy uraz, mogła skupić się na rozmowie dotyczącej odbijania Wilczura, którą chłonęła raczej mimochodem. Może i nie było to łatwe, ale przewróciła Kirina na plecy. W międzyczasie strateg zdążył sprawdzić puls, przez co Reb wlepiła w niego wzrok, wyczekując ewentualnej informacji. Uzyskała ją raczej w sposób niemy, ale była wystarczająca. Zaraz też przysiadła się po turecku do żyrafy i z cichym westchnięciem oparła jedną rękę łokciem o kolano, na dłoni układając głowę, zaś drugą położyła na głowie Dobermana i zupełnie bez myślenia o tym zaczęła przeczesywać palcami jego krótkie włosy.
Teraz już była wsłuchana we właściwą część rozmowy: najpierw słowa Shiona, następnie bardziej szczegółowy plan Adama. Kilkakrotnie pokiwała głową z aprobatą dla rozsądnych słów, chociaż konieczność organizowania dużej akcji z pewnością nie brzmiała przyjemnie. W końcu to nie wakacje w Edenie; zapowiadało się sporo walki, a Psy były przecież pozbawione przywódcy. Jedno było pewne - łatwo nie będzie, ale jeżeli się zbiorą, zorganizują i wykonają dobrze swoje zadania, mają duże szanse sukcesu. W końcu gang trzęsący Desperacją nie da sobie w kaszę dmuchać, prawda?
- Jeżeli uznacie, że się przydam - pójdę - stwierdziła ze stoickim spokojem, zerkając w kierunku Spadzińskiego, który najwyraźniej będzie robił póki co za głównego organizatora wypadu. Mowa była o konieczności posłania aniołów, więc w jakiś sposób mogła okazać się przydatna dla powodzenia akcji. Ocenę zaś pozostawiła osobom wyższym stanowiskiem - w końcu zajmowała raczej mało ważną pozycję w hierarchii gangu. Jack Russel Terrier bynajmniej nie brzmi jak jednostka nadająca się do podobnego przedsięwzięcia.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 8/10/2015, 18:10
Uwolnił się w końcu z mocy Kirina. Czuł, że coś jest nie tak kiedy ponownie odtwarzało się to co już się wydarzyło, a miał okazję widzieć jak to już działa więc już po krótkim czasie zdał sobie sprawę, że znajduje się w jego psychicznej pułapce. Podniósł się z nieprzytomnego Dobermana i zasyczał lekko czując powgniatane lekko blaszki, które wgniatały się w nerwy bardziej niż zwykle.
Jednak nie było to teraz ważne, zasiadł obok Suneku i poważnym tonem oznajmił co miał do powiedzenia, a jako, że w tej organizacji jest mięśniami a nie mózgiem to wiele nie powiedział.
- Zgłaszam się na ochotnika wszędzie gdzie tylko potrzeba jednostki bojowej, ten nieprzytomny kretyn pójdzie ze mną. Najbardziej zależy mi na tym abyśmy byli w grupie odbijającej Growa, damy z siebie wszystko żeby do nas wrócił. Ewentualnie możemy być grupą złączoną z Łowcami aby pilnować czy nas nie zawiodą i nagle się nie wycofają. - Powiedział ruszając ręką aby ją rozprostować i wyciągając drugą fajkę.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Nove on 8/10/2015, 19:16
Bernardynka uniosła brew.
- Taak, z pewnością doberman cokolwiek ci powie, Skoczku. - rzuciła w jego stronę, po czym dołączyła na chwilę do ekipy stojącej niedaleko Kirina, aby rzucić okiem na jego stan. - Doniczka w tył głowy, jad Sun, jakieś pięści od Fena, jeżeli dobrze pamiętam... Poradzi sobie, ale więcej dowiemy się dopiero po tym, jak się obudzi. A wirus jak wirus - pewnie będzie się zastanawiać przez chwilę, co mu odwaliło, jak zawsze.
Zaraz potem spojrzała na Shiona, który rozpoczął swoją piękną i chwytającą za serce przemowę. Bernardynka cały czas dodawała w głowie nieco kąśliwe komentarze, ale powstrzymała się od wyrzucania ich na głos. Mieli ważniejsze sprawy od jej myśli na temat dzieciaka.
- Czteroosobowe, co? - powtórzyła za Adamem, a następnie rozejrzała się - Mogłabym pomóc przy obserwacji lub poszukiwaniach w formie wiewiórki, tylko że nasza armia medyków jest na tyle biedna, że to raczej nie przejdzie - ale wybór pozostawię wam.
A właściwie organizatorowi wycieczki na Eden.
- Tak przy okazji to nikt nie wie, co z Ourellem? Przydałby się teraz, bakłażan jeden.



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar





Nove
Bernardyn     Opętana
GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 8/10/2015, 20:26
Uspokoiła się i rozejrzała się. Jej zastygła twarz nawet nie drgnęła, gdy Kirin padł na ziemię. Przynajmniej sytuacja została opanowana, chociaż uważała to za bezsensowne. Niepotrzebne uszkodzenie członka grupy, oby doszedł do siebie. Dopiero po tym jak usłyszała, że Grow został zabrany przez anioły, rozejrzała się po pomieszczeniu i zmarszczyła brwi. Było źle. Chujowo wręcz, ale nie traciła trzeźwości umysłu. Wsłuchiwała się w to, co każdy miał do powiedzenia. Była spokojna. Może nawet aż za bardzo. Spoglądała na Ev, a później na Matyldę, sama się prostując i patrząc na wszystkich chłodnymi ślepiami.
Chociaż coś niecoś wiedziała o Shionie, uznała, że nie będzie kręcić nosem na jego słowa. W końcu bądź, co bądź, dobrze prawił. W tej chwili były ważniejsze rzeczy od nienawiści do członka grupy. Między innymi ratowanie przywódcy.
Chrząknęła i rozejrzała się, a następnie wyprostowała wpatrując się w nich.
Zgodzę się przedmówcami. Uważam, że powinniśmy się podzielić na czteroosobowe grupy. Najlepiej jeśli w każdej z nich będzie silna i racjonalna jednostka, która opanuje resztę osób, gdy jakimś cudem spanikują. Dowódcy „pomniekszych” grup powinny utrzymywać ze sobą jakiś kontakt. No i właściwie tyle – ciągnęła tak, lustrując ich i krzyżując ręce na piersiach. – Oczywiście jeśli będzie potrzebna moja pomoc, to się dołączę. No i jeszcze jedno… Najlepiej jak swoje urazy odstawicie na bok, skłócona grupa jest słabsza i łatwiej jąpokonać. Tego raczej nie chcemy.
Przestąpiła z nogi na nogę i ściągnęła barki czekając na to, co jeszcze mają do powiedzenia.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 8/10/2015, 20:35
Co za piękny czas. Nemezis stał oparty o ścianę, jednocześnie tupiąc nogą zdenerwowany. Patrzył cały czas na list, który trzymał w ręce. Nie wiedział od kogo, całkiem stracił poczucie czasu. Gordon stał tuż obok, machając radośnie ogonem. Na kartce zapisany był tylko jakiś numer, jednak na pewno nie był on komórkowy. Westchnął spoglądając na niebo. Naglę zerwał się na równe nogi i ruszył.
Cholera spóźnię się! Krzyczał sobie w głowie, biegnąc przed siebie. Brakowało mu tchu jednak się nie poddawał, musiał dobiec na spotkanie, i tak był już bardzo spóźniony. Rozglądał się szybko, by przypomnieć sobie drogę. Zawsze zapomniał jak tam trafić. Oczywiście pomagały mu w tym psiaki, a małego Pottera miał na rękach. Wpadał na przechodniów, niektórych przewracał. Nie interesował się nimi, jakby był całkiem sam. Skręcił w jakąś uliczkę, potem kolejną, aż dotarł. Teraz tylko do małej sali. Szybko dotarł na poziom -3, już słyszał głosy.
- Bardzo przepraszam - oznajmił gdy tylko wpadł do pomieszczenia z swoimi psiakami. Przycisnął szczeniaka do klatki piersiowej, jakby zaraz miał dostać ochrzan od całej grupy. Rozejrzał się po twarzach, zdążył usłyszeć imię Growlithe, więc wiadome kogo szukał. Nie widział swojego pana już jakiś czas. Nigdzie go nie widział, co sprawiło, że jego cło zaczęło się trząść. Czyżby coś mu się stało? Chciał znać już odpowiedź na to pytanie, jednak tylko stał. Poruszył nerwowo skrzydłem, wlepiając wzrok w podłogę.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Skoczek on 8/10/2015, 22:13
// Odpisuję przed Kirinem (bardzo, bardzo przepraszam, Kirin), ponieważ nie wiem, jak jutro będzie u mnie z dostępnością, a bezsensownym jest, byście później czekali na mój post ten jeden dzień, a ja z drugiej strony chciałabym w to zaangażować Skoczka *parsk*


........Christopher przekrzywił lekko swoją głowę w bok, uważnie obserwując Shiona. Nie dla tego,że coś do niego miał - w odróżnieniu od co niektórych Psów miał bardziej elastyczny umysł, ale by ten wiedział, że go słucha. Identycznie później spojrzał się na Rumcajsa, naprawdę przypominając teraz nieco ptaka. Przetarł twarz dłonią, mając wrażenie, że chyba z natłoku informacji dostanie migreny. Dopiero co wrócił od Łowców i już coś się działo.
- Na pewno zgłoszę się do jakiejś akcji, ale co do przydzielania mi zadania, raczej zostawiam to tobie, Adamie. Po biokinezie jestem w stanie wypatrzeć dwucentymetrowy obiekt z odległości dwustu metrów, niemniej nie można nazwać mnie niepozornym. Raczej rzucam się w oczy, mając półtora metra długości i trzymetrową rozpiętość skrzydeł - mruknął bez większych emocji, może z lekką drwiną... cholera, po biokinezie jest praktycznie większy niż normalnie, też mu się trafiło - prędzej chyba nadaję się do odwrócenia uwagi niż niepozornego przemknięcia się. Chyba że miałbym udawać polowanie na innego, mniejszego w ptasiej formie Psa.
Rozłożył ręce, będąc generalnie otwartym na wszelkiego rodzaju zadania. Wolał, żeby wszystko w miarę szybko się rozpoczęło, anielski sąd raczej nie będzie czekać. Nie wspomniał o tym, że jako Pudel prowadził spis umiejętności bojowych (ta... ankieta ostatnio leży i kwiczy, ale parę danych mam) oraz mocy, bo uznał, że Wyżeł o tym pamięta.
- Co do znaku rozpoznawczego, może być to jakiś dźwięk, przykładowo potrójny gwizd czy też dwa przeciągłe, jeden krótki lub coś w tym stylu albo przywódcy odpowiedzialni za daną grupę mogą mieć czarne opaski na nadgarstkach. Generalnie, grunt by nie dało się tego łatwo zauważyć i skopiować, bo raczej zakładamy, że Anioły są przygotowane na naszą wizytę i wykorzystają wszelkie chwyty, by nas powstrzymać - rzucił, stukając nerwowo jednym palcem o udo - magazynowy spis broni, leków, ziół, a także jedzenia jest regularnie uzupełniany, praktycznie wszystkie raporty mam u siebie. W związku z tym, lepiej żebyśmy teraz dowiedzieli się, ile osób weźmie w tym udział i zadam pytanie, jaki jest przybliżony, czy też zakładany czas akcji, najlepiej w wersji negatywnej?
Zamilkł, nie wiedząc, co jeszcze mógłby dodać. Większość została już powiedziana wcześniej.
avatar





Skoczek
Pudel     Opętany
GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Kirin on 10/10/2015, 10:44
Kirin leżał nieprzytomny, niewiele miał więc do gadania, a i nie słyszał również za wiele z całej rozmowy. Świetna okazja, by wrobić go w coś, jak to chociażby robił Fenrir. Cóż, żyrafy i dzieci głosu nie mają, także nie trzeba się nim szczególnie przejmować. Dodatkowo, jakby tego było mało, jad Suneku zaczął na niego działać, nie mógł się nawet poruszyć. W ciekawym położeniu znalazłeś się drogi Kirinie, w bardzo ciekawym...






Flirting with madness was one thing;
when madness started flirting back,
it was time to call the whole thing off.


avatar





Kirin
Doberman     Poziom E
GODNOŚĆ :
Vincent de Lacroix aka. Kirin / Seba z DOGS


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 10/10/2015, 10:59
Ja tylko na chwilę, żeby napisać, że aprobuję rozwiązanie sytuacji. Ładnie wykonane.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Shion on 14/10/2015, 22:58
Zmrużył lekko oczy, usilnie ignorując nieprzyjazne spojrzenia kierowane w jego stronę.
- Ja mogę polecieć na zwiady na tą całą Górę. Potrafię zmienić się w nietoperza, dodatkowo mam bardzo czuły słuch... więc... No. Kwestia jest jeszcze taka, żeby ktoś z każdej z grup posiadał jeden dodatkowy komplet ubrań. Dla tych wymordowanych, którzy będą szpiegować a żeby potem z gołą kuśką nie latali. Czyli Suneko leci do Łowców. Myślę, że nie ma na co czekać i trzeba działać. - posłał sugestywne spojrzenie w stronę Charta. - Rozdziel nas. - dodał i nie patrząc na Rumcajsa, ale wiadomo było, że słowa są kierowane do niego.




Sometimes I feel this anger changing, slowly into
A monster that keeps on creeping under
And I don't think that I can take anymore
I need to kill like never before

avatar





Shion
Kundel     Poziom E
GODNOŚĆ :
Shion.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 16/10/2015, 16:46
Kiedy padło parę wypowiedzi, zgłosiło się kilka chętnych osób i padły różnego rodzaju pytania, Rumcajs zmarszczył czoło i zamilknął na chwilę, analizując na spokojnie całą sytuację.
- Zrobimy tak: nie czekając ani chwili dłużej, Suneku pójdzie do Łowców. Reszta osób, czyli Shion, Nemezis, Brandy* pójdą na zwiady w góry. Przemieńcie się w zwierzęta i znajdźcie trop, który będzie prowadził do Growa. Jeśli go znajdziecie od razu, będzie super. Evendell, ja i Nove zostaniemy w kryjówce, czekając na informacje od Suneku. Wtedy powiem, co będziemy dalej robić, ale na razie zajmiemy się pilnowaniem kryjówki. Black i Fenix pójdą na obserwację. Kiedy ocenicie, jak sytuacja stoi, Rebekah, Fenrir i Kirin spróbują dostać się do Edenu. Będąc z Rebekah, powinno Wam się udać, ale jeśli nie, to tak jak Shion wcześniej powiedział, macie być osobami, którzy umierają z głodu, potrzebują żarcia i ubrań i nie mają gdzie spać - jako anioły nie powinni Wam odmówić. Mają zasrany obowiązek, aby Wam pomóc. Jednak bądźcie ostrożni, bo nieuniknione, że będą trzyma się na baczności. Bunta i jego kamraci** natomiast zajmą się uzupełnieniem zapasów, a kiedy uporacie się z tym, postaracie się odnaleźć Ourell, bo fakt, będzie nam on niezmiernie potrzebny. To, czego nie ma, musi zostać uzupełnione, a spis dostaniecie od Blacka. Wszyscy, bez wyjątków, zdejmujecie żółte chusty. Zamiast chust, znakiem rozpoznawalnym będzie gruby, czarny sznur na nadgarstku. Jeśli zechcą nam pomóc, a będą musieli, Łowcy też taki będą mieć, żeby odróżnić wroga od przyjaciela. Na razie to tyle. W grupach mogą ulec zmiany, ponieważ nie wiem, ile osób chętnych będzie ze strony łowców. Za wszelką cenę Suneku musisz sprowadzić Blighta. Nie jestem do końca pewien, czy nam pomoże, ale zrobię wszystko, aby zechciał nam pomóc. Załatwię też sprawę z Ryanem, bo on będzie nam w chuj potrzebny. Co do czasu, cóż... Wszystko zależy od tego, jak z tym wszystkim się uporamy. Raczej nie liczyłby na coś neutralnego. Wątpię, aby w ogóle sprawa tak potoczyłaby się. Pamiętajcie też o ubraniach, tak. Jeśli ktoś ma jakieś zwierzaki, które w jakimś stopniu się przydadzą, brać i wykorzystać ich umiejętności najlepiej jak się da.

*Brandy - postać NPC, która zmienia się w kreta. Warto ufać jego instynktowi, jest bardzo pomocny, a jego atutem jest skradanie się oraz maskowanie.
** Bunta i jego zwierzaki, pies oraz sokół  - jest zwykłym szczeniakiem w grupie, ale co jak co, znajdzie Ci wszystko i każdego. Na jego zwierzęta można polegać, tak samo jak na nim samym.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Powrót do góry