Strona 5 z 11 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Senpai's stalker on 5/10/2015, 02:01
Nie miała pojęcia jakim cudem udało jej się bez większych kłopotów wparować do pomieszczenia. Drzwi głośno skrzypnęły, kiedy do środka wparowała dziewczynka w towarzystwie Nero, jednego z psów Growa. Zwierzę warknęło, szczerząc niebezpiecznie kły i jak na komendę, pozostała zgraja kundli przywódcy podbiegła do dziewczynki, jakby wyczuły, że coś było nie tak. Ev rozejrzała się po wszystkich czerwonymi od płaczu oczami i pociągnęła głośno nosem. Wyglądała okropnie. Roztrzepana, brudna, podrapana na dłoniach, nogach i twarzy. Do tego cała drżała. Spojrzała na Nove i rozpłakawszy się jeszcze bardziej – podbiegła do niej wtulając się.
- Zabrali go! – załkała głośno, nie mogąc się uspokoić. Atak histerii trwał zaledwie parę chwil, kiedy nabrała więcej powietrza w płuca. Odsunęła się od dziewczyny i uniosła wysoko głowę, przypominając sobie, że również należy do DOGS. A DOGS nie może okazywać słabości.
- Byłam na polanie z Growlithe’m. I przybyli aniołowie. Zabrali go. Mówili coś o sądzie. – powiedziała przecierając rękawem oczy. - Próbowałam zadzwonić do Ryana, ale nie odbiera. Nie wiem co z nim się dzieje. Ale zadzwoniłam do Zero, przyjaciela Growa. On powiedział, że poleci na przód. I dał mi wytyczne. Mówił, że zabrali Growa do Górę Babel. Wejścia do Edenu strzeże bestia. I mamy oszczędzać siły omijając niepotrzebne walki. – powiedziała na jednym wydechu i spojrzała po wszystkich.



Będę pisać i Ev i Shionem z jednego konta. Będzie łatwiej.




avatar





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 5/10/2015, 18:27
Kiedy poczuła, że jad opuszcza jej kły i wnika do ciała Kirina, puściła go i odpełzła pospiesznie. Niestety, napotkała pewien problem. Podczas przemiany w węża, musiała pozbyć się wszystkich ubrań, które teraz leżały bezładnie na jednej kupce. Cóż, nie miała wówczas czasu zastanawiać się nad tym. A teraz jest już za późno.
Zmieniła się na powrót w człowieka, co było procesem dość bolesnym, po czym zaczęła się ubierać, siedząc na podłodze. Nie krępowała jej w najmniejszym stopniu obecność innych osób, zwłaszcza, że aż do pojawienia się Christophera, połowę stanowiły kobiety. Pozdrowiła go skinieniem głowy i gdy była gotowa, wstała i odwróciła się do walczących. Zastanawiała się, czy może wspomóc Fenrira jeszcze w jakikolwiek sposób, ale zanim wróciła do starcia, Evendell wpadła do salonu.
Wysłuchawszy relacji, wypaliła od razu:
- Co to za sąd i jak dużo mamy czasu, zanim się zbiorą? - była gotowa iść od razu i obawiała się, że jakakolwiek chwila zwłoki może zakończyć się śmiercią Wilczura.
Skrzyżowała ręce na piesiach i spojrzała znacząco na Charlesa, dając mu do zrozumienia, że oczekuje jego udziału w akcji ratunkowej.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 5/10/2015, 19:52
Niewiele później i on znalazł się w małym salonie. Przed pojawieniem się młodej damy, ale to co ujrzał, to całe zamieszanie, węża, a potem nagą kobietę. Cóż... Przyzwyczaił się. Nie ruszało go to, ale chciał jakoś pomóc. Chociaż jego pomoc nie za bardzo się przyda. Nie w tym przypadku.
Trzasnął za sobą drzwiami, całkiem niechcący, a o ścianę oparł swoją kochaną kosę. Jeden jego pupil był razem z nim, szedł tuż przy jego nodze z totalną wyjebką na pysku. Rumcajs wsparł się o tą samą ścianę, o którą wsparł kosę i rzucił puste spojrzenie na zebranych. Dłonie wsadził do kieszeni od spodni, Suneku się ubierała, a niebawem do salony wpadła rozhisteryzowana dziewczyna. Growlight został złapany.
- No pięknie... - mruknął do siebie, odbijając się plecami od ściany, a jego pies w tym czasie ułożył się wygodnie na podłodze w precelka. Oby Ryan miał poważny powód na nieodbieranie telefonu, bo jak nic, wpierdol będzie mu się należał.
- To ja już może zacznę ogarniać jakiś plan działania - rzucił luźną propozycję, wyjmując paczkę papierosów z kieszeni.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 5/10/2015, 20:55
Bycie wniesioną nogami do przodu do salonu wcale jej się nie podobało. Nie dość, że dobrych kilka godzin spędziła na truciu Kirinowi, żeby stawił się na zebraniu, to jeszcze tak się jej odwdzięczał! Zupełnie jakby anielica nagle straciła zdolność chodzenia. Wyrywała się na ile mogła, ale niewiele była w stanie uczynić przeciwko sile wymordowanego, który dodatkowo trzymał ją dość wysoko ponad ziemią, cholerna żyrafa - dosłownie i w przenośni.
Gdy więc tylko postawiła stopy z powrotem na podłożu, już nawet nie miała ochoty mu nawyrzucać, a jedynie prychnęła z rozjuszeniem i zmierzyła swego podopiecznego spojrzeniem pełnym irytacji. Może się spodziewać, że prędko mu nie zapomni tej zniewagi. Odsunęła się od drzwi na wypadek, gdyby ktoś jeszcze wchodził i założyła ręce z przodu ciała. Na szczęście niezbyt wiele osób było świadkami tej jakże specyficznej sceny. Jeszcze by tylko tego brakowało, żeby to się rozniosło na języki całego gangu.
Przywitała skinięciem głowy i krótkim "cześć" kolejnych wchodzących, zanim stała się rzecz jak najbardziej niespodziewana. Na ciche pomocy już była gotowa zerwać się ze swojego miejsca i ruszyć do działania, jednak szczęśliwie ubiegł ją drugi z Dobermanów. Cóż, Reb miała dobre chęci, ale prawdopodobnie pochopnym działaniem tylko by sobie zaszkodziła. Zastygła w pół kroku, obserwując przez chwilę kolejne próby pacyfikacji szalejącego Vincenta. Gdy w ruch poszła doniczka, albinoska zmarszczyła brwi i obróciła się w stronę Pudla.
- Czy to aby nie przesada? - zapytała, wyraźnie nie aprobując zbyt brutalnych metod doprowadzenia jej podopiecznego do porządku. - Lepiej, żeby został w jednym kawałku - dodała jeszcze. Cały czas obserwowała poczynania Fenrira i Sun, którzy wydawali się dość dobrze radzić z sytuacją i raczej nie potrzebowali jej pomocy, ale w razie potrzeby była gotowa takowej udzielić.
A później pojawiła się Evendell z niepokojącymi wieściami. Ale jako że pytania już padły, w napięciu czekała na odpowiedź ze strony dziewczynki.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 5/10/2015, 21:12
Jako że włączyła się manipulacja Kirina to Fen dalej tłukł go w mordę, to czy trafiał zależy od niego i Luki, w końcu sam nie mógł tego ocenić.
Posta nie wydłużę, wybaczcie, ale po prostu nie mam na to siły. Poniosę wszelkie konsekwencje typu przegryzienie przewodów i takie tam przez to, wasza wola, Kirin i Luka.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Nove on 5/10/2015, 21:13
Tak jak Rebekah, Federica stała tylko z boku i przyglądała się Sun i Fenrirowi, którzy dalej starali się uspokoić Kirina. W końcu nie chcieli żadnej pomocy w stylu "A weźcie go nafaszerujcie jakimś świństwem", więc mogła z czystym sumieniem oglądać małą szarpaninę z uśmiechem na twarzy. Nie musisz się męczyć i masz okazję coś pooglądać, czego chcieć więcej?
Miała właśnie usiąść gdziekolwiek, kiedy to wpadł Pudel, z którym niedawno się widziała. Pomachała mu prawą dłonią i rzuciła cichutkie "ciao". Rozbawiła ją ostateczna broń Skoczka, czyli doniczka, ale nadal nic nie mówiła. Niech już robią, co chcą, ona będzie w razie czego niewinna, bo tylko stała w tle.
Ale zaraz potem wpadła zapłakana Ev, krzycząc, że "go zabrali". Brew wymordowanej powędrowała do góry, ale szybko zastąpiła swoje zdumienie jakąś troską, kiedy anielica przytuliła się do niej. Bernardynka delikatnie objęła ją i pogłaskała po głowie, jak zwykle mamrocząc coś co po włosku. Najpewniej chciała ją uspokoić. Ta jednak szybko wróciła do siebie i dokończyła swoją wypowiedź.
Grow. Anioły. Nie ma. Zabrali. Sąd. Góra Babel.
- Yy. Od kiedy anioły bawią się w sądy na ziemi? - co tam martwienie się o Wilczura, to dla niej było równie ważne. Przecież nie rzucali się tak po prostu, bo mieli zły humor, nie? Tak po prostu nagle sobie wymyślili, że zrobią sąd? I musiało paść akurat na Growa? Dziwna ta wyliczanka.
Czekała jednak dalej, wierząc, że czegoś jeszcze się dowiedzą.



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar





Nove
Bernardyn     Opętana
GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 5/10/2015, 21:59
W końcu zjawiła się i ona. Po cichu wsunęła się do salonu i zlustrowała wszystkich w pomieszczeniu. Pokręciła zrezygnowana głową, a jej czarne włosy zakryły całą jej twarz. Leniwie przesunęła językiem po wargach i zaklęła pod nosem. Do akcji wkroczyła już po wyjaśnieniu sytuacji przez Ev, więc nie była na czasie. Zwykle bywała na czas, jednakże tym razem coś ją po drodze złapało. Może jakiś mutant z Desperacji lub coś w tym stylu. Wiedziała tylko tyle, że w jej nozdrza uderzała nieprzyjemna woń, prawdopodobnie papierosowa. Może po prostu tytoniu. Nie była już pewna, po dzisiejszym dniu wszystkie zapachy jej się mieszały.
Ale właściwie tak stała, przylegając do ściany i właściwie nie wiedziała o co chodzi. Wyglądało to wszystko na jakąś bójkę, w którą nie miała zamiaru się mieszać. W końcu tu tylko sprzątała, a nie znając sytuacji nie miała prawa przeszkadzać. Zresztą niewiele to ją obchodziło, jednakże takie zebranie nie mogło być zwołane bo jacyś ktosie chcieli sobie mordy poobijać. Więc mimo swojego wyjebizmu, postanowiła skupić na sobie uwagę. Zaklaskała głośno i nabrała powietrza w płuca.
Ej! – wrzasnęła, aby przyciągnąć uwagę reszty i omiotła ich chłodnym spojrzeniem – Co tu się dzieje? – Wskazała na tych, którzy próbowali opanować sytuację.
Nie pamiętała ich imion, przezwisk czy tam innych fałszywych godności. Szczerze to nic nie pamiętała. Wiedziała tylko, że czasami karmi te gęby i że przydałoby się je opanować. Za dużo szczekają a stają się zbyt mało zwarci, przynajmniej takie było jej odczucie. Poprawiła chustę i czekała na odpowiedź kogokolwiek z zainteresowanych. Zapowiadał się kolejny trudny dzień i już przeklinała siebie, że się tutaj raczyła zjawić.Jak z dziećmi, jak z dziećmi...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Kirin on 6/10/2015, 10:28
Jad nadal na niego nie działał, rozchodził się po ciele bardzo wolno i najpewniej paraliż dopadnie go dopiero wtedy, kiedy już będzie po wszystkim. Nie potrafił tego wyczuć, więc po prostu dalej starał się wygryźć kawałek mięsa z kończyny złapanego w halucynacje Fenrira. Szukanie mięsa w mechanicznej kończynie było raczej mało efektywne, dlatego po chwili zaczęła boleć go szczęka. Zbyt głupi w stanie napadu szału, żeby zorientować się, że to raczej nie zadziała nie rezygnował, do czasu... aż w tył jego głowy rąbnęła doniczka rozpryskując się niczym fajerwerk we wszystkich kierunkach.
W ramach dalszej reakcji wypuścił z paszczy rękę dobermana i padł twarzą na ziemię. Nastąpił ukłon, panie i panowie, zapowiadający koniec przedstawienia połączony z utratą przytomności przez Kirina.
Jego moc przestałą w tym momencie działać i Fenek został uwolniony, a wymordowany... cóż, niewiele pojmował już z całego tego zebrania, leżał jedynie oglądając ze zbyt bliska i zza zamkniętych powiek podłogę.






Flirting with madness was one thing;
when madness started flirting back,
it was time to call the whole thing off.


avatar





Kirin
Doberman     Poziom E
GODNOŚĆ :
Vincent de Lacroix aka. Kirin / Seba z DOGS


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Skoczek on 6/10/2015, 20:41
......Pudel łypnął ponurym wzrokiem na Rebekah. Był mało skłonny do przemocy, niemniej niektóre sytuacje wymagały podjęcia bardziej... dobitnych decyzji. Christopherowi nie sprawiało to przyjemności, niemniej wolał uniknąć dużych strat, nawet jeśli oznaczało to znokautowanie dobermana.
- Nic mu nie powinno być, ale podejrzewam, że raczej doberman...ka - zerknął na Nove - powinna zobaczyć, czy nie stało mu się nic poważniejszego w związku z atakiem. Nie znam się na tyle dobrze na wirusie, by cokolwiek mówić w tym temacie.
Skoczek przetarł dłonią twarz, zmuszając swoje szare komórki do myślenia i ogarnięcia całej tej sytuacji.
Growlithe porwany. Growlithe porwany. Growlithe porwany. Cholerny Wilczur.
Włącz myślenie, Pudlu.
Widząc Fenix uniósł jedną brew do góry, ugryzł się jednak w porę w język, by czegoś nie warknąć w jej stronę. Coś dzisiaj był nie w sosie.
- W skrócie, dla osób, które dopiero doszły, bądź jeszcze nie załapały przez aktualne zamieszanie. Growlithe zabrały anioły, gdy Ev była z nim na polanie, mówiąc coś o sądzie, co raczej nie brzmi zbyt dobrze. Ryan nie odbiera, więc zakładamy, że nie jest w stanie i w najbliższym czasie może się nie pojawić. Ev zadzwoniła do przyjaciela Growa, który poleciał na przód. Dał jej wytyczne, informacje, że Growlithe został zabrany na Górę Babel, a wejścia do Edenu strzeże bestia. Mamy unikać walki i oszczędzać siły. Krótko mówiąc możemy się spodziewać poważnej potyczki - wyrzucił z siebie niemalże na jednym wydechu, pokazując że jego słowotok jednak od czasu do czasu się przydaje - a Kirin dostał napadu szału.
Zamilkł, starając się ubrać swoją dalszą wypowiedź w słowa.
- Chyba najważniejszym pytaniem jak daleko mamy stąd do Góry Babel? Orientujesz się może, Evendell? Paru z nas ma możliwość lotu bądź też przemiany w lotne stworzenia, więc może być na miejscu szybciej, rozejrzeć się niepostrzeżenie lub przeprowadzić drobną akcję. Niemniej reszta musi dojść bądź też dobiec, ale chyba Adam lepiej będzie wiedział, jak nas podzielić, w jakie grupy i tak dalej - rzucił, na chwilę kierując spojrzenie w stronę Wyżła, cały czas starając się mówić spokojnie.
Miał wiele wad, ale od czasu do czasu potrafił wykazać się zimną krwią. A raczej jego rozsądna część zdecydowała się obudzić, zamiast ulegać panice. A przynajmniej na razie.
avatar





Skoczek
Pudel     Opętany
GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Senpai's stalker on 7/10/2015, 02:52
Ev pokiwała głową i pociągnęła głośno nosem, najwidoczniej czując się winna całemu zajściu, choć niesłusznie. Informacja o uprowadzonym Wilczurze wzburzyła większą część członków gangu. Niektórzy podnieśli się i byli gotowi od razu udać się do Edenu, by ocalić swojego przywódcę, z kolei inni starali się jakoś ich uspokoić. W salonie podniosła się wrzawa, którą ciężko było przekrzyczeć. Aż wreszcie Matylda, potężna kobieta, podniosła się i łypnęła na wszystkich srogim spojrzeniem. To skutecznie zatkało usta zebranym, choć wciąż dane było usłyszeć ciche mamroty pod nosami.
- Musimy się najpierw zastanowić co zrobić. Nie możemy rzucić się na anioły ot tak. – przemówiła i chciała coś jeszcze dodać, kiedy tuż obok niej prześlizgnęła się ruda czupryna. Shion, nieco zdystansowany z początku, wysunął się na przód skupiając na sobie spojrzenia zgromadzonych. Wiedział, że nie ma prawa przemawiać, bo w oczach większej części Kundli wciąż był zdrajcą, jednym z CATS. Ale to nie było teraz ważne.
- W dupie mam  to, dlaczego anioły to zrobiły. – zaczął nieco zmęczonym i zachrypniętym głosem. - Porwali Growlithe’a. Nie tylko jednego z Psów, ale Przywódcę. Bez znaczenia kto to zrobił, ważne jest jedno – musi ponieść konsekwencje swojego głupiego czynu. Grow bez wahania ruszyłby każdemu z nas na ratunek, a my nie możemy go zawieźć. – zamilkł na drobne sekundy marszcząc czoło. - Mimo, że jest nas wielu, to nie mamy wielkich szans z całą zgrają wyszkolonych ptaków posługujących się żywiołami. Potrzebujemy pomocy. Z tego co wiem, mamy sojusz z Łowcami. Jakiś chart powinien wyruszyć jak najszybciej do nich i powiadomić o tym, co się wydarzyło. Skoro jesteśmy w sojuszu, to powinni ruszyć nam z pomocą. Nie możemy też zostać pustą kryjówkę. Ktoś musi zostać na wypadek jakiegoś ataku. Grow musi mieć gdzieś wrócić. Racja, musimy się spieszyć, ale jeżeli jest tak, jak mówili Evendell, ten przyjaciel Growa powinien kupić nam trochę czasu. – kolejna krótka pauza na nabranie powietrza. - Inna kwestia to taka, jak dostać się do Edenu. Nie możemy wyruszyć dużą grupą, bo będziemy rzucać się w oczy. Grupy powinny składać się z czterech do pięciu Psów. W każdej grupie powinien znaleźć się jakiś Doberman albo inna jednostka do walki, medyk i przede wszystkim anioł. Anioły powinny zostać przepuszczone do Edenu. Jasne, trzeba robić tak, żeby nie zostać zauważonym, ALE jeśli już tak się stanie… powiemy, że jesteśmy biednymi wymordowanymi szukającymi pożywienia. W towarzystwie anioła, który postanowił nam pomóc powinno to przejść. Oczywiście chusty muszą być schowane. Jestem pewien, że już rozniosła się plotka o uprowadzonym Wilczurze, więc będą przygotowani na atak Psów. Kiedy już się dostaniemy do Edenu, kierujemy się pod górę. Mamy w organizacji parę aniołów, powinni wiedzieć jak się tam dostać. I tutaj pozostaje kwestia przedostania się do środka. – zmarszczył brwi. - Nie wiem jak to rozwiązać. Myślę, że wymordowani, którzy potrafią przemienić się w małe zwierzęta mogliby zlokalizować położenie Growa. To priorytet. Jak już będziemy wiedzieli, to trzeba go odbić. Unikając walki. Dopiero jak będziemy mieć pewność, że Wilczur jest bezpieczny… wtedy trzeba robić wszystko, by przeżyć. – wzruszył ramionami kierując swoje spojrzenie na Rumcajsa.

avatar





Senpai's stalker
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.


Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Gość on 7/10/2015, 17:09
Słuchała przekrzykujących się nawzajem głosów, krzyżowych pytań, prób uciszania reszty zgromadzenia, izolując się trochę od nich i próbując się skupić na najważniejszym. Wpatrywała się w Evendell, oczekując, że powie coś jeszcze, ale zaskoczył ją Shion. Ten były Kocur. Niemniej, jego słowa były warte wysłuchania, bo mówił z sensem. Na szczęście Matylda zdołała uciszyć większość krzyczących Psów, przez co wyraźnie słyszała każde jego słowo. Kiedy skończył, nie czekając na decyzję Adama, który jako strateg powinien wyznaczyć odpowiednie osoby, postanowiła się zgłosić.
- Zaraz po zebraniu mogę pójść do miasta i przekazać wiadomość Łowcom.
Czuła, że jest to winna Growlithe'owi, za wszystko, co dla niej zrobił, no i także z racji ich dosyć długiej znajomości. I naprawdę była gotowa wyruszać natychmiast.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Mały salon

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 11 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Powrót do góry