Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sty 29, 2017 8:07 pm
Sunął powolnie spojrzeniem po pomieszczeniu, chcąc wyłapać jego najdrobniejsze szczegóły. Mógłby delektować się tym widokiem dobre kilkanaście minut. Choć już dawno wyrwał się ze stanu wewnętrznej pustki i na nowo zaczął normalnie odbierać emocje, nie reagował na widoki obdrapanych ścian tak sentymentalnie, jak wyobrażał to sobie, gdy był w niewoli. Być może w ciągu tych kilku tygodni zdążył już przyzwyczaić się do tej wszechobecnej stabilności (leżenie, jedzenie, spanie…) i powoli przestawał szanować to, co miał wokół siebie? Doceniamy dopiero to, co stracimy… a skoro teraz miał już gdzie się podziać…
Jak myślał, niewiele uległo zmianie. Może tylko naznoszono tu parę zawadzających bibelotów, choć nawet one niekoniecznie rzucały się w oczy. Wydał z siebie kolejne głuche westchnięcie, przymierzając się do myśli, że znowu czeka go wędrówka na obdrapanych łapach, bo po co miałby tu siedzieć niewiadomo ile w samotności? W innych pokojach znajdzie towarzystwo.
„Witaj Ailen.”
O, a jednak towarzystwo samo do niego przyszło.
Przyjemnie było usłyszeć ten głos pałętający się po głowie, a i tak samo miło było poczuć ciepłe, wydychane powietrze na karku. Odwrócił nieznacznie łeb, niemal natychmiast zadzierając go ku górze. Uśmiechnął się w najszczerszej chęci, choć i tak obraz takiej radości wypadł blado. Wciąż był trochę słaby. Ponadto mimika naciągała siniec na szczęce, który bardzo upierdliwie dawał o sobie znać.
- Cześć, Alpha. – odparł, dając się okrążać, zaledwie sunąc za nią spojrzeniem. – Powinienem. Jeżeli Jekyll dowie się, że tu jestem, mam przejebane. – odparł beztrosko, wzruszając delikatnie wątłymi ramionami. Może nie lubił tego podkreślać, ale w zestawieniu z wilczycą, wypadał wyjątkowo drobnie. - Mam dość siedzenie w jednym miejscu. Nie było mnie tu wystarczająco długo, żeby coś mogło się zmienić, choć póki co wszystko wygląda po staremu. – dorzucił, szczerze licząc na jakiś drobny remont. Nowa szafka, zamontowana półka.. a tu bida, jak była.
Żywego?
Nie skomentował, ale uśmiechnął się trochę szerzej, obrzucając zwiadowczynię zawadiackim spojrzeniem. Wyciągnął ku niej zdrową, niezabandażowaną rękę i delikatnie przesunął palcami po ciemnym futrze na pysku.
- Gdzieś na pustyni. Lepiej nie zapuszczaj się sama w tamte tereny. – odparł nieco wymijająco, niekoniecznie skory do opowiadania po raz tysięczny (czyli może trzeci?) tej samej historii. Wiązał z nią wyjątkowo nieciekawe wspomnienia. – A już w szczególności omijaj wolnostojące budynki. Jest tam pełno psychopatów. – dodał szybko, kręcąc z odrazą łbem. Byłby splunął, gdyby wilczyca ponownie nie zajęła go swoją osobą. Po raz kolejny sprezentował jej szerszy uśmiech i żwawiej przesunął palcami po jej pysku, lekko odchylając łeb.
- Och, proszę cię… wiesz, że tego nie lubię… – odparł bez cienia pretensji, wycierając policzek rękawem bluzy. On także cieszył się, że ją widzi, choć musiał sprawiać pozory opanowania. – Działo się coś ciekawego, gdy mnie nie było? Jakieś bitwy, ciekawi intruzi, kłótnie…? - wbił w nią spojrzenie brązowych oczu, podpierając się z tyłu zdrową ręką, by ulokować się bardziej stabilnie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sty 29, 2017 9:26 pm
Dla wilczycy czas był czymś wyimaginowanym. Już dawno temu odrzuciła liczenie czasu w swym umyśle, aby nie oszaleć. Życie jako wilk może być nudne, gdy ma się poczucie upływających chwil. Toteż nie zwróciła uwagi ile czasu upłynęło po zniknięciu Ailena. Jedyne co liczyła to lata poprzez liczenie swoich urodzin. Niczego więcej nie potrzebowała. Tydzień? Dzień? Miesiąc? Na co komu to? Wyznacznikiem dal niej był dzień i noc.
Sala treningowa… Chciałaby umieć walczyć. Wszyscy w DOGS wydawali się być nieustraszonymi z umiejętnościami władania bronią… A ona? Mogła gryźć co najwyżej. Uznała, że siedzenie i czekanie na cud nic nie da. Musi znaleźć sobie jakiegoś nauczyciela i przeszkolić się do walki. Problemem była tylko jej… skóra.
Przyjrzała się Ailenowi. Miał sińce, dużo ran, ale i bandaże. Żył. I to się liczyło.
Skierowała uszy w jego stronę, wyłapując jego słowa.
Dochowam tajemnicy, że tu jesteś.
Nie przeszkadzał jej fakt, że jest drobniejszy od niej. Teoretycznie mogłaby go z łatwością zdominować i tym samym wspiąć się wyżej od niego w hierarchii, ale uznaje to za bezcelowe. Obydwoje pełnią tą samą robotę. Woli pracować będąc na równym poziomie co on.
Czas płynie wolno tutaj. Nie wiele się zmienia.
Alpha westchnęła głośno. Niewiele się tu zmienia, naprawdę. Dlatego lubi robić zwiady. Podróże po Desperacji przynoszą wiele przygód i ciekawych rzeczy oraz znalezisk.
Rozumiem. Zachowam te rady w moim wilczym sercu.
Kiwnęła głową na „tak” przyjmując jego porady. Pozwoliła jego dłoniom na przesuwanie się po jej pysku. Na pytanie co się działo zastanowiła się. Cofnęła się na moment do tyłu rozmyślając.
Wróciła za moment, kładąc się przed nim. Wielka głowa spoczęła na nogach chłopakach. Wyczuła jego rany, więc starała się tak położyć swój pysk, aby nie podrażnić żadnej. Jedną łapę zgięła, a drugą wsunęła pod jego prawe kolano. Tylnie nogi wyciągnęła, usadawiając się wygodnie. Zastrzygła uchem.
Nie umiem ci powiedzieć. Działo się, oj działo. Ale nie jestem najlepszą osobą to powiedzenia co konkretnie się działo.
Zamilkła na moment, zamykając oczy.
Z mojej strony dni mijały tak samo. Polowania, robienie zwiadów… Nic więcej.
Zastrzygła uszami i podniosła łeb, cofając go do tyłu. Bo ją zaswędziało za uchem. Swoimi ostrymi pazurami uśmierzyła swędzenie, po czym wracając prawie do poprzedniej pozycji (bo nie położyła mu na nogach głowy) ziewnęła przeciągle, wysuwając język.
Widzę, że nieźle cię urządzili. Skąd dorwałeś tego sińca na szczęce?
Wyraźnie zaintrygowana zbliżyła nos do jego sińca i powąchała. Cofnęła go za moment. Ktokolwiek spowodował ten siniec musiał nieźle mu przywalić. Tak bez skrupułów. Lub z rozpędu. Obie wersje wydawały się być słuszne. Zaniechała jednak rozmyślanie na ten temat, aby zadać mu inne pytanie.
Nie miałbyś ochoty coś porobić? Pamiętam jak razem ganialiśmy po lesie czy graliśmy.
Spojrzała na niego swoimi złotymi oczyskami, oczekując odpowiedzi.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sty 29, 2017 10:39 pm
Obserwował uważnie każdy jej ruch. Co prawda ufał jej orientacji przestrzennej i ludzkiemu intelektowi, toteż nie obawiał się zbytnio przypadkowego zmiażdżenia czy przyszpilenia między górnym, a dolnym rzędem zębów, jednak uparte śledzenie wzrokiem swojego rozmówcy miał już trwale wpisane w genotyp. Zresztą chcąc nie chcąc przypominała mu zwykłego wilka, a to już wywoływało w nim niepotrzebną czujność.
- Mów też o nich komu popadnie. Nie wiem kiedy Growlithe zamierza zorganizować naradę, ale póki co jakoś się na to nie zanosi. – skrzywił się, wiedząc, że Wilczur znajdował się w tak samo mało ciekawym stanie, jak Kurt. Młody Chart wierzył, że przywódcę równie mocno świerzbiły nogi, by wstać, pochodzić, zrobić cokolwiek i już niebawem Arcanine wróci do swojego normalnego funkcjonowania. – Niewielu osobom o tym powiedziałem, a nie wiem czy Pudel już wszystkich uprzedził, ale sprawa wydaje się nieciekawa. – przypomniał sobie o zwłokach nabitych na pale, w trakcie swojego powrotu do siedziby, razem z Hitoshim. Umarli nie zdawali się być częścią ośrodka, z którego uciekał, co czyni pustynię jeszcze bardziej niebezpiecznym miejscem – przecież bezmyślni zdziczali rozszarpują zębiskami, a nie wciskają ofiary na jakieś grube kije, by przedłużyć mękę. Ktoś rozumny dokonał bezsensownej masakry. Pokręcił delikatnie głową. Wolał nie zajmować tym teraz myśli.
Dał położyć wilczycy łeb na nogach. Zgodnie z jej ostrożnością – nie poczuł żadnego bólu.
Pokiwał głową, nie komentując zdawanych przez Alphę relacji. Fakt, mało kto w Psiarni uważnie śledził każdy ruch dokonywany w gangu. Szczególnie, gdy miało się własne obowiązki. Pewnie ciężko jest tak z czapy zacząć o tym opowiadać. Westchnął i ostrożnie pochylił się do tyłu, nareszcie dotykając plecami ziemi. Wyglądali teraz zdecydowanie dziwniej dla ewentualnych oczu postronnych, ale który z ich dwójki mógłby się tym przejąć? Kurt osobiście miał to w nosie.
- Z tego co pamiętam, to rzucono mną o ścianę. – rzucił, bez większego cackania się. – Ale głowy nie dam. Wiesz… myślałem wtedy o czymś innym, niż cholera, ta ściana była tak mocna, że z pewnością przypudrowała mi pysk na sinofioletowo. Możliwe, że zarobiłem po prostu od kogoś w twarz z pięści. Czy tam łapy, wszystko jedno. – machnął lekceważąco ręką, później podkładając ją sobie pod głowę. – Mam nadzieję, że szybko mi to zejdzie. Nie, żebym od razu rwał się na randki, ale wolałbym nie wyglądać jak sponiewierana, szmaciana lalka z kleksem na ryju. – dodał z przekąsem – Czasami zazdroszczę ci postury. Nie dość, że łatwo przychodzi ci rozszarpywanie gardeł, to jeszcze wszystkie sińce giną pod futrem. – odbił się prawą ręką od podłoża i wrócił do pozycji siedzącej.
Przechylił nieznacznie łeb w prawo.
- Porobić? – kąciki ust mimowolnie uciekły mu ku górze na wspomnienie miłych chwil. – Z chęcią, choć teraz sobie nie pobiegam. – zachmurzył się nieco, zbierając się na równe nogi. Ból stóp może nie był nie do zniesienia, ale z pewnością powodował dyskomfort. Czy zamierzał odmówić sobie przez to zabawy? Pff. – Ale możemy coś zrobić z piłką.
Ściągnął z siebie przydużą bluzę i troskliwie zwinął ją w kłębek. Związał rękawy w taki sposób, że wszystko wyglądało na stabilną, okrągłą konstrukcję, która być może nie rozwali się po pierwszym uderzeniu. No i była całkowicie z materiału, czyli istniało mniejsze prawdopodobieństwo, że zrobi sobie nią krzywdę.
Spojrzał na nią z nieukrywanym żartem.
- To co? Aport?
Zarzucił piłką na niewielką odległość, nie mogąc się powstrzymać od zuchwałego uśmiechu.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Pon Sty 30, 2017 12:51 pm
Doskonale wiedziała o różnicy między nimi. Ona wielka, silna, zaopatrzona w szereg naturalnej broni, on – słaby, mały, zdający się na własne umiejętności. Wiedziała o tym i z tego powodu obchodziła się z nim delikatnie, żeby przypadkiem czegoś mu nie zmiażdżyć. Tym bardziej, że teraz wrócił cały poturbowany i posiniaczony.
Oczywiście. Ostrzegę kogo mogę. Może od razu zaniosę informację do Chrisa. Będzie szybciej.
Alpha zastanawiała się co takiego przeżył młody Chart. A tym bardziej gdzie trafił. Ale uznała to za mało istotne. Ważniejszy był fakt, że wrócił. Cały i zdrowy. Choć to drugie niezbyt, to i tak jak na to co mogli mu zrobić wygląda całkiem okej. Bernardyni czynią cuda. Za to Alpha ich szanuje. Choć nie uważa ich za wyższych od siebie.
Wydmuchała powietrze z nozdrzy, ruszając nimi nieznacznie. Zmieniła pozycję, kładąc łapę na łapę. Wysłuchała chłopaka dokładnie, rejestrując każdy szczegół rozmowy. Najwidoczniej cios był na tyle silny, że zamroczył go i zapomniał od kogo go otrzymał. Ściana? Być może, jeśli wbiegł w nią rozpędzony. Cios? Równie prawdopodobny.
Aktualnie przypomina mi to jagodę. Albo taką śliwę. I hej, może jakaś by na to poleciała.
Zaśmiała się gdzieś wewnątrz siebie, otwierając lekko pysk i szurając ogonem po ziemi.
A ja zazdroszczę ci życia w ludzkim ciele i możliwości ataku za pomocą broni. Na nic się zdadzą moje kły i postura, gdy prowizoryczna włócznia może mnie trzymać na odległość.
Prychnęła po cichu.
Fakt, sierść jest atutem. Nie widać blizn ani ran. Choć jest to plus i minus. Ukrytą ranę ciężej zlokalizować, a czarne umaszczenie utrudnia mi polowanie na ośnieżonych terenach. Widać mnie z odległości pięciu kilometrów.
Słysząc, że jest skory do zabawy podniosła się powoli i spojrzała na niego, obserwując jak zamienia bluzę w piłkę. Zazdrościła mu zręczności w palcach. Ona już dawno oduczyła się wiązać supły czy tworzyć tak wymyśle rzeczy z bluz.
Widząc jego rozbawienie zamerdała ogonem. Szczęknęła na jego pytanie. Gdy rzucił podskoczyła w górę i wykonując obrót w bok złapała delikatnie w zęby piłkę. Wylądowała na czterech łapach. Odłożyła piłkę na ziemię, merdając ogonem.
Twoja kolej.
Szczeknęła i podrzuciła pyskiem piłkę, aby następnie uderzyć ją z główki w stronę chłopaka. Nie było to silne uderzenie. Nie dało się nawet, bo piłka była z materiału. Spojrzała na niego, obserwując czy ją złapie. Ciut za wysoko ją podała.
Jak myślisz, kiedy Growlithe wróci?
Mogli w sumie jeszcze pogadać w ramach zabawy. I zdecydowała trochę jeszcze porozmawiać.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Pon Sty 30, 2017 7:48 pm
- Już wie. Myślę jednak, że nie zdążył powiedzieć wszystkim. – odparł niemal natychmiast, byleby nie fatygować bez potrzeby Alphy i Skoczka. Zdał już relację ze swojej podróży, jednak przez brak zapowiedzi najbliższej narady przypuszczał, że nie wszyscy są świadomi zagrożenia. Wiele Psów woli pałętać się po Desperacji, niż grzać miejsce w siedzibie, toteż do niektórych informacja mogła najzwyczajniej w świecie nie dotrzeć. Jeżeli wilczyca spotka kogoś, kogo mogło nie być przez najbliższy czas w siedzibie, dobrze będzie go ostrzec.
Parsknął krótko śmiechem.
- Śliwka? Jagoda? Opisujesz to tak, jakbym naprawdę prezentował się co najmniej apetycznie. – rzucił z lekko wyczuwalną kpiną. No cóż, nie mógł zaprzeczyć, że Alpha nie trafiła z kolorem idealnie, choć na brzegach tego paskudnego sińca zaczęła wykwitać delikatna, zgniła żółć. Natomiast nie sądził, by gdziekolwiek na Desperacji znalazła się niewiasta, której spodobałyby się odniesione przez Opętanego obrażenia. Być może, gdyby był wyższy, bardziej muskularny i mniej podchodzący pod nastoletniego chłopca, niektóre z pań mogłyby się obejrzeć. Nigdy jednak nie był łasy na uwagę płci pięknej i raczej niewiele zapowiadało ku temu zmianę.
- No, co prawda to prawda. – kiwnął ze zrozumieniem głową, zauważając wady i zalety życia w obu ciałach; zwierzęcym i ludzkim. – Nie można mieć za dobrze. – pogrążył się we własnych myślach, malując sobie na twarzy zamyślony wyraz. W zasadzie po tylu latach już zdążył przyzwyczaić się do swojej drobnej, ludzkiej postaci i nie był do końca pewien czy dałby radę tak samo swobodnie operować większym ciałem, jeżeli tylko przyszłaby mu na to okazja tak z dnia na dzień. Nawet gdy grzbiet pokrywa się czarnym futrem, a z jego policzków zaczynają wyrastać wibryssy, wciąż pozostaje w formie stosunkowo niewielkiego kota, więc co tu mówić o bestii? Jego zwinność mogłaby zdecydowanie zmaleć, a przecież to uważał za swój największy atut.
- Nieźle. – odparł szybko, zniżając nieco sylwetkę, tym razem skupiając spojrzenie na prowizorycznej piłce. Czaił się na nią, jak kot wzroczący na sunącym po niebie ptaku. Kroki wykonywał krótkie i ostrożne, próbując cofnąć się lub przybliżyć, próbując wybadać jaka odległość będzie najodpowiedniejsza do odbioru. Stopy dawały o sobie znać, jednak nie na tyle upierdliwie, by od razu krzywić się z bólu.
Alpha faktycznie rzuciła za wysoko. Mógłby z łatwością odebrać rzut za sprawą skoku – bądź co bądź skakał jak ludzkich rozmiarów pchła – jednak wiedział, że lądowanie okazałoby się mniej gładkie, niż ostrożne postępowanie kroków w przód i w tył. Chciał odebrać zawiniętą bluzę na główkę, odbić ją – jakkolwiek by się dało – i zagrać w grę „piłka nie dotyka ziemi”. Jak w podstawówce, ale czymś trzeba było się zająć. Niestety przegrałby natychmiast, bo oto piłka przefrunęła mu nad głową i zahaczyła o wiszący nieopodal worek treningowy. – Wyszedłem z wprawy. – fuknął pod nosem, już żałując, że nie do końca może udzielać się tak, jakby chciał. Nie mniej podniósł zawiniątko i oparłszy się jedną ręką o wcześniej wspomniany worek, kopnął piłkę lewą nogą, wyrzucając ją prawie tak wysoko, jak Alpha. Prawie, bo jednak ciężko operowało się zwiniętą w porządną kupkę szmatą.
- Znając go, to niedługo. Pewnie już teraz snuje się gdzieś po siedzibie wbrew zaleceniom Bernardynów.– tak, jak i Ai. – Za to jestem pewien, że przewinie się na pieskiej wigilii. - skrzywił się – Głupota. Nie mówię, że nie lubię uczestniczyć w tego typu rzeczach, choć w chwili obecnej uważam, że moglibyśmy poświęcić się innym sprawom, niż jakimś chrześcijańskim hulankom… - rzucił z niesmakiem, kręcąc przy tym głową z dezaprobatą. – Podobno ktoś rozpuścił plotkę, że mają zawiesić jemiołę. Dasz wiarę? Jakbyśmy nie mieli nic lepszego do roboty, niż lizanie się pod jakimś zielskiem… no, ale przynajmniej będę miał okazję zobaczyć Psy w większym gronie. Bądź co bądź, wielu jeszcze nie widziałem. Też zamierzasz się wybrać?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Pon Sty 30, 2017 9:03 pm
Fakt iż Skoczek już wiedział o niebezpieczeństwach czających się na pustynnych częściach Desperacji uspokoił trochę Alphę. Machnęła ogonem w bok leniwie. Skoczek na pewno zadba o rozgłos o tej sytuacji, ale tak jak Ailen powiedział – prawdopodobnie nie zdążył powiedzieć wszystkim. Wilczyca zdecydowała się przekazie każdemu kogo spotka. Tak jak radził Ailen. Choć nie wiedziała z kim będzie się widywać. Przeważnie siedziała w samotności, czasem widując kogoś przy wychodzeniu lub wchodzeniu do kryjówki.
Naprawdę? Może jestem głodna?
Oblizała się, ukazując szereg kłów.
Przy obecnej sytuacji, gdyby chciała go pożreć mogłaby to zrobić z wielką łatwością. Ranny i osłabiony, stanowił perfekcyjny łup.
Spokojnie. Jadłam już. Nie jestem głodna.
Upolowała ostatnio niezłą sztukę. Takiego kulawego jelenia… Nie wie jednak czy mogła go nazwać jeleniem, bo miał dwie pary rogów, którymi mógł ją nadziać z łatwością. I do tego miał kły wystające z pyska! Ale przynajmniej smaczny był. A może to była ona?
Nie dociekała. Zapomniała o swej ofierze i tak.
Rozmowa o słabościach formy ludzkiej i zwierzęcej dało jej trochę do myślenia. Wiedziała, że chłopak potrafi posługiwać się sztyletem. Może…?
Ailen? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale… Może nauczysz mnie kiedyś obsługi sztyletu? Jak wyzdrowiejesz.
Słysząc pochwałę, postawiła uszy w górę i uniosła łeb wyżej jak również i ogon. Zadowolona była. Obserwowała poczynania chłopaka i to jak nie dał rady odbić piłki. Zahaczyła o worek treningowy, przez co Alpha położyła uszy po sobie. Miała obawy, że coś uszkodzi i wtedy dostanie… Od Skoczka i Growlithe. Nie wiedziała tylko od kogo mocniej…
”Wyszedłem z wprawy.”
To czas wrócić do formy.
Mruknęła do niego w myślach. Szykując się do odbioru. Zastanawiała się jak odebrać piłkę, ale zdecydowała się na podskoczenie i uderzeniem z główki w piłkę. Choć udało jej się, teraz piłka leciała nisko. Tak nisko, że Alpha wyskoczyła do przodu po chwili i podbijając pyskiem kulkę uratowała ją od dotknięcia podłogi i podając ją ładnie do Ailena. Po wyratowaniu sytuacji odskoczyła do tyłu, czekając na jego ruch.
Myślisz? Nie wyczułam jeszcze jego obecności na korytarzach.. Chociaż, kto wie. Tyle tu tuneli, może obrał inny kierunek.
Mruknęła do niego, merdając ogonem. Na dźwięk o psie wigilii zaszczekała.
Jemioła? Śmiesznie. Jak pod nią usiądę do nikt nie podejdzie do niej. Dobra myśl.
Zaśmiała się wewnątrz siebie.
Zapewne będę. Z tego co wiem mam wyruszyć z Chrisem i kimś jeszcze na polowanie. Mam upolować coś na ta wigilię. A poza tym… Skoro jesteśmy rodziną, to rodzina trzyma się razem, czy to nie jest prawda?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Pon Sty 30, 2017 11:43 pm
Ranny i osłabiony czy w pełni sił i zdrowiu, przejąłby się równie mocno stwierdzeniem wilczycy, czyli wcale. Spojrzał na nią z lekko przekrzywionym łbem z niemal zuchwałym, wyjątkowo pewnym siebie uśmiechem.
- Jasne, jasne. – zaczął, kręcąc z rozbawieniem łbem. – W razie twojego głodu i tak zostałabyś oddelegowana do kuchni. Po co narażać się na niestrawność? – stwierdził, teatralnie machając ręką, by ukazać w pełnej krasie wątłe ciało, którym Alpha i tak by się nie najadła, a może na dodatek struła, jak subtelnie zasugerował wymordowany. Kuchnia ich utalentowanej Matyldy z pewnością lepiej podziałałaby na żołądek Oswojonej, a do tego obyłoby się bez start w szeregu zwiadowców.
Słysząc prośbę koleżanki po fachu, uśmiech powoli zszedł mu z twarzy, nie pozostawiając na sobie smutku czy złości, a coś z goła neutralnego – jakby faktycznie zaczął rozważać tę opcję. W końcu przerwał ciągnące się kilka lepkich sekund milczenie dość cichym westchnięciem.
- Nie jestem pewien czy nadaję się na nauczyciela. – odparł, kiwając delikatnie głową, jakby same słowa za mało popierały jego zdanie. Z pewnością zgodziłoby się z nim kilka szanowanych osób z DOGS. – To, że trzymam takie cacka w kieszeni… - w tym momencie poklepał się po niewielkim wybrzuszeniu na spodniach - … niekoniecznie oznacza, że  jestem specem w ich obsłudze. Szczerze powiedziawszy, to w moim przypadku sztylet, nóż czy inne tego typu rzeczy służą już jako ostatnia linia obrony, gdy wszystko inne zawiedzie. Dźgać na oślep potrafi chyba każdy. – wzruszył ramionami, wyjątkowo szczerze oceniając swoją sytuację. No cóż, lubił udzielać konkretnych odpowiedzi na konkretne pytania. Po co miałby się przechwalać, skoro nie miał czym? – Poza tym, zamiast tańczyć z ostrzami, powinnaś raczej zainteresować się nauką strzelania. – tutaj rzucił jej znaczące spojrzenie, delikatnie podnosząc jeden z kącików ust do góry. – Sztylet nie uchroni cię od wcześniej wspomnianej włóczni, a kulka w łeb już owszem. – tutaj pokusił się o teatralne przyłożenie sobie dłoni ułożonej na kształt pistoletu do głowy. – W tej dziedzinie zgłosiłby się na przykład do Fenrira, Growlithe’a… czy nawet Ryana, jeżeli nie będziesz mieć innego wyboru. – ostatnie zdanie wypowiedział z wyjątkowym niesmakiem. Ba, nie było w tym żadnej tajemnicy, że ich Rottweiler, Ryan, trzymał Ailena za obróżkę. Co prawda sam nie wiedział dokładnie jakie były między nimi stosunki po tak długim czasie, aczkolwiek po jego odruchowej niechęci mógłby wnioskować, że chyba wciąż pałał do niego namiętną odrazą.
Tym razem, być może podburzony do większego przykładania się, przyjął zawiniątko nienagannie, wyciągając do przodu stopę. Za młody (bo niech wygląd nikogo nie zwodzi) uwielbiał wszelkiego rodzaju sporty, a ze wszystkich najbardziej umiłował sobie piłkę nożną. Nic dziwnego, że mimo upierdliwych obrażeń i tak wolał operować dolnymi partiami ciała, aniżeli rękoma. Podtrzymując się wciąż worka treningowego – dzięki czemu w ogóle jeszcze stał – zatrzymał chwilę ich dzieło prowizorki na szczycie stopy, by zaraz z powrotem wyrzucić ją w stronę wilczycy. Używał za to zbyt mało siły, by piłka doleciała Alphie pod pysk, więc biedna będzie musiała sobie do niej podbiec.
- Nikt do niej nie podjedzie? Ha… założyłbym się, że podejdą. Tylu tu popaprańców... – uśmiechnął się nieśmiało, gdy mimowolnie przez myśl przeleciały mu podobizny Psów, z którymi utrzymywał może dalszy kontakt, ale jednak kojarzył z wyjątkowej nieroztropności i dozy szaleństwa. – Zresztą niektórzy też przypominają futrzaki. Żebyś się nie zdziwiła. I o.. nieźle. Pilnuj Chrisa. – zaśmiał się kąśliwie, doskonale zdając sobie sprawę z niezdarności przyjaciela. Co prawda nie dopuszczał do głowy myśl, że mógłby sobie nie poradzić w jakiejkolwiek sytuacji, ale ponapieprzanie się z niego od czasu do czasu było niemal jak obowiązek. - Jest to prawdą, choć osobiście wciąż mało przekonuje mnie też chrześcijański wymysł. Nie moglibyśmy nazwać tego po prostu wspólną kolacją? Byłoby mniej zachodu.  





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Wto Sty 31, 2017 7:05 pm
Nabawić się niestrawności? Jak do tej pory jadła tyle surowego mięsa i nic jej nie było, więc mięso wymordowanego nie robiło by większej różnicy, nie? A poza tym, rzadko odwiedza kuchnię z prostego powodu: nie zaspokoją jej głodu. Jeżeli jest głodna potrafi zjeść onia z kopytami. I to nie był żart. Przy jej wielkości jeden królik nie wystarcza jak w przypadku zwykłego wilka. Ale na co jeść jej członka DOGS? Może jak będzie kryzys…
Wysłuchała go odnośnie nauki obsługi sztyletu, poruszyła głową w bok sprawiając, że jedno ucho oklapło. Jej oczy miały w sobie taki błysk… Ciekawości. Wszystko wróciło jednak do normy w momencie, gdy wspomniał o nauce strzelaniu. Położyła uszy po sobie i zmarszczyła nos lekko.
Strzelanie…
Prychnęła i warknęła, zjeżając sierść na karku.
Nienawidzę huków, są głośne i przerażające. A strzelanie wywołuje huki.
Otworzyła pysk uspokajając się z chwilowego uniesienia. Przyglądała się jego ruchom swoim typowym dla łowcy dla wzrokiem. W pełni skupiona na nim niczym ofierze aż uniosła łęb i postawiła uszy do góry na myśl, że Growlithe czy Ryan miałby ją uczyć strzelania.
Obawiam się, że Growlithe i Ryan nie będą mieli wystarczająco cierpliwości, żeby mnie uczyć strzelania.
Spojrzała w bok kładąc uszy po sobie.
Jak ja nawet nie potrafię obsłużyć nawet prostych dla ciebie rzeczy! Na przykład… Otwarcie pudełka czy koperty.
Wyprostowała uszy i prychnęła.
Wątpiła w to. Bardzo w to wątpiła, że Growlithe ją nauczy strzelania. Wpierw musi wyzbyć się lęku przed hukami, żeby nie uciec przy pierwszych prawdziwych ćwiczeniach. A do tego jej brak manualności w ludzkiej formie. Przez ponad 40 lat żyła bez kciuków… I nagle je otrzymuje.
Postaw się w mojej sytuacji… Ponad 40 lat nie mam kciuków do dyspozycji. Gdy się przemieniam one się pojawiają. I nagle musisz nauczyć się od nowa nimi posługiwać.
Taaa… Nauka czegokolwiek w formie ludzkiej to będzie katorga dla jej nauczyciela. Nieważne kto nim będzie. Poza tym, trening byłby mozolny i długi przez niestabilność jej drugiej formy. Mało kto by się chyba na to pisał…
Widząc lecącą piłkę wyskoczyła do przodu ratując piłkę. Uderzyła ją pyskiem, ale piłka nie posłuchała się. Zamiast tego wyleciała do tyłu, co zdenerwowało ją lekko. Alpha dołożyła starań, żeby wyratować spadającą piłkę, przez… poświęcenie się. Uderzyła w nią z swojego tyłu. Piłka niestety poleciała dość i jedyną opcją ratunku dla piłki był rzut Ailena.
Jak podejdą to im wpakuję jęzor do gardła. Pożałują decyzji.
Ziewnęła i otrzepała się.
Fakt, niektórzy przypominają zwierzęta mniej lub bardziej. Koniec końców. Wszyscy są w pewnej części zwierzętami. Mniej lub bardziej. Styczności z obu grupami miała: bardziej lub mniej ludzkimi.
Nie moja to decyzja jak to nazwać. Zorganizowały to siły wyższe, więc sprzeciwiać się nie będę. Upoluje tego renifera, przyjdę na tą wigilię i spędza czas z wszystkimi.
Szczerze? Chciałaby zobaczyć wszystkich. W tym Growlithe. Ciekawa była jak bardzo ranny jest.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Sro Lut 01, 2017 9:04 pm
Strzelanie wywołuje huki?
Przekręcił delikatnie głową w bok, chcąc lepiej usłyszeć co miała do powiedzenia wilczyca. Musiał wyglądać dość śmiesznie, próbując wyłapać dźwięki, które i tak swoje źródło miały w jego własnym łbie. Cóż, nie jego wina, że przyzwyczajenia robią swoje, a on zachowuje się jak podczas zwykłego dialogu, który obustronnie wymaga strun głosowych i aparatu słuchowego. Zmrużył nieznacznie brązowe ślepia, dość kwaśno odbierając zdanie koleżanki po fachu.
- Prawda. Strzelanie nie należy do najprzyjemniejszych dla ucha doznań, ale warto powoli się do niego przyzwyczajać. O ile z plączącymi się po pustyni zdziczałymi poradzimy sobie kłami i pazurami, to nie wyobrażam sobie zostać ogłuszonym przez jakikolwiek huk podczas starcia ze S.SPEC. – pouczył wilczycę, mając świadomość tego, że chociaż pełnił w organizacji funkcję zwiadowczą, absolutnie nic nie zwalniało go z obowiązku wzięcia udziału w bitwie, gdzie, jak przypuszczał, żołnierze nie będą bili się z nimi na gołe klaty i pięści. – Nie zrozum mnie źle, mnie też rażą głośne, nagłe dźwięki, jednak wolałbym, żeby rozproszenie z ich powodu nie było głównym powodem mojej śmierci.
- dorzucił z grubej rury, nie mając żadnych naiwnych złudzeń.
Wysłuchał jej cierpliwie, zmieniając rozprowadzenie ciężaru swojego ciała z jednej nogi na drugą, wciąż kurczowo podtrzymując się wiszącego obok worka treningowego. Pewnie będzie leżeć pół dnia, gdy z powrotem wróci do swoich ciemnych, ciasnych czterech kątów. Stopy zaczynały go piec.
- Jeżeli nie oni, to inni. Wiele osób potrafi posługiwać się bronią w gangu, więc na pewno ktoś w końcu by się znalazł. – odparł, przymierzając się do odbicia piłki, która leciała w jego kierunku. – Sądziłem, że to raczej jak z nauką jazdy na rowerze; nigdy się tego nie zapomina. – dorzucił, choć też z pewną dozą wyrozumiałości. Bądź co bądź czterdzieści lat to dość długo i możliwe, że ta umiejętność posługiwania się rękoma nieco zardzewiała. Może Alphie wystarczyłyby wyłącznie jakieś sesje przypominające o człowieczych ruchach, a później jakoś by sobie poradziła?
Wyrzucił do przodu, padając na kolana, byleby tylko dosięgnąć zawiniątka. Choć faktycznie odbił je ręką, to jednak nie podniósł się od razu na równe nogi, a plasnął tyłkiem o ziemię, uznając, że poświęci te jedną, skromną chwilę, żeby odpocząć. Jeszcze chwila, a znowu rany mu się otworzą i co będzie? Jakby na życzenie, bluza zaczęła lekko się rozwiązywać przez co przypominała okrągły kształt jeszcze mniej, niż na początku. Ciężko byłoby ją ponownie odbić na dużą odległość.
- No, ale jeżeli już, to otwierania kopert i pudełek sam mógłbym cię nauczyć. To akurat opanowałem do perfekcji. – dodał wyjątkowo nieskromnie i najpewniej nawet nieprawdziwie. Z kopertami miał tyle samo do czynienia, co z najnowszą technologia miasta, bo wszelką papierkową robotą zajmował się sekretarz, a że papier plasował się na dość wysokiej pozycji potrzebnych surowców, raczej nikt nie kwapił się, aby go tak bestialsko marnować. Niemniej były to proste czynności, które mógłby pokazać wymordowanej. A nuż przypomniałaby sobie więcej z czasów, gdy posiadała ludzkie ciało.
- Potrafisz przemieć się w człowieka na własne życzenie? - zapytał, pozostawiając temat świąt w tyle.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Sro Lut 01, 2017 9:35 pm
Huki…
Jak ona ich nienawidziła. Bała się ich i dlatego darzyła wielką niechęcią wszystko co może je wywołać. Wszelkie materiały wybuchowe, broń palna czy choćby coś co wywołuje nagły głośny dźwięk. Nie zbliży się do tych przedmiotów. Nie ma mowy.
Ignorowała fakt iż rusza głową. Dla niej było tak naturalne, że rozmawia przez swoje myśli. Nie sprawdzała jednak czy artefakt działa, gdy jest w formie ludzkiej. Nie czuła potrzeby. Skoro ma język to po co go używać? Potrzebny był jej w wilczej formie w której przebywała cały czas. Prawie.
Obawiam się w takim razie, że w walce z S.SPEC będę… praktycznie bezużyteczna. Wiesz jak zachowują się psy przy głośnych hukach? Ja mam tak samo.
Spojrzała w bok prychając.
Jeżeli mam iść do walki z S.SPEC to muszę pokonać ten lęk… Ale to nie łatwe.
Zastanawiała się, kto mógłby jej w tym temacie pomóc. Eh. Ciągle jej z czymś pomóc trzeba. A to walka, a to nauka broni palnej, a to przezwyciężenie strachu. No ludzie, czy ona naprawdę aż tak bezużyteczna jest?
Czuję się teraz bezużyteczna. Wychodzi na to, że nie jestem stworzona do walki.
Nie zapomina się jak używa się kciuka? Być może. Gdy się go ma. Jako wilk go nie posiadała a co za tym idzie – nie miała jak go użyć. Stąd też jej manualność spadła drastycznie. Trening przypominający? Może by pomógł. Ale chyba już nigdy nie osiągnie sprawności takiej jak on.
Widząc, że Ailenowi udało się odbić piłkę odetchnęła z ulgą wewnątrz siebie i przygotowała się na przyjęcie piłki. Zauważyła, że się rozwiązała, ale mimo to postanowiła spróbować. Doskoczyła i odbiła bluzę głową. Ta wyleciała w górę i rozwiązała się kompletnie przeobrażając się w… bluzę. A ta spadła jej na pysk. Wyglądało to komicznie z boku. Prychnęła i zrzuciła z siebie ubranie.
Ale gdzie znajdziesz koperty? Albo działające pudełka?
Chwyciła zębami za bluzę i pociągnęła za sobą ją do Ailena. Położyła obok niego i usiadła przed nim, spoglądając w dół. Potem zdecydowała się cofnąć i położyć przed nim, żeby nie wyginać karku.
Mogę. Ale z tego co zauważyłam nie na długo. Moja ludzka forma jest chyba niestabilna. Jeśli mogę tak to ująć.
Położyła łeb na łapach i obserwowała go złotymi oczyskami.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Czw Lut 02, 2017 12:31 am
Bezużyteczna?
Nie cierpiał tego słowa, ponieważ w ciągu ostatnich lat towarzyszyło mu ono zdecydowanie zbyt często. Jego atutami była ponadprzeciętna zwinność i szybkość, jednak utykał na wytrzymałości. Przeciwnicy w dziecinnie łatwy sposób go pacyfikowali za pomocą choćby i jednego ruchu. Podciąć nogi, uniemożliwić ruchy i… koniec. Po nic zwinność, po nic szybkość i pozostajesz bezbronny. Jeżeli szczęście ci dopisuje, ktoś ratuje ci tyłek. A potem? Potem przez długie miesiące pozostajesz kompletnie bezużyteczny, bo jesteś zbyt poturbowany, by w ogóle mówić.
Niemniej uważał, że Alpha miała w obecnej chwili więcej do zaoferowania, niż on przed kilkoma laty.
„Ale to nie łatwe.”
- Jakby cokolwiek na tym parszywym świecie przychodziło łatwo… - prychnął cicho pod nosem, spuszczając z niej zamyślone spojrzenie. Odrobinę spochmurniał, przypominając sobie wszystkie męki i gehenny, które musiał odbyć od początku swojego życia do teraz, a liczył sobie dobrze ponad setkę, więc powodów do smutku i złości miał wiele. - Nie jesteś stworzona do walki w każdych warunkach. Na ogół prezentujesz się jako maszyna do zabijania. – naprostował, wracając do niej poważnym spojrzeniem. – Bezpośrednie starcie z władzą miasta przychodzi nam cholernie rzadko. Na Desperacji mało kto ma broń, a najpewniej zdajesz sobie sprawę, że w samym Apogeum pewnie są dziesiątki osób, które chciałyby ukatrupić kogokolwiek z żółtą chustą przy tyłku, dysponując wyłącznie własnymi rękoma. Do tego dochodzą kolejne tysiące zdziczałych, którzy chcieliby zagryźć kogokolwiek spotkanego na swojej drodze. Oni nie będą dawać żadnych wystrzałów, więc masz dobre pole do walki za pomocą własnej siły. – odparł spokojnie, wyciągając rękę po rozwiniętą bluzę, która i tak mogłaby być z siebie dumna za wytrzymanie kilku silnych uderzeń w formie zawiniątka. Bardzo ostrożnie narzucił ją sobie na grzbiet, mając wyjątkowy problem przy wciskaniu zabandażowanej, lewej ręki. Gimnastykował się z nią dobrą chwilę. – Ja nie widzę w tym bezużyteczności.
Kichnął, przysłaniając usta rękoma. Chodzenie boso po siedzibie może nie było najmądrzejszym z jego pomysłów, ale z drugiej strony wolał nie podrażniać sobie ran żadnym obuwiem. W siedzibie nie było tak ciepło, jak w statystycznym utopijnym domu w mieście, jednak zdecydowanie lepiej, niż na zewnątrz. Niemniej jednak trochę się na tym zimnie przejechał.
- Nawet bym ich nie szukał, choć pewnie parę znalazłoby się w magazynie. Myślę jednak, że takie proste ćwiczenia można wykonywać z dosłownie wszystkim. Podnoszenie przedmiotów, otwieranie szafek, wiązanie butów czy zapinanie guzików… - poprawił się, składając nogi jak do siadu po turecku. – Rozumiem. To dość problematyczne. Jak długo musisz odpoczywać po przemianie z powrotem w wilka, zanim znowu będziesz mogła stanąć na dwóch nogach?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics