Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Sala treningowa

Pisanie by Arcanine on Pon Sty 05, 2015 4:53 am

SALA TRENINGOWA.
Nie jest to może szczyt marzeń, ale jak na warunki panujące w Desperacji z pewnością nie ma na co narzekać. Prócz paru porozrzucanych po podłodze sztang, znajdą się nawet dwa czarne, grube worki treningowe, przymocowane do sufitu (i trzymające się na nim sposobom znanym tylko poznańskim inżynierom). Poza tym, w rogu znajdują się dwie duże maty, przez członków gangu traktowane jako pole ringu - tu dochodzi do krótkich walk czy zwykłych, przyjacielskich przepychanek, przeprowadzanych tylko po to, aby sprawdzić zakres swoich umiejętności.


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by She on Nie Kwi 17, 2016 2:16 am
Kolejny, niczym nie różniący się od poprzednich dzień. Monotonia, w jaką niekiedy zdarzało jej się wpadać, doprawdy potrafiła znużyć. Na tyle mocno, że do szczęścia wówczas brakowało jej wyłącznie spokoju. I ciszy. Czyżby czuła się zmordowana? Wielu zapewne z pogardą uznałoby, że w życiu nie trudziła się przecież niczym nadto ciężkim, jednakże w oczach samej She, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Wbrew pozorom męczyła się każdej doby - każdej niespokojnej nocy. To, że czasami miała zwyczajnie dosyć, nie było niczym wyjątkowym, choć prawdę mówiąc, stwierdzenie, że każdy jest kowalem własnego losu, nadawało się w przypadku młodej prostytutki niemalże idealnie.
Zeszła na trzeci poziom z nikłą nadzieją odnalezienia nieco prywatności. Dziwnym trafem jakaś niemożliwie przekonująca siła, pchała ją w stronę treningowej sali - a należało mieć na uwadze, iż w rejonach tegoż miejsca nie pojawiała się często. Przemoc ją brzydziła. Dźwięki bijatyki i cała otoczka związana z atmosferą walki, nigdy nie napawały jej dumą. Stroniła od nich jak tylko mogła, a tu proszę... Własnowolnie zechciała skosztować uczucia, jakie towarzyszyłoby raz po raz zadawanym przez jej dłonie ciosom. Potrzebowała wyciszenia. Właśnie w taki, a nie inny sposób. Po raz któryś z kolei zaprzeczając samej sobie. Obolałe ciało niekoniecznie nadawało się na trening, niemniej jednak prześlizgując się w kierunku sali, wcale nie miała zamiaru hardo nadwyrężać swoich mięśni. Ot, zamierzała jedynie troszeczkę pobawić się z workiem - nic wielkiego, w końcu nie była mistrzynią, jeżeli szło o wykonywanie jakichkolwiek ruchów, chociażby przypominających bicie się.
Gdy była na tyle blisko, by wyraźnie móc usłyszeć, że w środku widocznie ktoś już był, zaprzepaszczając tym samym jej ambitne plany, skrzywiła się lekko. Nie zawróciła, ani nie wybrała zupełnie innego miejsca, do którego mogłaby się udać - napierając na uchylone drzwi obiema dłońmi, otworzyła je na oścież, przekraczając próg, a odgłos, jaki dochodził ze środka, nasilił się. Uniosła lewą brew, gdy jej oczom ukazała się tak dobrze znajoma dziewczynie sylwetka. Stała przez chwilę, obserwując, jak ciemnoskóry mężczyzna sprawnie manewruje przy jednym z worków, z których tamtego wieczoru miała skorzystać. Trwało to zaledwie kilka krótkich sekund, bowiem po chwili ruszyła przed siebie - powoli, z gracją, mimo wszystko utrzymując rezon - zatrzymując się znaczący kawałek przed jego poruszającym się ciałem.
No, no... Co za niespodzianka. ─ Rzuciła na przywitanie, lekko zachrypniętym głosem, niezależnie od tego, czy zauważył ją, czy też nie. Podwinęła rękawy o wiele za dużej, znoszonej bluzy, którą miała na sobie, a po jej twarzy przebiegł niewidoczny cień uśmiechu. Och, musiała być doprawdy zmęczona, skoro nie posiliła się na żaden zadziorny wyraz, jaki zwykła przybierać.
Szczerze mówiąc, nie wyglądała najlepiej. Związane w luźną kitkę włosy, prawie że brak makijażu i odzież, która nieco niechlujnym wyglądem, kompletnie nie przypominała codziennej She, oddawały wrażenie, jak gdyby założyła na siebie to, co jako pierwsze wpadło jej w ręce. I tak też właśnie było. Miała ochotę odpocząć - w każdym tego słowa znaczeniu. Przestać przyciągać uwagę prowokującym strojem i chociaż raz w życiu pozwolić zregenerować się nie tylko myślom, ale i ciału, które ostatecznie cierpiało najmocniej.
Nawet jeśli niezmiernie chciała być w tamtym momencie sama, w duchu musiała przyznać sobie rację, iż nie mogła trafić gorzej.
Powinna była cieszyć się, że spotkała akurat jego.
avatar





She
Ratler     Prostytutka
GODNOŚĆ :
Shenae Gemmei Iriye.


Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Kwi 17, 2016 11:54 am
Sala treningowa była dość często używana przez Rumcajsa. Lubił tutaj przebywać, walczyć, a raczej trenować ze swoimi, aby dowiedzieć się jak bardzo dobry jest, co musi jeszcze poprawić, a kogo nauczyć nowych rzeczy. Generalnie traktował to jako dobrą zabawę, a nie nałożony mu obowiązek. Robił to, bo lubił, niekoniecznie dlatego, że czuł satysfakcje z samego bicia, bo nie czuł. Chociaż czasem może? Wysiłek fizyczny był dobrze mu znany, wręcz lubiany przez niego samego. Umiał się znakomicie bić, każdy cios, blok oraz zręczność i refleks miał dopracowane do perfekcji. Potrafił przekazać komuś swoją wiedzę na ten temat, więc dlaczego nie ma pomóc tym, którzy wyraźnie potrzebują dobrego trenera? Który pomoże im poznać podstawy walki wręcz, aby w razie niebezpieczeństwa móc się obronić. W końcu żyją na Desperacji - tutaj co chwila jest ktoś albo coś, kto pragnie czyjejś śmierci. Chociażby dlatego, aby zdobyć kawałek chleba. Przyszło im żyć w ciężkich czasach i czy tego chcą czy nie, muszą się z tym pogodzić. Nie ma czasu na marudzenia, narzekanie. Za to jest czas, aby zrobić coś produktywnego. Życie w tych warunkach nie było łatwe i każdy o tym wiedział.
Niemniej czasem przychodzi ten moment, kiedy pragniesz być sam na sam ze swoimi myślami. Uważasz, że nikt inny oprócz ciebie samego nie powinien Ci przeszkadzać. Nie zawsze jednak tak jest. To co zazwyczaj chcemy jest bardzo dalekie od rzeczywistości. Nieważne jak bardzo późna pora by była, zawsze znajdzie się ten ktoś, kto w tym samym czasie będzie chciał skorzystać z miejsca, w którym aktualnie jesteś. I pomimo tego, że na długie godziny mogłeś pobyć sam ze sobą, jeszcze większa samolubność odzywa się w Tobie wraz z dźwiękiem otwieranych drzwi.
Kogo przywiało? Chuj, nieważne.
Kolejne uderzenie pięścią o worek treningowy. Dźwięk łańcuch, które swoją drogą trzymały ciężar worka, obiły się echem od ścian. Skrzypienie drzwi sugerowało, że ktoś przyszedł, ale nawet wtedy nie przestałeś napierdalać w ten przedmiot. Pot spływał Ci po czole, plecach, ciele dzielnie go ignorując. Dopiero po usłyszeniu dobrze znajomego głosu z ostatnim atakiem postanowiłeś przestać nawalać jak w szalony w tę biedną rzecz. Kostki były obite, a z niektórych sączyła się krew. Nic groźnego. Rumcajs otarł nadgarstkiem stróżkę potu, która swobodnie spływała mu od skroni w dół. Spojrzał się na zgrabną i urodziwą sylwetkę, która została schowana pod stertą starych ubrań. Wystarczy, że jego wyobraźnia działała na tyle dobrze, że mógł wyobrazić sobie ją w tych wszystkich seksownych ciuchach, w których miał przyjemność ją widzieć. Niewinny uśmiech wtargnął na jego wyschnięte usta, a agresja, którą chwilę temu starał się wyładować na worku, pękła jak bańka mydlana. Przypadek?
─ No, mogę przyznać, że jestem zaskoczony. Nigdy nie spodziewałbym się Ciebie w tym miejscu ─ szczerość była wypełniona w jego słowach. Uśmiechnął się nieco szerzej do kobiety, lustrując ją bardziej uważnym spojrzeniem. Zawisł na worku treningowy, który całkiem niedawno bardzo namiętnie obijał go swoją niepohamowaną miłością ─ Ktoś Ci zalazł za skórę? A może stwierdziłaś, że przemoc nie jest aż taka zła, dlatego tutaj przyszłaś? ─ seria niewinnych pytań została uderzona w stronę rozmówczyni. Trudno było powiedzieć, czy jego słowa były wypełnione dobrze znanym jadem, a może to była tylko zwyczajna troska. Rumcajs także miewał chwile słabości. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nikomu o tym nie mógł powiedzieć. Ani Nove, ani tym bardziej Shenae. I choć była niewyobrażalnie piękna, ufał jej, to niektóre rzeczy po prostu musiał zatrzymać dla siebie. Na tym polegają tajemnice i błędy przeszłości.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by She on Nie Kwi 17, 2016 6:15 pm
Przypadek czy nie, cień uśmiechu, jaki jeszcze przed chwilą przebiegł po ustach niskiej brunetki, mimowolnie przeobraził się w tak dobrze znajomy jej osobie, filuterny wyraz - w momencie, w którym mężczyzna wreszcie się odwrócił. Unosząc leciutko jeden kącik, w ślimaczym tempie obrzuciła jego sylwetkę świdrującym spojrzeniem, ostatecznie zatrzymując się na wytatuowanej twarzy. Proszę, a wydawać by się mogło, iż mimika jej buzi doprawdy pozostanie niewzruszona. Cóż, o ile faktycznie nie czuła się na siłach do kolejnych gierek, o tyle nie mogła odpuścić sobie okazji zareagowania na taki widok - a na męskie gabaryty z pewnością lubiła popatrzeć.
Pudło. ─ Odparła z rozbawieniem - wymuszonym, choć na pierwszy rzut oka zadziwiająco szczerym - łapiąc się pod boki, tak, że zbyt duża bluza przypominała wówczas wielki worek, w którym śmiało mogłaby się utopić. ─ Miałam nadzieję poślinić się trochę na widok męskich mięśni. ─ Nie byłaby sobą, gdyby zaczepnym tonem nie dodała czegoś w swoim stylu, co nie znaczyło jeszcze, iż wracał jej humor. Zaakcentowała mocniej słowo mięśni, teatralnie mrugając kilka razy, a zarazem odrobinę się do niego zbliżając.
Nie... Właściwie to sama chciałam się powyginać. ─ Z powrotem zmieniając barwę głosu na całkiem zwyczajną, ciągnęła dalej, ustając w taki sposób, że miała go na wyciągnięcie ręki i co prawda nie wprost, aczkolwiek przyznała mu rację. Ruchem prawej dłoni ogarnęła znajdujące się we wnętrzu sprzęty, jak gdyby tym samym chcąc pokazać, że szczerze powiedziawszy, nie miała konkretnych planów dotyczących swojego wyginania się. Oderwała wzrok od jego osoby, by następnie szybkim i jakże przelotnym spojrzeniem, omieść pozbawioną żywej duszy, zniszczoną salę, która w pewnym momencie, zamiast kojąco uspokajać, zdawała się jak gdyby przytłaczać ją panującą w niej ciszą. Ściągnęła brwi. Zabawne, przecież po to dokładnie się tam pojawiła, czy tak? Oprócz tego, iż w ostatnim pytaniu białowłosego było nieco słuszności, a She doprawdy chciała przełamać lody z przemocą, szukała ciszy. Miejsca, w którym mogłaby odetchnąć z ulgą, a kiedy finalnie, w połowie znalazła to, czego pragnęła... Wcale nie poczuła się lepiej.
A ty? ─ Zagadnęła wreszcie, po krótkiej chwili powracając oczyma do stojącego naprzeciw Rumcajsa i oplatając dłonie wokół szczupłych ramion, niezauważalnie przygryzła dolną wargę. Uniosła głowę, celując podbródkiem w jego stronę. ─ Ćwiczysz coś konkretnego, czy tak tylko...? ─ Zadziwiająco łagodnym i neutralnym, choć wciąż z deczka zachrypniętym tonem, pytająco urwała w pół zdania.
Spoglądając na jego umięśnione ręce i kropelki potu na czole, dopiero w tak oczywistej sytuacji zdała sobie sprawę, że właściwie nigdy nie przyszło jej na myśl, iż chcąc nie chcąc mógłby ją czegoś nauczyć. Nie było wątpliwości, że świetnej wojowniczki raczej z niej nie zrobi, jednakże wizja, iż mogłaby choć trochę podszkolić swoje umiejętności, nawet w tak banalnej czynności, jaką w oczach co po niektórych doświadczonych, było siłowanie się z wiszącym workiem, coraz bardziej zaczynała jej się podobać. Tak czy siak, nie zamierzała od razu z podobną propozycją wychodzić. Oczywistym było przecież, że zwyczajnie nie zniosłaby tego jej duma. Ba, najlepiej, jeżeli o własnych słabościach nie zagadywała wcale - najbezpieczniejszym posunięciem było więc w jej mniemaniu poczekać, rozeznać się i ostrożnie podejść do tematu, o ile w ogóle miała go rozpocząć. Tak, trzeba było rozegrać to odrobinę strategicznie, by zbytnio nie dać się rozszyfrować. Wciąż bowiem nie była w stanie ostatecznie się przełamać, by móc jakkolwiek głębiej się przed nim otworzyć. Po kilku latach znajomości, niezależnie od tego, co by ich nie łączyło, było na to przecież paradoksalnie zbyt wcześnie, prawda?
Raz jeszcze uśmiechnęła się pod nosem, zagadkowo, oddając wrażenie kogoś, kto knuł właśnie niecny plan. Kompletnie przestała zważać na fakt, iż bądź co bądź, marzyła o samotnym wieczorze. Zmrużyła oczy, skupiając się na jego jasnych tęczówkach.
avatar





She
Ratler     Prostytutka
GODNOŚĆ :
Shenae Gemmei Iriye.


Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Kwi 17, 2016 10:05 pm
Dopiero po paru chwilach dostrzegł u niej brak makijażu, przez co już wiedział, że kobiety samopoczucie nie było najlepsze. Dobrze takie rzecz wiedzieć, by przypadkiem nie zrobić jakiejś głupoty. Może nie rozszyfrował jej w pełni, wiele mu brakowało do tego, aby znać ją od A do Z, niemniej w tych drobnych szczegółach potrafił się doszukać drugiego dna. W końcu nie pierwszy raz ma do czynienia z kobietą. Doskonale wiedział, kiedy nadchodzą te dni albo po prostu panna nie ma najlepszego humoru na cokolwiek. Nawet na takie docinanie. Jednak ona pomimo złego samopoczucia ciągle trzymała normę. Nie pokazywała swoich słabości, starając się być silnym. I może właśnie to w niej wręcz ubóstwiał. Bo nie była jak inne i miała swój oryginalny charakter.
Pudło.
Mruknął z przekąsem, kiedy dotarło do niego, że nie trafił w nic, o co spytał kobietę. A może to tylko przykrywka? Nawet jemu trudno było uwierzyć w coś tak absurdalnego. Bo trzeba przyznać, że to było absurdalne. Chociaż po niej powinien spodziewać się wszystkiego. Nawet tego, iż przyszła tutaj popatrzeć na męskie ciała, które wręcz ociekają potem, śmierdzą, a niektórzy zjadają stróżkę krwi z nosa, bo zbyt mocno dostał lub nie zdążył się obronić. Niestety, był tutaj tylko Rumcajs.
─ I co, znalazłaś kogoś? ─ pociągnął dalej za sobą żart, uśmiechając się do niej trochę zadziornie, choć trudno było stwierdzić, czy to był akurat ten uśmiech. Chyba wysiłek fizyczny za bardzo dawał o sobie znać. I chęć zapalenia - pech chciał, że nie wziął ze sobą papierosów. Jak mógł zapomnieć o czymś takim będąc nałogowym palaczem?
A jednak przyszła po to, aby móc poćwiczyć. Nie był głupi, nawet jak był zmęczony. W końcu nie na darmo ma miejsce stratega w grupie. To o czymś świadczy. Lubił planować, lubił też badać, rozwiązywać wszelakie zagadki i problemy. Może dlatego z taką łatwością przyszło mu z nią rozmawiał. W sumie do tej pory nie wiedział, dlaczego udało im się tak zbliżyć. Trzy lata znajomości to całkiem sporo. Nikt z nich nie otworzył się na tyle, by wiedzieli o sobie wszystko, jednak o wielu rzeczach mieli świadomość. I to chyba to zbliżało ich do siebie z każdym dniem. Czy aby na pewno?
─ Rozumiem ─ po tych słowach zamyślił się na moment, drapiąc się po swojej białej, koziej bródce, mrużący przy tym oczy. Tak wyglądał co najmniej zabawnie, ale nie zwracał na to uwagi. Miał spory dystans do siebie - bycie przez całe życie z kimś takim jak Kaukaz zmuszało go do takie stylu życia ─ Jeśli nadal masz ochotę, to śmiało, rozcią-- ─ zły dobór słów, Rumcajsie ─ powyginaj się. Mata jest tam - po tych słowach skinął głową w lewą stronę, gdzie mogła wziąć się za małą rozgrzewkę. O ile oczywiście nadal miała chęci to zrobić. Poćwiczyć, oczywiście. Bo co innego chciałaby robić w takim stroju, bez makijażu. Gdyby nie naturalna uroda, wyglądałaby jak siedem nieszczęść. Tak przynajmniej myślał o tym Adam.
Jego spojrzenie ciągle było kierowane w mimikę twarzy kobiety. Obserwował ją z dokładnością, jakby w ten sposób chciał rozgryźć jej niecne plany. Udałoby mu się to? Kiedyś tak, teraz chyba nie bardzo. To nie ten etap, kiedy czytał z niej jak z otwartej książki. Ale mógł mieć pewność, że kiedyś do takiego etapu jeszcze dojdzie. Siłą? Skąd znowu. Sposobem. Nie wszystko można rozwiązać przemocą. Tym bardziej, jeśli temat trzyma się tak pięknej i urodziwej kobiety. Właśnie, kobiety. Dam się nie bije, a Rumcajs mocno trzymał się tej zasady. Fakt faktem, czasem nerwy potrafiły zrobić różne rzeczy, ale nigdy nie uderzył kobietę na tyle mocno, by później kuliła się przed nim ze strachu. On je szanował i chwalił - niech wiedzą, jakie one są piękne. Nawet taka, od której się wszystko wręcz wylewa.
─ A tak sobie... ─ odpowiedział trochę wymijająco, bo wiedział, że zadane pytanie sprawia mu niejaki kłopot. Niby takie proste, a nie potrafił znaleźć sensownej odpowiedzi. Nie chciał kłamać, więc wolał już powiedzieć coś takiego, niżeli stwierdzić, że jest tu, bo ćwiczy. Jasne, poniekąd byłaby to prawda, ale nie po to tutaj on przyszedł.
Już wiele razy myślał nad tym, aby zasugerować She niemały trening. Wiedział jak sceptycznie podchodzi do walki, niemniej była członkiem DOGS. Była wręcz zobowiązywana, aby czasem pójść na jakąś misję, a nawet jeśli nie, to przez samą chustę mogła solidnie oberwać. Musiała być na to przygotowana, dlatego Rumcajs z miłą chęcią podjąłby się w wyszkoleniu jej walki wręcz. Nauczy ją podstaw, a jeśli podejdzie do tego poważnie, będzie wstanie osiągnąć zdecydowanie więcej niż sobie ona sama to wyobraża. Bezpieczeństwo od zawsze na zawsze było ważne. Nie każdy i nie zawsze ktoś będzie wstanie wyrwać ją z opresji, dlatego najlepszym rozwiązaniem było przełamać tę cholerną słabość i podejść do tej sprawy bardzo poważnie. W końcu miała Rumcajsa, który zawsze, ale to zawsze wytrwale ją wspierał. Właśnie...
─ A może czekasz na to aż Cię zaproszę do wspólnego spędzenia czasu w tym miejscu, hm? Wiesz, zawsze mogę pokazać Ci to i ówdzie - nie, tym razem jej nie podrywał. Tak, naprawdę sugerował jej pomoc. Wierzył w nią i to mocno. Byłą silną kobietą, wytrwałą. Na pewno da sobie radę. Czemu miałaby nie dać sobie rady? Ano właśnie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by She on Pon Kwi 18, 2016 3:06 am
Prawdą było, że gdy samopoczucie She nie należało do najlepszych, idealnym dowodem na to był zwyczajnie jej wygląd. O ile świetnie potrafiła maskować swoje uczucia, nie dając ani krzty powodu, dla którego ktokolwiek mógłby podejrzewać ją o chwile słabości, o tyle niekoniecznie zawsze była w stanie zamaskować się od zewnątrz. A może nie chciała tego robić? Może przekonanie, że ktoś mógłby się nad tym głowić, sprawiało jej niemałą radość? Ostatecznie uchodziła przecież za kogoś, kto ubóstwiał wręcz, gdy zwracano na niego swoją uwagę - problem w tym, że w przypadku Iriye, nie mogła to być byle jaka uwaga. Pragnęła być postrzegana niczym uosobienie perfekcji. Chciała zachwycać, mącić i sprawiać, że mimo wszystko, inni garnęliby się do niej. Och, poniekąd udawało jej się to osiągnąć, choć z perspektywy osoby drugiej, zapewne wcale nie miała się z czego cieszyć.
Bo nie miała. Była tylko i wyłącznie pionkiem - pionkiem w cholernie okrutnej grze, którą bardzo dawno temu samowolnie zdecydowała się rozpocząć. Czy miewała chwile zwątpienia? Owszem, miewała je. Gdyby jednak nie cechowała się tak wielce bojowym nastawieniem, pomieszanym z równie mocną pewnością siebie i jeszcze większą wiarą w to, iż wprawdzie wcale nie żyła tak źle, lata wstecz zdążyłaby zwariować.
Absurdalna odpowiedź wydawała się być w oczach She tak naturalną, że ani przez chwilę nie zastanowiła się, jak bardzo pojawienie się tutaj z zamiarem oglądania męskich ciał, mogło brzmieć dziwacznie. Doprawdy, może i byłaby w stanie zrobić wiele, jeżeli tego właśnie chciała, jednakże zważając na fakt, iż oprócz męskich mięśni, ujrzałaby tak straszliwie odpychającą ją przemoc, czarnowłosa skutecznie odwiodłaby się od tego pomysłu. Szanse, że to, co uważała za najzwyklejszą w świecie zaczepkę, mogło być prawdą, były więc praktycznie nikłe.
Jak widać. ─ Sprostowała, łobuzersko odwzajemniając uśmiech. Definitywnie znalazłam.
Jego zamyślenie nie uszło uwadze dziewczyny - choć omiatając spojrzeniem salę, spostrzegła to zdecydowanie spod kąta oka - a sposób, w jaki zaczął drapać się po swojej koziej bródce, mimowolnie lekko ją rozbawił. Ściągnięte brwi uniosły się nieznacznie, gdy śmiało dał jej do zrozumienia, że może robić swoje. Zawiesiła wzrok na macie, jednak ani trochę nie sprawiała wrażenia, jak gdyby za moment miała rozpocząć ćwiczenia. Ach, mało jej było wyginania się w ciągu dnia?
Zdecydowanie bardziej interesowała ją następna odpowiedź, bowiem rzucając jedynie krótkie mhm i powracając wzrokiem do twarzy Rumcajsa, z pytaniem, co on z kolei dokładnie robił w tamtym miejscu, miała przecież wobec niego pewne plany. Nie bez powodu zadała akurat takie, a nie inne pytanie. Powoli starała się wybadać grunt - zorientować się, czy faktycznie miała jakiekolwiek perspektywy do tego, by myśleć o mężczyźnie w granicach trenerskich. Czuła, że ją obserwuje. Wiedziała więc również, że jeżeli nie chce od początku ukazywać swoich zamiarów, musi się mieć na baczności. Głupiutka. Nawet w tak komicznie banalnej sytuacji, komicznie zresztą zwyczajnej, musiała zgrywać damulkę. Bo jak to tak... Ona miałaby go prosić? Ona, która więcej uporu w sobie miała, niżeli nie jeden osioł? Niedoczekanie. To nic, że przecież tego chciała. Nieważne, że to w jej interesie była chęć szkolenia. Naprawdę, nic z tych rzeczy nie miało znaczenia, bo... Taka już była. Niekiedy zbyt wyniosła, by zniżyć się - jej zdaniem, rzecz jasna - do proszenia o cokolwiek. Kogokolwiek.
Oblizała wargi, wciąż obejmując ramiona dłońmi. Drobnymi i bladymi, które w tamtym dniu zdawały się być aż nadto jasne - można było powiedzieć, że cała skóra, w kontraście z ciemnymi włosami, wyglądała wówczas niezdrowo.
Kolejne słowa wprawiły ją w lekką dezorientację. Zwłaszcza zawsze mogę pokazać Ci to i ówdzie niejako szyderczy głosik, przez dłuższą chwilę brzmiało w jej uszach potężnym echem. Tak potężnym, że poczęła zastanawiać się nad sensem wypowiedzi. Wspólne spędzanie czasu? Pokażę ci to i owo? Przełknęła głośniej ślinę. Umysł, który po całodniowym wysiłku myślał tylko i wyłącznie o odpoczynku, płatał Shenae niewyobrażalne figle. A przynajmniej taką miała nadzieję - że w wypowiedzianym przez niego zdaniu, nie było najmniejszej choćby iluzji. Autentycznie nie zniosłaby myśli, że raz jeszcze tamtego wieczoru, żądano by od niej jakichkolwiek czynności związanych ze sferą erotyczną. Ponownie ściągnęła brwi. I już, już miała robić krok w tył, wycofując się jak przestraszona owieczka, gdy nagle...
Stop.
Była zmęczona. Tyle.
Przykra rzeczywistość za wszelką cenę starała się zgarnąć ją w swoje ciasne ramiona, a ona sama pozwoliła na moment wybić się z pantałyku. Ot co. Przesadzała? Ależ bardzo możliwe. Z punktu widzenia zmordowanej przez klientów prostytutki, było to jednakże mocno usprawiedliwione.
O czym ty myślałaś? Dopiero wtedy, gdy uspokoiła odrobinę znerwicowane przeczucia, zdała sobie sprawę z tego, że przez kilka dobrych sekund stała jak słup soli, zaciskając usta i świdrując Rumcajsa niemalże linczującym wzrokiem. Ba, nie musiała nawet blednąć - skoro widocznie blada była - by dodać temu wszystkiemu bardziej wyraźnej otoczki wymalowanego na jej twarzy rozgoryczenia i lekkiego przerażenia.
Naucz mnie, jak się bronić. ─ Palnęła prosto z mostu, bez ceregieli, zaprzeczając całej wiązance myśli, które jeszcze niedawno zmierzały do chytrego obmyślenia planu, jak powinna do niego podejść, by nie podać się na złotej tacy, a zarazem dostać to, czego brakowało jej do spełnienia. Za wszelką cenę starała się, by wyraz twarzy ani trochę nie zdradzał rzeczywistego popłochu, w jaki wpadła, wywołanego przez słowa Rumcajsa - przyprawiające ją zresztą o mocniejsze bicie serca - choć czujne oko z pewnością byłoby zdolne zauważyć, iż postawa młodej kobiety, z kolei po jej krótkiej odpowiedzi, stała się zdecydowanie bardziej napięta - jak gdyby nieco zamknięta. Nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy, jednak czasami nawet ostrożnej panience She, zdarzało się postępować z impulsem. Pech chciał, że początkowo źle zinterpretowana przez nią odpowiedź, skłoniła ją do zupełnie innej reakcji, niż sobie wyobrażała.
Nie potrafiła się bić. Nie potrafiła i już. Była tak niedoświadczona, że nie była w stanie uwolnić się nawet z potężniejszego uścisku, jakim ktoś zakneblowałby jej szczupłe nadgarstki. Nigdy wcześniej nie myślała o tym w ten sposób, jednakże przywołując w głowie sytuacje, podczas których nie dała rady się obronić, stojąc w treningowej sali, coraz bardziej docierało do niej, że doprawdy potrzebowała porządnej lekcji wycisku.
Wiem, że potrafisz. ─ Zakończyła tonem małej manipulatorki, która nie znosiła sprzeciwu, choć zabrzmiało to niemalże jakby mówiła do siebie, podświadomie zapewniając nie tylko jego, ale przede wszystkim swoją osobę - to, że potrafił wziąć ją w obroty, było oczywistym.
Pewnym kroczkiem przysunęła się bliżej - tak, że dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów - i zadzierając do góry głowę, tym razem rozluźniła uścisk dłoni, od jakiegoś czasu ściśniętych na materiale bluzy. Przywołując na usta uśmiech, nie mogła pozbyć się wrażenia, że zamiast tego, obdarzyła go nieodgadnionym, aczkolwiek niezbyt przyjemnym grymasem.
avatar





She
Ratler     Prostytutka
GODNOŚĆ :
Shenae Gemmei Iriye.


Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Maj 22, 2016 6:52 pm
Rumcajs póki co nie gardził sposób, w jaki zwracała swoją uwagę, a nawet jeśli, nie miał prawa tego głośno mówić. Sam łapał się na jej sztuczki, pokazując w ten sposób, że nie różnił się niczym od całej reszty. A może właśnie specjalnie łapał się na nie, by kobieta czuła jeszcze większą satysfakcje z tego, że jej się udaje?  
Niemniej również jej pomaga. Kiedy znajdzie się ktoś nachalny, She powie jedno słowo, a on załatwi sprawę. Był jednak inny pod tym względem. Adama nie myślał tylko dolną częścią ciała. Miał coś jeszcze, dzięki czemu kobieta mogła czuć się w jego obecności dość bezpiecznie i choć pracował sobie na to od samego początku ich znajomości, to było warto. I nawet teraz widząc ją w tragicznym stanie, on nie przestał się do niej uśmiechać. Nadal był sobą, pomimo tego, że czuł, iż powinien coś zrobić. Może właśnie wspólny trening to było to całe "coś", nie?
Uśmiechnął się nikle na jej słowa, doskonale wiedząc, że teraz mówi właśnie o nim. W końcu innego mężczyzny tu nie było. Nie skomentował więcej jej słów, ponieważ czekał, aż kobieta konkretnie określi się, czego chce. Może nie grał fair, może słowa białowłosego mogły wprowadzić Shenae w pewne obrzydzenie, niemniej nie zawsze powinna czytać między wierszami. Znała Spadzińśkiego i doskonale powinna zdawać sobie sprawę, że pomimo perwersji jaka z niego płynęła, potrafił zachować się po ludzku, szczególnie w obecności damy. Swojego sposobu bycia w jednej chwili nie zmieni, ale umiał zachowywać się normalnie, nawet jeśli jego słowa i ton głosu sugerowały zupełnie co innego. W końcu on też był zmęczony. Może nie uprawianiem seksu, ale wysiłkiem fizycznym. Powoli kończył się dzień, a on pomimo tego wyładowywał się na durnym worku treningowym, jakby w czymś mu to pomogło. Otóż nie, Rumcajsie. W niczym Ci to nie pomoże.
Sposób w jaki patrzyła się na niego She wcale go nie odstraszał. Wiedział, że była po ciężkim dniu roboty. Zdawał sobie z tego sprawę, dlatego odchrząkując, postanowił złagodzić nieco ton głosu, którym dotychczas się posługiwał. Ze słownictwem będzie ciężko. Po prostu kobieta nie powinna za dużo myśleć i tyle. W końcu była już po pracy, a nie przed.
Naucz mnie, jak się bronić.
W końcu się doczekał. Niesamowicie długo jej to zajęła, ale niech zna cierpliwość Rumcajsa. Odbił się od worka treningowego, na którym rozkładały się jego "zwłoki". Bez większego zawahania, podszedł do niej, nie wydobywając z siebie ani jednego słowa. Widząc jej napięcie, nie zawahał się nawet przed tym, aby objąć ją jak przyjaciela za ramię i przyciągnąć do siebie, delikatnie pochylając się nad nią. W ten sposób mógł nawiązać z nią bliższy kontakt, jakkolwiek to zinterpretowała. Wyciągnął drugą rękę, a przed jej oczami pokazał jej trzy palce.
- Trzy paczki fajek czarnych Black Devil i mogę być Twoim trenerem - odparł w uśmiechu, w tym samym momencie nieznacznie odsuwając się od niej. W teorii powinien być bezinteresowny, ale co to trzy paczki burżujskich fajek dla kogoś z członka DOGS? Na pewno sobie jakoś poradzi z ich zdobyciem, a nawet jeśli nie, to Rumcajs jakoś to przeżyje. I będzie musiał być w pełni bezinteresowny.
- Ale z tego co wiem, to Ty nienawidzisz przemocy. Jak sobie wyobrażasz naukę, skoro jej wręcz się brzydzisz? - tutaj uniósł nieznacznie brwi ku górze, w ten sposób dopełniając swoje pytanie. Niby takie nic, ale wiedział, że dla niego to o wiele za dużo. Nauka nie opłaci się, skoro już na samym wstępie będzie mieć niejakie trudności z zaatakowaniem Adama. W końcu musiał zobaczyć, w jaki sposób kobieta wymierza cios i jak jej ładnie wyjaśnić, dlaczego tak nie powinna robić, a dlaczego tak powinna.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by She on Sro Cze 29, 2016 10:18 am
To była chwila. Ułamki sekundy, które zaważyły o wypowiedzianych przez nią słowach. Moment słabości. Dla kogoś, kto potrafił sprostać tak banalnie prostemu zadaniu, jakim było poproszenie drugiego człowieka o przysługę, naucz mnie, jak się bronić, nie brzmiało w żaden sposób szczególnie, jednak w przypadku She... w przypadku She brzmiało zwyczajnie przerażająco. Ona nigdy nie prosiła - brała. Tak po prostu, jak gdyby nie było w tym niczego, czego nie mogłaby dokonać. I prawdę mówiąc, w tym głupiutkim przekonaniu, zazwyczaj jej się to udawało.
Zazwyczaj.
Im bliżej się przysuwał, tym wyżej musiała unosić podbródek, by jak to miała w zwyczaju, patrzeć mu prosto w oczy. Grymas, jaki jeszcze przed chwilą zagościł na jej ustach, zniknął w momencie, w którym mężczyzna delikatnie objął ją za ramię, a gdy wreszcie się odezwał, nie mogła powstrzymać się przed kolejnym, figlarnym uśmieszkiem. To było do niej podobne - zmieniała mimikę twarzy tak szybko, że niekiedy ciężko było się połapać, która mina rzeczywiście świadczyła o humorze, w jakim się znajdowała.
Prychnęła cicho, skupiając jasne tęczówki oczu na trzech palcach, które ukazały się przed jej nosem. No tak, tego mogła się spodziewać. Chociaż... czy podświadomie, po Rumcajsie nie spodziewała się nieco innej reakcji?
Nic ma nic za darmo, kotku.
Przytaknęła własnym myślom, ledwie zauważalnie poruszając głową. Dokładnie taką zasadę stosowała osobiście.
A jak nie? ─ rzuciła z udawanym przekąsem, łapiąc się pod boki. ─ Zawsze mamy też kilka innych opcji. ─ Nie czekając specjalnie na to, co z jego strony usłyszy, dorzuciła śmiało, przygryzając nieznacznie dolną wargę. Może i opcji faktycznie było więcej, jednak co taka She mogłaby mu zaproponować? Ach, oczywiście to, co wychodziło jej najlepiej, czyż nie? W każdym razie nie zamierzała niczego mu proponować. Bynajmniej nie wprost, dopóki nie wymagała tego od niej sytuacja. A zaczepki? Nie było w nich nic z naturalnej zachęty - przynajmniej z perspektywy samej czarnowłosej. Problem w tym, że stosując dwuznaczne odzywki, niekiedy nie zdawała sobie sprawy z tego, jak w niemożliwie prosty sposób, na własne życzenie, podawała się na tacy, przecząc jednocześnie temu, przy czym zawzięcie przystawała. Przecież nie była rzeczą.
Zmrużyła powieki, wciąż trzymając obie dłonie na drobnych biodrach. Bingo. Nienawidziła przemocy.
Nigdy nie robiłeś niczego wbrew sobie? ─ spytała, bardziej retorycznie, niżeli z rzeczywistym zamiarem uzyskania odpowiedzi. ─ Poza tym... Nie możesz ciągle bronić mojego gardła. ─ Argumentując swoją wypowiedź z nonszalanckim tonem, opuszkami palców przejechała po związanych, aczkolwiek rozczochranych włosach, zgarniając do tyłu pojedyncze kosmyki, plątające się przy policzkach.
...wcześniej czy później ktoś by mi je poderżnął.
Utrzymując prostą sylwetkę ciała, uśmiechała się na tyle uroczo, na ile potrafiła - bez ustanku bacznie mu się przyglądając.
No dalej.
avatar





She
Ratler     Prostytutka
GODNOŚĆ :
Shenae Gemmei Iriye.


Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sie 14, 2016 1:44 am
Każdy miał jakieś wady i zalety. Słabości, mocne strony. Kobieta nie powinna się obawiać czy brzydzić tego, że jej słabością jest używanie przemoc. Jest młodą osobą, dopiero wkraczającą w ten ohydny i paskudny świat, z którego każdy chciałby się uwolnić. Każdy dzień, każdy poranek nic nowego, ani tym bardziej dobrego nie wnosi nikomu do życia. Na pewno nie osobom z Desperacji.
No tak, wzrost między nimi lekko się różnił. Rumcajs jak na Polaka był całkiem wysoki, nie wspominając już o dziwnej ciemnej karnacji ciała. Zawsze go imponowała genetyka i czasem nie rozumiał, jakim cudem dochodziło do takich dzikich rzeczy w nim. Mutacje z wirusem również były zabawne. Inni dostawali rogi, uszy, ogony, a mu przefarbowało na biało włosy.
Widząc szybką zmianę mimiki u kobiety, pstryknął ją również zaczepnie w nos. Ona nie musiała udawać przy nim. Jeśli chciała być zła - niech będzie. Rumcajs również idealnie może przysłużyć się jako worek treningowy i pozwolić sprać siebie na kwaśne jabłko. Problem jedynie polegał na tym, że kobieta nie uznawała przemocy, nienawidziła jej. Mogła co najwyżej pogłaskać po po policzku lub pacnąć w ramię w formie oddania. Ale spoko, jeszcze wydobędzie z niej ducha walki.
- No wiesz, jak nie wywiążesz się z umowy, nie wiem, czy dalej będę chciał być Twoim trenerem. Poza tym, co to za inne opcje? Seks za trening? Mogę to zdobyć i bez tego, przecież wiesz - rzucił wrednie, trochę chcąc wybić jej ten głupi pomysł, jeśli jej to w ogóle chodziło po głowie. Rumcajs się starał, dawał She przy nim odpocząć, a ona od razu sugeruje takie rzeczy. Zero docenienia - Dobra, dość paplaniny, trzeba wziąć się do roboty - odparł zaraz, aby kobieta zaś nie rozdrapywała tego niepotrzebnego tematu. Każdy z nich znał prawdę i nie musiał jej wyjawiać na światło dzienne.
Uśmiechnął się szeroko słysząc jej drugie zdanie. Pierwsze jednak postanowił zignorować - wbrew sobie zginął, więc tego tematu wolał nie ciągnąć w żaden sposób. Miał nadzieje, że dziewczyna nie będzie chciała znać odpowiedzi. W końcu zabrzmiało to czysto retorycznie. Wystarczyło, że tylko wzruszył na to ramionami.
- Ja tam mogę ciągle bronić Twoje gardło - odparł zaczepnie, dalej trzymając na ustach ten głupkowaty uśmiech, którym zwykle oczarowywał wiele innych kobiet, łącznie She - No ale rozumiem. Chcesz się usamodzielnić i takie tam. Więc, zrób pierwszy ruch. Zaatakuj mnie - rzucił, będąc kompletnie w niebojowej pozycji. Nie spodziewał się po niej rewelacji, a poza tym umiał się bronić z 'zaskoczenia'. Ciekawe jak bardzo zaskoczy go kobieta.

//Wybacz, że tak długo i w ogóle.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sty 29, 2017 4:55 pm
|| Akcja dzieje się kilka dobrych dni/tygodni/miesięcy po akcji Rumcajsa i She. W razie jakby coś: piszcie bez oporów, będziemy po prostu nawzajem ignorować swoje posty.

Od powrotu do siedziby po dwuletniej nieobecności minęły około dwa tygodnie. Tego czasu – co tu dużo mówić – nie spożytkował w żaden przystępny dla siebie sposób. Leżenie, jedzenie, spanie. Leżenie, jedzenie, spanie. Leżenie… szło się zanudzić, ale co innego miałby robić, gdy lekarz nie pozwalał mu na choćby jeden żwawszy ruch? Całkiem słusznie zresztą, zważywszy na żałosny stan pacjenta, ale Ailen nie byłby sobą, gdyby nie porwał się na krótką wycieczkę. Ile dni miał leżeć w bezruchu, gdy wewnątrz paliło go jak diabli? Byle wyskoczyć spod tej cuchnącej parodii koca i przejść się po znajomych kątach, popatrzeć co się zmieniło, czego ubyło…
Krótka wycieczka nie zdążyła porządnie się zacząć, a Sullivan stracił dobre pół godziny, by przejść z jednego miejsca na drugie. Odkąd zauważył, że w pewnych momentach życia można liczyć wyłącznie na siebie, uparł się, by większość rzeczy robić samodzielnie. Po cóż więc miał strzępić sobie język i zabierać innym czas, by prosić kogoś o asekurację? Tym sposobem uczepiony ręką o zimną, chropowatą ścianę, przesuwał się powolnie krok za krokiem do przodu, chcąc zejść na niższe piętro. Stopy wciąż miał bose, doznając paskudnego pieczenia, gdy tylko nałoży jakiekolwiek obuwie. Śmierdząca maść Jekyll’a podziałała cuda i zamknęła wszystkie sączące się rany, jednak chodzenie wciąż sprawiało mu dużo ból. Z tego powodu drogę do sali treningowej zamiast w pięć, przebył w trzydzieści kilka minut.
Wypuścił ciężko powietrze, siadając po turecku na samym środku pomieszczenia. Miał cichą nadzieję, że zastanie tu trenujące Psy, jednak w chwili obecnej sala była pusta. Wielu członków gangu jeszcze nie widział po swoim niedawnym powrocie, więc targnął nim minimalny żal. Z dołu rozejrzał się po wszystkich sprzętach, uznając, że w zasadzie niewiele uległo zmianie, dokąd był tu po raz ostatni.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Gość on Nie Sty 29, 2017 5:39 pm
Alpha spędzała czas leniuchując w swojej norze. Drzwi miała otwarte na oścież, bo była zbyt leniwa, aby je zamknąć. Dzisiejsze zadanie już wykonała, wczesnym rankiem. Więc na dziś nie miała nic więcej do roboty. No chyba, że znów będzie musiała dokonać zwiadu.
Najadła się już dawno, odpoczywa teraz… Całkiem przyjemny i spokojny dzień. Aż za, by mogła stwierdzić. Poruszyła uchem wyłapując dźwięki. Leżała na płachcie i spała takim pół snem.
I trwało by to tak dalej, gdyby nie usłyszała powolnych kroków i znajomego zapachu. Krew. Zaschnięta. Widoczniej ktoś był ranny. Otworzyła oczy i zerknęła przez otwarte drzwi. Widziała Ailena. Poznała go też po zapachu. Niedawno wrócił z niewiadomo skąd i już się włóczy. Alpha stwierdziła, że każdy zwiadowca uwielbia łazić gdzie popadnie i nikt nie może go zatrzymać. Ona tak ma i Ailen prawdopodobnie też tak miał, bo szedł mimo bycia rannym.
Przysłuchiwała się mu jak idzie. Słyszała też jak schodzi na niższe piętro. Przez chwilę zastanawiała się czy nie powiadomić kogoś o tym… Ale… Stwierdziła, że nie.
Zamiast tego podniosła się i spokojnym krokiem ruszyła za nim. Nos miała tuż przy ziemi, śledząc jego kroki i zapach jaki pozostawił. Ogon praktycznie się nie ruszał objawiając jej skupienie. Jak zwykle miała lekkie problemy z zejściem na niższy poziom, ale w końcu się udało.
Trop zaprowadził ją do sali treningowej. Rzadko tu bywała. Bo po prostu nie miała co trenować. Choć może kiedyś też tu będzie przebywać. Zauważyła jednak chłopaka na środku siedzącego po turecko. Rozpoznała go jako właściciela zapachu. Ah… Dawno się nie widzieli. Powoli skierowała się do niego. Zastrzygła uchem.
Witaj Ailen.
Podeszła do niego od tyłu, dmuchając ciepłym powietrzem z nozdrzy. Chwilę potem jej pysk znalazł się po lewej stronie jego twarzy. Jej sierść delikatnie go łaskotała w policzek. Uniosła głowę i obeszła go dookoła. Spojrzała na niego.
Nie powinieneś odpoczywać? Jesteś ranny.
Przeciągnęła się, unosząc wysoko ogon, po czym położyła się przed nim wyciągając przednie łapy i krzyżując je. Ogon szurał po ziemi.
Zresztą… Miło cię widzieć żywego.
Widok ten mógł z boku wydawać się śmieszny. Wielki, czarny jak noc wilk leży przed chudym chłopakiem z łapą na łapie i obserwuje go uważnie. Scena ta mogła przypominać jakieś psie szkolenie. Niestety, Alpha tresurze się poddawać zamiaru nie miała. Komendy może wykonać, ale bez przesady. A poza tym, nie każdy ma prawo jej rozkazywać.
Gdzieś znikł na te dwa lata co? Martwiłam się trochę.
Podniosła się tylko po to, aby zbliżyć się do niego jeszcze bardziej. Chuchnęła ciepłym powietrzem na jego twarz, wypełnionym typowym dla psów zapachem. Dotknęła jego nosa swoim nosem zostawiając mokry ślad. A potem liznęła go po lewym policzku.
Witaj z powrotem..
Mruknęła w myślach do niego. Z jego gardła wydobył się cichy pisk sugerujący jej szczęście. Ogon też poruszał się rytmiczne w lewo i prawo.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Sala treningowa

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics