Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6   

Re: Tunele    Pisanie by She on Pon Mar 20, 2017 11:12 pm
"Ale nie musisz tak się drzeć, dziewczynko."
Nie do końca zdążyła jeszcze otrząsnąć się po wcale nie tak lekkim zderzeniu, kiedy niczym kolejna fala irytującego bólu, uderzyły w nią czyjeś słowa. Skupiła wzrok na sylwetce, która przez chwilę majaczyła w podziemnych ciemnościach, przebijanych jedynie słabym światłem palącej się nieopodal pochodni. W nocy nie widziała zbyt dobrze, dlatego dopiero po dłuższej chwili i nieco chwiejnym, ale stanowczym kroczku naprzód, dostrzegła, kogo tak naprawdę miała przed sobą. Kojarzyła go, to było pewne. Rybie akcenty stanowiły zdecydowaną rzadkość na Desperacji, zatem w pewnym sensie był wyjątkowy, przez co z kolei zdołała go zapamiętać. Codziennie widziała przed sobą najróżniejsze twarze, od tych znajomych, po te mniej lub całkiem jej nieznane. Że też musiała trafić akurat na tą! Mijali się od czasu do czasu, zwykle nie wchodząc sobie w drogę, jednakże kiedy już do tego dochodziło, sama Shenae nie była w stanie racjonalnie stwierdzić, dlaczego akurat ta, pokryta bliznami buzia, przyprawiała dziewczynę o nieprzyjemne uczucie. Nie dogadywali się? Ba, oni nie musieli nawet ze sobą rozmawiać.
Z widocznymi kurwikami w oczach i trzęsącym się podbródkiem musiała wyglądać dosyć komicznie. Sprawiała wrażenie, jak gdyby z tej całej wściekłości za moment miała się rozpłakać — buchnąć potężnym, zupełnie niespodziewanym szlochem. Co najdziwniejsze, ani trochę nie zbierało się Iriye na płacz, ale wręcz przeciwnie, powstrzymywała się, by nie zacząć krzyczeć.
"...nie musisz tak się drzeć, dziewczynko" niebezpiecznie odbijało się w głowie czarnowłosej, a podkreślone przez niego ostatnie słowo wyraźnie przekazywało sposób, w jaki zamierzał ją traktować.
"...dziewczynko".
Dziewczynko? — powtórzyła nagle własne myśli, zbliżając się w stronę Psa bardzo, bardzo powoli.
Wdech, wydech.
Gdyby nie półmrok, miałby przed sobą idealny obraz na sfrustrowaną, zmęczoną emocjami młodą kobietę, której doprawdy niewiele tamtego dnia brakowało do wyjścia z siebie i stanięcia obok. A tak? Cień słabego światła bijącego od ognia przesuwał się na jasnej, niezdrowo bladej cerze, powodując, że uczucia wymalowane na drgających ustach, które dołączyły do podbródka, były widoczne jeszcze bardziej, niżeli rzeczywiście. Miał więc przed sobą roztrzepanego, brudnego, miniaturowego szatana, który powstrzymywał się przed wybuchem ostatecznej furii.
Na całe twoje pieprzone szczęście nie jestem damą. — Dopiero gdy znalazła się tuż przed jego torsem, wyzywająco unosząc głowę, niemalże wypluła mu w twarz, tonem kompletnie nie idącym w parze z niegroźną posturą. — Przeproś.
Nie prosiła. Wymagała. Chciała, żeby zwyczajnie przyznał się do błędu, bo, ach, przecież czuła się tak poszkodowana! Jak na zawołanie złapała się za rękę, w miejscu, w którym pulsowało zadrapanie.

_________________

I'M WITH THE ENEMY IN MY BED, WHEN THE VOICE IN MY HEAD
TELLS ME I SHOULD TREAT MYSELF BETTER



She
-----------
Ratlerek     Prostytutka

avatar

Liczba postów : 962
GODNOŚĆ : Shenae Gemmei Iriye.

Powrót do góry Go down

Re: Tunele    Pisanie by Gość on Nie Mar 26, 2017 8:09 pm
Kolejny raz wytężył wzrok, chcąc jeszcze uważniej omieść spojrzeniem dziewczynę, która stała zaledwie metr od niego. Miał trudności z dostrzeżeniem szczegółów jej twarzy, sylwetkę ciemnowłosej widział jakby lekko przez mgłę, co było spowodowane zarówno ogólnym poczuciem jego senności, zmęczeniem organizmu, jak i ciemnością, z którą walczyło jedynie kilka pojedynczo rozsianych po tunelu płomyków, którym niestety słabo szło zwalczanie czerni. W kryjówce półmrok panował nawet za dnia, a teraz, gdy nastała noc, siła mroku została dodatkowo spotęgowana. Oboje musieli nieźle się skupić, by dostrzec chociażby część elementów, składających się na wizerunek drugiej osoby.
Niebieskie włosy opadały na ramiona Jarle'a, a zielonych, ledwo widocznych nawet za dnia akcentów nie dało się teraz dostrzec w ogóle. Pojedyncze kosmyki w kilku miejscach niesamowicie się plątały z paroma drobnymi, splecionymi warkoczami, które wraz z tym nieładem panującym na głowie mężczyzny, dawały wrażenie bardzo niechlujniej, aczkolwiek przemyślanej fryzury. Owinął kilka włosów wokół palca, by następnie leniwym ruchem dłoni odgarnąć ich większą część do tyłu, pozwalając im swobodnie opaść.
W pierwszej chwili nawet nie dostrzegł wściekłości, która stopniowo wymalowywała się na jej twarzy, a która wydawałoby się, że miała doprowadzić do wybuchu całej masy negatywnych emocji, które mieściły się w tej drobnej, ciemnowłosej dziewczynie. Skupiał się głównie na konturach jej sylwetki, jakby wytężenie wzroku w celu dostrzeżenia jakichkolwiek szczegółów w takich ciemnościach miało równać się utracie wzroku. Z czasem w otaczającej ich atmosferze dało się wyczuć to, że im spotkaniu miały towarzyszyć same nieprzyjemne emocje. Zbliżały się kłopoty.
„Dziewczynko?”
Wywrócił oczami, odetchnąwszy ciężko. Na jego twarzy niemalże momentalnie pojawiło się lekkie zażenowanie, a jego usta ozdobił grymas, który był jedynie krzywym wygięciem prawego kącika ust.
Nie dość, że ślepa, to jeszcze głucha. — Jego słowa z pewnością podziałały na nią jak płachta na byka, ale on w dalszym ciągu nie brał całej sytuacji na poważnie. Jakoś nie bał się jej szczególnie, choć dobrze wiedział, że nerwowa kobieta potrafi być nieobliczalna, nawet jeśli jest tylko takim drobnym chuchrem. W pewnym sensie podobało mu się to „łapanie za ogon już dawno rozjuszonego psa”, bo nawet jeśli nie za dobrze widział jej aktualną minę, to wyobrażał sobie, że musi być bezcenna. Z pewnością chciałby się jej dokładniej przyjrzeć.
Dopiero po chwili miał o wiele lepszy wgląd na szczegóły jej twarzy, bo stanęła tuż przed nim, zadzierając twarz do góry, bo w przeciwnym razie nie miałaby szans, by spojrzeć mu w oczy, jego niebieskie, zimne, jakby na chwilę obecną pozbawione jakichkolwiek emocji, zwierzęce ślepia. Teraz dużo łatwiej było dostrzec w niej zmęczoną, wściekłą dzieweczkę, która najprawdopodobniej miał w zamiarze rzucić się Jarle'owi do gardła. Taka waleczna.
„Na całe twoje pieprzone szczęście nie jestem damą.”
Zauważyłem od razu, tak tylko się droczyłem. Obok damy to Ty nawet nie stoisz. — Ugiął nieco nogi, pochylając się nieco do przodu, a tym samym przybliżając swoją twarz do jej twarzy. Dystans, który ich dzielił drastycznie się zmniejszył, a „przerażające” blizny przecinające oko i lewą stronę ust były dla ciemnowłosej jeszcze bardziej widoczne. Sine wargi niebezpiecznie mu zadrżały. — Mam Cię przeprosić? Za co? Za to, że masz problemy ze wzrokiem i nie udało Ci się dostrzec kogoś takiego jak ja? To ja mogłem mieć problemy z namierzeniem Ciebie, jesteś niska i ciemna. — Odsłonił kilka zębów, siląc się na nieszczery uśmiech. — Ten lepki tusz nie skleił Ci przypadkiem powiek?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Tunele    Pisanie by She on Nie Kwi 16, 2017 8:03 pm
Nie musiał niczego mówić, jego obojętna mina i lekceważąca postawa były wystarczającym powodem do tego, by spięła się niczym struna, mamrocząc pod nosem ledwie dosłyszalne przekleństwa. To nie wyzwanie jej od "ślepej i głuchej" sprawiło, że coraz mocniej zaczynała odczuwać frustrację, która tylko czekała na tę jedną chwilę ostatecznego wybuchu — wraz z kolejnymi słowami Kundla było jedynie gorzej.
Po obolałej i zranionej "dziewczynce", oczekującej od niego przeprosin, nie zostało ani śladu. Tak, miała cholerną ochotę rzucić mu się do gardła. Czuła pulsowanie skroni, domagających się choćby odrobiny snu, bijące serce i przyspieszony oddech, którego za nic nie potrafiła opanować. Stała na tyle blisko, by pokryta bliznami twarz wymordowanego zdołała wzbudzić w czarnowłosej lekką odrazę. Skrzywiła się, krążąc po niej rozjuszonym wzrokiem.
"Obok damy to ty nawet nie stoisz."
Wypowiedziane bezgłośnie Skurwysynie zadrżało na popękanych ustach Shenae, gdy z gniewnie ściągniętymi brwiami wsłuchiwała się w ociekające kpiną zdania, zupełnie jakby nie chciała żadnego przegapić. Syknęła, odsuwając się nieznacznie, kiedy dzieląca ich przerwa widocznie się zmniejszyła. Oczy Psa, które w dziwny sposób rozwścieczały Iriye samym charakterystycznym wyglądem, znajdowały się wówczas o wiele zbyt blisko. Syknęła raz jeszcze, wbijając spojrzenie w niebieską barwę obserwujących ją ślepi.
Jeszcze jedno, kurwa, słowo.
Przestała hamować się w chwili, w której wyszczerzył swoje zęby, zadając ostatnie, jakże trafne pytanie. Zacisnęła pięści tak mocno, że na drobnych dłoniach odczuła nieprzyjemne ukłucie wbijających się paznokci. Ponownie przysunęła się do Jarla, niemalże stykając się nosem z jego podbródkiem.
Stul pysk — Głośny, aczkolwiek łamiący się warkot powędrował echem wzdłuż ciemnych ścian tunelu. Nie radziła sobie z emocjami. Och,
bynajmniej nie w sposób, w jaki chciała. Słuchanie go rozsadzało ją od środka. — Albo mnie przepraszasz, albo stąd spieprzasz, Kundlu. Rozumiesz? — dokończyła z pogardą. Nikt nie miał prawa oceniać tego, jak wyglądała. Czarna, rozmazana kredka nadawała jej oczom brudnego wyrazu — takiego, z jakim ta mała zdzira mimowolnie się kojarzyła, a to... uwierało Gemmei zbyt mocno, by zwyczajnie odpuściła rozpoczynającą się burzę. Splunęła w dół, momentalnie podnosząc głowę. Pozostawiając na jego skórze niespokojny oddech, wyzywająco spojrzała w odpychające, zwierzęce tęczówki i koniuszkiem języka perfidnie oblizała górną wargę.

_________________

I'M WITH THE ENEMY IN MY BED, WHEN THE VOICE IN MY HEAD
TELLS ME I SHOULD TREAT MYSELF BETTER



She
-----------
Ratlerek     Prostytutka

avatar

Liczba postów : 962
GODNOŚĆ : Shenae Gemmei Iriye.

Powrót do góry Go down

Re: Tunele    Pisanie by Gość on Sob Kwi 22, 2017 2:41 pm
Z sekundy na sekundę atmosfera panująca w tunelach robiła się coraz cięższa. Ciemność spowijająca dwie, samotne sylwetki dodatkowo intensyfikowała złowrogi nastrój, który stworzyły kundle. Ta dwójka wzajemnie zarażała się złością i stopniowo rosnącym poirytowaniem, jakby coraz większymi krokami zmierzała ku wielkiemu finałowi, który w końcowym rezultacie mógł się okazać fatalny — i dla niego, i dla niej. Z pewnością wiedzieli, że ich pogrywanie mogło się źle skończyć, a mimo to dalej brnęli w tę dyskusję, jakby chcieli zobaczyć co przyniesie koniec tego przedstawienia. I w przypadku niebieskowłosego rzeczywiście tak było — jego ludzka ciekawość okazała się być niewiarygodnie silna i to głównie ona była motorkiem napędowym ku temu, by dalej ciągnąć tę farsę.
Nieustępliwy, natarczywy i przepełniony poczuciem bezkarności Jarle wciąż się uśmiechał. Jego mimika wręcz przeładowana była sztucznością, którą wychwycić można było bardzo łatwo, bo nawet nie starał się skrywać tego, że jego z pozoru przyjazny uśmieszek był jednym, wielkim kłamstwem. Wolał żeby dziewczyna wiedziała na czym stoi.
Co jakiś czas zahaczał długim jęzorem o lewą wargę, przez którą przechodziła blizna. Nawilżał spierzchnięte usta, starając się zapanować nad krótkimi, atakującymi znienacka, krótkotrwałymi drżeniami, których z pewnością wolałby się pozbyć, bo w obecnej sytuacji były jeszcze bardziej irytujące niż zwykle. Zgrywał twardziela, któremu twarz drżała, jak u jakiegoś przestraszonego chłopca, choć wcale się nie bał. Nie jej.
Uważnie wsłuchiwał się w jej przyspieszony oddech, jego elfie uszy zdołały również dosłyszeć te szybsze skurcze serca. Zadziwiająco łatwo było ją zdenerwować, ale jeszcze większą satysfakcję dawało mu przyglądanie się temu, jak reagowało jej ciało. Z początku myślał, że nie robi tego wszystkiego specjalnie, przecież równie dobrze mógł przyznać się do błędu i przeprosić, a tedy grzecznie rozeszliby się w swoje strony. Tym jednak razem postanowił, że udowodni sam sobie, że potrafi być drapieżnikiem i że nie będzie unikał wszystkich konfrontacji, nawet z Psami, które w większości traktował bardzo przyjaźnie. Pech chciał, że trafiło akurat na nią.
Widok popękanych ust dziewczyny, układających się w jeden z gorszych wulgaryzmów sprawił, że jego uśmiech mimowolnie się poszerzył. Jej wewnętrzny spokój trzymał się na jednej, cienkiej lince, która wkrótce miała pęknąć pod ciężarem złości i nienawiści. Wydawałoby się, że wystarczy zaledwie kilka minut, a wszystko runie — najgorsze emocje, kłębione w środku wyjdą na wierzch, a wymordowany zagryzie się z tą dziewczyną na śmierć.
Albo mogę sprawić, że zaczniesz dławić się własnymi wymiocinami. — Jego rybie ślepia rozbłysły nieznajomym blaskiem, a kącik ust drgnął delikatnie ku górze. Wcale nie żartował, bo w chwilę mógł sprawić, że jego ciało pokryłoby się warstwą lepkiego, cuchnącego śluzu, który zwaliby tę małą pindę z nóg — i za pewne połowę kryjówki również, ale mniejsza z tym. On sam był nieco uodporniony na działanie swojego smrodu, bo jego słaby węch nie pozwalał nieprzyjemnemu zapachowi na wyrządzenie poważniejszych szkód w rybim organizmie. Ale inni? U innych z łatwością mógł wywołać łzawienie albo odruchy wymiotne.
To co, czarnulko, długo jeszcze będziesz się tak szykować do ataku? Wyglądasz żałośnie, jak taki mały, niezdecydowany kurczak, który nie wie z której strony skubnąć ziarno. — Poruszył głową, by następnie obrócić się na pięcie i ruszyć w swoją stronę. Zostawił ją tak bez słowa. Uciekł. A ona z pewnością też poszła w swoim kierunku, bo prawdopodobnie oboje nie chcieli tracić na siebie czasu.

✘ _ z/t + She.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Tunele    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics