Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Pisanie on 17.01.15 15:00  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Za to Giggle oberwała i w swój śliczny, zgrabny łebek i w oczka, przez co tak trochę spanikowała. No bo... cóż. W końcu jak się nagle traci wzrok, to nie jest super, szczególnie jak to się dzieje podczas walki. A do tego jeszcze się podpaliła, to już koniec. Więc z wściekłym rykiem, krzykiem i piskiem uciekła jak najdalej, by w spokoju wylizać swoje rany.
z.t, bo nie chcę Was zatrzymywać, a przez jeszcze kilka dni nie będę miała czasu odpisywać. DD:
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 17.01.15 15:20  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Telefon zaniósł się wibracjami informując właściciela o nowej wiadomości. Niestety. Nie za bardzo interesowała go treść przekazu. Abonent był tymczasowo niedostępny, a lekkie drgania wyczuwalne na podniebieniu zmusiły go do krótkiego charknięcia i potrzepania wielkim łbem. Uścisk szczęk ani na chwilę nie zmalał, gdy przerośnięta pantera starała się za wszelką cenę utrzymać w nim spodnie i resztę ekwipunku, z którym właśnie zmierzała ku siedzibie DOGS. Warto było mieć przy sobie broń. Ryan postarał się zminimalizować poziom strat podczas przemiany, która znacząco przyspieszyła jego dotarcie na miejsce. O wiele dłuższe kończyny równały się o wiele większym krokom; z tej perspektywy miało się wrażenie, że droga była o wiele krótsza. Wielkie łapy z impetem lądowały na piachu podczas biegu, wzniecając tak pokaźne tumany kurzu, że przysłoniłyby widok niejednemu podróżnikowi pustyni. Nie lubił pośpiechu, ale na razie musiał zapomnieć o swoich uprzedzeniach, a także o tym, że ten dzień będzie spokojny.

[...]

Dotarł na miejsce. Tuż przed wyrwą w skale znów musiał wcisnąć się w znacznie mniejszą, ludzką skorupę. Kości chrupały nieprzyjemnie kurcząc się i wracając do naturalnych rozmiarów. Piach połaskotał bose stopy mężczyzny, gdy ten wypuszczał kant materiału z ust. Zanim naciągnął na siebie jedyny element ubioru, który przytargał ze sobą, mocno trzepnął nim, jakby usiłował niedbale pozbyć się z niego śliny. Nie wyglądał na szczególnie przejętego, gdy jego trud okazał się daremny. Cichy zgrzyt zamka poprzedził dobiegający z wnętrza kryjówki pisk, który był doskonałym bodźcem pospieszającym ciemnowłosego. Ściągnąwszy usta w wąską linię, puścił się biegiem przed siebie. Wystarczyło, że rozpoznał głos, a już potrafił odtworzyć w głowie scenariusz, który wkrótce miał zastać i z którego bynajmniej miał nie być zadowolony. Już sam fakt, że musiał się fatygować do kryjówki, bo cała banda Kundli nie potrafiła poradzić sobie z jednym intruzem, świadczył o tym, że dziś i nieproszony gość i reszta bandy nie będą mieli powodów do radości.
Wróg przeszedł za daleko. W powietrzu dało się wyczuć obcą woń.
Zwolnił, gdy gwar walki nasilił się do tego stopnia, by Grimshaw ocenił, że jest już niedaleko. Bezgłośnie przysunął się do ściany, chcąc ocenić sytuację, zanim miał zostać zauważony. Spośród trzech osób nietrudno było o wyłonienie intruza. Gratulacje, wygrała pani suszarkę do włosów.
W tunelu zrobiło się naprawdę zimno.
O ile nagły spadek temperatury był niewyjaśnionym zjawiskiem, tak sam w sobie uderzająco pasował do tego, co stało się chwilę później, kiedy to gruba ściana lodu wzniosła się przed oczami zebranych, odcinając dostęp do dalszej części tunelu i pozwalając jedynie na podziwianie białego szronu. Z premedytacją została „postawiona” dalej niż znajdowało się źródło ognia.
Ciche kliknięcie.
Rewolwer został odbezpieczony.
Szarooki przymknął jedno oko bez zawahania celując do kobiety.
Jeden huk.
Drugi huk.
Trzeci huk.
Celował w jej nogi, jakby z jakiegoś powodu jeszcze zamierzał utrzymać ją przy życiu, ale uniemożliwić ucieczkę. Co teraz, głupi króliku?
Kazałem ci wypierdalać.
Ciebie też miło widzieć, Jay.



Tunele - Page 3 Ryan2gif_qneespq
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
                                         
Fucker
Rottweiler     Opętany
Fucker
Rottweiler     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.01.15 20:34  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Walka rozgorzała na dobre. Luka kupiła sobie trochę czasu, odpychając gepardzicę na swego przeciwnika, który siłą rzeczy musiał odskoczyć, by uniknąć ostrych pazurów drapieżnego kota w panicznym amoku. Dlatego właśnie najemniczka zdążyła pozbyć się częściowo płonących elementów garderoby. Jednak opóźnienie tym spowodowane utrudniło jej dopadnięcie Shiona, który podjął próbę oddalenia się prędko z miejsca zbrodni, ściskając w łapkach drogocenną walizę. Ashley najwidoczniej nie próbował powstrzymywać najemniczki przed pogonią, zamiast tego skupił się na roznieceniu ognia na jej rękawie tak, by zajęła się od niego cała. Przypłacił to niezbyt poważnym zranieniem ręki, gdy kobieta torowała sobie drogę do celu. Giggle natomiast po prostu pobiegła przed siebie, obijając się o skaliste ściany, usiłując uciec od walki.
Wówczas do akcji wkroczył Ryan. Obniżył temperaturę całego tunelu, a przynajmniej tej jego części, zwiększając tym samym wysiłek, jaki Ashley musiał włożyć w podpalenie Luki. Lodowy mur odgrodził najemniczkę od umykającego nietoperza, a nagłość jej pojawienia się, sprawiła, że uderzyła weń ze sporą siłą, przez którą zatoczyła się do tyłu. Wpadając wprost pod cel Sunny, której strzała, z powodu niespodziewanego ruchu jedynie obtarła nogę kobiety, za to powodując widowiskowy, choć niezbyt groźny krwotok.
Znacznie bardziej niebezpieczne były ołowiane kule wystrzelone przez Rottweilera. Po jednej na każdą nogę, gdyż trzecia zgubiła się w tym zamieszaniu.
Shion zatrzymał się tuż za lodową ścianą, po drugiej stronie.

Giggle - oślepiona 2/2 posty, rana po oparzeniu na karku i czubku głowy zt
Ashley - rany od pazurów na łydce, przypalone włosy, rana na przedramieniu
Shion - złamany nos, siniaki i stłuczenia od lądowania na podłodze
Luka - ranna od pazurów łydka, rana od miecza na przedramieniu, lewe przedramię w ogniu, obtarte lewe udo, postrzelone obie łydki


Tak bardzo nie umiem sędziować.


Ostatnio zmieniony przez Blight dnia 20.01.15 22:25, w całości zmieniany 1 raz
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.01.15 22:03  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Zderzenie ze ścianą rzadko kiedy bywa przyjemne, a kiedy ta ściana jest w dodatku zimna, mokra i pojawia się znikąd - zdecydowanie można zaliczyć takie przeżycie do wydarzeń nieprzyjemnych. Zwłaszcza, gdy w okół szaleje walka.
Oczywiście, Luka nie miała czasu na takie przemyślenia. Z urwanym przekleństwem na ustach zatoczyła się na anielicę, tylko po to, by w następnej chwili dwa strzały trafiły w jej już i tak poszkodowane nogi. To było za dużo, nawet dla niej. Osunęła się po ścianie tunelu, czując, jak ból zaciera jej zdolność myślenia, miała jednak wystarczająco dużo instynktu samozachowawczego, by obrócić się na lewy bok, całkowicie zasłaniając ukryty w bucie magiczny nóż - może go nie zauważą.

Wyszamotała się z płonących warstw, przy okazji odrzucając od siebie plecak. I tak już na nic jej się nie przyda. Powoli podniosła spojrzenie na pozostałą dwójkę wrogów - i trzeciego, któremu udało się ją tak skutecznie unieruchomić. Poznała go; chociaż nigdy wcześniej nie miała nieprzyjemności stanąć z nim twarzą w twarz, parę razy widziała go z daleka, podczas patroli ziem Desperacji. A Ryan zdążył wyrobić sobie na tyle głośną opinię, że nietrudno było go skojarzyć.
Cóż, mogła trafić gorzej.

...kogo chciała oszukać, nie mogła trafić gorzej.
Żegnajcie kwiatki, żegnaj słoneczko, żegnaj najlepsza pizzo w M-3, zaraz zdechnę - przemknęło jej przez myśl, ale mimo tego spróbowała:
- Pieprzyć to - rzuciła trzymany w ręku nóż na ziemię, po czym dodała - Poddaję się.
- Wiem, że to nie jest najlepszy moment na rozpoczęcie negocjacji, ale mam parę ciekawych informacji, które chętnie zdradzę, jeśli mnie nie zabijecie. I może nawet załatwię wam jakieś zasoby, jeśli tylko dacie mi wykonać jeden telefon. - Minę miała dość obojętną. Po tym, jak osunęła się na ziemię ból stał się znośny i nie przeszkadzał jej za bardzo, ale wiedziała, że nie da rady uciec - jej lewa noga była w tragicznym stanie. I tak cud, że facet nie przestrzelił jej tętnicy.

Może przynajmniej dadzą jej coś zjeść przed śmiercią...?

3/3 posty od teleportacji
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.01.15 0:48  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
„Pieprzyć to. Poddaję się.”
Co? Już?
Nie był zdziwiony, że to usłyszy po tym, jak dobrowolnie oddała swój dobytek, ale mimo tego kąciki jego ust wygięły się w zniesmaczonym wyrazie. Jak mogłoby być inaczej? Biegł na złamanie karku tylko po to, by dowiedzieć się, że ich cel nie chce się bawić. Z drugiej strony, gdy ofiara sądziła, że jest drapieżnikiem, zakończenie dla niej nie mogło być dobre.
Wystąpił dwa kroki przed siebie, zbliżając się do zbiegowiska.
Zabrać jej rzeczy ― polecił członkom DOGS – nie wyglądało na to, by interesowało go do kogo z dwójki aniołów dotrze jego rozkaz. Niemalże wciął się Luce w słowa, jakby w ogóle nie zamierzał słuchać jej próby dojścia do konsensusu. Jedyną oznaką tego, że miała jego uwagę, było spojrzenie nieustannie skupione na jej twarzy, choć przez lodową skorupę, która spowiła zwierciadła duszy, nie dało się odgadnąć, co w tym momencie myślał. Udało jej się czy nie? Zrobi jej krzywdę czy nie? Zabije ją czy nie?
Uniósł brwi i przykucnął, chcąc znaleźć się na linii jej wzroku.
Informacje, mówisz... ― mruknął, wsuwając rewolwer z powrotem do kabury. ― Oczywiście. Dostaniesz telefon, ponieważ nie wyglądasz na gołosłowną. Który gołosłowny człowiek obiecałby informacje o swoim pracodawcy w zamian za ratowanie własnej dupy? ― sarknął na koniec. Czy ona miała ich za idiotów?
Mniej więcej w tym momencie coś wysunęło się z ciemności. Cienkie żyłki, które zaczęły ciasno oplatać kobiece nadgarstki. Niedbały ruch ręką mężczyzny zapoczątkował też skłębienie się gęstej, czarnej mgły dookoła nieznajomej, przesłaniając jej widok na... wszystko. Reszta miała być jak zarzucenie worka na głowę i mocne zaciśnięcie go tak, aby całkowicie odciąć członkini Drug-on dopływ tlenu. Zmaterializowana ciemność próbowała też wedrzeć się do jej nosa i ust. Chciał, żeby dusiła się tak długo aż straci przytomność. Tylko.
Potem zagrają na jego własnych zasadach.
Podniósł się na równe nogi, wysuwając telefon z kieszeni.
Lód, który dotychczas oddzielał ich od stojącego za ścianą Shiona, zaczął powoli się kruszyć, aż wreszcie drogą wgłąb tunelu stanęła otworem. Odblokował ekran i bezgłośnie zaczął wystukiwać wiadomość jednym palcem.
Zanieście walizkę do magazynu ― rozkazał, ale paradoksalnie do tego, przywołał ich do siebie oczywistym gestem dwóch palców. Skoro tak bardzo zależało jej na tym, by walizka znalazła się w siedzibie, pewnie chciała być przekonana, że jej plan się powiódł. Kiedy skończył pisać, skierował w ich stronę słabo rozświetlony wyświetlacz. Wiadomość na nim głosiła:

Macie wywalić ją do morza. Nie interesuje mnie, co jest w środku.
Karzeł zostaje ze mną.



Tunele - Page 3 Ryan2gif_qneespq
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
                                         
Fucker
Rottweiler     Opętany
Fucker
Rottweiler     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.01.15 13:58  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Wzrok miał utkwiony przed siebie, nie zamierzając nawet na chwilę obejrzeć się, by sprawdzić czy kobieta biegnie za nim. Mimo, że była człowiekiem, to każda zmarnowana sekunda mogłaby okazać się niezbyt pry jena w skutkach dla wymordowanego. Jednakże odgłos skrzypiącego lodu oraz diametralnie obniżona temperatura sprawiła, że chłopak gwałtownie zatrzymał się. Przyciskając walizkę do swojej klatki piersiowej zerknął za ramię, by natrafić wzrokiem na lodową ścianę.
Ryan.
To było jedyne wytłumaczenie dla zaistniałego zjawiska. Odetchnął cicho przez nos i przesunął opuszkami po chłodnej, nierównej nawierzchni. Jakkolwiek nienawidził i gardził mężczyzną, tak poniekąd cenił go za jego siłę i umiejętności w walce, dzięki czemu był pewien, że momentalnie szala zwycięstwa przechyliła się na ich stronę. I pewnie dlatego postanowił poczekać, a nie uciekać daleko, przed siebie. Jakoś wierzył, że skoro zastępca Kundli wreszcie się pojawił, to za jakiś parę chwil kłopot zostanie zażegnany.
I właściwie nie pomylił się, gdyż po paru, a może parunastu minutach lodowa ściana zaczęła się kruszyć, dając tym samym wgląd Shionowi na sytuację. Niepewnie zrobił parę kroków do przodu, przesuwając wzrokiem po zgromadzonych, by wreszcie zawiesić go dłużej na kobiecie. Brwi wymordowanego uniosły się nieco ku górze w geście wyraźnego zaskoczenia. Poddała się? Tak szybko? Szczerze powiedziawszy to chłopak sądził, że kobieta tanio skóry nie sprzeda. Jak widać mylił się co do tego. Być może wreszcie poszła po rozum do głowy. W sumie ona jedna, do tego człowiek, we wrogim miejscu z czterema przeciwnikami. Kto normalny dobrowolnie pakowałby się w takie bagno.
Bez jakiegokolwiek wzruszenia przyglądał się, jak Ryan najprawdopodobniej chce ją udusić. W sumie szkoda, że tak szybko chce się jej pozbyć, nie chcąc wyciągnąć z niej jakiś informacji. Aż tak był głupi? Nie, nie on. Ten wymordowany chyba jednak należał do tej myślącej grupy, więc pewnie miał jakiś plan w zanadrzu. Ale tutaj rola Shiona już się kończyła. No, przynajmniej tak przypuszczał.
Podszedł bliżej i przesunął wzrokiem po ekranie telefonu. Przynajmniej nie musiał fatygować się i wychodzić z kryjówki. Jednakże jego brew drgnęła. Karzeł. Czy on miał na myśli…. Nożeszkurwajapierdolę. Zajebie go kiedyś, naprawdę zajebie go. Łypnął na Ryana nieprzyjemnie, w głowie wyobrażając sobie jak właśnie, w tej chwili wydłubuje mu oko, potem nim go karmi a na koniec rozrywa tętnicę, kąpiąc się w jego tryskającej krwi. Uniósł nieco wargi, a kły mimowolnie zacisnęły się na dolnej wardze. Jak on go nienawidził. Ze złością rzucił walizkę w stronę Sunae, ta jednak upadła na ziemię pod same nogi anielicy. Niech się schyla po nią.
- Swoją drogą. Następnym razem jak zamierzasz bić swoich bez wyraźnego powodu, to najpierw skup się na wrogu. To nie było zbyt mądre posunięcie. Wróg atakuje, a ty zajmujesz się dokopaniu innemu Kundlowi. – odezwał się spokojnie, choć w jego głosie nieukrywana była kpina, kierując swoje słowa w stronę Sunae, jednocześnie ścierając krew z nosa.



If you think this has a happy ending, you haven't been paying attention
Tunele - Page 3 7WAAHeN
                                         
Shion
Ratler     Poziom E
Shion
Ratler     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Shion.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.01.15 14:36  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Ucieczka kota nie była zaskoczeniem. Ucieczka kurdupla też. Wizyta Ryan'a jednak do przewidzenia nie była, lecz dawała jeden, ważny plus. Jeśli pojawia się persona tego typu, morale wroga pada zupełnie na glebę, nawet by nie musiał do niej strzelać i otaczać ją ścianą lodu by takowoż było. Sama jego obecność wystarczy w tym celu.
Lód który wywołał nieco utrudnił działanie Ashley'owi, bo w tak ujemnej temperaturze ciężko jest wykrzesać ogień "z niczego" jak on to robił, co nie zmieniało faktu że szło mu z tym nawet dobrze, gdyż płomienie dalej posuwały się wzdłuż ciała, ogarniając powoli. Zaprzestał jednak dalszych działań w tej kwestii, gdy posłyszał strzały. Strzały, które przy okazji oprócz wystraszenia ich hukiem Sunae, która nie tylko z tego powodu ale i nieprzewidzianego ruchu najemniczki "spudłowała" dość wyraźnie. Trafić coś zawsze trafiła, ale dość słabo. "Muszę w końcu zainwestować w szkolenie z tymi gnatami. Nawet jeśli huczą jak diabli, są nader skuteczne." Ta myśl czepiała się jej już od dawna, ale widok w jaki sposób kobieta z którą TROCHĘ (przez niektóre osoby) się męczyli została w ciągu kilku chwil zupełnie unieruchomiona przekonał ją dość solidnie do tego, że skoro z łuku i sztyletami dobrze idzie rzucać... Pora też zainwestować w kwestie broni palnej. Zdecydowanie musi pokonać ten głupi lęk wobec huku broni palnej w końcu.
... Mimo to jednak zaskakujące było, jak łatwo straciła całą wolę walki i wolała z miejsca rzucić broń, uznając iż nie ma po co nawet próbować dalej walczyć. Tak szybko? Aż zaskakujące, będąc szczerym. Podniósł ostrze do góry i oparł je o bark, przyglądając się swojej ranie na przedramieniu i łydce. W ciemności co prawda wiele nie widział, ale teraz, gdy wszystko mijało, zaczął docierać do niego ból. Średnio przyjemny, ale z pewnością niezbyt morderczy w swojej sile. Raczej nie był w aż tak złym stanie... To też słysząc polecenie o zabraniu jej rzeczy bez szemrania ruszył ku dziewczynie. Zgarnął zarówno jej plecak jak i nóż bliżej siebie przy pomocy ostrza które znów zwrócił w dół (to nie tak że się bał, ale wolał nie kusić losu, już zbyt często takie rzeczy się zdarzały), po czym zgarnął oba, przy okazji gasząc dopalające się szmaty bez żadnych gestów czy działań. Zerknął i puf, zero ognia, zero światła... Zero nadziei? Odsunął się nieco, wracając do siostry, w trakcie kroków chowając ostrze do pochwy, spokojnie i bez pośpiechu. Anielica również, w między czasie jedynie jeszcze kontrolnie mierząc łukiem w stronę Luki postanowiła odpuścić. Łuk wrócił do bycia przewieszonym przez ramię, a strzała wróciła do kołczanu.
Słysząc co mają zrobić, miał już od razu ruszyć ku temu działaniu, podobnie jak i siostra (czytaj, wyrwać Shionowi walizkę z jego martwych rąk), miast tego jednak zauważyli, że ma w planie co innego, skoro woła ich gestem dłoni. Hm...
Spojrzenie Asha, nawet pomimo mroku mówiło jedno. Nie, nie wyglądał wcale na przerażonego Ryan'em, ale nie mógł się powstrzymać od ułożenia swojej twarzy w minę mówiącą wyraźnie "serio, dalej się nie dało?" Nie zmienia to faktu że i tak nic w tej kwestii nie zrobi. Miast tego - odnalazł świeczkę na ziemi którą wcześniej użyto spalenia okolicy i zapalił ją, odnajdując też na ziemi telefon Ev i chustę Giggle. Bez większego pardonu wręczył je (ewentualnie zostawił na ziemi jeśli Take nie chciał po dobroci przyjąć) Rottweiler'owi.
A Sunae? Po przeczytaniu wiadomości raczej nie zdziwiła się tym rozkazem, acz rzut walizką ją zdziwił. Znaczy, może zdziwił to nie to określenie, ale miała już odskakiwać od lecącego w mroku "czegoś", co jednak w spokoju wylądowało przy jej nogach. Hm.
... Nie, to wcale nie tak że właśnie w głowie odliczała do 10 dla uspokojenia się. To wcale nie tak że właśnie miała w głowie wizje jak wsadza rudzielca do pieca krematoryjnego. Wcale. To tylko takie wrażenie, nie?
Podeszwą buta podniosła walizkę z powrotem do pionu i sięgnęła po nią dłonią, podnosząc ją. Dzięki skupieniu się na tym paląca się świeczka "tylko" lekko zaczęła falować od jej poirytowania. Tylko. Mogło być gorzej, czego świadkiem (i ofiarą) był nie dawno wyżej wspominany. - Gdybym robiła to by ci dokopać, na walizce w twarz by się nie skończyło, kurduplu. - Po tych słowach pomachała mu z kpiącym uśmiechem i... Wyparowała, razem z walizką. Moc się wyczerpała, a Sunae zabrała ze sobą to, co miała w rękach. Skoro już wszystko zostało powiedziane a rozkazy wydane, anioł włożył dłonie w kieszenie i ruszył ku wyjściu. - Wybacz za nią, jest czasami zbyt energiczna, co zresztą pewnie poczułeś. - Rzucił jeszcze do Shiona tonem dużo przyjemniejszym i przyjacielskim niż wcześniej podgryzająca Sunae. - Dobrej zabawy. - Dopowiedział jeszcze do Ryan'a, specjalnie na tyle wyraźnie by tracąca świadomość Luka to usłyszała. A dalej już jego neonowo czerwona fryzura zniknęła gdzieś za rogiem tunelu. Plecak i broń dziewczyny pewnie gdzieś zostawi w tunelach, a nuż coś w nich przydatnego jest.

[z/t]
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 25.01.15 9:47  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Walka z cieniami Rottweilera była z góry przesądzona. Fale gęstej mgły odcięły Luce dopływ powietrza do płuc, jednocześnie krępując jej kończyny i uniemożliwiając ucieczkę. Najemniczka zaczęła się dusić i powoli traciła przytomność, aż w końcu upadła bezwładnie na ziemię.

Ashley - rany od pazurów na łydce, przypalone włosy, rana na przedramieniu
Shion - złamany nos, siniaki i stłuczenia od lądowania na podłodze
Luka - ranna od pazurów łydka, rana od miecza na przedramieniu, lewe przedramię w ogniu, obtarte lewe udo, postrzelone obie łydki - Brak przytomności


Have fun. I'm out.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.01.15 21:16  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Czy poddała się zbyt szybko? Być może. Chociaż, jak dla niej, była to najrozsądniejsza rzecz do zrobienia. Nie posiadała, w przeciwieństwie do większości najemników, dużej siły bojowej. Jej domeną było ciche zakradnięcie się za plecy i szybkie poderżnięcie gardła. W tej walce zdołałaby zabić jedną, może dwie osoby, może jeszcze kogoś poranić, ale na tym koniec, no i na pewno przypłaciłaby to życiem. Uciec? Otoczenie było za ciemne na teleportację, a stan lewej nogi nie pozostawiał złudzeń. Byłaby w stanie iść, może nawet szybkim krokiem, ale biec? Nie. A czym jest szybki krok przy prędkości mutanta? Niczym.

Nie, lepiej się poddać, póki nie narobiła im zbyt wielkich szkód. Nie spodziewała się miłej przyszłości; w najlepszym razie czeka ją pobicie, w najgorszym śmierć uprzedzona torturami, ale to samo czekałoby na nią w drugim scenariuszu, w którym wybrałaby walkę. Zresztą, wtedy byłoby gorzej. Na razie była tylko potencjalnie niebezpiecznym intruzem. Gdyby kogoś zabiła, gang na pewno chciałby się zemścić jak najdotkliwiej by umiał - Luka wiedziała, że to samo zrobiłaby, gdyby ktoś wtargnął do Smoczej Góry i zaczął mordować jej towarzyszy.

Poddać się i liczyć na to, że opinia tchórza pozwoli jej przeżyć dzisiejszą akcję.

Cienie zaatakowały i właściwie jedyne, co Luka zdążyła zrobić, to poczuć przyśpieszające bicie serca, sugerujące, że w bliskiej przyszłości może mieć większe problemy, niż oprawca DOGSów. Straciła przytomność o wiele szybciej, niż Ryan mógł przypuścić - ale w końcu z zewnątrz nie sposób zobaczyć, jak bardzo wyniszczony organizm miała.


Ostatnio zmieniony przez Luka dnia 30.01.15 2:50, w całości zmieniany 1 raz
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.01.15 15:06  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Niechętnie przyjął do rąk chustę i telefon, ale wyglądało to, jak najzwyklejszy odruch, biorąc pod uwagę, że nawet nie spojrzał na anioła. Wolał skupić się na intruzie, by wyczuć odpowiedni moment na odesłanie cieni w eter. Z tego powodu, nie interesowały go spory między członkami grupy, dopóki te nie przekraczały poziomu szczeniackich przekomarzanek. Nie ma co się oszukiwać – nie było nawet strony, za którą mógłby się wstawić, a Shion wciąż nie budził jego zaufania.
Mimowolnie zerknął z ukosa na czerwonowłosego, jednak trwało to zaledwie nędzny ułamek sekundy, który poświadczył ciemnowłosego, że dobrze zrobił nie powierzając mu walizki. Istniała duża szansa na to, że zbagatelizowałby konieczność wyrzucenia jej jak najdalej.
Cienie, które krępowały całą głowę kobiety, rozpłynęły się, pozwalając jej bezwiednemu ciału osunąć się na ziemię. Ryan podszedł bliżej i przykucnął obok, odkładając na bok trzymane przedmioty. Przysunął dwa palce do szyi ciemnowłosej, wyczuwając puls. Słaby, bo słaby, ale najważniejsze, że żyła. Jeszcze. Beznamiętnym spojrzeniem przesunął od głowy go stóp nieznajomej i z powrotem. Wiedział, że głupotą byłoby zostawić ją w takim stanie. Mając na karku spory bagaż doświadczeń, wolał upewnić się, że wróg nie ma przy sobie już niczego, co mógłby użyć przeciwko nim. Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji zamierzał zabrać jej dosłownie wszystko.
Bez cienia skrępowania zaczął pozbawiać ją kolejnych warstw ubrania. W jego ruchach nie było też ani trochę delikatności. Chciał zrobić to jak najszybciej, zanim jeszcze zdążyła się dobudzić. Niedbale odrzucał na bok wszystkie fragmenty odzieży, nie wspominając już o obuwiu, z którego jeden but zsunął się z wyraźnym oporem. Nóż upadł na ziemię, co Grimshaw przyjął bez krzty zdziwienia. Przezorny zawsze ubezpieczony, co? Ktoś, kto pakował się do klatki z wygłodniałymi lwami, musiał być ostrożniejszy i mieć swój plan zapasowy, ale lew zawsze mógł okazać się szybszy. I tak właśnie się stało. Opętany nie pozostawił na niej ani jednego skrawka ubrania. Nawet ukryty wcześniej identyfikator, wylądował na stercie pomiętego materiału. Dopiero wtedy podniósł nagą już przeciwniczkę z ziemi, o dziwo, nie traktując jej, jak worek ziemniaków, który mógłby przewiesić sobie przez ramię. Nie mógł powstrzymać się od wyrazu zniesmaczenia, który na moment wykrzywił jego usta.
Zabierz je i przyprowadź Baltazara do sali ― polecił wymordowanemu, podczas gdy sam już zaczął kierować się ku odpowiedniemu korytarzowi.
Zabawę czas zacząć.
    z/t [+ Luka, Shion].

| Luka, z tego co wyczytałem zabrali nóż leżący na ziemi, plecak (gdzieś wynieśli te rzeczy), a przy okazji chustę Giggle i telefon Ev oddano Ryanowi. Resztę nadal ma przy sobie. No. Już nie ma. I tak od samego początku tej akcji planowałem jej wszystko zabrać, hueh.
I w ogóle potem pierwszy piszę w sali tortur.



Tunele - Page 3 Ryan2gif_qneespq
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
                                         
Fucker
Rottweiler     Opętany
Fucker
Rottweiler     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 16.02.15 17:34  •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
Jak szukać, to szukać. W miarę porządnie. A wszyscy dobrze wiemy, jaką sztuką była Eth, kiedy musiała się wziąć za swoją robotę, szukanie celów i poszukiwanie.
Jednak znalezienie kryjówki DOGS było czymś zupełnie innym.
Miała tylko szczątkowe informacje - w dodatku nikt nie wiedział, czy są one właściwe. Jedni mówili, żeby iść na zachód. Drudzy - na północ. A jeszcze ktoś inny stwierdził, że tak naprawdę nie mają kryjówki na Desperacji i powinna szukać w mieście. Ale to już była największa bzdura, jaką usłyszała. To było teoretycznie niemożliwe. Musiała więc po części szukać jej na własną rękę. Poszła więc, przygotowana jak tylko się dało - miała pożywienie, wodę do picia, broń, którą mogła się w razie czego chronić, kijek działający niczym laska do podpierania się o ziemię... Zestaw pierwsza klasa, nie ma co. Z nim ma cały procent szansy, że znajdzie ich zanim powita ziemię twarzą. Jakże pocieszająco.
Tak więc ruszyła, kierując się mniej-więcej na północny-zachód Desperacji łudząc się, że znajdzie coś w miarę podobnego do kryjówki psiaków. Co jak co, ale to właśnie te kierunki były podawane przez ludzi najczęściej, więc jest spora szansa, że to właśnie tam leży ta cholera. Nie spieszyła się za bardzo, ponieważ i tak nie była jeszcze w pełni sił po ucieczce z miasta. Należała się, coś tam podjadła, przygotowała się mentalnie i fizycznie... Ale wolała siebie po prostu nie przeciążać. Szansa, że będą warczeć, bo wbiła im się na chatę jakaś randomowa, białowłosa menda była na tyle wysoka, że na pewno nie ma się co spodziewać radosnych tańców plemienia i dumy, że mogą zgarnąć nowego, tak. Prędzej rzucą ją na pożarcie psom. Te nawet mogła zauważyć - jeden leciał w kierunku, w którym udała się informatorka, więc przez jakiś czas miała go na oku. Po naprawdę długim okresie czasu, oczom Eth ukazały się jakieś góry. Nie były one Smoczymi, gdzie dało się znaleźć siedzibę Drug-on - w ogóle ich nie kojarzyła. W okolicy było dosyć cicho i spokojnie, więc zbyt wielu mieszkańców ta część Desperacji nie miała.
Jeżeli w ogóle nie miała.
Psiak szybko zniknął z jej naprawdę "dużego" pola widzenia, nie słyszała też żadnych kroków. Musiała więc pokombinować na własną rękę, jeżeli chce się tam wbić. Wejście jest w jakiejś górze, mówili, obijaj się o randomowe ściany. Podobno mają bardzo widoczne drzwi. Pytanie tylko, które wejście było tym jedynym, bo albo jej wzrok wariował, albo widziała ze dwie jaskinie. Wybrała randomowo jedną z nich, po czym powoli weszła do niej. To, co ją powitało, to... Ciemność, nie ma się co oszukiwać. Albo była pusta, albo wejście było na tyle dobrze ukryte, aby tak właśnie pomyśleć. Zaczęła po tym pukać w każdą ścianę, tupać w podłoże, wyszukując dźwięku, który nie pasowałby do takiego miejsca. Na raize nie wyciągała latarki, bo i tak na razie szła powoli i wymacywała wszystko, co się tylko dało, a musiała się uważnie przysłuchać najmniejszemu dźwiękowi, jaki tylko da się jej uzyskać. W końcu miała się poddać, ale coś... Delikatnie się różniło. Jedna ściana chyba wydała z siebie bardziej metalowy dźwięk. Zapukała mocniej.
Stuk, stuk.
Nie wydawało jej się, coś tu było nie do końca halo. Sabi wyciągnęła z torby latarkę i spojrzała na miejsce, które ją zainteresowało. Na pierwszy rzut oka nie różniło się za mocno, dlatego dziewczyna przetarła je ręką. I miała okazję zobaczyć coś metalowego. Zaszalała i pozbyła się nadmiaru gleby i kurzu z tych miejsc, gdzie schodziły. I proszę - coś, co ostro przypomina tajemne drzwi, huh. Ethel lekko oddaliła się od przejścia i zaczęła szukać czegoś, co przypominałoby klamkę - oczywiście tego nie znalazła, więc odłożyła latarkę na bok i zaczęła się z włazem siłować. Jakimś cudem trochę się ruszył, więc przesunęła go na tyle, aby móc się przez niego przecisnąć. Złapała więc za latarkę i wskoczyła w nieznane.
...Trzeba było przyznać, że jeżeli właśnie znalazła wejście - całkiem sprytnie je sobie urządzili. Ciężko by było je znaleźć za pierwszym razem, a i Ethel nachodziła się parę ładnych godzin, aby w ogóle znaleźć coś podobnego do opisu. Chwilę potem miała okazję omal się nie potknąć i nie zrobić ostrego hałasu w tunelu, bo nagle nie poczuła gruntu pod stopami. Wylądowała niczym kot, na czterech łapach i rzuciła nieco światła przed siebie.
- O mój Boże. - szepnęła do siebie, patrząc na te ciasne, nieoświetlone korytarze. - Prawie jak w jaskini lwa.
Bardziej by pasowało coś z psami w nazwie, ale jakoś nie mogła niczego znaleźć. Więc teraz pytanie, co zrobić - czekać? Iść dalej i wytłumaczyć, że się zgubiła? Coś trzeba wymyślić po drodze...


Ostatnio zmieniony przez Ethel dnia 26.02.15 9:57, w całości zmieniany 1 raz
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Tunele - Page 3 Empty Re: Tunele
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach