Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Pisanie on Wto Gru 30, 2014 5:14 pm  •  Tunele Empty Tunele
Nic specjalnego. Jeden z wielu ciemnych i krętych tuneli w kryjówce DOGS... Z tym, że jest jednym z niewielu, które prowadzą do głębszych jaskiń.

---

Ciemno. Nie mogła powiedzieć, żeby spodziewała się czegokolwiek innego - nie bez powodu pięć razy upewniała się, czy posiada w wyposażeniu latarkę. Co prawda jeszcze jej nie włączyła, nie chciała już na wstępie dać znać mieszkańcom, że mają w siedzibie intruza.

Czemu właściwie zgłosiła się do tego zlecenia? Sama nie wiedziała. Może dlatego, że znudziło ją bezczynne siedzenie, a Anemia zgarnęła te misje, które bardziej pasowałyby do umiejętności Luki... Albo po prostu była ciekawa, jak pieski radzą sobie z organizacją. Słyszała, że w czasie, gdy Drug-on podupadał, DOGS tylko rozwijało się kwitnąco. Może to dlatego rząd postanowił zająć się nimi, a nie rebeliantami, którzy chwilowo nie wydawali się wielkim zagrożeniem.

Walizka była nieco ciężka, ale, na szczęście, nie na tyle, by sugerować ładunek wybuchowy. Chociaż nie byłaby to najgorsza śmierć, jaką Luka mogła sobie wymyślić, nie chciała skończyć rozsmarowana na ścianach piesków. Ciekawość ją zżerała, ale przed zerknięciem do środka hamowała ją resztka rozsądku; wątpiła, by SPEC chciał podrzucić swoim wrogom coś miłego. Lepiej się nie narażać.

Jak najciszej umiała podążała w dół korytarza, powtarzając sobie w myślach rady, jakie uzyskali dla niej informatorzy. Powinna być w stanie dotrzeć do magazynu nawet po ciemku. Miała tylko nadzieję, że pieski nie wychwycą jej zapachu, zanim zdąży tam dotrzeć. Każda walka zmniejszyłaby szansę na powodzenie misji... oraz szanse jej przeżycia.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Wto Gru 30, 2014 7:02 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Ev dostała w kryjówce nowe przezwisko: Chodzące nieszczęście.
Ostatnie tygodnie spędziła w norze, gdzie zamieszkiwała z Growem, powoli dochodząc do siebie. I chociaż rany powoli zaczynały się zasklepiać, to jej ciało wciąż osłabione nosiło znamiona niedawno przebytych tortur. I zapewne już do końca jej dni będzie nosiło. Rany po oparzeniach wciąż bolały, tak samo jak rany po cięciach, jednakże do tego już przywykła. Najgorzej miała się lewa dłoń, która już nigdy nie odzyska w pełni sprawności. Tak jak skrzydła. Pozostało jej jedynie tęskne spoglądanie w stronę nieba, po którym niegdyś szybowała.
Dopiero od paru dni zaczęła chodzić i wychylać się z nory. Powoli, krótkie spacery po kryjówce. Musiała się ruszać, chociaż wciąż kulała i potrzebowała częstych odpoczynków. Ale dawała radę. A przy jej nodze cały czas pałętał się Nero, jeden z psów Growa, który pozostawił go jako towarzysza anielicy. No i miał na nią oko, za co Eve była mu niezmiernie wdzięczna. Przynajmniej nie czuła się aż tak osamotniona. A Nero, pomimo charakteru, okazał się naprawdę dobrym kompanem pozwalającym dziewczęciu na wszelakie pieszczoty. Chociaż kto wie, co w głowie sobie myślał...
Dzisiejszego dnia również wybrała się na krótki spacer. Mieszkała tutaj już na tyle długo, by spamiętać drogę, jednakże wolała poruszać się z małą lampą naftową, trzymaną w prawej dłoni, która rzucała nikły blask na drogę. Ev miała w zwyczaju wpadać na różne przedmioty i potykać się o niewidzialne korzenie, toteż w jej przypadku każde zabezpieczenie było jak najbardziej pożądane.
Posuwała się do przodu w powolnym tempie, kierując przed siebie bez jakiegoś konkretnego celu. Pewnie zrobi kółko i wróci do siebie, by znowu siedzieć bez ruchu na skrzyni. Owszem, nie była samotna, gdyż wiele Psów odwiedzało anielicę przynosząc różne smakołyki, jednakże nie mogła nic poradzić, że tęskniła za Growem, który ostatnio był dość zajęty. Tęskniła też za Ailenem, którego dawno nie widziała, i za Ourellem, za Zero, za Gavranem, za wszystkimi. Westchnęła cicho, spoglądając jak Nero powoli przechadza się między kamieniami intensywnie węsząc.
Dotarła do końca wąskiego korytarza, skręciła raz, kolejny i wtem... stanęła na przeciwko jakiejś osoby. Zamarła, zaciskając nieco mocniej osłabione palce prawej dłoni na lampie, chcąc cofnąć się o krok, jednakże jej ciało na moment przestało sie jej słuchać. Nie znała jej. Nie kojarzyła. Nie miała chusty. Nie była Psem.
Nero najeżył sierść, obnażając swoje kły, i wbijając spojrzenie w nieznajomą z każdą kolejną chwilą warczał coraz głośniej. A to utwierdziło Ev, że kobieta nie należała do jednej z nich. Może była Łowcą i przyszła w ramach sojuszu...?
Anielica momentalnie przykucnęła i objęła lewą dłonią psa, przygarniając go do siebie i przesunęła sparaliżowaną dłonią po białej sierści w uspokajającym geście. Nawet na drobną chwilę nie spuszczała wzroku z kobiety.
- Nie powinno Cię tu być.. - cichy, zachrypnięty głos odbił się echem o ściany dookoła. Dziewczyna odkaszlnęła, wciąż odczuwając trudności w rozmowie. Nie wiedziała kim jest ta kobieta i czego chciała, ale była gotowa do odgrodzenia jej dalszej drogi. Cokolwiek, byleby nie przepuścić jej dalej.



Tunele 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
                                         
Eve
Kotek     Anioł
Eve
Kotek     Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down

Pisanie on Wto Gru 30, 2014 10:04 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Giggle to istotka, która nudzi się bardzo szybko. Bierze sobie na głowę dużo spraw, które później zostawia w połowie i ich z reguły nie kończy.
- Kto się zajmie zabiciem naszego wroga, którego wszyscy nienawidzimy?
- Ja! Ja!
- Dobra. Kto wyb...
- Ja chcę, ja!
- ... okej. A kt...
- JA!

A potem połowa rzeczy nie jest zrobiona. Albo jest zrobiona nie tak, jak należy. Także nagle się okazuje, że arcywróg gangu siedzi w kuchni kryjówki i ubrany tylko w biały fartuszek piecze ciasteczka pod czujnym okiem Buffy. A przecież powinien nie żyć!
W tej chwili dziewczyna leżała na materacu w swoim pokoju i ziewała głośno. Nie wiedziała co ze sobą robić i nudziła się niesamowicie. Włożyła rękę w drewnianą skrzynkę i wyjęła stamtąd wyświechtany tomik o wdzięcznej nazwie "Miłość jak dwa plastry salami". Chwilkę przyglądała się okładce na której ładny pan dawał w prezencie ładnej pani opakowanie salami, po czym otworzyła na losowej stronie.
- Och, Henryku. Nie zostawiaj mnie, proszę. - powiedziała z rozewrzeniem Magdalena. Usiadła niepewnie na krześle które zatrzeszczało pod jej tuszą i z przerażeniem zatrzepotała rzęsami.
- Magdaleno, to koniec z nami.... - Henryk spojrzał w okno i wpatrzył się w zachód słońca. Ptaki wirowały w powietrzu i ponuro krakały. Dokładnie tak, jakby wiedziały o tym, jak ważna rozmowa toczy się w komnacie wewnątrz zamku. - Ja... mi trudno o tym mówić, Magdaleno. Ale Mirosława da mi w posagu więcej kiełbasy. Krakowskiej, rozumiesz? Ty... ty mi chciałaś podarować śląską zwykłą. Jej jest dodatkowo z czosnkiem. Rozumiesz, że nie mogę odrzucić tej propozycji. Ale nadal jesteś dla mnie ważna. - dodał niepewnie, po czym położył dłoń na parapecie. Pięknym, złobionym w kwiatki parapecie.
- Nie, Henryku! Nie! - krzyknęła Magdalena, a po jej pulchnych policzkach spłynęły łzy. - I... ile Ci dała tej krakowskiej?
Mężczyzna także zapłakał gorzko.
- Dwieście kilo. - szepnął, po czym spojrzał z zawstydzeniem na swoje wypastowane buty.
- O Boże... - powiedziała między jednym a drugim szlochnięciem Magdalena. - Przysięgnij mi tylko jedno.
- Tak? Zrobię wszystko. - odparł zdecydowanie Henryk i uklęknął przed nią, łapiąc jej twarz w dłonie.
- Przynieś ze dwadzieścia tej kiełbasy do mej komnaty. Tylko tyle. Pozwól mi w niej zatopić me żale i smutki. - jęknęła kobieta i upadła na mężczyznę,chcąc go przytulić jeszcze ten jeden raz. Jednak ten nie wytrzymał jej wagi i umarł, przygnieciony ciężką Magdaleną. Ta zawołała szybko swoje pokojówki by pomogły jej wstać i uprzątnęły ciało.
- Dokonało się. Wybacz, Henryku. Teraz ja poślubię Mirosławę. Całą krakowska będzie moja, CAŁA!

W tej chwili Giggie uznała, że ma dosyć. Nigdy więcej. NIGDY. Odrzuciła książkę jak najdalej od siebie i wybiegła ze swojego pokoju. Mimo wszystko tomik ma swój urok, nieprawdaż?
W każdym razie Buffy miała zamiar jedynie przejść się korytarzami i zastanowić nad sensem istnienia takiej książki. Próbowała wyobrazić siebie i Growa czy Ourella w tej sytuacji, ale wydawało się to niezbyt możliwe. A do tego nie wiedziała, czym jest ta krakowska czy śląska. Z tych jakże ciekawych rozmyślań obudził ją dopiero dźwięk głosu Evendell. Giggie z uśmiechem pobiegła w tamtym kierunku. Wyszczerzyła zęby w stronę anielicy.
- Evcia, mordeczko moja! Jak ja stęsk... - zamarła, widząc psa u boku blondwłosej kumpeli. - O CHOLERA JASNA, PIES! - wrzasnęła, po czym pognąła w stronę Luki i schowała się za nią. Tak, dokładnie. - Evie, weź go, błagam. - jęknęła i kurczowo złapała ramię nieznanej dziewczyny. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że owa panna z całą pewnością nie należy do kundli. Zamrugała, po czym spojrzała ze zdziwieniem w twarz krótkowłosej kobiety.
- A Ty to kto?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Wto Gru 30, 2014 11:57 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Zagapiła się. Jak mogła się zagapić? Powinna usłyszeć anielicę i psa z odległości, powinna zauważyć światło... Ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiła i teraz, już na tak wczesnym etapie misji wpadła na (chwilowego) nieprzyjaciela. Przyjrzała się szybko nieznajomej. Wyglądała stosunkowo niegroźnie, ale na Desperacji wygląd potrafi być bardzo zwodniczy. I jeszcze ten pies... Mógł być tylko psem, w końcu DOGS trzymali u siebie zwierzątka pasujące do nazwy gangu, ale mógł być też trupem, aktualnie przyjmującym postać czworonoga.

Zanim jednak zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować na spotkanie, kolejna postać wypadła z drugiego tunelu, tylko po to, by skoczyć za jej plecy. Odruchowo zesztywniała, spodziewając się ataku, ale ten nie nadszedł. Na razie przynajmniej.
Były dwie - plus pies - na jedną. Gdyby zaatakowała z zaskoczenia mogłaby w jakiś sposób wyrównać siły, ale walka na tak wczesnym etapie tylko utrudniłaby jej życie. Czas na blef.

Zmusiła się do rozluźnienia i od niechcenia rzuciła:
- Niosę przesyłkę dla szefa - w ramach dowodu podniosła walizkę, prezentując ją w świetle latarni.
- Dzięki za światło, latarka mi zgasła jakieś pięć minut temu. Bałam się, że się zgubię - uśmiechnęła się szeroko. Może jeśli będzie się zachowywać z wystarczającą pewnością siebie uwierzą, że jej wtargnięcie jest uzasadnione.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sro Gru 31, 2014 1:54 am  •  Tunele Empty Re: Tunele
Z natury była ufna. I naiwna. Ufała nawet największemu wrogowi… No, przynajmniej tak było do momentu, jak nie została złapana przez Spec. Od tamtej pory zamknęła się w sobie. W pewien sposób wycofała z życia Psów i dochodziła do siebie. Jej ufność i oddanie ludzkiemu gatunkowi zostało poddane ciężkiej próbie. Szkoda, że Luka nie trafiła do siedziby przed tym wydarzeniem. Wtedy Ev od razu z chęcią zaprowadziłaby ją do samego centrum nory i do tego jeszcze ugościła tym, co mieli w spiżarni. A tak? A tak pozostała w bezruchu, przyciskając mocniej warczącego Nero do siebie.
W sumie tak szczerze powiedziawszy to w tym momencie sugerowała się psem. Nero to było mądre stworzenie i nie obnażało kłów na innego członka Psów. Nie ufał kobiecie, a co za tym idzie, Ev nie zamierzała działać zbyt pochopnie. Nie tym razem.
Co prawda serce dziewczyny przyspieszyło nieznacznie, a na skroniach zalśniły ledwo widoczne krople potu. Małe ciało zadrżało delikatnie i schowało twarz w jasnej sierści, chcąc znaleźć tam schronienie. Raptownie nie chciała być sam na sam z nieznajomą. I nigdzie nie uciekła tylko dlatego, że znajdowała się na „swoim” terenie. Tylko dlatego.
Poruszyła bezdźwięcznie ustami, chcąc coś powiedzieć, ale gardło odmówiło posłuszeństwa. Odkaszlnęła cicho, nawilżając jednocześnie struny głosowe połykając większą ilość śliny, lecz wtem ni z gruchy, ni z pietruchy pojawiła się Giggle.
Oblicze anielicy nieco rozjaśniło się na widok dziewczęcia. Lubiła ją. Giggle miała w sobie tyle pozytywnej energii, że ze spokojem mogłaby rozdać ją wszystkim mieszkańcom Desperacji a i wciąż miałaby jej w zapasie. Usta Ev uniosły się nieco w lekkim uśmiechu, szybko jednak uciekł widząc, jak dziewczyna chowa się za nieznajomą. No tak. Strach przed psami.
Jasnowłosa pogładziła Nero po głowie i pokręciła głową, chcąc niemo przekazać dziewczynie, że nie ma czego się bać, że pies traktuje ją jak swoją. Chociaż nie wiedziała, czy Gig zrozumie jej przekaz.
Przesyłka dla szefa
Ciche słowa skutecznie przywróciły wszelakie podejrzliwości. Gdyby Grow wiedział o jakiejś przesyłce to z pewnością sam udałby się na spotkanie. Z bardzo prostego powodu. Nie podawał nikomu lokalizacji swojego pokoju, ani też szczegółowego opisu ich kryjówki. Znali ją tylko członkowie gangi i nieliczne jednostki Łowców z racji sojuszu. To wszystko. A kobieta Łowcą nie była, co łatwo można było wywnioskować z oczu.
Kłamała?
- Wie o tym? Odebrałby sam… Gig, zadzwoń do niego i zapytaj. – odezwała się ponownie wytężając struny głosowe. Wiedziała, że dziewczyna ma jego numer. Jeżeli nieznajoma nie kłamała, nie powinna mieć jakichkolwiek obiekcji. A jeżeli kłamała… no cóż. Tym gorzej. Pytanie, dla której ze stron.



Tunele 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
                                         
Eve
Kotek     Anioł
Eve
Kotek     Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sob Sty 03, 2015 12:32 am  •  Tunele Empty Re: Tunele
Giggie wreszcie rozluźniła palce, dotychczas zaciśnięte na ramieniu nieznanej dziewczynie. Nieufnie zerknęła na psiaka i przysunęła się do anielicy. Co chwilę rzucała jednemu z psów Growa podejrzliwe spojrzenia, ale jakoś udało jej się powstrzymać od ucieczki. Przeważył fakt, iż bardzo lubiła swoją małą, blondwłosą przyjaciółkę i nie chciała jej tu zostawiać samej. Przesyłka dla szefa nie zabrzmiała dość realnie, bo Buffy doskonale znała swojego szefa. Przez chwilę miała ochotę zabrać nieznajomej walizkę i zanieść ją Wilczurowi, jednak zdawała sobie sprawę, że może to być podstęp. A prawie na pewno to byl podstęp. Pokusa zobaczenia się z Growem była silna. Giggle jednak zdawała sobie sprawę, że zawartość owej niepozornej walizeczki może zabić obiekt jej nieodwzajemnionych uczuć. No bo pewnie większość osób zdawała sobie sprawę, że Dobermance podoba się szef gangu. Szczególnie Zero, który bardzo chłodno na nią reagował, gdy ta była w pobliżu Growa. Jednocześnie jednak sam Wilczur nie był dość dobry w tych sprawach, więc niczego nie zauważał. I tak to trwało i trwało... Co nie zmienia faktu, że Collins nadal walczyła o względy swojego wybranka. Mimo swojej odwagi i braku zahamować nadal nie powiedziała mu wprost tego, co czuje. Bawiła się w jakieś gierki i inne, a dodatkowym problemem było to, że Buffy tak samo podobał się Ourell.
- To jak, chłopaki? Mały haremik? Grow, ja i Ou. Będzie fajnie!
Zostawmy juz temat nieszczęśliwej miłości Giggie, bo właściwie Buffy aż tak się tym nie przejmowała. Oczywiście, irytowały ją ciągłe niepowodzenia, ale cóż. Trzeba się pomęczyć, to któregoś z nich zdobędzie. A przynajmniej taką miała nadzieję.
Wyciągnęła komórkę, gdy Evendell ją o to poprosiła i posłusznie wybrała numer Growa. Cały czas uważnie śledziła ruchy nieznajomej. Co chwilę też zerkała na warczącego psa po drugiej stronie anielicy. Wilczur jednak, ku niezadowoleniu Buffy, nie odebrał. Zirytowana dziewczyna przeklęła cicho i potrząsnęła głową. Jednocześnie jednak odezwała się sekretarka i dziewczyna postanowiła się nagrać.
- Nie odebrał. Pewnie właśnie torturuje jedną z dzisiejszych ofiar. - odparła głośno, mając na celu przestraszenie tamtej dziewczyny. W międzyczasie schowała niepotrzebną już komórkę do kieszeni. Mimo tego że miała ochotę na jakieś porządne mordobicie, miała na uwadze niezbyt dobry stan zdrowia Evie. Przeniosła wzrok z anielicy na nieznajomą. - Hej, zrobimy tak. Wyjdziemy sobie grzecznie z kryjówki DOGS, a ja odsunę się od Ciebie na jakieś sto metrów. Wtedy Ty otworzysz walizeczkę i się przekonamy, co jest w środku. Dobrze? - wyszczerzyła zęby w fałszywym uśmiechu, ale ten zniknął, gdy Nero poruszył się niespokojnie. Giggle odruchowo odsunęła się od psa i na pewno teraz nie wyglądała na tak pewną siebie, jak przed chwilą.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sob Sty 03, 2015 1:30 am  •  Tunele Empty Re: Tunele
Masa możliwych scenariuszy przemknęła Luce przez głowę. W większości nieprzyjemnych albo dla niej, albo dla stojącej przed nią anielicy. Ta druga, stojąca za jej plecami, mogła sprawić większe problemy, chociaż gdyby udało się napuścić na nią psa, którego ewidentnie się bała… Najemniczka żałowała, że nie zdołała dokładniej przyjrzeć się dziewczynie. Nawet nie zauważyła, jak była uzbrojona.

- Skąd mam wiedzieć? Jestem tylko kurierką – wzruszyła ramionami ciągnąc grę, chociaż wnętrzności przekręciły się na samą myśl o niesławnym przywódcy DOGS. Jeśli faktycznie go tu sprowadzą, Luka nie będzie musiała nawet szukać sobie trumny. Nie zostałyby po niej wystarczająco duże szczątki, by opłacało się je grzebać.

- Dał mi to jakiś facet koło Nowej Desperacji. Wysoki – stwierdziła, pokazując ręką wzrost wymyślonego zleceniodawcy. – Wyższy ode mnie. Z oczu patrząc, Łowca – dodała. Zanim dostała wyrok, DOGS byli w dość dobrych stosunkach z rebeliantami. Pozostało jej mieć nadzieję, że nadal tak było.

- Dał mi kartkę z dokładnymi instrukcjami, więc chyba nieźle zna waszą bazę? Mogę wam pokazać. – Postawiła walizkę po swojej lewej stronie, przyciskając ją nogą do ściany, jednocześnie czując na skórze nogi chłód włożonego do buta magicznego noża. Jeśli zaatakują – lub faktycznie sprowadzą szefa – będzie w stanie zareagować.

Wyciągając z plecaka kartkę zerknęła na dziewczynę z tyłu, która, ku jej przerażeniu, faktycznie rozpoczęła rozmowę. Wielkim wysiłkiem woli Luka zmusiła się do zachowania spokoju, co okazało się słuszną decyzją – jej wyrok został chwilowo odroczony. Rozprostowała kartkę, której treść i tak zdążyła sobie przyswoić, po czym rzuciła ją Eve. Notatka mogła zadziałać na jej korzyść, paradoksalnie. Instrukcje zostały jej dane przez zdrajcę w szeregach gangu, z wystarczająco długim stażem, by inni mogli kojarzyć jego pismo, ale nie wystarczająco ważnego, by natychmiastowo skojarzyli je z nim. Może dziewczyna uzna pismo za znajome i uwierzy w bajkę o tajemniczym Łowcy-sojuszniku?

- Nie ma mowy – kategorycznym ruchem złapała rączkę walizki, rzucając ostre spojrzenie w stronę wymordowanej. – Mogę być tylko człowiekiem na posyłki, ale nawet my mamy swoje zasady. Przesyłka trafia tylko i wyłącznie do rąk, do których polecono mi ją dostarczyć – miała nadzieję, że brzmiała wiarygodnie. – Jeśli stracę zaufanie klientów, równie dobrze mogłabym się zabić tu i teraz, i tak w ciągu tygodnia zdechłabym z głodu.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sob Sty 03, 2015 3:41 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Na twarzy blondynki pojawiło się delikatne "och", gdy Giggi poinformowała, że Growie nie odebrał. A to bardzo, ale to bardzo komplikowało sytuację. Dziewczyna miała w tym momencie dylemat moralny. Z jednej strony nie chciała, by nieznajoma stała tak w przejściu do momentu aż Wilczur pojawi się a horyzoncie, z drugiej zaś strony nie chciała, by coś zagrażało komukolwiek z gangu przez jej nieroztropność. Przesunęła wzrok na Giggi, jakby niemo prosiła ją o podjęcie jakiejś decyzji. Aczkolwiek nie sądziła, że to się stanie, oczywiście w żadnym wypadu nie uwłaczając koleżance. Po prostu to była… Giggi. No. Specyficzna na swój sposób, skora do mordobicia, ale szło jej gorzej z podejmowaniem decyzji czy planami. Zresztą, Ev do takich osób też nie należała. Z tą różnicą, że anielica nawet walczyć nie potrafiła…
Spojrzała na świstek papieru, który opadł miękko tuż pod jej nogi. Zmarszczyła brwi, coraz bardziej odczuwając dziwny mętlik w głowie. Nie podobało jej się to. Ta kobieta nie podobała jej się. I skoro Grow nie odbierał i nie mogła się z nim skontaktować, to pozostawała druga najważniejsza osoba w gangu, której słowo się liczyło. Ryan.
Sięgnęła pospiesznie do kieszeni spodni i wyciągnęła swój telefon poklejony taśmą.
- Zadzwonię jeszcze do Ryana i się go zapytam. – zakomunikowała dziewczyna i wybrawszy numer (który tak swoja drogą spisała na bezczelnego z telefonu Wilczura), przycisnęła słuchawkę do ucha, czekając, aż mężczyzna odbierze.
O ile odbierze.
Odebrał.
- Halo? Haloooo? Ryaaan? Słyszysz mnie? Ryan, bo my nie wiemy co zrobić. Bo tu w wejściu jest jakaś pani i ona mówi, że ona ma przesyłkę dla Growaaa. Od Łowców. Ale my z Giggi nie wiemy czy możemy ją zaprowadzić do Grooowaaa. Bo Nero warczy. Wiesz, pies Growa. On jej chyba nie lubi. I ona chce iść głębiej i... i... pokazała nam plan tuneli, że ten łowca jej rozrysował i go dał. ;-; Help. – rzucił pospiesznie z wypiekami na policzkach, wyglądając przy tym jak zbity pies. Zerknęła niepewne widząc Lukę i odwróciła się do niej bokiem, jakby chciała ukryć fakt, że właśnie o niej rozmawia z kimś przez telefon.
- O... ogłuchłeś?! ALE JAK TO?! Znaczy, nie mogłeś, bo jednak słyszysz! >:c W każdym razie, czyli ona kłamie? Ojej... Ryan, to przyjdź, bo nie wiem czy Giggi da radę, bo nie ma przy sobie SAM-WIESZ-CZEGO. I ta pani chyba się nas nie boi. A ciebie będzie, bo ty jesteś straszny. Ciebie z pewnością się wystraszy i ciebie posłucha! – w końcu rozłączyła się i z kamiennym wyrazem twarzy spojrzała najpierw na Giggi a potem na Lukę. Schowała telefon, próbując poukładać sobie w głowie wszystko to, co powiedział Ryan. No dobra, niby łatwe, ale nie aż tak.
- Ryan powiedział, że przyjdzie i że masz czekać. A Ryan jak coś powie, to trzeba go słuchać, bo jest bardzo, ale to bardzo straszny. To taki nasz potwór z Desperacji. Koszmar DOGS. Jest wieeeelki i straszny i zły, więc musisz go słuchać. – rzuciła w stronę Luki próbując być przy tym groźna, chociaż niezbyt jej to wychodziło. W każdym razie skoro Ryan nakazał ją zatrzymać, to Ev zamierzała to zrobić. Mała rączka wystrzeliła w bok, a korzenie i pnącza oplatające ściany dookoła zaczęły niebezpiecznie falować, tworząc siatkę przed nimi, jak i za nimi, odcinając jakąkolwiek drogę ucieczki.
- Poczekajmy. – dodała Ev cicho, wpatrując się w Lukę.

// Użycie mocy 1/3



Tunele 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
                                         
Eve
Kotek     Anioł
Eve
Kotek     Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sob Sty 03, 2015 10:59 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Giggle prychnęła z irytacją i założyła ręce na klatce piersiowej.
- Moja droga nieznajomo, w tej sytuacji to raczej my decydujemy o walizeczce. Mogłaś się bardziej postarać, żebyśmy Cię nie wykryli.
Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale w tej chwili Evie zadzwoniła do jeszcze kogoś innego Szczerze mówiąc to nie dosłyszała, którego z kundli Ev ma zamiar prosić o pomoc. Po chwili jednak się wyjaśniło, a Buffy z uśmiechem przyglądała się zmieniającej mimice anielicy. Czasami Evendell potrafiła być taka zabawna.
- Ryan! - krzyknęła Giggle teatralnie, gdy jej przyjaciółka skończyła rozmowę. Spojrzała na krótkowłosą ze zwycięskim uśmiechem. - Tak, nasz Rottweiler to chłopak żądny krwi. Na pewno o nim słyszałaś. Co jakiś czas morduje kogoś z nudów i rozrzuca jego szczątki po całej Desperacji. - zachichotała nieco zbyt diabolicznie i usiadła jak najdalej od psa. Łypnęła na niego niepewnie czerwonymi ślepiami i ziewnęła, ukazują całemu światu rząd białych ząbków. Po chwili jednak wpadła na niesamowity pomysł, który wręcz musiała w tej chwili wprowadzić w życie. Szybko wstała i bez skrępowania ściągnęła z siebie kurtkę, koszulkę i czarne rurki. Rozwiązała żółtą chustkę DOGS i ułożyła na kupce ubrań przy ścianie.
- Evieeee... przyniesiesz mi potem resztę ubrań, prawda? - zapytała i nawet nie poczekała na odpowiedź. Reszta tego, co Giggie miała na sobie rozerwała się. Na miejscu niebieskowłosej dziewczyny pojawił się gepard. Oczywiście nie taki zwykły duży kot, bo przecież po co ułatwiać sobie życie. Futro miało ładny kolor czystej bieli upstrzonej wieloma niebieskimi plamkami. Nie pomagało to za bardzo w kamuflowaniu się, jednak z drugiej strony to Buffy nie należała do osób, które potrafiłyby się gdzieś chować. Wolała wyskoczyć z kłami i pazurami na przeciwnika. Tak jest duużo ciekawiej. Z drugiej strony to nie jest też tak, że Giggle czerpała dziką radość z zabijania innych ludzi. Po prostu przez lata zobojętniała na widok krwi. Nie ruszało jej już strzelanie do niewinnej istoty czy rozoranie jej gardła zębami. No sorry, taki lajf. Każdy kiedyś zginie, więc po co rozmyślać nad tym, ilu się zabiło? Lepiej poświęcić życie na inne rzeczy. Na przykład ktoś może lubić stepowanie.
Stepowanie jest świetne.
Wracając do tuneli...
Giggie wstała i leniwym krokiem podeszła do Evendell. Zamruczała z zadowoleniem, po czym otarła się łbem o nogę anielicy. Nadal nie ufała psu Wilczura, jednak tolerowała jego obecność. Wyłożyła się obok blondwłosej kumpeli na boku. Wyglądała na  kompletnie rozluźnionego dużego kotka, jednak w każdej chwili była gotowa wstać i błyskawicznie zareagować na agresywny ruch nieznajomej dziewczyny.

żeby nie było, że olewam to, że Buffy ma dość mocną fobię. W KP mam dopisek, że jako tako nauczyła się tolerować kundle Growa, ale nadal się ich obawia. c:
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Sob Sty 03, 2015 11:39 pm  •  Tunele Empty Re: Tunele
Ryan. Chyba kojarzyła, o kim mowa. Druga osoba, z którą zdecydowanie wolała się nie spotkać...
Czas na akcję.

Drgnęła, gdy dziewczyna stojąca przed nią użyła mocy, ale przynajmniej wszystko stało się jasne. Anioł. Moc raczej ofensywna, chociaż cholera wie. Nie lubiła walczyć z aniołami, ich moce potrafiły być tak różne, że nie wiadomo, czego się po nich spodziewać. Trudno. I tak miała szczęście. Dziewczyny, na jakie wpadła, nie wydawały się zbyt doświadczone w walce, ani zbyt rozgarnięte. Zwłaszcza ta, która bała się psów. Giggi? Tak ją chyba nazwała anielica. Najemniczka nie mogła powstrzymać grymasu obrzydzenia, widząc jej przemianę. Im szybciej się stąd wydostanie, tym lepiej.

Wszystko stało się nagle. Luka rzuciła się w stronę Eve, wymierzając jej mocne uderzenie w skroń. Nie na tyle mocne, by stało jej się coś poważnego, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z zamierzeniami, powinna stracić przytomność na jakiś czas. Niezależnie od tego, czy udało jej się trafić, czy też nie, wyrwała Eve telefon, po czym skoczyła w stronę ubrań wymordowanej, zgarniając jej chustę. Odwróciła głowę w kierunku głębi tunelu, po czym, ignorując wszelkie możliwe ataki ze strony psa, Giggle i Eve, zniknęła.

Pojawiła się jakieś dziesięć metrów od roślinnej klatki, na granicy światła i ciemności, po czym sprintem rzuciła się z dala od członkiń gangu, w stronę niższych poziomów jaskiń.

Jakim cudem mogli tu używać telefonów?! Jakim cudem?! Nie przewidziała tego. Jak mogła to przewidzieć? Przecież nawet w jaskiniach Drug-on, położonych przecież bliżej miasta, ledwo można było złapać zasięg. Jakim cudem oni byli w stanie się porozumiewać?
Teraz już wiedzieli o walizce. Będą wiedzieli, czego szukać. Pozostawało jej tylko wyjąć z niej zawartość i ukryć osobno, ale przez to straci cenne sekundy, być może ryzykując życiem...
Pieprzyć to - pomyślała kategorycznie. Chyba chwilowo udało jej się zgubić trop. Okolica była tak cicha i ciemna, jak tylko mogła być. Zatrzymała się na sekundę, by psiknąć środkiem odstraszającym zwierzęta na chustę Giggle, po czym przywiązała ją sobie na ramieniu. Jak dla niej specyfik pachniał jak trawa cytrynowa, ale dla wymordowanych z przeczulonym węchem mógł być nie do zniesienia.

Zerknęła na telefon anielicy. Jeśli był zablokowany szyfrem, wyjęła kartę i przełamała ją. Jeśli był niezablokowany, napisała szybko do ostatniego wybranego numeru "Zaatakowała nas, więc Giggi ją zabiła. Niosła dokumenty, nie ma w nich nic ciekawego. Możesz się nie spieszyć."
Schowała wszystkie rzeczy i szybkim, acz cichym krokiem ruszyła dalej.

Teleportacja: 0/3 posty odpoczynku.
[jeśli nikt nie zamierza zastąpić jej drogi, robię zt i ruszam na niższy poziom]
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Nie Sty 04, 2015 12:30 am  •  Tunele Empty Re: Tunele
Słyszał.
Słyszał wszystko doskonale będąc poziom niżej. Jego wrażliwy słuch doskonale się sprawdzał w takich chwilach, jak te. Zaintrygowany bez większego zwlekania przemienił się w nietoperz i poleciał sprawdzić, co się dzieje. Oczywiście, że nie zamierzał się wtrącać, to nie było w jego interesie. Nienawidził DOGS. Każdego ich członka po kolei. Najlepiej, jakby wszyscy pozdychali w męczarniach.
Przycupnął na jednym z wystających korzeni i przyglądał się z zainteresowaniem temu, co miało na dole miejsce. Kojarzył obie członkinie. Jedna to chyba była pupilkiem Growa. W sumie zastanawiał się po co trzymają kogoś tak bezużytecznego jak ona. Ani to pomocne, ani przydatne… Zresztą, nie zamierzał wnikać.
Drugą dziewczynę mniej kojarzył. Przewinęła się parę razy, ale Shion i tak wolał trzymać się z daleka, bo wyglądała na jakąś upośledzoną. Wielki gang DOGS. Śmieszne i żałosne. Z coraz większym ubawem obserwował nieznajomą kobietę. Ciekawe, kim była… Czy mówiła prawdę, czy też kłamała. Może wybije te dwie małe? Byłby ubaw.
Opatulił się mocniej skrzydłami, zwisając głową w dół i zaczął nieco się gibać na boki. Jednakże jedno słowo, jedno imię sprawiło, że zamarł.
Ryan
Przyjdzie? Niech całe piekło go pochłonie. Niech przyjdzie, to może wtedy, jak nie będzie uważny i pochłonięty czymś innym, to się odsłoni. A wtedy będzie idealny moment dla Shiona, do zadania śmiertelnego ciosu. Nietoperz obnażył małe kiełki, sprawiając wrażenie, jakby się uśmiechał, chociaż naturalnie nie było to zbyt możliwe. Ale robiło się coraz ciekawiej, coraz…
Kobieta zaatakowała.
Czyli jednak, kłamała.
Nietoperz zamachnął skrzydłami wbijając się w powietrze i pofrunął za nią, nie spuszczając z niej spojrzenia nawet na drobną chwile. A wzrok w ciemnościach miał wyostrzony. Widział wszystko idealnie, jak w biały dzień. I co teraz, moja droga? Dokąd zmierzasz? I tak nie zamierzał jej powstrzymać…
Przeszywający chłód ogarnął jego ciało. A niech szlag trafi tego Wilka i tą jego bransoletę, którą oznaczył Shiona. Nie wiedział co to jest, ale w chwilach takich jak te, kiedy Shion nie chciał się mieszać, skutecznie dawała mu o sobie znać. I zmuszała do rzeczy, jakich wcale nie chciał. Zanurkował w dół składając skrzydła, w chwili, gdy kobieta przystanęła i pisała coś na telefonie. Znalazłszy się tuż przy niej, momentalnie przemienił się z małego nietoperza w swą ludzką postać i od razu machnął ręką, odpychając kobietę do tyłu za pomocą siły mocnego podmuchu wiatru.
- Jak przychodzi się w gości, to się zachowuje. Mamusia nie nauczyła? – zapytał cicho mrużąc oczy.
- Nie sil się na ucieczkę. Znajdę cię wszędzie. – dodał po chwili wskazując palcem na swoje ucho, mając nadzieję, że jest na tyle bystra, by zrozumieć co chce jej przekazać. Zrobił krok w przód, gotowy do ponownego użycia mocy wiatru, jeśli sytuacja będzie tego wymagała, zupełnie nie przejmując się faktem, że stoi przed nią zupełnie nagi. Było ciemno. On widział, ona niekoniecznie.



If you think this has a happy ending, you haven't been paying attention
Tunele 7WAAHeN
                                         
Shion
Ratler     Poziom E
Shion
Ratler     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Shion.


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Tunele Empty Re: Tunele
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach