Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sro Sty 28, 2015 12:38 am
Po chwili kobieta wróciła i ustawiła się za Prorokinią. W dłoni lśnił srebrny grzebień, którym zaczęła rozczesywać płomienne włosy Taihen. Ta, oparła się wygodniej i przymknęła oczy, wydając z siebie pomruk zdradzający przyjemność jaką dawała jej ta czynność. Nieopisana pieszczota. Nadal jednak pozostawała czujna na słowa dyktatora. Wzmianka o wyłupywaniu oczu nieco ją zniesmaczyła, jednak nie dała tego po sobie poznać. Nadal była członkinią organizacji, która mordowała z zimną krwią anioły.
- Wręcz przeciwnie, obawiałam się lekceważenia całej sprawy z pańskiej strony, tym bardziej nie oczekiwałam dogłębnej analizy czegoś spoza treści listu. To dopiero niespodzianka.
Skrzywiła się nieznacznie, gdy zęby grzebienia natrafiły na kołtun. Służąca zaczęła go żmudnie rozczesywać, starając się nie zrobić większej krzywdy Taihen. Ta zaś wyciągnęła dłoń w bok, na co odpowiedziała inna służka i podeszła z miską czegoś, co zapewne było kremem bądź olejkiem i zaczęła smarować bladą skórę Prorokini.
- Bezpieczeństwo. To słowo już padło w dokumencie. Śmiem podejrzewać, że w końcu musi nastąpić inwazja na desperackie ziemie i pragnę zyskać immunitet. Kto wie, może będzie to na tyle owocna współpraca, że niebawem, małymi kroczkami, uda się uzyskać coś więcej?
Odkaszlnęła. Służąca zaczęła tworzyć na jej głowie fryzurę złożoną z wielu fantazyjnie upiętych warkoczyków, jednak Prorokini to nie przeszkadzało. Nadal obserwowała sylwetkę Cronusa, częściowo przesłoniętą dymem.
- Oczywiście wiem, że nie ma nic za darmo i będzie pan oczekiwał czegoś w zamian. Ciekawi mnie co to może być i ile będzie mnie... Kościół kosztować. Przy zachowaniu neutralności względem tutejszych mieszkańców, oczywiście.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 5:49 pm
Cronus wyraźnie się zastanawiał. Strzepnął popiół z cygara do zdobionej popielniczki obok. Przez chwilę wpatrywał się gdzieś w przestrzeń nad kamerą. Zacmokał cicho.
- Sądzę, że jesteśmy w stanie dojść do konsensusu który będzie korzystny dla wszystkich. Mam kilkanaście dywizji, setki ludzi czekających tylko na moje skinienie aby zaprowadzić porządek na tych ziemiach. Brakuje mi tylko jednej rzeczy, najbardziej w tym momencie potrzebnej. Informacji. - zaciągnął się znowu - Agentów którzy donosiliby mi o wszelkich ruchach w Desperacji. Którzy dostarczyliby mi wiedzę o tym, gdzie są wrogowie Miasta i porządku. - nachylił się bliżej kamery, opierając się łokciami o biurko - Dlatego jestem skłonny współpracować z panią i z pani Kościołem. Zagwarantuję waszą neutralność. Żaden członek Kościoła nie będzie naszym celem, dopóki nie będzie się...wtrącał w nasze sprawy. W zamian chcę wszystkiego co pani i Kościół wie o Łowcach i DOGSach, o wrogach którzy mogą się nawet w tym momencie czaić w murach M-3. Zachowujecie swoją neutralność i S.SPEC nie będzie wam przeszkadzał. Nikt o niczym nie będzie wiedzieć, wszyscy w tym momencie wygrywają.
Mężczyzna znowu rozsiadł się na krześle. Czekał na jej reakcję, uważnie obserwując obraz na monitorze. Ponownie sięgnął po szklankę.
- Bezpieczeństwo za kilka słów. Sądzę, że to niewygórowana cena za przetrwanie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 10:19 pm
Znów jedna z członkiń orszaku nachyliła się nad Taihen, a ta wymownie pokręciła głową. Dla wzmocnienia przekazu zakryła dziewczęcą pierś, która gdzieś tam się wymknęła spod szlafroka. Uśmiechnęła się półgębkiem, pozwalając Cronusowi wyłożyć swoje wymagania.
Wzmianka o siłach wojska zapewne miała wywrzeć na niej wrażenie, sprawić, że zacznie się bać, że z jeszcze większą dokładnością zacznie ważyć swoje słowa. Poskutkowało. Przez chwilę było widać, jak mięśnie się kurczą, a ona nieco zapada w sobie. Igrała z kimś, kto mógł jej marny kościółek zmieść z tej planety nie używając nawet 1/3 swoich wojsk. Doskonale o tym wiedziała. Poprawiła się na krześle, nachyliła nieco ku monitorowi i odchrząknęła.
- Czegoś takiego właśnie się spodziewałam po mężczyźnie trzymającym miasto żelazną ręką. Dziękuję, że pozwolił mi pan tego doświadczyć. Ale pomijając już kokieterię i dobre maniery, przyznaję, że jestem skłonna zgodzić się na te warunki. Jednakże... - założyła nogę na nogę, jedna z brwi uniosła się nieco - żeby zachować całkowitą neutralność i anonimowość będzie potrzeba szczególnych środków ostrożności. Ściany mają uszy, wszędzie pełno jest szpiegów, jak to wcześniej uzgodniliśmy. Owszem, możesz wysłać jednego ze swoich zaufanych ludzi do Kościoła, by został kurierem i przekazywał informacje. Ja bym zaproponowała coś innego, coś, co nie będzie zwykłym odbiornikiem. Elektryczność jest tu rzeczą rzadko spotykaną, a baterie się wyczerpują. Pozwól Kościołowi wejść do miasta, stworzyć małą filię, która zastąpi starego boga. Bez składania ofiar, bez porywania ludzi. Możesz dać swoim mieszkańcom coś, co ich uspokoi w tych ciężkich czasach.
Widać było, że z lekkim trudem przychodzi jej ta propozycja, jednak ton i wyraz twarzy wskazywały na determinację, podkreślały logiczne punkty całego pomysłu. Nie wymyśliła tego na poczekaniu, nie była byle trzpiotką. Co najwyżej gorąco wierzyła, że każdy zasługiwał na spokój ducha i zbawienie.
- Wielu dyktatorów szukało oparcia w kościele, proszę o tym pamiętać.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 10:52 pm
Dyktator potarł się po brodzie, ponownie wpadając w zamyślenie. Zmarszczył brwi. Tym razem patrzył się prosto na rozmówczynię. Trwało to dłuższą, nieco niezręczną chwilę ciszy.
- Czyli proponuje pani, abym pozwolił pani ludziom wejście do M-3, korzystanie z zasobów miasta i otwarte działanie w świetle prawa? Po raz pierwszy w historii wpuścić kogoś z zewnątrz za mury.
Powoli sięgnął znowu po szklankę. Napił się po czym z cichym, donośnym stuknięciem odstawił ją na stół. Asellus odetchnął głębiej i z sykiem wypuścił z płuc powietrze przez nos.
- Dobrze.
Rzucił krótko i wstał. Ruszył za stół. Kamera obróciła się, podążając za jego sylwetką. Można teraz było zobaczyć salę w której przebywał. Zdobienia, sztandary. Wielkie okna i stojące przy nich meble. Dyktator stawiał powoli kroki.
- Zgadzam się na pani warunki. Jednakże zastrzegam, że pani ludzie oprócz identyfikatorów otrzymają także podskórne chipy pozwalające na lokalizowanie ich w każdym momencie gdy będą w lub w okolicach Miasta. - jego głosowi i krokom towarzyszyło teraz echo - Do tego wszyscy mają przejść dokładne badania na jakiekolwiek choroby oraz obecność wirusa. Nie mogą być zagrożeniem dla dosyć... kruchej obecnie stabilności Miasta i jego obywateli.
Cronus obrócił się do kamery z lekkim uśmiechem.
- Zagram w pani grę, pani prorok. Proszę mnie nie rozczarować. Konsekwencje byłyby niemiłe dla obu stron.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 11:34 pm
Dopiero po dłuższej chwili zdała sobie sprawę z tego, że wstrzymywała oddech. Ułożyła dłonie na kolanach i po kolejnym wysłuchaniu decyzji oparła się wygodniej w fotelu. Była to ulga, choć jedynie początkowa. Misternie pleciona fryzura rozplątała się, pozostawiając na włosach kapłanki jedynie miedziane fale. Nie zwróciła na to większej uwagi, jednak służąca za nią szybko zabrała się do ponownej zabawy pasmami.
Prorokini obserwowała ruchy dyktatora spod przymrużonych powiek.
- Będę pierwszą, która podda się owym badaniom oraz ewentualnym procedurom. Jednak z tego co rozumiem nie życzy sobie pan nadal wymordowanych w swoich murach, zgadza się? Wydaje mi się to dość rozsądne, śmiem przyznać.
Uśmiechnęła się, a uśmiech ten był pełen dobroci i zrozumienia. Najwyraźniej wcale nie życzyła mu źle.
- Jeśli taka będzie pańska wola, Kościół w Mieście pozostanie tylko dla ludzi, ewentualnie moich pacyfistycznych wiernych. Sama przeprowadzę selekcję nim wyślę ich na badania. Zapewne niemało kosztują, a my nauczeni zostaliśmy szanować każdy grosz.

- Pani, starszyzna chce się z panią widzieć. - Jedna z członkiń gwardii zbliżyła się, opierając dłoń na ramieniu Taihen. Ta jedynie skinęła głową w odpowiedzi i po raz kolejny spojrzała w szklane oko.
- Czy jeszcze coś nie zostało uzgodnione, panie dyktatorze? Może coś do dodania? Ja osobiście mam jedynie szczerą nadzieję, że i pan mnie nie rozczaruje, wykorzystując mały, słaby kościół, mający za poplecznika jedynie Nowego Boga.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pią Lut 13, 2015 8:08 am
- Nie, sądzę, że to wszystko. Zawiadomię ludzi, że mają się pani spodziewać i aby przygotowali jakiś wolny budynek na potrzeby Kościoła. Następnym razem prawdopodobnie spotkamy się już osobiście. I cóż, mi jedynie chodzi o dobro mieszkańców. Szczególnie w tych, jak już przyznaliśmy, niespokojnych czasach. Potrzeba im może nowego źródła nadziei i odrobiny przyjemności. A ja potrzebuję oczu i uszu na zewnątrz i wewnątrz miasta. Zrelaksowani ludzie i inne istoty potrafią mówić najróżniejsze rzeczy.
Dyktator wyprostował się. Spojrzał dumnie, może nieco wręcz z góry na rozmówczynię.
- Uczyńmy te miejsce bezpiecznym dla ludzkości. Oboje na tym skorzystamy. No i... - - zawiesił na chwilę głos i uśmiechnął się podchodząc bliżej do kamery - Do zobaczenia w M-3. Życzę miłego dnia. - Asellus sięgnął dłonią gdzieś pod kamerę po czym zniknął z ekranu. Czerwona dioda zgasła, na ekranie pojawił się napis 'Connection Terminated'. Urządzenie złożyło się do formy takiej, w jakiej przyniesiono je do Kościoła. Po chwili znowu wyglądało jak niepozorna, czarna skrzynia.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 16, 2015 3:03 pm
- Dobrze. Ja także życzę panu miłego dnia i proszę poczynić przygotowania. Ja niebawem się zjawię, gdy wykonam czekające mnie tutaj obowiązki. Bardzo dziękuję za rozmowę i, mam nadzieję, że do rychłego zobaczenia.
Kolejny uśmiech, jeden z tych firmowych, a może rzeczywiście szczery? Tego już nikt nie mógł oceniać, ponieważ pudło wyłączyło się i zaczęło składać. Prorokini zaś wstała i pozwoliła się całkowicie ubrać. Dziś jej typowe ubrania treningowe zostały zastąpione odświętnymi szatami. Najwyraźniej spotkanie ze Starszyzną nie było jedynie wymówką, a przykrym obowiązkiem.
- Nie wiem czy ktoś będzie chciał odebrać to urządzenie. Jeśli nadal czekają tam podwładni dyktatora to proszę, oddajcie im to. Jeśli nie, to wynieście je przynajmniej z łaźni. Nie będziemy zapewniać temu panu darmowej rozrywki, prawda?
Puściła oczko swojemu rozchichotanemu orszakowi i opuściła komnaty, pozwalając by misternie ułożona fryzura ponownie się rozplątała, zaś miedziane włosy opadły na ramiona błyszczącą, pofalowaną kaskadą.

zt



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Lut 16, 2015 5:23 pm
Podnieś się. Jeszcze. Jeden. Raz. Spróbuj, dasz radę. Dla Sunae. Dla siebie. Dla własnej satysfakcji i tego, by nie uznawały że już po tobie. Sięgnij ostrza... Wbij je przez jej łono do cholernego, plugawego serca!
Kto powiedział że jest rozsądnym aniołem? Próbował dosięgnąć ostrza, której jednak zostało mu brutalnie odebrane... A potem równie brutalne oddane. Prawa dłoń została przebita na wylot, a stal klingi przesuwała się w dół, dobijając go do ziemi. Ból... Tak. I to nie tak mało, trzeba przyznać. Nie miał już jednak sił na jęki czy stęknięcia... Więc jedynie wywrócił oczyma, zostając na ziemi.
- Cieszy mnie... Że nie widzę waszych mord... Porzygałbym się na samo spojrzenie... - Warknął z odrazą. Nie musiał mówić głośno czy wyraźne, by go bezproblemowo usłyszano w ciemności i ciszy tego miejsca. Walka już została przegrana... A jednak głos rozsądku mówił, by go nie niszczyły bardziej. Jeszcze ma szansę ucieczki. Rany się zabliźnią... Nastawi skrzydło... Odbierze ten cholerny miecz, i werżnie jej między oczy!
Nie słuchał już za nadto ich, choć ucieszyła go myśl, że druga napastniczka się wściekła za zniknięcie Sunae. Chociaż ona nie oberwała mocniej...
On może. Ile tylko potrafią i jak mocno będą.
Wyrywanie rąk czy czegokolwiek było bez większego sensu w tej chwili, więc pozwolił się związać, po czym podniósł się do pionu. Był wyższy od obojga... Ale i tak fakt bycia targanym, i pół-przytomnym sprawiał, że garbił się, zrównując z ich średnią wzrostu. Żeby tylko mógł wyrwać ręce i sięgnąć pałki... Rozgruchotałby ich czaszki w drobny mak...
...
Wleczony przez obie najemniczki, milczał, nie mając w chęci ani w planie nawet na moment zaszczycić ich swoim głosem. Dłoń krwawiła tylko przez pewien czas... Tak jak i inne rany... W końcu posoka zakrzepła, ale poranione miejsca i kończyny wciąż były nader solidnie uszkodzone. Próba użycia skrzydła, czy machnięcia, co raz zrobił Ash skończyła się wyłącznie odczuciem przeszywającego bólu. Nie da rady w ten sposób nigdzie dotrzeć...
A kroczenie przez ośnieżoną pustynię wcale nie było pomocne w odzyskiwaniu sił, więc było zauważalne że wraz z dystansem, szedł co raz słabiej, zbliżając się już do powłóczania nogami, niczym więzień skuty żelazną kulą u nóg...
A gdy w końcu stanęli przy progach Kościoła...
Nie dał rady dalej. Z cichym "kurwa" stracił równowagę nóg... I cóż. Padł rozłożony na glebie, tracąc przytomność. Utrata krwi i zmęczenie zrobiła swoje, tak jak i ten marsz.

No więc, Ash nieprzytomny. Róbcie z tym co chcecie, tak samo określcie jak wolicie w którym miejscu się wyrąbał : 3



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sro Lut 18, 2015 8:17 pm
Przez całą drogę milczała, snując się za Kosiarką i pojmanym mężczyzną.
Przez ćwierć drogi próbowała oszacować wartość rynkową anielskiej broni. Wyglądała na wysłużoną, ale porządną. Jej na nic się nie przyda, ale zawsze można to wcisnąć jakiemuś naiwniakowi z Nowej Desperacji, który będzie chciał przyszpanować. Albo rzucić w kąt siedziby, ktoś to w końcu na pewno zabierze.
Pozostałą trasę zajęły jej przemyślenia na temat 'sztuczek' aniołów. Brak wiedzy na temat możliwości tej rasy mocno jej doskwierał. W swoim czasie będzie musiała uzupełnić informacje.
Anielica musiała być jakoś sprzężona z ciałem tego tu. I vice versa. Tylko w jaki sposób? Roboczo zakładamy istnienie dusz i możliwość ich... połączenia? Nie zauważyła, żeby któreś z nich używało artefaktu.
Ale dusze...
Dusze.
Nie. To mocno przesadzona teoria.

W końcu byli na miejscu. Na szczęście, bo pan anioł wyłożył się idealnie przed wejściem do komnaty. W jego stanie taki marsz był niewątpliwie wyczerpujący.
Ze stoickim spokojem podeszła do zwłok i pochyliła się powoli, nie będąc pewna, czy magia przyjaźni jednak nie doda sił mężczyźnie i ten nie rzuci jej się do gardła, wykrzykując imię anielicy.
Trąciła go czubkiem buta, sprawdzając, czy zareaguje.
Jak martwa kłoda.
...
Nie zdechł, co nie?
Odłożyła miecz na bok - za siebie, poza zasięg anioła.
Przyklęknęła i ostrożnie sprawdziła tętno.
Nie. Dycha.
A skoro już tak grzecznie leży...
Odebrała mu pałkę i odłożyła ją za siebie. Zabrała się za zdejmowanie z niego pochwy na miecz, który do tej pory musiała nieść w ręku. Zestaw zawsze ładniej się prezentuje, niż gołe ostrze.
- Powiedz im, co się stało. Ja go... przypilnuję. - rzuciła w stronę Lipsum, mocując się z pasem.

Ja pukam, ty mówisz.

Jeśli Kosiarka dobrze to rozegra, a szanowny Kościół im uwierzy, jeszcze wyjdzie na to, że załapali się na 'dwa w jednym'.
Promocja. Z pozdrowieniami od Drug-on.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pią Lut 20, 2015 12:37 pm
Cieszyła się, że anioł nie zmuszał jej do szamotania się z nim przez całą drogę. Szedł. Może trochę go niosła, ale poruszał się poprawnie i grzecznie, jak ten baranek na rzeź. He he, co za ironia.
Pac.
Zdzieliła go po skrzydle, które próbował rozłożyć. Pchnęła ponownie, poprawiła chwyt, jeszcze bardziej wygięła mu ręce, zmuszając do większego schylenia się. Niech niesie ten swój przeklęty krzyż, niech czuje się jak swój zbawiciel. Z tą różnicą, że był tylko aniołem i nie, nie wstanie po trzech dniach. Nie zostanie wymordowanym.
Tego podtrzymywała, żeby nie musieć ciągać zwłok przez te cholerne tunele. Kto je w ogóle wymyślił? Dopiero ostatnim tchnieniem, pchnęła mężczyznę do komnaty, akurat gdy tracił już siły i przytomność. Uderzenie zabrzmiało głucho, jak rzucane na posadzkę zwłoki. Uwielbiała ten dźwięk, szczególnie gdy towarzyszyły mu chrupnięcia łamiących się kości. Spłaszczonego nosa, wybitej szczęki. Uśmiechnęła się paskudnie, patrząc, jak Rosomakowa dobiera się do łupów i jedynie skinęła głową. Cóż, jej misja się tutaj nie kończyła, pora elokwentnie porozmawiać z jakimś członkiem Kościoła. I najlepiej by było gdyby jej nie poznał.
Ruszyła więc, pewna swoich kroków i tego, gdzie musiała się udać. Topografia nigdy nie sprawiała jej trudności. Na szczęście. A w komnacie audiencyjnej nie dało się zgubić, przecież to jedynie prosty korytarz.
- Halo halo, kurwa? Przyszła przesyłka dla Ao. Anioł, sztuk dwa w jednym. Proszę pokwitować odbiór skurwiela.
Tak bardzo elokwentnie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sob Lut 21, 2015 4:15 pm
Dopiero jakiś czas tematu Abigail powróciła z miasta. Na jej twarzy malował się naprawdę szeroki uśmiech, kiedy weszła do tych jakże jasnych i przyjaznych tuneli. Wpadła do miasta tylko na chwilę, a już miała dosyć go na następne parę miesięcy. A żeby to, cholera, Ao walnął jakimś gromem z Nieba, niczym Zeus, o! No chyba, że ten gdzieś zabłądzi i z nudów sprawdzi, gdzie go pierun zaniesie, to i on wtedy może czymś walnąć. Naprawdę, nie miała za bardzo humoru. Najpierw ta głupia małpa, potem lekko szurnięty czerwoonoki facet, który się chyba, kurde, w filozofa chciał bawić. I gadał o bzdurnych śmierciach tak, jakby chciał ją życia nauczyć. Powiedz to aniołowi o całkiem pokaźnym stażu, tak, powodzenia.
Teraz mogła sobie do woli czytać, a przynajmniej taką miała nadzieję. W pewnym momencie jednak wpadł na nią jeden z kapłanów i powiedział, żeby się wejściem zajęła, bo ostatnio dużo ludzi krąży. I chyba jakieś głosy słyszał, ale chwilowo on był zajęty i chciał, aby to ona wpadła i dowiedziała się, kim są ewentualni goście. Abigail ciężko westchnęła i powoli ruszyła przed siebie. Jednym z jej celi do sprawdzenia były komnaty audiencyjne, bo kapłan sobie stwierdził, że jak gdzieś wparują, to może tam. Bo może będą chcieli do Proroka zapukać, cholera ich wie. Więc poszła. Bardzo niezadowolona, z jakimś grymasem na twarzy, ale jednak poszła.
I rzeczywiście, ktoś tam był, bo nawet usłyszała bardzo miłą prośbę, aby ktoś przylazł i zajął się "przesyłką". Dlatego nieco przyspieszyła kroku, aby ujrzeć gości. Kiedy weszła do komnaty audiencyjnej, jej oczom ukazały się trzy osoby - mężczyzna leżący na podłodze oraz dwie kobiety. Nie wyglądały zbyt przyjaźnie, więc możliwe, że były od najemników.
- Odbiór, odbiór, przychodzimy odebrać przesyłkę, prosimy o chwilę na sprawdzenie, cóż to za promocja, że dwa w jednym. - odpowiedziała, spoglądając na ciemnowłosą kobietę. Potem zerknęła na mocno poturbowanego. Jej humor automatycznie się nieco polepszył, bowiem kojarzyła te wręcz neonowe, czerwone włosy. Podeszła więc bliżej i przykucnęła przy nieprzytomnym aniołku, jakby tylko chciała się mu lepiej przyjrzeć. - Ojeju, ojeju, patrzcie, kto nas odwiedził. Kochanie, obudź się, twoja urocza koleżanka chętnie się Tobą zaopiekuje!
Kij, że obok były panie od Drug-on, a sam anioł nie był zbyt żywy - Abigail musiała wreszcie sobie trochę pogadać, nawet do samej siebie. Jak gdyby nigdy nic zaczęła go czochrać po jego czuprynie, uśmiechając się.
- Rzeczywiście, promocja wspaniała. Kupowałabym aż do końca zapasów. - anielica po chwili przypomniała sobie, że przecież nie byli sami, więc szybko wstała i zrobiła krok do tyłu - Macie naprawdę dobry gust, jak o łowieniu aniołków mowa. Ode mnie leci całe sto punktów i gdyby to ode mnie zależało, to już bym wam podrzuciła podwójną cenę, bo to rzeczywiście są dwa anioły w jednym ciele, ale, noo... Tak mało ode mnie zależy, tak przerażająco mało. Mogę co najwyżej popilnować tego cudaka lub iść szukać kogoś wyżej.
Swoją drogą, to by chyba był dobry pomysł... Pewnie Ci bardziej wkurzający kapłani by się buntowali, że co ona sobie myśli, jednego przynieśli, to jest niemożliwe, żeby ich było dwóch, bla bla. Ale ona to sobie może pogadać, dać nieco nadziei tym jakże uroczym paniom, które przyniosły aniołka, że może naprawdę dostaną podwójną nagrodę, reszta zależy raczej od kogoś na górze.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry