Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sob Gru 27, 2014 11:39 pm
Sala audiencyjna jest przestronna, udekorowana typowo dla każdego tego typu miejsca. Środek sali zajmuje wygodne krzesło, oczywiście na podwyższeniu, do którego prowadzi nadgryzione przez czas, niegdyś soczyście czerwony kobierzec. Stalaktyty i stalagmity tworzą piękne kolumny, w niektórych ktoś nawet starał się rzeźbić, jednak ozdoby te nadal nie zostały dokończone. Naprzeciwko miejsca przeznaczonego dla Proroka, znajduje się rząd wygodnych poduch, na których mogą zasiąść wierni, chcący z nim porozmawiać. Pod ścianami, tu i ówdzie stoi także jakieś samotne krzesło, dawno już zapomniane, grożące rozpadnięciem się pod tyłkiem każdego śmiałka.


Ostatnio zmieniony przez Taihen Shi dnia Pią Kwi 10, 2015 10:44 pm, w całości zmieniany 2 razy



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sro Sty 07, 2015 12:29 pm
Cała doba minęła od wizyty z Cronusem. Musiałą pieszo przejść drugi raz miasto (między czasie zdobyła sobie coś do jedzenia, skoro miała już przy sobie ten cały plecak) oraz dobrą część desperacji, aby dostać się do Siedziby Kościoła. Jak wiadomo, dużo przeszła i teraz było widoczne jej umęczenie. Broń, nie broń... stworzono ją tak, aby odczuwała dokładnie to samo co człowiek.
Dotarła na miejsce jedząc jakąś bułkę z kawałkiem kiełbasy. Stanęła przed kościołem i rzuciła niechciane spojrzenie na budynek. To tak wygląda ta cała siedziba? Pierwszy raz tutaj ma przyjemność być. W sumie nic nadzwyczajnego. Kościół jak kościół. Zjadła do końca posiłek i odważyła się wejść do środka. Otworzyła potężne drzwi i wślizgnęła się do wewnątrz. Było tutaj zdecydowanie cieplej niż na dworze. Tam panował mróz, w końcu była zima. Acz była już przyzwyczajona do takiej temperatury, to jednak miło było czuć odrobinę ciepła. W pierwszej chwili ostrożnie, nieco speszona ruszyła w głąb budynku. Spoglądała na niedokończone rzeźby, na miejsce z poduszkami i w ten zachciało się jej właśnie spać. Myślała tylko o tym, aby od tak po prostu nie zasnęła, bo mimo wszystko była do tego zdolna. Wzrokiem również wyszukiwała rudowłosej dziewczyny, bo podobnież Prorok właśnie taki ma kolor włosów.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Czw Sty 08, 2015 12:40 pm

W samym centrum sali stało krzesło. O dziwo, nie było ono puste. Para oczu śledziła każdy krok Anemii. Jedno ciemne, niemal czarne, drugie wyjątkowo blade, jak u niewidomego. Lecz o wiele bardziej przerażała blizna biegnąca pionowo, przez całą twarz. Kobieta siedząca na tronie zdawała się tym nie przejmować. Ramiona ułożyła na podłokietnikach, oparła się wygodnie i założyła nogę na nogę. Najwyraźniej czuła się panią w tej komnacie.
- Z czym do mnie przybywasz, dziecko?
Nawet to pytanie wydawało się na miejscu, wszak widać było, że ząb czasu, mimo że łaskawy, nadszarpnął już jej ciało. Włosy, zebrane w elegancki kok, nieco już posiwiały, zaś zmarszczki na szyi powoli zaczynały się uwidaczniać. Oto Ułuda, najstarsza z orszaku Proroka.
- Mojej pani akurat nie ma, ale przekażę jej wiadomość jako zaufany sługa. Proszę, nie krępuj się, usiądź.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Czw Sty 15, 2015 12:35 pm
Nagle spostrzegła jakąś sylwetkę ciała. Widać było, że wiek nie oszczędził kobiety. Dwie pary oczy obserwowały dziewczynę, która świeżo co przybyła do tego kościoła. Ona to zauważyła i od razu zmarszczyła białe brwi. Rzuciła uważnym spojrzeniem na leciwą kobietę, ostrożnie zmierzając w jej kierunku. 
- Przyszłam do Pani Prorok. Mam Prorokowi dostarczyć pewną... wiadomość - mówiła równie ostrożnie i powoli jak szła. Kiedy tylko zaproponowano jej, aby usiadła, z początku z mieszanymi uczuciami, usiadła na wskazanym miejscu przez kobietę. Zdjęła z pleców swój plecaczek i położyła go na kolanach. Dopiero teraz dostrzegła tą przeraźliwą bliznę, która zafascynowała Anemię. 
- Więc jesteś sługą Pani Prorok, tak? Hm, więc dobrze... Jutro Pan Cronus może się spotkać z Pani Prorok w tym kościele. To tyle, co mam do przekazania - stwierdziła, średnio ufając tej kobiecie. No ale skoro jest sługą samej Pororok, to nie będzie się z nią o to kłócić.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pią Sty 16, 2015 2:24 pm

Słuchała. Słuchała uważnie, bawiąc się przy tym rąbkiem swojej poszarpanej bluzki. Gdzieś pod nosem tlił się kpiący uśmiech, który ani na moment nie miał zamiaru zniknąć. Gdy kobieta skończyła, po raz kolejny na nią spojrzała, wyciągając ku niej dłoń.
- Przekażę Prorokowi. Ciekawe co wam ta wiewióra obiecała. Jedzenie? Broń? Usługi erotyczne?
Zgrabnym ruchem wyrzuciła przed siebie nogi i korzystając z impulsu wstała. Była boso, przez co echo jej kroków nie odbijało się od ścian groty, tłumił je kobierzec, a może tak cicho się poruszała? Wszak poza ostrożnością i autorytetem, jaśniała także aurą godną drapieżnika. Słusznie robiła Anemia, nie ufając jej. Słusznie by też zrobiła odwracając teraz wzrok, lecz nawet jeśli miała taki zamiar, Ułuda jej go uniemożliwiła. Podeszła do dziewczęcia i pewnym ruchem złapała ją za twarz, zmuszając by ponownie na nią spojrzała. Może nawet trochę za mocno.
- Dobrze, chyba pamiętam co to miało być - zwróciła się ku drzwiom, nieco podnosząc głos. - Wnieście kosze.
I tak się stało. Dwóch mężczyzn dzierżyło w ramionach po wiklinowym koszu. Jeden zawierał świeże, nadal błyszczące i wilgotne ryby, najwyraźniej dopiero co złowione. W drugim koszu znajdowały się giczanki, kaukaskie granaty, bukiet kwiatów jaśminu oraz czerejka, ot podstawowe składniki do tworzenia lekrastw, szczególnie pomocnych przy bólach bądź szybkim zaleczaniu ran.
Starsza kobieta uśmiechnęła się znów paskudnie, cofając nieznacznie i wskazując dłonią by wierni postawili dary przed Anemią. Dopiero wtedy skierowała znów swoje straszne spojrzenie na dziewczynę.
- Wystarczy? Niestety, ostatnio źle się dzieje w naszym Kościele. Ciągłe kradzieże i, ahem, niszczenie naszych konstrukcji sprawiło, że nie możemy sobie pozwolić na zbyt hojne datki. Dlatego proszę, przyjmij to co znajduje się przed tobą.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Sro Sty 21, 2015 11:50 pm
Już miała skomentować jej słowa, już chciała powiedzieć, co takiego panienka Taihen Shi im obiecała, jednak starsza pani (a raczej z wyglądu, acz kto wie, czy nie jest starsza od dziewczyny wiekowo) wyprzedziła ją w dość nieprzyjemny sposób. Kobieta mogła dostrzec morderczy wzrok dziewczynki, kiedy ta złapała ją za twarz i zmusiła do spojrzenia jej proso w oczy. Nie przeraziła się, całkiem możliwe, że oczy kobiet były całkiem podobne. Wyrwała się z objęcia starszej pani, automatycznie podnosząc się z miejsca, na którym siedziała. Chciała już wyjść, nie podobało się jej tutaj. Ten kościół miał jakąś dziwną atmosferę, która nie podchodziła Anemii. 
Ze swoich zamyśleń, wyrwało ją kosze z darami za dobrze wykonaną misję. W zasadzie trudna to ona nie była, miewała gorsze, a raczej przyjemniejsze dla niej. Ale na ich widok oczy jej się zaświeciły. Było tego dużo. Już dawno nie widziała tyle pożywnego jedzenia, leków, które niezmiernie były im, całej organizacji potrzebne. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, który zaraz znikł. Skinęła głową w podzięce, bo słowo "dziękuję" gdzieś się jej zawieruszyło. Może to przez ten widok? 
- Tak, tak, tyle w zupełności wystarczy - przez pewien czas, dokończyła w myślach, wiedząc, że zapasy tak czy siak w końcu się skończą. 
Podeszła do obu koszy, zgarniając za sobą również i plecak, który wrzuciła do kosza z lekarstwami i nie tylko. Jeden z nich bez problemowo zarzuciła sobie na plecy, zaś drugi wzięła w obie ręce również nieszczególnie się przy tym męcząc. Pewnie jak dotrze z nimi na miejsce, zacznie odczuwać zmęczenie sumowane z długotrwałą wędrówką. Raz jeszcze skinęła w podzięce głową, poprosiła o pomoc przy otwieraniu drzwi i opuściła salę wraz z tym kościołem, udając się do swojej organizacji. 

z/t



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Sty 26, 2015 11:11 pm
Po korytarzach rozległy się głośne kroki, odbijające się donośnym echem po skałach. Powoli robiły się coraz głośniejsze, kierujące się prosto do komnaty audiencyjnej. Najwyraźniej przybysze znali doskonale drogę. Im bliżej źródło kroków było komnaty, tym bardziej można było wyczuć lekkie drgania podłoża. Ktokolwiek to był, był ciężki.

W wejściu do komnat audiencyjnych pojawiło się trzech żołnierzy. Byli ubrani w potężne, wspomagane zbroje pomalowane na czerwono, hełmy zakrywały ich twarze. Każdy z tej trójki była wysoka, ponad dwa metry co najmniej. Mieli lekkie problemy ze zmieszczeniem się w drzwiach gdy próbowali iść zwartym szykiem. Dwóch z nich miało przy sobie gotową do strzału wielkie karabiny, proporcjonalne do rozmiarów pancerzy. Rozglądali się czujnie, wypatrując jakiegokolwiek zagrożenia. Trzeci z nich niósł sporą, wielkości mniej-więcej metr na metr czarną, metalową skrzynię. Podeszli do podwyższenia i spojrzeli po sobie. Nie było słychać żadnych głosów, jednak można było stwierdzić, że żołnierze się ze sobą porozumiewali. Dopiero teraz z bliska można było zobaczyć na ich pancerzach głowę wilka oraz symbole S.SPEC. Trzeci żołnierz postawił ostrożnie skrzynię i zrobił kilka kroków w tył. Ponownie spojrzeli po sobie. Zaczęli powoli się wycofywać w stronę drzwi, po czym zniknęli za nimi. Po kilku dłuższych chwilach ich donośne kroki także ucichły.

Skrzynia była dosyć niepozorna. Bez oznaczeń ani zdobień. Rogi były okute cienoszarą stalą, ściany gładkie i mające na sobie kilka rys. Przez jej górną powierzchnię biegło kilka wgłębień. Tuż przy nich można było dostrzec nieduży, okrągły przycisk wbudowany w pokrywę. Zaczął on migać na czerwono.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Pon Sty 26, 2015 11:44 pm
Komnaty audiencyjne były dziwnie puste, jak za każdym razem gdy ktoś je odwiedzał. Najwyraźniej Prorokini wcale nie spodziewała się wizyt, a skargi swoich podopiecznych wolała przyjmować prywatnie, bez wielkiej pompy na którą była tutaj skazana. Właśnie dlatego najczęściej unikała owych komnat, od czasu do czasu korzystając jedynie z łaźni z przyjemnie ciepłą wodą i masażami swojej gwardii, która z czasem zaczęła być jej równie bliska co rodzina. Pewnie dlatego zaczęły się tak panoszyć po okolicy, okupując tron na zmianę i bawiąc się w funkcję namiestniczek Taihen.
Teraz także jedna z nich siedziała na tronie. Nogi leniwie przerzuciła przez jeden podłokietnik, sztyletem zaś wydłubywała brud spod paznokci. Brązowe włosy zebrane były w kitkę, która umyślnie eksponowała długą bliznę, ciągnącą się przez cały policzek. Zdrada uniosła głowę gdy ktoś przeszedł przez drzwi. Była w szoku, widząc trzy blaszaki taszczące pudełko. Brew automatycznie powędrowała ku górze, zaś jej ciało jeszcze wygodniej się ułożyło w fotelu. Najwyraźniej chciała zaznaczyć, że to jej teren i nie są jej straszne żadne karabiny.
Pewnie wypadałoby się odezwać. Tak, pewnie tak. Wojskowi jednak zaczęli się wycofywać zaraz po tym jak zobaczyła ich oznaczenia. S.Spec. Zdecydowanie trzeba będzie zawołać prawdziwą Prorokinię. Brązowowłosa zeskoczyła z gracją ze swojego siedziska i pognała do łaźni, by zaanonsować pudełko.
- Wnieście je. - Głosowi kapłanki towarzyszył chlupot wody.
Już po chwili odchodzący żołnierze mogli zauważyć, jak z pomieszczenia wychodzą jeszcze dwie kobiety i porywają ich pudełko prosto do... tak. Najwyraźniej do basenów.

Właśnie tam zostało one ułożone na suchym skrawku posadzki, na wszelki wypadek i obejrzane ze wszystkich stron przez ciekawską gwardię.
- A jeśli to bomba?
- Albo nadajnik?
- A może ktoś nas teraz nagrywa? Halo?
Szaleństwo, najodważniejsza i najmniej rozsądna z nich wszystkich, obeszła pudło z każdej strony, w końcu niemal przytykając nos do czerwonego przycisku. Przecież czystą głupotą byłoby wprowadzać bombę, którą detonowałyby ofiary swoją naiwnością - tak wnioskowała.
- No już, moja droga, naciśnij i zobaczymy co się stanie. Ao ma nas w swojej opiece.
Po raz kolejny chlupot. Szaleństwo zaś wykonała polecenie. Urządzenie zostało włączone.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Wto Sty 27, 2015 12:18 am
Skrzynka zasyczała. Biała strużka powietrza wydostała się ze szczeliny gdy pojemnik się rozhermetyzował. Z metalicznym dźwiękiem wieko otworzyło się, wszystkie trzy części rozsunęły się na boki. Ze środka natomiast wysunął się spory ekran, prawie tak szeroki jak sama skrzynia. Z cichym cyknięciem łożyska zaskoczyły, utrzymując urządzenie w pozycji. Można było także zauważyć głośniki oraz kamerę tuż pod ekranem. Ekran rozbłysł białym światłem po czym zgasł znowu. Coś ponownie zastukało. Na monitorze pojawiły się litery i symbole, niektóre japońskie, inne natomiast z alfabetu łacińskiego. Przez krótką chwilę przemykały szybko.

Tracking...97%
Establishing connection...
Receiving video feed\
Receiving audio feed\
Connected.

Na ekranie pojawił się starszy mężczyzna. Zajmował większą część obrazu, można było jednak wychwycić także jego fotel, odrobinę solidnego biurka przy którym siedział oraz ścianę monitorów za nim. Obecnie były wyłączone. Postać napiła się z niedużej szklanki i spojrzała na swoich rozmówców. Jakość obrazu i dźwięku okazała się zadziwiająco dobra.
- Dobry wieczór. Proszę mi wybaczyć nietakt korzystania z tego urządzenia i niestawienie się osobiście, lecz wymaga tego bezpieczeństwo mojej skromnej osoby. Nie chcę podzielić losu moich poprzedników. Jestem Cronus Asellus, dyktator M-3. - powiedział głośnym, niskim głosem - Mam przyjemność, jak mniemam, z panią prorok.
Czerwona dioda przy kamerce zaświeciła się. Najwyraźniej zaczęła działać dopiero teraz.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Wto Sty 27, 2015 12:54 pm
Trzy z namiestniczek wyjęły broń gdy tylko urządzenie zaczęło się rozkładać. Dwie zasłoniły basen, w którym znajdowała się Prorokini. Jeśli nie mogły jej obronić atakiem, to przynajmniej polegną osłaniając kobietę własnym ciałem. Dopiero po całkowitej transformacji i skalibrowaniu połączenia, rozstąpiły się. Zapewne rudowłosa dała im znak by to zrobiły.
Taihen wyszła z basenu pełnego parującej wody. Gdyby Cronus zaszczycił ją prawdziwą wizytą, zapewne poczułby w powietrzu zapach letnich kwiatów połączony z odrobiną koziego mleka, wszak takiego koloru właśnie była woda w basenie. Kobieta stanęła naga na grubej wilczej skórze, spokojnie, patrząc w ekran, podczas gdy jej podopieczne wycierały ją do sucha. Najwyraźniej obnażenie się przed wielkim dyktatorem wcale jej nie krępowało. Ciało miała białe, usiane wieloma piegami, przyjemnie odcinające się na tle rudych, wilgotnych włosów. Nawet drobne łuski, które nie zniknęły jeszcze całkowicie po przebytej łuskownicy nie szpeciły smukłej sylwetki kobiety. Żaden mężczyzna nie mógł patrzeć na nią i nie czuć budzącego się pożądania. Wiedziała o tym. Mimo to pokazywała się zarówno Cronusowi jak i swoim strażniczkom, jakby to, że mogła popisywać się własnym ciałem i pozostawać bezpieczna od niechcianych awansów, podkreślało jej władzę nad innymi. Od niedawna korzystała z tego przywileju i musiała przyznać, że bardzo jej się podobał.
- Witam pana, Dyktatorze.
Podopieczne przyniosły jej długą szatę, w którą ostrożnie ubrały rudowłosą. Odpowiedziała im uśmiechem pełnym wdzięczności i zasiadła na wiklinowym fotelu, który został jej podsunięty tak, by widziała swojego rozmówcę, a także on mógł widzieć ją. Dłonie złożyła na podołku, nogi zaś ułożyła ładnie, pod kątem, by wyglądały na jeszcze szczuplejsze i bardziej atrakcyjne. Zapewne swojego czasu jej tego uczono.
- Owszem, nazywam się Taihen Shi i jestem obecnie Prorokinią Kościoła Nowej Wiary. - Bystre spojrzenie przeszyło szklane oko. - Oczywiście, nie będę się oburzać, choć jest to niemała niespodzianka zobaczyć taką, hm, sławę na ekranie. Tym samym zapewne powinnam prosić o wybaczenie tego dość intymnego otoczenia. Niestety, Desperacja nie jest miejscem bezpiecznym, szpiedzy czają się na każdym kroku.
Czyżby zuchwały uśmiech przemknął przez jej wargi? Skinęła głową na jedną ze strażniczek, a ta zniknęła z kadru.
- Teraz powinnam zapytać jak minęła panu droga, jednak trochę pokrzyżował mi pan plany. Cronusie. Zapewne powinniśmy od razu przejść do interesów. Mam nadzieję, że list dotarł w całości, a ty odrobiłeś lekcje.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Gość on Wto Sty 27, 2015 10:00 pm
Mężczyzna rozsiadł się wygodniej na krześle. Sięgnął po przycięte cygaro i zapalniczkę które leżały na biurku po jego prawej stronie. Wsadził cygaro do ust i zręcznym ruchem odpalił je. Zamknął zapalniczkę z suchym, metalowym trzaskiem po czym położył ją ponownie na biurku. Nabrał dymu do ust, po czym wypuścił je powoli. Słuchał prorokini, przez wydychany dym można było zobaczyć, że obserwuje uważnie to, co widział na ekranie. Minęła krótka chwila ciszy. Czyżby dyktator myślał nad swoimi słowami, czy może po prostu było to opóźnienie w odbiorze połączenia?

- Jestem z przykrością zmuszony przyznać, że nie tylko Desperacja nie jest bezpieczna. Nawet w M-3 wrogowie Miasta mają swoje oczy i uszy. Ale to tylko kwestia czasu zanim się je wyłupi i obetnie. - sięgnął po szklankę i zamieszał jej zawartością. Kostki lodu zastukały o szkło - I czuję, że niedocenia mnie pani. Naturalnie, zaznajomiłem się ze wszystkimi dostępnymi mi informacjami o pani i o pani religii. Jestem nieco zaintrygowany. Dlaczego prorokini Kościoła sprawiła sobie tyle trudu aby skontaktować się z dyktatorem.
Zaciągnął się znowu, powoli.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Komnaty audiencyjne    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 7 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry