Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.
  • 02/11. Pojawiło się nowe ogłoszenie. Dotyczy zmian w regulaminie bilokacji oraz poszukiwań moderatorów. Zerknij.
  • 31/10. Zarzucono propozycją w dziale DOGS. Jak jesteś dobrym psiątkiem to wypowiedz się w temacie.
  • 31/10. Rozpoczęto dyskusję na temat eventów. Wrzuć swoje przemyślenia.

Strona 2 z 12 Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Go down

Pisanie on 29.01.15 0:50  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Widząc, jak Szakal reaguje na wybuchy granatu zmartwił się trochę. Można tak powiedzieć. Stał się może mniej… Sirionowaty? Popatrzył na nią, oceniając obrażenia.
- Żyjesz? – jeśli można było usłyszeć troskę w jego głosie, to tylko przez przypadek. On nie był zdolny do takich uczuć. Był tylko śmiejącym się masochistą. W teorii, bez zahamowani. W praktyce, odkąd na barki spadł u poniekąd obowiązek dbania o swoją chorą i morderczą rodzinę, zaczął się zmieniać. Jakby… poważnieć? Dlatego też chciał sprawdzić jak radziła sobie Szakal. Dochodziła do tego chęć przeżycia, a ta opcja łatwiejsza była do zrealizowania, gdy wszyscy członkowie drużyny jeszcze żyją. Już miał wytłumaczyć jej, co miał na myśli, gdy uderzył go hałas. Silniki. Prawdopodobnie spalinowe. Więcej niż jeden. Cholera… Złapani w krzyżowy ogień, między ofiarą, a nowymi graczami na planszy.
Zmrużył oczy. Gdyby ten błysk ich nie uszkodził, mógłby jeszcze coś zdziałać, wiedząc, że nie chybi celu. Teraz jednak nie był tego taki pewny. Przed oczami latały mu jasne i ciemne plamki na przemian. Nie będzie w stanie skupić się na walce. Cholerny granat.
Wtem, ich cel odezwał się i zaczął iść w ich stronę. Współpraca? Niechęć do walki? Pomoc? To zbyt pachniało mu podstępem. Gdy zbliżył się aż nadto, Daniel zawołał
- I tak po prostu chcesz nam pomóc? – zachichotał – Rozumiem cię, androidzie, jednak nie sądzisz, że to zbyt… surrealistyczne?
Warkot silników nasilił się, do tego doszedł jeszcze smród niemytych ciał. Sirion splunął. Nie miał ochoty mieć do czynienia z tymi indywiduami.
- Ale, w tej sytuacji przymknę na to oko. Plan jest prosty. Próbujemy uciekać, a dopiero w ostateczności walczymy. Nie wiem, co sądzi twoja analiza sytuacji, ale co najmniej pięć różnych pojazdów się do nas zbliża, więc konflikt nie jest dobrym pomysłem. Choć między drzewami szanse mamy największe.
Usunął z siebie kamuflaż i stanął pięć metrów przed Lentarosem.
- Oczywiście, nie mam nic przeciw wypruciu im flaków, ale twój granat lekko poturbował mojego człowieka. Czy raczej, wilkołaka. – odwrócił na chwilę głowę w stronę towarzyszki. – Szakal, dasz radę biec? – zaśmiał się i oblizał – No więc, drużyno. Spierdalamy w podskokach.
To powiedziawszy, wskazał ręką kierunek przeciwny do warkotu silników, a jednocześnie prowadzący w stronę wyjścia i puścił się biegiem, lawirując między drzewami.
Kto powiedział, że on jest normalny?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.01.15 20:17  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Mimo wszystko zrobiło jej się ciepło na sercu. To bardzo miłe z jego strony, że o to pytał - raczej rzadko zdarzało sie, by ktokolwiek kiedykolwiek pytał Kaji o zdrowie. Kiwnęła głową, robiąc jednak szybki przegląd ciała. Jedna łapa, druga łapa, głowa, dwie łapy tylne, ogon, chusta na szyi, uszy... - Wszystko jest na swoim miejscu. - powiedziała, robiąc analizę i jego ciała. Wydawał się być całkowicie zdrowy i bez większych uszczerbków. Zerknęła teraz na tajemnicze stworzenia bądź maszyny, które zdawały się być coraz bliżej. - Co to może właściwie być? - może to faktycznie s.spec, którzy postanowili zrobić sobie przejażdżke po lesie? Akurat w tej części, gdzie znajdowali się oni i akurat w tym samym czasie?
No proszę, jakie życie jest przewrotne. - Ah. To ty napisałeś to zgłoszenie - sam chciałeś, żebyśmy Cię złapali. - stwierdziła, kręcąc głową. Po co to wszystko? Co chciał przez to osiągnąć? Właściwie to trochę jej ulżyło - nie będzie jedyną nową w grupie! A ten ewidentnie pragnął stać się smokiem. Czemu nie - im ich więcej, tym lepiej. W dodatku był androidem, a te zawsze na coś się przydadzą - tam zaanalizują, to złamią, to powiedzą coś pożytecznego. Trochę to było dziwne, a Szakalowi trudno będzie się przyzwyczaić do faktu, że ofiara stała się ich sprzymierzeńcem. - Ale po co to zrobiłeś? Po co to wszystko? - zapytała, unosząc jedną brew. Oczywiście, że tak! - zawołała, gdy Sirion kazał ruszyć dupy - ona by nie mogła biec? Ona by nie dała rady? Przecież jest smokiem, a smoki to nie byle kto! - Tak jest! - krzyknęła, schodząc z drzewa i puszczając się prędkim biegiem za przywódcą. Jego słowo jest przecież święte!
Omijała drzewa zwinnie, biegnąc niczym zgrabna, młoda antylopa. Oby tylko android nadążył, to coś było coraz bliżej. I jakoś nie miała ochoty się z nimi spoufalać czy bliżej poznawać. Nawet ciekawość straciła władzę.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.01.15 20:40  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
- To zwykły rachunek szans. Wolę wybrać mniejsze zło, czyli was, niż sprawdzać jakim stopniem zła jest to coś, co się zbliża. - Teoretycznie może i wyglądało to na podstęp, lecz w praktyce był to przejaw realistycznego podejścia i wyboru zalet ponad wadami. Większymi zaletami było poddanie się im i uniknięcie nieznanego sobie losu, niż próba "wylosowania" lepszego wyjścia od tego czegoś, co się zbliża, przy okazji mając okazje do oberwania od najemników. To był standardowy rachunek szans, wyważenie lepszego i gorszego. Z tym że woli wybrać lepsze.
... No proszę. Wilkołacze stworzenie było sprytne i ładnie rozszyfrowało małą grę androida, który aż poczuł się "odkryty" ze swoimi "machlojkami", jeśli tak je można nazwać. He. Ładnie. Włożył pochwę z bronią pod pachę i zaklaskał wilkołaczej istocie.
- Pięknie! Gratuluje rozcyfrowania mnie. Chciałem byście mnie złapali, bo dzięki temu zarówno wy poznalibyście czy się nadaje, jak i ja poznałbym, czy warto do was dołączyć. Ale chyba to odejdzie na później. - Skończył mówić, zaraz przed tym jak osobnik który wcześniej do niego mówił zaczął tłumaczyć plan. A więc ucieczka? Nie należy to do honorowego wyjścia, ale w tej chwili chyba było najlepszym, prawda? Nie warto kusić losu, dlatego też w sumie tak samo Len poddał się im, niż wolał mieć "dyskusję" z tamtymi.
- Ucieczka z placu boju to niezbyt honorowe zagranie, ale raczej honor to ostatnia rzecz której powinienem się spodziewać po najemnikach. W porządku. Moja analiza mówi że póki nie zdobędziemy żadnych danych o tych istotach, lepiej nie kusić losu. - Dokładnie. Dlatego przyszedłem do was! Miałby pewnie chęć to powiedzieć kolejny raz, ale nie miał po co. Ujął więc z powrotem broń w dłoń, zaciskając na pochwie takową lewą. Słysząc o "wilkołaku" z zaciekawieniem skierował swój wzrok do źródła dźwięków. Kamuflaż przestał działać, to też mógł dojrzeć tą istotę...
Fascynująca! Naprawdę! Nigdy w swojej egzystencji takiej nie spotkał! Już Drug-On ma plusa u niego za to! Mają coś, czego nie mają inni. Już warto!
- Nie liczcie na to że będę się za wami wlekł. - Uśmiechnął się subtelnie, a spomiędzy jego warg wydostał się programowy komunikat. - System Overload - aktywacja. Faza 1 - Nogi. . Gdy więc został wydany rozkaz do odwrotu, Len nie mógł powstrzymać uśmiechu. Już mu się to podoba. Pochwa oparta o bark...
I puścił się w sprint. Pomimo bycia maszyną ważącą blisko 200 kg, poruszał się cholernie szybko, bardzo szybko doganiając wymordowanego szefa wycieczki.
- Nadążaj, szefie. To dopiero mój pierwszy bieg, mam jeszcze dwa kolejne. - Rzucił mu, bez problemu mówiąc w trakcie biegu. Ach! Cudowne uroki bycia androidem i nie posiadania problematycznych płuc!

System Overload - Faza/Bieg 1 - Nogi.


Granica. - Page 2 Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.02.15 15:33  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.

Złowrogo warkoczące silniki stawały się coraz głośniejsze i dodatkowo dało się pośród nich wychwycić szereg wrzasków i pokrzykiwań w jakimś obcym języku. Światła rozjechały się na boki, jakby próbując otoczyć uciekających najemników i androida. Bieg, nie ważne jak szybki zdawał się nie przynosić żadnych rezultatów, cokolwiek jechało po ich śladach było zdecydowanie szybsze. Zdołali przedrzeć się niecałe trzydzieści metrów pośród zakonserwowanej gorącym klimatem i suchym wiatrem ściółki, wesoło trzaskającej pod stopami. Wtedy to  pierwszy ze ścigających ich pojazdów stał się dobrze widoczny. Zdezelowany, post radziecki trójkołowiec wyjechał  spomiędzy drzew, zaledwie kilka metrów od biegnących na szpicy Siriona i Lentarosa. Kierowca był niski i krępy, na głowie miał hełm zwieńczony sterczącym do góry szpikulcem, a jego ciało okrywała imitująca leśne poszycie płachta, tuż za nim stał drugi człowiek. Przypięty był jakąś uprzężą, żeby nie spaść w czasie ostrych manewrów, również był krępej budowy, ale jego głowę zdobiło sombrero z rondem ozdobionym kilkoma dziurami po kulach, w dłoniach trzymał dziwną rurę zakończoną harpunem.


Kolejny wyjechał z lewej, odrobinę dalej, pasażerowie tego pojazdu mieli na głowach kaski z rogami odstającymi na boki, jakby stylizowali się na wikingów. Cholerna parada chińskich dziwaków, można by rzec. Harpuny wystrzeliły z piskiem, przecinając powietrze i wbijając się w konary uschniętych drzew. Do każdego z nich była przyczepiona stalowa cienka linka, trudna do zauważenia w pełnym biegu. Stworzyły one przed uciekającymi zaporę na wysokości mostka, a potem zaiskrzyły lekko i wydały z siebie wysoki szum, były pod napięciem. Cóż to za ludzie? Dlaczego zagrodzili im drogę? Chcieli wziąć ich żywcem?

Odpowiedz na te pytania najpierw uderzyła w Szakal, której wyostrzone psie zmysły poczuły przebijający się pomiędzy odorem spoconych kroczy i pach, przyjemny zapach piżma zmieszanego z panicznym strachem. Reszta dopiero po kilku sekundach ujrzała wielkiego białego jelenia o wspaniałym porożu, który przecinał leśne cmentarzysko, próbując ujść swoim zmotoryzowanym oprawcom. Zwierzę wbiegło w popłochu między Siriona i Lentarosa, rozrzucając ich na boki, a gdy ujrzało żarzące się linie zagradzające mu przejście zarżało rozpaczliwie i stanęło dęba.
Najwidoczniej, to nie oni byli celem tych ludzi, a to biedne stworzenie. Motocykle pędziły dalej. Wszystkie pięć zatoczyło koło na około zdesperowanego zwierzęcia, a myśliwi wrzeszczeli coś pomiędzy sobą w rodzimym narzeczu.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 17.02.15 18:41  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Android jako zleceniodawca… Ciekawa koncepcja. To przynajmniej wyjaśniało, dlaczego nagroda malała wraz z ilością zniszczeń. Tłumaczyło też kilka innych rzeczy, nad którymi nie chciało mu się zastanawiać. Po prostu biegł, a choć było to spowodowane chęcią przeżycia, sprawiało mu to pewną prymitywną radość. Bieg, wiatr we włosach, sosnowe igły wbijające się w gołe stopy… To akurat przyjemne nie było, ale cóż. Gdy ma się takie zdolności, trzeba być w stanie je wykorzystywać. Dlatego pozbył się butów. Nigdy tak naprawdę mu to nie przeszkadzało. Ot, brak obciążenia na stopach. Nie zamierzał brodzić po kolana w kwasie ani nic podobnego, dlatego takie ułatwienia były mu zbędne.
„Nadążaj szefie” – Lentarosowi odpowiedział śmiech. Nawet w sytuacji zagrożenia Sirion zupełnie ignorował niebezpieczeństwo i czerpał radość ze wszystkiego. Ot, skrzywienie psychiczne.
Gdy spomiędzy drzew wyjechał trójkołowiec, Daniel dał nura między nie. W razie ataku nie zdążyłby zakręcić, a skoro teraz nie atakował, to ma szansę się przedrzeć. I dobrze zrobił, bo dalszą drogę zagrodziła lina pod napięciem. Wbiegnięcie na coś takiego nie byłoby zbyt przyjemne. Ilość myśliwych zaskoczyła go. Jak również ich uzbrojenie. Gdyby nie mieli prądu, android z pewnością dałby sobie z nimi radę, a co do Siriona i Szakal… coż. Od prymitywnych samopałów umiera się tak samo jak od najnowocześniejszych cudów techniki. Tak samo bezsensownie. Dlatego w jednej ręce cały czas trzymał swój pistolet. Karabinek na chwilę został zawieszony na plecach. Ot, harpuny. Można mieć z nimi zabawę, nie?
Jednak kierowcy zupełnie ich zignorowali. Powód wkrótce im się objawił. Dorodny jeleń i jego poroże. Przepiękne trofeum.
Był to piękny czas na wycofanie się.
Podszedł do reszty.
- Zwijamy się. Nie będziemy przecież przeszkadzać myśliwym przy pracy. – mrugnął, wskazał trójkołowce głową i skierował się z grubsza w stronę Smoczej Góry.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 18.02.15 15:13  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Pierwszy raz znalazła się w takiej sytuacji. Wściekły warkot, podejrzani ludzie w hełmach, których naturalny zapach był niczym amoniak dla jej nozdrzy, no i to biedne, białe stworzenie, ze wspaniałym, ogromnym porożem. Jeleń, który nie był niczemu winny - jeleń, który miał zginąć tylko dlatego, że jakaś banda zdziczałych, grubych chamów postanowiła wcielić się w rolę "silnego drapieżnika", działającego w zespole. Gdyby mieli złapać takiego za pomocą prostych narzędzi i własnych sił... nie przeżyliby w dziczy nawet dwa dni.
Już po dwóch godzinach jęczeliby, że są zmęczeni, chce im się spać i potrzebują miękkiej kanapy, wielkiego telewizora, meczu no i oczywiście puszkę schłodzonego piwa w dłoni. Kumple mile widziani w zestawie.
Z początku wahała się. Nie wiedziała, czy podążać za swoim przywódcą o bratem, czy pozostać tu i spróbować chociaż uratować tej biednej i niczym nie winnej istocie. Ofiara bezduszności ludzi. Powieszą sobie jego wspaniałe poroże nad kominkiem, pękając z dumy, że takie się własnoręcznie zdobyło? Pfu. To urządzenia odwaliły za nich całą robotę. To one naprowadziły ich na ofiarę, to dzięki nim Ci mogli ją dogonić; i to prawdopodobnie dzięki nim pozbawią ją życia. "Upolują" rogacza, właściwie nie robiąc nic wiele, opierając się na technologii od s.spec.
Właśnie. S.spec. Wyglądali jak oni.
Szybko doszła do wniosku, że nic tu prawdopodobnie nie zrobi. Nawet z nimi. W obliczu takiego zagrożenia lepiej się nie narażać. Może, gdyby nie była na misji... pierwszej swojej misji... może wtedy zdecydowałaby coś zdziałać w tym kierunku.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.02.15 15:40  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Jakiekolwiek tempo by nie narzucili - pojazdy zmechanizowane i tak będą od nich szybsze. No... Dobra. Może Lenny by zdołał im uciec, sam będąc istotą "zmechanizowaną" i gdyby udało mu się przegrzać elementy szkieletu do tego stopnia, by wejść w stopień trzeci i zyskać naprawdę dużą prędkość poruszania się...
Ale póki co jeszcze nie było po co. Chciał poznać to zagrożenie... Wiedzieć czy jest w ogóle warte jego czasu i energii, a także ich sił. Wciąż chciał ich sprawdzić, bo byle zabawa w ciuciu-babkę pomiędzy drzewami to nie jest dla niego coś, co mogło by go przekonać. Stąd też ucieczka - chwilowo przynajmniej - była najlepszym, stricte analitycznym wyjściem z sytuacji. Przynajmniej do momentu aż nie rozpozna zagrożenia...
Jak choćby ten trójkołowiec z rosyjskiego demobilu tuż tuż...
Wróć. Oni są już tak blisko? Korzystając z pędu swojego ciała wybił się nieco w bok, i chcąc wyhamować swój prędki ruch, wykonał dość zaskakujący w swojej zwinności i akrobatyczności przewrót w powietrzu godny solidnego parkurzysty, co nieco pozwoliło mu na obniżenie pędu swojego ciała... I solidniejsze lądowanie, po którym jednak i tak przejechał kawałek po glebie, zatrzymując się tuż przed linką, która została wystrzelona z jednego z miotaczy tych neandertalczyków. Iskrzenie było dość... Alarmujące, dlatego cofnął się krok czy dwa...
I zdążył się tylko obrócić, a dostał z kopyta od całkiem ładnego okazu leśnej zwierzyny, która go odsunęła tym nieco w bok. Znów tuż obok linki z napięciem...
Moment! Dajcie no mu chwilę na ogarnięcie tej sytuacji, argh!
Wokół zjechał się tłum jaskiniowców na równie jaskiniowych pojazdach, stosujących równie beznadziejnie rozbudowaną technologię. Polowali. I prawdopodobnie to była ich zwierzyna. Sirion jest już po drugiej stronie kabla, a on i Szakal zostali z tyłu. Spojrzał ku wilkołaczej istocie, lekko się uśmiechając w jej stronę.
- Będzie jeszcze na to czas. Przeżyj ten dzień, by móc walczyć kolejnego. - Z tymi słowami przykucnął i szybkim susem przedostał się pod linką, dołączając do Siriona.
- Overload - dezaktywacja. - Dość programowy, matowy i metaliczny głos wydał się z jego ust, gdy rzucił podstawową programowo komendę wyłączającą jego dodatkowy system, który teraz... W praktyce teraz byłby chyba tylko pochłonięciem energii. Nawet gdyby mieli walczyć z nimi - nie byli by warci użycia tego na nich. Dołączył do chwilowego dowódcy, i splótł dłonie za plecami, w spokoju idąc za nim.
- Dziwi mnie że masz tyle zaufania do swojego celu. Mógłbym cię zabić na blisko... 79 sposobów w tej chwili. Nie powinieneś mnie spętać? Skuć? Porazić prądem? Lub cokolwiek w tym stylu? - Tak, nie ma co, podpowiadaj im Lenny...
Bo widać że nie umieją, hehe.


Granica. - Page 2 Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.02.15 22:03  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.


Udało im się zbiec, myśliwi obrzucili ich wiązankami przekleństw w jednym z chińskich dialektów, a najmłodszy i najbardziej narwany, posłał nad ich głowami serię z rozpadającego się pistoletu maszynowego. Rozgrzana broń eksplodowała mu w dłoni, zamieniając ją w krwawy, poszarpany kikut.

Gdy oddalili się od całego tego rozgardiaszu i zamieszania, silniki ucichły. Jedynym dźwiękiem jaki towarzyszył ich ucieczce zaczęło być rozpaczliwe, niepokojąco głośne echo rżenia. Żaden z pośród ludzi, wymordowanych czy androidów nie znał starożytnego języka tych zwierząt, nikt nie rozumiał jego wołania o pomoc, nie przeląkł się straszliwych przekleństw jakie zrozpaczona bestia rzucała pod adresem swoich oprawców gdy ich liny zaciskały się wokół jej szyi. Uciekinierzy zjednoczeni śmiercią ostatniego z pośród niegdyś dumnego gatunku śnieżnobiałych jeleni, nie zdawali sobie sprawy jak okrutny los czeka to stworzenie. Barbarzyńcy pochwycą je żywcem, skrępują i przybiją liny do ziemi. Ich szaman kamiennym nożem wydobędzie jeszcze bijące, ogromne i czyste serce biedaka z jego ciała, a sam przywdzieje jego ciało niby płaszcz, by bluźnić naturze w opętańczym tańcu jelit i rozerwanych mięśni.
Szakal, Sirion i Lentaros ostatni świadkowie tego plugawego rytuału, przeklęci na wieczność przez swój egoizm, małostkowość i obojętność. Jednak, któż ich ukarze, kiedy ostatni wielkich jeleni umrze? Otóż nikt.  
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.03.15 21:41  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Nie widział niestety reakcji Szakal. Gdyby tak się stało, być może zmieniłby zdanie, a banda jaskiniowców zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi. Cóż, Daniel uwielbiał dobre rozróby, ale czy wilkołak była gotowa zaryzykować swoje życie dla zwykłego, choćby i najpiękniejszego jelenia? Ten temat nie zaprzątał jednak jego głowy zbyt długo, uwagę bowiem odwróciły słowa Lentarosa. Ciężko powiedzieć, żeby słyszał przyganę w androidalnym głosie blaszaka, niemniej jednak wiedział, co ten próbuje mu zakomunikować.
Sirion uśmiechnął się szeroko, odwrócił twarz w jego stronę i mrugnął.
- Szczerze, androidzie, twoje systemy analityczne mogłyby się zdziwić, jak mocno obojętny jest mi ten fakt. Zabij mnie, a rozwiążesz wszystkie moje problemy, jednocześnie sprowadzając sobie na kark bandę żadnych twego oleju najemników. W przeciwieństwie do mnie, niektórzy gołymi rękami kruszą czaszki niedźwiedzi babilońskich. Myślę, że nawet twoja blacha nie oparłaby się takim ciosom.
Po drugie – zrań mnie, a sprawisz mi przyjemność. Myślisz, że można spędzić kilkadziesiąt lat w laboratoriach S.SPEC, i nie wyrobić sobie sposobu na ignorowanie bólu? Nie da się, bo ból jest jedynym łącznikiem między snem a jawą.

Zamilknął na chwilę, a jedynym słyszalnym odgłosem był chrzęst liści pod ich stopami. Wymordowany przeczesał włosy ręką, po czym dodał ciszej:
- Jeśli teraz uciekniesz, po prostu zignoruję fakt, że kiedykolwiek chciałeś do nas należeć. Stracisz ochronny status rekruta i na powrót staniesz się zwierzyną.
Rozpogodził się i zaśmiał, w swój maniakalny sposób.
- Cóż. Jesteś wolną maszyną, to twój wybór. Ale jeśli masz z nami pracować, to chociaż się przedstaw. Sirion.
Cóż. Mistrzem słowa to on nie był. Ale najważniejszy był komunikat a nie jego przekazanie. A ten chyba doszedł.

zt
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.03.15 22:21  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Teoretycznie android miał w sobie coś takiego, jak współczucie. Znał też chęć pomocy, altruizm. Potrafił wczuć... Nie, to zbyt dalekie słowo. Potrafił poprzez analizę danych dostosować się, dostroić własnym sposobem "myślenia" do czyjegoś... Potrafił dużo w kwestii ludzkiej psychiki. Zwierzęcej może mniej, ale wciąż umiałby odnaleźć w sobie chęć pomocy temu zwierzęciu. Bez chwili zawahania mógłby rzucić się do gardła każdego z tych troglodytów i rozszarpać ich...
Lecz nie miał w tym żadnego celu. Nawet najmniejszego. Zwyczajny rachunek zysków i strat - nic by nie pozyskał, zabijając ich i uwalniając zwierze. Również nic nie pozyskuje zostawiając je, poza brakiem utraty energii i możliwości zranienia, co przesądza nad losem stworzenia. Hm... Szkoda? Może i szkoda.
Nie miał jednak chęci ani czasu nad tym rozpatrywać swoich myśli, bo osobnik jaki prowadził polowanie na niego odpowiedział na "pytania" ze strony maszyny... Cóż. Dosyć standardowy sposób odpowiedzi. "Nie obchodzi mnie to, zabij jeśli chcesz, ale wiedz że będą konsekwencje", bla, bla, bla, bla. Typowa, niemal rutynowa gadka już, gdyby tylko faktycznie czasami miała pokrycie. Tu pewnie miała, ale maszyna i tak nie miała po co sprawdzać.
Druga część odpowiedzi była bardziej interesująca. Biorąc pod uwagę że rany sprawiają mu przyjemność, to czy zadanie krytycznej rany nie powinno wprowadzić go w ekstazę? Aż lekko drgnęła mu prawa dłoń, chcąca sprawdzić, ile w tym prawdy, ale powstrzymał się przed pochopnym działaniem. A więc jego nerwy działają odwrotnie. Nieprzyjemne bodźce są przyjemnymi, więc stosując inwersję, przyjemne są nieprzyjemnymi. Warto zapamiętać, i karać go czymś miłym. Tak. Nawet przez krótki moment zwizualizował sobie w umyśle widok agonicznie krzyczącego mężczyzny, gdy dostaje czekoladki od kogoś...
Hm. Może nie popadajmy jednak w przesadę.
- nie wątpię. - To była jedyna odpowiedź ze strony czarnowłosego tostera, jaki kroczył za wymordowanym. Nic, zupełnie nic więcej. Kolejne słowa, nawet cichsze nie umknęły jego uwadze, ale nie zmieniły nic. Teoretycznie chciał być tą zwierzyną, ale nie wyszło jak powinno, stąd też musi zagrać innymi kartami. A przynajmniej spróbować.
Hm, przedstawienie się. Fakt, może i powinien, ale miał wrażenie że są na tyle poinformowani iż już wiedzą o nim więcej, niż on sam, heh. Przyśpieszył lekko kroku tak, by po chwili być tuż za Sirionem. Gdyby oddychał, pewnie ten mógłby odczuć ruch powietrza na plecach...
No ale cóż. Ma za sobą trupa. Bardziej niż on sam jest trupem.
- Sądziłem że wiecie już o mnie wszystko, co trzeba. Lentaros, to moje jedyne imię. - I tu właśnie jego ciężka, silna, metaliczna kończyna górna, konkretnie lewe ramię objęło Siriona na poziomie brzucha i przyciągnęło do czarnej istoty, zaś prawa dłoń pociągnęła głowę Siriona za włosy w tył, zatrzymując ich obu w miejscu...
A android z drobną dozą lubieżności przesunął wilgotnym językiem po bladej szyi wymordowanego, kończąc to delikatnym pocałunkiem na tej skórze. jego receptory potrafiłyby rozpoznać smak tej skóry, lecz nie to było w tej chwili ważne. Może kiedyś... - A skoro ból ci dostarcza przyjemności, to inwersją to powinno być bolesne, prawda? - Spytał zaciekawiony,przez chwilę spoglądając na jego twarz. Odsunął głowę, puszczając mężczyznę i popychając go nieco w przód, by ten wrócił do marszu, do którego powrócił android... Wyglądający dokładnie tak samo jak wcześniej, bez ani jednej, skromnej zmiany w swoim zachowaniu czy wyglądzie. Dłonie splecione za plecami, subtelny uśmiech na twarzy, spokojny krok...
Żadnej zmiany.

[z/t]


Granica. - Page 2 Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.05.15 13:01  •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
Ciężka, chimeryczna sylwetka pozostawiała głębokie, wyraźne, ptasie ślady w czerwonym, wysuszonym piasku. Drugi dzień nie miała nic w pysku, a jej ostatnim posiłkiem był żylasty, skarłowaciały koziołek.Wielu męczyłaby taka podróż, ale nie Vess. Oczywiście, odczuwała zmęczenie spowodowane brakiem pożywienia, czy długą, długą wędrówką. Z tym jednak, że gorące słońce grzało jej aksamitne futro i skórę dodając jej energii. Od razu zatem widać, że ma coś z gada.
Walczyła z chęcią położenia się w ciepłym piasku i zamknięcia oczu. Wiedziała, że wtedy w końcu padnie z głodu. Nadmiar energii wszak oznaczał przyspieszony metabolizm... Dlatego szukała cienia i pożywienia. W końcu zaczęła żywić się skorpionami  i wężami, którym udawało się tu przeżyć. Do czasu. Na pustyni zniknął wszelki zwierz. Nawet sępy pozostały daleko w tyle. Jedynymi bodźcami, jakie Vess słyszała to zagłębianie się jej pazurów w piasek i szum wiatru, unoszącego pył, wpadający do oczu. Te, solidnie osłonięte i ukryte wewnątrz czaszki, na szczęście nie miały zbyt wielkiego problemu. Zwłaszcza, że bestia poruszała się, zamykając je. Miała doskonały zmysł równowagi, który cechował wszystkie zwierzęta lądowe, z którymi zmutowała. Ponad to ptasi zmysł wyczuwania wiatru podpowiadał jej, co działo się wokół, w jakim kierunku podąża, zaś do jej nozdrzy docierał tylko zapach brudnego psa i pustynnego piachu.
To było przerażające uczucie. Otwarta przestrzeń, żadnej formy życia, brak dźwięków, ten sam, roztaczający się krajobraz od wielu mil... A potem nagła tego zmiana.
Vess szła szybkim, śmiałym krokiem. Starała się zwęszyć pożywienie, lub je usłyszeć. Nie było nic. Jakby była zamknięta w dźwiękoszczelnej, w ogóle szczelnej klatce. Po jednym z setek kroków nagle zatrzymała się. Otworzyła oczy i na horyzoncie dostrzegła las. Biło od niego coś złego. Coś okropnego. Mrowie istnień i przemykające, zdawało się, nienaturalne cienie. Nagle zaczęło się jej wydawać, że coś ją otacza, ogarnia w swych mrocznych objęciach, obserwuje każde drgnienie jej futra. Lekka bryza zamilkła i niegdyś żółta chusta przestała się poruszać. Tam nie jest bezpiecznie. Każda komórka mojego ciała mówi mi, bym stąd uciekała. Bestia zamarła, by podkręcając swoją czujność na maksa, wycofać się po własnych śladach, póki uczucie nie minęło, a las niemalże zniknął. Tylko cień w oddali majaczył zapraszając i odstraszając jednocześnie.
Mogłabym znaleźć tam pożywienie. Stwierdziła. Cień pozwoliłby mi odpocząć. Przypomniała sobie to makabryczne uczucie. Jak daleko jestem od Psów? Od M-3? Zgubiłam się całkowicie. Czemu pozwoliłam, by z horyzontu zniknęło miasto? Góry Shi? Dlaczego tak się oddalając nadal nie mogę znaleźć domu?
Zaczęła gnać bardzo, ale to bardzo szybko, aby oddalić się od Granicy. Prędko straciła dużo energii i dyszała, dlatego zwolniła do truchtu. Zdenerwowanie nieznajomością własnego ciała, jego upiornością oraz nieludzkością przyćmiewało rozum Nayady. Te aspekty wywoływały strach rodzący się głęboko w umyśle, a to myśli, których zmęczona nie umiała już odpierać.
Może jednak lepiej będzie, jeżeli tu polegnę? Jestem potworem. Jeśli tylko zobaczy mnie któryś z Psów zastrzelą mnie jak kaczkę. Nawet, jeśli pozwolą mi się zbliżyć i poznają chustę, to czy przyjmą mnie z powrotem? Od  misji minęło już kilka miesięcy. Dawno o mnie zapomnieli. Mogą wziąć mnie za dezertera. A nawet jeżeli zrozumieją, że nie mogłam wrócić i zabłądziłam... co to za miejsce? Północ, południe? Nigdzie nie ma wzniesień oznaczających M-3, kościół, czy mój gang. Mój? Nawet jeśli zrozumieją, że zbłądziłam, to czy będą w stanie mi zaufać i czy nadal będę mogła wolno przemieszczać się po korytarzach kryjówki? I tak nie będę pudlem. Będę mogła być jedynie maszyną do zabijania. Nigdy nie lubiłam ranić, a teraz... muzę to robić, by przetrwać i nie czuję się z tym... źle... Może staję się potworem...?
Trucht przerodził się w szybszy chód, a potem wolniejszy i wolniejszy. Po krótkiej chwili poruszała łapami jakby od niechcenia i zatrzymała się. Uderzyła przednią kończyną w piasek. Nie pomogło jej to odpędzić irytacji, złości, a przede wszystkim strachu, który rodził poprzednio zapisane uczucia. Strzeliła ogonem jak batem i położyła się na brzuchu. Łeb położyła na piasku i zakryła je ptasimi łapami //Trochę jak tu//.
Niech się dzieje co się ma dziać! Ryknęła rozpaczliwie w swoim łbie, zamykajc oczy.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Granica. - Page 2 Empty Re: Granica.
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 12 Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach