Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

 :: M3 :: Ścieki


Strona 1 z 8 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Go down

Korytarze i przejścia. Empty Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 12:28 pm
Korytarze i przejścia

Czy nie byłoby dziwne, gdyby każdy szyb ściekowy prowadził prosto do serca bazy Łowców? Właśnie, stąd też, by się do nich przedostać, trzeba przedrzeć się przez istny labirynt korytarzy i przejść, cuchnące kanały, a także różne, mniej lub bardziej ukryte dróżki. Zwykły człowiek tylko łutem szczęścia mógłby znaleźć choćby 10% właściwej drogi - Łowca jednak bez problemu odnajdzie najkrótszą i najszybszą, w której nawet nie będzie musiał zamoczyć sobie butów. Oczywiście - większość z ważniejszych dróg jest monitorowana z bazy Łowców, stąd też jeśli zauważą kogoś nieproszonego - z pewnością zareagują bojowo.




Znał tą drogę. Chodził tymi ścieżkami jeszcze rok temu, dokładnie przemieszczając się z jednego punktu do drugiego, prosto w kierunku bazy łowców. Nie spodziewał się by go rozpoznali - był gotów do obrony gdyby takowa potrzeba zaszła. Nie chce jednak z nimi walczyć ani też uszkadzać - jeśli będzie ku temu potrzeba - podda się ich woli, lecz już nie będzie współpracy między nim a jego byłymi zwierzchnikami. Już nie.
Dotarcie do ścieków okazało się wyraźnie kłopotliwe w porównaniu z tym, do czego był przyzwyczajony z poprzednich czasów. Ochrona wojska była znacznie podniesiona, najwidoczniej stało się coś, co spowodowało wyrazisty popłoch w mieście. Nie miał informacji o tym co dokładnie, ani też nie chciał spytać nikogo z wojskowych czy cywili. Pierwsi mogliby go rozpoznać przez podniesioną ochronę, drudzy zaś nie będą wiarygodnym źródłem informacji, zwłaszcza przy tych zamieszkach. Plus był taki że przemieszczenie się ukradkiem w tym chaosie - bez zwracania na siebie uwagi -  okazało się dużo prostsze niż wcześniej, pomimo komplikacji z odnalezieniem bezpiecznego zejścia w dół. Koniec końców udało się, a jego buty uderzyły o dno ścieków gdy zszedł z drabinki. Oczywiście - zamkną za sobą właz, nie jest takim idiotą (no i miał to już zaprogramowane). Teraz, przez krótką chwilę przywoływał ze swojego dysku twardego obraz mapy tego miejsca. Nie spodziewał się by ścieki zostały przebudowane czy renowane - gdyby tak było, efekty byłyby już tutaj. Nie było ich, więc to raczej logiczne, że dalej to miejsce jest ukryte, a rozkład dróg jest ten sam. Może mogły zostać zmodyfikowane - ale póki co skieruje się starymi, kocimi niemal ścieżkami. Zaprogramowane, akrobatyczne ruchy jakie posiadał zdecydowanie pomagały mu w tym, by przemieszczać się przez trudniejsze przeszkody. Powoli i systematycznie zbliżał się do głównego wejścia siedziby Łowców, przemieszczając lokacje bez chwili zawahania - widać było iż zna drogę, ale fakt tego "widoku" nie zmieniał iż może zostać przez nowych uznany za wroga - a przez starszych członków zupełnie nierozpoznany. Mimo to jednak...
Nie przeszkadzało mu ten czynnik. Jego zadaniem tu jest odnalezienie zastępcy lub dowódcy - musi zdać ostatni raport, a także...
Rezygnacje. Nie może być dłużej członkiem tych buntowników.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 12:49 pm
A więc jednak ktoś spróbował. Jednak ktoś postanowił przerwać niczym niezmąconą ciszę ogarniającą kanały. Plusk wody stał się nieodzowną częścią życia, dla każdego łowcy tak, że teraz niemal nie zauważała go. Bardziej interesujące było to, co ów bezruch dźwięków zakłócało - kroki. Można by to uznać za wadę, w końcu wąskie i ciasne tunele idealnie przenosiły dźwięk, a woda - tylko potęgowała ten efekt. Nawet łowcy nie zawsze radzili sobie z tym zjawiskiem, ale niektórzy starsi nabyli umiejętność poruszania się bezdźwięcznie. Yuu siedziała w bezruchu, zapomniała już nawet po co się zatrzymywała, faktem było to, że nie zmieniła swojej pozycji od dobrych kilkunastu minut i teraz niewątpliwie uznała to za łut szczęścia. Teraz, gdy już świadomie trwała w owej pozycji, odczuwała lekkie zdrętwienie kończyn, ale nawet ból nie zmusił by dziewczyny do poruszenia się. Zamiast tego nasłuchiwała jak pies do uszu którego dotarło ciche szmeranie myszy, pod jego łapami. Całkiem trafne to było porównanie, gdyż jako zarządza tego miejsca czuła jak intruz powoli wpełza w zasięg jej ostrych pazurów. Wystarczyło jeszcze trochę poczekać, delikatnie wciągać powietrze ustami, by nie wydać z siebie nawet najcichszego szmeru. Na jej niekorzyść działało to, że była sama, nigdy jednak ten fakt nie zmienił by jej nastawienia. Katana zwisająca przy pasku była gotowa do użycia. Którym korytarzem się porusza? Jaką drogę wybierze? Czyżby szedł prosto tam? W to miejsce, do którego zmierzają wszyscy łowcy, gdy tylko zejdą pod ziemię? Może za szybko zareagowała? Może to tylko jeden z jej sprzymierzeńców? Krople wody spadały z niskiego sufitu i wpadały do płynącej nieopodal rzeki ścieków. Odliczała malejąco od stu, tyle mniej-więcej czasu potrzebował by łowca, by dostać się do sąsiedniego korytarza, który dalej prowadził już tylko jedno wiadome miejsce. Jeżeli w takim czasie nie usłyszy kroków blisko siebie - będzie musiała zareagować. Jak? Wszystko zależy od tego, na kogo natrafi.
Od czym w takiej chwili myślał łowca? Dobre pytanie. Yuu odczuwała każdy mięsień swojego ciała, podporządkowany jej woli i gotowy do błyskawicznej reakcji. Wiedziała dokładnie gdzie znajdują się jej kończyny, co może zrobić i jaki da to efekt. Świadomie analizowała wszystkie czynniki, za i przeciw, wady i zalety takiego działania. Nikt, kto chociaż raz sprzeciwił się władzy nie zapomina tego uczucia, dźwięki krwi szumiącego w uszach, gdy umysł stara się uspokoić ciało. Nikt, kto chociaż raz sprzeciwił się władzy nie zazna spokoju.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 1:03 pm
Musiał przyznać iż przywoływanie z zatartej bazy danych całego systemu ściekowego okazało się trudniejsze niż sądził. Pomimo kierowania się do bazy Łowców, i kierowania się tam w dość prostej linii - zdarzało mu się zajść do pustych, ślepych zaułków, gdzie wymagało to przystanięcia na moment czy dwa i skolekcjonowania danych ponownie, naniesienia poprawek na zatartych w pamięci szlakach. Wiedział gdzie to jest. Wiedział jak się dostać - ale jednak mijał czasami odpowiednie odnogi, przez co wydawał się odrobinę... Zagubiony?
Wyraźne pluśnięcie wody które spowodował nieostrożnym stąpnięciem w wodę ścieków wprawiło go w ciche westchnięcie zawodu. Pomimo wszystko - stracił na swoich zdolnościach bojowych i poruszania się - przez zbyt długie pozostawienie systemu w stanie konserwacji ciało trochę się zastało i nie działało tak, jak powinno. Niestety - Nie może na to nic poradzić, z czasem się to poprawi. Póki co jednak - musiał po raz kolejny narysować od nowa mapę tego miejsca, choć jego poprzednia "mapa" mówiła, że już jest bardzo blisko, dzieli go korytarz czy dwa. Stanął więc przed dość dużym "skrzyżowaniem" korytarzy ścieków, rozglądając się na boki i przed siebie. To tu? Jego dane mówiły, iż miejsce do którego się kieruje jest już w zasięgu ręki, tuż przed nim - korytarzem na wprost.
...
Czemu więc mu nie zaufać? Po chwili zaprzestania ruchu, wmusił swoje kończyny w kroki, przemieszczając drogę w kierunku siedziby. W prostej linii znajdował się jego cel - tak przynajmniej mówiły poprzednie, zatarte dane. Może i poruszał się niepewnie, jakoby nie miał pewności czy to aby na pewno ta droga, próbował znaleźć jakieś znaki charakterystyczne poprzez rozglądanie się... Ale jednak, kierował się prosto do miejsca, które miał w planie. Przekierował dość sporo energii do systemów kierunkowych, oraz tego, by aktualizować na bierząco mapę, przez co wydawał się... Rozkojarzony. I w razie ataku możliwe że faktycznie nie zareagowałby w porę...
Ale czy na pewno? Tego nie można być pewnym. Nikt kto schodzi do miejsca, gdzie żyją buntownicy, prześladowani na każdym kroku, nie idzie sobie spokojnym spacerkiem z uśmiechem, jakby nic się nie działo. Musi być czujny - inaczej jego "sprzymierzeniec" może mu w wyniku nieporozumienia i braku reakcji wbić sztylet w gardło...
A tego trzeba by uniknąć, prawda? Stąd też jego lewa dłoń opierała się o rękojeść ostrza, jakie bezpieczne spoczywało pod płaszczem, gotowe jednak w każdej chwili zabłysnąć metalicznym blaskiem i zetrzeć z innym...
Lub zatopić w szkarłacie krwi. Gdyby tylko była ku temu potrzeba. Może nie będzie? Może wszystko będzie dobrze? Fakt faktem że noszenie kaptura też nie sprawiało by łatwiej go było rozpoznać, ani nie powodowało większego napływu zaufania... No ale hej - nie chce by potem coś mu skapnęło na głowę. Byłoby nieprzyjemnie...


Korytarze i przejścia. Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 1:25 pm
4... echo nadal odbijało się od ścian, pędziło korytarzami, powielało się, ginęło wiele metrów dalej. 3...  każdy kolejny krok, coraz bliżej, ale nadal daleko. 2... nie zdąży, nie uda się. Sprawa była już niemal przesądzona. 1... jeszcze tylko jeden.
- Zero... - jej głos odbił się echem od przeciwnej ściany, powędrował na prawo i lewo, wielokrotnie powtarzane słowo przenikało korytarze niczym złowieszczy promień. Intruz. Na pewno musiał to usłyszeć. Więc wiedział już także, że na niego czyhają. Stań się łowcą, albo inaczej zostaniesz ofiarą. Yuu powoli wykonała pierwszy rok, w tej chwili nie zastanawiała się nad tym, jak ukryć dźwięk, a wręcz przeciwnie, echo stukania butów było zamierzone. Wyczuła jak rytmicznie pokonuje każdy następny metr, dokładnie w czasie gdy gdzieś w okolicy spadała kropla. Zabawne, jak bardzo przywykła do takiego rytmu życia. Sięgnęła po katanę. Dawno nie wyciągała jej z pochwy, nie pozwalała jej zasmakować krwi. Chwyciła rękojeść w obie ręce, dokładnie wyczuwała każdy splot jedwabnej taśmy pod palcami. Poprawiła ustawienie swoich nóg i ostrożnym krokiem poruszała się powoli w stronę, gdzie jak wszystko wskazywało, znajdował się nieznajomy osobnik. Podniosła wyżej przedramiona tak, że teraz broń znajdywała się w sąsiedztwie jej głowy. Mimo wszystko nie powinna rezygnować z ostrożności, nawet jeżeli znajdowała się na własnym terenie. Zaraz wyjdzie zza roku, jeszcze chwila. Na kogo się natknie? Zagubionego człowieka, który nieświadomie wędrował korytarzami łowców, czy może wroga? Wzięła głęboki oddech i pewnym krokiem minęła kolejny korytarz. Powinien tam być, właśnie tam.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 2:24 pm
Zero... Ten głos, spotęgowany echem, nie mógł umknąć receptorom słuchowym androida. Najwidoczniej ktoś już go obserwował. Łowca? Na pewno, tylko jeden z nich mógłby odliczać czas, jaki potrzebny jest by dotrzeć do siedziby organizacji. Zatrzymał się - wiedział że nie ma po co dalej iść w przód, chyba że życzy sobie szybkiego zostania rozstrzelanym lub rozciętym. Może i jego egzoszkielet nie byłby tak łatwy do przecięcia - ale jednak Łowcy dysponują siłą przewyższającą tą, jaką mają ludzie trenujący nawet każdym dniem. A że takowi buntownicy nie folgują sobie...
Atak mógłby być dużym zagrożeniem. Wydobył broń zza pasa. Nie, nie wyjmował jeszcze ostrza, pochwycił w lewą dłoń samą pochwę broni, obracając się w kierunku, z którego obliczył iż nadchodziły dźwięki kroków. Rytmiczne, niezbyt szybkie, acz jednak wyraziste, jak myśliwy, który osaczył już zwierzynę i teraz może odkryć swoją tożsamość, by ofiara poczuła strach wobec niego...
Niestety, w kodzie androida nie powstało coś takiego jak "strach". Jest jedynie szansa na powodzenie lub niepowodzenie i zimna kalkulacja. Wycofa się - nie ze strachu, lecz ze świadomości że przegra...
Ale który wojownik się tak łatwo wycofuje? Z pewnością nie Len, jaki przejął w swoim programie wiele z zasad prawych i honorowych wojaków. Nie schowa się, nie uderzy z zaskoczenia, nie będzie się skradał jak tchórz, nie odwróci się plecami...
Stanie prosto, twarzą w twarz z zagrożeniem i zmierzy się z nim, a takowe było co raz bliżej. Postawił stopę w tył, obracając ją bokiem, po czym jego ciało wykonało zwrot i stanęło przodem do kierunku, z którego nadchodził zbliżający się stukot. Smukłe, blade palce ściskały delikatnie jedyną barierę między ostrzem a światem - pochwę, w jakiej stalowy nosiciel śmierci się ukrywał. Owszem, posiadał drugą broń - lecz wciąż nie potrafił odgadnąć jej sposobu użycia, więc nie chciał z niej korzystać w warunkach kryzysowych. Może kiedyś mu uratuje skórę...
Ale na razie nie. Stał wyprostowany, jego ramiona swobodnie opadły wzdłuż ciała, a kaptur w którym skryta była twarz doskonale go maskował. Kroki. Co raz głośniejsze. Jeszcze moment, jeszcze chwila...
Ostatnie kroki, postać pojawiła się na horyzoncie. Okryta cieniem tego miejsca, była bardzo trudna do rozpoznania. Sylwetka nie należała do ogromnie rozbudowanych z zarysów ciała, kobieca... Przynajmniej taka wydała się na pierwszy rzut oka. Jednak ważniejsze jest to, że osoba ta była uzbrojona. Blask stali, doskonale zadbanej rzucał delikatną poświatę na wysokości głowy danej osoby. Było widać iż kieruje się zasadami Kendo, nie jest byle żołdakiem machającym kawałkiem stali. Jego wargi delikatnie drgnęły ku górze, w formie zadowolonego, acz subtelnego uśmiechu.
- Byłem ciekaw kiedy ktoś zechce mnie powitać... Widząc jednak po tym, co trzymasz, nie zamierzasz mi uścisnąć dłoni i powitać w skromnych progach... - Uniósł pochwę na wysokość klatki piersiowej, po czym prawa dłoń powoli objęła szary oplot, by następnie, na swój sposób "czule" wydobyć broń z jej osłony. Delikatny błysk stali i subtelny odgłos przesuwanego metalu... Powoli... Cicho... - Prawda? - Spytał, cofając lewą stopę w tył, podobnie jak lewą dłoń, opierając pochwę o swoje biodro, prostując ramię i utrzymując kraniec ostrza przed sobą, nieco powyżej linii włosów, skrytych w kapturze. - Nie chcę walczyć... Lecz będę się bronić. Co powiesz na drobny warunek? - Przechylił lekko głowę na bok, uśmiechając się nieco szerzej. Akurat wargi były jedną z niewielu części twarzy, jaką było widać spod czarnego kaptura. - Jeśli chcesz walczyć, walczmy do pierwszej krwi. Jeśli mnie zranisz - porzucę broń i pozwolę ci zadecydować co ze mną zrobisz. Jeśli ja wygram - opuścisz broń i pozwolisz mi wyjaśnić powody mojego przyjścia tutaj. Jeśli się zgadzasz - zaatakuj pierwsza. - Był gotów na ten atak. Opierał się twardo stopami o podłoże, jego mechaniczne mięśnie były spięte i gotowe do natychmiastowych reakcji. Teraz tylko oczekiwał... Nic więcej.


Korytarze i przejścia. Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 6:04 pm
Całkiem logiczne podejście, które zdradzało tak wiele... tak wiele. Więc był to ktoś, kto całkiem świadomie zszedł pod ziemię, znał wejście do kanałów, wiedział którędy się poruszać, chociaż jak można było się domyśleć - nie do końca. Kim dokładnie był nieznajomy? Należało najszybciej się dowiedzieć, a to, że na jej widok wyciągnął swoją broń nie wróżyło miłego spotkania. Co mogła powiedzieć na pierwszy rzut oka? Był większy, nie dało się tego zignorować, a co za tym idzie, w masie też znacznie ją przewyższał. Gdyby chodziło o zwykłą walkę na pięści, najprawdopodobniej wykonała by manewr ewakuacyjny... pod względem gibkości i szybkości miała przewagę, co do tego była niemal pewna. No i jeszcze dochodziła kwestia znajomości terenu, Yuu mimo wszystko znała otoczenie lepiej. Wiedziała co znajduje się za każdym kolejnym rogiem, gdzie w podłodze znajdywała się ukryta dziura, który tunel prowadził do magazynu, jak uruchomić ukrytą pułapkę...
Nie opuszczała broni, w jeden pozycji słuchała wszystkiego, co mężczyzna miał do powiedzenia. Parsknęła delikatnie kpiącym śmiechem, chyba nie spodziewał się, że ktokolwiek wybiegnie do niego z otwartymi ramionami, jeżeli nie był łowcą. Nie teraz, nie w tym miejscu, nie w tych czasach.
- Warunek?
Z zaciekawieniem skupiła się na jego kolejnych słowach. Zazwyczaj spodziewała by się ukrytego haka, ale nie słyszała innych kroków, więc przynajmniej w sporej odległości znajdowali się tylko oni. Ale obcy o tym nie wiedział, równie dobrze, za rogiem mogli się czaić kolejni łowcy oczekujący na sygnał do ataku. Był w mniejszości, mówił że będzie się bronił. Jaki miał w tym interes?
Yuu usilnie myślała nad całą tą sytuacją. Aż tak bardzo by ryzykował? Ostatecznie nie zna jej siły, więc gdyby trafiła go pierwsza, byłby praktycznie stracony. Trochę pogubiła się w tych kalkulacjach, za dużo rzeczy nie pasowało do siebie. Musiał być bardzo przekonany o swojej przewadze. Ale chyba nie ze względu na jej płeć? Skrzywiła się w duchu.
A co jeśli by przegrała? Honorowo schowała by broń. Za duże ryzyko. Nie ufała mu na tyle, by nawet po przegranej odrzucić od siebie ostrze. Nadal trzymając katanę w okolicach głowy odezwała się z lekką nutą zastanowienia w głosie:
- Wysłucham co masz do powiedzenia. Nie ma potrzeby, by nadużywać broni w tych ścianach.
W ten sposób chciała mu przekazać, by zaczął mówić, w jakim celu się tu znalazł. Tak oceni, czy należy rozluźnić uścisk na rękojeści, czy może pozwolić stali ciąć...
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 6:46 pm
Owszem, Yuu znała to otoczenie lepiej od niego - lecz również Len znał rozmieszczenie przejść, korytarzy, lub ukrytych niespodzianek na intruzów. Mogą to być oczywiście stare i już zdemontowane drogi i pułapki - lecz wciąż mógł określić, że ta cegła, wciśnięta nieco mocniej, sprawi że otworzy się zapadnia która wyśle denanta kilka metrów niżej, albo że stuknięcie w ten kafelek zrobi coś innego.
Dlaczego tak działał? Wierzył. Można powiedzieć że maszyna wierzyła w to, że łowcy są bardziej cywilizowani od wojska ślepo wierzącego w rozkazy S.Spec i pozwolą mu się wypowiedzieć, zanim sięgną po ostrze i chęć zniszczenia go. Jej śmiech był spodziewaną reakcją, wcale nie zamierzał się tym przejąć. Uśmiech na jego twarzy również mówił wyraźnie o fakcie, że to go bawi. Bo czemu by miało nie bawić? Obca (teoretycznie) osoba, która kieruje się prosto, choć nie do końca - do ukrytej siedziby organizacji, która żyje tylko dzięki temu, że jej nie wykryto. Szpieg? Członek?...
Zaginiony?
Właśnie. Gdyby ktoś czasem pomyślał o zaginionych w akcji członkach...
Kiwną głową na jej zapytanie, po czym kontynuował swoją mowę i gesty. Nie miał świadomości co może się dziać wokół niego, tak długo jak nie wyda to znaczących lub budzących ostrożność dźwięków czy ruchów. Póki jego systemy reagowania nie wykrywały zagrożenia - nie miał podstaw nie wierzyć w to, że nie wysłucha go do końca i zaatakuje nim wypowie co chce powiedzieć. Na całe szczęście - kobieta przed nim okazała się osobą, która ma w mózgu więcej przysłowiowego "oleju" niż niektórzy żołdacy. Dobrze.
Jego postawa nie drgnęła, gdy usłyszał jej odpowiedź. A zatem wciąż brak zaufania? Dobrze. On również nie zamierzał zejść z ostrożności i być gotów do sparowania ataku, gdyby takowa potrzeba wyszła. Był maszyną. Androidem bojowym. Walkę miał we krwi, w programie, więc mógłby walczyć w każdej chwili, bez odpoczynku... Bez zastanowienia.
Ale nie to jest jego celem. Jego celem jest móc zdać swoją rezygnację i odejść. Nie chce tego robić, posyłając do grobu kilku ze swoich byłych towarzyszy. Odsunął jednak nieznacznie ostrze od swojej głowy i wyprostował się, po czym przytknął dłoń z pochwą do przeciwległej jej piersi i skłonił się, opuszczając broń. Tak - odsłonił się, ale widział iż ta osoba ma więcej w sobie honoru, niż niektórzy...
Więc nie odczuwał obaw o atak w trakcie tego gestu. - Dziękuję. - Dźwigną ciało do pionu, opuszczając dłoń ponownie wzdłuż swojego ciała, swobodnie.
- 0-178E, a.k.a Lentaros, były członek organizacji Łowców w zaszczytnej roli Kata. Przyszedłem zdać raport z mojego ostatniego zadania, jakie zostało mi zlecone. Samuel Biatho, lat dwadzieścia siedem, haker w szeregach S.Spec. Cel wyeliminowany. Nie byłem w stanie zdać raportu wcześniej, gdyż mój system trawiły wyraziste usterki, przez co musiałem się poddać procesowi hibernacji i konserwacji. Gdy odzyskałem świadomość, skierowałem się po pewnym czasie tutaj, a następnie, przez pewne zdarzenia do mojej bazy danych dotarły informacje o tym, że poprzedni Głównodowodzący wojska S.Spec Falcon oraz dyktator Shirai zostali wyeliminowany. Wraz z tym faktem, przyszedłem zdać rezygnację z członkowstwa w grupie Łowców, gdyż moim celem była śmierć tych osób. Wraz z momentem gdy stracili życia - nie dostrzegam żadnych powodów by więcej uczestniczyć w członkostwie tej grupy. - Mówił to wszystko na jednym dechu, bez dużych przerw, programowym tonem, raz po razie wypluwając z siebie te wszystkie informacje. Gdy w końcu wypowiedział całość, zamilkł na krótką chwilę, po czym ściągnął pochwą kaptur z głowy, by ukazać swoją twarz. Nie sądził by go znała...
Wszak on nie zna jej, więc tym bardziej vice versa będzie średnio możliwe.


Ostatnio zmieniony przez Lentaros dnia Nie Gru 14, 2014 7:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 7:09 pm
Nie dało się nie zauważyć, że dziewczyna mrugała oczami trochę zbyt często. Nie mogła puścić rękojeści, więc w zastępstwie ręki drapiącej się po głowie, reagowały jej oczy. Były to oczywiście oznaki głębszego zastanawiania się, Yuu starała się pojąć o co chodzi. Przywódca nie zostawił jej zbyt wiele informacji... właściwie nie zostawił jej nic, co pomogło by w organizowaniu działań łowców. Nigdy także nie została poinformowana o poprzednich członkach ani misjach. Czuła się w tej chwili okropnie, jak dziecko, któremu specjalnie nie powiedziało się czegoś, czego i tak by nie zrozumiało. Taki był jednak fakt, miała przed sobą łowcę, który przyszedł zdać jej raport, a ona - nie umiała nawet na to odpowiedzieć. Może to, iż nadal nie zmieniała swojej bojowej pozycji był z jej strony brakiem szacunku względem rozmówcy, ale w tej chwili postanowiło całkowicie zignorować dobre wychowanie, za dużo było do stracenia.
Trochę zbyt sztuczny głos, pewność siebie, nie wyczuwała też od niego zbyt wieli emocji, jakby to że stoi przed nim uzbrojona osoba, nie robiło na mężczyźnie wrażenia. A więc musiał nie być człowiekiem, przynajmniej nie w całości. Z resztą... przedstawił się swoim kodem, to mówiło już wystarczająco dużo. Co powinna odpowiedzieć? Jaką miała pewność, że mówi prawdę?
Nie było podstaw, by Yuu nie wierzyła androidowi, ale czy powinna pozwolić mu tak odejść? Znał przejście, rozkład kryjówki łowców i na pewno jeszcze więcej rzeczy, które nie powinny znajdywać się w głowie osoby z poza organizacji.
Cofnęła się o krok i opuściła broń, chociaż nadal postanowiło nie chować jej do pokrowca przy pasie.
- Chcesz, żebym przekazała twoją rezygnację przywódcy? - zapytała z lekkim niedowierzaniem. Spodziewała się większych wymagań od kogoś, kto wtargnął do kanałów. Ryzykował tak wiele, by tylko zdać raport i odejść? - Jaką mam pewność, że po odejściu nie zdradzisz naszego położenia?
Jeżeli okaże się, że jego odejście mogło by równać się z dużym ryzykiem, była gotowa ponownie pozwolić stali zalśnić w powietrzu. Teraz także zastanawiała się, czy gdyby wcześniej zaatakowała go i wybrała, mogła by mu kazać odejść i na zawsze zapomnieć o tym miejscu...
Utkwiła w nim swoje spojrzenie i czekała na odpowiedź. W jakimś sensie czuła nawet współczucie względem Lentarosa. Wszystko co powiedział, było trochę... smutne? Zabił kogoś na zlecenie poprzedniego przywódcy, a nawet odebrano mu okazję do zemsty. Poza tym sam ton i sposób w jaki mówił... szczególnie gdy zdjął kaptur, nie wyglądał na kogoś, kto powinien szukać zemsty.
Otrząsnęła się z tego chwilowego zamyślenia. Ten świat jest chory... skomentowała w myślach.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 7:36 pm
O kimś takim jak Len zresztą nie było po co pamiętać. To przedmiot, android - nie jest człowiekiem i nie będzie. Po co więc pamiętać? Można go przecież zawsze wymienić. Maszyna nie równa się człowiekowi, stracona egzystencja maszyny w porównaniu do końca życia człowieka to porównanie śmierci mrówki do miliona ludzi. Nic nie znaczy. Więc jego zaginięcie pewnie w ogóle nie zostało spostrzeżone... Czyż nie?
Jest jeden powód, który przemawia za tym, że mówi prawdę. Jest maszyną. A maszyny nie kłamią. Nigdy nie kłamią. To nie ludzie, którzy potrafią oszukiwać i pleść trzy po trzy jak najęci, wymigiwać się czy omijać. Maszyna jest zawsze szczera i dotrzymuje słowa... A przynajmniej tak zaprogramowano Lentarosa. To wojownik - nie oszust. Po co mu kłamstwa? Dlaczego miałby oszukiwać? Co by to przyniosło? Nic. Więc po co?
Wbrew ostrożności kobiety, android uniósł pochwę na wysokość brzucha, pod kątem 45 stopni, a potem kilkoma, szybkimi ruchami nadgarstka i ramienia zatrzasną miecz w pokrowcu, ukazując tym że zaprzestaje jakiejkolwiek chęci walki. Nie potrzebuje walki...
A już na pewno nie potrzebuje do walki tej broni. Kiwnął głową przytakująca na jej pytanie. To było jego celem - rezygnacja z członkowstwa. Nie miał żadnego innego celu w przyjściu tutaj. Zupełnie żadnego...
Ale jej kolejne słowa były jak najbardziej na miejscu. Podejrzliwość, a także troska wobec organizacji, by uniemożliwić nawet na najmniejsze błędy. Skupił swoje spojrzenie na niej nieco wyraźniej, jakby się czegoś doszukiwał po tej wypowiedzi w jej zachowaniu, ciele... I znalazł to, można powiedzieć. - Troszczysz się o nich, czyż nie? Zastępczyni? Przywódca? Medyk? Ktoś kto ma na uwadze bezpieczeństwo całej organizacji jak mniemam. - Co mogło w tej chwili być alarmujące - rozpoczął ruch w stronę kobiety. Szedł powoli, miarowo, krok za krokiem, bez pośpiechu, bez żadnej ofensywnej prędkości czy chwytów broni. Zbliżał się. 15 kroków. 10 kroków...
Zatrzymał się w odległości pięciu kroków, po czym podrzucił swoją broń w jej stronę, a następnie rozłożył ramiona na boki, uśmiechając się nieznacznie. - Wraz z dołączeniem łowców obiecałem że nawet pod groźbą śmierci czy zniszczenia iż nie zdradzę waszych tajemnic. I nie zrobię tego. Jeśli nie wierzysz w słowo maszyny - zakończ jej egzystencję, tak jak robi S.Spec z każdym kto próbuje od niego odejść. I tak nie mam w niej już celu. - ... Opuścił głowę, podobnie jak i ramiona, wzdychając cicho i zamykając nieznacznie oczy. - Już żadnego... Celu... - Szepnął ciszej, zdemotywowany. Jeśli go teraz zniszczy - niech i tak będzie... Wolałby co prawda jeszcze istnieć trochę dłużej, ale jeśli taki jego kres - śmierć niczym w wypadku S.Spec po próbie wystąpieniu z nich... To cóż może poradzić?


Korytarze i przejścia. Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 8:09 pm
Zdecydowanie nie taki efekt miała zamiar osiągnąć. Nie chodziło jej o to, by pozbawić kogoś życia, tylko dlatego, że mógł zaszkodzić łowcom. Do samego czynu zdrady było jeszcze daleko... ale nadal czuła nieprzyjemne łaskotanie, gdzieś w okolicy serca. Jakie wyjście z tej sytuacji było by najodpowiedniejsze? Jaka szkoda, że nie mogła się nikogo w tej chwili poradzić, może on też to zauważył, nadal działała sama. Musiała podjąć decyzję sama. Może pierwszą swoim życiu. Zawsze to ktoś postawiony wyżej rangą za nią decydował, a teraz? Wyżej widniała tylko pustka, ciemna dziura, znowu opuszczona, znowu.
W pierwszej chwili chciała skłamać, powiedzieć mu, że jest medykiem, ale nie czuła się na tyle dobrze, by bez problemu powiedzieć nieprawdę, za dużo emocji targało nią w tym momencie, by fakt fałszowania odpowiedzi uszedł niezauważone. Poza tym, jeżeli słowa androida były szczere, lepszy efekt osiągnęła by mówić prawdę, a nawet nieco więcej.
- Masz rację, dowodzę teraz łowcami. Ale myślę, że każdy członek organizacji zrobił by to samo na moim miejscu. - Nie spuściła wzroku, nadal intensywnie przypatrywała się jego twarzy, kątem oka śledząc ruch rąk. Nawet wtedy, gdy podszedł do niej tak blisko, może nawet za blisko, ale nie uniosła ponownie katany. Nie o to chodziło w działaniu Łowców, nie działali tak jak S.SPEC, więc dlaczego miałby się spodziewać, że zrobi to samo, co tamci idioci? W końcu sam był łowcą... powinien wiedzieć, że takie metody ją brzydzą.
- Wykonywałeś misję dla Łowców i myślisz, że zginiesz z ich ręki? My nie pozbywamy się towarzyszy, tylko dlatego, że przestali być użyteczni. To dlatego nazywamy się tak, a nie inaczej. Łowcy to nie S.SPEC.
W jej głosie co raz wyraźniej pojawiało się zniecierpliwienie. Chciała, by się od niej odsunął, ale sama nie zrobiła kroku do tyłu, nie chciała okazywać słabości. Nawet jeżeli jej rozmówca był maszyną. Maszyna, człowiek, zwierzę... co za różnica?
- Jeżeli nie masz już celu, który tobą kieruje, to co masz zamiar dalej robić?
Bynajmniej nie spytała o to, bo zrobiło jej się go żal, zwyczajnie była ciekawa, poza tym dochodziły kwestie bezpieczeństwa łowców, kwestia która ciągle zaprzątała jej myśli. A co jeżeli zgarnie go jakaś inna wroga organizacja? Nie znała się za bardzo na funkcjonowaniu androidów. Nawet jeżeli on nie zamierzał świadomie wydawać ich tajemnic, pewnie istniała możliwość, by zrobić to w inny sposób. Może powinna go wyprowadzić z kanałów i żądać wykasowania wiedzy o łowcach? Czy to w ogóle było możliwe?
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 

GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down

Korytarze i przejścia. Empty Re: Korytarze i przejścia.Pisanie on Nie Gru 14, 2014 8:49 pm
Trudno nie zauważyć iż nie było nikogo w pobliżu, więcej niż ich dwójki. Może i nie miał nader wyczulonych receptorów słuchowych, ale gdyby miała coś na styl słuchawek dyktujących jej słowa, lub porozumiewałaby się z kimś - usłyszałby to bez problemu. Nie było nikogo, a ta decyzja przed jaką ją postawił, była teraz tylko i wyłącznie jej. Jej decyzja. Jaką podejmie? To zależy tylko od niej. Jest człowiekiem. Ma wolną wolę, własny umysł i serce, i może działać w zgodzie z jednym lub drugim. Wszystko w jej rękach.
- Każdy, który identyfikuje się z wami. Nie wszyscy łowcy faktycznie się przejmują. - Przyznał, widząc że jego gest z podrzutem bronią nie robił na niej wrażenia. Jej i jej stalowych rękach. Szczerze powiedziawszy - chciał oddać tą broń, odrzucić ją, ale trzymał dalej. Jakoś się tak... Nu, można powiedzieć że polubił to ostrze. Sporo czasu z nim przetrwało, i jakoś się zidentyfikował z tą stalą, dbał o nią, jako że to był jego wybór broni. Stąd też, tuż po rzucie, pochwycił ją z powrotem, a potem działał to co działał wcześniej zamierzone. Najwyżej zabierze z zimnego trupa to, co trzyma i przy sobie ma. Wróć... Jego temperatura nie zmieniłaby się, bez względu na to, czy zostałby zdezaktywowany czy nie, więc określenie "zimny trup" wiele nie zmienia. Zimny i tak wciąż jest.
- Nie jestem towarzyszem, Panienko. Jestem maszyną - przedmiotem. Pozbycie się mnie nic by nie zmieniło - wszak nie mam w sobie człowieczeństwa. - Przyznał, po czym obrócił się do niej plecami i odszedł kilka kroków, ukazując tym gestem że, nawet znając zasady walki, odwraca się plecami, będąc albo pewnym siebie...
Albo zawierzając swoją egzystencję jej. Pokrowiec został powoli wsunięty za pas pod płaszczem, a po odejściu na odległość jakichś dziesięciu kroków wykonał zwrot i znów był przodem ku niej. Jego dłonie skryły się w kieszenie płaszcza, a on sam oczekiwał kolejnych słów, pytań, gestów, postanowień...
Gdy posłyszał kolejne pytanie, musiał przyznać iż nie był świadom co odpowiedzieć, stąd też przez kilka krótkich chwil milczał, by w końcu ułożyć jakąś - w miarę sensowną odpowiedź. - Szukać go. - Przyznał dość krótko, nie mogąc wydobyć żadnej odpowiedzi więcej. Przynajmniej z początku, gdyż po kolejnej chwili udało mu się rozwinąć tą wypowiedź. - Jestem androidem bojowym, którego trawią problemy związane z wirusem, jaki naznacza mnie jako cel S.Spec. Nie wrócę tam. Nigdy więcej. Nie po tym, jak mój stwórca zginą z ich ręki. Jedyne czym jestem w stanie ich darzyć teraz - to obojętność, gdyż osoby które w tamtym czasie kształtowały i wydawały rozkazy wojsku i S.Spec już nie żyją. To nie jest podejście jakie powinien posiadać Łowca, stąd też nie mogę dalej być waszym członkiem...
Tym bardziej nie mogę nim być, jeśli nie macie już wobec mnie zaufania.
- Przechylił głowę lekko na bok, a na jego, do tego momentu dość obojętną twarz, wstąpił nieznaczny uśmiech. - Kim jesteś, Panienko dowódczyni?


Korytarze i przejścia. Lenny_by_hainekami-d9i7zkd


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
                                         
Lentaros
Lentaros
 
 
 

GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: M3 :: Ścieki

Strona 1 z 8 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach