Strona 11 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Sro Gru 31, 2014 2:15 pm
Teraz raczej będzie prosto w górki. Odwzajemnione pocałunki były zadowalające dla androida. Temperatura skóry oczywiście musiała się nieco zwiększyć. Specjalny modulik idealnie machał impulsikami o zmiany parametrów w jego organizmie. Na jego twarzy jednak wkradło się lekkie niezadowolenie, gdy Cedna zaczęła mówić. Widac było, jak na jego usta zaczyna wchodzić zdanie "przestań gadać". Jednakże na szczęście dziewczyny, postanowiła ona odebrać mu moduł mowy poprzez solidną serię, która oczywiście została równie agresywnie odwzajemniona. Starał się podgryźć jej wargi aż do krwi, by zlizać ewentualną stróżkę krwi. Dłońmi powiódł wzdłuż jej ciała, aż do krańców jej odzienia, za które szybko wsadził swe ręce. Ulokował je wprost na piersiach i mocno ścisnął, pogłębiając w tym samym momencie pocałunek. Postanowił też wsadzić po paru krótszych chwilach wprost do jej ust swój język, by rozpocząć swoistą Mozariatę w jej wnętrzu, zabawiając się językiem, chcąc tym samym podzielić się smakiem jej krwi, który jeszcze widniał na języku Mashiro. Gdy doszło do dość dużej wymiany śliny, android postanowił wycofać twarz, jak i ręce, które powlókł na koniec materiału.
- Na przyszłość... przestań używać ust, bo je zaknebluje - powiedział z cynicznym uśmiechem i mocno szarpnął materiałem do góry, by go jak gdyby ze złością ściągnąć z Cedny.
-





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Sro Gru 31, 2014 2:38 pm
Cedna czuła jak z każdą chwilą robi jej się coraz bardziej i bardziej gorąco, jej tętno już wcześniej znacznie przyspieszyło, oddech stał się nieco płytszy, a między nogami powoli robiło się coraz wilgotniej. Wszystko to za sprawą akcji jakie przeprowadzali z Mashiro w celu „sprawdzenia sprawności modułów”.
Gdy poczuła ukłucie bólu na wardze warknęła zadziornie i wyciągnęła obydwie ręce, aby objąć nimi szyję mężczyzny. Następnie podniosła i zgięła w kolanie jedną nogę przyciskając tym samym udo do krocza androida i dodatkowo stymulując jego dolne rejony. Po chwili również i zaczęła mruczeć/warczeć mu do ust, gdy tylko jego język wypełnił jej jamę ustną staczając walkę o dominacje, a ręce zacisnęły się na jej piersiach. Metaliczno-słodki smaczek jakim ją poczęstował od razu był rozpoznany przez kubki smakowe Łowczyni jako jej własna krew z wargi, ale to w żadnym przypadku nie zmniejszało spektrum doznań jakie wspólnie doświadczali.
Kiedy po dłuższej chwili oderwał się od niej, Cedna westchnęła głęboko oddychając i opuszczając ręce nad głowę. To jedynie ułatwiło zdarcie koszulki z jej ciała.
- Heh, kusząca groźba – Powiedziała, a następnie uniosła się na łokcie szarpiąc za materiał jego szarej bluzy. – Za dużo ubrań. – Stwierdziła lakonicznie po chwili unosząc również i jego t-shirt.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Sro Gru 31, 2014 3:10 pm
Android co prawda wypuścił coś ze swych ust pod wpływem dotknięcia bardzo czułego punktu w jego ciele, aczkolwiek było to ledwo słyszalne. Był zbyt pochłonięty pocałunkami i zabawianiem się lubieżnie piersiami osobnika pod sobą, by wydać większą gamę reakcji na akcje Cedny. Jednakże widać było, że cała nienawiść, którą wcześniej darzył dziewczynę, oraz wszelakie niezadowolenie zniknęło. Wypełnione przez pożądliwość i pragnienia, które Mashiro starał się wypełnić zgodnie z informacjami zapisanymi w jego module erotycznym.
Ściągając ubranko górne dziewczyny, które rzucił gdześ w bok, pozostawiając ją w samej bieliźnie, uśmiechnął się niezwykle szeroko, gapiąc się na swe dzieło niczym na ofiarę. Gdy tylko jej dłonie wylądowały na materiał bluzy, przez ciało androida przeszły pomarańczowe żyłki. Uruchomił swój tryb bojowy, lecz nie atakował Łowczyni. Pomógł jej w ściąganiu swego odzienia i podczas usunięcia ostatniej części, wbił szybko swe wargi w jej usta, ocierając się całym ciałem. Rękoma powiódł na jej nadgarstki, łapiąc je w żelaznych kleszczach. Dopiero po tym, wiedząc że teraz raczej nie ucieknie, oddalił się od jej ust, liznął przeciągle jej policzek i oddalił twarz ze zbereźnym uśmiechem.
- Czas na rewanż, worku mięsa... - powiedział dość figlarnym tonem. Następnie z jego pleców, jak i z dłoni zaczęła wychodzić pomarańczowa substancja. Była zimna i poza oplątaniem się jej wokół nadgarstków dziewczyny, maź zaczęła zlatywać wprost na jej brzuch, przechodząc powoli w dół... powoli, przechodząc przez podbrzusze, a następnie przez krocze. Po udzie, po tym dalej w dół i w dół, aż zatrzymała się na kostkach dziewczyny i oplotła. Z nanobotów powstały dość grube bransolety. Tylko z tych u rąk wyszły grube, metalowe, aczkolwiek dość elastyczne nici, oplatające się wokół najbliższych, stałych i ciężkich elementów. Android odwrócił głowę w bok, niczym pies.
- Pasuje Tobie rola niewolnika. Może byłaś niekochana przez rodziców, dlatego zostałaś inżynierem by im udowodnić, że się mylą? Też byli w tym fachu? - cyniczny uśmieszek. Dodał jeszcze nieco nanobotów, by wytworzyć wokół szyi Cedny metalową obroże. Wyszczerzył aż zęby.
- A teraz zapisz we swej głowie... - zbliżył niebezpiecznie blisko głowę do jej twarzy, podgryzając dość delikatnie nos. - Jezeli uznam, że zabicie Ciebie sprawi Tobie zadowolenie, zrobię to. Wiesz zatem... jak bardzo wielką kontrole dał mi ten moduł?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Sro Gru 31, 2014 3:26 pm
Ewidentnie zarówno Łowczyni jak i android nie darzyli siebie pełnym zaufaniem tak jakby to robili kochankowie z prawdziwego zdarzenia. Dokładnie obserwowali siebie nawzajem i pomimo wysokiego poziomu libido w ich ciałach, każdy na swój sposób trzymał czujność i odbierał nadwrażliwie wszelkie nagłe ruchy strony przeciwnej. Nie żeby to Cednie przeszkadzało, raczej nie przywiązywała do tego, aż tak dużej wagi, a nawet jeśli to by już musiała nazwać siebie hipokrytką.
Ponownie mruknęła przeciągle tym razem, gdy Mashiro nie tylko zaatakował jej usta, ale również unieruchomił nadgarstki. Czuła jak wewnętrzny ogienek pożądania rozrastał się coraz bardziej, szczególnie kiedy na przystojną twarz cyborga występował jakże figlarny uśmiech.
Przymknęła lekko oczy czując się jak oblizywana przez psa, ale nie zmniejszyło to odczuwalnego podniecenia ani o odrobinę. Miała jednakże pewne obawy co też teraz wykona cyborg. Zamknięta w żelaznym uścisku nic wielkiego zrobić nie mogła poza obserwacją pomarańczowej mazi, która dumnie sunęła przez jej ciało. Po chwili poczuła na brzuchu chłodną substancję i instynktownie wciągnęła z sykiem powietrze wyginając lekko plecki do góry. Zadarła głowę do tyłu obserwując jak zostaje zamknięta w swoistych mashirowych kajdankach. Szarpnęła parę razy, aby sprawdzić ich wytrzymałość i powróciła wzrokiem do Mashiro.
- Moi rodzice mnie bardzo kochali, zostałam inżynierem z własnych pobudek, ale tak, obydwoje zajmowali podobne stanowiska, tyle, że na innych działach. – Odpowiedziała na pierwsze pytania, po czym przełknęła ślinę. - …możesz założyć tak absurdalne przypuszczenia odnośnie zadowolenia?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Czw Lut 19, 2015 8:44 pm
Czy Cedna czekała na odpowiedź ze strony androida? No raczej ewidentnie inaczej nie zadawałaby w ogóle pytania. Szkopuł w tym, że coś w wyrazie twarzy cyborga było nie tak. Nagle jakby….. całkowicie niezmienna została w totalnym bezruchu i to na okres o wiele dłuższy niż minuta. Mashiro w ogóle przestał wykazywać jakiekolwiek objawy „życia” co zaniepokoiło Rhoneranger. Szarpnęła nadgarstkami w bransoletach i ściągnęła brwi ku sobie.
- E, te. Blaszana puszko! – Zawołała mu w twarz z ustami ciągle wygiętymi w figlarnym uśmieszku, ale zero odzewu. Poruszyła się pod kupą złomu, szarpnęła i wierzgnęła unosząc biodra do góry. – Hejaaaaa, broni zniszczenia słyszysz mnie? No nie gadaj, że ścięła ci się mimika twarzy? To jest niemożliwe. Skurwielu, skończ te zabawy w mima, co? To w ogóle nie jest podniecające…– Ruszała się i nawoływała z coraz to większą irytacją. Zagryzła po chwili nawet i szczęki, aby wydać z głębi swych trzewi donośne warknięcie poprzedzane mocnym szarpnięciem o bransolety.

BŁĄD KRYTYCZNY SYSTEMU. WSZYSTKIE FUNKCJE ZABLOKOWANE. NARZĘDZIE AUTONAPRAWCZE NIE MOŻE ZNALEŹĆ ŹRÓDŁA PROBLEMU. JEDNOSTKA Z-Tech-7Q_09EX ZOSTANIE NATYCHMIASTOWO WYŁĄCZONA.


Zabrzmiał nagle komunikat dochodzący gdzieś z wnętrza cyborga. Typowy, bezosobowy, metaliczno-komputerowy głos sztucznej inteligencji.
- No chyba sobie, kurwa, żartujesz w tym momencie?! – Warknęła jawnie zaskoczona takim rozwinięciem akcji. Mashiro po chwili zamknął oczy, zgasły wszelkie możliwe pomarańczowe żyłki cyborga, a kajdany, które wcześniej sztywno utrzymywały Cednę na uwięzi teraz nagle się rozsypały jak piasek lub klocki Jenga po przewróceniu. Sztywna, stalowa masa padła na kobietę lekko przyduszając ją do materaca.
- Po tylu…kurwa…tygodniach… pracy… – Zaczęła sapiąc z braku tchu. Złapała „sługusa” za ramiona i mozolnie przesunęła go na bok wyślizgując się spod jego wagi. – Ty śmiesz „perfekcyjna, nie psująca się maszynko” teraz mi odwalić błąd krytyczny software’u?! Ja pierrrr………….. – Brunetka wzięła głęboki oddech w ostatniej chwili powstrzymując się od przeklęcia po raz kolejny. Usiadła po turecku i wbiła czerwone ślepia w „zwłoki” byłego sługusa. Zaczęła myśleć. Zaczęła używać swych mechanikowo-inżynieryjskich komórek mózgowych, aby przeanalizować sytuację. Potencjalne możliwe powody, dla których ten robocik padł są różne. Przeciążenie systemu. Niepowodzenie w instalacji modułów. Albo jakiś błąd gdzieś się zagnieździł uruchamiający się w tylko danych sytuacjach. Wirus? Jakiś mógł się dostać, albo być już wgrany z wcześniej. Hmmmmm… ciężka sprawa. Na samym analizowaniu Rhoneranger minęła chyba z godzina. Po prostu siedziała i myślała.
Co zrobiła następnie? Ruszyła swój zacnie zgrabny tyłeczek Drugsa i wykorzystując tężyznę Łowców przeniosła gównianego cyborga do drugiego pomieszczenia warsztatowego, gdzie go niedelikatnie rzuciła w kąt. Tak siedzący jak dziecko emo, lub pijak zostawiła.

No nie no, nie mogła od tak zostawić.
- Beznadziejna, kupa mashirowego złomu! – Krzyknęła z całej siły kopiąc stopą w bok androida, który aż się lekko wgiął pod wpływem siły uderzenia. Nie tylko jednak „zbroja” ucierpiała, ale i stopa Cedny, która nagle rozszerzyła oczy i zacisnęła usta w cienką linię sycząc wewnętrznie jak gadzina. - ..kurrrrrrrrrrrrrrrrrrr…. – Puściła przez zęby powietrze łapiąc się za stopę i skacząc na jednej nodze w kółko próbując zniwelować jakoś ból. Chciała jeszcze po raz drugi przywalić maszynce, ale się powtrzymała, żeby przypadkiem nie zranić się jeszcze bardziej. Wróciła do swojego pomieszczenia, zebrała ubrania do wyjścia, wzięła czarną, ze sztucznego tworzywa torbę na łupy, którą przerzuciła przez ramię i ruszyła do głównego pomieszczenia Warsztatu skąd zabrała stały ekwipunek bojowy, a następnie wyszła na poszukiwanie „loot’u” ze swojego „mieszkanka” trzaskając stalowymi drzwiami.


[Z/T] X2





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Nie Kwi 24, 2016 5:48 am
Zdarza się, że zlecenia czasami trwają tydzień, albo dwa. To naturalne, że się gdzieś wyjdzie, zabłądzi, albo sytuacja się nieco skomplikuje i pierwotny cel albo zmieni, albo spierdoli. No życie. Nic się nie zrobi. Jednakże ile mogłoby trwać jedno z prostszych i bardzo podstawowych zleceń typowego zastraszenia miernego mieszkańca Desperacji, który najprawdopodobniej nawet ledwo co przeżywał jeden dzień?
Cedna też nie była jakąś mierną panienką, która by się męczyła nie wiadomo ile. Ten kawał babska potrafił nie tylko się odgryźć słownie, ale też i fizycznie, więc nakopanie w dupę włóczędze nie powinno jej zając dłużej niż jeden dzień, góra dwa.
Nie żeby Mashiro się przejmował tym zbytnio i się martwił, ale nie wiedział kto poza ta rąbniętą laską ma na tyle zdolności, aby jego naprawić, gdy coś mu się spieprzy.
Po tygodniu przechadzał się po wieży Smoków i pytał co niektórych ludzi, czy wiedzą coś na temat Smolistej Hydry, ale nikt nie dał mu satysfakcjonującej odpowiedzi, więc wrócił do warsztatu i z nudów wyczyścił większą jego część. Nie dotykał rzeczy, których sama Cedna zabraniała mu dotykać. Po tym usiadł przy swoim stanowisku obok konsoli i zainicjował operację automatycznego włączenia systemu po 72 godzinach od momentu wyłączenia.

//////INICJALIZOWANIE OPERACJI//////
KLUCZ DOSTĘPU: POPRAWNY
CZAS UŚPIENIA: 00:72:00:00
SYSTEM WYŁĄCZY SIĘ ZA
5
4
3
2
1
WYŁĄCZANIE SYSTEMU
...

Cyborg zamknął oczy, ogarnęła go ciemność, a po chwili... otworzył je ponownie w świetle południa.

///////////AKTUALIZOWANIE DANYCH////////////
DATA: 13 PAŹDZIERNIKA
GODZINA: 13:04
CZAS OD OSTATNIEGO WYŁĄCZENIA SYSTEMU: 00:72:00:57
WSZYSTKIE SYSTEMY:
.
.
.
SPRAWNE

Po przebudzeniu sprawdził warsztat. Jego konstruktorki nadal nie było. Przeszedł się po siedzibie. Nikt nic nie wiedział. Blaszak nie miał zamiaru wychodzić i jej szukać po okolicy, więc postanowił ponownie wrócić do warsztatu i się wyłączyć tym razem na tydzień.
Usiadł w świetle księżyca, zamknął oczy, a gdy je znowu otworzył...

///////////AKTUALIZOWANIE DANYCH////////////
DATA: 21 PAŹDZIERNIKA
GODZINA: 19:04
CZAS OD OSTATNIEGO WYŁĄCZENIA SYSTEMU: 07:00:00:32
WSZYSTKIE SYSTEMY:
.
.
.
SPRAWNE

Minął już miesiąc od kiedy Cedna wyruszyła na misję, a po niej nadal nie było żadnego śladu, ani informacji. Cyborg zamknął siebie na kolejne dwa tygodnie.

///////////AKTUALIZOWANIE DANYCH////////////
DATA: 5 LISTOPADA
GODZINA: 04:00
CZAS OD OSTATNIEGO WYŁĄCZENIA SYSTEMU: 14:00:00:32
WSZYSTKIE SYSTEMY:
.
.
.
SPRAWNE

Ciągle nic...


///////////AKTUALIZOWANIE DANYCH////////////
DATA: 5 GRUDNIA
GODZINA: 09:50
CZAS OD OSTATNIEGO WYŁĄCZENIA SYSTEMU: 30:00:00:59
WSZYSTKIE SYSTEMY:
.
.
.
SPRAWNE

Nadal nic...

///////////AKTUALIZOWANIE DANYCH////////////
DATA: 14 STYCZNIA
GODZINA: 12:34
CZAS OD OSTATNIEGO WYŁĄCZENIA SYSTEMU: 39:00:00:59
WSZYSTKIE SYSTEMY:
.
NISKI POZIOM BATERII - 17%
.
.
Mashiro zmrużył oczy i z frustracji wyszczerzył zęby, a następnie podłączył się pod konsolę, aby doładować energię. W trakcie analizował wszystkie możliwe informacje w jego pamięci, aby spróbować w jakiś sposób odgadnąć co się mogło stać z Cedną. Najprostszym rozwiązaniem była jej śmierć. Istoty organiczne są strasznie delikatne. Ale to nie satysfakcjonowało androida. Wyłączył siebie na kolejne 4 miesiące z opcją ponownego włączenia przy zewnętrznej pomocy.

A gdy i to minęło, i nikt go nie włączył i też nikt się nie potroszczył, aby sprawdzić cokolwiek android wstał na nogi i nie mając nic lepszego do roboty ruszył na poszukiwania Smolistej Hydry.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Wto Lis 29, 2016 1:02 pm
Niedowład mechanicznej koniczyny postępował. Pokonanie ośmiu piętrowej kondygnacji schodów nie było więc w jego obecnym stanie rzeczą prostą. Sama wędrówka do pożądanego miejsca zajęła mu raz tyle, co zazwyczaj. Zdążył zmęczyć dwa papierosy i zapalić trzeciego, aż w końcu, szurając tą nieszczęsną nogą, znalazł się przed drzwiami do pożądanego warsztatu Smolistej Hydry. Objął wzrokiem szyld na drzwiami i parsknął pod nosem, zaciągając się papierosem. Nie zapukał  - porzucił takie kurtuazje dawno temu. Zacisnął place na klamce i nacisnął na nią. Drzwi od razu ustąpiły. Otworzył je, wchodząc do środka.
W twarz buchnął mu zapach gorzały, którą Ced sączyła niemal w każdej wolnej chwili. Zmarszczył nos. Sam by się w sumie napił.
Objął w miarę zadbane jak na realia Desperacji pomieszczenie swoim zdezelowanym wzrokiem, który w końcu spoczął na mechaniku.
Napraw mnie — podrzucił. To nie był prośba, ani rozkaz, a czyste stwierdzenie faktu. Potrzebował konsultacji z mechanikiem w trybie przyśpieszonym, inaczej będzie nieużyteczny. Misja wyswobodzenia gówniary z rąk porywaczy, a potem sam upadek ze schodów znacznie się na nim odbił.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Sro Lis 30, 2016 11:18 pm
Od zebrania minął zaledwie dzień, ale od tamtego czasu Cedna nie sięgnęła już po żaden inny trunek. Jednym z powodów było to, że zasnęła i spała aż do niedawna, a drugim, że i tak trzy dni chlania w najlepsze wystarczyły jej, aby uczcić swój powrót na wolność i do swojej rewiry. Teraz nadszedł czas na pracę, mocno utęsknioną pracę Pani Mechanik.
Jej cały warsztat nie był w opłakanym stanie, ale też widział lepsze dni, nie wspominając o stertach kurzu zalegającym na komputerach i narzędziach. Zanim jednak Aomame zabrała się za porządki wzięła prysznic zmywając z siebie odór alkoholu jaki zdążył już przesiąknąć jej włosy. To wyjaśniało dlaczego przenosiła pudło zardzewiałych narzędzi w samej bieliźnie z mokrymi włosami zmierzwionymi w chaotycznym nieładzie, gdy Kido wszedł do środka. Rzuciła na niego okiem i uśmiechnęła się rozbawiona.
- O proszę, proszę, kogo my tu mamy. - Rzuciła pudło na stertę innego bezużytecznego złomu piętrzącą się w najdalszym kącie warsztatu, po czym odwrócił się do gościa i podeszła do największego stołu warsztatowego znajdującego się na środku warsztatu. - A zastanawiałam się, co tak okrutnie skrzypi. - Wyszczerzyła zęby i poklepała zachęcająco mocno zużyty, stalowy blat. - Zapraszam. W międzyczasie, gdy ja sięgnę po jakieś ubrania możesz mi opowiedzieć z czym masz dokładnie problem i jak to się stało, Jurcia. - Dodała i za moment zniknęła za framugą drzwi na końcu warsztatu, gdzie znajdowało się pomieszczenie służące jako jej sypialnia. Złapała najbliżej leżące czarne spodnie i w przeciągu kilku sekund wróciła do Smoka.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Czw Gru 01, 2016 12:37 am
Objął Smolistą Hydrę wzrokiem. Była świeżo po kąpieli. Mokre włosy kleiły się jej twarzy. Istniały spore szanse, że wytrzeźwiała, co uznał w swojej sytuacji za podwójny fart. Miała zgrabne ciało, więc było na czym oko zawieść. Korzystał bez żadnych skrupułów i poszanowania do jej kobiecych walorów. Patrzył jak bielizna opina się na jej kształtnym tyłku, kiedy zrobiła przysiadł, by sięgnąć po pudło i wrzucić go w stertę rupieci.
Zaciągnął się. Dobrze, że nie zajrzał tu wcześniej. Odebrałby sobie tą niewątpliwą przyjemność.
Naoliw mnie. Przestanę — odgryzł się, nie chcąc być w tej kwestii jej dłużnikiem. W kącikach warg pałętał się zadziorny uśmieszek. — I nie musisz się ubierać, skarbie. Możesz mnie obsłużyć w takim stanie — dodał, wchodząc w głąb pomieszczenia. Usiadł na wskazanym przez Cednę miejscu, gasząc papierosa na płycie. Zaraz jednak zapalił kolejnego. Płuca i serce wysiadłaby mu już dawno, gdyby nie ich mechaniczne usprawnienia. — W jednym wielkim skrócie - zjebałem ze schodów — odparł krótko. Był zmęczony po misji, która trwała parę dni. Nie użył tego jako usprawiedliwienia. — Noga mi nie domaga, w ręce chyba wysiadł jakiś przewód. Nie znam się na tej kupie żelastwa. To twoja działka — odparł, wzruszając ramionami. Wiedział tylko, że protezy skutecznie zamortyzowały upadek i tyle mu było potrzebne do szczęścia.
Kręcił się parę chwili na tym twardym stoliku, czekając aż Cedna skompletuje swoją garderobę i wróci do niego zwarta i gotowa. Pierwszy raz od dawna korzystał z usług innego mechanika niż uroczy student w swojej skromnej osobie. Był w tym układzie ciekaw czy kobieta była równie skuteczna i zaradna, co on. Odwiedzał ją w końcu po raz pierwszy w swojej karierze najemnika.
A jednak…
Pani mechanik, przy jego ogólnym niezadowoleniu, była kompletnie ubrana, więc z tego też tytułu mogła wyczuć wyraźnie błąkające się w jego tonie głosu rozżalenie.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Czw Gru 01, 2016 1:30 am
I nie musisz się ubierać, skarbie. Możesz mnie obsłużyć w takim stanie
Aomame prychnęła rozbawiona z "zaplecza" wystarczająco głośno, aby Kido mógł to usłyszeć. - Niewątpliwie widoki są nieziemskie, ale ta usługa nie jest wliczona w standardowy pakiet naprawy.
Przecisnęła przez nogawki spodni zużyte buty i naciągnęła materiał na tyłek. Następnie znalazła czysty skrawek materiału jakim była za duża męska, niegdyś biała teraz ubrudzona smarem koszula, z którą nie męczyła się, aby zapinać na jeszcze o dziwo trzymające się guziki. Wróciła do warsztatu w trakcie zawiązywania jej tuż pod piersiami na luźny supeł i zaczęła przeszukiwać mosiężne, metalowe półki stojące pod jedną ścianą, na których przetrzymywała większą część narzędzi idealnych do obróbek protez i androidów.
- Eh, te też powinnam zorganizować... - mruknęła sama do siebie kładąc zestawy elektronicznych śrubokrętów, kluczy, szczypiec, mierników i innych specjalistycznych cudeniek, których tylko chirurg mógł pozazdrościć. Przeszła następnie salę łapiąc urządzenie wyglądające nieco jak tablet własnej roboty, z którego zwisało pięć różnych kabli. Stanęła przed Yurym klikając coś na urządzeniu, po czym podniosła szkarłatne oczy znad ekranu i otaksowała go spojrzeniem od góry do dołu.
- Ja nie musiałam się ubierać, ale ty będziesz musiał się rozebrać, kotku. - Powiedziała  z uśmieszkiem na ustach, po czym dodała kładąc tablet na blacie i sięgając po narzędzia. - Jednak zanim wyskoczysz ze spodni zajmiemy się twoją ręką.
Wzięła w ręce magnetyczny śrubokręt i przystąpiła do rozbierania mechanicznej protezy Kido. Na początku zajęła się panelem na odcinku ręki od ramienia do łokcia, gdzie znajdowała się główna matryca i napęd całej kończyny. Gdy uporała się z dwiema warstwami osłon, dostała się do chaosu kabli, z którego wygrzebała dwie końcówki idealnie pasujące do kabli wystających z tabletu Cedny. Podpięła je pod tablet i momentalnie na ekranie urządzenia rozpoczął się proces pobierania danych i badania systemu.
- Na początku pozwól, że przeprowadzę testy, aby sprawdzić, gdzie tkwi problem. - Wyjaśniła, po czym nogą przysunęła siedzisko w kształcie siodła do jeździectwa na kółkach i usiadła na nim okrakiem. - W międzyczasie możesz zagłębić się w szczegóły tego jakże upokarzającego przeżycia. - Dodała ze złośliwie szerokim uśmiechem.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Czw Gru 01, 2016 2:35 am
Biednemu to zawsze piach w oczy — odpowiedział na jej zaczepkę i pociągnął nosem, by wypuścić dym z nozdrzy.
Dopiero teraz wyczuł, że w powietrzu unosi się nieprzyjemny zapach spalin i paliwa. On, jak osoba nękana od wczesnych lat dzieciństwa chorobą lokomocyjną, zawsze się krzywił na podobne doznania i tym razem było tak samo. W pewnym momencie musiał się powstrzymać od odruchów wymiotnych. Przełknął więc ślinę, od tej pory postanawiając korzystać z usług powietrza jak najrzadziej. Na jego wargach pojawił się jednak szerszy uśmiech, kiedy Cedna zasugerowało mu, że musi wyskoczyć ze swoich ciuchów.
Striptiz jest wliczany w cenę moich usług najemnika, a one – jak pewnie się domyślasz – słono kosztują — Parsknął z rozbawianiem.  Nie był tani… Zdjął jednak kurtkę, która mogła przeszkodzić kobiecie  w naprawię mechanicznej dłoni i przewiesił ją przez niezidentyfikowane, odłączone od zasilania uprzędzenie. — Mogę ci dać rabat, jak dobrze się mną zajmiesz — podsunął aluzyjnie. Głos miał taki jak zawsze. Zachrypnięty, jakby był po przebytej, niedoleczonej anginie.
Z braku lepszego zajęcia, obserwował jak Cedna się ogarniała i przede wszystkich zbierała odpowiednie narzędzia po swoim warsztacie, by w ostatecznym układzie poderwać go śrubokrętem. Musiał przyznać, że jak na Desperacje, miała dość bogate wyposażenie swojego królestwa.
Ależ pozwalam. Jestem dziś do twojej dyspozycji — zapewnił ją, znów się zaciągając. Dobrze, że chociaż jedną rękę miał całkowicie sprawną, pozbawioną dodatków w charakterze kilogramów złomu. Dmuchnął dymem prosto w jej twarz, wyciągając z kieszeni zmiętą paczkę fajek. Podetknął jej ją pod nos. — Zapalisz?
Nie rozumiał cyfr, układających się w skomplikowane, złożone sekwencje na wyświetlaczu urządzania trzymanego przez Cednę i nie miał zamiaru się nad nimi rozwodzić. Powierzył w jej ręce swoje życie, więc miał nadzieje, że w tej kwestii wykaże się większą odpowiedzialnością niż na samym zebraniu, gdzie zalana w cztery dupy gadała od rzeczy.
Nie ma nad czym się rozwodzić, skarbie — odparł, chowając paczkę z powrotem do kieszeni spodni, niezależnie od tego czy kobieta skusiła się na dawkę nikotyny, czy tego nie zrobiła. —  Lepiej mi przedstaw cennik swoich usług. Jestem nimi żywo zainteresowany. — Uniósł sugestywnie brwi ku górze.
Oczywiście rozmowa nadal miała charakter żartu - przynajmniej dla samego Yury'ego.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 11 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Powrót do góry

- Similar topics