Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Hadrian on 23/3/2017, 23:33
"Nowe zamówienie 3"
Nawet nie minęło dużo czasu od przejęcia stołka, a Hadrian zdawał się mieć już jedną dyktatorską sprawę za sobą. Nie spodziewał się, że jego pomysł zostanie przyjęty tak pozytywnie przez Andraste. Widocznie tak jak Moebius wiedziała, że Skrzydlaci, choć niezbyt liczebni, potrafili działać za całą kampanię średnio ogarniętych wojaków, a możliwość latania w przestworzach było ich dodatkowym, bardzo atrakcyjnym atutem.
Bohater pokiwał głową do Lancaster. Miał nadzieję, że od teraz będzie miał same genialne pomysły, żeby z taką sprawnością załatwiać zagwozdki członków S.SPEC i nie tylko. Nagle to całe dyktatorzenie zaczęło nabierać sensu.
- Widzicie to? W dziesięć minut zrobiłem więcej niż Cronus w tydzień. - ni to zażartował, ni to oznajmił smutny fakt.
Skoro jedną sprawę Hadrian miał już za sobą, to wypadałoby zająć się kolejną. W nadziei, że pójdzie równie sprawnie. A skoro Togami potrzebował jeszcze chwili na odpowiedź, kolejnym w kolejce do otrzymania pomocnej dłoni od samego Dyktatora był Faust.
Problem Gwardzisty okazał się bardziej prywatny w przeciwieństwie do sprawy Andraste. Wgląd na nietypowo - jeżeli nie powiedzieć "podejrzanie" - zabarwione, dotychczas skrywane oko mężczyzny niemalże natychmiast uświadomiło Hadriana, w czym tkwił problem. A pół sekundy później znał już nawet rozwiązanie, choć te wysnuł przez postawienie się na miejscu swojego kolegi po fachu.
- Tylko tyle? - wzruszył ramionami - Jak dla mnie od początku powinieneś dać sobie siana z ukrywaniem tego oka. Już lepszą opcją byłoby noszenie jakiegoś szkła kontaktowego, ale to już kwestia gustu.
Czarnowłosy westchnął i podrapał się prawicą w tył głowy. Nie czuł, że wymagana była tutaj pozycja Dyktatora, by wspomóc Fausta w podjęciu decyzji. Najwięcej zależało od samego Gwardzisty, a Hadrian mógł tylko wyrazić swoją opinię na omawiany temat czerwonego oka. Oby to wystarczyło.
- Jesteś Gwardzistą, co już samo z siebie powinno wskazywać, że z Łowcami nie masz nic wspólnego. Do tego przechodzisz przecież okresowe badania - w tym momencie przerwał, rzucając pytające spojrzenie w kierunku Fausta i oczekując od niego potwierdzenia jego słów - na których nie powinno być wzmianki o Czerwince. Rozumiem, że mogą na Ciebie krzywo patrzeć i wysnuwać błędne wnioski. Ignoruj takich delikwentów, rób swoje, a w końcu im się albo znudzi, albo się na Tobie poznają.
Hadrian oparł się wygodniej na swoim siedzisku, kładąc sobie dłonie na kolanach. Na jego twarzy pojawił się lekki, chytry uśmiech.
- A jak jakiś niedoinformowany naukowiec będzie chciał Cię mniej lub bardziej grzecznie poprosić o zostanie jego królikiem doświadczalnym, to najpierw nakop mu do tyłka, a dopiero potem udowodnij, że tyle w Tobie Łowcy co mięsa w parówkach.
Chwilę później spoważniał.
- Jeżeli problem z Twoim okiem okaże się poważniejszy, niż sądzę, i ludzie będą mocno Ci się dawać we znaki, to będę gotów wygłosić jakieś oficjalne przemówienie w sprawie Twojej wiarygodności.
Moebius mocno wierzył, że nie będzie musiał interweniować w tej, jego zdaniem, niewielkiej sprawie. Prosta kalkulacja: ktoś miał problem do Gwardzistów, to miał problem do Dyktatora i odwrotnie. A kto by chciał mieć na pieńku z głową M-3?
No Theme| Umundurowanie Gwardzisty (z Noblesse Oblige)
Czas leci, sporo o zrobienia, więc czeba się streszczać.


sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
Hadrian





Hadrian
Dyktator
GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Ursegor on 24/3/2017, 17:02
Wiedział że z pozoru jego problem wydawał się czymś trywialnym - ot, oczko wygląda nieco inaczej i tyle. Jednak o ile dla kogoś nie w temacie byłoby to trywialne, dla faktu że jest ochroną jednej z najważniejszych person w Mieście, i ma w sobie jeden z głównych znaków rozpoznawczych rebeliantów jest... Conajmniej niekorzystny dla reputacji obu stron. Stąd też chciał to omówić i dostać odgórne "zezwolenie" na wywalenie każdej kolejnej opaski jaką tylko ma. Choćby po to, by Sai nie chciała go zamordować za każdym razem jak to widzi.
No i warto w końcu przestać dawać fory rebeliantom samookaleczając się, prawda?
- Aż tyle. - Odwzajemnił wzruszenie barków, choć jednak traktował poważnie tą kwestię. To jego oko jest problemem.
Szczerze mówiąc decyzja była już podjęta, a Faust chciał ją tylko oznajmić osobie jaka stała się jego nowym zwierzchnikiem, tak jak i ostatnim razem. No, względnie tylko jemu. Teraz już nie będzie wyjątkiem.
Na pytanie o okresowe badania rozłożył bezradnie ręce z nonszalanckim uśmiechem. - O ile częściej staram się ich unikać, to tak, chodzę na nie. - Aye. Faust nie ma dużego zaufania do lekarzy.
Nooo, może poza jednym. Jeden zdołał je zdobyć.
- Masz dziwne porównania. - To była jego odpowiedź na słowa co do ignorowania ewentualnych krzywo patrzących osobników i nakopywaniu im. Biorąc pod uwagę że nic o tamtych rzeczach nie powiedział, można ująć że to zaakceptował, prawda?
Pokiwał głową, przytakując na jego propozycje co do przemówienia, jeśli będzie potrzeba.
- To wystarczy. Dziękuję. W końcu mogę przestać dawać wam fory na treningach. - Puścił byłemu gwardziście a już dyktatorowi oczko i obrócił się ku drzwiom.
- Pora pobiegać po mieście za tym piernikiem. Dobrej zabawy! - Zawołał, ruszając ku wyjściu i już po chwili go tu nie było, zostawiając Hadriana z oficerem Togami. Miał z pewnością dobry humor dzięki temu wszystkiemu.
Bo czemu by nie miał? Facet w końcu może patrzeć na świat obuocznie, i NIE BĘDZIE PRZEGRYWAŁ W STRZAŁKI!
Nigdy więcej.

[z/t]


Standardowa wymowa, tudzież japoński :l
Język niemiecki, w razie potrzeby pisania dłuższych lub trudniejszych wyrażeń :l
Język rosyjski :l
Język polski :l
Ursegor





Ursegor
Gwardzista
GODNOŚĆ :
Faust Jäger aka Ursegor.


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Hadrian on 6/4/2017, 22:52

"Mastermind"
Odprowadził wychodzącego Fausta wzrokiem i uśmiechnął się pod nosem na jego komentarz. Wzrost skuteczności Gwardzisty był jak najbardziej wskazany, choć nie na tym tak bardzo zależało Hadrianowi, gdy zaproponował odejście od nawyku skrywania czerwonego oka. Byle tylko blondyn szybko się nie zniechęcił.
W końcu Dyktator pozostał samemu sobie. Odsunął się nieznacznie wraz z fotelem, by móc bezproblemowo z niego wstać i podejść do okna. Ponownie zaczął patrzeć na M-3. Hadrian wiedział, że ciążyła na nim wielka odpowiedzialność, wraz z niemalże nieograniczonymi przywilejami. Wiedział też, że musi szybko nauczyć się korzystać z dostępnych mu środków, by zaprowadzić w mieście porządek i zapewnić jego długotrwałe, stabilne prosperowanie. Spodziewał się trudnych początków, jednak załatwienie spraw z trójką S.SPEC dała mu sporego zastrzyku pewności siebie. Wiele jeszcze nie zrobił, ale te kilka udanych, małych kroczków, pozwoliły mu śmielej patrzeć przed siebie, przed wykonaniem kolejnych, większych.
Odwrócił się od okna i rozejrzał po pokoju. Gabinet Cronusa nie był do końca w stylu Hadriana, choć nie można było mu odmówić szykowności. Mała aranżacja wnętrza będzie wskazana, jednak wszystko po kolei. Bohater początkowo chciał poszperać w komputerze dawnego Dyktatora, jednak szybko uznał ten pomysł za niezbyt rozsądny. Stary Cronus pewnie  założył - albo zlecił komuś, by to zrobił - multum zabezpieczeń i haseł na najciekawsze i najważniejsze dane, więc czarnowłosy bez pomocy informatyka był bezsilny. Rozejrzał się po blacie biurka. Interkomem bardzo się nie zainteresował, ale znalazło się coś, co przykuło uwagę oczu Moebiusa - pilot, którym jakoś do tej pory umknął jego uwadze. Chwycił za tajemnicze urządzenie, poobracał nim w dłoni, a następnie nacisnął przycisk. Ciche kliknięcie za plecami bohatera zaalarmowało go. Obrócił się na fotelu w stronę włączonych już monitorów. Pobierznie zerknął na każdy. Hadrian przełączył kilka kanałów, chcąc dokładniej poznać oddziaływanie pilota na ekrany. Poczuł też niesmak, jak przypomniał sobie o tej felernej akcji w jednej z fabryk. Gdyby tylko tutaj siedział dzień przed kradzieżą, to sam natychmiast posłał gdzie trzeba odpowiednie jednostki. Ale teraz nie warto było płakać nad rozlanym mlekiem. Moebius wyłączył monitory, odstawił pilot na miejsce, wstał z fotela i postanowił przejść się po pomieszczeniu.
Najpierw sprawdził drzwi prowadzące do prywatnego pokoju Cronusa, gdzie nigdy nie dane było czarnowłosemu wstąpić. Hadrian nie wszedł jednak do środka, a ledwie wychylił łeb, rozejrzał się, poznał wystruj oraz wyposarzenie, a następnie powrócił do biura. Do sprawdzenia pozostała mu jeszcze jedna, a dokładniej dwie rzeczy: masywne, metalowe skrzynie. Już dawno rzuciły się w oczy Moebiusowi, jednak ten postanowił zostawić je sobie na koniec poznawania swojej nowej bazy operacyjnej. Jedna ze skrzyń miała wymiary zbliżone do dorosłego mężczyzny, a druga była jeszcze większa. Czarnowłosy nie miał pojęcia, co Cronus mógł skrywać w pojemnikach takich gabarytów i musiał przyznać że mocno go to ciekawiło. Dmuchnął sobie w grzywkę zauważając, że były zabezpieczone elektronicznymi zamkami. Hadrian mógł się tego spodziewać. Westchnął zrezygnowany, po czym aktywował swoją przepustkę celem wykonania połączenia. Jednak nie mógł dłużej zwlekać z wezwaniem hakera. Poszedł nawet o krok dalej i wezwał aż dwóch takich specjalistów, żeby zwiększyć szanse na jak najszybsze załatwienie sprawy.
Dwóch mężczyzn zapoatrzonych w metalowe teczki weszło do biura kilka minut później. Skinieniem głowy przywitali Dyktatora, na co ten odpowiedział tym samym.
- Musicie mi otworzyć te puszki. - Zalecił Hadrian, kiwając głową w stronę skrzyń, a następnie wskazał palcem na komputer stojący na biurku - Ale najpierw chcę mieć dostęp do wszystkich plików na tej maszynie.
Informatycy spojrzeli po sobie i wymienili się kilkoma zdaniami. Jeden z nich postanowił zająć się komputerem, a drugi mniejszą skrzynią. Praca przy stanowisku Dyktatora ograniczała się do ciągłego klikania, stukania w klawiaturę i ewentualnego wtykania jakichś urządzeń przypominających pendrive'y do portów. Profeska pełną gębą. Niestety Hadrian był bardziej zainteresowany tym, co działo się przy skrzyni, z której dobiegało rytmiczne pikanie i klikanie. Tam haker musiał wykorzystać jakieś bardziej zmyślne urządzonka, które podpiął do elektronicznego zamka. Ten nawet został częściowo rozebrany, by mężczyzna mógł nieco poszperać przy kabelkach. Niestety czarnowłosy nie miał tutaj zbyt wiele do roboty, więc postanowił zająć jedno z wolnych foteli i cierpliwie poczekać, aż pojawią się owoce pracy informatyków.
Najpierw udało się odblokować dostęp do komputera. Mężczyzna majstrujący przy nim westchnął z ulgą, uśmiechnął się, a następnie przywołał do siebie Hadriana. Ten, pozytywnie zdziwiony szybkim załatwieniem problemu, wstał z siedziska i podszedł do swojego biurka. Otrzymał krótką instrukcję dotyczącą dostępu do wcześniej zastrzeżonych plików, wraz z wytycznymi jak ustawić własne zabezpieczenia. Bohater uśmiechnął się, podziękował oraz zaproponował mężczyźnie, by pomógł z otwieraniem skrzyni, która okazała się nieco większą zagwozdką niż komputer, przynajmniej dla drugiego informatyka. Po tym Moebius mógł, na poczekaniu, poszperać nieco w plikach Cronusa. Zaczął od wyszukania czegoś o tajemniczych inicjałach widnejących na skrzyniach: "M-3 R&D, CA". Znalazł coś pół sekundy po zatwierdzeniu szukanej frazy. Kolejne kliknięcia zaprowadziły Hadriana do interesującego pliku, na którym skupił swoje zielone oczęta. Otworzył je szeroko, gdy odnalazł pewien bardzo znaczący fragment.
- That clever bastard...
Nie zdąrzył wczytać się dokładniej, bo dosłownie chwilę później informatycy poinformowali o złamaniu zabezpieczeń. Bohater spojrzał na nich, a następnie podszedł. Wyszczerzył zęby w zadziornym uśmiechu. Wiedział, czego ma się spodziewać i teraz tylko chciał to zobaczyć na własne oczy.
- Otwórzcie. - wydał polecenie i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, skupiająć wzrok na skrzyni.
Słychać było głośne, metaliczne kliknięcie, a po nim trwające nieco dłuższe syknięcie gazów dostających się do dotychczas szczelnie zamkniętego pojemnika. Wieko rozsunęło się, a na twarzach towarzyszących Hadrianowi specjalistów widać było szok tym, co zobaczyli wewnątrz. Sam Moebius zaśmiał się krótko przez zęby. Zabawne było zobaczyć podobiznę Cronusa zapakowaną w to metalowe pudło. Dawny Dyktator, nawet jeżeli się ostatnio lenił, to miał łeb jak sklep i ta zabawka była tego kolejnym dowodem.
Dwójka mężczyzn była widocznie zdezorientowana tym widokiem. Spojrzeli na Hadriana pytająco.
- Android -  wytłumaczył krótko, dalej przyglądając się replikacji Asellusa.
Od razu w głowie dawnego Gwardzisty zrodził się plan, który jeszcze bardziej miał ugruntować jego stanowisko nowego Dyktatora wśród gawiedzi. Spojrzał kątem oczu na informatyków.
- Drugą skrzynią zajmiemy się innym razem. Chciałbym teraz, żebyście zajęli się przeprogramowaniem tego cacka. Muszę mieć nad nim pełną kontrolę. Druga sprawa, to...skołujcie mi jakiś wózek inwalidzki.
Hadrian odwrócił się na pięcie, kierując z powrotem na fotel przy biurku. Nim Android Cronusa zostanie odpowiednio przygotowany, nie wspominając o wózku inwalidzkim, czarnowłosy chciał na poczekaniu jeszcze trochę poszperać w komputerze w nadziei, że znajdzie jeszcze coś, co przyda mu się do nadchodzącej konferencji. I robił to z uśmiechem na ustach. Dbając o komfort swojego Dyktatora, informatycy postanowili zabrać androida ze sobą, zostawiając Moebiusa samego przy swojej pracy.
Gdy Hadrian został poinformowany o zakończeniu przygotowań, wstał z fotela i skierował się do wyjścia. Do tego czasu zdążył dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o niedoszłych planach Cronusa i o bolączkach M-3. Przed wyjściem rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu i utwierdził się w przekonaniu, że musi coś zrobić z wystrojem.
W końcu zamknął za sobą mocarne drzwi. W korytarzu przygotował jeszcze tylko wiadomość dla wtajemniczonej części S.SPEC, żeby nie była zbytnio zdziwiona tym, co będzie jej dane zobaczyć niebawem w telewizji.

[z/t]
Theme | Umundurowanie Gwardzisty (z Noblesse Oblige)
It's showtime!


sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
Hadrian





Hadrian
Dyktator
GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Saiyuri on 31/1/2019, 20:34
Spieszyła się co prawda na spotkanie z Hadrianem ale nie biegła z wywieszonym jęzorem. Rozpięty biały kitel powiewał niczym peleryna jakiegoś super bohatera, nie żeby się za takiego miała. Bliżej jej było do złoczyńcy w tym bielusieńkim stroju. W dłoni miała teczkę z wynikami badań dzieciaków i sporo pytań. Nie wiedziała czy ktoś już zdał mu raport z jeziora, fajnie by było gdyby Boss Bossów o wszystkim wiedział na bieżąco.
Wpuszczono ją bez szemrania jak tylko się wylegitymowała i ruszyła korytarzem w kierunku w którym ją poinstruował jeden z mężczyzn. W głowie miała już poukładane mniej więcej co mu powie i to posłuży jej za punkt zaczepienia. Potem się zobaczy w którą stronę pójdzie rozmowa. Biorąc pod uwagę fakt że nie widziała Hadriana prywatnie jeszcze i była nieco pogrążona w myślach mogła go nawet minąć korytarzem. Stukot obcasów ucichł dopiero gdy zatrzymała się pod drzwiami Dyktatora. Zapukała dość mocno żeby złapać jego uwagę, głupio by było wpaść bez sygnalizowania i nakryć szefa podczas czegoś co mogłoby pozostawić paskudny niesmak w ustach na przyszłość. Choć szczerze to mało było rzeczy które by ją mogły psychicznie sponiewierać, o ile w ogóle takie były.
Otworzyła drzwi nie tracąc ani chwili dłużej i wpakowała się do jak się okazało.. pustego pomieszczenia. Zrobiła kilka kroków w głąb rozglądając się czy czasem go nie przeoczyła. - Halo..? - spytała lekko zmieszana. Przecież napisał jej że może śmiało przyjść. - No to rewelacyjnie.. - mruknęła pod nosem kładąc jedną dłoń na biodrze a drugą klepała się po udzie za pomocą teczki z dokumentami.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
Saiyuri





Saiyuri
Hycel
GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Hadrian on 31/1/2019, 21:28
Expected visitor
Choć Hadrian wiedział dostatecznie wcześniej o rychłej wizycie Kurayami w jego gabinecie, nie udało mu się zdążyć przed jej przybyciem. Nie był z tego bardzo zadowolony. Pozostało mu liczyć, że nie kazał członkini Hycli czekać na niego zbyt długo, tym bardziej, że jej sprawa wydawała się nie cierpieć zwłoki. Jak co najmniej jedna czwarta rzeczy, którymi zajmowali się teraz S.SPEC, wynikającymi z zagrożenia wiszącego nad M-3.
Dwie, może trzy minuty po pojawieniu się Sayuri w pomieszczeniu, drzwi prowadzące do środka otwarły się ponownie. Przez nie wkroczył jednak nie Hadrian, a wysoki mężczyzna, jeden z wojskowych S.SPEC, w umundurowaniu i z klasycznym uzbrojeniem. Nieznajomy nie wydawał się jednak zaskoczony obecnością kobiety w gabinecie Dyktatora. Przywitał ją tylko skinieniem głowy.
- Wybacz - powiedział Moebius, który pośpiesznie wszedł do gabinetu krótko po swojej eskorcie, a ta zamknęła za nim drzwi, ale pozostała w pomieszczeniu.
Żwawym krokiem przeszedł obok Kurayami, a następnie usiadł na krawędzi swojego biurka, obrócony w kierunku swej rozmówczyni. Nie chciał tracić więcej czasu, który obecnie był jednym z najcenniejszych zasobów w mieście. Zatrzymywanie Sayuri na dłużej tym bardziej nie wchodziło w grę, gdyż brała aktywny udział w badaniu zjawiska, które nękało miasto i jego mieszkańców. Teraz nie miał czasu jej za to dziękować, pomimo okazji. Hadrian był jednak trochę sceptycznie nastawiony do tej rozmowy. Obawiał się, że dowie się czegoś, co mu się wcale nie spodoba. Choć bardzo chciał wiedzieć jak najwięcej o tym, co zagrażało M-3, to wolałby, by były to sprawy, z którymi dałoby się uporać w czasie przerwy obiadowej. Ale coś, co potrafiło narobić takich szkód w lesie nieopodal wioski, nie wspominając o felernym jeziorze, po prostu nie mogło dać się załatwić od tak. I to się czarnowłosemu bardzo nie podobało.
- Domyślam się, dlaczego pani postanowiła u mnie zawitać - stwierdził w miarę spokojnie, z twarzą bez wyrazu. - Zakładam również, że nie ma mi pani do powiedzenia nic, co mógłbym uznać za dobrą wiadomość.
Cząstka Moebiusa miała jednak nadzieję, że w tej kwestii się mylił i jednak Kurayami mogła choć odrobinkę osłodzić mu te pełne nerwów czasy. Bohater rzucił jeszcze spojrzenie na stojącego przy drzwiach ochroniarza, który nie wydawał się bardzo zainteresowany rozmową Dyktatora i członkini Hycli. I bardzo dobrze.
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i westchnął, przygotowując się na to, co miał mu do powiedzenia jego urodziwy gość. Rzucił krotko okiem na teczkę, którą miała ze sobą Sayuri, by ponownie wrócić spojrzeniem szmaragdowych oczu na jej lico.
Nothing here
Ubranie z profilu (bez prochowca, kabury i broni. Te czekają pewnie na fotelu)
Ten post to taki szybki jak jedzenie w fastfoodach :V


sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
Hadrian





Hadrian
Dyktator
GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Saiyuri on 31/1/2019, 21:54
Wyglądało na to że była po prostu szybsza od swojego przełożonego. Nie pozwoliła mu nawet na siebie czekać. Słysząc jak drzwi się otwierają zaraz po niej jedynie rzuciła spojrzeniem przez ramię. Zlustrowała od niechcenia ochroniarza i mrużąc nieco ślepia zrobiła krok w tył ustępując miejsca samemu Hadrianowi. - Nic się nie stało.. - odpowiedziała w pierwszej kolejności a powinna była sama przeprosić ze wtargnęła bez pozwolenia. Przemilczała jednaj tą sytuację. W odpowiedzi na jego słowa uśmiechnęła się delikatnie tylko. - Sam pan stwierdzi czy mam jakieś dobre wieści. - powiedziała podając mu teczkę do ręki. - Są tu wyniki badań dwójki nastolatków które miały tą nieprzyjemność spotkania kreatury odpowiedzialnej za zatrucie zbiornika wodnego a wraz z nim wszystkich stworzeń w niej żyjących. - zaczęła ze spokojem w głosie i skrzyżowała ręce pod piersiami. - Dzieciaki mają wypalone znamiona na dłoniach w których rzekomo znajduje się trucizna, która ich zabije jeśli za pięć dni nie wrócą nad jezioro z artefaktem naszego przywódcy.. - dodała po chwili wpatrując się w jego twarz z ciekawością. Ametystowej barwy ślepia śledziły uważnie mimikę mężczyzny. - W teczce są wyniki badania krwi, wszystkie parametry skoczyły o połowę w górę.. brałam pod uwagę operację w celu usunięcia znamienia, ale bez dalszych badań nie mamy pewności czy ingerencja w ciało nie spowoduje większego zagrożenia życia dla dzieciaków i prawdopodobnie pozostałych. Co prawda to tylko dwójka nastolatków.. ale napastnik zapowiedział im powrót więc jest pięć dni żeby coś zdziałać.. tylko jamie mamy opcje i jakie kroki powinniśmy podjąć wraz z Nakashimą? - naświetliła mu to dość precyzyjnie w skrócie. Jak będzie miał dalsze pytania to mu oczywiście udzieli bardziej wyczerpującej wypowiedzi. Nie chciała go przytłaczać natłokiem informacji na starcie.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
Saiyuri





Saiyuri
Hycel
GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Hadrian on 1/2/2019, 13:35
Problematic poison
Trzeba było pochwalić Sayuri za to, że potrafiła się tak ładnie uśmiechać, nawet kiedy miała bezpośredni kontakt z ofiarami całej tej draki. Zapewne Hadrian odwzajemniłby uśmiech, gdyby przyszedł mu do głowy chociaż jeden powód, by przestać się na pół sekundy zamartwiać o dobro M-3. Może jakby domyślnie nie miał mało pozytywnego charakteru, to jakaś pozytywna myśl przecisnęłaby się przez tę stertę trosk i uczyniłaby bohatera bardziej przyjemniejszym rozmówcą.
Odebrał przedstawioną mu teczkę i wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia członkini Hycli. Zacisnął wargi na wieść o tym, jak dokładnie wyglądała sprawa z artefaktem oraz cel pozostawienia jakichś świadków przy życiu. Więc to coś, co panoszyło się w mieście, chciało wykorzystać niewinnych jako kartę przetargową, żeby S.SPEC grzecznie oddało sygnet. Albo do takiego wniosku można było pochopnie dojść. Jak się dłużej nad tym zastanowić, nierozważnym było zagrozić śmiercią dwójki osób dla przedmiotu o mocy z takim potencjałem. Może to okrutne, ale śmierć dwóch mieszkańców M-3 nie była warta oddania artefaktu przywódczego. Należało jednak pamiętać o demonstracji możliwości truciciela w lesie oraz przy jeziorze. Bazując na tych informacjach można było bowiem stwierdzić, że biedni nastolatkowie służyli wyłącznie jako alternatywa dla klasycznego listu z pogróżkami, a ich ewentualna likwidacja przy nie spełnieniu żądań to tylko taki nieprzyjemny gratis.
- Czy mam rozumieć, że nie dowiedzieliście się niczego od tej dwójki, lub z innego źródła, na temat sprawcy? - zapytał.
Z góry zakładał, że tak właśnie było. Sayuri czy inne osoby zajmujące się tą sprawą raczej nie powstrzymałyby się przed przesłaniem informacji o trucicielu, gdyby takie zdobyły. Sam Hadrian miał swoje przypuszczenia co do tożsamości indywiduum zagrażającemu M-3. Tak się składało, że bohater miał okazję zaznajomić się przynajmniej z cząstką możliwości Aniołów i mógł zakładać, że do rasy tychże należał sprawca całego tego młyna. Ta myśl nie napawała bohatera optymizmem.
- Najpierw należałoby poinformować generałów o tej sytuacji, by byli w pogotowiu wraz ze swoimi oddziałami. Choć wysłanie wojsk wraz z doręczycielami pierścienia wydaje się ryzykowne, to za równie nierozważne uważam po prostu spełnić zachcianki tego...czegoś. Chyba nie mamy gwarancji, że po otrzymaniu artefaktu nie wyrządzi dalszych szkód miastu.
Hadrian najchętniej sam by poszedł na spotkanie z tym trucicielem, by nie tylko oddać mu pierścień, ale również wpakować w niego z dwa magazynki ołowiu. A potem zabrać pierścień z powrotem spod jego truchła. Całe S.SPEC by się jednak obróciło do góry nogami na wieść o tym, że głowa miasta sama poszła pertraktować z nadprzyrodzonym kryminalistą. Bohater kliknął językiem ze zniesmaczenia. Chciałby mieć jakiegoś haka na tego truciciela. Albo jakiegoś skutecznego egzorcystę.
- Udało się już ustalić, czy możliwe będzie zwalczenie tej trucizny? Czy ewentualnie wyniki badań na ten temat wykażą coś wcześniej, niż za te pięć dni?
Możliwość zwalczenia efektów działań truciciela mogłoby być pierwszym krokiem do tego, by nieco śmielej podejść do negocjowania z nim, jeżeli nie po prostu do jego eksterminacji.
Nothing here
Ubranie z profilu (bez prochowca, kabury i broni. Te czekają pewnie na fotelu)
Dalej nieźle z czasem V:


sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
Hadrian





Hadrian
Dyktator
GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Saiyuri on 11/2/2019, 05:17
Wpatrywała się w niego z spokojem którego nie jeden w tym momencie by jej pozazdrościł. Ale może po prostu się aż tak bardzo nie przejmowała tą sytuacją, albo miała nerwy ze stali. Wysłuchała jego pytania unosząc jedną brew w górę. Czy on sobie właśnie jaja z niej robił?! - Oh.. racja.. - powiedziała bardzo entuzjastycznie w odpowiedzi na jego pytanie. Może zbyt entuzjastycznie jak na sytuację. - Z rozkładającymi się zwłokami na równie rozkładającym się koniu miały do czynienia nastolatkowie bez jakiegokolwiek przeszkolenia militarnego. Z ich opisy wynika tylko tyle że nasz nieproszony gość potrafi się 'teleportować' bo z opisu pojawił się w mgnieniu oka przy nich i dotykając ich dłoni wypalił im na skórze znamiona zawierające śmiertelną truciznę. - postarała się mu bardzo ładnie przedstawić wersję Ego. Nie mogła powiedzieć, chłopak bardzo dobrze to opisał. Oparła się plecami o oparcie fotela i przełożyła nogę przez nogę z wyrazem twarzy zdradzającym zamyślenie. Wchłaniała za to każde jego słowo, analizując jego tok myślenia. Bardziej była ciekawa tego co zrobić z dzieciakami. - Nakashima poszła po wyniki badania wody, gleby i martwych zwierząt.. dogłębna analiza powinna pozwolić nam na opracowanie leków.. o ile mamy odpowiednie składniki.. mam nadzieje że zdążymy przed upływem tych pięciu dni.. - dała mu jasno do zrozumienia że nie opuści laboratorium dopóki nie znajdzie rozwiązania tego problemu. - Jeśli mogę spytać.. czy ten artefakt o którym mówił nasz obecny wróg jest wart ryzykowania bezpieczeństwa miasta? Proszę mnie źle nie zrozumieć.. sama nie jestem za polityką negocjacji z terrorystami.. ale.. - tu urwała odrywając plecy od oparcie i opierając przedramiona na kolanach pochyliła się bardziej w jego stronę wlepiając w jego twarz swoje nienaturalnie fioletowe ślepia. -.. opłaca się wkurwiać typa o którym nie mamy zbytnich informacji? Skoro ma możliwość przemieszczania się w trybie natychmiastowym.. nie wiadomo nawet na jakie dystanse.. może dysponować większym wachlarzem trucizny niż myślimy.. jeśli to tylko przedsmak tego co on potrafi.. - mogła tylko spekulować, a widząc zdolności szalonego Anioła któremu sama stawiła czoła niedawno. Spuściła nieco głowę pozwalając by grzywka przysłoniła jej oczy. - .. nie mamy gwarancji że po otrzymaniu artefaktu zostawi nas w spokoju.. ale mam nadzieje że nasz ewentualny opór nie pogorszy bardziej naszej sytuacji.. - zamilkła na krótką chwilę. Przygryzła dolną wargę i zdawało się że nieco posmutniała. - Ten mur izolujący nas od Desperacji i jej wybryków natury nie jest niczym nadzwyczajnym.. to tylko kamień na kamieniu.. a każdy kamień można obrócić w proch.. wystarczy tylko nieco siły, determinacji i szaleństwa.. - to mówiąc w końcu uniosła głowę spoglądając ponownie na Hadriana. - Nie tylko los tych dzieciaków jest w twoich rękach.. tym razem to może być los całego miasta.. jeśli nie ostatnich niedobitków rasy ludzkiej.. ale zero presji skarbie.. - to mówiąc podniosła się z krzesła prostując się przed nim. - Wieżę że nasz Dyktator wie jak sobie z takim zagrożeniem poradzić.. - to mówiąc puściła mu porozumiewawcze oczko. - Jaki priorytet dla SPEC mają dzieciaki? Dostanę od ciebie wolną rękę? Czy może masz jakieś specjalne rozkazy dla mnie i Nakashimy? - to było w sumie jej ostatnie pytanie jakie dla niego miała. Jeśli nie było nic innego to pewnie to spotkanie się niebawem skończy. Przyszła go tylko przecież poinformować o tym co sama wiedziała i spytać o priorytety.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
Saiyuri





Saiyuri
Hycel
GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Hadrian on 14/2/2019, 14:59
Answer
To nie tak, że Hadrian nie domyślał się, że truciciel posiadał nadprzyrodzone umiejętności, które czyniły go praktycznie nieuchwytnym. W przeciwnym wypadku S.SPEC zapewne dałoby radę przynajmniej spróbować go dopaść na gorącym uczynku, co jednak nie miało miejsca. Słowa Sayuri, potwierdzające domysły bohatera, tylko pogorszyły jego samopoczucie. Tego jednak Moebius nie okazał. Jeżeli jednak członkini Hycli miałaby zdolności telepatyczne i postanowiła zerknąć co się tam w głowie Dyktatora odbywa, to doświadczyłaby falę narzekania o głośności porównywalnej do krzyków Trick2g. Bohater jedynie kiwnął głową na znak zrozumienia tego, co mu przekazała jego rozmówczyni.
- Świetnie - odpowiedział na determinację Kurayami i miał nadzieję, że rzeczywiście jej i reszcie personelu naukowego uda się przygotować jakieś remedium na tą plagę.
Kolejne uwagi Sayuri również nakładały się z przemyśleniami Hadriana. Pełny potencjał wroga był nieznany, a biorąc pod uwagę jego dotychczasowe osiągnięcia, można było przypuszczać, że potrafił zdziałać jeszcze inne, szkodzące miastu cuda. Aż na myśl czarnowłosemu przyszedł Argen, dawny Anioł Stróż, który również posiadał dość upierdliwą zdolność. Choć zwykł jej używać do głupich celów, jak wchodzenia do ubikacji przez zamknięte drzwi, to nie było wątpliwości, że dałoby radę użyć jej również na multum kreatywnych sposobów.
- Moc artefaktu może być kluczowa w kwestii uporania się z pewnymi problemami gnębiącymi miasto. Łowcami, dla przykładu. - odpowiedział swojej rozmówczyni - Oczywiście, jak na złość, w obecnej sytuacji raczej nie pomoże. Jeżeli ta maszkara chce ten pierścień, to musi być świadoma jego mocy i nie pozwoli jej na sobie użyć.
A szkoda. Wizja truciciela, na którym użyty z powodzeniem zostaje Sygnet S.SPEC w chwili jego wręczania, była tak absurdalna i antyklimatyczna, że aż Hadrian chciał wierzyć, że mogła się ziścić. Fajnie byłoby mieć do dyspozycji taką hipermobilną broń biologiczną. Może przysłużyłaby się do zaprowadzenia porządku również na Desperacji?
- W tym właśnie tkwi nasz największy problem: w niewiedzy. Możemy tylko domyślać się, na co stać tego szarlatana. A na podstawie tego, co nam pokazał, może potrafić niebezpiecznie wiele. W gruncie rzeczy jesteśmy w takim szachu, że nieważne co zrobimy, może to skończyć się tragicznie. Czy to będziemy działać zgodnie z poleceniami truciciela, czy będziemy stawiać mu konkretny opór.
Jeśli znasz siebie i swego wroga, przetrwasz pomyślnie sto bitew. Jeśli nie poznasz swego wroga, lecz poznasz siebie, jedną bitwę wygrasz, a drugą przegrasz - przypomniał się Moebiusowi jeden z cytatów Sun Tzu. Miał nadzieję, że na tej jednej wygranej sprawa się skończy.
Westchnął ciężko. Ryzyko istniało chyba w każdym rozwiązaniu, jakie mogło się komukolwiek nasunąć w tej sprawie. Sayuri zdawała się podchodzić do tego racjonalnie, jednak przeciwnik miał mały związek z racjonalnością i logiką. Albo może i jakiś związek miał, tylko nie dał tego po sobie poznać. Istniała również szansa, że nie pracował sam, a jego sprzymierzeńcy posiadali równie upierdliwe zdolności. Zwolennik łopatologicznych rozwiązań Hadrian nie był zadowolony.
Trzeba było sformułować plan działania. To było pewne. A skoro każda opcja mogła skończyć się Bad End'em, w gruncie rzeczy można było spróbować czegokolwiek. Może tym razem najmniej mądre rozwiązanie okaże się najskuteczniejsze?
- Negocjacje, tak? - powtórzył jedno z ostatnich słów Sayuri - Jeżeli znajdzie się ktoś na tyle odważny...czy szalony, by spróbować porozumieć się z tym skubańcem, to czemu nie?
Odbił się pośladkami od krawędzi swego biurka, obszedł je i zasiadł na swoim miejscu. Poprzekładał kilka dokumentów na bok i wybił coś na klawiaturze.
- Myślę, że powinniśmy zrobić tak - odrzekł do swojej rozmówczyni, choć wpatrzony był w jeden z monitorów - Jak przyjdzie co do czego, to wyślemy te dzieciaki wraz z sygnetem do naszego truciciela. Myślałem na początku, żeby użyć falsyfikatu, ale mógłby się połapać. Niech towarzyszy im ktoś, kto będzie chciał grać rolę negocjatora. Choć szaleniec z absurdalnymi mocami raczej nie wydaje się kimś, z kim można się dogadać, to może akurat w tym wypadku coś uda się osiągnąć. Dla dodatkowego bezpieczeństwa wyślemy też jednostki wojska, które jednak powinny stacjonować gdzieś z tyłu, mieć pogląd na sytuację i działać, jak zrobi się nieciekawie. Naszym priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa miastu i tej dwójce nastolatków. Nieznacznie ważniejsze jest zachowanie artefaktu. W kwestii wojska...
Hadrian spojrzał na swoją przepustkę i podziałał na niej chwilę. Przypomniała mu się jedna kwestia. Szybko wrócił spojrzeniem na monitor, a następnie na Sayuri.
- Spróbujemy zaciągnąć do tej akcji Ashikaga Marco. Jego doświadczenie może się przydać. W innym wypadku posłałbym Rogana, ale wolę mieć go pod swoją ręką. A wam daję wolną rękę w kwestii opieki nad tą pechową dwójką nastolatków. Jeszcze tego by brakowało, żeby im się coś stało, zanim dojdzie do dnia deadline'u.
Wysłał odpowiednią wiadomość kanałami S.SPEC, a następnie z westchnięciem oparł się wygodniej plecami na swoim fotelu. Spojrzał na członkini Hycli.
- Jeżeli masz jakieś inne pomysły i sugestie w kwestii tego planu, to chętnie wysłucham - odrzekł.
Nothing here
Ubranie z profilu (bez prochowca, kabury i broni. Te czekają pewnie na fotelu)
Kocham was. Bo walentynki <3 Ale jutro pewnie przestanę omagelol :V


Wiadomość dla S.SPEC
Spoiler:


  • Plan akcji: wyznaczonego przez truciciela dnia wysłać dwójkę dzieciaków wraz z sygnetem i - jeżeli znajdą się chętni - negocjatorami, który będą próbowali przemówić wrogowi do rozsądku. Tym osobom, które będą miały bezpośredni kontakt z wrogiem, mają towarzyszyć jednostki wojskowe w roli ewentualnego wsparcia, jeżeli negocjacje przybiorą nieciekawy obrót tudzież możliwe będzie wyeliminowanie celu bez odniesienia żadnych strat.
  • Jeżeli będzie to możliwe, należy zagwarantować bezpieczeństwo miasta, jego mieszkańców (w tym dwójki zarażonych), oraz pozostawienie sygnetu w naszych rękach.
  • Do grupy militarnej grającej roli wsparcia proszę wdrożyć Marco Ashikaga. Mile widziana też byłaby obecność jednego z generałów celem wydawania rozkazów.
  • Gwardziści powinni być w pogotowiu w bazie S.SPEC.
  • Jednostki naukowe mają dalej pracować nad odtrutką. Mają też mieć oko na zarażoną dwójkę, coby im się nic nie stało.
  • Celem próby zidentyfikowania truciciela, zalecane jest przesłuchanie w tej kwestii jednego z Aniołów, którego udało nam się niedawno pochwycić, nazywającego siebie "Diva".
  • Wszelakie sugestie i zastrzeżenia dotyczące planu działania są mile widziane, szczególnie ze strony wyżej postawionych jednostek wojskowych.
  • W przypadku zmiany planu jednostki S.SPEC zostaną bezzwłocznie poinformowane.



sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
Hadrian





Hadrian
Dyktator
GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Saiyuri on 17/2/2019, 20:29
Wbrew tego co słyszała od Ursa na temat Hadriana, poza ploteczkami i szeptami innych SPEC'ów na jego temat, zdawał się nie być najgorszą wersją siebie. Uśmiechnęła się lekko na tą myśl, kto wie, może miasto wyjdzie z tego całe i żywe. - Nigdy się nie lekceważy przeciwnika.. to podstawa każdego starcia.. - skomentowała zgadzając się z nim. A raczej potwierdzając swoje wcześniejsze stwierdzenie z którym On się zgodził. Czyżby potrafił coś więcej poza siedzeniem za biurkiem? Takie przynajmniej sprawiał wrażenie. - Gdyby chciał nas wszystkich wybić to pewnie zrobiłby coś więcej niż tylko zatruł dzieciaki i zbiornik wody.. pytanie czy traktować to jako granicę jego możliwości czy ostrzeżenie że traktuje nas poważnie? - tak tylko rzuciła w przestrzeń zaciekawiona typem. - Tak czy inaczej.. powinniśmy unikać konfrontacji z nim za wszelką cenę w celu chronienia mieszkańców M3.. jak w coś wierzysz.. to możesz się pomodlić żeby wziął pierścień i spierdolił stąd na dobre.. - mruknęła wzruszając ramionami w geście obojętności.
Sama nawet się nie zastanawiała czy by się nie zgłosić na mediatora, to byłoby ciekawe przeżycie pewnie, ale spodziewała się że było w SPEC kilka osób lepiej nadających się do tego przedsięwzięcia niż ona. Ona była tylko medykiem polowym w jej skromnej opinii. - Zobaczę więc co da się zrobić w sprawie dzieciaków.. może jest jakiś sposób zwalczenia tego paskudnego znamienia, albo chociaż neutralizowanie toksyn o ile są obecne w tkance. - wyjaśniła co zamierza dalej robić. Już się zbierała do wyjścia kiedy usłyszała ostatnie pytanie i zatrzymała się trzymając dłoń na klamce. Zerknęła przez ramię na lidera. - Moja sugestia jest dość jasna.. nie wpychać kija w mrowisko niepotrzebnie.. S.SPEC powinno działać z zimną krwią.. emocje i duma może tylko pogorszyć naszą sytuację.. - dodała z chłodem w głosie, przeszywając spojrzeniem Hadriana na wylot. Po czym uśmiechnęła cię niewinnie i wyszła z pomieszczenia pozostawiając czarnowłosego ze swoim ochroniarzem. Miała wystarczająco informacji od niego żeby działać. "Ciekawy typ z tego Hadriana.." przeszło jej przez myśl gdy szła korytarzem.

Z tematu


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
Saiyuri





Saiyuri
Hycel
GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Rogan on 27/2/2019, 23:12
Zza drzwi gabinetu dobiegło pukanie, po chwili klamka przekręciła się, a w ich progu stanął Rogan. Spojrzał obojętnie w kierunku osoby siedzącej za biurkiem dyktatora.
- Muszę o czymś z tobą porozmawiać Hadrianie...
Rzucił w momencie gdy drzwi za nim się zamknęły. Srogiej postury mężczyzna ruszył w kierunku dyktatora w prawej dłoni trzymając urządzenie przypominające tablet.
Usiadł na przeciwko obecnego przywódcy organizacji S.SPEC. Spojrzał na niego dość zmarnowany, a następnie położył urządzenie na  blat biurka wciskając przy tym przycisk "PLAY" na wyświetlaczu.
Swego rodzaju tablet odegrał nagranie z rozmowy informatora z kapitan Hycli. Gdy nagranie dobiegło końca Rogan zaciągnął powietrze i głęboko westchnął.
- Zacznijmy od tego, że zabicie mnie w tym momencie by sprawa nie wyszła na światło dzienne nic Ci nie da i dobrze o tym wiesz, nie jesteś głupi.
Gwardzista oparł się obydwoma łokciami o oparcie fotela, a ręce splótł razem przed sobą na widoku.
- Będąc z tobą szczerym, ja samemu nie chciałbym aby ta sprawa wyszła na jaw. Co pomyślą o władzy cywile, gdy dowiedzą się, że wewnątrz ich rządu dochodzi do puczu od tak.
Zrobił chwilową pauzę jednocześnie prostując się bardziej na swoim siedzeniu.
- Dlatego mam dla Ciebie propozycję, lecz najpierw chciałbym się dowiedzieć dlaczego to zrobiłeś.
Spojrzał prosto w oczy Hadriana.


--Głos--
Rogan





Rogan
Gwardzista
GODNOŚĆ :
"Rogan", Yoshiyasu Ashikaga


Powrót do góry Go down


Gabinet Dyktatora - Page 11 Empty Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Powrót do góry