gry online



Strona 1 z 11 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Go down


Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 14/11/2014, 00:13
Prywatne apartamenty Cronusa Asellusa. Jedo trzeba był przyznać - nie skąpił na wystroju. Już same drzwi były imponujące - ozdobione złota głową wilka i wiszącymi nad nim pięcioma gwiazdami potężne wrota ze zbrojonej stali. Przypominały bardziej wrota sejfu niż wejście do czyjegoś apartamentu. Były bardzo grube, tak samo jak specjalnie zamówione przez dyktatora wzmocnione i wygłuszone ściany. Wyglądało na to, że Asellus bardzo cenił sobie prywatność.

Po wejściu do gabinetu pierwsze co się rzucało w oczy to przepych. Posadzka była wykonana z czerwonego, wyszlifowanego na połysk granitu, każda masywna płyta była okuta metalem przypominającym mosiądz. Ściany były także pokryte metalem, prostokątne płyty wykonane z ciemnej stali były przykryte czerwonymi proporcami z wyszytymi na nich złotymi gwiazdami. Co kilka płyt można było łatwo zauważyć dodatkowe kolumny wspornikowe, zmyślnie ukryte pod zdobieniami przedstawiającymi wilcze łby, wykonane z tego samego metalu co łączenia posadzki. Grube szyby przeciwpancerne na lewo od wejścia prezentowały wspaniałą panoramę M3, szyby mogły w każdym momencie zostać zasłonięte przez automatyczne żaluzje wykonane z odpornych stopów metali. Obok okien stały dwa nieduże stoliki z mahoniu, na jednym stało drewniane pudełko cygar oraz butelka whisky, na drugim - misternie zdobiony gramofon. Przy nich stały także dwa skórzane fotele, wyglądające na nieziemsko wygodne. Pomieszczenie było długie i wysokie, praktycznie dwa razy wyższe niż zwykłe apartamenty w Budynku Władzy. Na końcu sali stało potężne, dębowe biurko z szufladami tworzące półokrąg, zarzucone papierami i książkami, stał tam także komputer. Przy biurku był skórzany obracany fotel z dębowymi oparciami, tył fotela został także starannie ozdobiony głową wilka. Za biurkiem prawie całą ścianę pokrywały ekrany, zwykle wyłączone lub pokazujące obraz z kamer rozmieszczonych w różnych miejscach miasta i budynku. Właściciel miał wgląd do prawie każdej kamery która była własnością S.SPEC. W prawym kącie sali było przejście do prywatnych pokojów dyktatora. Naprzeciwko szyb, po prawej stronie sali było kilka ciężkich, dębowych regałów wypełnionych przeróżnymi tomami w zdobionych okładkach. Przy nich, nieco z boku przy ścianie stał kolejny nieduży stolik i fotel oraz ładna szklana lampa rzucająca miękkie światło. Nad nimi był jedyny element który niezbyt komponował się z kolorystyką pokoju - wiszący w złoconych ramach bardzo stary portret człowieka w turkusowej złoconej szacie.

Gdy jednak komuś uda zawitać do prywatnych sal dyktatora przez nieduże drzwi w kącie sali, ukaże mu się przestronna sypialnia z potężnym łóżkiem z baldachimem, wielkim ekranem naprzeciwko oraz wygodną łazienką w przejściu obok. Jest tu też duża garderoba oraz stojak na którym wisi ten mundur galowy którego aktualnie nie używa. Wszystko utrzymane w podobnym wyglądzie i kolorystyce jak gabinet, jedynie posadzka została wykonana z mahoniu.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 14/11/2014, 20:48
Nie lubiła tego. Cholernie nie uśmiechała jej się wizyta u drugiego dyktatora Miasta. Wiedziała jednak, że to nieuniknione. Od niedawna objęła pozycję dyktatora, choć i tak nie bezpośrednio. Na szczęście, dzięki swojemu uporowi udało jej się zdobyć androida, który oficjalnie zajmował to stanowisko, a który był całkowicie od niej zależny. Na dodatek miał wgrany nawet identyczny charakter jak ona, by jeszcze łatwiej było nim sterować. Rzecz jasna, z pewnymi ograniczeniami, by nagle się nie zbuntował.
Trzymając swoją "mamę" za rękę, zbliżyła się do drzwi gabinetu niejakiego Cronusa. Android zapukał do drzwi, po czym, nie czekając na odpowiedź, otworzył je i wszedł do środka. Dziewczynkę od razu uderzył przepych, z jakim zostało urządzone to wnętrze. Od razu jej się nie spodobało. Te wszystkie ozdoby, bogactwo, przytłaczało ją. Czuła się taka mała w otoczeniu tych wszystkich granitów, marmurów i innego badziewia, który był jedynie manifestacją władzy. Jeśli chciał tym przytłaczać interesantów, to zdecydowanie mu się to udało.
Pewnie tym sposobem leczy swoje kompleksy... Pieprzony staruch... - Przemknęło jej przez myśl, gdy podążała za swoją "mamą", trzymając się nieco z tyłu, z miną zalęknionego dziecka. Android szedł pewnie, uśmiechając się przyjaźnie i z delikatną nutką swoistej pikanterii. Była samotną matką, mogła przecież poflirtować troszkę, by znaleźć odpowiedniego tatę dla swojej córeczki, prawda?
- Pan Asellus, prawda? Wygląda na to, że będziemy współpracować. Jestem Amaji Takara, a to jest moja córka, Niji. - Przedstawiła się, wyciągając rękę w stronę mężczyzny. Niji wciąż udawała zalęknione dziecko, jak przystało na pięciolatkę. Szczególnie, że jego wygląd nie był zbyt zachęcający, przynajmniej w ocenie malucha, jakiego ciałem obecnie się posługiwała. - Niji, przywitaj się z panem... - Matka - android popchnęła delikatnie dziewczynkę w stronę mężczyzny, a ta nieśmiało wyciągnęła rękę w jego stronę, unikając jego wzroku. Nie potrzebowała mu się przyglądać. Zawsze mogła sobie później odtworzyć nagranie perspektywy swojego androida.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 07:11
Mężczyzna stał do nich tyłem, uważnie wpatrując się w wiszący na ścianie obraz. Ręce trzymał za plecami, uwydatniając tylko jego wzrost i posturę. Minęło kilka sekund zanim odwrócił się powoli, niespiesznie. Wręcz leniwie. Spojrzał na dwie postaci nieco z ukosa.
- Ah, tak. Dyktator Takara. Nie spodziewałem się, że weźmie pani ze sobą córkę. - mężczyzna wyciągnął prawą dłoń do androida i uścisnął, trzymając ją tak przez krótką chwilę. Patrzył na nią uważnie.
- Czyżby to z niepokoju o nią? Tak, czasy mamy bardzo...ciekawe. - puścił jej dłoń - Niespokojne. Zawsze znajdzie się ktoś, kto mógłby zrobić nam krzywdę. - mówił głośno, powoli. Spokojnie. Jego głos był pełen pewności siebie. Przeniósł wzrok na dziewczynkę, po czym pochylił się i uścisnął jej dłoń. Wciąż ją obserwował gdy wrócił do pozycji wyprostowanej. Wrócił wzrokiem do androida i uśmiechnął sie nieznacznie, kącikiem ust.  Wskazał dłonią na obraz i spojrzał na niego.
- Wspaniały, prawda? Pióra Altobello Melone, piętnastowieczny. Wiele wysiłku wymagało zdobycie tego dzieła sztuki, ale... Imponujące, prawda? Ma przedstawiać Cesare Borgię. Wybitny człowiek. Niestety umarł w tragicznych okolicznościach i z najbardziej przykrego powodu. Zdrada. - zakończył z westchnieniem. Powrócił wzrokiem do androida i uśmiechnął sie ciepło, po czym wskazał dwa fotele stojące przy oknach.
- Gdzie moje maniery. Zapraszam panie, usiądźcie. Pije pani, dyktator Takaro? Niestety nie mam nic dla córki. Nie przewidziałem jej obecności. - zaakcentował drugie słowo w ostatnim zdaniu. Nie czekając nawet na odpowiedź ruszył ku stolikowi przy fotelach i nalał whisky do dwóch stojących na nim ozdobnych szklanek. Były pokryte szronem, nie mogły stać zbyt długo. Sam wziął jedną a drugą podał kobiecie. Stanął tyłem do okien.
- Stwierdziłem, że skoro oboje objęliśmy nasze stanowiska w podobnym czasie to powinniśmy się poznać. Oraz przy okazji porozmawiać o tym jakie akcje powinniśmy podjąć aby... - wziął oddech i zrobił krótką pauzę. Zakręcił szklanką, rozprowadzając złocisty płyn po jej ściankach - ...nie popełnić tych samych błędów co nasi poprzednicy. - ponowny akcent, tym razem na 'błędów'. Przystawił szklankę do ust i napił się, obserwując uważnie gości. Stanął tak, aby móc łatwo widzieć obie postaci.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 09:11
Nie podobał się jej. Miał w sobie coś takiego, co wzbudzało niepokój. Musiała na niego uważać. Jeżeli jej tajemnica miałaby zostać odkryta, to z pewnością przez niego. Odnosiło się wrażenie, że nawet w łóżku nie wychodził z roli dyktatora, śpiąc pewnie z tymi swoimi rękoma założonymi na plecach. Leniwość jego ruchów sprawiała wrażenie, jakby je wręcz lekceważył. A Niji się nie lekceważy... Chyba nie miała innej możliwości, jak mu o tym przypomnieć.
- Och, tak... Jestem samotną matką i nie mam jej z kim zostawić, a nie chcę płacić obcym osobom za opiekę nad nią... Zresztą, kocham ją i nie chcę zostawiać jej samem choćby przez chwilę. Niji jest naprawdę mądrą dziewczynką i nie przeszkadza mi, gdy pracuję. -Pogłaskała czule dziewczynkę po włosach, która teraz tuliła się plecami do jej nóg, onieśmielona postawą mężczyzny. A przynajmniej takie można było odnieść wrażenie. Cały czas jednak bacznie go obserwowała, gdy rozmawiał z jej matką. Ona i tak wiedziała, że ta rozmowa tak naprawdę toczy się z nią. A jej obraz kompletnie się nie podobał.
No i kompletnie nic jej nie mówiło nazwisko autora tego pożal się Boże malowidła, kolejnego świadczącego o jego umiłowaniu do bogactwa. I o ile Niji mogła się skrzywić z dezaprobatą na widok tego dzieła, tak już jej "matce" już nie. Musiała więc wdzięcznie się uśmiechnąć i pozachwycać się nad obrazem, choć ona sama nie widziała w nim nic ciekawego. Kolejny straszny człowiek w tym strasznym miejscu.
- Tak, rzeczywiście... Robi wrażenie. Szczególnie, że z tego, co mi wiadomo, niewiele dzieł sztuki zachowało się z okresu przed utworzeniem Miasta. Z pewnością kosztowało majątek... - Wciąż z tym samym, delikatnym uśmiechem kokietowała starca, starając się zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie. Niji wiedziała, że osiągną sukces. Nie było innej możliwości. Któż by się nie rozczulił nad historią samotnej matki, któż by nie podziwiał jej za determinację, że mimo wielu trudności związanych z wychowaniem dziecka, udało jej się jeszcze dostać na sam, pieprzony szczyt...
- Dziękuję, ale jestem niepijąca. - Uśmiechnęła się przepraszająco, zajmując jeden z foteli wskazanych im przez Cronusa. Niji od razu wdrapała się na jej kolana, co było chyba jak najbardziej naturalne. W końcu miała tylko pięć lat, prawda? Skubiąc rękaw sukienki, przyglądała się wszystkiemu dookoła, z nutką strachu i dziecięcej ciekawości. Dokładnie zlustrowała wystrój całego pokoju, przyglądając się wszystkim obrazom, by na końcu zatrzymać swój wzrok na mężczyźnie, pijącym whisky.
- To dobry pomysł. Miejmy nadzieję, że będzie nam dane dłużej ze sobą popracować. Jest tyle rzeczy do zrobienia... - Z jej ust wyrwało się ciche westchnienie, po czym czule zaczęła głaskać "córeczkę" po plecach, jakby chciała dodać jej odwagi. W końcu nie miała się czego bać, prawda? To tylko starszy mężczyzna, w żaden sposób im nie zagrażający. Nie mógł odkryć ich tajemnicy, jeszcze nie. Niji bardzo uważała, by zamaskować bransoletkę na kostce, a tęczowe skrzydła i tak były schowane. Nie było możliwości, by coś zaczął podejrzewać...
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 13:28
Asellus po chwili wpatrywania się w androida odstawił powoli szklankę na stolik z cichym stuknięciem. Wydał z siebie coś, co można nazwać jako gardłowe 'mhm', po czym podszedł znowu do okien, odwracając się do gości tyłe. Wpatrywał się intensywnie w panoramę Miasta, skąpanego teraz w sztucznym świetle popołudnia.
- Chciałbym usłyszeć twoje propozycje i pomysły dotyczące przyszłości Miasta. Ci, którzy byli przed nami wyraźnie zaniedbali przeznaczone im zadanie. Stagnacja i korupcja. Mury na tyle zniszczone, że wszelkie plugastwo z zewnątrz wchodzi jak gdyby było to ich własne podwórko. - w jego głosie pojawiła się nuta pogardy - Nasze liczby nigdy nie były mniejsze a nowych rekrutów nie przybywa, zaś jakiekolwiek badania są zmuszone stać w miejscu z powodu braku materiału badawczego w laboratoriach. Z raportów wynika, że nasze siły nie są w stanie zatrzymać garstki renegatów z urojeniami. Poważne działania muszą zostać podjęte i to natychmiast. Sądzę, że w tym się zgadzamy? - odwrócił głowę nieco na bok ale nie spojrzał na gości. Mówił poważnym tonem, nieznoszącym sprzeciwu. Ponownie napił się ze szklanki, pauzując na chwilę.
- Jeśli czegoś nie zrobimy, to Miasto będzie rozpadać się jak domek z kart, kawałek po kawałku, w zastraszająco szybkim tempie. Mamy obowiązek wobec obywateli, zapewnienie ich bezpieczeństwa jest najważniejszą kwestią. - zakręcił szklanką - Mam kilka pomysłów na poprawienie naszej sytuacji, ale chciałbym najpierw poznać twoje zdanie na ten temat. - odwrócił się od okna i stanął bokiem do dziewczynki i androida, obserwując je uważnie.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 15:20
Czuła na sobie jego przenikliwy wzrok i coraz bardziej zaczęła się go obawiać. Czyżby ten mężczyzna coś podejrzewał? Jego spojrzenie było jednak nieodgadnione. Pozostawało więc nic innego jak dalsze odgrywanie swoich ról, co też zamierzały uczynić. Wtuliła się więc bardziej w swoją matkę, jakby naprawdę przestraszyła się Cronusa. Niech sobie myśli, co chce.
- Myślę, że przede wszystkim musimy zadbać o bezpieczeństwo cywili. Trzeba skupić się na naprawie murów, by dopiero potem zreorganizować wojsko. Ludzie muszą zobaczyć, że coś robimy dla nich, a nie dla własnego bezpieczeństwa. Zresztą, nawet jeśli zmodernizujemy wojsko, to bez bezpiecznych murów niewiele zrobimy. Zaraza nadal będzie przenikać do Miasta, zagrażając cywilom. Gdy już zapewnimy im bezpieczeństwo, będzie można skupić się na pozyskiwaniu materiałów do badań. Takie jest moje stanowisko. - Uśmiech zniknął z twarzy "matki", zastąpiony chłodną powagą. Od razu przeszli do spraw służbowych. Umysł małej Niji zaczął pracować na najwyższych obrotach. Co zrobić, by się go pozbyć? Pragnęła władzy absolutnej, nie miała ochoty z nikim się nią dzielić. Ale, póki co, chyba nie miała wyboru.
- Musimy na nowo zdobyć zaufanie ludzi, inaczej nie uda nam się ruszyć z miejsca. Bez ich funduszy będzie to niemożliwe. Musimy poznać ich potrzeby, pragnienia i pokazać im, że jeżeli dadzą nam trochę czasu i wesprą nas, to uda im się spełnić ich marzenia. To powinno być naszym priorytetem. - By później zadać ostateczny cios i zrobić z nich bezmyślne maszyny pokroju androidów, by byli ślepo posłuszni i spełniali wszystkie zachcianki... Tak, jak to musiała robić Niji.
Sama dziewczynka w końcu "znudziła się" poważną rozmową dorosłych. Powoli ześliznęła się z kolan matki i ostrożnie, początkowo nie oddalając się zbytnio, zaczęła krążyć po pokoju, przyglądając się wszystkim nagromadzonym tam przedmiotom. Powoli podchodziła do każdego obrazu i przyglądała się, czasem nawet próbując dotknąć, jednak albo była zbyt niska, albo w ostatniej chwili cofała rękę, pod czujnym okiem swojej mamy. W pewnym momencie dotarła też do okna i niemal przylgnęła do szyby, zachwycona widokiem. O tak, widok zapierał dech w piersi...
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 17:20
- Zgadzam się. - powiedział i znowu się napił. Zamruczał z aprobatą.
- Zgadzam się w zupełności. Musimy zadbać o ludność cywilną. Jednak sądzę, że jest łatwiejszy sposób. - odstawił szklankę na stolik i ruszył niespiesznie w strone biurka. Trwało to dłuższą chwilę, jego ciężkie, wojskowe buty wydawały głuchy dźwięk przy chodzeniu który rozlegał się echem po przestronnym gabinecie. Mężczyzna chwycił za pilo który leżał na blacie i wcisnął przycisk. Dotychczas wyłączone ekrany za biurkiem rozbłysły światłem. Pokazywały obrazy z kamer rozmieszczonych w różnych miejscach miasta. Kilka z nich zmieniło obraz po krótkiej chwili, były to kamery rozmieszczone w Budynku Władzy. Obraz pokazywał ulice M3, ludzi spieszących się do pracy i zajmujących się swoimi sprawami.
- Zaufanie to zabawna rzecz. Ciężko je zdobyć, łatwo stracić. A jeszcze trudniej je odzyskać. Jednak należy pamiętać o naturze ludzkiej. Homo sapiens to istoty społeczne, pozostawione same sobie zaczną wykazywać objawy chorób psychicznych. Jestem pewien, że ludzie z laboratorium chętnie wytłumaczyliby nam w szczegółach cały koncept. - uśmiechnął się i odwrócił do gości. Światło monitorów było jaśniejsze niż te w reszcie gabinetu, przez co jego sylwetka stała się wyraźniejsza.
- Zatem potrzebujemy sposobu aby jakoś ich z nami zjednoczyć, a historia pokazała, że nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Muszą uwierzyć, że działamy w sposób który przyniesie im same korzyści. Powiedziałaś o poznaniu ich marzeń. Twierdzę, że powinniśmy posunąć się dalej. Powinniśmy stworzyć ich marzenia. - zawiesił na krótką chwilę głos - Widzisz, wiele czytam, powróciłem ostatnio do filozofii i psychologii ludzkiej. Fascynujące. Id, ego oraz superego oraz delikatna równowaga zachowana pomiędzy nimi. Aby ją zachować zwykły człowiek potrzebuje wypełnić swoje naturalne potrzeby. - napił się ze szklanki i zakręcił nią. Zmrużył lekko oczy - Takie jak pożywienie czy sen na przykład. Według Abrahama Maslowa potrzeby fizjologiczne są absolutną podstawą. Ale odrobinę wyżej nad nimi jest coś równie ważnego. - kolejna krótka pauza - Mianowicie: bezpieczeństwo.
Wcisnął kolejny guzik na pilocie. Obraz na ekranach zmienił się, pokazując statyczne obrazy oraz starsze nagrania z laboratorium. Byli na nich wymordowani, zarażeni wirusem ludzie, obrazy nagrane przy wyłomach i z krawędzi muru otaczającego miasto.
- Ludzie pragną być bezpieczni. Teraz się tak czują, nieświadomi tego, co na nich czyha za murem. Gdyby jednak przestali być bezpieczni, ich największym marzeniem byłoby właśnie to. Poczucie bezpieczeństwa. Najpierw im to zabrać, a potem od razu oddać, prezentując jednocześnie naszą siłę. Wysyłając stanowczy przekaz, że mamy nad wszystkim kontrolę, że to my jesteśmy ich prawdziwą ochroną przed zagrożeniem. Sposób na osiągnięcie tego wszystkiego jest banalnie prosty.
Asellus otworzył szufladę biurka i wyciągnął z niej pojedyncze, nadpalone cygaro. z wewnętrznej kieszeni płaszcza wyjął zdobioną, metalową zapalniczkę. Bez pośpiechu włożył cygaro do ust i je odpalił. Dym uniósł się nad jego głowę zaś jego twarz lekko oświetliła czerwona poświata gdy zaciągnął się. Powoli wypuścił ponownie dym z ust. Trwało to wszystko dłuższą chwilę. Patrzył uważnie na matkę z dzieckiem.
- Planuję wydać Miastu informacje o istnieniu Wymordowanych.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 20:16
Stojąc przy szybie udawała kompletny brak zainteresowania rozmową, w rzeczywistości jednak chłonęła każde słowo Cronusa. Zaufanie... O tak, bardzo łatwo było je zniszczyć, o wiele łatwiej, niż zdobyć. Odruchowo odwróciła swoją twarz w stronę monitorów, przyglądając się ludziom, którzy spokojnie przechadzali się ulicami miasta. Podbiegła do swojej mamy, wspinając się na jej kolana. Kobieta również wpatrywała się w ekrany z nieodgadnionym wyrazem na twarzy. Gdy zaczął mówić, znów skierowała na niego swój wzrok.
Psychologia humanistyczna, psychoanaliza... Co jeszcze chciał jej powiedzieć? Fakt, ludźmi kierowały popędy, z tym nie mogła się sprzeczać. Potrzebowali zaspokojenia pewnych podstawowych potrzeb by dążyć do samorealizacji, to też było jasne. Ale co on chciał jej przekazać? Nie miała pojęcia. Słuchała więc z uwagą tego wstępu. Obrazy na ekranie stawały się coraz brutalniejsze, przedstawiały wymordowanych, ludzi zarażonych wirusem... To nie był widok przeznaczony dla oczu pięcioletniej dziewczynki. Wtuliła się więc w matkę, ukradkiem spoglądając jeszcze znad jej ramienia. Kobieta otuliła dziewczynkę ramionami, głaszcząc ją po włosach. Coraz mniej podobało jej się to, o czym mówił mężczyzna i wcale tego nie ukrywała.
- Nie... Ty nie mówisz poważnie, prawda? - Powiedziała cicho, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia. On nie mógł tego zrobić, nie mógł posunąć się za daleko! - To wywoła panikę, szczególnie, że mury nie są wystarczająco silne... Czy Ty w ogóle pomyślałeś, jakie mogą być tego konsekwencje? Nie po to przez tyle lat trzymaliśmy tę informację w tajemnicy, żeby teraz wszystko zaprzepaścić! - Wysyczała przez zaciśnięte zęby, tuląc do siebie Niji.
- Zresztą, co z aniołami? Ich też zamierzasz wydać? Przecież to absurd! To wywoła jedynie dodatkowe niepokoje, a nie tego teraz potrzebujemy. - Dodała jeszcze, wciąż patrząc na neigo spod zmarszczonych brwi. Pomysł starca był szalony nie ze względu na panikę, jaka wybuchnie, lecz na zagrożenie, jakie ze sobą niosło dla Niji. Bo ona przecież nie była człowiekiem... Również stanowiła zagrożenie... Czyż nie tak?
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 20:40
- Zmiany muszą być drastyczne aby przyniosły efekt. Czy operacje na otwartych ranach nie są inwazyjne i organizm wpada w traumę, aby potem rany się zabliźniły i zwyrodniałe tkanki już nie niszczyły ciała od środka? To, co proponuję jest właśnie taką operacją. Drastyczną, ale ostatecznie jedynie pomoże nam i wzmocni jedność nie tylko S.SPEC ale i całego Miasta. Ludzkość musi być świadoma swoich wrogów aby się zjednoczyć i stawić im czoła. - oparł się prawą dłonią o biurko - Na początku będą pomniejsze niepokoje, prawda. Dlatego jednocześnie urządzimy pokaz siły S.SPEC. Władza zbyt dawno była w cieniach, potrzeba nam twarzy. Osoby, której mogą zaufać. Twarzy łatwiej zaufać, a przede wszystkim idei która za nią stoi. Lecz gdy już uda nam się uspokoić pierwszą falę niepokoju będziemy mogli wprowadzić większe, dużo dalej idące plany. Mieszkańcy bedą bardziej chętni płacić wyższe podatki jeśli bedą wiedzieli, że pomoże to przy naprawach muru. Dzięki świadomym obywatelom będzie nam łatwiej wyłapywać zarażonych którzy wkradli się do naszego Miasta. Rekruci zaczną spływać do koszar w zwiększonych ilościach aby walczyć z wrogiem, bronić swojego domu. Dzięki temu będziemy mieli i siłę i środki aby zmiażdżyć sępy które krążą nad nami. - zacisnął prawą pięść, po czym usiadł na fotelu za biurkiem. Fotel skrzypnął cicho. Zaciągnął się ponownie, głęboko. Wypuścił dym z ust w dużym obłoku. Trwało kolejną dłuższą chwilę zanim zaczął mówić znowu.
- Zmiany są radykalne. Aniołowie nie są na razie problemem, ich istnienie nie musi zostać ujawnione. To akurat nie przyniosłoby nam żadnych korzyści. Sęk w tym, że jeśli nic nie zmienimy to będzie koniec M3. Konflikt wewnętrzny lub zewnętrzny, ewentualnie wirus zniszczy wszystko nad czym do tej pory pracowano. Wszelkie osiągnięcia zostaną zaprzepaszczone. Miasto rozsypie się w pył, jestem pewien, że Łowcy wykorzystają każdą okazję aby uderzyć. Jedyne co możemy stracić, to chwila spokoju. Sama musisz zauważać plusy tej sytuacji. - zaciągnął się - Poza tym, wszyscy poznają naszą prawdę. Na przykład mury niekoniecznie rozsypują się tak, jak to jest naprawdę. Ludzie uwierzą we wszystko co powiemy jeśli tylko będą wiedzieć, że to my jesteśmy tą linią między bezpieczeństwem a zagrożeniem. Czas na zmiany, pani dyktator. Czas na nie właśnie teraz.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 21:10
Słuchała go z narastającym przerażeniem, a jej nastrój odbijał się na matce. Ten facet był szalony! Chciał zburzyć doczesny porządek, narazić ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo... Ale dlaczego? Jego plan nie miał stuprocentowej pewności powodzenia, musiał zdawać sobie sprawę. S.SPEC nie było stać teraz na pomyłki. Było osłabione, nie mogło sobie pozwolić na żadne pomyłki. A na to się zanosiło.
- Pomniejsze niepokoje? Czy Ty w ogóle myślałeś nad tym, co może się wydarzyć? S.SPEC nie jest na tyle silne, by zapanować nad zamieszkami teraz, a co dopiero potem! Ludzie wylegną na ulicę, będą próbowali obalić obecny system, to doprowadzi do chaosu! - Była naprawdę oburzona jego śmiałą propozycją, co doskonale ilustrowało zachowanie Takary. W końcu były jednością.
- Przecież można to osiągnąć bez wyjawiania prawdy. Można wymyślić coś innego, coś, co nie będzie narażało całego systemu. Nie możemy stawiać wszystkiego na jedną kartę, nie stać nas na takie pomyłki! Skoro mówisz o naszej prawdzie, dlaczego nie możemy wymyślicz czegoś innego? Że nastąpił przełom w badaniach nad wirusem, czy coś w tym rodzaju, nie narażając przy tym niewinnych ludzi? Myślę, że to lepiej podziała niż wiadomość o tym, że nasze wysiłki tak naprawdę na nic się nie zdają, gdyż za murami żyje banda dzikusów, zmutowanych potworów, którzy nie znają litości.
Dym z cygara gryzł ją w oczy, w których pojawiły się łzy. Na szczęście była wtulona w ramię swojej elektronicznej matki, więc mężczyzna nie mógł tego zobaczyć. Dyskretnie je otarła, powoli wyplątując się z objęć kobiety, by znów usiąść na jej kolanach. Jej status był zagrożony. To było pewne, że gdy tylko wyjdzie na jaw, że istnieją wymordowani, to i pozostałe rasy nie będą bezpieczne. A tym samym również ona. To byłaby kwestia czasu, aż ktoś zainteresowałby się jej osobą. A do tego za wszelką cenę nie mogła dopuścić.
- Nie będę narażała życia mojej córki tylko dlatego, że Tobie się tak podoba. - Zakończyła ostro, dając do zrozumienia, co sądzi o całym tym pomyśle.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Gość on 15/11/2014, 21:38
Cronus oparł się bardziej na fotelu. Mrugnął powoli. Nie wyglądał na zaskoczonego jej reakcją.
- Przełom w badaniach? W jaki sposób mogłoby nam to pomóc? Mieszkańcy jedynie staliby się bardziej ospali i niechętni do jakiegokolwiek działania czy wspierania wojska i S.SPEC. Stwierdziliby, że skoro jest już lekarstwo, to nie trzeba się o nic martwić. Stagnacja. Łowcy zaś mogliby zostać zwabieni przez te ogłoszenie i złożyć nam niezapowiedzianą wizytę. Pomyśl bardziej, głębiej. Wiesz doskonale co się stanie, jeśli nie zaczniemy działać. Albo teraz zmienimy bieg spraw, albo za parę lat twoja córka będzie jedną z nich. - wskazał na ekrany za sobą - Lub będzie martwa jeśli ma szczęście.
Obrócił cygaro między palcami. Czerwony żar przygasał powoli. Zaciągnął się ponownie.
- To oczywiste, że się boisz. Ludzie boją się zmian. Ale fakt, że jesteśmy tu i teraz, w tym pokoju oznacza, że nie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Musimy nieść przykład. Na naszych barkach leży odpowiedzialność za przeżycie ludzkości! Czymże jest kilka dni rozruchów wobec perspektywy przetrwania i rozwoju! Poza tym, na rozruchy także mam już plan. Pomyślałem o tym.
Asellus obrócił się nieco na bok na krześle i otworzył inną szufladę. Wyjął z niej zwykłą szarą teczkę i rzucił na stos papierów na biurku.
- Prosta polityka i populizm. Istnienie Wymordowanych zostanie ogłoszone na paradzie wojskowej, do której pozwoliłem sobie zacząć przygotowania. Co mi przypomina, że potrzebuję adiutanta. W każdym razie. - machnął ręką - Owa parada wojskowa będzie naszym pokazem siły. Tak, jesteśmy teraz słabi, ale nie możemy tego po sobie pokazać. Prezentacja wojsk i wszystkich jednostek z dowódcami. Do tego imprezy z okazji, pokazy działań naszych oddziałów w symulowanych warunkach. Zwykli ludzie uwielbiają takie rozrywki. - przewrócił oczyma - Mieszkańcy będą utwierdzeni w przekonaniu, że S.SPEC jest bardziej niż wystarczająco potężne aby powstrzymać wrogów. Jedyne czego trzeba, to odpowiednich słów padających z ust odpowiedniej osoby. - zakończył powoli. Zaciągnął się ponownie. Spoglądał teraz na widok z okien. Zachodziły chmury, chyba zbiera się na deszcz.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Gabinet Dyktatora

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 11 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Powrót do góry