Strona 3 z 17 Previous  1, 2, 3, 4 ... 10 ... 17  Next

Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Nie Lis 23, 2014 9:46 pm
Tym razem android skupił się na analizowaniu ekspresji i zachowań kobiety, na swój sposób "olewając" partnera w tym momencie. To nie tak że w ogóle go nie obchodziło co ten robi bądź nie... Ot, ciekawiło go dużo bardziej zachowanie kobiety w tak krytycznej sytuacji. Analizując jej ekwipunek, a także jej pytania i niedowierzania w fakt że mogą to mieć, wywnioskował szybko, że osoba ta zna się na technice w stopniu przynajmniej znośnym, by wiedzieć iż normalne androidy tak "nie mają". Ale oni mają. W sumie Len faktycznie ma, a Mashiro tylko mu ukradł jego unikalność, pft, ale cóż zrobić, złodzieje panoszą się wszędzie... Ci przystojniejsi też.
Jej ekspresja była dość łatwa do przewidzenia... Skoro tak uparcie twierdziła że tego nie mają, nie było problemu przewidzieć zaskoczenia gdy ukazali tak dosłownie że "jednak mają", i mają czym się chwalić pod tym względem. Nie popędzał w tej chwili, pozwalając jej na analizę, nie przerywając też i Mashiro jego słów. Rozumiał dość dobrze działanie psychiki ludzkiej i wiedział że teraz tego nie popędzi...
Ale ziarno zostało zasiane. I albo uschnie, albo zbiorą żniwo, zadowoleni. Cała trójka. Stąd więc czekał, cierpliwie, z góry analizując ciało kobiety. Pomimo iż wcześniej tego nie zauważył, teraz zdał sobie sprawę z podobnego koloru oczu. Soczewki? Mutacja? Nie był pewien, ale Cedna miała kolor oczu bardzo podobny do niego. Hm...
Może dlatego tak bez wahania postanowił to zrobić?
... Nah, raczej nie. W tym wypadku powinien się dwa razy zastanowić...
Ale tego też nie zrobi. Co tam.
Obserwował dalej jej reakcje, w tym nerwowe łykanie śliny. Przechylił lekko głowę na bok w momencie jej pierwszej, urwanej kwestii, jakby "próbując" zrozumieć, lub chociaż przewidzieć dalsze zachowania...
Ale jednak nie spodziewał się iż zrobi to teraz. Gdy poczuł dotyk delikatnej, ludzkiej skóry na nim, przeszedł go dreszcz wzdłuż ciała, co spowodowało ciche westchnięcie. Tak... To był przyjemny dotyk... Przyjemny dotyk ciepłej, żywej dłoni, w której krążyła krew i ciepło... Na jej pytanie przytakną kiwnięciem głowy. - Owszem, w wypadku działania modułu erotycznego różne punkty ciała stają się dużo wrażliwsze na dotyk, zwłaszcza receptory czucia w tym miejscu. Podziękowania świętej pamięci Sinikarowi Le'Kler'owi, mojego stwórcy... Jeśli tak bardzo chcesz się dowiedzieć więcej, opowiem ci... Potem. A póki co dam ci poczuć realność i doskonałość tej kreacji. Więc? Ujmiesz dłonią... Lub ustami? Bo mój kolega jest już zniecierpliwiony. - Machnął lekko w stronę Mashiro głową, uśmiechając się kpiarsko. Tiaa... Zero cierpliwości, ogłady ani gry wstępnej, ale cóż...
Tak czasem bywa.




Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Pon Lis 24, 2014 11:44 am
Wirus, który ogólnie był złośliwym, uczuciowym programem wytworzonym przez jednego ze speców programistycznych, który zwrócił się przeciwko S.SPEC'u, nadawał coś takiego jak kręgosłup moralny na tym, kto ów oprogramowanie zainstalowane miał. W tym przypadku takie coś posiadał oczywiście Mashiro, który nie był do końca przekonany do swojej decyzji. Starał się być przez to jak najbardziej przyjazny dla ludzkiej kobiety, gdyż został zaprogramowany po to, by budzić zaufanie innych ludzi do siebie. Lepiej było strzelić z pistoletu z bliskiej odległości, niż z dalekiej, a przez brak poprzednio uczuć, zdrada nie była szczególnie trudna. Tym razem jednak zapewne miałbym trudności z naciśnięciem spustu na kimś tak żywym, jak Cedna. Dlatego, gdy tylko zobaczył po czym to że przejeżdża swą dłonią, uznał ją za brak zagrożenia i spuścił pistolet w dół, wypuszczając ze swych ust, co prawda niepotrzebnie, powietrze.
- Receptory czucia są czasem nieco zbyt... wysoko skonfigurowane... - podrapał się po karku, przyglądając się. Następnie rzucił Colt'a M1911 za siebie, jakby w ogóle nie zależało mu na tej broni, która wbrew pozorom była niegdyś potężnym, amerykańskim pistoletem. Założył ręce na siebie, po czym spojrzał w dół, a stamtąd na Cednę i uśmiechnął się, przyjaźnie.
- Ale doskonałość chyba mają... Len dość mocno jęczy, gdy czuje zadowolenie - tym razem jego uśmiech stał się iście diaboliczny, szeroki, wredny.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Pon Lis 24, 2014 6:48 pm
Pomimo, że iście fascynującym było sprawdzanie wrażliwości i precyzji receptorów czuciowych jawnie imitujących odczucia jakie są w stanie doświadczać organizmy żywe, to jednak była to bardzo upokarzająca jak na czas obecny chwila. Cedna ciągle biła się z myślami, co było słuszne, a co nie. Być może też zmęczenie i ogólny pech dzisiejszego dnia robiły swoje, tak samo jak i miejsce w jakim obecnie przebywali. Teoretycznie na nią wirus działaś jako tako nie powinien, ale kto tam wie, czy przebywanie na skażonym terenie nie ma i skutków ubocznych w postaci zaburzeń percepcji widzenia i postrzegania „dobrych i złych” zachowań. Zacisnęła usta w niezadowoleniu, ale i niezdecydowaniu nadal wodząc palcami po fakturze syntetycznej, która perfekcyjnie oddawała gładkość skóry.
- Le’Kler..huuh? – Powtórzyła próbując skojarzyć jakoś nazwisko, ale nic jej do głowy nie przychodziło.
Co jednakże spostrzegła to odrzut niebezpiecznej broni w tył cyborga. Serce przyspieszyło, a kobieta wzięła głęboki wdech patrząc na lecącą w przestrzeń spluwę. To mogłaby być jej szansa. Teraz miała tylko do czynienia z mieczem czarnookiego androida. Gdyby tylko on również stracił czujność i opuścił swoje ostrze, bądź w ogóle je odrzucił mogłaby spokojnie sięgnąć po karabin, który de facto znajdował się na wyciągnięcie ręki.
Popatrzyła na twarze androidów zastanawiając się czy zauważyli jej chwilową zmianę ekspresji twarzy. Jedyne co mogła przyznać to to, że przynajmniej nie byli obrzydliwi i obleśni. Ba, byli całkiem całkiem. Przełknęła ślinę i przejechała następnie językiem po zębach wzdychając tuż po wypowiedzi białowłosego androida z diabolicznym uśmieszkiem.
- ….ustami…. albo dłonią…co? – Popatrzyła kolejno na nich, a następnie na ich krocza i na miecz przy jej gardle.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Pon Lis 24, 2014 7:25 pm
Gest ze strony Mashiro był dość ryzykowny, biorąc pod uwagę że w zasięgu dłoni kobiety była jej broń, i nawet jeśli zachowywała pozory uległej, to mogła w każdej chwili sięgnąć poń i ich rozstrzelać. Pomimo iż w większości był objęty siłą pożądania... To jednak zachowywał jeszcze szczątki myślenia logicznego, mając na uwadze takową broń. Nie powiedział jednak na to nic, podobnie jak i zmarudniałość w stwierdzeniu że receptory są przekonfigurowane zbyt mocno czasami. Jemu to nie przeszkadzało... To właśnie to miały one imitować. Uczucie niesamowitej bliskości, odczuwania jej każdym calem tych czułych miejsc... I imitowały je właściwie. Nie za mocno, ani nie za słabo.
Słysząc jej niepewne powtórzenie nazwiska stwórcy, westchnął cicho, ukazując drobną dozę przygnębienia. - Nie martw się tym. Zginął zanim zdołał stworzyć coś więcej niż replikanta jego ukochanego w mojej osobie. - Powiedział to tonem dość... Wypranym z uczuć, aniżeli faktycznie z jakimś przejęciem, jak prawdziwy, rasowy android... Jakim jest. Może i zrobionym ręcznie przez jednego człowieka w ciągu kilku lat... A potem brutalnie mu odebranym i przerobionym na maszynę mordu...
Ale jednak wciąż androidem. Nie mógł pozostawić słów Mashiro bez kontry, więc - całkowicie spokojnie i jak prawdziwy dżentelmen... - Ty również, to dowodzi doskonałości tej kreacji. - Odpowiedział profesjonalnie, po czym znów skupił się na kobiecie. Widział że nie jest pewna swoich ruchów... Ale wiedział że jest sposób na to, by jej pomóc i wprowadzić ją w odpowiedni nastrój... A przez swoją nachalność, troszeczkę Len i Mashiro o tym zapomnieli. Stąd też przykucnął przed nią i objął wolną dłonią jej polik, czule się uśmiechając. Nacisk miecza zszedł z jej szyi, a ramię, bez żadnego ruchu ani drobinki reszty ciała przeniosło ostrze za jej plecami i odrzuciło płazem miecza karabin dalej. Maskując ten czyn, począł mówić. - Przepraszam... Za naszą nachalność... Byliśmy na tyle ogarnięci tymi uczuciami... Że zapomnieliśmy, iż ty też potrzebujesz drobnej dozy... Stymulacji. Wybacz... - Wypuścił ostrze miecza z dłoni, pozwalając mu odskoczyć kawałek dalej. Teraz zarówno ich bronie, jak i jej główna były poza zasięgiem rąk... Ujął jej dłonie, nie zaciskując dłoni mocno, acz zdecydowanie, pomagając jej się podnieść do pionu. - Mashiro... Całuj Panienkę... Tak jak ja ciebie wtedy... - Miał tylko nadzieje że przez te słowa zrozumie że jeśli jedno miejsce ciała do całowania jest zajęte, to drugie wciąż można całować... Stąd też czarnowłosy z czułością objął jej wargi własnymi, składając na nich czułe, namiętne pocałunki, wciąż z tym samym, przyjemnym uśmiechem na twarzy. Gładził delikatnie jej polik kciukiem, subtelnie zwiększając namiętność poprzez delikatne lizanie jej warg przy każdym kolejnym pocałunku i cmoknięciu. Mimo wszystko... ... Dużo lepiej będzie to, jeśli cała ich trójka będzie w odpowiednim nastroju, a póki co, kobieta była zastraszona i pod groźbą śmierci... Więc może odrobinę czułości sprawi, że zelżą jej nerwy?




Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Wto Lis 25, 2014 2:42 am
- Oh... tak... Dowodzi... - mruknął pod nosem Mashiro, postanawiając wsłuchać się w dialog między kobietą, a androidem. Jego wzrok bacznie śledził każdy ich ruch, zmiany w mimice twarzy czy tonacji głosu. Wtłaczał informacje do swojej cyber-mózgownicy, starając się odpowiednio przeanalizować przejęte dane. W sumie, nie tyle dialog, ile monolog swojego partnera z jak gdyby otumanioną kobietą, która jedynie co teraz wykonywała, to powtarzanie wypowiedzianych przez Lentarosa słów. Wyrwał się z analizy dopiero, gdy do jego uszów doszło ostatnie, wypowiedziane przez Lena zdanie.
- Zaraz... Dopiero teraz kilka informacji zdążyłem przeanalizować. Wezmę nasz ekwipunek i wpakuje do skrzyni, by przypadkiem nikt nam niczego nie ukradł - powiedział dość neutralnym, metalicznym tonem, przechodząc obok pary. Wyciągnął szybko miecz Lentarosa z pochwy. Teraz on dzierżył poniekąd władzę nad akcją, dlatego też nie bał się ewentualnego ataku ze strony kobiety. Nie liczył się również ewentualnym zdaniem jego partnera. Zaczął po prostu podnosić z ziemi calutki wcześniej odrzucony ekwipunek, by oddalić się z nim na kilkanaście metrów od scenki. Jego ręka pokryła się po chwili zieloną substancją, co zresztą Cedna ze swej perspektywy raczej mogła zauważyć. Kolejno, spadające kropelki zieleni zaczęły tworzyć coś w rodzaju tytanu, który ukształtował się po chwili w skrzynie z elektronicznymi elementami i dziwną, przezroczystą żyłką, w której przemieszczała się zielona substancja. Wpakował do środka przedmioty i zamknął skrzynie, coś majstrując przy urządzeniu. Odwrócił się po chwili w ich stronę i szybko podszedł, zdejmując płaszcz, którym zakrył skrzynkę. Wykonał szybko kilka susów i stanął za dziewczyną. Uniósł dłoń w stronę jej prawego ucha i szybko zdemontował słuchawkę.
- To na razie nie będzie potrzebne. Po tym będziesz mogła się skomunikować z bazą czy czymś tam - powiedział dość uprzejmym tonem. Przykucnął i pchnął ustrojstwem w stronę swej skrzyni, nie uszkadzając słuchawki. Wiedział idealnie z jakiego materiału się składa i ile potrzebuje siły, by owy przedmiot stanął dosłownie centymetr od metalowej paczki. Podniósł się i przybliżył do jej ucha, które delikatnie złapał w zęby i pociągnął.
- Zacznę zdejmować Twój strój. Potem odłożę go do skrzyni. Ty nas zaspokoisz, my Ciebie, a potem wskażemy Tobie miejsce o które prosisz - użył swego typowo metalicznego głosu, jakby wyłączył moduł, a następnie rozpoczął proces eliminacji ubrania kobiety, szukając rozpięć. - I Len. Będę to robił po swojemu. Mam odpowiedni zasób danych w bazie, by manipulować nimi wedle swej woli - dodał po chwili.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Sro Lis 26, 2014 6:58 pm
Rhoneranger wiedziała, że na pewno nie będzie łatwo się wyswobodzić, ani uciec. Androidy choćby i zawirusowane będą i tak po części analizować logicznie sytuację. Tego chłodnego opanowania raczej maszyny nigdy się nie wyzbędą, przez co o wiele trudniej było je przechytrzyć. Nie to co naiwni ludzie, czy też mężczyźni dający się ponieść emocjom. To prawda oni też byli mężczyznami, ale… nadal były to maszyny. Coś znacznie groźniejszego od zwykłego człowieka.
Uniosła znacząco brwi, gdy jeden z androidów nagle się zniżył do jej poziomu i wykonał ludzki gest. Usłyszała poniekąd jak jej ukochana broń sunie po ziemi. Kolejna sposobność na ucieczkę odpada, pomyślała nagle szarpnięta do góry. Zmarszczyła czoło słuchając mężczyzny mówiącego o całowaniu i już rozchyliła wargi, aby zaprotestować gdy nagle zostały one zaatakowane przez usta androida.
- Mhmmmhmmm – Mruknęła próbując się oderwać od twarzy cyborga, ale na nic się to zdało. Pocałunki nie miały końca. Spoglądnęła następnie za chłopaka obserwując jak jej cenny ekwipunek ląduje w metalicznym pudełku, które z pewnością łatwo się nie otworzy. Zapewne będzie potrzebowała do tego pomocy białowłosego.
Gryzienie, drapanie, czy też walka wręcz również nie miały sensu, bo jej przeciwnicy byli zdecydowanie za silni. Chociaż…skoro androidy odczuwały przyjemność, to czemu by…Nieee, można im wbudować receptory i zaprogramować system tak, aby każdą informację fizyczną odbierał i przetwarzał na bodziec pozytywny. To w końcu nie ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na takie luksusy. Aomame wiedziała, że nawet pomimo nadzwyczajnej siły Łowcy nie poradzi sobie z nieznającym oporu ciała egzoszkieletem.
- Mhrhmmmm – Ponownie jęknęła w geście niezadowolenia i irytacji, gdy została osaczona z dwóch stron, a drugi z androidów postanowił ściągnąć z niej odzienie. Jej oddech poniekąd jednak się przyspieszył, a wewnątrz nieco ograny się rozgrzały w wyniku tych akcji. Ciało reagowało oddzielnie od zdradzonego umysłu, który nadal jeszcze mógł myśleć w miarę racjonalnie.
Uścisk na jej dłoniach nie był w ogóle mocny. Cedna spokojnie mogła je wyrwać i postanowiła sięgnąć po ostatnią deskę ratunku. Ten już jedyny gest jaki jej pozostał, który zadecyduje o jej dalszym losie. Jeżeli to jej nie wyjdzie po prostu się podda i da ponieść tej fanatycznej, nieracjonalnej części mózgownicy. Wyszarpnęła dłonie i sięgnęła po pistolet przy biodrze, zostawiając nóż w spokoju(i tak był bezużyteczny). Nie wiedziała czy zdąży wyszarpnąć broń z kabury, odbezpieczyć i oddać choćby i jeden strzał w któregokolwiek z nich, ale musiała spróbować. Inaczej nie byłaby sobą.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Sro Lis 26, 2014 9:05 pm
Czuł że w kobiecie wzbiera irytacja i gniew, acz program liczył na to, że rozluźni się w końcu i pozwoli się porwać własnemu ciału. Wiedział że to tak działa... W końcu nie był to pierwszy raz gdy tak się stało. Pierwsza irytacja w końcu minie, a na jej miejscu pojawi się pożądanie, pragnienie... Nawet jeśli skierowane w stronę dwóch maszyn, które jednak dla ciała są ludźmi z budowy i z wyglądu. To że umysł jeszcze utrzymuje racjonalną kontrolę wynika z faktu iż to dość wbrew jej woli oraz że wie o tym, iż są maszynami. Tylko te fakty trzymają ją od tego, by w końcu się temu poddać.
Obserwował kątem oka działania Mashiro, lecz nie było to zajęcie zbyt poważne, wolał skupić się przede wszystkim na uprzyjemnieniu chwil kobiecie, która wciąż była spięta i niechętna. Chciał się postarać na tyle na ile to było możliwe, by wprowadzić ją w ten nastrój, by przestała się opierać. Puszczał przez swoje uszy słowa Mashiro, nie odpowiadając też na to, że już ma odpowiedni zasób "danych" na te tematy. Cóż... Jeśli uznaje że da radę, nie będzie mu przeszkadzać.
Wczuł się za mocno, pozwolił osłabnąć swoim systemom obronnym i logicznej kontroli... Przypłacił to gdy usłyszał kliknięcie odbezpieczanej broni, a potem wyraźny alarm o uszkodzeniu na poziomie silnego ciepła, powodującego silne oparzenie i "podgryzienie" przez ciepło egzoszkieletu na poziomie brzucha. Chwycił lufę broni, znając trajektorię skąd nadleciał atak, odsuwając ją na bok i zrywając pocałunek, zgryzając zęby. - Chyba się nie zrozumieliśmy, Panienko... Chcieliśmy być dla ciebie mili... Ja chciałem być miły, by to byłe miłe dla naszej trójki w tak samo dużej ilości... Ale widać nie chcesz po dobroci... - Wyrwał jej broń z dłoni i wyrzucił daaaaleko w bok, po czym obrócił plecami do siebie i zerwał z niej spodnie, zsuwając je w dół razem z bielizną, przy okazji nieco je podzierając też. Gdy odsłonił nagą skórę jej tyłka, objął ją obiema dłońmi i począł ściskać i "miętolić" przez krótką chwilę, po czym podniósł swoje narzędzie na jej dolne plecy i zacisnął jej pośladki wokół niego (nie wsuwając sie w nią, był nieco ponad "wejściem") i ocierając się silnymi ruchami swojego ciała, chcąc sprawić by jego męskość była odpowiednio twarda, obijając się swoim "woreczkiem" o jej pośladki raz po raz. Spodziewał się że Mashiro zajmie się nią jak tego zapragnie z przodu...
On się zabawi jej kształtnym tyłeczkiem.




Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Pią Lis 28, 2014 2:04 pm
Właśnie schodził dłońmi po jej ciele w dół. Powoli zbliżał się do pasa, który pragnął zdjąć i wyrzucić gdzieś na bok, by usunąć niebezpieczne ustrojstwa tam się znajdujące. Jednakże był za powolny. Chciał sprawić kobiecie przyjemność wedle woli jego modułu, czytając z niego instrukcje. Zwiodło go to. W wyniku swego niedbalstwa, nie zdążył w żaden sposób kontr-reagować na Cedne, wyciągającą swoją broń. Była na tyle szybka, że Mashiro nie dał rady powstrzymać jej przed oddaniem strzału. Zrobił krok w tył po usłyszeniu huku, przyglądając się aktualnej akcji. Włączył proces analizy. Przyjrzał się bardziej dogłębnie sytuacji, po czym wydał z siebie niepotrzebne westchnięcie, podchodząc tym razem na przód dziewczyny.
- Nie potrafię zrozumieć... To jest nielogiczne, kobieto... Wiedząc, że jesteśmy androidami, silniejszymi, zwinniejszymi, szybszymi, ogólnie przerastającymi istoty ludzkie pod każdym aspektem, postanowiłaś zadziałać lekkomyślnie i użyć swej broni - pokiwał głową na boki, po czym szybko złapał ją mocno za nadgarstki. - Czemu mimo tego co widziałaś w jaki sposób tworzę skrzynie, Ty postąpiłaś w ten sposób i... nas zaatakowałaś... doprowadzając do czegoś, co można nazwać mianem irytacji? - przysunął jej dłonie nad jej głowę, łapiąc w jedną rękę. Drugą przesunął po jej ciele, zatrzymując na podbrzuszu.
- Len... Może ją uniesiemy? - wyszczerzył zębiska, mając nadzieje, że jego partner zrozumie planowanie Mashiro.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Sob Lis 29, 2014 9:17 pm
Naprawdę Cedna nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała sięgnąć po ostatnią deskę ratunku w jej arsenale. Buzująca w żyłach adrenalina i przyspieszona akcja serca jedynie zmotywowały ją do podjęcia tak radykalnej i niebezpieczne akcji. Ale się udało. Aomame udało się wyciągnąć pistolet laserowy ze swojej kabury, nawet i sięgnąć palcami i odbezpieczyć broń. W główce już zaczynały bić wiwaty na cześć jej refleksu, ale kobieta nie przywiązywała do tego zbytniej uwagi ze względu na to, że walka się nie zakończyła. Oddanie strzału na krótką chwilę wypełniło serce czarnowłosej nadzieją, która szybko zniknęła w momencie, gdy jej pistolet został odrzucony daaaaaaaleko w bok. Powiodła za nim oczami wykrzywiając usta w niezadowoleniu.
Szlag… pomyślała wracając spojrzeniem do Lentarosa. W ogóle jej nie zaskoczyła irytacja i diametralna zmiana podejścia androida, który ją brutalnie wręcz obrócił i pozbawił dolnego odzienia. Chciała sięgnąć rękami za siebie, aby ściągnąć ze swoich jędrnych pośladków dłonie cyborga, ale niestety pochwycona przez białowłosego mogła jedynie warknąć w odpowiedzi i wbić spojrzenie smolistych oczu w Mashiro. Gniew długo jednakże nie trwał bo po chwili wymieszał się ze zdziwieniem, gdy poczuła akcje Lentarosa na swoim tyle.
- Nggh… istoty organiczne już tak mają… że podejmują się nielogicznych…i straconych na porażkę działań… - Wysapała przez zęby próbując jakoś znieść obecną sytuację. Nie czułaby się, aż tak źle z tym wszystkim. Z tym całym gwałtem i tym podobne, gdyby ciało współpracowało z umysłem. Mózg jeszcze trzymał się kurczowo racjonalnych poglądów tłumacząc sobie, że to co teraz odczuwa to wszystko jest złe, nietaktowne i brutalne. Ciało jednakże nie dawało się oszukać, ewidentnie wcześniej już podnosząc poziom libido oraz odpowiednio reagując na przyjemny dotyk.
Rhoneranger nie wiedziała jak długo jeszcze jej umysł będzie się opierał, ale już potrafiła wyczuć pierwsze poddańcze sygnały.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Sob Lis 29, 2014 10:19 pm
Był dość... Poirytowany faktem ataku na niego. To nie tak że oni chcieli ją rozszarpać na strzępy, tak? Przecież szansa jak ta trafia się raz na milion... Para kochanków, która nie wymaga od ciebie żadnych zaobowiązań, zapłat, a sama w sobie jest kompletnie bezpłodna i nie spowoduje żadnych, niepotrzebnych konsekwencji. Czysta, niczym niepohamowana przyjemność bez żadnych problemów w przyszłości. A jednak wolała chwycić za broń, postrzelić jednego z nich... I wprowadzić ich w stan irytacji. Ludzie... Nigdy ich nie zrozumie...
Nie przerywał ani monologu androida, ani odpowiedzi kobiety zaraz po nim, chwilowo zajęty tym, w jaki sposób pomagał swojemu modułowi wprowadzić się w odpowiedni nastrój. Teoretycznie mógłby wprawić się natychmiastowo w to...
Ale był świadom że nawet jeśli brutalne - to te gesty mogły dodatkowo nakręcić kobietę między nimi. Choć odrobinę, zanim obaj zagłębią się w jej trzewiach. Gdy jednak kobieta skończyła mówić, zatrzymał się, chwilowo ignorując słowa jego "partnera" i skupiając się na niej. Jego napięte narzędzie delikatnie ocierało się o jej pośladki przy każdym jego, niepotrzebnym w tej chwili "oddechu".
- Sprawimy że uznasz iż ta decyzja była zupełnie niepotrzebnie wykonana... Niestety, z początku nieco boleśnie. - Z tymi słowami zsunął dłonie z jej pośladków i pochwycił jej nagie uda, podnosząc ją do góry, jednocześnie zmuszając swoimi dłońmi Panienkę do rozsunięcia ich na boki, niemal "zapraszając" w ten sposób Mashiro do zabawy. Fakt rozsunięcia ud pomógł też Lenowi, gdyż pośladki również się rozsunęły. Odpowiednio nakierował pomiędzy jej pośladki, po czym powoli wsunął narzędzie między je. Najpierw lekko za pierwszą warstwę pośladków, tak by "główka" się zaklinowała. Gdy już to zrobił, zacisnął mocniej dłonie na jej udach(może nieco boleśnie, przez fakt iż wcześniejszy seks uprawiał z androidem i nie przeniósł się na "ludzki" system odczuwania bólu) i jednym, silnym pchnięciem wsunął "go" w jej wejście, cicho wzdychając od słodkiego, rozkosznego dreszczu jaki przeszedł całe jego ciało na wskroś. Trzymając ją sztywno na tym samym poziomie, począł po krótkim momencie poruszać swoimi biodrami, w sposób jednakowoż niezbyt szybki ani silny, chcąc jednak jej pozwolić na "oswojenie się" z tym odczuciem. Wzdychał cicho z każdym ruchem, a jego spojrzenie utkwiło w działaniach Mashiro, na którego spoglądał z ponad jej barku, samemu wpijając się po krótkiej chwili w jej szyję, całując ją czule i namiętnie. Chciał pozwolić jej odczuć pełne spektrum rozkosznych odczuć do jakich był zdolny w tej chwili i w takiej "pozie". Resztę na ten moment pozostawiał białowłosemu. On ma cały przód i więcej "czułych" punktów ciała z resztą też.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie Lis 30, 2014 7:25 pm
Mashiro patrzył się na dziewczynę. Wraz z uniesieniem, nieco się uśmiechnął. Jego moduł od samego początku po aktywacji i wypuszczenia z siebie wielu nietypowych informacji sprawił, że narzędzie w dolnych okolicach było w pełni aktywne. Widząc, że Len zamierza wykonać to, co dokładnie sobie wymyślił, nakierował swą androidość w odpowiednie miejsce, tykając samą główką jej niebiańskiej bramy. Wydał przy tym dość przyjemny odgłos, dalej trzymając jej nadgarstki w jednej ręce. Drugą powiódł prosto na jej piersi, delikatnie zaczynając je pieścić. Postanowił już nic nie mówić. Po prostu chciał czerpać z owej procedury jak najwięcej przyjemności. Spojrzał przez ramię na swojego partnera, który wszedł w dziewczynę  Posłał mu przyjazny uśmiech.
- Organiczne istoty... cóż, szkoda... - mruknął pod nosem i postanowił wpić swe rozgrzane wargi prosto w jej usta, składając na nich namiętny pocałunek. Język postanowił wsunąć w środek jej ust, wykonując swoiste pchnięcie swą dzidą, wprost do jej wnętrza, od razu wypełniając ją w całości. Z jego ust dobiegł stłumiony jęk wprost w usta Cedny. Następnie rozpoczął synchronizować się pchnięciami wraz ze swym kompanem, by wykonywać swe "nabicia" między jego uderzeniami.
Rozkoszne chwile jednak nie mogły trwać tak w nieskończoność. Zaledwie po kilkunastu ciosów zadanych swą włócznią w jej słodki tunelik, który zdawał się również czerpać z tego przyjemność jak i on, Mashiro mimowolnie spowolnił. Oddalił nieco swoją twarz, spoglądając swymi szmaragdami w jej smoliste oczyska. Nie wyglądał na zadowolonego. Wyciągnął swoje narzędzie z jej wnętrza i wykonał krok w tył, odwracając się do nich tyłem.
- Muszę odetchnąć. Mam niski poziom energii... - mruknął pod nosem. Wykonał kilka kolejnych kroków i usiadł przy wyjściu na ziemi. Oparł swoją brodę o kolana, które podwinął do siebie. Zamknął oczyska.
"Niski stan energii: Doładuj się..."
"Niski stan energii: Doładuj się..."
Słyszał we swych uszach głos, czekając aż samoistna regeneracja da efekty. Niestety, nie dawała. Chwilę później poziom energii znów się obniżył.
"Krytyczny stan energii."
Usłyszał, otwierając oczy. Uniósł dłoń przed siebie, która wbrew jego woli zaczęła pokrywać się zieloną substancją. Nagle jego moduł ukazujący błędy wyskoczył, zalewając cały jego interface wzrokowy swoistymi znaczkami "-=#4404=-". Złapał się za głowę i wydał z siebie dźwięk bólu, mocno zamykając oczy. Zielona substancja jednakże wychodziła nie tylko z dłoni, ale zaczęła wychodzić i z całego jego ciała. Nagle android wygiął się w łuk i krzyknął głośno, jakby był obdzierany ze skóry. Nie było to jednak wielce dalekie od prawdy, gdyż pokrywające go nanoboty najzwyczajniej w świecie wchłaniały skrawki skóry w siebie, uzupełniając energię. Robiły to dość szybko. Nawet mimo rozkazów, które zaczął wydawać szmaragdooki, nanobociki nie miały zamiaru się go słuchać, dalej pożerając biednego Mashiro żywcem. W tej chwili ratowanie go przykładowym pociskiem EMP nie byłoby rozważnym rozwiązaniem przez odkryty rdzeń, który raczej mógłby w wyniku przeciążenia potężnie eksplodować. Po pół minucie krzyki ustały, a android padł na plecy, będąc dalej pożerany przez swoją własną "krew". Tykanie go i próba strzepnięcia nanobotów prawdopodobnie skończyłaby się raczej przejściem ich na drugą osobę.
W każdym razie, Mashiro z każdą sekundą coraz bardziej zanikał. Jego wszelkie akcje życiowe ustały. Zielona substancja po dłuższym czasie zakończyła swą podróż na rdzeniu, który zaczął pękać, a po chwili posypał się na drobne kawałeczki. Nanoboty wsiąkły jak gdyby w ziemie, pozostawiając ze sobą drobne, metalowe ustrojstwo z bardzo mocnego metalu. Tylko tyle pozostało z androida, który jeszcze chwile temu z chęcią rozpoczynał zabawę.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 17 Previous  1, 2, 3, 4 ... 10 ... 17  Next

Powrót do góry

- Similar topics