Strona 2 z 17 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Sob 22 Lis - 22:54
Cóż. Mashiro z lekkim dość szerokim uśmiechem na twarzy(jak na niego) ani myślał schodzić z pleców Lentarosa. Mógł dzięki temu zarezerwować więcej energii we swych modulikach i ogólnym magazynie, nie musząc przejmować się procedurą zrobienia jednego kroku i drugiego, by unieść swe całe żelastwo i utrzymać w pionie. Podobała mu się bliskość między swoim partnerem, a w szczególności jego doza jak gdyby irytacji.
- Muszę się zregenerować, Len... Jeszcze moja energia się nie naładowała - powiedział ze swym marudzącym tonem, dalej przebywając we swej misiowo-koalowatej pozycji. Mimo wszystko, prawdopodobnie czuł to samo co Len. Po wyszaleniu się z mantrykorą, cały czas chciał nieco więcej. Czegoś więcej. Uczucia zagrożenia, że zaraz może zostać porozcinany na mikroskopijne kawałeczki lub wpaść w czeluście czyjegoś przełyku. Nie wiedział, że potrafi coś takiego we swej blaszanej mózgownicy poczuć. Zadowolenie z dziwnych emocji, których jeszcze nie potrafił zweryfikować.
Prawa nóżka była przyodziana, by nie był dziwnie nagi(zważywszy że prawa strona ubrania wraz z butem została połknięta przez bestie), w kawałki srebrnego egzoszkieletu. Wyglądał przez to niczym bio-mech, co nawet aż tak nie mijało się z prawdą.
Nakrył się przy okazji nieco bardziej swym płaszczem, widząc jak czarne chmury rozpoczynając swój wodny pokaz na śmiertelnikach i wymarłych. Przy okazji lustrował miejsce dookoła siebie. Posiadał również te dane we swej łepetynce. Na pytanko Lentarosa westchnął przeciągle i, zdając sobie tym razem sprawę z tego, że jego powóz nie zrobi ani jednego kroku, zszedł, nakrywając swą głowę płaszczem.
- Niech będzie... Nieco tutaj zimno... Nie jestem do tego przystosowany... w każdym razie, to znów kolejne zabudowania. Możemy tutaj się zatrzymać i zbadać miejsce...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Sob 22 Lis - 23:15
Cedna miała za sobą dłuuuugi bieg. Oj długi. Na dodatek w trakcie tak się rozgrzała, że zdjęła swój szary płaszcz sięgający do kostek. Jego wierzchnia część powleczona była specjalną substancją oleistą, która szczelnie chroniła przed deszczem i zimenm. Jednakże w obecnym przypadku tylko irytowała kobietę, która była mocno wkurwiona sytuacją jaka miała miejsce zaledwie parędziesiąt minut temu. Była zbierać łupy, złom i części pozostawione przez innych wędrowców, które po odpowiedniej renowacji przyniosłyby niezły zysk. Ale cóż… Desperacja to okrutne miejsce i to okrutne miejsce zmusiło ją do porzucenia swojego dobytku na pastwę losu.
- Pierdolona desperacja…
Nawet nie miała pojęcia gdzie dokładnie jest! Straciła orientację jakieś dobre 15 minut temu i obecnie maszerowała w mokrym piasku całkowicie przemoczona z płaszczem przewieszonym przez ramię. Miała gdzieś, że jest całkowicie mokra, i że luźny materiał jej kombinezonu oblepił bardzo dokładnie jej całe ciało. Karabin plazmowy cicho pobrzękiwał w kaburze na plecach. Cedna fuknęła wyzywając cały doczesny świat, aż w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło. W okolicy pojawiły się jakieś budynki. Pseudo-budynki, ale zawsze typ schronienia. To nic, że znajdowały się tam również liczne znaki ostrzegające o możliwości zarażenia wirusem X. Co więcej dostrzegła sylwetkę człowieka, a raczej dwie sylwetki ludzi, bo jeden niósł drugiego, którzy aktualnie wchodzili do tych ruin. No nie wyglądali, aby szukali czegoś innego poza schronieniem, więc dziewczyna nie wyciągała broni, a szybkim krokiem przeszła piaszczysty teren i weszła do pozostałości po budynkach. Stanęła w wejściu obserwując bacznie poczynania dwóch istotek, które okazały się być androidami, gdy Rhoneranger usłyszała skrawki rozmowy o metalicznym pogłosie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Sob 22 Lis - 23:48
- Ty ładujesz baterię a ja to co? Działam według ciebie na powietrze? - Warknął poirytowany. Może i to było przyjemne że chłopak był tak blisko jego i mógł usłyszeć niemal niesłyszalne (i w sumie niewychwytywalne dla zwykłych ludzi) dźwięki towarzyszące procesom działania androida. To było miłe...
Ale noszenie go jak jakiejś księżniczki to już średnio. Ych... To nieprzyjemne uczucie, że potrzebował czegoś więcej. Nie był pewien czego, jak ani po co... Ale pragnął tego. Teraz... Zaraz... Jak najszybciej...
Nie obserwował zbytnio w jaki sposób przyodział swoją odgryzioną nogę, acz był nieco zawiedziony faktem że jego nanoboty nie są jeszcze krawcami. Przydałby mu się jakiś strój... Po jego bladej, syntetycznej skórze spływała ciurkami woda od wyraźnego deszczu, a włosy to już zupełnie oklapły, oblepiając mu twarz. Ych... No nic, co tu poradzić. Zupełnie nic...
Yey! Czyżby jego marudzenie się udało!? Tak! Zlazł z niego, w końcu. Jak miło... Odetchnął ze swoistym odczuciem ulgi gdy android z niego zszedł i postanowił ruszyć swoimi własnymi nogami cztery, blaszane litery. Rozejrzał się wokół pobieżnie, analizując co się dzieje wokół...
I dostrzegł że ktoś ich śledził. Nie skupiał na niej uwagi, ale zauważył że to kobieta. Obraz jaki zapisał z tego szybkiego i pobieżnego przejrzenia miał w sobie jej obraz. Jej ubranie lepiło się do ciała, ukazując niektóre walory...
Hm... Może pora na kolejną lekcję dla Mashiro? Z pewnością on też to czuje... Tą chęć do wyszalenia się... Poklepał go po ramieniu, chcąc zwrócić jego uwage na siebie, po czym począł szeptać.
- Jesteśmy śledzeni, prawdopodobnie przez ludzką kobietę. Jesteś gotów na trzecią lekcję? Nie bój się - one to lubią. - Uśmiechnął się do niego i wierząc że się zgodzi, powrócił swój wyraz twarzy do neutralnego wyrazu, po czym obrócił się przodem do łowczyni jaka ich obserwowała i ruszył w jej stronę. Woda spływająca po jego syntetycznej skórze nader dobrze ukazywała umięśnienie ciała, sztuczne, acz zarazem też i nie. Szedł spokojnym, miarowym krokiem, w żaden sposób nie okazując zagrożenia ze swojej strony. Zatrzymał się na odległość wyciągnięcia ramienia w jej stronę, patrząc na nią spokojnie. Po krótkim momencie spojrzał na Mashiro i kiwnął w jego stronę głową, po czym błyskawiczny ruch prawej dłoni sprawił, że w ciągu czasu nie mierzącego więcej niż sekunda ostrze wyleciało z pochwy i znalazło się przy gardle łowczyni, dociskając się do niego mocno. Troszkę mocniej i rozetnie skórę...




Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 6:37
Odezwałby się w jakiś sposób, lecz postanowił chwile pomilczeć, dać Lentrasowi przynajmniej parę chwil wolnego od swego odwiecznego marudzenia. Spojrzał na jego mokre ciało i nieco z tego faktu zdał się uśmiechnąć. Ewidentnie potulny modulik w jego blaszanym ciałku, który został przekopiowany zeszłej nocy, był uaktywniony. Nie trzeba było co do tego eksperta. W szczególności jego partner powinien się skapnąć po słowach, które wyszły z jego ust. Tylko jedna z podniesionych aktywności w jego ciele stwarza masę problemów.
- Tak poza tym... znów system błędów szaleje. Wyskakuje masa powiadomień... - mruknął, jakby chciał w tym odrobinę wsparcia ze strony Lena. Przynajmniej do czasu, aż jego moduły bojowe nie zaktualizowały celu. Od razu rzucił swe spojrzenie na stającą ku wejściu kobietę. Jego oczy zaświeciły się w kolorze szmaragdu, analizując szybko we swej główce najbardziej możliwe scenariusze wojenne. Zdziwił się jednak, że jego partner podszedł do tego z najzwyczajniejszym spokojem, ewidentnie nie chcąc poddawać tego procesowi głębszej analizy w celu zlokalizowania najsłabszych punktów i wad swego przeciwnika. Uniósł aż brew, czekając na wyjaśnienie, które do niego po chwili dotarły.
Przestał chować głowę za płaszczem, uznając to oczywiście za dłużej niepotrzebne. Słowa Lentarosa przewróciły jego logiczne myślenie do góry nogami, uzupełniając je błędami krytycznymi i uszczuplając kręgosłup moralny, którym by w tej sytuacji postąpił. Przyodział neutralny wyraz twarzy, jeszcze raz uzupełniając informacje o ludzkiej istocie, dostrzegając to, czego jeszcze chwilę temu nie dostrzegał. Tak zwane "walory". Chęć wyhasania się diametralnie wzrosła. Postanowił popłynąć z prądem i z zachowaniem środków ostrożności w postaci aktywnego modułu bitewnego, pójść przy Lenie w stronę kobiety. Nawet pokusił się o w miarę przyjazny uśmiech.
Stanął w tej samej odległości przy swym partnerze i również spojrzał na niego. Kiwnął głową i synchronicznie z jego ruchem, wyciągnął zza swego płaszcza Colt M1911 na amunicję .45ACP, która z tej odległości powinna budzić respekt na równi z działem jonowym, gdyż obalająca amunicja jest wtedy nader skuteczna. Przy tym było również dało się usłyszeć dźwięk odbezpieczonego pistoletu. Lufa była wymierzona perfekcyjnie w czoło dziewczyny.
- Twoje szanse na przeżycie spadły do poziomu minimalnego. Spośród setki rozwiązań tylko z kilku udaje się Tobie uciec. Jeżeli należysz do mądrych ludzi, wiesz, że nie masz szans pokonać dwóch istot naszego pokroju. Posiadamy zwiększony refleks, szybkość, zwinność, siłę, wytrzymałość. Lepiej rób co Tobie powiemy... a będzie nam niezwykle miło - wyszczerzył swe ząbki w arcygenialnym jak na androida uśmiechu. W przypadku Cedny, można byłoby przetoczyć ludzkie powiedzonko "z deszczu pod rynnę".





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 13:01
Krople deszczu niemiłosiernie padały na ciało kobiety do czasu, aż nie weszła w zabudowania zrujnowanego laboratorium. Woda ociekała po jej mokrych włosach(obecnie oblepiających twarz w pojedynczych kosmkach), buzi, szyi, ramionach, osprzęcie i ubraniach. Wszystko było mokre. Dosłownie wszystko. Uczucie oblepienia przez materiał irytowało już i tak mocno wkurzoną Cednę jeszcze bardziej. Adrenalina jak i gorąco wywołane wcześniejszymi wydarzeniami powoli zaczynały opadać ustępując miejsca przejmującemu zimnu, które wywołało początkowo gęsią skórkę na skórze. W drodze zszarpnęła z siebie kaburę karabinu plazmowego i niosła go w prawej ręce w głowie ciągle mrucząc przekleństwa. Dwa androidki, które przez moment śledziła w końcu chyba zarejestrowały jej obecność, bo przestały rozmawiać, a wyszeptały coś do siebie i nagle odwróciły się w jej stronę.
Albo idą mi wpierdolić, albo spytać jak mi mija dzień…hehe… pokusiła się w myśli na ironiczny żarcik, gdy osobniki szybko zmniejszały odległość. Aomame nie miała zamiaru się cackać w pogaduszki, ani też użerać w obecnym stanie, gdzie tętnice mocno pulsowały, a oddech był nieco przyspieszony. Uniosła rączka przed siebie i lekko na boki, dając przy tym postawę, że nie szuka zwady.
- Słuchajcie Panowie nie szukam problemów. Po prostu chcę wiedzieć jak dojść do… - Przerwała nagle, gdy nawet i nie aż tak niespodziewanie jeden z andoroidów przytknął jej nóż do gardła, a drugi wycelował w nią swoim coltem. Przerzucała przez moment wzrok to na jednego to na drugiego iście niezadowolona sytuacją. Po oznajmieniu raczej mało odkrywczego komunikatu Cedna wzniosła oczy ku niebu i jęknęła przeciągle mocno poirytowana.
- Eeeeeeeh, a mogłam dzisiaj zostać w siedzibie… - Burknęła z wykrzywionymi w irytacji ustami, a następnie spokojnie i powoli wypuściła z ręki swój karabin plazmowy. – Nie jestem wrogiem i też nie mam przy sobie nic, aż tak wartościowego… – No nie wcale, bo oporządzenie i płaszcz to w ogóle nie są wcale takie wartościowe, pff. -… więc wystarczy, że mi powiecie jak dojść do Smoczej Góry, a już mnie tu nie ma robociki.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Nie 23 Lis - 13:18
- Nie tylko tobie. - Nie był chwilowo w stanie odpowiedzieć w żaden sposób inny niż zwyczajnie że "czuje jego ból". Dosłownie jak i w przenośni.
To miłe że nie musiał dodatkowo niczego tłumaczyć Mashiro i ten ruszył wraz z nim bez pytania. Nader miło i przyjemnie, bo nie musiał ani go wlec, ani dogadywać... A przy okazji też byli zgodni w myśleniu i wspólnie czuli fakt...
Że chcą się zaspokoić na kimś. Nie musi to być koniecznie na sobie... Od czasu do czasu trzeba kogoś wpuścić by nie było swoistej monotonii, prawda? A to że nie zawsze taka osoba by chciała... To już inna historia.
Gdy przystanął przed nią, nie słuchając za mocno jej słów. Oczywiście że nikt nie szuka problemów... Ale to problemy znalazły ją, prawda? A raczej - przyjemne problemy, o ile zaakceptuje fakt tego, co chcą z nią zrobić i pozwoli sobie odczuć przyjemność z tego. W końcu... Tak bez zaobowiązań... Same plusy, nie? Przysłuchał się zarówno Mashiro wpierw, a potem Cednie, która chciała dotrzeć do Smoczej Góry. Drug-On... Z pewnością by to zapaliło mu lampkę alarmową w głowie...
Gdyby w tej chwili mógł o tym myśleć. Nie był w tej chwili nawet w stanie przeanalizować danych pod tym kątem. Błędy... Pragnienie... Moduł powoli się aktywujący. Tak... Wiedział czego pragnie. Jej.
- Nie potrzebujemy niczego, co jest twoje. Pragniemy ciebie. Stąd też, bądź grzeczną dziewczynką... - Usta wygięły się w wyjątkowo doskonałej formie złowróżebnego uśmiechu. - I zniż się. Zabaw nas. - Nacisnął nieco mocniej ostrzem na jej szyję, przez co można łatwo było wywnioskować ze jeśli nie zrobi tak jak ładnie ją prosi, coś odleci i się poturla w bok. Lekko machnął głową w górę, unosząc brew do góry w formie zdziwienia. - Na co czekasz? - Nielogiczność tej sytuacji aż bolała... Ale nie mógł z tym nic zrobić, to było...
Pragnienie...
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 13:37
Jego moduły walki były tak perfekcyjnie, że nawet przy drobnym oddychaniu lufa pistoletu dalej była wycelowana w ten sam punkt. Mikroskopijny. Nic nie mogło w tej chwili uciec przed androidem, który bez najmniejszego problemu mógłby wyeliminować przeciwnika.
W każdym razie, Mashiro przysłuchał się w słowa kobiety. Troszkę miał problem z dalszą analizą przez podnoszący się chaos w jego blaszanym organizmie. Impulsiki i ogólnie informacje rozsyłane z różnorakich modułów były źle interpretowane, a przez co schodziły się do nieaktywnego modułu weryfikującego błędy. To tworzyło swoisty chaos, wysyłając impulsy w dalszą drogę po przestworzach zielonych żył, wypełnionych nanobotami. Zużycie energii przez to było dość na wysokim poziomie, jak na małą aktywność.
- Jak zabawa będzie dla nas satysfakcjonująca, to może nawet i Tobie pomożemy. Powinna być jakaś motywacja, prawda? - lekko burknął śmiechem, obserwując jak karabin plazmowy styka się z ziemią i pozostaje bez operatora. - Więc radziłbym już w jakiś sposób zacząć - uśmiechnął się przeuroczo, bardzo przyjaźnie, obserwując ją ze zboczonym ogniem w oczach.
- W końcu... wolałbym, by ten moduł erotyczny szybko został zaspokojony... - wyszczerzył ząbki. - Utrudnia mi analizę - powiedział dość spokojnym głosem.
- Len. Właściwie... mam problem z dalszą analizą planów... Wyjaśnisz w trakcie, czy teraz? - zapytał się, patrząc na niego z ukosa.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 14:14
Analiza sytuacji ciągle trwała w główce Cedny od kiedy tylko nawiązała kontakt z nimi i całkowicie nie pozwalała dotrzeć jakimkolwiek pozytywnym wizjom na wierzch świadomości. Oczami wyobraźni widziała już wiele różnorodnych scen, w których ginie bądź dzieją się z nią okrutne rzeczy jak powolne wypruwanie flaków, bądź obdzieranie ze skóry. No co? Nigdy nie wiadomo co trafi ludziom do głowy…albo co maszynkom trafi do procesorów. W tym samym czasie przerzucała spojrzenie to z jednego androida na drugiego próbując coś wyczytać z ich cyborgicznych oczu, przewidzieć następny ruch z perfekcyjnie zaprogramowanej mimiki lub zrozumieć jakie to też zamiary wykalkulowały sobie ich systemy. W dzisiejszych czasach nawet i cyborgom już ufać nie można. Nie dość, że ich sztuczna inteligencja dawno przewyższyła zamiary stwórców i wyszła spod jakiejkolwiek kontroli, to jeszcze obecnie można spotkać się u nic z niezliczoną liczbą usterek, błędów i ogólnych awarii modułów w ich cielskach. Normalnie „chorują” jak ludzie i wpadają w „szaleństwo” jak ludzie. Totalna porażka…
Tak również i teraz te androidy musiały mieć jakieś problemy ze swoimi obwodami. Aomame ściągnęła brwi przez moment analizując to co właśnie usłyszała.
- Zzzzaraz, zaraz… wy…pragniecie…..mnie? Co…? …. – Patrzyła to na jednego to na drugiego ciągle myśląc, czy aby na pewno się nie przesłyszała. – Zabawić? Ha? Czy wam się obwody doszczętnie spali… - Przerwała słysząc coś o „module erotycznym”. Oho…czyli fetyszyści też się dobrali do tych cudeniek inżynierii w tym celu…
- Moduł erotyczny…? – Powtórzyła powoli uginając kolana i opadając na ziemię. Nie no, im dłużej tak stała to jej szanse na przeżycie malały, więc z dwojga złego lepiej już uklęknąć. Mogłaby wyciągnąć swój pistolet laserowy, ale zanim by do niego sięgnęła zapewne dostałaby kulą w głowę. Przełknęła ślinę. - …ale… jesteście androidami. To niemożliwe, abyście odczuwali coś takiego jak pociąg seksualny… - Właśnie cały jej pogląd o aseksualnych androidach zaczął obracać się w gruz. - … i w ogóle w jaki niby sposób mam was niby zabawić?! …. Tylko mi nie mówcie, że macie….- Jej mina bardziej teraz wyrażała niedowierzanie pomieszane z zażenowaniem niż zaskoczenie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Lentaros on Nie 23 Lis - 14:33
Jakie znowu brak pozytywnych wizji? Seks bez zaobowiązań, bez ryzyka ciąży, w dodatku ze swoistymi "kochankami idealnymi", androidami. Jak tego nie lubić, jak tego nie pragnąć?
No tak... Z początku przecież nie mogła się domyśleć o tym, że obaj posiadają moduły pozwalające im na współżycie płciowe z innymi... W sumie jeden od drugiego. Dzięki ci Sinikarze za twoje hojne dary pod postacią zrobienia z Lena maszyny która poza energią potrzebuje również...
Bliskości. Czułości. Kogoś przy sobie... I kogoś w kogo wejdzie lub kogoś kto wejdzie w niego. O tak, zdecydowanie za to warto podziękować paniczowi o różowych włosach i słodkim uśmiechu. Pamiętał go... To był taki miły chłopak... Zakochany...
Nieważne, wróćmy do realności. Na jej pytanie kiwnął głową, dalej się wyraźnie uśmiechając, po czym przysłuchał bardziej niż jej, to słowom jego "partnera", jeśli tak go może nazwać. - Więc przestań poddawać analizie wszystko i pozwól nielogicznym odruchom na działanie. - Odpowiedział krótko na jego marudzenie z utrudnieniem analizy, nie mogąc się pozbawić tego wyraźnego uśmiechu. Chwilowo nie słuchał jej niedowierzającego tonu, acz wciąż trzymając miecz blisko jej gardła. Na jego pytanie przewrócił oczyma, patrząc kątem oka w stronę białowłosego androida. - W którymś momencie pozwól na działanie modułowi erotycznemu, on cię pokieruje właściwie. - Odpowiedział krótko, w końcu skupiając swoją uwagę na, cóż, głównemu podmiotowi tego wydarzenia. Jej kolejne słowa postanowił skwitować nie słowami, lecz odpowiedzią bardziej...
Wymowną. Wolną dłonią rozsunął rozporek i zbiegł nogi, po czym zsuną dłonią do poziomu ud spodnie z bladej skóry, ukazując nader "realne" narzędzie wykorzystywane przez mężczyzn w tych... I innych celach.
- Mamy, jak widzisz. Nie martw się - nie spowodujemy zapłodnienia, więc możesz bez strachu oddać się temu. Nie radzę próbować odciąć lub odstrzelić tego... Przetrwamy bez nich. Twoje ciało, bez głowy będzie działało w spazmach przez najdłużej minutę. Przemyśl to szybko... I zacznij działać. Proszę - nie krępuj się. - Jego złowróżebny uśmiech przeszedł w dość przyjazny, miły wyraz twarzy, a w spojrzeniu smolisto-czarnych oczu bez problemu dało się wyczytać pragnienie... Pożądanie.




Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.
avatar





Lentaros
Kat   Zbuntowany android
GODNOŚĆ :
Masaki. O to i jego nowe imię, lecz Lentaros wciąż obowiązuje.


Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 19:06
- Uhum... - mruknął cicho na odpowiedź androida, gdy ten kazał się oddać się swej nielogiczności i chaotyce, by pójść następnie "z prądem". Plan nie był taki trudny. W końcu to, co właśnie zrobił, wymierzając pistolet do osoby nie stwarzającej większego zagrożenia między oczy było czymś nielogicznym. W innym wypadku by nie chciał tego zrobić, gdyby nie poczuł czegoś w rodzaju popędu seksualnego, generowanego przez moduł. Tego jednakże Mashiro, nawet mimo starań od samego początku, nie rozumiał i powoli nie starał się rozumieć.
Kątem oka zauważył to, cóżże za czynność wykonuje Lentaros w trakcie swego przemówienia. Postanowił również i dodać do tego pokaz swego przyboru "szkolnego" poprzez ściągnięcie spodni i odrzucenie ich gdzieś w suchy kąt. Dalej oczywiście jedną dłonia wymierzał ze swej broni dystansowej, nie dając czasu ani możliwości na ewentualną ucieczkę kobiecie.
- Nawet jeżeli jakimś cudem uchronisz się przed cięciem, pocisk kalibru .45ACP skutecznie sobie poradzi z przemierzeniem tego dystansu. Poza tym, chcemy tylko to uspokoić, nic więcej. Sądzę, że to będzie korzystne dla nas wszystkich - lekko się zaśmiał, ukazując rozbrajający, przyjazny uśmiech. Nieco odgarnął swe sklejone włosy w tył, by nie przeszkadzały mu w widoku(wyglądając teraz niczym Vergil z DMC3).





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Gość on Nie 23 Lis - 20:48
- Nie, nie, nie, nie czekajcie, to niemożliwe, aby waaaaa… o Kreatorze… jednak macie… - Wpierw Cedna miała ściągnięte brwi patrząc na androidów z lekkim poirytowaniem i wkurzeniem. No w końcu rozradowany człowiek zbytnio nie jest, gdy ma przytkniętą ostrą stal do gardła i wycelowany w środek czaszki pistolet. Jednakże, gdy tylko zaczęła mówić, a jeden z cyborgów ściągać spodnie jej ekspresja twarzy diametralnie się przemieniła, tak samo jak i wydźwięk głosu, gdzie przeciągnięcie sylab zwiastowało ogólne zażenowanie i zdziwienie. Ale czy tylko?
No właśnie, nie tylko. Zrzuciła oczy z ich cyborgicznych odpowiedniczek na dół z lekkim…co ja piszę nawet i sporym szokiem obserwować „dzieło stworzenia inżynieryjskiego”. Teraz w głowie Aomame istniały dwa fronty, które walczyły o dojście do głosu. Jeden przemawiający głosem fanatycznego inżyniera i drugi o głosie racjonalnie myślącego normalnego człowieka. Z mieszanymi uczuciami przyglądała się ich kroczom. Z jednej strony jej zafascynowanie, ogólna ciekawość i nawet i podniecenie rosło. Hoho, że też się i do tego dorwali. Oj ile by dała, aby rozebrać  ich na części i dokładnie przeanalizować strukturę narzędzi jak i sam wcześniej wspomniany moduł erotyczny – gościu był geniuszem. Z drugiej strony, boże Cedna co ty wygadujesz, twoje życie wisi na włosku trzeba się zastanowić jak im tu uciec. Przełknęła ślinę. – Świetnie chłopcy… - Nie mogła się określić, czy bardziej była za racjonalną stroną, czy tą bardziej fanatyczną. Po chwili jednakże pomimo licznych obiekcji uniosła dłoń do góry niepewnie przejeżdżając palcami po członku Lentarosa. – Emm… skoro macie moduł „erotyczny” i możliwość odczuwania pociągu seksualnego, podniecenia itp. … to mam rozumieć, że receptory czucia także się znalazły w zestawie? – Spytała w myśli komentując niesamowitą prezycję wykonania narządu, który był prawie jak organiczny.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: (S) Ruiny laboratorium.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 17 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

Powrót do góry

- Similar topics