Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

Go down

Pisanie on 19.09.14 3:18  •  Hue.  Empty Hue.
14.02.2373 r.

Ciężki deszcz ze śniegiem boleśnie smagał przymrożone szyby okien, zakłócając niepokojącą ciszę panującą w ciemnym domu. Jeszcze parę chwil temu można było słyszeć przerywane i stłumione krzyki kobiety dochodzące zza drzwi, po których rzeczą naturalną powinien nastąpić dziecięcy płacz. Zamiast niego rozległo się ciche skrzypnięcie towarzyszące otwieranym drzwiom. Do pomieszczenia wszedł przygarbiony mężczyzna, na którego twarzy głębokie zmarszczki ukazywały jego sędziwy wiek, przewyższający niejedną żywą istotę, w tym długowieczne anioły.
Niespiesznym krokiem ruszył w stronę o wiele młodszego od siebie anioła, jednakże nawet nie zatrzymawszy się, wyminął go podchodząc do stołu za nim.
- Żyją. Gratulacje, zostałeś ojcem. – powiedział cicho, bez jakiejkolwiek krępacji sięgając po elegancką butelkę, by nalać sobie do kieliszka owocowe wino.
- Czemu Twój głos brzmi tak, jakby było na odwrót? – ciemnowłosy mężczyzna odwrócił się wpatrując błękitnym spojrzeniem w przekrzywione plecy starca.
- Jest za mały. Nie przeżyje nocy, Shiloh. Nawet nie ma sił płakać.
- Sam mówiłeś, że to koniec siódmego miesiąca i że…
- Wiem, co mówiłem. – ostrzejszy głos powinien zasugerować młodemu osobnikowi, że na nic nie zdadzą się wszelakie głosy protestu. Starzec spojrzał na brunatną barwę trunku, po czym na moment zamoczył swoje usta sprawiając, że cisza stawała się wręcz nieznośna.
- Wszystkie są słabe. Jak wysuszone łodygi kwiatów łatwe do złamania. Dawniej, gdy byliśmy tworzeni-
- Ale Ojca nie ma. I nie poruszaj tego bezcelowego tematu. Jestem Ci wdzięczny za dzisiejszą pomoc i gdy skończysz, opuść proszę mój dom. – odparł ciemnowłosy nieco zachrypniętym głosem, po czym odwróciwszy się na pięcie skierował do drugiego pokoju, do swojej żony i nowonarodzonego syna.
- Zawołaj mnie rano. Pochowam go z innymi. – rozległ się cichy szept za jego plecami, lecz anioł nie zamierzał wdawać się w dalszą dyskusję.
Noc była długa i męcząca, lecz starzec nie został już więcej wezwany.



Am I a villan in your story?
Hue.  1cb49d69bb66ab7309bcf4aa83a85c7c
Well, no one expects an angel to set the world on fire.



                                         
Nathair
Anioł Stróż
Nathair
Anioł Stróż
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.09.14 14:33  •  Hue.  Empty Re: Hue.
2377 r.

- A jednak udało Wam się przyjść, Innadril! – Ciemnowłosa anielica szybkim krokiem skierowała się do nowoprzybyłych gości. Z promieniującym uśmiechem spojrzała na swoją koleżankę, jakby przez te raptownie parę sekund chciała rozwiać ciężką atmosferę panującą pomiędzy parą.
- Mieliśmy pewne… niedogodności. – odparł mężczyzna stojący obok i powędrował surowym spojrzeniem w dół, na najmłodszego członka ich rodziny. Ciemnowłosa anielica również spojrzała w tamtą stronę, a na jasnych policzkach wykwitły soczyste rumieńce ekscytacji.
- A więc to Ty jesteś Nathair. Twoja mama mi o Tobie sporo opowiadała. Ile ma lat?
- Niedawno skończył cztery. No, Nathir, przywitaj się. Nie chowaj się za mną. – mruknęła Innadril dotykając koniuszkami palców różowych włosów dziecka. Mały anioł zadrżał pod jej dotykiem, jeszcze bardziej chowając się za jej nogami, jakby chciał kompletnie zniknąć z zasięgu wzroku inny osób.
- Wybacz mu, jest bardzo nieśmiały. – zaśmiała się kobieta tłumacząc zachowanie swojego pierworodnego.
- I mały jak na czterolatka. Mój syn ma sześć lat a wygląda na dziesięciolatka. Anioł służebny?
- Tego jeszcze nie wiemy. Jak podrośnie, to sam zadecyduje…
- Nie pozwolę, żeby mój syn służył innym. Nathair, chodź tutaj. – wtrącił się wreszcie mężczyzna, najwyraźniej podirytowany całą tą sytuacją. Złapał dziecko za rękę i pociągnąwszy wyciągnął go za jego jedynej ochrony w postaci matki.
- Nie szarp go Shiloh!
- Musi się nauczyć być silniejszym!
- No i zobacz co narobiłeś. Zaraz będzie płakał. – rzuciła ostrym tonem kobieta i przykucnęła przy synu, przygarniając go do siebie, by uspokoić rozpłakane dziecko.
- No już Nathair, nie płacz. Chodź, zabiorę Cię do domu.

* * *
- Nie możesz go całe życie chronić! W ten sposób nigdy nie nauczy się samodzielności!
- Ma dopiero cztery lata. Ma jeszcze czas, nie musisz być na niego taki surowy.
- Inne dzieci w jego wieku potrafią już normalnie posługiwać się językiem i są o wiele bystrzejsze od niego, Innadril. Otwórz oczy, nie zachowuje się jak czterolatek.
- Nie obchodzi mnie to. Jest wyjątkowy na swój sposób. – warknęła kobieta trzymając w swoich ramionach zapłakane dziecko. - mężczyzna spojrzał w zapłakane oczy swojego syna, czując coraz bardziej narastającą irytację. Anioł służebny. Chyba rzeczywiście tylko do tej roli będzie się nadawał. O ile kiedykolwiek będzie nadawał się do jakiejkolwiek.



Am I a villan in your story?
Hue.  1cb49d69bb66ab7309bcf4aa83a85c7c
Well, no one expects an angel to set the world on fire.



                                         
Nathair
Anioł Stróż
Nathair
Anioł Stróż
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach