:: M3 :: (!) Północ :: Więzienie




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Sob Sie 01, 2015 5:53 pm
Oddychał spokojnie. W przeciwieństwie do dziewczyny, w nim nie było praktycznie żadnych emocji. Irytacja i złość sprzed chwili zniknęły, gdy blondynka przyznała się do świadomości, iż jej rodzice pomagali Łowcom. W sumie, można by nawet powiedzieć, że się ucieszył. Chyba. Jeśli tak można było nazwać rozluźnienie i przekonanie, ze teraz pójdzie już z górki. W końcu mieli teraz na nią haczyk.
Wyprostował się nie puszczając oparcia.
Mogłabyś powiedzieć coś ciekawszego niż tylko "nic więcej nie wiem".
Wyraz jego twarzy się nie zmieniał. Nadal z obojętną miną przyglądał się dziewczynie. Kiedy ta przeniosła oczy na ścianę, na jego twarzy pojawił się grymas. Coś na kształt uśmiechu.
Dziewczynka, która dopiero co zalewała się łzami i była bliska załamania próbuje udawać twardą? Komiczne. Przecież wystarczyłoby uderzyć jej twarzą w blat tego stołu by wszystkie te jej próby zachowania panowania nad sobą poszły na marne. Nie musiałbym nawet użyć zbyt wiele siły..
Powstrzymał narastającą w nim chęć do zaśmiania się.
- Tym za murami nie powinno się pomagać. To zdziczałe zwierzęta. Każdy z nich przy pierwszej okazji by cię zabił - rzucił chłodno i puścił ściskane w dłoniach oparcie.
Wziął głęboki wdech i ponownie zajął miejsce na krześle. Wyjął z kieszeni paczkę fajek i wepchnął jedną do ust. Odpalił i zaciągnął się głęboko.
Pomieszczenie nie było zbyt duże, więc dym z papierosa zaczął szybko je wypełniać. Kira był jednak pewien, że nikt nie przyjdzie tutaj by go upomnieć. Przecież nie pierwszy raz to robił. Gaszenie papierosów na skórze przesłuchiwanych również było chlebem powszednim.
Rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Ciągle powtarzasz, że nic nie wiesz. Z jakiegoś powodu się tu jednak znalazłaś - zaczął od niechcenia. Ponownie się zaciągnął i spojrzał w sufit.
- W końcu przyznałaś jednak, że wiedziałaś o ich członkostwie. I mimo iż wiedziałaś, nie poinformowałaś o tym władzy. Już samo to jest dobrym powodem by cię tu zatrzymać. - Przerwał wpatrując się w sufit, jakby ją ignorował i nie zamierzał kontynuować.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Pon Sie 03, 2015 5:25 pm
Czy Ren próbowała udawać twardą, jak to oceniał wojskowy? Zdecydowanie nie. Doszło do niej (w końcu), że to jest przesłuchanie, nie tortury. Zrozumiała (albo raczej wyprowadziła sobie wniosek), iż należy zatamować ten potok słonych łez. Co się stało to się nie odstanie. Zdradziła rodziców – trudno. Teraz musi kombinować w głowinie tak, aby nie żałować tego, co wypowiedzą jej usta teraz. A nie będzie to rzeczą łatwą. Sama była w szoku, że się złamała i nie dotrzymała swoich zasad.
„Tym za murami nie powinno się pomagać.
Każdy z nich przy pierwszej okazji by cię zabił.”
Spuściła skruszona głowę, słysząc, że jej nadzieje czy plany są mało prawdopodobne i szalenie ryzykowne. Smutno przyjmuje się do wiadomości coś, co jest powszechnie znane i w oczywisty sposób negowane. W tym momencie straciła oparcie w swoich ambicjach. Tak łatwo zostały skarcone przez osobę bardziej doświadczoną.
Zadumę przerwał błysk płomienia i zapach dymu tytoniowego. Dziewczyna nie śmiała zwracać skrzydlatemu uwagi. Był na swoim terenie. A nawet gdyby nie ten szczegół, i tak nie było warto. Białowłosa miała świadomość, że facet się z nią drażni i chciałby, by go prosiła o zaniechanie palenia, a wtedy on zmieszałby ją z błotem jakimś jadowitym tekstem. Dlatego zamiast cokolwiek mówić do niego na ten temat, białowłosa zaczęła chronić swoje zdrowie. Wyjęła nową chusteczkę z paczki, rozłożyła ją i dopasowała po wewnętrznej stronie owiniętej wokół szyi arafatki, po czym naciągnęła ją na nos, prawie pod oczy.
Czeka mnie solidne pranie.
Patrzyła smutno na postać przed sobą. Znów rozsiadaniu się wojskowego w fotelu towarzyszył charakterystyczny szmer skórzanego obicia. W końcu zaczął marudzić. I wdychać ten smród.
Oj, żebyś orgazmu nie dostał. – Rzuciła wrednie w głowie widząc, jak mężczyzna rozkoszuje się używką. A myśli to on nie odczyta, ani nie usłyszy. Nadęty burak. Myśli, że jak ma posadę i ładną facjatę, to zawładnie światem mutantów. Na jego widok całe „zło” już samo z siebie będzie ginąć w zarodku.
„I mimo, iż wiedziałaś, nie poinformowałaś o tym władzy.”
– Nie wiedziałam, że trzeba. A poza tym, jak miałabym naskarżyć na najbliższą rodzinę, która mnie utrzymywała. Pan też by tak zrobił? A może to pan by mnie utrzymał? – Powiedziała spokojnie, spuszczając co pewien czas wzrok na blat. Na kartoteki rodziców. A właściwie na ich okładki. Odetchnęła głęboko, ponownie nieśmiało przyglądając się spod lekko spuszczonej głowy siedzącemu na fotelu.


Ostatnio zmieniony przez Kamikaze dnia Czw Sie 06, 2015 2:09 pm, w całości zmieniany 1 raz



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Wto Sie 04, 2015 2:47 pm
Zaciągnął się jeszcze raz papierosem i z lekkim rozczarowaniem zdał sobie sprawę z tego, że fajka już prawie się skończyła. Wrócił wiec myślami do przesłuchiwanej dziewczyny. A przynajmniej tak to wyglądało. W rzeczywistości, cały czas skupiał się właśnie na niej.
Spojrzał na nią nie ruszając podniesiona głową. Lekko się uśmiechnął, gdy zobaczył jak zasłania twarz. Nie rozczarowała go tym, że nie upomniała go na temat biernego palenia czy czegoś w tym stylu. Właściwie, młoda osoba nawet zyskała w jego oczach. Była na tyle inteligentna, by domyślić się, że takie działanie nie miałoby sensu, bo i tak w najlepszym wypadku by ją olał.
Zaciągnął się ostatni raz papierosem i zgasił peta na stole. Skrzyżował ręce na piersi i spokojnie spojrzał Ren w oczy.
- Doprawdy nie wiedziałaś? Nie wiedziałaś, że osoby działające przeciw władzy łamią prawo? Jesteś aż tak głupia czy tylko udajesz? - rzucił oschle.
W rzeczywistości nie uznawał jej za głupią. Mogła być czasem naiwna, ale braku inteligencji z pewnością nie wykazywała. Może i spędził z nią jedynie kilka godzin, ale tego jednego był już pewien.
Dowodził tego choćby żart, jak nastąpił zaraz po nieudolnej obronie.
Kira się zaśmiał. Naprawdę go rozbawiła. Być może jego śmiech mógł budzić ciarki na plecach, ale był całkowicie szczery.
- A kto utrzymuje cię teraz, co? Ich nie ma, a jakoś żyjesz. Obowiązkiem każdego obywatela jest zgłaszać władzom każdą podejrzaną osobę. Wymordowanego, anioła czy rebelianta. - Ostatnie słowo podkreślił.
Zamilkł na chwilę.
- A jeśli chodzi o to, co zrobiłbym na twoim miejscu.. doniósłbym na nich bez wahania - dodał cichym, zimnym szeptem. Jego spojrzenie było w tej chwili lodowate.
Spojrzał w stronę drzwi. Ktoś najwidoczniej szedł korytarzem gdyż Kiyoshi słyszał zbliżające się kroki. Rytmiczny odgłos wojskowych butów.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Sob Sie 08, 2015 1:20 am
A jednak. Wyłapał jej spojrzenie, przy czym sama odpowiedź błękitnych tęczówek ukuła ją na tyle, że ślepia same z siebie zaczęły łzawić. Wprawdzie nie tak jak poprzednio – płacz męki i klęski – nie. Tym razem było to coś podobnego do odpowiedzi oczu na silniejszy podmuch wiatru. Albo na długi czas braku mrużenia powiekami.
Wobec tego uciekła oczętami i ponownie wbiła wzrok w tekturowe okładki akt.
„Jesteś aż tak głupia, czy tylko udajesz?”
Heheh. W pewnych okolicznościach można by to uznać za komplement. Możliwe, że to były właśnie takie okoliczności.
Gdyby nie pojawił się ten śmiech z piekła rodem. O zgrozo, kto go wychował? Chyba sam diabeł. Biedna Ren, poczuła, jak samoistnie kręgosłup jej się prostuje i wygina nieco do tyłu. Tak samo było z tym jego szeptem. Dziewczyna tak się odchyliła, że niechcący oparła się o dość ciekawie wyposażone oparcie. Wystarczył jednak dotyk jego zmyślnych elementów, by białowłosej zaraz nie tyle ciarki przeszły po plecach, co zdrętwiała większość ciała i nastroszyły się włosy. Gwałtownie odwróciła się za siebie, oglądając z niepokojem wyposażenie „fotelu grozy”. Serce obijało jej się o żebra jak dziki kanarek, a oczu w dzisiejszym dniu nie miała chyba tak okrągłych, jak w tej chwili. Sama nawet słyszała swój oddech, gdy powiewy powietrza przedzierały się przez włókna prowizorycznej maski ochronnej.
Odwróciła się, ale spojrzenie ponownie utkwiła w jakimś niedostępnym miejscu.
– No.. – urwała, próbując się jak zwykle wybronić – jak mi to rodzice powiedzieli, nie brzmiało to aż tak groźnie. Sami też nie biegali z bronią w ręku i z rajstopami na głowie, dlatego nie wydawało się to aż takim zagrożeniem. Poza tym, to byli moi rodzice – osoby, którym bezgranicznie ufałam. – Tu ośmieliła się spojrzeć w twarz wojskowemu. – Nie jestem specem od przestępczości, więc nie wiedziałam, że robią źle. – Spuściła głowę ponownie, tym razem niżej, patrząc się w podłogę. – Poza tym, nie słyszałam o tym od władzy, by każdego podejrzanego delikwenta zgłaszać. Było o tym cicho, co wydaje się trochę dziwne, jak na skalę problemu. Gdyby nie rodzice, nie wiedziałabym w ogóle o czymś takim jak rebelianci. Nie miałam pojęcia, że takowi istnieją; że mają podstawy, by istnieć; że mają przeciwko czemu się buntować. – Zamilkła, układając dalszą część swojej historii.
- Dopiero, emm.. – zawiesiła głos, szukając odpowiedniego epitetu – dopiero ten dobrze widoczny pan na paradzie jesiennej podkreślił rangę zagrożenia.
Umilkła, lecz po chwili dodała:
– Ale teraz to chyba musiałabym zgłosić powietrze.
Ona nie zwróciła zbytnio uwagi na dźwięki wydawane na zewnątrz. Była zbyt przejęta tym, co dzieje się tutaj w tej klitce, a nie na zewnątrz. Poza tym, to mógłby być ktokolwiek przemieszczający się po korytarzu.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Czw Sie 20, 2015 5:58 pm
Przypatrywał jej się spokojnie.
Boi się. Nie czuje się tu pewnie. Żadne odkrycie. Zachowuje się.. normalnie? Żadna z niej twarda rebeliantka. Zwykła, opuszczona dziewczyna.
Wziął do ręki teczkę i zaczął powoli przeglądać jej akta. Niby mógł od tak wyświetlić je sobie przed oczami, ale jakoś wolał ten staroświecki sposób.
Może chodziło też o sam gest? Pokazywało to, że ma informacje na jej temat. Jest ponad nią. Nic się przed nim nie ukryje. To on tu rządzi, a ona może tylko siedzieć i czekać na jego werdykt.
Władza. Czyżby mu się to podobało? Z całą pewnością.
Odłożył dokumenty i spojrzał jej w oczy. Miał zwykły dla siebie, zimny wyraz twarzy.
- Masz rację. Dawniej sprawa rebeliantów nie była aż tak rozpowszechniona. Niemniej jednak, zawsze są jacyś przeciwnicy władzy. Powinnaś o tym wiedzieć. Czegoś was przecież uczą w szkole. - Urwał i spojrzał na drzwi.
Słychać było za nimi jakąś rozmowę, ale słowa były nie do rozróżnienia.
Przeniósł swoje lodowate oczy z powrotem na dziewczynę.
- Ostatnimi czasy, ci przestępcy poczuli się trochę zbyt pewnie. Obywatele muszą współpracować z władzą, by zapobiec kolejnym atakom. Ci ludzie stanowią zagrożenie i powinnaś o tym pamiętać Yamasaki. Na przyszłość, zgłaszaj każdą podejrzaną osobę policji. Tak udowodnisz, że nie jesteś jedną z nich, a dobrą, sumienna obywatelką. Zależy nam na sprawiedliwości i bezpieczeństwie, więc jeśli wskazana osoba okaże się niewinna, to nic się jej nie stanie - powiedział dość przekonująco. Ba, na końcu posłał jej nawet dość... neutralny uśmiech.
Cóż, jak chciał być milszy, to potrafił.
W głębi ducha nie wierzył w ani jedno wypowiedziane teraz słowo. Wszystko to było wyuczone. Taka była oficjalna wersja, którą mieli znać obywatele. Wypowiadanie jej bez mrugnięcia okiem wyuczył już niemal do perfekcji. Uszkodzone nerwy twarzy tylko mu to ułatwiały.
Drzwi do pokoju przesłuchań się otworzyły i do środka wszedł jakiś mężczyzna. Nie miał na sobie wojskowego munduru. Był cywilem.
Zmierzył on dziewczynę wzrokiem i skłonił się w kierunku Abukary.
- Sir, przysłano mnie bym kontynuował przesłuchanie.
Kiyoshi wstał z krzesła i podszedł do mężczyzny.
- Przeszukaliśmy dokładniej jej mieszkanie. Wygląda na czyste. Po analizie nagrań z pańskiego przesłuchania również wygląda na niewinną. Obecność wojskowego nie będzie już konieczna - szepnął, gdy Kira się zbliżył.
Skrzydlaty spojrzał przez chwilę na Ren.
- Cóż, w takim razie powierzam ją w twoje ręce - oświadczył, nie spuszczając z niej wzroku.
Skinął jej głową.
- W takim razie żegnaj Ren Yamasaki - pożegnał się i szybkim, wojskowym krokiem opuścił pomieszczenie.
Nareszcie...
Odetchnął.
Był niestety coś, co go niepokoiło. Zaczynał ją już lubić.
Kurwa, czyżby serce mi miękło na starość? Może czas je wymienić na jakąś pompę?
Uśmiechnął się pod nosem i ruszył w stronę wyjścia z budynku.

[z/t]

/Przepraszam, że tak nagle się ulatniam, ale muszę w końcu zamknąć kilka fabuł. Mam nadzieję, ze ci to nie przeszkadza. ;-)



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Czw Sie 27, 2015 10:22 am
Skinęła nieznacznie głową. Z radością przyjęła koniec przesłuchania. Jej wewnętrznych męczarni nadszedł kres. Kiedy już ostatecznie zapadł werdykt o odesłaniu jej do domu, musiała wykonać jeszcze jedną rzecz. Pójść do toalety, co zrobiła zaraz po otrzymaniu swojej nerki. Jednak celem nie było załatwienie którejkolwiek potrzeby fizjologicznej, co w jej przypadku byłoby trafne, lecz zupełnie coś innego – wyżycie się na sobie. Musiała wyładować natychmiast całą swoją złość, a wyładowanie jej na sobie przynajmniej nikogo nie raniło.
Skąd wzięła się ta dławiona agresja? To proste – wydała rodziców. Była na siebie tak cholernie za to zła. Tak cholernie wściekła, że dała się złamać w tak głupi sposób. I to jeszcze płacząc. Jej zdaniem to przesłuchanie powinna pokierować zupełnie inaczej. Nie powinna się tak rozkleić, jak to uczyniła. Miała trzymać język za zębami, do niczego się nie przyznawać, udawać, że nic nie wie, a tu lipa. Lęk przed wojskowym i jego prawdopodobnymi metodami wziął górę i język jakoś sam haniebnie się rozplątał.
W białej łazience oparła się załamana rękoma o umywalkę i spojrzała przed siebie w lustro. Na sam widok swojej niewyparzonej gęby po policzkach popłynęły słone łzy. Obróciła się powoli i weszła do kabiny, gdzie zamknęła sedes deską klozetową i siedząc na niej, wydłubała z saszetki swój scyzoryk. Zakasała rękawy i oparła łokcie na kolanach. Dobrą chwilę myślała, czy dobrze robi, ale to co odczuwała tam gdzieś w środku, jaka jest fałszywa, jakim jest zdrajcą, mówiło jednoznacznie – tnij.
A więc oparła ostrzę scyzoryka o skórę na nadgarstku i przeciągnęła w poprzek ręki, pozostawiając parocentymetrową czerwonawą linię. I tak parokrotnie. Najpierw załatwiła prawą rękę, później zaś lewą. Wszystko co wykonywała widziała jak przez mgłę, bo skumulowane łzy goryczy nie dawały zbyt ostrego obrazu.
Wyrzut kazał jej nawet pociąć sobie dłonie od środka, czemu była bliska, ale gdy przytknęła metal do skóry uzmysłowiła sobie, że trudno to będzie zamaskować. Tak więc nie brnęła w to dalej. Sześć nowych linii na jednej i siedem na drugiej ręce w pewnym stopniu udobruchały jej sumienie. A dodatkowy smaczek dodało jeszcze kilka kropel słonych łez, które spadając nieco wzmocniły ból.
Po półgodzinnym znęcaniu się nad sobą, ochłonęła. Wtedy też spostrzegła, że krew nie tylko broczyła jej po rękach, ale i kilka kropel zabrudziło podłogę. Zdruzgotana swoją słabością zaczęła powoli zacierać ślady swojej zbrodni. Mozolnie wycierała czerwone ślady z rąk chusteczkami, po czym wyszła z kabiny i umyła je pod wodą. Wtedy wreszcie, znów chowając się w przyprawiającej ksenofobów o dreszcze kabinie, zaczęła siebie opatrywać. Dziwnym trafem wiedziała, że będzie się na sobie mściła, to też wzięła ze sobą taki a nie inny ekwipunek.
Dwa rulony bandaży zeszły w oka mgnieniu, przypominając teraz dwie frotki, a żeby większych podejrzeń nie wzbudzać, zsunęła rękawy z powrotem, maskując opatrunek. Na sam koniec wytarła podłogę, zacierając jakiekolwiek ślady.
Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie.
Całe szczęście, że nikogo nie zawołała w tym czasie natura.
Ostatnie chwile w łazience spędziła jeszcze na opłukaniu zmarniałej dzisiejszym dniem twarzy, by choć trochę przywołać ją do porządku. Finalnie zarzuciła kaptur i pomaszerowała ku wyjściu, odmeldowując się swoim identyfikatorem.

[z/t]-->



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Sro Kwi 20, 2016 5:36 am
Asellus i Thomson szli korytarzami więzienia tworzącymi istny labirynt. Przed nimi szedł jeden członek Praesidio, za nimi drugi. Minęli kilku żołnierzy którzy im zasalutowali, dyktator uniósł tylko rękę i nie zatrzymując się szli dalej. Mijali kolejne pomieszczenia, stłumiony wrzask dobiegł ich uszu zza którychś drzwi. W końcu dotarli do jednego z pokojów. Na korytarzu przed nim stało dwóch kolejnych Militum, torując drogę. Zasalutowali i rozstąpili się przed Cronusem odsłaniając drzwi i kilku zwykłych żołnierzy, jeden z nich wręczył mu teczkę z kilkoma papierami oraz nieduży projektor holograficzny. Dyktator bez wahania wkroczył do pokoju.

W środku było dosyć tłoczno. Kimkolwiek był Asellus musiał go uznać za bardzo ważnego. Dwóch kolejnych Praesidio stało obok niego, przy nich jeszcze jeden żołnierz wyraźnie przytłoczony sytuacją i obecnością osobistej gwardii dyktatora. Na środku, przy stole, przypięty klamrami i kompletnie nagi siedział Hysterics. Siedział w dość niekomfortowej pozycji, klamra przypinająca jego głowę była mocno zaciśnięta. Najwyraźniej więzień został bardzo dokładnie przeszukany. Zdjęto też mu z oczu soczewki. Wszyscy żołnierze celowali w niego bez przerwy bronią, która równie dobrze mogłaby wywalić dziury w zbrojonych ścianach pokoju. Asellus lubił czuć się bezpiecznie.

- Lordzie Asellus, więzień gotowy do przesłuchania. Znalezione przy nim przedmioty oddane do działu inżynieryjnego do przebadania.
- Dziękuję, Tribus. - powiedział kładąc przedmioty na stole. Patrzył się z góry na więźnia. Wypuścił z ust kłąb dymu, wciąż palił swoje cygaro. Minęła sekunda, dwie, pięć. Dyktator równie dobrze mógłby próbować wypalić wzrokiem dziurę w głowie Hystericsa. Wyciągnął z teczki rysopis który sporządziła parę dobrych chwil temu Ford. Położył kartkę na stole przed Łowcą tak, by mógł ją widzieć mimo swojej pozycji.

- To nie będzie trwało długo. A więc. Chcę wiedzieć wszystko. Wszystko co wiesz o rebelii. Nie mam czasu na półśrodki i już dawno straciłem cierpliwość. Kim jest osoba na kartce? Czy macie powiązania z lokalem 'Zone'? Kim jest Armstrong? Jakie są wasze plany? Kim są inni członkowie? Kto wami dowodzi? Gdzie jest wasza kryjówka? - mówił krótko, rzeczowo. Spokojnie. Lewą rękę trzymał za sobą podczas gdy prawą co chwilę sięgał do twarzy aby znowu napełnić usta dymem z cygara. Stojące za nim osoby mogły dostrzec wątłe, niebieskie światło wydobywające się najwyraźniej z dłoni dyktatora. Blask powoli stawał się coraz silniejszy.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Warner on Wto Sie 08, 2017 8:55 pm
Nie zdziwiłby się, gdyby kruche ciało dziewczyny ozdobiło się kilkoma kolejnymi siniakami. Nie był delikatny podczas jej przenoszenia, a gdy znaleźli się na miejscu, usadził ją od razu na krześle i przypiął klamry na nadgarstkach oraz stopach. Obręcz na głowę sobie darował, przynajmniej dopóki się nie rzucała.
Zostawił ją na moment jeszcze bezwładną i udał się do najbliższej łazienki, by zmyć z twarzy zaschłą krew. Dopiero, gdy doprowadził się do porządku i poczucia względnej estetyki, wrócił do pomieszczenia, po czym zajął miejsce na drugim krześle – odwrócił je oparciem do stołu i usiadł nań okrakiem, wlepiając badawcze spojrzenie w twarz przesłuchiwanej.
Masz prawo do jednej szklanki wody. – Zaczął monotonnym, acz mocnym, głosem. Jego zachowanie ewidentnie sugerowało, że to nie będzie przyjemna rozmowa. – Jak Ci na imię? – Pytanie to traktował jako chwyt psychologiczny mający na celu uspokojenie oraz skoncentrowanie się na czymś neutralnym. Powinien spróbować zbudować z nią pewną więź, by łatwiej wydobyć informacje, ale bynajmniej nie będzie na siłę miły.

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 587
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Rosalie on Wto Sie 08, 2017 9:05 pm
Na szczęście nie pamiętała całego procesu przenoszenia jej osoby, bo pewnie nie byłoby czego miło wspominać. Ale wszystko co dobre szybko się kończy, a świadomość dziewczynie wróciła już po chwili.
Tak przynajmniej jej się zdawało.
Prawda była taka, że przespała całą drogę, a teraz kiedy rzeczywistość w nią uderzała, to chciała błagać o paralizator i kolejne chwile nieświadomości, ale chyba tego nie dostanie. No może jak będzie bardzo pyskować.
Pierwsze co do niej dotarło to ból w dłoni, a potem zaczęły się odzywać kolejne części ciała. To mocno zniechęcało dziewczynę do otwierania oczu, ale koniec końców spojrzała na swoje wychudzone nogi w podartych dżinsach. I już wtedy wiedziała, że coś jest nie tak. Zresztą, nie trzeba było być geniuszem by połączyć fakty, jakie się pojawiły w jej głowie. Szybko podniosła wzrok przed siebie i zmrużyła powieki, kiedy napotkała jakże przyjemną facjatę Eliminatora.
Lekko się skrzywiła, ale uważała na wargę. Nie potrzebowała kolejnego krwotoku. Tym bardziej, ze wyraźnie czuła jak bardzo jest osłabiona.
Trzeba było wpierdalać ten smalec
Nie miała zbyt wiele czasu na swoje własne myśli, bo wyraźnie jej oprawca nie bawił się w półśrodki i już postanowił zacząć ta jakże miłą pogawędkę. Twarz Rosy przybrała znużony wyraz na wieść o wodzie, ale postanowiła zostawić sobie ten przywilej na później. Coś czuła, ze nie będzie to spacerek.
- Może jeszcze wzrost, waga, numer buta i obwód w talii? - rzuciła zgryźliwie ignorując cichy skowyt mgły.
Ale czego się spodziewać po dziewczynie, która napluła SPECowi w twarz?

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Warner on Sro Sie 09, 2017 10:24 am
Obserwował każdy ruch skrępowanej dziewczyny. Powinna dziękować mu za odpuszczenie obręczy na głowie, to bowiem z całą pewnością unieruchomiłoby ją w sposób wielce niewygodny, co wcale nie leżało w intencjach eliminatora. Trzymał się pewnych wytycznych, jedyne, na czym mu zależało, to wydobycie odpowiednich informacji. Metoda to już jego sprawa, mogli to załatwić w przyjemniejszy bądź mniej przyjemny sposób.
Nie, to informacje, które łatwo można sprawdzić bez Twojej świadomości. – Stwierdził bez mrugnięcia okiem, wygodniej układając przedramiona na oparciu krzesła. – Postawię sprawę jasno. Nie jestem cierpliwym człowiekiem, a już zdecydowanie nie takim, który boi się radykalnych środków do osiągnięcia celu. Inaczej mówiąc: albo będziesz współpracować i odpowiadać na moje pytania, albo paralizator to coś, o czym będziesz marzyć, gdy postanowię zmienić taktykę. – Zamilkł na moment, dając jej czas do oswojenia słów. – Z czego wynika Twój brak przepustki? Wiesz, że to grozi poważnymi konsekwencjami – świadczyła o tym chociażby ta sytuacja – a mimo to ryzykowałaś.

_________________

Used to be, I had light, I had fire in my chest,
Oh but now I'm all out and I've got nothing left.




Warner
-----------
Eliminator     Biomech

avatar

Liczba postów : 587
GODNOŚĆ : egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność – Ryutarou Moriyama

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Rosalie on Sro Sie 09, 2017 10:46 am
Gdyby miała wolne ręce to pokazałaby mu środkowego palca i jeszcze wysłała mu całusek ze złośliwym uśmiechem, ale metal na nadgarstkach powoli ją uświadamiał, że w tej sytuacji nie będzie w stanie długo grać twardą. Nigdy nie była twarda i na pewno nie zamierzała być dla organizacji, którą nienawidziła.
- Pieprzony socjopata - prychnęła zgryźliwie pod nosem, ale zaraz odetchnęła powoli i podniosła pusty wzrok na SPECa.
- Rosalie - wyrzuciła z siebie po chwili wahania.
Dawno nie słyszała swojego imienia, każdy na nią wołał po ksywce w ściekach, ale nie doda tego. Miała odpowiadać na pytania, a nie dodawać swoje przemyślenia.
Umrę kiedyś przez to.
Wizja śmierci nie była wcale taka zła, ale nawet dziewczynie nie mogło to przez głowę przejść bez głośnego protestu Mgły, która wyraźnie za punkt honoru postawiła sobie utrzymać przy życiu obie.
Zwiesiła głowę jak zaczął mówić o poważnych konsekwencjach. Ona dobrze to wiedziała, tak samo jak wiedziała, że niejedzenie może ją w końcu zabić... no i proszę jak się ładnie złożyło. Długo zwlekała z odpowiedzią, albo po porostu gdzieś po drodze na jakiś czas straciła przytomność. Ale w końcu poprawiła się lekko na krześle i powoli wypuściła powietrze z płuc.
- Potrzebowałam leków, na... moje obrażenia - zaczęła nie patrząc się na niego, miała zadziwiająco spokojny ton głosu, ale przecież Rosa to Rosa ona nigdy nie jest spokojna.
Głupi fjucie.
- Ale to już mówiłam tak samo jak to, że ja nie istnieje... kretynie - warknęła ostatnie słowa z ogromną dozą nienawiści.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Północ :: Więzienie