:: M3 :: (!) Północ :: Więzienie




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Czw Lip 24, 2014 11:26 am
Szary, niewielki pokój schowany za wzmocnionymi drzwiami z wizjerem. Na środku stoi drewniany stół, a po przeciwnych jego stronach dwa krzesła. Nie są one identyczne. To, które przeznaczone jest dla przesłuchiwanego, od razu rzuca się w oczy. Niewiele krzeseł użytkowych posiada klamry na nadgarstki i kostki oraz obręcz do przytrzymywana głowy. Pomieszczenie obserwowane jest przez dwie, niemalże niewidoczne kamery. W ścianach znajdują się ukryte mikrofony, rejestrujące całą rozmowę.


Rana w kolanie w widoczny sposób przeszkadzała anielicy, bowiem Dedal musiał podtrzymywać ją przez całą drogę. Po chwili dotarli do budynku więziennego i do pokoju przesłuchań. Tam przypiął dziewczynę do krzesła. Zostawił jednak jej głowę wolną.
– Przepraszam za niewygodę, ale takie mam wytyczne. – wyjaśnił miłym, spokojnym głosem. Dalej grał tego dobrego, któremu można zwierzyć się ze wszystkich tajemnic. Czy ta taktyka poskutkuje w wypadku anielicy, tego nie wiedział, ale większość osób naprawdę zaczyna mówić, jeśli tylko poczują się odrobinę swobodniej.
Usiadł na krześle po drugiej stronie stołu i spojrzał na przesłuchiwaną dziewczynę. Przez moment poczuł współczucie dla tego dziecka, które znalazło się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie, ale szybko je zdusił. W wojsku nie ma miejsca na sentymenty.
– Zaczniemy zwyczajowo, dobrze? – uśmiechnął się – Jak się tam znalazłaś?
Splótł palce i oparł na nich podbródek, jednocześnie cały czas uważnie przyglądając się anielicy. Zdjął okulary, tutaj bowiem światło słoneczne go nie dosięgnie.
– Chciałabyś może szklankę wody? – podejrzewał, że Naven nigdy by jej tego nie zaproponował. Niepotrzebna mu jest odwodniona anielica, która nie będzie mogła mówić. Ta drobna uprzejmość miała jeszcze na celu wzbudzenie zaufania. Grać dobrego. Chociażby jeszcze kwadrans. Rozmasował oczy. Musi wytrzymać. Zanim zaczną się tortury, musi spróbować dobroci.
Wstał od stołu i podszedł do drzwi. Zapukał, a kiedy wizjer się odsunął, wydał polecenie stojącemu z drugiej strony żołnierzowi.
– Szklankę czystej wody dla gościa. – zasuwka wróciła na swoje miejsce.
Odwrócił się w kierunku anielicy. Nie usiadł już na krześle, tylko stał, opierając się o ścianę.
– Wybacz moje maniery – rzekł przepraszającym tonem – zapomniałem spytać: Jak masz na imię? Ja nazywam się Joachim. – uśmiechnął się do niej przyjaźnie.  
Jeśli dobrze pójdzie, anielica się rozluźni i ułatwi całą sprawę. Jeśli nie… cóż, zawsze pozostaje ta druga opcja.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Senpai's stalker on Pią Lip 25, 2014 4:32 pm
Co jak co, ale pomoc w chodzeniu przydała jej się. Ból w kolanie był nieznośny, ale jako tako stawiała małe kroczki, sukcesywni poruszając się do przodu. Nowy osobnik, który ją zabrał z laboratorium wydawał się być naprawdę miły. A Ev nie miała powodu, żeby nie wierzyć w jego słowa. Bo czemu nie? Może tym razem ją wysłucha i potem wypuści, kiedy zorientuje się, że dziewczyna nie miała żadnych złych zamiarów, a wręcz przeciwnie. Chciała pomóc.
Przymknęła nieco oczy i poruszyła delikatnie skrzydłami. Wnet powinna rozpocząć się regeneracja. Całe szczęście, że kula została wyciągnięta. Jak wszystko pójdzie dobrze, to będzie znowu szybować po niebie. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech na samą myśl. Chciała wydostać się stąd jak najszybciej i wrócić do domu. Do swoich przyjaciół, których chciała zobaczyć. Trzymała się tej myśli niczym tonący brzytwy. Nie mogła jednak pozwolić, żeby negatywne myślenie opanowało jej umysł. Jakoś się ułoży, wszakże nawet Ci, co pracują dla władzy z pewnością mają jakieś uczucia. A co za tym idzie nawet w ich mrocznych duszach czai się cząsteczka dobra.
Dotarli do jakiegoś pomieszczenia, gdzie ponownie została przypięta, jednakże tym razem mogła spokojnie widzieć poczynania mężczyzny. A i siedząca pozycja zdecydowanie bardziej jej odpowiadała. Spoglądała na niego w miarę spokojnym wzrokiem, w którym można było nawet dostrzec odrobinę zaufania. Ten mężczyzna nie mógł być aż taki zły, prawda?
Kiwnęła lekko głową, w pełni go rozumiejąc. U nich, znaczy się u aniołów również panowała hierarchia i wytyczne, których podobni do niej musieli się skrupulatnie trzymać. Za czasów Boga było nieco inaczej, teraz władzę sprawowała garstka najstarszych, którzy posiadali prawo do karania tych, którzy nie kierowali się odpowiednim kodeksem. Bo każdy czyn ciągnął za sobą jakieś konsekwencje. Tylko w ten sposób mogli utrzymywać porządek w tych jakże ciężkich czasach.
- Poproszę. – odpowiedziała, kiedy zaproponowano jej wodę. No cóż, od krzyków bólu zaschło jej nieco w gardle. Plus nie piła nic od momentu, kiedy opuściła swoją norę, by udać się do miasta. Tak jak poprzednim razem, teraz również nie zamierzała kłamać. Chciała powiedzieć prawdę, chociaż jeśli sytuacja będzie tego wymagała była gotowa zrobić wszystko, by kryć jej bliskich.
- Jestem aniołem. Nazywam się Evendell. Moim obowiązkiem jest nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Mieszkańcy Desperacji cierpią na brak pożywienia i wody zdatnej do picia, dlatego też udałam się do miasta po jakieś zapasy. Choćby dla dzieci z Desperacji. Wszelkie zakupy pozyskałam za swoje pieniądze. Również dobrzy ludzie podzielili się ze mną tym, czego już nie potrzebowali. To wszystko. – odpowiedziała spokojnie spoglądając na mężczyznę. Może tym razem jej uwierzą. Nie rozumiała skąd w ludziach tyle nieufności. Gdyby każdy był dla siebie chociaż trochę bardziej życzliwy, wszystko byłoby lepsze. Świat stałby się o wiele bardziej przyjaznym miejscem a może i nawet któregoś dnia Bóg powróciłby, roztaczając swą ojcowską ochroną tych, którzy przeżyli. To były piękne ideologie, niestety, tak bardzo niewykonalne. Jednakże anielica trwała przy nich w zaparte. Nie zamierzała się ich wyzbywać, choćby niewiadomo co ją miało spotkać.
- Naprawdę nie mam powodu, żeby kłamać. Dlatego też proszę, chcę tylko wrócić do domu. – dodała ciszej mając nadzieję, że jednak po wysłuchaniu jej wypuszczą ją a ona będzie mogła wrócić do Growa i reszty.

_________________





Senpai's stalker
-----------
Kotek     Anioł

avatar

Liczba postów : 2099
GODNOŚĆ : Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Sob Lip 26, 2014 11:19 am
Słuchał jej, autentycznie zaskoczony. Rzadko słyszał, by ktoś z własnej woli pomagał innym ludziom. A tym bardziej mieszkańcom Desperacji. Nawet jeśli takie słowa wypowiadał anioł, brzmiały one zbyt niedorzecznie. Ale z jej głosu biły szczerość i nadzieja, że wreszcie jej uwierzą. I przez chwilę, Dedal był bliski wypuszczenia jej. Zwłaszcza, kiedy po raz kolejny, dopadły go wątpliwości. "Proszę, chcę tylko wrócić do domu"… Te słowa odbiły się echem w jego umyśle. Oto siedziała przed nim dziewczyna, prawdopodobnie niewinna… - Niewinna?! - znowu kłócił się w myślach. To zaczynało być niepokojące. - Jest aniołem z Desperacji, to oczywiste, że sprzyja tym wymordowanym szumowinom. Przestań się nad nią użalać. – Po raz kolejny zdusił w sobie współczucie dla dziewczyny, choć wiedział, że w tym wypadku ono jeszcze wróci.
Usłyszał pukanie do drzwi. Podszedł do nich, a kiedy się uchyliły, odebrał wodę. Zbliżył się do Evendell, uwolnił jej jedną rękę i postawił szklankę na stole.
– Częstuj się. – uśmiechnął się do niej, po raz kolejny czując obrzydzenie do samego siebie. Dlaczego Naven musiał złapać małą dziewczynkę? Gdyby to był ktokolwiek inny, przed kim nie mógłby grać przyjaznego pana Samo Dobro, poczułby się o wiele lepiej. – Jeszcze kwadrans. – uspokajał się w myślach – Jeszcze parę pytań. Wytrzymasz tyle.
– Mam jeszcze kilka pytań, nie do końca związanych z tą sprawą, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko. – usiadł na krześle i spojrzał na anielicę znad splecionych dłoni. – Jak zapewne wiesz, mieszkańcy Desperacji nie patrzą na Władzę przychylnie. Czy zdarzyło ci się słyszeć o zorganizowanej grupie, która z rozmysłem działa na naszą szkodę?
Uważnie przypatrywał się Evendell, badając reakcję jej ciała na to pytanie. Nie zajmował się tym za często, ale podejrzewał, że zaskoczenie, strach lub obojętność uda mu się wychwycić. Miał nadzieję. Niech pojawi się jakaś maleńka oznaka, że ona coś wie. Chociażby drgnięcie, które nie mogło być przypadkowe. Tylko o tyle prosił. O znak, że ten skuteczny dupek nie pomylił się i tym razem złapał właściwą osobę.  Jeśli tak… Joachim nie mógł sobie pozwolić na odpłynięcie w marzenia. Nie w tym momencie.
Odsunął krzesło, które zazgrzytało okropnie o kamienną posadzkę. Wstał, podszedł do anielicy, kiedy skończyła pić i ponownie unieruchomił jej rękę za pomocą klamry.
– Względy bezpieczeństwa. Myślę, że mnie rozumiesz. – uśmiechnął się. Bezpieczeństwa, akurat. Jeśli troska o to, by nie rzucała się w trakcie tortur, jest dbaniem bezpieczeństwo, to Evendell znalazła się w najbezpieczniejszym miejscu na świecie.
Zabrał szklankę ze stołu i już miał oddać ją żołnierzom, kiedy przyszedł mu do głowy paskudny plan.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Senpai's stalker on Sob Lip 26, 2014 11:19 pm
Gdy przyniesiono jej wodę, z ulgą sięgnęła po szklankę i upiła łyk, pozwalając by chłód uśmierzył jej spragnione gardło. Starała się pić małymi łyczkami, wiedząc, że w tym momencie łapczywość może jej porządnie zaszkodzić. Trzeba przyznać, że Dedal wiedział jak obchodzić się z wystraszonymi więźniami. Ev naprawdę zaczynała mu ufać i czuć się w miarę dobrze w jego towarzystwie. No, z pewnością bardziej aniżeli przy tamtym oszołomie, który siłą zawlekł ją sprzed miasta tutaj. Odstawiła szklankę, oblizując koniuszkiem języka wargi i uśmiechnęła się blado w stronę mężczyzny.
- Dziękuję panu. – powiedziała cicho. Ponownie skinęła głową, kiedy przypięto jej dłoń, która na drobną chwilę została uwolniona. Dziewczyna poruszyła delikatnie skrzydłami, jakby chciała odlecieć z tego miejsca. I poniekąd tak było. Nie chciała tutaj być. Nie była stworzona do siedzenia w klatkach, niczym mały słowik, który miał śpiewać na zawołanie. Kolejne pytania. Trzeba przyznać, że Dedal zdecydowanie przewyższał inteligencją swojego poprzednika. Pytania zadawał uważnie i w taki sposób, żeby wybadać sytuację. A Ev nie mogła mu odpowiedzieć wprost. Wiedziała, do czego zmierza. Chciał się dowiedzieć, czy ma jakiekolwiek powiązania z DOGS, o których pytał, chociaż nie powiedział tego wprost. A ona nie chciała zdradzić swoich przyjaciół, chociaż nie potrafiła kłamać. Milczeć? Czy spróbować obejść w jakiś sposób to pytanie?
Jej palce nieco zadrżały, kiedy w głowie panował konflikt myśli. I chociaż trwało to zaledwie sekundy, dla niej ciągnęło się niemal w nieskończoność.
- Myli się pan! - odpowiedziała w końcu kręcąc głową, przez co parę jasnych kosmyków przysłoniło jej twarz.
- Mieszkańcy Desperacji nie są źli! Nie wszyscy. Starają się przetrwać kolejny dzień. Ich sytuacja jest naprawdę ciężka. Matki nie mają czym karmić swoje dzieci, każdego dnia kolejna niewinna istota umiera w niewyobrażalnym bólu. – spojrzała na niego ze łzami w oczach. W tym, co mówiła była całkowicie szczera. Życie w Desperacji było straszne i przerażające. Władza musi zrozumieć, że ciągłą walką niczego nie zdziałają.
- Dlaczego nie chcecie spróbować z nimi koegzystować? – zapytała cicho i spuściła ponownie wzrok, wpatrując się przez chwilę beznamiętnie w swoje nogi. Wiedziała jednak, że taką odpowiedzią nie usatysfakcjonuje go w pełni. Chciał odpowiedzi, to ją dostanie.
- A czy wyglądam Panu na kogoś, kto obcowałby z przestępcami? – zapytała przyglądając mu się. Niech sam sobie odpowie na to pytanie. Była aniołem, walczyła o dobro na ziemi, nie wyglądała groźnie. Czy jego zdaniem naprawdę zadawałaby się z kimś złym? Bo dla niej, DOGS nie było takie.

_________________





Senpai's stalker
-----------
Kotek     Anioł

avatar

Liczba postów : 2099
GODNOŚĆ : Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Nie Lip 27, 2014 12:19 am
Łzy w oczach Evendell wyglądały na szczere, a w słowach ukrywała się autentyczna rozpacz, ale mimo tego, Dedal, wsłuchawszy się w jej odpowiedzi, uśmiechnął się mimowolnie. Zycie w Desperacji było trudne, temu nie przeczył. Wiele dzieci umierało przedwcześnie, to także było prawdziwe. Prawdziwe, ale nieważne. Ważne było to, że nie odpowiadała bezpośrednio na jego pytania, a to rodziło podejrzenia. Czy niewinna osoba zadawałaby sobie trud zbijania pytania, gdyby nie miała nic do ukrycia? Wygląda na to, że młoda anielica nie jest tak kryształowo czysta, za jaką chce przed nim uchodzić. Spojrzał na szklankę trzymaną w dłoni. Zwykłe szkło, bez ozdobników, łatwe do stłuczenia. Już jego palce zaciskały się na niej mocniej, już jego ręka chciała wziąć zamach. Ale jednak nie. Jeszcze nie. Podszedł do drzwi i zapukał w nie. Gdy się uchyliły, wydał ściszonym głosem kilka instrukcji i oddał szklankę żołnierzowi. Odwrócił się w stronę Evendell i uśmiechnął się, ale tym razem jego uśmiech nie miał w sobie nic dobrego. Tym razem jego uśmiech zwiastował ból.
– Evendell, mam wrażenie, że źle zrozumiałaś role. To ja zadaję pytania, a ty na nie odpowiadasz. Ale twoja ciekawość zostanie zaspokojona. Pytasz, czy wyglądasz mi na kogoś, kto obcuje z przestępcami. Otóż, mój żołnierski umysł podpowiada mi: Być może. To znaczy, że nie jest to szansa jedna na milion, tylko prawdziwa możliwość o dużym prawdopodobieństwie. A skoro unikasz moich pytań, to znaczy, że masz coś do ukrycia. I bardzo chętnie dowiem się co to takiego.
Podszedł do niej powoli, stopniując napięcie. O, jak on to uwielbiał… Anielica za chwilę zacznie wyć, krzyczeć, błagać o litość z bólu i przerażenia, a on… On będzie się tym wszystkim rozkoszował i słuchał, jak język rozwiązuje jej się natychmiast. A jeśli nie? Tym lepiej, zabawa potrwa dłużej.
Cały czas jej się przyglądał, tymi swoimi zimnymi oczami, które wreszcie przestały się maskować i mogły bez skrępowania mrozić krew w żyłach. Złapał jeden kosmyk jej włosów i przyłożył do nosa. Nabrał pełne płuca powietrza i zaraz wypuścił. Pachniały ładnie, nawet po czasie, który anielica spędziła uwięziona przez Navena.
– Masz ładne włosy, dziewczynko. Byłoby szkoda, gdyby… – Nie dokończył. Wyjął z kieszeni zapalniczkę i nacisnął przycisk. Ogień, który z niej wystrzelił, wzbraniał się przed wejściem na włosy Evendell, ale tylko przez chwilę. Kiedy płomień już znalazł w nich przyczółek i zaczął powoli pełznąć naprzód, Dedal zgasił zapalniczkę i odsunął się. Przykucnął przed dziewczyną tak, aby jego twarz znajdowała się na wysokości jej twarzy.
– Czy jesteś może gotowa opowiedzieć mi o swoich znajomych? – zapytał, patrząc jej prosto w oczy. Napawał się jej cierpieniem i miał wielką nadzieję, że jeszcze przez  moment stawi mu opór. Przecież nie zdążył się jeszcze rozkręcić, a tyle cudownych pomysłów miał w zanadrzu. Evendell nie zdawała sobie sprawy z tego, w czyje łapska wpadła.
Płomyki ogarniały coraz większą część włosów dziewczyny i powoli zaczynały palić jej  skórę. Na dodatek ze spalonych włosów unosił się okropny zapach.
 – Decyduj się szybko, mała anielico. Oparzenia goją się długo, a woda jeszcze nie przyszła.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Senpai's stalker on Nie Lip 27, 2014 1:18 am
No i proszę ja bardzo pozory mogą mylić. Sympatyczny człowiek w mgnieniu oka przemienił się w bestię przyodzianą w ludzką skórę. Ale nawet i teraz Ev wierzyła, że mężczyzna może nie jest taki zły. Inaczej, wierzyła, że nawet w nim tli się iskierka dobra, jak w każdym. Mimochodem jej ciałem wstrząsnął niekontrolowany dreszcz, kiedy usłyszała jego słowa. Wargi dziewczyny nieco drgnęły, by zacisnąć się w pojedynczą linię. Nie zamierzała mu odpowiadać. Nie mogła. Nie potrafiła kłamać, choćby chciała. Pomińmy kwestię, że nie chciała. Jeśli szukać najuczciwszej osoby, to właśnie ją znaleziono. Po prostu nie mogła powiedzieć wszystkiego, czego Dedal chciał od niej usłyszeć.
Pokręciła gwałtowniej głową, co zwiastowało, że nie będzie więcej odpowiadać na jego pytania.
Uniosła nieco głowę, kiedy podszedł do niej i ujął w dwa palce długi kosmyk włosów. Raptownie zrobiło jej się dziwnie słabo i zimno, a serce momentalnie przyspieszyło. Jakby właśnie zdała sobie sprawę zagrożenia i niebezpieczeństwa, które na nią czyhało. Chyba po raz pierwszy w życiu.
Do tej pory cokolwiek by się nie działo z nią bądź w jej otoczeniu, to nadal bezgranicznie wierzyła w ludzką dobroć. I nie odczuwała strachu, co nieraz wciągało jej bliskich w kłopoty. Jednakże tym razem było zupełnie inaczej.
Jak na zwolnionym filmie obserwowała mężczyznę wyciągającego z kieszeni zapalniczkę i podpalającego kosmyk włosów. To były sekundy, kiedy ogień zaczął pochłaniać coraz większą ilość włosów, a z tego, co jeszcze parę chwil temu dziewczyna mogła być dumna, pozostawał jedynie popiół.
Szarpnęła się mocniej, złudnie mając nadzieję, że dzięki temu odsunie się od palącego gorąca, ale nic z tego. Obiecała sobie jednak, że nie krzyknie. Że nie da mu tej satysfakcji i będzie dzielna. Ale im wyżej ogień sięgał, tym ciężej było jej być w tym postanowieniu.
- Nie pozwolę Ci ich skrzywdzić! To dobre osoby! – krzyknęła w jego stronę, gdy pierwsze języki ognia dotknęły je ramion. Bolało, czuła jak powoli zaczyna płonąć materiał jej ubrań na ramionach, jak skóra z łatwością poddaje się gorącu. Następna była szyja, a wnet głowa. Ale mimo wszystko dziewczyna nadal milczała, nie chcąc zdradzić DOGS. Jednakże złamała inną obietnicę. Dotyczącą, że nie będzie krzyczała z bólu.
Krzyknęła głośno, tłumiąc jęk bólu. Ponoć najgorszą śmiercią jest ta w ogniu. Co prawda Ev póki co miała jedynie namiastkę tego, ale już teraz mogła powiedzieć, że nigdy przedtem nie czuła takiego cierpienia. A przecież to był dopiero początek zapłaty za jej milczenie.

_________________





Senpai's stalker
-----------
Kotek     Anioł

avatar

Liczba postów : 2099
GODNOŚĆ : Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Nie Lip 27, 2014 2:07 am
Co za dzielna dziewczynka. Tak mocno próbuje opierać się cierpieniu i własnej słabości. Uzyskała tym słabe uznanie Dedala, który przecież jeszcze nie skończył się bawić. O nie, Joachim dopiero się rozkręcał, a ta mała anielica sprawiła mu najwspanialszy prezent. Obserwował jej rosnące przerażenie i zdał sobie sprawę z radości, jaka go ogarnęła. Zaśmiał się złowrogo, a jego śmiech odbił się echem od ścian. Pogłaskał ją po policzku, a potem wstał. Rozległo się pukanie do drzwi. Tym razem, Joachim nie ruszył się ani o krok, kiedy do środka weszło dwóch żołnierzy. Wnieśli wiadro, dwie szklanki wypełnione przezroczystym płynem i metalowe obcęgi. Jeden z nich wyjął jeszcze z kieszenie paczkę papierosów i rzucił je na stół. Ten drugi lekko pobladł, kiedy zobaczył, co jego przełożony wyprawia z więźniarką, ale nic nie powiedział. Obaj wyszli w pośpiechu.
Joachim, nie spiesząc się, podszedł do wiadra, złapał za uchwyt i znów stanął przed Evendell. Chciał słyszeć jej błagania o litość. Na razie jednak zadowalał się jej krzykami, które brzmiały niczym anielska muzyka. Wziął zamach, jakby chciał ugasić żywą pochodnię, ale jednak się rozmyślił. Z okrutnym uśmiechem na ustach, chwycił jedną ze szklanek i polał anielskie skrzydła. Ogień od razu zainteresował się nowymi terenami, zwłaszcza podsycany alkoholem, którym ociekały anielskie atrybuty. Przykucnął, tak, że jego twarz była na poziomie jej twarzy.
–Powiedz mi, Evendell. Wtedy cierpienie się skończy… – jego głos przybrał na moment łagodny ton, którym wcześniej starał się zwieść naiwną dziewczynę. – Kim są twoi przyjaciele? Gdzie się ukrywają? Ilu ich jest? Wiesz, że tego chcesz. Wiesz, że wkrótce zrobisz wszystko, aby przerwać to cierpienie. Po co więc odwlekasz to, co nie uniknione?
Włożył pustą teraz szklankę w lewą dłoń anielicy. Następnie objął ją swoją i ścisnął z całej siły. Pomijając uraz kości, który z pewnością zaliczał się do nowych obrażeń, w palce i wnętrze dłoni dziewczyny wbiły się niezliczone ostre odłamki szkła, uszkadzając ścięgna w palcach. Dedal rozwarł jej dłoń i wybrał spośród ocalałych największy kawałek. Chwycił jej ramię i przeciągnął ów kawałek po całej ręce anielicy, żłobiąc głęboką ranę, która jednak nie naruszała żadnych ważnych żył ani tętnic.
Spojrzał jej w twarz i drgnął, jakby właśnie sobie przypomniał, że ona płonie. Chwycił wiadro i oblał jej spalone włosy, ramiona i poparzoną twarz. Ogień trawiący skrzydła także ugasił, choć nie zdążył wyrządzić zbyt wielkich szkód, poza spaleniem większości piór.
– Widzisz, jaki potrafię być dla ciebie dobry? Teraz odpłać się tym samym. Powiedz mi to, co chcę usłyszeć, a zawołam najlepszych lekarzy, jakich posiada S.SPEC. Oni cię uleczą, a ty będziesz mogła żyć w spokoju.
Wstał i chwycił to, co pozostało z jej włosów. Pociągnął z całej siły, wyrywając strzępy spalonej skóry wraz z kosmykami. Następnie złapał drugą ze szklanek stojącą na stole i wylał część jej zawartości na głowę anielicy. Alkohol, który działa na świeże rany, nie przynosi ulgi, tylko potęguje ból.
Joachim był wniebowzięty. Czasami dorośli wymordowani nie wytrzymywali tego co ona. Jeśli to sen, to niech nikt go nie budzi, znalazł się on bowiem w krainie spełniającej marzenia. Nie miał pojęcia, jak długo to wszystko potrwa, ale jednego był pewien: On będzie się świetnie bawił.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Senpai's stalker on Sro Sie 06, 2014 11:38 pm
Mówi się, że ponoć jedną z najgorszych i najboleśniejszych śmierci jest ta w ogniu. Co prawda dziewczyna w całości nie płonęła, a miała tego jedynie zalążek, jednakże ból i tak był nie do zniesienia. Jedyne, o czym w tym momencie myślała i o co błagała, to żeby to wreszcie dobiegło końca. Co raz szarpała się starając wyswobodzić ze skrępowania, aczkolwiek nic jej to nie dawało. Pokręciła gwałtownie głową, jakby chciała czemuś zaprzeczyć, nie walcząc już ze łzami i krzykami bólu. Nie potrafiła tego więcej kontrolować i zapanować nad tym. Ale wiedziała jedno. Mężczyzna nic od niej nie wyciągnie odnośnie jej bliskich. Choćby nie wiadomo do czego się posunął.
Kolejna fala bólu, tym razem na skrzydłach. Instynktownie rozprostowała je na całą długość i machnęła na tyle mocno, że dookoła nich powstała mała fala powietrza, zrzucając na podłogę pojedyncze kartki. Gdyby tylko mogła odlecieć… Czuła, jak każde pióro powoli zamienia się w popiół, jak nieprzyjemny smród spalonych włosów powoli otula jej zmysły, powodując ścisk w żołądku.
Otworzyła zapłakane oczy i spojrzała na mężczyznę. O dziwo, w jej spojrzeniu nie było nawet krzty złości i wściekłości, a jedynie żal i politowanie dla niego. Bo zboczył ze ścieżki, którą powinien kroczyć, a ciemność powoli go pochłaniała. A z każdym kolejnym czynem tutaj oddalał się od światła, w kierunku którego powinien kroczyć.
Spuściła głowę, łkając głośno i ponownie pokręciła głową, a kosmyki, które się ostały na drobną chwilę przysłoniły jej twarz.
- Nie. Moi przyjaciele są dobrzy. Nie pozwolę Ci ich skrzywdzić. Nie pozwolę Ci zrobić im to samo, co mi. – wyjęczała drżącym głosem i ponownie na niego spojrzała ze szczątkową determinacją, która kryła się w jej oczach. Zadrżała od jego dotyku, gdy pochwycił jej lewą dłoń. Przez drobną chwilę walczyła, by jej palce nie poddały się uściskowi, lecz koniec końców mężczyźnie udało się wsunąć w jej drobną dłoń szklankę. Gdy ta roztrzaskała się na mniejsze i większe kawałki, z jej gardła wydarł się kolejny krzyk, szybko stłumiony przez jęk, by wreszcie zakończyć się płaczem. Spojrzała zamglonym wzrokiem na dłoń, która wyglądała teraz raczej jak zakrwawiona papka z palcami. Spróbowała nimi poruszyć, lecz jej uwagę szybko przykuł mężczyzna tworzący kolejną ranę na jej ręce. Szarpnęła się w drugą stronę, zaciskając dolną wargę aż do samej krwi, by nie wydać z siebie kolejnego krzyku.
W końcu na drobną sekundę przyszła ulga w postaci zimnej wody, gdy mężczyzna zgasił ogień. Ból szybko jednak powrócił, wżerając się w praktycznie każdą jej komórkę, jakby za wszelką cenę chciał o sobie przypominać. Kaszlnęła trzy razy, gdyż woda dostała się do jej ust i ponownie na niego spojrzała. Powoli zaczynało kręcić się w jej głowie, a przerywany i szybki oddech był wręcz bolesny. Nie odpowiedziała mu na jego pytanie. Zacisnęła mocniej wargi w wąską linię, w ten sposób komunikując niemo, że nic z niej nie wyciągnie.
Gdy alkohol dotknął jej rany, ciszę w pokoju ponownie rozdarł jej krzyk. Jednakże tym razem dziewczyna niekontrolowanie użyła nieco swej anielskiej mocy, powodując lekkie poruszenie się ziemi, jakoby pojawiło się na parę sekund małe trzęsienie ziemi. Nie, nie może sobie na to pozwolić. Nie może skrzywdzić tego człowieka. Jej głowa opadła nieco niżej, a oczy tępo wpatrywało się w drżące kolana. Nawet nie miała siły się bronić. Jakby wszystko z niej powoli uchodziło. Skrzydła opadły na dół, jakby w zrezygnowaniu, przykrywając nieco jej drobne ciało po bokach. Ale nawet to nie przyniosło jej jakiejkolwiek ulgi. Była zmęczona tym wszystkim, jednakże ból przypominał jej, że nie śni. I nie ma co na to liczyć w najbliższej przyszłości.

_________________





Senpai's stalker
-----------
Kotek     Anioł

avatar

Liczba postów : 2099
GODNOŚĆ : Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Czw Sie 07, 2014 12:53 am
Przyglądał się jej łzom z prawdziwą radością w sercu i w dziwnym podnieceniu słuchał jej krzyków. Zupełnie tak, jakby sprawianie komuś bólu dawało mu prawdziwą fizyczną rozkosz. W pewnym momencie poczuł jednak coś dziwnego. Kiedy spojrzała na niego bez złości, wpierw tego nie zauważył, zajęty swoim powołaniem. Kiedy jednak ugasił ogień trawiący anielicę, poczuł coś niepokojącego. To spojrzenie coś uwolniło. Coś, co nie miało prawa zjawiać się ani tutaj, ani teraz. Wracało współczucie, które w takiej sytuacji może okazać się wręcz katastrofalne w skutkach. Ukrył więc swoje zmieszanie za kpiną, lecz ujawnił swoją słabość, poprzez ofertę pomocy. Zaklął głośno, mając nadzieję, że uzna ten wybuch za spowodowany jej uporem. Odwrócił się od niej i oparł się ręką o stół, dysząc ciężko, przygarbiony. Zacisnął powieki z całych sił, potrzebował bowiem pomyśleć. Wiedział, że go obserwują. Widzą jego chwile słabości i oceniają go. Nie może przecież zawieść swoich przełożonych. Pokona to uczucie. Chociażby miał odrzucić precz swoją duszę. Dla Sprawy, w którą wierzył tak święcie, że nie zauważył jak bardzo zepsuta jest Władza, której służy.
Wyprostował się, wziął głęboki oddech i odwrócił się. Popatrzył z pogardą na żałosną postać kulącą się na krześle. A przynajmniej miał taką nadzieję. Zacisnął prawą dłoń w pięść tak mocno, że krew popłynęła mu spod paznokci. Rozluźnił ją. Widać było jego wahanie. Całym ciałem wyrażał niepewność, czy podoła. Tak samo zacisnął i rozluźnił lewą dłoń, mając nadzieję, że ból pomoże mu przełamać współczucie. W jego oczach widać było… Ból? Żal? Nikt, kto znał Dedala i widział co on wyprawia z więźniami nie mógłby w to uwierzyć. Największy kat S.SPEC czuje żal, z powodu tego co zrobił. To wydawało się tak niedorzeczne, że musiało być prawdziwe. Nikt nie potrafiłby tego udawać. Był tak pogrążony w swoich myślach, że nie zauważył, jak ściany zaczęły się trząść.
Wahania, choć dla Joachima przeciągały się w nieskończoność, trwały jednak tylko krótką chwilę. Jego myśli bowiem po chwili odzyskały poprzednią jasność lub - jeśli patrzyć przez pryzmat jego czynów – ciemność, a ciało poruszyło się jakby samodzielnie. Jego dłonie zacisnęły się na twarzy anielicy. Przytrzymał ją prosto, kiedy zbliżał do niej swoje oblicze.
– Powiesz mi to, co chcę wiedzieć. A wiesz dlaczego? Wiem, że jesteś silna i odważna, i dlatego nie zdradzisz mi nic, choćbym miał poddać cię najgorszym torturom. Nawet, jeśli miałbym cię zabić, bo tak kochasz swoich przyjaciół, że z radością byś się na to zgodziła, mam rację? Ale… – tu na chwilę zwiesił groźnie głos – twoja największa zaleta może okazać się wadą. Co, jeśli złapałbym twojego przyjaciela? Któregokolwiek, bo masz ich przecież wielu. Nie każdy jest wystarczająco sprytny ani szybki, ani silny, by wydostać się z moich sideł. Co jeśli zobaczyłabyś jak jest torturowany?
Oczy Dedala rozszerzyły się, wyrażając radość z takiej możliwości. Puścił ją i zaczął krążyć po pokoju, aż dotarł do stołu, a w zasięgu jego wzroku pojawiły się obcęgi. Podniósł je i pokazał Evendell
– Co jeśli… – zrobił dramatyczną pauzę i udał, że się zastanawia – wyrywałbym mu paznokcie tymi oto obcęgami. A najpierw zrobiłbym z nim wszystko to, co z tobą. A ty musiałabyś na to patrzyć, wiedząc, że on cierpi z twojej winy, bo nie powiedziałaś mi tego, czego chcę wiedzieć.
Odłożył obcęgi i podszedł do anielicy.
– Oczywiście, jeśli powiesz mi, gdzie się ukrywają, obiecuję, że nie doznają krzywdy, która może ich ominąć. Osobiście ochronię ich przed torturami i brutalnym przesłuchaniem. – spojrzał jej w oczy – Co ty na to, Evendell?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Senpai's stalker on Czw Sie 07, 2014 4:45 pm
~Nagła zmiana w zachowaniu mężczyzny była sporym zaskoczeniem. Wyglądał na kogoś, kto raptownie stwierdził, że jednak to, co robi jest złe. Trzeba powiedzieć, że Eve przez drobną chwilę uwierzyła w to. Był taki moment, że zaczęła przypuszczać, że jednak mężczyzna opamięta się i zrozumie, że jego czyny są złe i nie mają większego sensu. Że w ten sposób tak naprawę do niczego nie dojdzie a jego dusza zostanie skalana brudem i syfem.
Uniosła nieco głowę, kiedy Dedal oparł się o blat. Spojrzawszy na niego pociągnęła nieco nosem zastanawiając się, czy wszystko z nim dobrze. Nawet otwierała już swoje usta, by zapytać go o to. Oj, głupia Ev. Czemu nawet w takich momentach martwisz się o zdrowie innych? Nawet o tych, którzy parę sekund temu wyrządzili Ci taką krzywdę. Już nawet wzorowe przykłady aniołów miały swoje zahamowania i rozumy. No cóż.
Dedal odwrócił się i ruszył w jej stronę, a ona jakby mocniej wbiła się swym drobnym i roztrzęsionym ciałem w fotel, w którym aktualnie siedziała, chcąc chociaż trochę zwiększyć odległość między nimi, aczkolwiek było to jedynie marną ułudą. Cokolwiek by nie zrobiła, to i tak mu nie ucieknie i tak nie wyślizgnie się z jego zaciskających się palców w okół niej. Uniosła już ciężkie powieki, gdy złapał ją za twarz i nakierował tak, by na niego spoglądała. Mimo wszystko odwróciła wzrok, wbijając go w jakiś martwy punkt z jego prawej strony, jakoby to właśnie on był najciekawszą rzeczą w tym pomieszczeniu.
Po jego pytaniu, milczała jeszcze przez chwilę, marszcząc nieco brwi, co w ten sposób najwyraźniej przedstawiało jej zdenerwowanie. A widok zdenerwowanej Ev był naprawdę rzadkością. Wypuściła powoli z płuc powietrze i przesunęła koniuszkiem języka po zaschniętej, dolnej wardze. Dopiero teraz spojrzała mu prosto w oczy. Bez strachu, tylko pełną determinacją.
- Ale kiedy cokolwiek Ci powiem o nich to i tak będziesz chciał ich złapać i skrzywdzić. – odparła cichym i nieco zachrypniętym głosem. Ponownie odetchnęła, powoli uspokajając swój szybki oddech.
- Nic nie powiem o nich. Nie zdradzę ich, bo wiem, że wtedy ich skrzywdzisz a tak, to ich w ogóle nie znajdziesz. – dodała po chwili odwracając wzrok, kończąc w ten sposób rozmowę. Już kiedyś Psy rzuciłyby, że gdyby przyszło co do czego to Ev wypaplałaby szczegóły ich planu. Nawet nie wiedzieli, jak bardzo się mylili. Bo Ev nic nie powie, ot co. Tak bardzo była im lojalna.

_________________





Senpai's stalker
-----------
Kotek     Anioł

avatar

Liczba postów : 2099
GODNOŚĆ : Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Gość on Czw Sie 07, 2014 7:10 pm
Zdeterminowana dziewczynka tylko wzbudziła w nim rozbawienie. Nie pozostało w nim nic z poprzedniego wahania. Teraz bez oporów skrzywdzi tę nieposłuszną dziewczynę. Ukarze ją za upór. Nawet pomimo tego, że czuł dla niej lekki podziw. - "Nie zdradzę ich, bo wiem, że wtedy ich skrzywdzisz a tak, to ich w ogóle nie znajdziesz." - Zamrugał oczami. Bystra dziewczynka. Wie co czeka jej przyjaciół. Chyba prawdomówność S.SPEC zyskała sławę. No cóż, obejdzie się bez współpracy.
Wrócił do stołu i podniósł narzędzie, które przed chwilą prezentował Evendell. Przyglądał mu się przez chwilę, po czym podszedł do anielicy i złapał jej prawą rękę. Unieruchomił jej palec wskazujący i złapał paznokieć obcęgami. Spojrzał jej w twarz i uśmiechnął się szeroko.
– Wiesz, wyrywanie paznokci bywa bolesne. A jeśli ktoś nie zrobi tego prosto… No cóż, mogą mieć trudności z odrastaniem. Wrzynają się wtedy w ciało, powodując mnóstwo dodatkowego cierpienia. Palce całe w krwi i ropie, które wyciekają z rany.
W tym momencie szarpnął dłonią i pół paznokcia oderwało się od skóry. Towarzyszył temu okropny odgłos, na dźwięk którego wielu ludziom robiło się niedobrze. Pociągnął jeszcze raz, jednocześnie kierując dłoń w górę. Paznokieć wyszedł posłusznie, a tuż za nim wypłynęła krew. Dedal podniósł go na wysokość oczu i przyjrzał mu się. Mały, zakrwawiony kawałek anioła. Podsunął go Evendell przed twarz tak, by mogła zobaczyć, co straciła.
– Widzisz, dzielna dziewczynko? To dopiero pierwszy z dwudziestu.
Zaśmiał się i odrzucił paznokieć w kąt. Złapał teraz kolejny jej palec w żelazne kleszcze, lecz tym razem chwycił go w połowie długości. Ścisnął mocno i usłyszał, jak pęka kość. Zwolnił uścisk. Nie mógł pozwolić sobie na urwanie jej cennych palców.  Zabrał się teraz za wyrywanie paznokcia. Ten stawiał większy opór, a co za tym idzie, sprawił większy ból przy wyrwaniu go.
Radość malująca się na jego twarzy mogłaby przerazić każdego. On nie miał uczuć. Był żywą maszyną do tortur. Na zmianę, łamał palce, a potem wyrywał paznokcie, aż skończył z prawą ręką anielicy. Odrzucił wtedy na bok zakrwawione obcęgi i chwycił jeden ze szklanych odłamków. Złapał Evendell za twarz i zbliżył poszarpaną krawędź do jej czoła. Wbił ją głęboko, aż szkło się pokruszyło, kalecząc oboje. Następnie powoli, z rozkoszą przeciągnął szklanym ostrzem po anielskim obliczu, żłobiąc długą ranę, przecinającą jej twarz na skos. A potem zbliżył odłamek do policzka i ciął. I jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz, aż w końcu lewy policzek Evendell wyglądał tak, jakby zaatakował ją czteropalczasty yeti.
Zbliżył swoje usta do jej ucha.
– Powiedz… – wyszeptał – Wszystko się wtedy skończy… Obiecuję, że twoja śmierć będzie szybka…
Odsunął się i wstał. Podszedł do drzwi i zapukał. Kiedy się uchyliły, wydał kilka rozkazów i odwrócił się do Evendell.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Pokój przesłuchań    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Północ :: Więzienie